kwietnia 16, 2026

"Dolina czarownic" Michał Zgajewski

Autor: Michał Zgajewski
Tytuł: Dolina czarownic
Cykl: Norbert Krzyż, tom 4
Data premiery: 08.04.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 392
Gatunek: kryminał noir
 
Michał Zgajewski to autor, który z powodzeniem łączy czarny, duszny kryminał z lokalnym folklorem okolic Żywca. Debiutował w roku 2024 powieścią “Strażnik jeziora”, pierwszym tomem serii z prywatnym detektywem Norbertem Krzyżem (recenzje – klik!), a zarazem jej narratorem, który z czytelnikiem się nie patyczkuje, a sam nieustannie ładuje się w kolejne kłopoty. Teraz, od zaledwie tygodnia, seria liczy już cztery tomy, pomiędzy nimi ukazała się też powieść osobna - “Czarnobogi” (recenzja - klik!), która ma zapoczątkować drugą serię autora. Wszystkie te książki zostały dobrze przyjęte przez czytelników, a debiut otrzymał statuetką Kryminalnego Debiutu Roku 2024 przyznawaną na Gwiazdozbiorze Kryminalnym.
 
Październik, Dolina Zimnika. Prywatny detektyw Norbert Krzyż po telefonie podkomisarz Zuzy Madejskiej zjawia się na miejscu zbrodni - ofiarą jest młoda dziewczyna, studentka psychologii, która niedawno rozpoczęła z nim współpracę jako testerka wierności mężczyzny podejrzewanego o związki z Czarnym Domem, szemranym miejscem, w którym dochodzi do najgorszych zbrodni… Czy to przez ich współpracę Klaudia straciła życie? Naga, z podciętym gardłem, przywiązana do drzewa od razu wzbudza w Norbercie poczucie winy. Nic więc dziwnego, że detektyw angażuje się w tę sprawę, dobrze jednak idzie, bo nowy policjant aspirant Szczepan Bryś bardzo chętnie z nim współpracuje. Czy uda im się wspólnie dojść do prawdy: kto stoi za śmiercią dziewczyny i o co tak naprawdę chodzi z tym Czarnym Domem?
 
Książka rozpisana jest na trzy tytułowane części, które w sumie składają się na dwadzieścia pięć rozdziałów, a te dzielone są na jeszcze krótsze fragmenty - niektóre scenki to zaledwie pół strony, inne liczą ich dosłownie kilka, co potęguje wrażenie dynamizmu akcji. Warto też wspomnieć o wydaniu książki, grafikach, które podsycają mroczny klimat - każda część oznaczona jest dużą grafiką gołych konarów drzew, a numery stron malutkimi pochylającymi się do siebie bezlistnymi drzewami. Detale, które oddziałują na odbiór!
Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Norberta Krzyża, a zatem świat, który czytelnik widzi, jest światem prezentowanym subiektywnie, nacechowany emocjami głównego bohatera. Styl powieści jest jednym z elementów budujących jego charakter, a równocześnie doskonale wpisuje się w podgatunek czarnego kryminału. Krzyż nie przebiera w słowach, przekleństw używa dla podkreślenia swoich gęstych emocji, nie nadużywa ich jednak na tyle, by miały tracić sens. Zdania są krótkie, konkretne, co dobrze wpisuje się w dynamiczną fabułę, a dialogi prowadzone sprawnie, momentami doprawione są nutą uszczypliwości. Kilka razy pojawiają się też fragmenty tekstu, który Krzyż znalazł w lokalnej bibliotece na temat zbrodni, jakie wieki temu popełniono na kobietach podejrzanych o czary…
“Jak jesteś w czymś dobry, ktoś zrobi z tego użytek.”
Bo jak sam tytuł wskazuje, czarownice mają solidne miejsce w tej fabule. Autor korzysta z historii miejsca - Skrzyczne uważane było za punkt, w którym odbywały się sabaty czarownic. Tam też w XVI wieku dochodziło do polowań, których zapisy wplecione są w fabułę powieści. W tym wątku jednak nie chodzi tylko o grzechy przeszłości - czarownice w nieco innej formie pojawiają się też we współczesności nadając powieści lekko oniryczny charakter. Nietoperze, eliksiry, zioła używane do własnych celów, ale też siła, jaka płynie z tych wierzeń, raz po raz wplatają się w fabułę.
“(...) religia i władza nigdy nie zaspokoją duchowych rozterek. Człowiek zawsze będzie szukał czegoś, z czym będzie mógł się podskórnie identyfikować. Dziś przecież też tak jest. Ludzie szukają autorytetów wśród oszołomów na YouTubie i innych kaznodziejów czy bioenergoterapeutów (...).”
A wraz z nimi tematy do refleksji, w których szukamy źródła lęku, ludzkiej niepewności i granic, których przekraczać się boimy - a ten strach czasami posuwa ludzi do okropnych czynów, czynów, które poparte są tylko i wyłącznie niezrozumieniem. Zresztą granice to przewodni temat tej powieści - te granice, które oddzielają zwyczajne, normalne życie, od tego, z którego trudno zawrócić. Czy to chodzi o nałogi, fanatyzm, brutalność, przestępstwa, odbieranie życia czy popadanie w szaleństwo - nie ma to znaczenia, po przekroczeniu tej jednej, czasami tak mocno zatartej granicy, powrót do normalności wydaje się już niemożliwy…
“Miałem wrażenie, że dziś ludzie wszystko robią na pokaz. Dbają wyłącznie o swój wizerunek w mediach. Reszta się nie liczy. A już na pewno nie liczy się sprawiedliwość. A może nigdy się nie liczyła?”
Już samo to zagadnienie wprowadza w powieść duszny, przytłaczający mrokiem kryjącym się w człowieku klimat. Ale autor idzie jeszcze dalej, potęguje go poprzez samą pogodę, miejsce, w którym zamknięte społeczności trzymają sekrety blisko i ten Czarny Dom, coś naprawdę złego, coś, co do tej pory jest dla Norberta nie do końca określone, mimo że z tym tematem spotyka się od pierwszego tomu swoich przygód… To wszystko doskonale wpisuje książkę w podgatunek czarnego kryminału, ten zaduch, mrok, beznadzieja wręcz wylewają się z kart powieści.
 
I Norbert w ten klimat doskonale się wpisuje - to bohater, któremu na drugie imię kłopoty. Ale w tym swoim pakowaniu się w problemy jest bardzo ludzki - on chce poprawy, próbuje od bodajże drugiego tomu, jednak zawsze pojawia się coś, przez co ze swojej ścieżki ku poprawie schodzi. Najczęściej jest to praca, dążenie do poznania prawdy w mocno zakłamanym świecie, któremu nie potrafi odmówić nawet, kiedy na szali staje dobro jego dziewięcioletniej córki. Bo tak, to nie tylko detektyw, ale i ojciec, który choć mocno nieudolnie, nieustannie pracuje nad relacjami z dziewczynką. Norbert, mimo pozytywnych cech swojego charakteru, jest też typowym samotnym wilkiem - w sytuacjach, w których powinien iść na policję, działa sam, co nieustannie kończy się dla niego źle. Och Norbert, czy ty się kiedyś nauczysz?
“- U mnie zawsze jest kiepsko. - Uśmiechnąłem się sztucznie. - Gorzej jest tylko, gdy to “kiepsko” się spotęguje. Wtedy nie ogarniam.”
Fabuła powieść prowadzona jest tempem przyjemnie dynamicznym, a przeplatają się w niej wątki solidnie gangsterskie z małomiasteczkowymi. Tu szemrane typy, które nie cofną się przed niczym krążą wokół zwyczajnych ludzi zamieszkujących odludne, górsko-leśne tereny - a pomiędzy nich ładuje się oczywiście Norbert. Autor sprawnie łączy brutalne wątki i tajemnicami małej społeczności, prywatność z organizacją przestępczą, której macki rozciągają się we wszystkie kierunki… Intryga powieści jest zatem wielowątkowa, wymaga od czytelnika skupienia - co chwilę pojawiają się nowe informacje, nowe zależności, wychodzą na wierzch fakty z przeszłości, które w chwili ujawnienia zdają się bez znaczenia, wkrótce jednak okazują się dla fabuły istotne. Warto zachować czujność, by móc samodzielnie złożyć historię w odpowiednim momencie w całość.
“Nieoczywiste skojarzenia plus niewyparzony język to moja specjalność.”
“Dolina czarownic” to ciekawy miks gatunkowy - małomiasteczkowy kryminał przeplata się z gangsterską sensacją, lokalne wierzenia z niechlubną historią miejsca. Bez wątpliwości jednak jest to kryminał noir - mroczny, duszny, brudny, w którym czasami trzeba zakląć, czasami trzeba sięgnąć po butelkę. Klasyka odtworzona sprawnie, ale wpisana w polską mentalność. Michał Zgajewski potrafi zaciekawić, potrafi poplątać fabułę tak, że na najłatwiejsze rozwiązanie czytelnik nie wpadnie. Historia, która wymaga skupienia, uwagi, a w zamian daje od siebie lekko gangsterką rozrywkę z dobrymi, uniwersalnymi tematami do refleksji.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz