kwietnia 01, 2026

"Dobre kłamstwo" A.R. Torre

Autorka: A.R. Torre
Tytuł: Dobre kłamstwo
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller kryminalny / psychologiczny
 
A.R. Torre i Alessandra Torre to tak sama osoba, która w ten sposób rozdziela dwa gatunki literackie, w jakich tworzy. A.R. Torre pisze thrillery, Alessandra romanse i właśnie od tych drugich swoją pisarską karierę w 2012 roku rozpoczynała. Teraz na koncie ma ponad dwadzieścia powieści, które gatunkowo dzielą się mniej więcej po równo - w początkowych latach swojej działalności wydawała przede wszystkim romanse, teraz skupia się głównie na thrillerach, w których jednak też można się natknąć na wątki romansowe. Jej książki cieszą się popularnością w kraju i za granicą, dostępne są w 30 krajach, tłumaczone na 18 języków, a jeden z romansów doczekał się prawie dekadę temu ekranizacji („Hollywood dirt”). Jednak jej wkład w branżę literacką na tym się nie kończy - kilka lat temu założyła społeczność i szkołę online wspierającą początkujących, jak i tworzących już autorów, w ostatnich latach również zaangażowała się w temat AI, którą autorzy mogą wykorzystywać jako wsparcie w procesie tworzenia i edycji swoich książek.
W Polsce do tej pory autorka obecna była jako Alessandra Torre, w 2019-2021 ukazały się jej trzy książki przetłumaczone na polski: dwa romanse i jeden thriller. Teraz, po pięciu latach przerwy autorka wraca do polskiego czytelnika z jednym z nowszych thrillerów - z “Dobrym kłamstwem” w oryginale wydanym w 2021, który ukazał się u nas podpisany tak, jak na jej własnym rynku książki: A.R. Torre, co jasno umiejscawia tę powieść w gatunku thrillera.
 
Los Angeles od pewnego czasu żyje w strachu - na ulicach miasta grasuje seryjny morderca zwany Krwawym Rzeźnikiem, który porywa nastoletnich, bliskich dorosłości chłopców, przez kilka tygodni ich przetrzymuje, torturuje, wykorzystuje, a potem zabija. Właśnie mija siódmy tydzień od porwania szóstej ofiary Scotta Hardena, kiedy chłopak zjawia się w swoim domu. Twierdzi, że udało mi się uwolnić i uciec, a jako swojego oprawcę wskazuje nauczyciela z ekskluzywnego liceum Beverly Hills, do którego sam chodzi. Kiedy jednak emocje opadają, matka Scotta przygląda mi się uważniej - czy jego relacja na pewno się zgadza? W tym czasie oskarżony Randall Thompson siedzi w areszcie, a jego obrony podejmuje się renomowany prawnik Robert Kavin. To kolejny temat, który burzy media - Robert jest przecież ojcem szóstej ofiary Krwawego Rzeźnika, twierdzi jednak, że Randall jest niewinny, a on broni go po to, by niewinny człowiek nie poszedł siedzieć. Zanim jednak cała wrzawa z obroną Randalla wybuchnie, Robert wpada w podrzędnym pubie na Gwen Moore, psychoterapeutkę specjalizującą się w leczeniu osób przejawiających mordercze zapędy. Właśnie umarł jeden z jej pacjentów, którego podejrzewa o to, że przed samobójstwem zamordował swoją żonę, choć policja jej śmierć uznała za naturalną. Ale może się myli? Gwen nikomu nie powiedziała, że jej klient miał natrętne myśli na temat zabójstwa żony… I to te poczucie winy zalewa w podrzędnym barze, gdy poznaje się z Robertem, który od razu wpada jej w oko. Po zacieśnieniu znajomości Robert prosi ją o pomoc w sprawie Randalla - chce, by stworzyła profil sprawcy. Gdzie ich ta sprawa zaprowadzi? Czy faktycznie uda im się postawić przed sądem tego, kto stoi za tymi bestialskimi zbrodniami?
"Zginęło sześciu młodych, dobrze się zapowiadających chłopców. Sześć rodzin doświadczyło niewyobrażalnej tragedii, która przez resztę życia nie przestanie wpływać na ich członków – rodziców, dziadków, rodzeństwo. I wszystko to po to? Dla spaczonej przyjemności jakiegoś chorego osobnika?"
Książka rozpisana jest na 44 rozdziały, z których część dzielona jest na krótsze scenki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Roberta i Nity (matki Scotta) oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Gwen. Ich relacje ułożone są naprzemiennie, jednak bez wątpliwości to Gwen jest tą, której perspektywa pojawia się najczęściej. Narrator prócz zdarzeń bierze również pod uwagę emocje postaci, co widać przede wszystkim w postaciach kobiecych, Robert jest w porównaniu do nich dużo bardziej enigmatyczny. Język, jaki powieść jest pisana, jest codzienny, momentami potoczny, czasami pojawiają się bardziej dosadne, czasami wręcz brutalne opisy czy wyrażenia. Mimo tego, cała książka pod kątem stylu wypada nieźle - czyta się sprawnie i płynnie, bez wysiłku.
 
Akcja powieści rozpisana jest na trzy wątki kryminalne: jeden z nich skupia się na kliencie Gwen, wokół którego, mimo odprawionego pogrzebu, nadal węszy policja. To przez tę śmierć i dociekania, Gwen zaczyna wątpić w swoje umiejętności, waha się, czy jako psycholożka nie przeoczyła czegoś, co podczas sesji zdradził jej John Abbott. Bo może mogła tej śmierci zapobiec? W takim momencie słabości poznaje ją Robert, jednak mimo iż obydwoje zaczynają się zajmować sprawą Krwawego Rzeźnika, wątek Abbotta nie znika.
"Prawda bowiem jest taka, że życzenie bliźnim śmierci albo fantazjowanie o skrzywdzeniu ich należy do standardowego repertuaru mentalnego człowieka. Może żyją na ziemi święci, co to nigdy nikomu źle nie życzyli, ale dwadzieścia procent ludzi na jakimś etapie swojego życia roztrząsało kwestię morderstwa."
Drugim wątkiem kryminalnym jest ich współpraca - Roberta z Gwen, każdy w swoim gabinecie pochyla się nad aktami sprawy tego brutalnego, bezwzględnego mordercy. Dzięki Gwen czytelnik ma wgląd w psychologiczne informacje o seryjnych mordercach, a choć nie są one szczególnie mocno rozwinięte, to jednak trochę ciekawostek fani kryminałów i true crime z tego wyciągną. W tym wątku podejścia ciekawe są dwa: Gwen podchodzi do sprawy czysto zawodowo, jak psycholożka, która ma możliwość zbadania seryjnego mordercy, jednego z najgroźniejszych, który grasował po ulicach Los Angeles, Robert z kolei ujęty jest jako ojciec ofiary uparcie wierzący w niewinność oskarżonego. Poprzez niego na zbrodnię spoglądamy okiem ofiary, jej bliskich, którzy po dokonanej zbrodni nie pragną niczego innego, jak tylko sprawiedliwości. Tylko jaka sprawiedliwość może być dla wielokrotnego gwałciciela i mordercy młodych chłopców?
"Prowadziłam terapię kilkorga rodziców po stracie dziecka. Wiedziałam, że żałoba Roberta nie minie. Że tylko rozcieńczy się w jego spojrzeniu. On sam nabierze wprawy w jej ukrywaniu, maskowaniu, lecz ona nigdy nie zniknie. Stratę dziecka można porównać do utraty kończyny. Pamięta się o niej przy każdym ruchu, dopóki przyzwyczajenie nie stanie się częścią człowieka."
Trzeci wątek jest równie ciekawy, może nawet pod kątem psychologicznym najciekawszy. To wątek Scotta, który uciekł sprawcy. Spoglądamy na niego oczami jego matki, która przejawia ambiwalentne uczucia - ulga po odzyskaniu syna jest oszałamiająca, a jej obsesja zapewnienia mu bezpieczeństwa wypiera z jej życia wszystkie inne potrzeby. A jednak jako matka jak nikt inny zna swojego syna, wie kiedy kłamie i widzi to, gdy chłopak opowiada o swojej ucieczce. Trzeba przyjrzeć się jeszcze baczniej, może wtedy wpadnie na to, co tak mocno jej się nie zgadza?
"Tak naprawdę najgroźniejsi są ci najmilsi. (…) W przypadku wielu morderców część zabawy stanowi udawanie niewiniątka, ukrywanie swojej potwornej natury, wodzenie za nos reszty, co ich zdaniem tylko dowodzi, że są mądrzejsi od współobywateli."
Te trzy nakładające się i przenikające się ze sobą wątki sprawiają, że ciekawość czytelnika nieustannie jest podsycana, a czujność wzmożona, co zapewnia mocne zaangażowanie w akcję, która od początku nie stoi w miejscu, a gdzieś za połową wyraźnie przyspiesza raz po raz zarzucając czytelnika twistami. Jednak mam też wrażenie, że przez rozdzielenie uwagi na trzy wątki, każdy z nich potraktowany jest dość powierzchownie - jasne, każdy jest ciekawy, ale brakuje miejsca, by w każdy z nich faktycznie solidnie psychologicznie się zagłębić. Szczególnie mocno odczuwalne jest to w drugiej połowie powieści, gdzie autorka bardziej stawia na zaskakiwania czytelnika niż na solidne uzasadnienie i motywowanie zdarzeń. Choć nie znaczy to, że finał wyssany jest z palca - wręcz przeciwnie, intryga zaskakująco dobrze spina się w całość.
"Drudzy zaliczają się do socjopatów, w których oczach inni ludzie się nie liczą. Morderstwo nie przynosi im radości, lecz stanowi rozwiązanie. Kiedy ktoś staje im na drodze albo ich denerwuje, rozprawiają się z nim w ten sam sposób, w jaki większość z nas traktuje komary – celny strzał, strzepnięcie trupka i jedziemy dalej. Tacy mordercy nie mają wyrzutów sumienia, nie czują żalu – ani satysfakcji – nie wracają do swego czynu w myślach, chyba że przyniósł konsekwencje lub wymaga uprzątnięcia śladów."
Poza wątkami kryminalnymi, nie brakuje też wstawek z życia Gwen, które nie do końca mają z nimi związek. Czytelnik obserwuje jej relacje z przyjaciółmi, z pacjentami, które momentami mogą wydać się podkoloryzowane na potrzeby zwiększenia poczucia podskórnego lęku czytelnika. Nie do końca jest to zabieg trafiony, mam wrażenie, że chwilami autorka przesadziła, przez co niektóre sceny wypadły dość karykaturalnie. Poza tym przez powieść przewija się też wątek romansowy, w historii przez sporą część czasu czuć napięcie seksualne - odbiór tych fragmentów będzie zależeć od preferencji czytelnika, sama takich wstawek nie lubię, a te prowadzone są dość standardowo, więc nie wzbudziły mojego entuzjazmu. Zastanawiam się też, czy na pewno były potrzebne, czy nie podziałały na historię odwrotnie niż powinny - zamiast podsycać napięcie, przytępiały odbiór wątków kryminalnych.
 
“Dobre kłamstwo” to historia złożona, w której przewija się sporo ciekawych psychologicznie tematów. Przyglądamy się rodzicom, którzy stracili swoje dziecko na zawsze i rodzicom, którzy je odzyskali, a sprawę brutalnego mordercy traktujemy dwojako - przede wszystkim jako opowieść o wstrząsającej zbrodni, ale też i od strony technicznej - co powoduje sprawcą, że dopuszcza się takich czynów? Czy da się jego ciemną stronę dostrzec, jeśli wie się, gdzie patrzeć? A może wszystko to, to tak naprawdę jedno wielkie kłamstwo? Niemniej jednak mam wrażenie, że to nie aspekt psychologiczny jest w tej powieści najważniejszy, a prym wiedzie fabuła, która ma na celu zaskakiwać. Dlatego myślę, że książkę najlepiej potraktować jako rozrywkowy thriller kryminalny - nie nastawiać się na głębokie psychologicznie analizy, a po prostu na dobrą rozrywkę, która gdzieś tam pod spodem sygnalizuje kilka ciekawych refleksji.
 
Moja ocena: 7/10 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza. 

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz