marca 05, 2026

"Zabiłaś?" Zbyszek Nowak

Autor: Zbyszek Nowak
Tytuł: Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: reportaż / true crime
 
Zbyszek Nowak jeszcze do niedawna znany był raczej w kręgach naukowych, specjalistycznych, eksperckich - jest doktorem nauk społecznych i prawnikiem, wykładowcą akademickim mocno interesującym się tematem zbrodni i kary, kryminologią w ogóle i bezpieczeństwem narodowym, od niedawno również pełni funkcję prorektora ds. studenckich Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie. Podczas pisania jednej ze swoim prac naukowych udał się do więzienia, by porozmawiać na żywo ze skazanym na dożywocie. I wtedy narodził się pomysł przeprowadzenia rozmów z szerszym gronem tego typu skazańców, by przybliżyć tę tematykę już nie tylko środowisku naukowemu, ale szerszemu gronu odbiorcy. I tak pod koniec 2024 roku po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło się na okładce reportażu “24 razy dożywocie” (recenzja - klik!), a on szybko przerodził się w dylogię, którą tworzy wraz z wydaną niewiele później “Cela numer 24” (recenzja - klik!). Pamiętam, że wtedy miałam przyjemność chwilę z autorem porozmawiać (wywiad, który powstał w tym czasie - klik!) i to wtedy mówił, że zastanawia się nad nowym pomysłem. Teraz, po niecałym roku, pomysł przerodził się w książkę, która jest już w naszych rękach - to reportaż “Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo.”
 
23 rozmówczynie, każda z wyrokiem na koncie. Każda w trakcie odsiadywania kary związanej z zabójstwem - od tych, które tylko próbowały, ale ostatecznie nie zabiły, po te, które zrobiły to kilka razy. Kobiety, które w więzieniu siedzą już od lat i te, które jeszcze ciągle mają wyrok nieprawomocny. Sprawy, które zna cała Polska i takie, o których nikt nie pisał. Zabójstwa popełnione w Polsce i zagranicą, na dorosłych i dzieciach, obcych i najbliższych. 23 rozmowy, 23 kobiety - łączy je kara, dzieli je wszystko inne. Jak z nimi rozmawiać? Po co? Czy mają coś istotnego do przekazania światu? Zbyszek Nowak swoim reportażem próbuje na te pytania odpowiedzieć.
"Dla mnie ten wyrok to nauczka i nauka, to nie jest zmarnowany czas. Uczę się, jak budować własne poczucie wartości. Pracuję nad sobą, nad zrozumieniem tego, co robiłam źle, nad budowaniem relacji z siostrami, z mamą." (Klaudia)
Publikację otwiera definicja kary kryminalnej i jednostronicowy wstęp jednej z osadzonych zatytułowany “Oczami zza krat” oraz kolejna kartka pióra Agnieszki Kubiak, dyrektorki programowej i kreatywnej Telewizji Crime+ Investigation Polsat. Po nich głos zabiera autor krótko przedstawiając każdą ze swoich rozmówczyń, zapowiadając czego się po tej publikacji możemy spodziewać. Ton przyjmuje swobodny, zwraca się bezpośrednio do czytelnika, któremu każe się zatrzymać, pomyśleć nad tym, co w tej książce znajdzie. I dopiero wtedy przechodzimy do części właściwej, do rozmów z osadzonymi, a każda ułożona jest podobnie: ma swój tytuł i przedmowę autora, w której przytacza kodeksy prawne, definicje, fragmenty z prasy i swoje odczucia, a czasami też i wspomnienia, refleksje, jakie wywołały w nim opisywane osadzone. Potem przechodzimy do meritum - do rozmów, które poprzedza imię i nazwisko, samo imię bądź inicjały czy pseudonim rozmówczyni i dosłownie kilka słów dotyczących wieku, wykształcenia, bliskich. Rozmowy są różnej długość, jedne to kilka stron, inne kilkanaście, ale głos autor oddaje kobietom - on tylko rzuca hasła, czasem krótkie pytania, które jego rozmówczynie rozwijają wykorzystując czas, by przedstawić swoją winę i opisać to, jak teraz, w więzieniu wygląda ich życie. Czasami rozdział dalej rozmówczyni zamknięty jest notkami prasowymi czy artykułami znalezionymi w sieci, czasami na samej rozmowie się kończy. Po 23 takich wpisach, na zakończenie autor kusi się o posłowie, w którym zastanawia się co teraz, czy temat rozmów z osadzonymi to już dla niego skończony rozdział, i w którym wystosowuje podziękowania. Publikację zamykają krótkie opinie ekspertów - od osób związanych zawodowo z prawem, po psychologów i dziennikarzy.
"(...) nikt nie jest w stanie udowodnić, że jest niewinny. Udowodnić można – i to też nie zawsze – winę, ponieważ jest ślad, odcisk, jest plama, jest nagranie, ale takie, gdzie faktycznie widać, co się dzieje." (Matylda B.)
Sam styl wypowiedzi autora tej publikacji wydaje mi się bardziej swobodny niż w poprzednich dwóch - łatwiej przekazuje czytelnikom własne odczucia, niepewności, może i lęki, traktuje nas jako osoby równe sobie, znajomych, którzy chcą z nim pogadać o projekcie, który właśnie prezentuje. Z kolei wypowiedzi jego rozmówczyń jeszcze mocniej różnią się od tego, co w poprzednich dwóch publikacjach prezentowali przede wszystkim męscy rozmówcy - tam czasami rozmowy były urywane, zdania nie całkiem składne, tu z kolei wszystko odbywa się płynniej. Czy ta różnica wynika z płci rozmówców? Bo raczej nie z wykształcenia, we wszystkich trzech publikacjach były one na bardzo różnym poziomie. Może różnica wynika z tego, że kobietom łatwiej mówić o emocjach? O tym, co czują? Tutaj żadna z nich nie jest rozmowie niechętna, choć niektóre tematy są dla nich niewygodne, są tabu. Samo słownictwo rozmówczyń też jakoś specjalnie nie razi w oczy - raczej nie ma tu wulgarności, czasami pojawia się po prostu więzienny slang, jednak na tyle oczywisty, że czytelnik nie będzie miał problemów ze zrozumieniem całości. Pod kątem językowym publikacja wypada naprawdę dobrze, jest łatwa do przyswojenia.
"Zobaczyły we mnie człowieka, a nie czyn. Poznajcie mnie, a potem oceńcie." (Poetka M.)
Ale na tym łatwość się kończy, bo przecież historie, jakie tu poznajemy, zdarzyły się naprawdę. Historie, w których skala okrucieństwa czasami sprawia, że gardło podczas lektury mocno się zaciska. Autor oddaje głos każdego rodzaju osadzonym: są tutaj kobiety, które czyn popełniły z niewiedzy, dla których zabójstwo było jedynym sposobem na ucieczkę od przemocy. Zabiły partnera, ale też i niektóre zabiły swoje dzieci, albo przynajmniej się do ich śmierci przyczyniły. Tak, te sprawy dotyczące dzieci są naprawdę niewyobrażalnie poruszające, a jednak każda tak od siebie różna. Są kobiety, które zabiły kogoś pozornie przypadkowego, niespokrewnionego, są takie, które do czyjej śmierci się tylko przyczyniły, a może do niej namawiały. Niektóre przyjmują swoją karę, choć większość zdaje się oceniać wyrok jako zawyżony. Jedne są pełne pokory, przyjmują czas kary jako lata, które mają poświęcić na doskonalenie siebie, są i takie, które uważają, że lata kary to czas stracony, a po wyjściu będą jeszcze gorszymi ludźmi od tego, jakie są teraz. Trudno w ich podejściach znaleźć podobne głosy, trudno je uogólniać, wrzucić do przysłowiowego jednego worka.
"Wyciąganie na nowo z powrotem wszystkiego, co się wydarzyło 15 lat temu, to tak, jakby odkopać na cmentarzu trumnę z grobu po odległym pogrzebie." (Marta)
Ale choć wszystkie w jakimś stopniu mówią o swojej zbrodni, o motywach, o śledztwie i sprawie w sądzie, to jednak nie są to jedyne tematy rozmowy. Autor pyta je o to, jak odnajdują się w więzieniu, a to porusza temat resocjalizacji - czy jest skuteczna? I na to pytanie nie znajdziemy tu jednoznacznej odpowiedzi, bo sytuacja każdej z osadzonych jest różna: jedna pracują, inne nie, jedne zarabiają swoją pracą, inne robią to nieodpłatnie. Są prace w więzieniu i poza więzieniem, są konsultacje psychologiczne, które jednak większość z osadzonych uważa za żart. Jak dużo z nich faktycznie zmieni się podczas pobytu w więzieniu? Ile z nich wykorzysta tę chwilę, by przemyśleć życie na nowo? Tak naprawdę chyba nie ma ani jednej rozmówczyni, która deklaruje powrót do starego życia czy szukania zemsty - każda chce po prostu spokojnego życia, powrotu do rodziny, dzieci, jeśli takie ma. Różnią się tylko ilością nadziei, wiarą w swoje możliwości.
"Co państwo polskie może zaproponować takiej osobie? Pięcioosobową celę przez kolejnych 35 lat? Zbieranie plastikowych nakrętek i sklejanie karmnika z zapałek, aby nauczyć cierpliwości? Państwo chce przymknąć oko – tego chce, bo w dzisiejszych warunkach i dysponując nikłą kasą, tylko tyle może. Rzeczpospolita Polska."
Podczas takich rozmów nie da się uniknąć pytań o to, ile z tego, co kobiety mówią, jest prawdą, a ile odpowiednio przygotowaną wersją pod publiczkę. Czy możemy im wierzyć? Autor czasami kusi się o swoją ocenę, choć mam wrażenie, że do każdej z osadzonych podchodzi z pozytywnym nastawieniem i dobrymi życzeniami. To nie potwory, to ludzie, to kobiety, które z różnych powodów popełniły czyn straszliwy. Czy poznanie motywów i aktualnego spojrzenia na nie może coś w społeczeństwie zmienić? Powstrzymać nas od szybkich osądów, do jakich jesteśmy tak skorzy? A może idźmy dalej - może pomoże zmienić coś w prawie, w kondycji więziennej codzienności? Nie wiem, ale na pewno to dobry początek do debaty, refleksji na ten temat.
"(…) tak łatwo jest ulec pokusie oceny – to wygodne."
Mnie samą najbardziej uderzyło to, jak wiele zbrodni popełnionych zostało z bezsilności, z braku wiedzy, z braku pewności siebie, z braku próby poszukania na czas pomocy. Czy gdyby część z tych kobiet była lepiej wykształcona, bardziej doinformowana, nie czuła się sama, to część tych zbrodni by się nie wydarzyła? Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie w przyszłości przynajmniej jakiemuś odsetkowi z nich zapobiec?
"Kobiety są tchórzami, nie potrafią odejść, bo się boją czegoś. Nie potrafią zmienić swojego życia. Ja nie potrafiłam odejść." (Aśka)
Reportaż Zbyszka Nowaka “Zabiłaś?” choć oparty jest na podobnych zasadach co poprzednie dwie publikacje, to jednak jest od nich całkiem inny. Bardziej swobodny, bardziej otwarty, w jakiś sposób bardziej też poruszający. Mimo okropnych zbrodni nie szokuje brutalnością, bo przecież nie o sensację w nim chodzi. To próba zrozumienia tych, co siedzą za kratkami, próba zrozumienia czynu i tego, z czym odsiadywanie kary się wiąże. Czy ma sens, czy kara coś zmienia? Czy zrozumienie motywów, oddanie głosu skazanym coś zmienia? Zbyszek Nowak w postaciach, które nieraz media oddawały jako potworów, wynaturzone jednostki, szuka tego, co we wszystkich pozostałych - człowieka. Emocji. Bólu, skruchy i nadziei. Nie wiem czy jest to publikacja, która ma skłonić czytelników do oceny, a może właśnie od oceny powstrzymać. Na pewno zmusza do myślenia, do próby wyciągnięcia jakiś ogólnych wniosków i do większej wrażliwości społecznej, dzięki której w przyszłości jakaś część podobnych spraw mogłaby zwyczajnie nie mieć miejsca. To kawał dobrej roboty, coś nad czym warto się pochylić, by uświadomić sobie jak bardzo skomplikowane psychologicznie naprawdę są zbrodnie - tego fikcja nam nie odda.
"Czy o emocje tu chodzi, czy o rozrywkę? A może o naukę?"
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz