Autor: Ian Rankin
Tytuł: Serce pełne grobów
Cykl: John Rebus, tom 24
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Data premiery: 15.07.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: kryminał
Ian Rankin to najpopularniejszy współczesny szkocki
autor powieści kryminalnych. Uznawany jest za króla podgatunku tartan noir,
charakterystycznego dla literatury szkockiej, w którym klasyczny czarny
kryminał jest mocno oparty na lokalnym realizmie społecznym. W tym roku autor
świętuje cztery dekady obecności na rynku książki - debiutował w 1986 roku
powieścią oddzielną, by rok później zapoczątkować serię, z której znany jest na
cały świat. To seria z Johnem Rebusem, edynburskim śledczym, którego przygody
na ten moment liczą dwadzieścia pięć tomów. Poza nią Rankin napisał jeszcze
kilka innych powieści: trylogię z Malcolmem Foxem, kilka osobnych tytułów oraz
trzy kryminały wydane pod pseudonimem Jack Harvey. Tłumaczony jest na ponad
dwadzieścia języków, na swoim koncie ma ekranizacje, programy telewizyjne i
ważne nagrody literackie - między innymi jest czterokrotnym zdobywcą Dagger
Awards!
Polscy czytelnicy na tłumaczenie jego dzieł
musieli trochę poczekać - dopiero w 2003
roku na naszym rynku ukazał się tom pierwszy z Rebusem pt. “Supełki i
krzyżyki”. Wydawnictwo Albatros przejęło jego twórczość kilkanaście lat
później, a od roku 2022 wydaje ponownie pierwsze tomy serii w nowej, spójnej,
bardzo szkockiej szacie graficznej. Na ten moment w nowym wydaniu dostępnych
jest dziewięć tomów - pięć pierwszych i cztery najnowsze pomijając tom
dwudziesty piąty, który jeszcze nie doczekał się polskiego tłumaczenia.
Rok 2021, świat dochodzi do siebie po
lockdownach spowodowanych pandemią koronawirusa. Edynburg powoli odżywa - co
prawda w lokalnych pubach ciągle jeszcze nie jest tak tłoczno jak wcześniej,
ale już można wyjść z domu, napić się piwa. John Rebus, detektyw policji na
emeryturze, skrzętnie z tego korzysta - wraz ze swoim czworonożnym towarzyszem
chętnie wychodzi z domu, próbuje odżyć po miesiącach spędzonych w zamknięciu. I
właśnie teraz trafia mu się sprawa - dawny znajomy, a zarazem lokalny gangster
teraz unieruchomiony na wózku inwalidzkim zleca mu odnalezienie pewnego
mężczyzny, który rozpłynął się cztery lat temu, a teraz podobno był widziany
gdzieś w okolicy. Cafferty zarzeka się, że nie ma wobec niego złych zamiarów,
zatem Rebus postanawia przyjrzeć się tej zagadce - czy ujawni, co odkrył
Cafferty’emu, to już inna sprawa.
W tym czasie edynburska policja w postaci
Sioban Clarke mierzy się z kłopotliwą zbrodnią popełnioną przez jednego z nich
- Francis Haggard właśnie został aresztowany za przemoc domową. Sioban nie
zamierza mu odpuszczać, a kiedy to do aresztanta dociera, ten postanawia
działać - obiecuje wsypać kolegów z posterunku Tynecastle, którzy dopuszczali
się łamania prawa i zamiatania spraw pod dywan. Gdyby to miało nie przynieść
skutku. Haggard zabezpiecza się też hasłem stresu pourazowego, którego miał w
tym towarzystwie się nabawić. Czy faktycznie tyle wystarczy, by uniknąć kary za
znęcanie się nad własną żoną?
Książka rozpisana jest na prolog i epilog,
które zamykają powieść w klamrze - te dwa rozdziały opisują aktualne wydarzenia
rozgrywające się na sali sądowej podczas rozprawy, na której sądzony jest
Rebus. Wszystko to, co pomiędzy, toczy się wcześniej, w czasie zatytułowanym
“kiedyś”, który można łatwo ulokować w roku 2021. Te zdarzenia rozpisane są na
osiem dni i 31 rozdziałów, które dzielone są dodatkowo na krótsze fragmenty.
Narracja ułożona jest naprzemiennie, raz towarzyszymy Rebusowi, by za moment
przenieść się do edynburskiej policji, dzięki czemu równocześnie śledzimy dwie
kryminalne sprawy. Narrator, choć ma wgląd w emocje postaci, to przede
wszystkim skupia się na wydarzeniach - przedstawia je w narracji
trzecioosobowej czasu przeszłego. Książka składa się z dużej ilości dialogów,
które w zależności od sytuacji, bywają podszyte ironią bądź sarkazmem, co
nadaje powieści zadziornego charakteru. To poprzez rozmowy, styl wypowiedzi,
bardzo dużo się o postaciach, a raczej o ich relacjach dowiadujemy.
„Zajmując się przemocą domową, trzeba sympatyzować z ofiarą, a zarazem zachowywać obiektywizm. Być po trochu policjantką, psycholożką i pracownicą socjalną.”
Świat, jaki odrysowuje się w “Sercu pełnym
grobów” do wesołych nie należy. Tu granica między prawem a bezprawiem wydaje
się zatarta, grzechy przeszłości, stare winy mocno oddziałują na aktualną
rzeczywistość. Autor tę historię osadza w tematyce korupcji, przestępstw
popełnianych przez tych, którzy mają tych złych ścigać, ale też tych, którzy
żeby to zrobić, bardzo często sami naginają zasady. Tu nikt nie jest
czarno-biały, nawet najbardziej praworządne postacie popełniają czyny, które
podważają ich kompas moralny. I to bez względu na wiek, bo choć podział na starych
i młodych jest mocno zauważalny, to jednak zbrodnie nadal pozostają takie same.
Sam Rebus, choć znajduje się już na
emeryturze, pod pewnymi względami nadal się nie zmienia. Nadal nie ma nic
przeciwko kłamstwu, które doprowadzi go do celu, nadal najlepiej myśli mu się
przy kuflu piwa w pubie. A jednak wiek postaci jest już mocno odczuwalny, wątek
przemijania, nieustannego pędu świata, który pozostawia w tyle osoby starsze,
jest bardzo wyrazisty.
„Czy starzy ludzie nadal mogą wpływać na rzeczywistość, odgrywać jakąś rolę, zostawiać po sobie ślad, nawet jeśli świat ich już nie chciał? Czasami właśnie to sprawiało, że z tym większą determinacją nie dawali się wykluczyć. Chcieli być słyszani. Chcieli, żeby ludzie ich widzieli.”
Intryga kryminalna prowadzona dwutorowo utrzymana
jest w typowym dla kryminałów noir stylu. Gangsterzy, brudne interesy stoją w
jej centrum, choć nie brakuje też przecież wątku bardziej personalnego - część
akcji skupia się na żonie Haggarda, dzięki czemu autor może poruszyć temat
przemocy domowej, do jakich dochodzi w rodzinach policyjnych, przedstawić jak
to wszystko wygląda od środka. Zagadka posuwa się do przodu tempem spokojnym, a
choć nie czułam podczas lektury dużego napięcia, to jej finał faktycznie mnie
zaskoczył. Podejrzewam, że intrygę odbiorą lepiej ci czytelnicy, którzy dobrze
znają całą serię - dało się wyczuć, że ze strony policji, jak i gangsterów, większość
postaci dobrze się zna, a zatem powinna być znana też czytelnikowi. Bez tej
zażyłości trochę brakuje bazy emocjonalnej, by w historię zaangażować się
mocniej.
A wszystko to rozgrywa się na tle świata po
pandemii, w którym zagrożenie zarażenia covidem nadal jest wysokie. Autor prowadzi
nas przez ten znajomy, ale jakże inny teraz Edynburg, mniej zatłoczony,
częściowo ciągle jeszcze ukryty za maseczkami pojawiającymi się na co drugiej
twarzy. Miasto pełni ważną rolę w powieści - historia przegania nas po jego
uliczkach, zahaczamy raz po raz o puby, kluby i szemrane dzielnice. To ciekawy,
bardzo charakterystyczny edynburski klimat!
„Skutkiem ubocznym było to, że choć wskaźnik niektórych przestępstw spadł na łeb na szyję, inne poszybowały w górę – w tym przemoc domowa. Związki stały się szybkowarami.”
“Serce pełne grobów” to kryminał pisany w
starym, “brudnym” stylu. Tu nie normalność wyznacza drogę postaci, a ich własne
interesy, przez co podejmowane decyzje, reakcje i zachowania bywają trudne do
przewidzenia. Klika policjantów nie wydaje się znacząco różnić od grupy
gangsterów, w której każdy chroni każdego - oczywiście do czasu. Stare grzechy,
przewinienia, pozornie już zapomniane, potrafią niepostrzeżenie wyjść na
wierzch i rozgościć się w rzeczywistości, w której kolejne pokolenia zamiast
patrzeć w przód, podejmują w kółko te same decyzje co ich rodzice. Dla fanów
serii powieść z pewnością będzie mocno sentymentalną wycieczką, ale i tych,
którzy Rebusa wcześniej nie znali, powinna zaciekawić na tyle, by na jednym
tomie nie poprzestać.
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Albatros.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz