stycznia 14, 2026

"Spij, laleczko" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Śpij, laleczko
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 11
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 14.01.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
W 2018 Josie Quinn pojawiła się na rynku amerykańskim po raz pierwszy w książce pt. “Znikające dziewczyny” (recenzja – klik!). Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, jak bardzo seria z tą detektywką się rozrośnie, jak wielu czytelników zachwyci! Teraz, po ośmiu latach seria liczy 23 tomy, a planowana jest jeszcze na kilkanaście kolejnych. Na liczniku sprzedaży już zeszłego lata wybiły 4 miliony, a tłumaczenia rozprzestrzeniają się na świat - o Josie Quinn można już poczytać m.in. w Niemczech, Włoszech, Francji i oczywiście Polsce.
U nas debiut serii, a zarazem jej autorki Lisy Regan, miał miejsce w 2022 roku. Przez pierwsze trzy lata Wydawnictwo Dolnośląskie dostarczało nam dwa tomy rocznie, w poprzednim jednak przyspieszyło i tę liczbę podwoiło - dzięki temu rok 2025 zamknęliśmy pierwszym jubileuszem serii, tomem dziesiątym pt. “Bez tchu” (recenzja - klik!). W roku 2026 ewidentnie możemy nastawiać się na podobne tempo wydawcy - już dzisiaj do rąk czytelników trafił tom jedenasty pt. “Śpij, laleczko”. I jest to tom wyjątkowy pod kątem poruszanego tematu - opisuje zaburzenia, z którymi całe życie zmaga się jego autorka.
 
Wiosna nadciąga do Denton, a wraz z nią najważniejsze wydarzenie w życiu prywatnym Josie Quinn. Jednak, gdy już wraz z Noah mają zmierzać przed ołtarz, dociera do nich informacja o potencjalnej zbrodni - na terenie ośrodka, w którym znajdują się oni i wszyscy ich gości, tuż przed drzwiami kapliczki, w której mieli powiedzieć sobie “tak”, ktoś zostawił ciało 12-letniej dziewczynki. Mimo namów rodziny, Josie nie może zostawić tej sprawy swoim współpracownikom - wraz z Noah udają się na miejsce potencjalnej zbrodni, a Josie rozpoznaje w dziewczynce córkę kobiety, której dom odwiedziła trzy miesiące temu… Teraz już nie ma wyjścia, musi zająć się tą sprawą, pojechać do tego domu - poza kobietą i jej 12-letnią córką, była wraz z nimi jeszcze jedna, młodsza dziewczynka. Josie musi upewnić się, że nic jej się nie stało.
 
Książka rozpisana jest na prolog i 43 kilkustronicowe rozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, tym razem przedstawiona jest tylko z perspektywy Josie. Styl powieści jest codzienny, wyważony tak, by był uniwersalny niezależnie od wieku i preferencji czytelnika - w książce nie ma więc przekleństw, zdania są krótkie, treściwe, są po prostu nośnikiem dynamicznej, dramatycznej historii. Polski czytelnik jednak może znaleźć w tekście coś, co go zastanowi - system miar pozostał amerykański, a zatem długości i odległości liczone są w milach i calach. Przyznam, że wolałabym, żeby miary były przełożone na polski system, to sprawiłoby, że odbiór lektury byłby całkowicie płynny i tak jak zakłada sam styl powieści - odpowiedni dla każdego czytelnika. Nie jest to jednak coś, co stanowiłoby problem podczas lektury, ba!, część czytelników pewnie nawet nie zwróci na to uwagi.
“- Myślisz, że blizny przypominają nam o złych rzeczach? (...)
- Nie - odparła. - Myślę, że przypominają nam o tym, jakie jesteśmy silne i jak dużo jesteśmy w stanie przetrwać. Jak dużo jesteśmy w stanie znieść. Są… oznaką cholernej wytrzymałości.”
Seria z Josie Quinn to przede wszystkim kryminały, które mają służyć dobrej rozrywce, nie inaczej jest i z tym tomem. Autorka dobrze dobiera proporcje w łączeniu elementów składowych powieści - akcja jest dynamiczna, ale nie na tyle szybka, by czytelnik tracił dech, a po prostu, by jego uwaga i ciekawość cały czas były utrzymane na odpowiednio wysokim poziomie. Kreacje psychologiczne postaci nie dominują, ale są rozbudowane na tyle, by ich decyzje nie były czytelnikowi obojętne, a co więcej - dla tych, co serię czytają po kolei, rozwój głównej bohaterki jest łatwo zauważalny, co stanowi kolejny atut. Przyjemne tło w postaci niewielkiego miasteczka położonego pośród pensylwańskich lasów jest odpowiednie dla przedstawienia wielu problemów społecznych czy rodzinnych - i na tych zagadnieniach autorka w ostatnich tomach skupia się wyjątkowo mocno.
“- Pewnych rzeczy nie da się powstrzymać, wie pani.
- Cierpienia? (...)
- Tego też, ale chodziło mi o śmierć. Nie da się powstrzymać śmierci.”
W “Śpij, laleczko” problem kryminalny skupiony jest wokół samotnej kobiety wychowującej dwie córki - ich dom ukryty jest przed oczami innych, nie ma więc żadnych świadków, żadnych osób, z którymi można by o nich porozmawiać. Pozostają więc hipotezy i dowody znalezione na miejscu zbrodni, jak i dokumenty, do których policja ma dostęp. A jednak autorka na tej bazie jest w stanie zbudować coś naprawdę pochłaniającego i przejmującego, coś, co naprawdę nie chce się odkładać, przez poznaniem rozwiązania wszystkich wątków! Historia jest mocno kameralna, chwilami nawet klaustrofobiczna, osadzona jest na temacie przemocy i problemie, jakim są zaburzenia psychiczne, które przejawiają się już u dzieci i nastolatków - potraktowany jest bardzo szeroko, Regan nie tylko poprzez narratora tłumaczy na czym takie zaburzenia (związane z agresją, ale i obsesyjno-kompulsywne) polegają, jak na co dzień się z nimi żyje, jak odbiera je społeczeństwo i co dla takich osób robi państwo. Temat jest więc kompleksowo ujęty, co wpływa na świadomość czytelnika, ale mimo to wpasowany w opowieść jest tak, że nie ma się poczucia, że ktoś nas poucza. To nadal naprawdę dobra rozrywka!
“Tak kończą się historie takich dzieciaków. W więzieniu. Nie otrzymują pomocy. Nie otrzymują opieki. A przynajmniej nic po wkroczeniu w dorosłość. W tym kraju nie ma systemowego wsparcia dla takich dzieci.”
Jak w każdym tomie, tak i w tym, ważna jest też i sama główna bohaterka, czyli Josie Quinn. Detektywka, która nadal uczy się tego, że ma się na kim wesprzeć, że już nie musi tłumić swoich traum i emocji, i faktycznie powoli zaczyna nad nimi pracować - to sprawia, że z mocno dramatycznej postaci, Josie staje się coraz bardziej zwyczajnie ludzka, coraz bliższa czytelnikowi. Jednak nie znika jej najważniejsza cecha - bohaterka po pierwsze jest detektywką, służba w policji to nie tylko praca, ale jej powołanie, jej przeznaczenie, czego niektórzy z jej otoczenia mogą nie rozumieć - na szczęście znalazła już osoby, które nie mają jej tego za złe, ba! które jej w tej drodze towarzyszą. Dla tych, co bohaterkę znają z poprzednich tomów, jej zmiana, jej dojrzewanie emocjonalne wzbudza ciepłe uczucia, dla tych, co poznają ją dopiero teraz będzie to po prostu dobra, wielowymiarowa kreacja z ciekawą przeszłością do odkrycia.
“W przypadku osoby, która znajduje się niemal nieustannie w stanie kryzysu, zawsze gasimy jakieś pożary i coraz trudniej jest znaleźć czas na to, żeby zajrzeć głębiej i zająć się tym, co wciąż na nowo je roznieca.”
Na koniec muszę wspomnieć o miejscu akcji - po raz pierwszy w serii Lisa Regan zdradza czytelnikom wielkość i zaludnienie miasteczka, co potwierdza to, czego z wcześniejszych opisów się domyślaliśmy - to nie wioska, gdzie wszyscy się znają, ale i nie metropolia - policjantka więc ma prawo kojarzyć wielu mieszkańców, a o poznanie historii obcych nietrudno. Dlaczego więc tak niewiele wiadomo o ofierze i jej rodzinie? W tym tomie po raz kolejny skupiamy się na odludnych terenach miasteczka, tych, gdzie przeważają lasy, nie domy. To sprawia, że historia nabiera przyjemnie dzikiego, bliskiego natury klimatu.
 
Zaskakujące jest to, że “Śpij, laleczko” to już jedenasty tom serii z jedną bohaterką, a sama nadal nie odnoszę wrażenia, że historia zmierza w kierunku telenoweli - każdy jej nowy tom jest podobnie zajmujący, każdy pisany jest inteligentnie i “z głową”. To dobra rozrywka, ale nie tylko - autorka coraz więcej i coraz częściej przemyca coś, co może wiedzę czytelnika wzbogacić, zarówno tę kryminalną, ale i tę zwyczajną, codzienną, która podnosi wrażliwość społeczną. Oczywiście akcja toczy się znajomym, dynamicznym rytmem, ale historia nadal zajmuje i zaskakuje - jestem pod wielkim wrażeniem, że poziom tomu jedenastego jest równie wysoki, co wcześniejszych, ale nieco lepszy niż tych początkowych, widać, że autorka się rozwija. Jestem bardzo ciekawa, jak długo uda jej się utrzymać tak satysfakcjonująco wysoki poziom, a serię, albo po prostu “Śpij, laleczko”, polecam wszystkim fanom kryminałów - bo zbudowana jest tak, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
 
Moja ocena; 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz