lutego 10, 2026

"Tak blisko" Agnieszka Olejnik - patronacka recenzja przedpremierowa

 

Autorka: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Tak blisko
Cykl: Miasteczko, tom 2
Data premiery: 11.02.2025
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść obyczajowo-kryminalna
 
Agnieszka Olejnik na polskim rynku książki znana jest przede wszystkim jako autorka powieści obyczajowych - nic dziwnego, na swoim koncie ma ich już ponad trzydzieści! A jednak od czasu do czasu zdarza się jej sięgać po inny gatunek, najczęściej mieszając powieść obyczajową z czymś innym. Tak było z “Nieobecną” (recenzja - klik!), która w 2023 została wznowiona przez Wydawnictwo Książnica, tak też jest z serią Miasteczko, której tom pierwszy pt. “Tuż obok” przed długi czas był powieścią osobną, aż w końcu po jedenastu latach od premiery doczekał się kontynuacji! Choć może “kontynuacja” to złe określenie, bo tym, co książki ze sobą łączy, jest przede wszystkim miejsce - niewielka miejscowość położona przy granicy z Niemcami o nazwie Czarne. W “Tuż obok”, które po raz pierwszy wydane zostało w 2015 roku pod tytułem “Dante na tropie”, a latem 2025 zostało na nowo przeredagowane i wydane pod szyldem Wydawnictwa Książnica już jako tom pierwszy cyklu Miasteczko, główną bohaterką jest bibliotekarka Anna, która wikła się w historię romantyczno-kryminalną z udziałem komisarza Wiktora Gryki. To powieść, w której kryminał pozostaje przez większą jej część w tle, a na przód wysuwa się opowieść obyczajowo-romansowa. W “Tak blisko” jest inaczej. Przede wszystkim Anna i Wiktor oraz towarzyszący im pies Dante są postaciami drugoplanowymi, a historię snuje Cezary… I choć w trakcie jego opowieści pojawia się też niewielki wątek romansowy, to jednak na plan pierwszy faktycznie wysuwa się dobra historia obyczajowa w miksie z kryminałem. Z “Tuż obok” ma wspólny zamysł na powieść - narrator spisuje zdarzenia podszyte zagadką kryminalną, w których w Czarnem uczestniczy. Historie są zatem od siebie niezależne, to bardziej jedno uniwersum niż seria.
 
Jest lato. Do Czarnego po dwudziestu latach nieobecności wraca Cezary Osiński. W tym miejscu się wychował, tu spędził swoje lata młodzieńcze, jednak niewiele z jego wspomnień faktycznie teraz ma odbicie w rzeczywistości. Przede wszystkim musi szukać nowego domu, bo ten po mamie sprzedał przekonany, że nigdy do miasteczka nie wróci… A jednak wyszło inaczej i po latach emigracji spędzonych w Anglii i po jednym zakończonym małżeństwie wraca. I dziwnym trafem właśnie tego dnia w lokalnej rzeczce znalezione zostaje ciało. Okaleczone, anonimowe, nikt nie wie o co w tej sprawie chodzi. A choć taka zbrodnia mocno wstrząsa Czarnem, to jednak z czasem ludzie tracą zainteresowanie… Czarek na pewno, w końcu musi zająć się swoim nowym zajęciem - zatrudnił się jako nauczyciel angielskiego w dwóch lokalnych szkołach. Już po chwili okazuje się, że musi też przyjąć rolę zastępczego wychowawcy w klasie, do której chodzi 18-letnia Stina, dziewczyna z palcami pogryzionymi do krwi, z dziwnym tikiem nerwowym, ukrywająca się w za dużych ubraniach. Jaka jest jej historia? Czy przypadkiem poprzez gesty i ubiór nie woła o pomoc? Czarek zaczyna się interesować, a choć sama Stina go zbywa, nie zamierza tego tematu odpuszczać. Coś go do dziewczyny przyciąga, coś w jej sposobie bycia jest mocno nie tak…
“Bywają ofiary tak przypadkowe i zabójstwa tak durne, że trudno w to uwierzyć. Tylko że o nich nie kręci się seriali.”
Książka rozpisana jest na nienumerowane rozdziały, najczęściej kilkustronicowe fragmenty. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Czarka, który, jak sam przyznaje, ma tendencje do gadulstwa, choć nie przejawia się to raczej w dygresjach, które są typowe dla stylu gawędziarskiego, a raczej po prostu w tempie akcji, które jest spokojne, mocno obyczajowe, z miejscem na zauważanie emocji, gestów, otoczenia. Dziwne, gdy narratorem jest mężczyzna? Niekoniecznie, Czarek to po prostu postać refleksyjna, początkujący pisarz, który mając już jakieś doświadczenie życiowe stara się postępować rozważniej niż jeszcze kilka lat temu. Język, jakim się posługuje, jest przyjemny, ale codzienny, nie stara się aspirować do literatury pięknej, a zwyczajnie opisuje, jak jest. Słownictwo dopasowane jest do szerokiej grupy odbiorców - choć jest codzienne, to jednak nie ma w nim przekleństw, a jeśli już sytuacja tego wymaga, to zastosowane są najczęściej subtelniejsze zamienniki, choć są od tego wyjątki np. w dialogu z postacią będącą pod wpływem procentów, co zresztą w warstwie językowej zostało dobrze oddane. Zdania, zgodnie z charakterem Czarka, zdarzają się dłuższe, w użyciu nieraz jest średnik, ale nie wpływa to na odbiór powieści, narrator przeprowadza nas przez historię bardzo płynnie. Dialogi wypadają całkiem realistycznie, raczej nie miałam podczas ich lektury wrażenia sztuczności.
“Tkwiłeś w samym centrum tych paskudnych wydarzeń, po prostu opisz po kolei, co ci się przytrafiło. Czy wyjdzie z tego kryminał, czy raczej powieść obyczajowa, to inna sprawa, ale w sumie komu potrzebne etykietki?”
Choć powieść zaczyna się od znalezienia w parku zwłok, to jednak dość długo pozostaje w ramach powieści obyczajowej. Tak naprawdę to gatunkowa sinusoida - zaczyna się obyczajowo, by po dłuższej chwili lekko skręcić w stronę thrillera psychologicznego, a gdy jedna zagadka zostaje odkryta, wraca na spokojne, obyczajowe, podszyte subtelnym dodatkiem wątku romansowego tory. Przed samym końcem ponownie wracamy w kryminalne rejonu, by tu faktycznie doświadczyć już rasowego wątku kryminalnego, który wyjaśnia wszystko. Nie jest to więc powieść, którą można rozpatrywać poprzez jeden gatunek, a mimo wszystko przez całą historię czuć subtelny niepokój, który każe nam lekturę kontynuować, by dowiedzieć co ostatecznie nas w tym uwierało. Zagadka kryminalna podzielona jest na dwie części i może nie będzie ona dużym zaskoczeniem dla gatunkowych wyjadaczy, niemniej jednak prowadzona jest spójnie, z głową - przy drugim czytaniu od początku zaczęłam zauważać subtelne wzmianki, które prowadzą do rozwiązania i jego uzasadnienia, jest więc to zagadka z tych, co lubię, można jej rozwiązanie wydedukować samodzielnie. Mnie się udało, choć z argumentacją musiałam poczekać na tłumaczenia autorki. Niemniej jednak nie wydaje mi się, by to, czy się zagadkę rozwiąże samodzielnie, czy nie, było w przypadku tej lektury ważne, bo ważne jest co innego: to emocje, to ludzkie zachowania, ludzkie błędy w ocenie, które popełniają postacie, a które sami dobrze z życia znamy…
“Nie mogłem jednak nic poradzić na to, że gdzieś na dnie duszy kiełkowała mi zupełnie nowa, nieznana dotąd ambicja - by stać się tym, który pchnie do przodu sprawę zabójstwa (...). Nie wiedziałem, czy stoi za tym realna chęć pomocy, czy raczej próżność, chęć zaimponowania.”
Jak już sam tytuł wskazuje, opowieść skupia się na potrzebie i poczuciu bliskości. Bliskości, którą bez względu na to, jak bardzo się wypieramy, każdy z nas chce czuć. Każdy z nas jest w stanie zrobić dużo, by ją zdobyć, czasami może nawet za dużo, czasami wolimy nie widzieć tego, co niewygodne, by tę bliskość zyskać. Tylko czy na pewno zawsze to dobry wybór? Przyglądamy się więc różnym związkom, nowym, starym, szczęśliwym i tym kompletnie nie, związkom, które się wypalają i tym, które powstają, bo w sumie nie ma widoków na nic innego. Obserwując postępowanie postaci możemy przeanalizować swoje wybory, zastanowić się nad początkami i końcami, tym, kiedy faktycznie warto się angażować w bliskość, a kiedy jednak mądrze byłoby stanąć z boku, spojrzeć na sytuację na chłodno. Pod kątem tego zagadnienia książka oddana jest szeroko, wymusza sporo ciekawych refleksji.
“(...) gapiłem się w niebo, żeby uchwycić spadającą gwiazdę, choć już nie miałem marzeń, które mógłbym wypowiedzieć, ilekroć mi się udało.”
A co z postaciami? Najważniejszy jest Cezary, bo to on przedstawia nam cały ten świat. A jest to postać bardzo sympatyczna, która mimo że w intrygę kryminalną wkręca się momentami za bardzo, to jednak jakoś czytelnika do siebie nie zraża. To czuły, dobry facet, który jak każdy, popełnia błędy. Autorka zresztą już na start stawia go w ciekawej sytuacji - w końcu Czarek wraca teoretycznie do siebie, praktycznie jednak do miejsca, które przez dwadzieścia lat jego nieobecności mocno się zmieniło.
“- Nie myśl, że jestem zimna, nieczuła, pozbawiona uczuć… Ja tylko…
- Sparzyłaś się - podpowiedziałem, bo zamilkła na długo.
- Tak.
- Bardzo?
- Tak bardzo, że cała jestem w bliznach.”
No właśnie, samo miejsce też jest istotne. Mała miejscowość, w której wszyscy się znają, w której plotka ma moc szczególną, a jednak duża na tyle, by w chwili, gdy trzeba, nagle okazywało się, że wszyscy są zajęci, pochłonięci samym sobą. Tu dużą rolę odgrywa też natura - są zarośnięte parki, jest jeziorko, wokół którego biega Cezary, jest piękna stara willa, w której mieszka Anna z Dantem. Wizualna bajka, w której czuć historię lat minionych.
“Trzeba się gdzieś zestarzeć w spokoju. Znaleźć sobie jakąś społeczność, swoich ludzi, rozumiesz? Należeć do nich, być częścią większej całości. Inaczej po prostu zwariujesz, zdziwaczejesz (...).”
Podsumowując, “Tak blisko” to spokojna historia obyczajowo-kryminalna, która może nie angażuje czytelnika swoją zagadką aż tak mocno, by nie dało się jej odłożyć, a jednak buduje poczucie niepokoju na tyle wyraźnie, że historia nie chce wyjść z głowy, póki nie przeczyta się jej całej. Autorka korzysta ze znanych wątków i motywów, nie stara się na siłę zrobić z nich czegoś nowego, a po prostu opowiada nimi historię o ludzkiej potrzebie bliskości. Z człowiekiem, ze zwierzęciem (jest przecież pies Dante!), z naturą. Wątek romansowy w fanach kryminałów może wywołać przewracanie oczami, na szczęście jednak autorka nie poświęca mu dużo uwagi - jest po to, by akcja mogła iść swoją drogą, która doprowadzić ma nas do ciekawych refleksji. Przyznam, że cieszę się, że od tego tomu zaczęłam przygodę z Miasteczkiem, a dopiero teraz nadrabiam pierwszy - to dobry wybór dla tych, którzy wolą spokojny kryminał nad pikantny romans.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Książnica.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz