Autor: Sebastian Fitzek
Tytuł: Mimika
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: psychothriller
Sebastian Fitzek jest najpopularniejszym
niemieckim pisarzem, premiery jego książek zapełniają czytelnikami największe
stadiony kraju, a ilość sprzedanych egzemplarzy przekroczyła już 20 milionów.
Od jego debiutu w 2006 jego powieści jeszcze długo po premierze sięgają szczytów
list bestsellerów, są też chętnie ekranizowane i adaptowane na potrzeby filmów,
seriali, a nawet sztuk teatralnych. Na koncie ma ponad 20 tytułów, z czego
część z nich pojawiła się w Polsce pod szyldem Wydawnictwa Amber. Teraz jednak,
po kilku latach przerwy, autor przeszedł pod opiekę nowego polskiego wydawcy -
Wydawnictwa Albatros. Pod koniec roku 2025 dzięki niemu w nasze ręce trafiła świetnie
wydana “Dziewczyna z kalendarza” (recenzja - klik!), teraz ukazała się “Mimika”
(w oryginale wydana w 2022), a już na jesień zapowiedziana jest kolejna
premiera pt. “Zaproszenie”. Wygląda na to, że w końcu Sebastian Fitzek ma
szansę podbić i polskie listy bestsellerów, zresztą już teraz cieszy się wielką
popularnością wśród polskich czytelników, co można było zaobserwować podczas
Poznańskiego Targów Książki, na których gościł w tym roku.
Berlin, połowa października. Hannah Herbst,
39-letnia ekspertka od mimiki twarzy, która nieraz pomagała jako konsultantka
policji w ściganiu niebezpiecznych morderców, budzi się w pokoju obskurnego
motelu. Ręce ma przywiązane do wezgłowia łóżka, ubrana jest tylko w cienką
szpitalną koszulę. Najgorsze jest jednak to, że absolutnie nic nie pamięta, nie
wie kim jest i jak to się stało, że znalazła się w tej sytuacji. We włączonej telewizji
informacje huczą o przestępcy, który właśnie uciekł z więzienia ogłuszając
lekarkę. Czy to ona może być tą lekarką? Kiedy w zasięgu jej wzroku pojawia się
mężczyzna, którego zdjęcie jeszcze przed chwilą widniało na ekranie telewizora,
jest praktycznie o tym przekonana, on jednak twierdzi inaczej - mówi jej, że
była aresztantką dokładnie tak jak on, a na dowód tego pokazuje nagranie z przesłuchania,
na którym przyznaje się do zamordowania swojego męża i jego córki, jak i chęci
zabicia swojego własnego syna. Jak to możliwe? Przede wszystkim czy ta kobieta
na nagraniu to na pewno ona? Nie pamięta, żeby miała rodzinę, nic na myśl o
niej nie czuje, ale przecież nie może być morderczynią? Na pewno wierzy w to
jej porywacz, który ewidentnie siłą zamierza z niej wyciągnąć, gdy mógł ukryć
się jej syn.
Książka rozpisana jest na prolog i 77
rozdziałów, z których część jest w jakiś sposób zatytułowana - najczęściej są
to po prostu imiona postaci, z perspektywy których dany rozdział poznajemy, ale
nie tylko. Autor w tej powieści bawi się nieco formą, kilka scen pisanych jest
w równocześnie w dwóch perspektywach - strona podzielona jest pionowo na pół, a
dwie postacie i dwa miejsca akcji pisane są naprzemiennie. To daje ciekawy
efekt obserwowania zdarzenia z dwóch stron dużo bardziej dynamiczny niż opisanie
jednej sceny z kilku perspektyw w wersji linearnej. Poza tym eksperymentem, w
tekście pojawiają się też artykuły czy listy. Narracja powieści prowadzona jest
w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który
jednak ze swoją wiedzą się nie wychyla - tylko raz sygnalizuje, że wie, co
stanie się dalej. Poza tym narracja prowadzona jest tak jak zazwyczaj w
thrillerach psychologicznych, oddaje dokładnie to, co czują i myślą postaci, z
perspektywy których akurat historia jest opisywana. Prym w perspektywie
narracyjnej wiedzie bezsprzecznie Hannah.
“Obawiasz się głębokiego odczuwania siebie i swoich emocji. W takim samym stopniu, w jakim masz nadmiar empatii, brakuje ci ważnej dla spełnionego, szczęśliwego życia impatii.”
Sam styl powieści jest charakterystyczny dla
thrillera dynamicznego, język jest nośnikiem, a nie celem sam w sobie, choć nie
przeczę, że natknęłam się na kilka ciekawych słów, z których jednego znaczenie
nawet sprawdziłam. Autor jednak bardzo dba o to, by tekst był dla czytelnika
zrozumiały, nawet gdy mowa o zagadnieniach naukowych, wszystko od razu jest
odpowiednio, a zarazem całkiem naturalnie tłumaczone. Dialogi prowadzone są
sprawnie, może jedynie czasami formy grzecznościowe, któremu zwracają się do
siebie postacie w sytuacjach zagrożenia wypadają nie do końca naturalnie.
Książkę czyta się w tempie ekspresowym.
“Oto i ono: wyzwalające słowo. Trzy litery, dwie sylaby, jedna nadzieja. ALE…”
Bazą całej powieści jest tytułowa mimika,
czyli to, jak wiele z twarzy człowieka, z języka niewerbalnego da się wyczytać.
Autor tworząc cały ten wątek korzystał z pomocy niemieckiego specjalisty Dirka
Eilerta, co jest uwzględnione nawet na stronie tytułowej książki, wszystkie
więc zagadnienia dotyczące tego obszaru czytelnik spokojnie może traktować jako
wiarygodne. Ta baza staje się nie tylko punktem zapalnym całej intrygi, ale
przynosi też ciekawe refleksje - jak dobrze tak naprawdę znamy samych siebie? O
ile trudniej jest dostrzec własną nieszczerość, chwile, gdy oszukujemy samych
siebie, od tego, kiedy robią to inni?
“(...) człowiek najdalej zachodzi w życiu dzięki prawdzie. A tę poznaje się u ludzi nie po słowach, lecz po mimice.”
Takie pytania budzi kreacja Hannah, która
wypada w swojej roli wiarygodnie. Autor świetnie oddaje jej emocje, przede
wszystkim dezorientację i niedowierzanie, bo przecież jak ona, kobieta, która
swoją pracę opiera na empatii, wczuwanie się w emocje innych, mogłaby być
zdolna do najokrutniejszej zbrodni? Jej brak pamięci jest dobrze uzasadniony,
ale właśnie dzięki temu cała intryga powieści jest w stanie posuwać się do
przodu - bo tym razem nie badamy jak daleko jest w stanie posunąć się inny
człowieka, a my sami.
“Prawdopodobnie dlatego dawał sobie prawo odgrywać w odniesieniu do niej zarówno śledczego, jak i sędziego. Z powodu skrzywionej wizji świata i nieustannego przeceniania siebie zawsze jednak przegrywał.”
I tak dochodzimy do zagadnienia zła, którego
tak wiele na świecie. Skąd tyle go się bierze? Czy to doświadczenia z
przeszłości, traumy, jakie aktualni sprawcy przeżyli w dzieciństwie czy po
prostu predyspozycje, z którymi się już urodzili? Czy takie zło można
powstrzymać i czy jest to coś realnego? Jak uchronić tych, którzy są zwyczajni
dobrzy, przed wpływem tych, którzy są źli? Zdawałoby się, że to podstawowe
zagadnienia, jakie pojawiają się w tym gatunku literackim, a jednak Sebastian
Fitzek ubiera się w całkiem ciekawy sposób.
“Świat, w którym żyjemy, jest zły. Niewarty życia. Zło zawsze zwycięży. Proszę sobie wyobrazić mecz piłkarski, w którym jedna drużyna musi się trzymać zasad, a zawodnicy drugiej mogą zabrać na boisko noże i siekiery. Kto wygra?”
Sama intryga prowadzona jest dynamicznie, cały
czas coś się dzieje, cały czas czytelnik ma w głowie mętlik. Kluczowe
wydarzenia tej historii toczą się tak naprawdę w przeciągu jednej doby, jednej
nocy, momentami wydaje się wręcz, że towarzyszymy Hannah co do minuty zdarzeń.
Sebastian Fitzek jest mistrzem w budowaniu napięcia, w utrzymywaniu ciekawości
czytelnika na wysokim poziomie i serwowaniu kolejnych twistów w odpowiednich
momentach - nie inaczej jest teraz, choć momentami w niewielkich detalach fabularnych
wydaje się, że mogła wyobraźnia ponieść go ciut za daleko. Nawet jeśli, to i
tak niewiele to zmienia, bo historia jest po prostu prowadzona tak dobrze, że
trudno jest się od niej oderwać. A
finalny zwrot akcji? Po “Dziewczynie z kalendarza” ciężko o podobnie mocne
wrażenie, niemniej jednak i tu rozwiązanie intrygi prowadzi czytelnika w
ciekawe rejony.
Podsumowując, “Mimika” to jeden z tych
thrillerów, od których naprawdę trudno się oderwać. Sebastian Fitzek dobrze
wie, jak dawkować napięcie i twisty fabularne, by cały czas utrzymywać poziom
zaciekawienia wysoko. Świetnie manipuluje czytelnikiem co chwilę podważając
nasuwające się hipotezy, co chwilę kolejne przekonania poddając w wątpliwość.
Co więcej, “Mimika” to nie tylko czysta rozrywka, ale też książka podszyta
ciekawą wiedzą i refleksjami, do których fabuła prowadzi. Jak to jest z tym
kłamstwem, czy człowiek może oszukiwać samego siebie? Czy w ogóle może poznać
samego siebie tak do końca, zwyczajnie wiedzieć, że są rzeczy, do których na
pewno nigdy w żadnej sytuacji się nie posunie? Podoba mi się jak Fitzek łączy
rozrywkową intrygę z czymś głębszym, a równocześnie nieraz w dialogach puszcza
oko do czytelnika.
“Ludzie, którzy nie cenią tego rodzaju literatury rozrywkowej, często uważają czytelników takich książek za żądnych krwi, a nawet obojętnych na zło. Nie są w stanie zrozumieć, dlaczego w świecie pełnym przerażających zjawisk ktoś ma ochotę w czasie wolnym obcować z wyimaginowaną przemocą. Mylą się. Okropności prawdziwego świata są często tak wstrząsające dlatego, że artykuły z gazet czy wiadomości telewizyjne pozostawiają człowieka bezradnym. W kryminałach i thrillerach analizuje się motywy i próbuje wyjaśnić rzeczy niemożliwe do pojęcie. I zwykle kończą się happy endem, w przeciwieństwie do prawdziwego życia.”
Moja ocena: 7,5/10
PS. Sebastian Fitzek tak wkręcił się w temat
mimiki, że to, co zawarł w książce, to było dla niego ciągle za mało. Dlatego
powstała też strona internetowa, która w ciekawy sposób zgłębia te zagadnienie
jeszcze obszerniej: https://fitzekmimik.de/
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Albatros.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz