Autor: Steven L. Peck
Tytuł: Krótki pobyt w piekle
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 128
Gatunek: literatura piękna / horror
egzystencjalny
Steven L. Peck po dwóch dekadach od
literackiego debiutu pojawił się w końcu na polskim rynku książki! To autor,
który lubi krótkie formy - nowele, opowiadania przeważają w jego twórczości,
choć kilka powieści również w jego dorobku się znajdzie. Uważany jest za
jednego z najlepszych żyjących pisarzy mormonizmu, co potwierdzają nagrody,
jakie na przestrzeni lat otrzymał. Jednak to nie literatura jest jego bazą
zawodową - na co dzień wykłada na uniwersytecie w Utah bioetykę i filozofię
nauk przyrodniczych. W swoich książkach często porusza temat ewolucji i
religii, wikła się w zagadnienia filozoficzne. Dobrym przykładem tego jest
nowelka “Krótki pobyt w piekle”, jedna z jego pierwszych wydanych książek,
która w USA pojawiła się w 2012 roku. Polski czytelnik musiał więc na nią
trochę zaczekać, na szczęście jest to jeden z tych tytułów, które na swojej
aktualności wraz z upływem czasu nic nie tracą….
Ziemskie życie Sorena Johanssona zakończyło
się wskutek choroby po czterdziestu pięciu latach. Podczas jego trwania jednak
specjalnie o to, co po śmierci, się nie martwił - był przykładnym mormonem,
dobrym mężem i ojcem. A jednak teraz okazało się, że to nie wystarczyło. Trafił
do piekła, jednak piekła, które nie zakłada wiecznego potępienia - człowiek
trafia tam, by się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski, a równocześnie to wcale
nie wyklucza trafienia do nieba. Jest zatem nadzieja. Nadzieja, która z
początku uspokaja, że wcale nie będzie tak źle. Jest jedno zadanie, wokół inni
ludzie, z którymi można wejść w interakcję. Każdy z nich musi tylko znaleźć w
bibliotece niewyobrażalnych, acz skończonych rozmiarów tę jedną książkę, która
będzie jego nieprzekłamaną biografią. Opisem jego życia ziemskiego chwila po
chwili. Jeden zapis jednego życia wśród trudnej do objęcia umysłem ilości
książek, w których zapisany jest każdy możliwy zbiór znaków. Naprawdę każdy.
Jak więc wśród tego bełkotu ubranego w dokładnie takie same okładki i rozmiary,
znaleźć tę jedną, właściwą?
“Oczekiwanie jest darem. Być może nie ma większego. Oczekiwanie rodzi się z nadziei. Ba, jest jej najwspanialszym wyrazem. Jednak w utracie nadziei kryje się największa rozpacz.”
Książka rozpisana jest na prolog, pięć
tytułowanych części i załącznik, który do zagadnienia opisanej biblioteki
podchodzi w sposób matematyczny. Każda część opisuje zdarzenia z innego okresu
pobytu w Bibliotece, prócz prologu chronologiczna linearność czasu jest
zachowana. A zatem narrator, Soren, z przyszłości opowiada o swojej przeszłości
w pierwszej osobie czasu przeszłego. To jego historia, historia pobytu w
Piekle. Styl powieści na pierwszych stronach może przestraszyć - daje wrażenie
mocno filozoficzne, naukowe. Na szczęście po tylko pierwsze wrażenie, które
rozmywa się, gdy bohater zaczyna opowieść od początku, do chwili, gdy do Piekła
trafił. Od tej chwili język jest dużo bardziej przystępny, słowa dla
zwyczajnego czytelnika zrozumiałe, zdania proste. W Piekle obok Sorena znajdują
się też inni ludzie, więc nie brakuje w tekście dialogów. Słowa użyte są z
rozmysłem, czasami zdarza się autorowi sięgać po coś z wyższej półki, jednak
nawet, jeśli czytelnik nie znałby znaczenia, nie wpłynie to na całościowy
odbiór lektury. Książkę czyta się płynnie, bez stylistycznych potknięć.
“Istnieje rozpacz, która sięga głębiej niż istnienie; przenika do szpiku świadomości, do siedziby duszy.”
Bazą, z której Peck w tej powieści wychodzi,
jest opowiadanie innego autora z roku 1941, z którego Peck zaczerpnął pomysł
biblioteki. Pomysł jednak, by uczynić ją piekłem, jest czymś ciekawym,
zaskakującym. Bo czym naprawdę jest piekło? W różnych religiach przedstawiane
jest inaczej, skupia je jednak stałość i cierpienie. Peck od tego ucieka.
Człowiek w wymyślonym przez niego Piekle tak naprawdę wiedzie żywot całkiem
przyzwoity, jego podstawowe potrzeby są zapewnione. Nie ma tutaj więc
cierpienia jako takiego, są inni ludzie i jest jedno zadanie - karkołomne i
bardzo monotonne, ale choć prawdopodobieństwo trafienia na właściwą książkę
jest niskie, to w ostatecznym rozrachunku gwarantowane. To bardzo ciekawa baza
do refleksji, do obserwowania ludzkich zachowań. Jak długo człowiek jest w
stanie zajmować się każdego dnia ciągle tym samym? Jak funkcjonuje człowiek w
pojedynkę skupiony na jednym celu, a jak, kiedy znajduje się w otoczeniu
innych?
“Po raz pierwszy od przybycia znów pomyślałem o modlitwie. Potrzebowałem pomocy wykraczającej poza to, nad czym potrafiłem zapanować, i modlitwa wydawała się jedynym środkiem, po który mogłem sięgnąć.”
Autor w tej krótkiej nowelce zdaje się badać
podstawy człowieczeństwa, powstawania i funkcjonowania nowych cywilizacji,
historii, która zatacza koło. Zaskakujące jest tak naprawdę to, jak bardzo
człowiek skłonny jest, by samemu sobie stawać na drodze, jak mocno inni są w
stanie wpływać na prywatną realizację celu. W tej króciutkiej historii przewija
się wiele emocji, bardzo dla siebie skrajnych, ale nie może w niej zabraknąć
miejsca na miłość, która zdaje się najpotężniejsza z wszystkich. A to sprawia,
że tak książka staje się opowieścią właśnie o miłości.
“Mijają wieki wszechświatów, a ja przeglądam księgi pełne nonsensu i wciąż myślę i myślę o miłości tak odległej w czasie, że wydaje mi się niewiarygodne, by w ogóle była prawdziwa. Czym jest miłość, że ma taką moc? Czymkolwiek jest, mało prawdopodobne, by Bóg, który mnie tu umieścił, cokolwiek o niej wiedział. Czy gdyby choć odrobinę mnie kochał, skazałby mnie na taki los?”
Pomiędzy nią jednak pojawiają się pytania o
religię, wiarę, sens istnienia, o funkcję ludzkiej pamięci i czas. Podoba mi
się koncept Boga, który autor tu proponuje - nie jest to starotestamentowy Bóg,
mściwy i okrutny, nie jest to Allah każący poświęcać własne życie w imię dobra
wyższego. Takich bogów tworzą ludzie nadając im swoje potrzeby, swoje uczucia i
emocje. Bóg Pecka nawet w najczarniejszej chwili daje nadzieję - daje cel i
obietnicę, że po jego spełnieniu będzie lepiej.
“Czy masz pojęcie, jak długa jest wieczność? Dobry Boże, ależ wy, ludzie, macie wyobraźnię. Jaki Bóg kazałby ci płonąć na zawsze? (...) To szaleństwo. Stworzyć kilka istot, a kiedy są nieposłuszne, piec je na wieki?”
Wiara w powodzenie misji mocno spręża się z
pojęciem czasu, dając to, co jest piekłem prawdziwym - ciągłą powtarzalność,
brak różnorodności, brak nowych bodźców, które na dłuższą metę stają się
nieznośne. Nie bez znaczenia jest też poczucie sensu - w świecie, w którym sens
zostaje odebrany, najmniejszy jego przejaw jawi się jako czyste objawienie.
“(...) to jest Piekło; wieczność w otoczeniu książek, które są stekiem bzdur.”
“Krótki pobyt w piekle” to nie jest lektura do
recenzji łatwa - jak z takiej niewielkiej książeczki wyciągnąć esencję, a
równocześnie nie zdradzić za wiele? Autor na tych niecałych stu trzydziestu
stronach dociera do rdzenia człowieczeństwa, poprzez historię Sorena pyta o
podstawowe zagadnienia filozoficzne - o sens życia, o potrzeby, o emocje,
uczucia, o funkcję wiary, świadomości, że jest ktoś, kto wpływa na to, jak
wygląda wszechświat, ktoś potężniejszy od nas. To nowelka poruszająca,
momentami przeraźliwie smutna, bo czymże jest człowiek w zderzeniu z
nieskończonością czasu? Czy tak naprawdę wieczne życie, nieśmiertelność duszy
faktycznie jest tym, czego chcemy? I co przy takim życiu może nas utrzymać?
Jaka jest siła miłości, nadziei? To fundamentalne pytania, które mogą zmienić
sens postrzegania swoich pragnień i potrzeb. Niewielka proza, a potężna w
przekazie.
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz