lipca 20, 2026

"Wdowa" Helene Flood

Autorka: Helene Flood
Tytuł: Wdowa
Tłumaczenie: Ewa M. Bilińska
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Helene Flood na co dzień pracuje jako psycholożka w Narodowym Centrum Pomocy i Stresu Pourazowego w Oslo. Swoją pracę doktorską na temat wstydu, przemocy i poczucia winy obroniła w 2016 roku, a trzy lata później zadebiutowała na rynku beletrystycznym swoim pierwszym thrillerem psychologicznym pt. “Psychoterapeutka”. Książka stała się międzynarodowym bestsellerem, który ukazał się w trzydziestu krajach, zdobył nagrody i ciekawe nominacje, a prawa do jego ekranizacji zostały sprzedane. Od tego czasu autorka systematycznie wydaje książki: na ten moment napisała cztery thrillery psychologiczne i trzy książki dla dzieci. W Polsce doczekaliśmy się tłumaczenia trzech pierwszych thrillerów: “Psychoterapautki” (2020), “Sąsiadki” (2022) i teraz w końcu też “Wdowy”. Czwarty tytuł w maju miał swoją premierę w Norwegii, można więc zakładać, że polski czytelnik na tłumaczenie będzie jeszcze musiał trochę poczekać.
 
Czasy współczesne, wiosna, bogata dzielnica Oslo. To miał być dzień, jak każdy inny - sześćdziesięciosześcioletnia Evy Krogh po śniadaniu zamierzała trochę poplewić, przygotować ogród na nadejście lata. Jej mąż Erling, mimo oficjalnej emerytury, miał skoczyć na kilka godzin do firmy promującej ekologię, w której spędził ostatni rok pracy. Niestety w drodze do niej zmarł. Teraz Evy została sama, w otępiającej żałobie, która osnuwa jej zmysły mgłą. Co mówi lekarka, co mówiły jej dorosłe już dzieci? Nie jest pewna. Za to dobrze pamięta, że do jej drzwi zadzwonił policjant, który zadawał dziwne pytania sugerujące, że może jednak Erling nie zmarł śmiercią naturalną. Faktycznie, w przeciągu ostatniego półrocza miał kilka dziwnych wypadków, ale czy naprawdę ktoś mógł czyhać na jego życie?
Dwadzieścia pięć dni później, po nocnej walce z pożarem, Evy czeka. Wkrótce odbędzie się rozmowa, a może wręcz konfrontacja, która ma ujawnić wszystkie narosłe w tym czasie tajemnice.
 
Książka rozpisana jest na nienumerowane rozdziały, które zaznaczone są przez określenia czasu. Historia toczy się w trzech planach czasowych: przed śmiercią Erlinga i ten okres jest najdłuższy, bo liczony w latach, których początkiem jest chwila poznania się Evy i Erlinga. Pozostałe dwa czasy, to dni od razu po jego śmierci oraz dwadzieścia pięć dni później. To śmierć Erlinga jest punktem zero, a czytelnik wraz z biegiem lektury uzupełnia sobie to, co było wcześniej i co działo się później. Narratorką jest Evy, tylko jej perspektywę poznajemy w pierwszoosobowej narracji, której historia sprzed śmierci męża pisana jest w czasie przeszłym, dwie pozostałe w czasie teraźniejszym. Styl powieści jest charakterystyczny dla thrillera psychologicznego, skupiony na wnętrzu postaci, a język, jakim jest pisana, jest przyjemny i w pełni zrozumiały. Czasami zdarzają się niepotrzebne powtórzenia faktów, wyłapałam też kilka literówek, jednak nic w tekście nie przeszkadza na tyle mocno, by miało to w jakiś sposób odebrać przyjemność z lektury - książkę czyta się dobrze i płynnie.
„Przecież to, czego słuchał, musiało powstać na podstawie muzyki, której ja słuchałam w latach siedemdziesiątych. Czyż nie tak to działa?
Wszystko oparte jest na czymś innym, człowiek zbiera inspiracje i przekazuje je dalej, tworzy na ich podstawie nowe zjawiska, ale cały czas nosi w sobie przeszłość.”
Jak to w thrillerach psychologicznych pisanych z perspektywy jednej postaci bywa, najważniejsza jest sama narratorka. Jej wiek został dobrany skrupulatnie - jej młodość toczyła się w czasach, gdy nie zwracało się jeszcze tak dużej uwagi na równouprawnienie płci, a co za tym idzie, często to kobieta poświęcała swoje zawodowe ambicje na rzecz budowania rodziny. Z kolei w czasach aktualnych bohaterka znajduje się w wieku, w którym ciało zaczyna niedomagać, w którym miks leków, jakie trzeba codziennie brać, może mieć różne efekty, a groźba oddziedziczonej demencji rzuca się coraz mroczniejszym cieniem na każdym zapomnieniu, każdym zawahaniu. To właśnie na tej niepewności tego, czy bohaterka jest ciągle w pełni władz umysłowych, autorka buduje intrygę tej powieści - wraz z Evy podsłuchujemy jej dzieci, które naradzają się, czy na pewno ich mama powinna zostawać sama, sugerujące, że przecież jej wszystko mówiły, a to ona tego nie pamięta. Tylko czy na pewno może im wierzyć, kiedy ktoś z ich otoczenia mógł przyczynić się do śmierci Erlinga?
„Teraz Erling jest już poza czasem.
Jest coś szczególnego w tym wyrażeniu. Być poza czasem. Robi się krok na stronę, schodzi z tej ogromnej taśmy, na której wszyscy stoimy, taśmy czasu pędzącego przed siebie bez żadnych hamulców, i już nas na niej nie ma. To piękne. Prawie jakby człowiek był wolny.”
Intryga powieści oparta jest więc na tej cienkiej granicy pomiędzy tym, co dzieje się naprawdę, a tym, co generuje wyobraźnia bohaterki. Co jest prawdziwe, czy w ogóle faktycznie coś niepokojącego w życiu Kroghów się dzieje, czy to po prostu narastająca paranoja bohaterki, pogrążonej w żałobie starszej pani, której szok mógł wywołać pierwsze objawy demencji? Czytelnik długo nie jest pewny, czy faktycznie coś jest na rzeczy, a autorka nie pomaga - tropy rozrzuca bardzo skąpo, czasami nawet miałam wrażenie, że zostałam pozbawiona szansy, by domyśleć się zwrotu fabularnego samodzielnie. Napięcie może nie oblepia z każdej strony, ale ciekawość rozwiązania zagadki podsycana jest na tyle odpowiednio, że towarzyszy czytelnikowi tak naprawdę do ostatniej strony. A jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że pewne kwestie fabularne nie zostały rozwinięte pod kątem psychologicznym tak, jak można by spodziewać się tego po thrillerze psychologicznym napisanym przez psycholożkę, więc nawet samo rozwiązanie historii nie zaspokoiło kilku moich pytań, które z biegiem lektury kołatały się w mojej głowie. Momentami czułam się trochę jak główna bohaterka - czy to ja coś przeoczyłam, czy może autorka knuje przeciwko mnie?
 
Przez te narosłe wątpliwości wydaje mi się, że zgodnie z zamysłem autorki uwaga czytelnika powinna być skierowana gdzie indziej - na wątek rodziny, relacje i zmiany, jakie w nich zachodziły na przestrzeni lat. W końcu nie bez powodu doświadczamy chwili poznania Evy z Erlingiem, towarzyszymy im w dniu ich ślubu. Wraz z rozwojem historii zaczyna nam się w głowie pojawiać coraz jaśniejszy obraz dość klasycznego jak na tamte czasy małżeństwa - ona zajmowała się domem, on przynosił pieniędze. Jak taki podział wpłynął na ich małżeństwo, jak proza codzienności odbiła się na relacji? Ten związek, jak i relacje Evy z dziećmi zarówno sprzed lat, jak i te aktualne, gdy role zaczynają się zamieniać, widzimy jednak tylko jej oczami. A to przynosi pytania o to, jak bardzo własne postrzeganie zdarzeń jest równoznaczne z tym, co wydarza się naprawdę. Z czasem, poprzez rozmowy z innymi, ten obraz zaczyna się rozjeżdżać. Czy człowiek w swojej głowie buduje inną rzeczywistość niż ta, w której żyje? W którym momencie oczekiwania z realistycznych stają się niemożliwym do spełnienia wytworem wyobraźni? I co się stanie, gdy ta bańka oczekiwań pęknie?
„W rezygnacji kryje się ochrona siebie. Ten, kto nie pyta, nie zostanie odrzucony. Ale ten, kto nie pyta, być może nigdy też nie usłyszy „tak”, a kto wie, co wtedy można stracić?”
Polski czytelnik pewnie zainteresuje się też tłem zdarzeń, miejscem, w którym toczy się akcja. Norweski klimat nie jest znacząco podkreślany, poza kilkoma wzmiankami o charakterystycznym dla tego regionu jedzeniu czy przekonaniach, tak naprawdę ta historia mogłaby się toczyć wszędzie. Najwięcej klimatu w powieści wytwarza sam dom położony na wzgórzu, dom przesiąknięty stylem rodziców Erlinga, którzy przepisali go tylko jemu. Duże pokoje, ciężkie meble, skrzypiąca podłoga, zatęchła piwnica - dla nagle osamotnionej Evy całe jej otoczenie staje się nagle bardzo przytłaczające. Tym miejscem autorka dobrze gra wprowadzają poczucie gęstej, dusznej atmosfery.
 
Podsumowując, norweski thriller “Wdowa” będzie dobrym wyborem dla czytelników lubiących thrillery psychologiczne, w których centrum stoi rodzina, relacje, jakie wiążą się z tą komórką społeczną i jej wpływ na jednostkę. Autorka poprzez postać starszej pani, która całe życie spędziła na dbaniu o sprawne funkcjonowanie swojej rodziny, zadaje pytania o to, jak w trudach codzienności nie stracić z oczu tego, co ważne, jak nie zapomnieć o trosce emocjonalnej, nie tylko tej fizycznej zapewniającej pełne brzuchy i czyste ubrania w szafie. Jak nie zatracić siebie samej w tym wszystkim? Evy to portret kobiety jakich wiele wokół - kobiety, która w znaczącym wieku po raz pierwszy zostaje tak faktycznie sama, zależna tylko od siebie. Czy to nie wtedy okazuje się, jakim tak naprawdę było się człowiekiem? Intryga kryminalna jest tylko dodatkiem, który pobudza ciekawość, ale ostatecznie nie dominuje nad tematami do refleksji, z jakimi czytelnik po skończonej lekturze pozostaje.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz