marca 27, 2026

"Mimika" Sebastian Fitzek

Autor: Sebastian Fitzek
Tytuł: Mimika
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: psychothriller
 
Sebastian Fitzek jest najpopularniejszym niemieckim pisarzem, premiery jego książek zapełniają czytelnikami największe stadiony kraju, a ilość sprzedanych egzemplarzy przekroczyła już 20 milionów. Od jego debiutu w 2006 jego powieści jeszcze długo po premierze sięgają szczytów list bestsellerów, są też chętnie ekranizowane i adaptowane na potrzeby filmów, seriali, a nawet sztuk teatralnych. Na koncie ma ponad 20 tytułów, z czego część z nich pojawiła się w Polsce pod szyldem Wydawnictwa Amber. Teraz jednak, po kilku latach przerwy, autor przeszedł pod opiekę nowego polskiego wydawcy - Wydawnictwa Albatros. Pod koniec roku 2025 dzięki niemu w nasze ręce trafiła świetnie wydana “Dziewczyna z kalendarza” (recenzja - klik!), teraz ukazała się “Mimika” (w oryginale wydana w 2022), a już na jesień zapowiedziana jest kolejna premiera pt. “Zaproszenie”. Wygląda na to, że w końcu Sebastian Fitzek ma szansę podbić i polskie listy bestsellerów, zresztą już teraz cieszy się wielką popularnością wśród polskich czytelników, co można było zaobserwować podczas Poznańskiego Targów Książki, na których gościł w tym roku.
 
Berlin, połowa października. Hannah Herbst, 39-letnia ekspertka od mimiki twarzy, która nieraz pomagała jako konsultantka policji w ściganiu niebezpiecznych morderców, budzi się w pokoju obskurnego motelu. Ręce ma przywiązane do wezgłowia łóżka, ubrana jest tylko w cienką szpitalną koszulę. Najgorsze jest jednak to, że absolutnie nic nie pamięta, nie wie kim jest i jak to się stało, że znalazła się w tej sytuacji. We włączonej telewizji informacje huczą o przestępcy, który właśnie uciekł z więzienia ogłuszając lekarkę. Czy to ona może być tą lekarką? Kiedy w zasięgu jej wzroku pojawia się mężczyzna, którego zdjęcie jeszcze przed chwilą widniało na ekranie telewizora, jest praktycznie o tym przekonana, on jednak twierdzi inaczej - mówi jej, że była aresztantką dokładnie tak jak on, a na dowód tego pokazuje nagranie z przesłuchania, na którym przyznaje się do zamordowania swojego męża i jego córki, jak i chęci zabicia swojego własnego syna. Jak to możliwe? Przede wszystkim czy ta kobieta na nagraniu to na pewno ona? Nie pamięta, żeby miała rodzinę, nic na myśl o niej nie czuje, ale przecież nie może być morderczynią? Na pewno wierzy w to jej porywacz, który ewidentnie siłą zamierza z niej wyciągnąć, gdy mógł ukryć się jej syn.
 
Książka rozpisana jest na prolog i 77 rozdziałów, z których część jest w jakiś sposób zatytułowana - najczęściej są to po prostu imiona postaci, z perspektywy których dany rozdział poznajemy, ale nie tylko. Autor w tej powieści bawi się nieco formą, kilka scen pisanych jest w równocześnie w dwóch perspektywach - strona podzielona jest pionowo na pół, a dwie postacie i dwa miejsca akcji pisane są naprzemiennie. To daje ciekawy efekt obserwowania zdarzenia z dwóch stron dużo bardziej dynamiczny niż opisanie jednej sceny z kilku perspektyw w wersji linearnej. Poza tym eksperymentem, w tekście pojawiają się też artykuły czy listy. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który jednak ze swoją wiedzą się nie wychyla - tylko raz sygnalizuje, że wie, co stanie się dalej. Poza tym narracja prowadzona jest tak jak zazwyczaj w thrillerach psychologicznych, oddaje dokładnie to, co czują i myślą postaci, z perspektywy których akurat historia jest opisywana. Prym w perspektywie narracyjnej wiedzie bezsprzecznie Hannah.
“Obawiasz się głębokiego odczuwania siebie i swoich emocji. W takim samym stopniu, w jakim masz nadmiar empatii, brakuje ci ważnej dla spełnionego, szczęśliwego życia impatii.”
Sam styl powieści jest charakterystyczny dla thrillera dynamicznego, język jest nośnikiem, a nie celem sam w sobie, choć nie przeczę, że natknęłam się na kilka ciekawych słów, z których jednego znaczenie nawet sprawdziłam. Autor jednak bardzo dba o to, by tekst był dla czytelnika zrozumiały, nawet gdy mowa o zagadnieniach naukowych, wszystko od razu jest odpowiednio, a zarazem całkiem naturalnie tłumaczone. Dialogi prowadzone są sprawnie, może jedynie czasami formy grzecznościowe, któremu zwracają się do siebie postacie w sytuacjach zagrożenia wypadają nie do końca naturalnie. Książkę czyta się w tempie ekspresowym.
“Oto i ono: wyzwalające słowo. Trzy litery, dwie sylaby, jedna nadzieja. ALE…”
Bazą całej powieści jest tytułowa mimika, czyli to, jak wiele z twarzy człowieka, z języka niewerbalnego da się wyczytać. Autor tworząc cały ten wątek korzystał z pomocy niemieckiego specjalisty Dirka Eilerta, co jest uwzględnione nawet na stronie tytułowej książki, wszystkie więc zagadnienia dotyczące tego obszaru czytelnik spokojnie może traktować jako wiarygodne. Ta baza staje się nie tylko punktem zapalnym całej intrygi, ale przynosi też ciekawe refleksje - jak dobrze tak naprawdę znamy samych siebie? O ile trudniej jest dostrzec własną nieszczerość, chwile, gdy oszukujemy samych siebie, od tego, kiedy robią to inni?
“(...) człowiek najdalej zachodzi w życiu dzięki prawdzie. A tę poznaje się u ludzi nie po słowach, lecz po mimice.”
Takie pytania budzi kreacja Hannah, która wypada w swojej roli wiarygodnie. Autor świetnie oddaje jej emocje, przede wszystkim dezorientację i niedowierzanie, bo przecież jak ona, kobieta, która swoją pracę opiera na empatii, wczuwanie się w emocje innych, mogłaby być zdolna do najokrutniejszej zbrodni? Jej brak pamięci jest dobrze uzasadniony, ale właśnie dzięki temu cała intryga powieści jest w stanie posuwać się do przodu - bo tym razem nie badamy jak daleko jest w stanie posunąć się inny człowieka, a my sami.
“Prawdopodobnie dlatego dawał sobie prawo odgrywać w odniesieniu do niej zarówno śledczego, jak i sędziego. Z powodu skrzywionej wizji świata i nieustannego przeceniania siebie zawsze jednak przegrywał.”
I tak dochodzimy do zagadnienia zła, którego tak wiele na świecie. Skąd tyle go się bierze? Czy to doświadczenia z przeszłości, traumy, jakie aktualni sprawcy przeżyli w dzieciństwie czy po prostu predyspozycje, z którymi się już urodzili? Czy takie zło można powstrzymać i czy jest to coś realnego? Jak uchronić tych, którzy są zwyczajni dobrzy, przed wpływem tych, którzy są źli? Zdawałoby się, że to podstawowe zagadnienia, jakie pojawiają się w tym gatunku literackim, a jednak Sebastian Fitzek ubiera się w całkiem ciekawy sposób.
“Świat, w którym żyjemy, jest zły. Niewarty życia. Zło zawsze zwycięży. Proszę sobie wyobrazić mecz piłkarski, w którym jedna drużyna musi się trzymać zasad, a zawodnicy drugiej mogą zabrać na boisko noże i siekiery. Kto wygra?”
Sama intryga prowadzona jest dynamicznie, cały czas coś się dzieje, cały czas czytelnik ma w głowie mętlik. Kluczowe wydarzenia tej historii toczą się tak naprawdę w przeciągu jednej doby, jednej nocy, momentami wydaje się wręcz, że towarzyszymy Hannah co do minuty zdarzeń. Sebastian Fitzek jest mistrzem w budowaniu napięcia, w utrzymywaniu ciekawości czytelnika na wysokim poziomie i serwowaniu kolejnych twistów w odpowiednich momentach - nie inaczej jest teraz, choć momentami w niewielkich detalach fabularnych wydaje się, że mogła wyobraźnia ponieść go ciut za daleko. Nawet jeśli, to i tak niewiele to zmienia, bo historia jest po prostu prowadzona tak dobrze, że trudno jest się od niej oderwać.  A finalny zwrot akcji? Po “Dziewczynie z kalendarza” ciężko o podobnie mocne wrażenie, niemniej jednak i tu rozwiązanie intrygi prowadzi czytelnika w ciekawe rejony.
 
Podsumowując, “Mimika” to jeden z tych thrillerów, od których naprawdę trudno się oderwać. Sebastian Fitzek dobrze wie, jak dawkować napięcie i twisty fabularne, by cały czas utrzymywać poziom zaciekawienia wysoko. Świetnie manipuluje czytelnikiem co chwilę podważając nasuwające się hipotezy, co chwilę kolejne przekonania poddając w wątpliwość. Co więcej, “Mimika” to nie tylko czysta rozrywka, ale też książka podszyta ciekawą wiedzą i refleksjami, do których fabuła prowadzi. Jak to jest z tym kłamstwem, czy człowiek może oszukiwać samego siebie? Czy w ogóle może poznać samego siebie tak do końca, zwyczajnie wiedzieć, że są rzeczy, do których na pewno nigdy w żadnej sytuacji się nie posunie? Podoba mi się jak Fitzek łączy rozrywkową intrygę z czymś głębszym, a równocześnie nieraz w dialogach puszcza oko do czytelnika.
“Ludzie, którzy nie cenią tego rodzaju literatury rozrywkowej, często uważają czytelników takich książek za żądnych krwi, a nawet obojętnych na zło. Nie są w stanie zrozumieć, dlaczego w świecie pełnym przerażających zjawisk ktoś ma ochotę w czasie wolnym obcować z wyimaginowaną przemocą. Mylą się. Okropności prawdziwego świata są często tak wstrząsające dlatego, że artykuły z gazet czy wiadomości telewizyjne pozostawiają człowieka bezradnym. W kryminałach i thrillerach analizuje się motywy i próbuje wyjaśnić rzeczy niemożliwe do pojęcie. I zwykle kończą się happy endem, w przeciwieństwie do prawdziwego życia.”
Moja ocena: 7,5/10
 
PS. Sebastian Fitzek tak wkręcił się w temat mimiki, że to, co zawarł w książce, to było dla niego ciągle za mało. Dlatego powstała też strona internetowa, która w ciekawy sposób zgłębia te zagadnienie jeszcze obszerniej: https://fitzekmimik.de/
 
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz