marca 06, 2026

"Prostytutka" Maciej Klimarczyk

Autor: Maciej Klimarczyk
Tytuł: Prostytutka
Data premiery: 18.02.2026
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 296
Gatunek: powieść kryminalna
 
“Prostytutka” jest trzecią powieścią kryminalną wydaną na przestrzeni pięciu lat autorstwa Macieja Klimarczyka, na co dzień psychiatry, psychoterapeuty i seksuologa, który prowadzi swoją praktykę w Bydgoszczy i Mogilnie. Jeszcze przed pojawieniem się na rynku książki był postacią medialnie rozpoznawalną - nieraz występował (i nadal to robi) w telewizji i internecie jako ekspert, brał też udział w programach rozrywkowych, do których zaprowadziła go jego pasja do muzyki - sam hobbystycznie gra na fortepianie. Wśród jego talentów nie brakuje również zacięcia pisarskiego, które po raz pierwszy zaprezentował czytelnikom w roku 2021 w debiucie pt. “Śpiewaczka” (recenzja - klik!). Trzy lata później ukazała się “Prokuratorka”, kolejne dwa “Prostytutka”, a choć nie mówi się o tym książkach jako o serii, to jednak w pewien sposób są ze sobą powiązane - samym miejscem akcji, Bydgoszczą, ale też przewijającymi się w tle bohaterami np. w “Prostytutce” śledztwo prowadzi prokuratorka Alicja Zakliczyńska, która w “Prokuratorce” była jedną z prowadzących postaci.
 
Bydgoszcz, początek listopada. Dzień Doroty Dreckiej, psychiatry pracującej w przychodni swojego ojca, toczy się jak każdy inny - sesje, pacjenci, ich problemy. Jednak ta rutyna zostaje przerwana telefonem. Dzwoni jakaś kobieta, starsza pani, która wygraża się Dorocie - mówi, że jej syn odebrał sobie życie przez nią, przez jej terapię i leki. Lekarka jest w szoku - Patryk, ten wychodzący na prostą młody człowiek, odebrał sobie życie? Nie miał przecież myśli samobójczych, wszystko szło ku dobremu… Prawda? Z takimi wątpliwościami nie poradzi sobie sama, dzieli się więc nimi ze swoim ojcem, który jak zawsze ją zbywa umniejszając jej wiedzy, oraz z przyjaciółką, prokuratorką Alicją Zakliczyńską równocześnie prosząc ją, by tej sprawie się przyjrzała. Jest prawie pewna, że to nie mogło być samobójstwo. Zatem trzeba szukać winnego?
 
Książka rozpisana jest na 43 krótkie rozdziały i jednostronicowy epilog. Rozdziały bywają dzielone na krótsze fragmenty, przewijają się w nich też wiadomości internetowe, smsy, jakimi wymienia się Patryk z klientami. Akcja powieści prowadzona jest w dwóch liniach czasowych: współcześnie, po śmierci chłopaka z perspektywy Doroty i Alicji, oraz w przeszłości z perspektywy Patryka, przeszłości, którą poznajemy na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Narracja we wszystkich trzech perspektywach prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który równie sprawnie oddaje myśli postaci, co same wydarzenia. Styl jest dopracowany, nawet, kiedy autor ucieka się do stylizacji rozmów, jakie wymieniają z Patrykiem klienci, nie jest w tym zbędnie wulgarny - tu język jest środkiem wyrazu emocji, nie celem samym w sobie, by czytelnika szokować. Jasne, nie brakuje tu przekleństw czy innych dosadnych słów, opisów, ale mają one na celu tylko dokładne oddanie realiów życia chłopaka, nie są używane bezpodstawnie, a z dużym wyczuciem (również w scenach zbliżeń). Dialogi wypadają naturalnie, a nawet, gdy sytuacja i relacja na to pozwala, pojawia się w nich subtelny humor. Pod kątem stylistycznym powieść przygotowana jest solidnie.
"Nie zmieni pan świata ani postrzegania ludzi. A pana reakcja na moje pytanie świadczy o tym, że to pan ma problem z postrzeganiem siebie i tego, co robi."
Nie inaczej jest z warstwą psychologiczną - nie może być inaczej, gdy autorem powieści jest psychiatra. Najważniejszą postacią jest Patryk, 23-letni mężczyzna, którego koniec znamy - to on skończył martwy na osiedlowym chodniku. Co jednak do tego doprowadziło? Kim był, jakie życie prowadził? Najlepiej oddają to retrospekcje, dzięki którym możemy doskonale poznać jego charakter, dostrzec problemy, z jakimi się mierzył, zajrzeć za kotarę jego życia. Kreacja, jaką Klimarczyk oddaje, jest perfekcyjnie dopracowana – młodziutki, śliczny chłopak, który swoje uzależnienie od seksu przeistoczył w biznes. Pozornie roztrzepany, impulsywny, może nawet i beztroski, powoli odsłania przed czytelnikiem drugie dno, powody, dla których jest, jaki jest. Zaglądamy głębiej, szukamy początku, szukamy emocji i potrzeb, które nie miały szansy zostać spełnione w normalny sposób, a teraz się powykrzywiały, wykoleiły. Na którym etapie można było mu pomóc? Na którym etapie życia miał jeszcze szansę na powrót do społeczeństwa? Tak naprawdę w każdym, jednak jego życie potoczyło się inaczej. A teraz zdaje się wyrzucać to sobie tylko jego psychiatra… ale czy na pewno tylko ona?
"Nigdy nie próbowała nikogo powstrzymywać przed realizacją żadnych, nawet najgłupszych pomysłów. Była lekarką, nie policjantką. Tak ją nauczono. Teraz to podejście wydało jej się niewłaściwe, nieodpowiedzialne. Teraz. A wtedy?"
Bez wątpliwości to Patryk jest postacią najważniejszą, ale pozostali są dopracowani równie dobrze. Sporo uwagi przyciąga psychiatra, Dorota Drecka, która w wyniku śmierci chłopaka staje przed dylematem, zaczyna walczyć z wątpliwościami - była przecież przekonana, że dobrze jego terapię prowadziła, ale co, jeśli to były tylko wrażenia? Czy może jednak przegapiła jakiś sygnał, znak, że chłopak może targnąć się na swoje życie? To dylematy, z jakimi muszą radzić sobie ludzie w tym zawodzie, ale jednak można też potraktować je bardziej ogólnie - bo czy nie każda tragedia wywołuje w ludziach empatycznych będących jej blisko pytań: czy można było zrobić coś, by temu zapobiec?
"(…) co to znaczy, że ktoś jest najlepszym lekarzem? Czym to zmierzyć? Liczbą wyleczeń? Właściwych diagnoz? Miłą aparycją? Sympatią pacjentów? Wielkością dochodu? Odsetkiem zgonów? Każdy lekarz ma swój prywatny cmentarz, wiedzą o tym wszyscy w tym fachu (…)."
Mimo głębi psychologicznej, w warstwie fabularnej autor się nie patyczkuje – opisuje najgorsze ludzkie zachowania, upodlenia, odbieranie godności. A choć są to tematy szokujące, to jednak opisuje je z dużym wyczuciem, nie czerpie z nich przyjemności, a w akcji umieszcza, by oddać zawiłość i podłość świata, w którym znalazł się Patryk. Autor nie przekracza tej cienkiej granicy, kiedy z mroku ludzkiej duszy robi się po prostu rozrywkę.
"Kiedyś na jakiejś imprezie ktoś z branży powiedział mu, że eskort musi być trochę jak kelner — wycofany, ale stanowczy. Jeśli klient przekracza granice, trzeba natychmiast reagować, inaczej prawie zawsze kończy się to źle. Gwiazdą można być tylko wtedy, gdy się idzie w show-biznes."
Ale nie da się ukryć, że przez postać Patryka zabiera nas w środowisko niewygodne - to ludzie, całkiem bogaci, którzy z jakichś powodów płacą za seks, zastępują potrzebę bliskości jej atrapą. Ale nawet atrapa, jeśli spojrzeć na nią pod właściwym kątem, da poczucie realności, a to prowadzi do skomplikowania pozornie bardzo prostych relacji - ktoś płaci, ktoś wykonuje usługę. Proste tylko w teorii, bo kiedy produkt wiąże się z bliskością drugiego człowieka, nawet tylko tą cielesną, uczucia zaczynają przejmować kontrolę. I to niezależnie od ich nacechowania - nie tylko miłość, ale również złość, odraza, wstyd. To emocje skomplikowane, z jakimi trudno poradzić sobie z nimi dorosłej osobie, a Patryka nie do końca można tak traktować - to ciągle niedojrzały nastolatek, który postrzeganie świata zmienia co kilka chwil. Jak więc on, osoba w żaden sposób nieprzygotowana do znoszenia takiego natężenia emocji, może sobie z nimi radzić tak, by prowadzić życie stabilnie? Choć stara się, wydaje się od początku skazany na niepowodzenie, co nie znaczy, że czytelnik podczas lektury nie trzyma kciuków za jego powodzenie - choć przecież od początku wiemy, że te historia nie skończy się dobrze.
"Monetyzował potrzeby — swoje i innych."
Mimo bogatego tła psychologicznego, obyczajowego, tym, co historię scala, jest wątek kryminalny, śledztwo w sprawie śmierci Patryka. W przeszłości szukamy motywów, w teraźniejszości sprawców, a choć nie jest to klasyczny kryminał, w którym czytelnik może postawić na dedukcję, to mimo wszystko jest satysfakcjonujący - autor ze spokojem odkrywa przed nami jedną kartę po drugiej powoli budując domek, który runie w momencie śmierci Patryka, a teraz śledczy muszą go odbudować bez danych, które dzięki retrospekcjom dostaje czytelnik. Intryga poprowadzona jest sprawnie, z dbałością o realizm w detalach, a kolejne etapy śledztwa przynoszą nie tylko specjalistyczną wiedzę, ale i pytania. I smutek, żal spowodowany ilością zniszczonych żyć, coś na kształt efektu motyla.
 
Podsumowując, Maciej Klimarczyk w “Prostytutce” zabiera czytelnika w mroczny świat ludzkich namiętności, potrzeb, które pogrzebane głęboko, wypełnione zostają nie tym, czego potrzeba naprawdę, a substytutami. We współczesnej codzienności przecież tak łatwo się pomylić, dać się oszukać złudzeniu bez dostrzegania tego, jak jest naprawdę. Kto może pomóc? Leki, psychiatra? Ale czy potrzeba zmiany, pomocy, nie musi wyjść od człowieka tej pomocy potrzebującego? Historia Patryka, jaką prezentuje w tej powieści autor, porusza, a zarazem wymyka się jednoznacznej ocenie - bo choć na pierwszy rzut oka Patryk to piękny lekkoduch, to pod spodem jest to człowiek niesamowicie mocno w życiu, emocjach i potrzebach pogubiony. Intryga kryminalna, w którą zostaje uwikłany, jest zaskakująca, jest smutna, jest nieprzewidywalna i gorzka, ale dla tej powieści odpowiednia - tak jak cała jej warstwa psychologiczna, nie zostawia czytelnika z łatwymi odpowiedziami.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz