lipca 28, 2026

"Dotyk śmierci" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Dotyk śmierci
Cykl: Josie Quinn, tom 12
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 29.07.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska bestsellerowa autorka, o której świat usłyszał kilka lat temu wraz z wzrastającą popularnością jej serii kryminalnej z detektywką Josie Quinn. Rozpoczęta w 2018 roku na ten moment na rynku anglojęzycznym liczy już dwadzieścia cztery tomy, a autorka nie kryje tego, że z wydawnictwem umowę podpisaną ma na kolejne jedenaście. Wygląda na to, że amerykańscy czytelnicy mocno zżyli się z bohaterką serii, zresztą nie inaczej stało się w Polsce - u nas tom pierwszy wydany został w 2022 i z każdym kolejnym tomem i rokiem grono polskich fanów tej serii się powiększa (recenzje – klik!).
A jednak to nie seria z Josie wprowadziła autorkę w świat pisania i wydawania powieści. Jak sama przyznaje, pisze od czasów nastoletnich, choć na rynku debiutowała już dobrze po osiągnięciu pełnoletności. Po raz pierwszy jej powieść na półkach księgarskich zagościła w 2012 roku i przez najbliższe sześć lat autorka wydała jeszcze cztery inne tytuły, które złożyły się na dwa tomy dwóch serii i jedną powieść niezależną - te książki na ten moment nie doczekały się polskiego tłumaczenia.
 
Pensylwania, miasteczko Denton, sierpień. Po czterech miesiącach zawieszenia Josie szykuje się na powrót do pracy - choć w tym czasie nie próżnowała, dbała o siebie fizycznie, to jednak psychicznie nadal nie doszła z własnymi emocjami do ładu, nadal czuje dziwne otępienie, obojętność. Może dlatego po wizycie u psycholożki, kolejnej zmarnowanej godzinie, w czasie której nie umiała się otworzyć, zamiast do domu jedzie na pobliski cmentarz, gdzie pogrzebany został jej pierwszy mąż, przyjaciel z czasów, gdy nie miała obok siebie nikogo? Tego dnia jednak nie dane jest jej pobyć samej ze sobą - niedługo po przekroczeniu bramy cmentarza słyszy krzyk. To przerażona kobieta, która właśnie znalazła ciało znajomej, z którą na zawsze połączył ją wypadek sprzed dwóch lat, w którym zginęły ich dzieci. To jednak nie śmierć samobójcza - ewidentnie ktoś kobietę tutaj przyniósł, upozował, zalał jej gardło woskiem. Josie szybko orientuje się, że to zaginiona asystentka kancelarii prawnej, która zniknęła przed czterema dniami… Tylko dlaczego te miejsce, ta poza, ten wosk i napis na ręce, który wydaje się kompletnie niezrozumiały?
 
Książka rozpisana jest na 46 kilkustronicowych rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego przede wszystkim z perspektywy Josie, choć kilka z nich to retrospekcje z dnia wypadku autobusu szkolnego, w którym zginęła piątka dzieci. To i kilka szybko pojawiających się poszlak jasno sugeruje, że aktualne zdarzenia muszą być w jakiś sposób z wypadkiem sprzed dwóch lat powiązane. Język, jakim autorka się posługuje, jest prosty i uniwersalny, bez przekleństw, które mogłyby odrzucić niektórych czytelników, zdania są nieskomplikowane, dialogi spójne i naturalne - książkę czyta się płynnie, bez potknięć, bez zwracania uwagi na sam język, który służy tu temu, bo oddać czytelnikowi historię śledztwa i głównej bohaterki.
„Żałoba to jazda bez trzymanki, której nie można przerwać bez względu na to, jak bardzo by się tego chciało.”
Jak każdy tom serii, tak i ten można czytać bez znajomości części pozostałych - autorka w skrócie zarysowuje życie i relacje Josie, tak by czytelnik nie czuł się zagubiony bez względu w którym momencie serii dołączy. Ten tom jednak dla głównej bohaterki jest szczególny - musi poradzić sobie z bólem straty, jakiego do tej pory nie doświadczyła, a o której dowiedzieliśmy się w tomie poprzednim („Śpij, laleczko” – klik!). Teraz Josie nie jest już tą chowającą się w sobie i niepozwalającą się do siebie nikomu zbliżyć detektywką, jaką była w tomach pierwszych. Teraz, choć nadal nie potrafi radzić sobie z własnymi emocjami, ma ich tak dużo, że musi je w jakiś sposób zacząć czuć - nie da się ich już maskować, a więc trzeba zacząć je akceptować. To dla niej droga pełna wyzwań, droga wyboista, która raz nadaje jej pędu, by za chwilę wtrącić w czarną dziurę. Sprawa, do której dołącza od razu po powrocie do pracy, jej aktualny stan uwypukla – bo spotyka się z ludźmi, którzy stracili kogoś, bez kogo nie wyobrażają sobie życia. To mocno na nią oddziałuje, sprawia, że coraz więcej w niej zadumy, coraz więcej refleksji do zmiany. Jej psychologiczny portret z tomu na tom staje się pełniejszy, nie popada w stagnację, a nieustannie się rozwija, dając nadzieję na przyszłość, a równocześnie skutecznie przywiązując do niej czytelnika. Autorka dobrze wyczuwa proporcje uwagi, którą musi poświęcić bohaterce i wszystkim tym, którzy są wokół niej tak, by ich doświadczenia poruszały i zapadały w pamięć, a jednak nie przyćmiewały intrygi, która w każdym tomie tworzy zamkniętą, oddzielną całość.
„Z takim natężeniem emocji była w stanie sobie poradzić głównie dlatego, że Noah nie próbował jej pocieszać. Nie próbował maskować jej bólu ani go wypierać, ani odwracać od niego jej uwagi. Wiedział, że to nie działa. Ale był tu z nią i z jej uczuciami, tyle mógł zrobić.”
Mimo innej fabularnej bazy, sposób budowania intrygi jest w każdym tomie podobny. Intryga jest złożona, śledztwo prowadzone uważnie, ale z na tyle odpowiednio dobranymi twistami, by czytelnik miał problem z oderwaniem się od lektury. Dynamizm historii, który najmocniej odczuwany jest pod koniec, nie ociera się o przesadę, co mam wrażenie, że często amerykańskim autorom się zgadza - Lisa Regan każdy element powieści potrafi wyważyć tak, by świetnie pasował do całości. Intryga tego tomu osadzona jest na dramatycznym zdarzeniu, które połączyło na zawsze pięć rodzin, które stało się dla nich doświadczeniem granicznym, zmieniającym całe życie, wywracającym poczucie sensu istnienia. Mimo trudnych tematów, autorka nie pozwala popaść czytelnikowi w przygnębienie - to zagadka jest najważniejsza, to szukanie tropów i próba połączenia wszystkich elementów odciąża emocje postaci, przywracając powieść na jej charakterystyczne, rozrywkowe tony.
„Śledztwo w sprawie zabójstwa na tym właśnie polega (…). To, co z pozoru wydaje się zupełnie nieistotne, w ostatecznym rozrachunku może stanowić klucz do całej sprawy.”
Niemniej jednak nie da się ukryć - cała opowieść oparta jest o najtrudniejszy etap życia człowieka. O okres żałoby. Okres, w którym na nowa trzeba nauczyć się żyć po stracie kogoś, bez kogo życie wydaje się niemożliwe. Co mówić, jak postępować, jak wrócić do życia i czy w ogóle jest po co - to wszystko przewija się w tle, zaprząta uwagę, pozwala się z tematem oswoić. Równocześnie też przestrzega przed bardzo ludzką tendencją do gdybania, myślenia o tym, co by było, gdyby w przeszłości coś zrobiłoby się inaczej. To pułapka, która zamiast pomagać, coraz mocniej wciąga człowieka w mroczne rejony żalu i żałoby.
„Codziennie, każdego dnia, podejmujemy tego rodzaju decyzje i robimy to z założeniem, że świat jest relatywnie bezpieczny. Przez cały dzień dokonujemy oceny ryzyka, która bazuje na naszym doświadczeniu i oczekiwaniach, niekoniecznie uwzględniających zabójców albo pijanych kierowców.”
“Dotyk śmierci” to dla Lisy Regan najbardziej osobisty z tomów. Podczas jego tworzenia sama musiała mierzyć się z żałobą, zatem emocje, jakie czuły jej postacie, były jej w tamtym momencie bardzo bliskie. I to czuć. Tę rozpacz, ten otępiający smutek, który wszystko spowija szarą mgłą. A jednak intryga nie traci na wyrazistości. Jak zawsze jest porywająca, wielowątkowa, ale przemyślana tak, że po ujawnieniu rozwiązania wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, pozostawiając czytelnika z pytaniem jak mógł nie zauważyć tego wcześniej. Dobra zagadka i śledztwo oparte na rozmowach i dedukcji, a nie na dzikich pogoniach zapewniają kilka godzin solidnej kryminalnej rozgrywki, w której nie brakuje człowieka i jego emocji.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz