października 08, 2026

"Czerwona woda" Agnieszka Jeż

Autorka: Agnieszka Jeż
Tytuł: Czerwona woda
Cykl: Ruta Rosieńska, tom 2
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Harde
Liczba stron: 344
Gatunek: powieść obyczajowo-kryminalna
 
To tam wszystko się zaczęło. Na północnym wschodzie Polski sześć lat temu Agnieszka Jeż osadziła akcję swojej pierwszej powieści kryminalnej. Teraz tam wraca - zamiast Mazur obrała sobie za cel Suwalszczyznę, która w jej nowej serii z Rutą Rosieńską odgrywa przewodnią rolę. Na równi z tytułową bohaterką, która odkrywając ten rejon Polski, odkrywa samą siebie.
Ale nie tylko z powieści kryminalnych Agnieszka Jeż jest znana. To również autorka powieści obyczajowych, historycznych, a także książek dla młodszego czytelnika. Jak na dekadę na rynku książki jej dorobek robi wrażenie! To blisko czterdzieści powieści, z czego ¾ to powieści solowe skierowane do dorosłego czytelnika. W tym roku ukazały się już jej cztery tytuły: jedna powieść obyczajowa i trzy kryminalne, z czego dwie to dwa pierwsze tomy z Rutą Rosieńską.
 
Małe suwalskie wioski, gorące lato. Ruta Rosieńska już myślami jest przy weekendzie - za chwilę zamknie posterunek policji i ruszy oddać się urokom tamtejszej natury. A jednak los ma dla niej inne plany - ten weekend spędzi może i nad jeziorem (a nawet dwoma!), jednak z odpoczynkiem i rozrywką nie będzie to miało nic wspólnego. Nad Jeziorem Sudeckim ktoś porzucił prowizoryczny namiot, a przy wzmożonej aktywności granicznej, wszystkie takie zgłoszenia wymagają sprawdzenia. Większy problem jednak czeka ją nad Jeziorem Szurpiły, gdzie woda zabarwiła się na czerwono… Problem zgłosił lokalny pszczelarz, któremu przez to, co w wodzie, zmarły pszczoły. A choć widok ich ciałek leżących na brzegu jest tragiczny, to nie to wstrząśnie policjantką - już za chwilę tuż obok pomostu Ruta wypatrzy palec. Te znalezisko stawia lokalną policję na nogi, a gdy odpowiedni ludzie zajmują się przeszukiwaniem jeziora, Ruta wraz z posterunkowym Patrykiem Wasilkiewiczem ruszają na przepytanie lokalnej ludności i przeszukiwanie baz danych. Czy uda im się odkryć kto stoi za zbrodnią, jaką miało rozmyć jezioro?
„Zło nie ma narodowości. Nie jest przypisane do konkretnych epok. Zmieniają się czasy i dekoracje. Ale nie zmienia się, że jedni mają serce na dłoni, a inni z kamienia.”
Książka rozpisana jest na prolog, 20 numerowanych rozdziałów i epilog. Rozdziały dzielone są na różnej długości scenki, perspektywa jest jednak jedna (z wyłączeniem prologu) - historię poznajemy oczami Ruty w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest przesycony spokojem miejsca - zdania są proste, ale ich celem jest nie tylko przekazanie historii, ale też i ciekawych spostrzeżeń i refleksji. Autorka sprawnie posługuje się codziennym językiem, mimo to przez tekst przedarło się kilka zbędnych powtórzeń faktów i zdań (co jest szczególnie zauważalne z początku powieści), jak i kilka literówek. Nie ma ich jednak na tyle dużo, by miało to wpłynąć na całkowity odbiór lektury. Przez tekst przechodzi się płynnie, a rytm zdań, mimo kryminalnej historii, przynosi spokój.
„(...) obiecałem, że zadbam o to wszystko. O to, co z drewna i kamienia, ale też o pamięć. Los trwa w pamięci. To, co człowiek zbuduje, kiedyś w końcu zniknie.”
Mimo iż “Czerwona woda” jest odrębną opowieścią, to jednak ma punkty wspólne z pierwszym tomem serii - z “Czerwoną nicią” (recenzja – klik!). Tak samo jak tam, tak i w “Czerwonej wodzie” najważniejsze są dwa elementy świata przedstawionego: główna bohaterka Ruta oraz miejsce zdarzeń. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to miejsce jest najważniejsze. Kraina na styku granicy i kultur, w której tradycja Litwinów i Polaków tworzy miks trudny do rozdzielenia. To całkiem inny świat niż ten, w którym Ruta żyła jeszcze kilka miesięcy temu, a co za tym idzie - czytelnik może odkrywać urok Suwalszczyzny razem z nią. Odwiedzając miejsca, rozmawiając z ludźmi, przyglądamy się jak duże panuje tak przywiązanie do ziemi, w jak piękny sposób człowiek połączony jest z tamtejszą naturą. W tym tomie autorka mocno bazuje na legendach i baśniach, a to sprawia, że lokalne wierzenia nabierają cech magicznych - ale przecież baśnie i magia to nie tylko dobro, prawda? Kryją w sobie też mrok… Tak samo, jak i to miejsce, pozornie spokojne, a jednak kryjące pod swoją taflą grzechy i dramaty przeszłości.
„„Suwalszczyzna – baśniowa kraina”. A przecież baśnie to nie tylko słodkie bajki czy smutne opowieści, podawane z wrażliwością, jak to robił Andersen. Baśnie bywają i okrutne, pełne przemocy, jak u braci Grimmów.”
I to na tym mroku oparta została intryga kryminalna. Prowadzona jest inaczej niż w tomie pierwszym, bo tu od początku nie traci swojej ważności. Makabryczne znaleziska mocno kontrastują ze spokojem miejsca, co wzbudza w czytelniku duży niepokój - w tym otoczeniu taka brutalność zdaje się jeszcze bardziej wynaturzona niż w mieście. Prolog dostarcza czytelnikowi wiedzę, którą śledczy dopiero muszą zdobyć, co w pewien sposób uspokaja emocje - wiemy więcej niż oni, możemy więc skupić się na czerpaniu przyjemności z poznawania Ruty i tego miejsca. Śledztwo, choć nie jest prowadzone w tempie zawrotnym, wzbudza ciekawość, choć tak naprawdę nie ono jest najważniejsze - to raczej pretekst, by pogadać o historii miejsca i relacjach, jakie nawiązuje lokalna społeczność. Co za tym idzie - rozwiązanie zagadki nie zawiera w sobie wszystkim elementów, na jakie w kryminale liczymy: część pytań pozostaje otwarta, a już zadaniem czytelnika jest dopowiedzieć sobie resztę.
„Głowa potrafi robić z człowiekiem dziwne rzeczy, podsuwa różne myśli. Czasem lepiej jej nie słuchać, nie wierzyć. Można od tego zwariować.”
Agnieszka Jeż lubi tworzyć bohaterki, które zaczynają swoje życie na nowo - w końcu na własnych zasadach, porzucając to, do czego czuły się przymuszane przez tradycje i społeczeństwo. Ruta dobrze się w tej rodzaj postaci wpisuje - jeszcze niedawno swoje życie dopasowywała do męża i córki, teraz podąża za tym, czego sama chce, potrzebuje i pragnie. Czytelnik towarzyszy jej w tej przemianie, śledzi jej sposób myślenia i obserwuje jak w końcu uczy się, by walczyć o samą siebie. W porównaniu do postaci innych śledczych w powieściach kryminalnych, Ruta jest bardzo zwyczajna i właśnie to jest jej siła - nie mierzy się z wielkim traumami, z którymi mierzą się nieliczni, a z trudami życia, które wszystkim nam są bliskie. Jak ułożyć relacje z córką, już wkrótce byłym mężem, całym otoczeniem? Jak podejść do przeszłości, dzieciństwa, które przecież wtłoczyło ją w ramy, w jakich żyła kilka dekad? Jak przejść nad tym do porządku dziennego w świecie, który teraz wygląda całkowicie inaczej niż w czasie jej dzieciństwa? Napawając się spokojem miejsca i mądrym podejściem ludzi, którzy żyją blisko natury, Ruta, a my wraz z nią, nabieramy nowej perspektywy.
„Zdecydowanie działo się z nią coś dziwnego. Wszystko się mieszało – stare poglądy i przyzwyczajenia z nowymi doświadczeniami i warunkami. Trudno było czasem ocenić, co zostawić, a co brać. Suwalski klimat tak na nią działał – odurzająco.”
Nie sposób nie docenić również postaci drugoplanowych – milczący pszczelarz, jego piękna urokiem rusałki córki, młody policjant czy rubaszna prokuratorka tworzą ciekawą plejadę bohaterów, które urozmaicają świat powieści, a czytelnika zmuszają do zastanowienia się nad różnym podejściem do życia i nad wpływem, jaki ma na nie samo miejsce.
„Niedawno przyszło jej do głowy, że ten chłopak ma w sobie coś z filozofa – naturalną mądrość i sprawiedliwy ogląd rzeczywistości. I to wszystko nabył tu, na końcu świata. A może tylko w takich, naturalnych warunkach jest to możliwe?”
W “Czerwonej wodzie” Ruta Rosieńska po raz kolejny sięga po to, co niewypowiedziane. Po to, czego widzieć się nie chce. Jako osoba z zewnątrz jest w stanie dostrzec, kiedy lokalsi wiedzą więcej niż mówią, ale lojalność względem miejsca nie pozwala im zdradzić sekretów. A może po prostu ich nie widzą? Czy nie tak jest najłatwiej? Mimo że historia oparta jest na kanwie kryminału, a przez całą opowieść prowadzi nas intryga, to nie samo rozwiązanie zagadki jest tu ważne, a to, co wraz z szukaniem tropów się przed nami pojawia - mroczna baśniowość miejsca, legendy, które ożywają i przeszłość, która wraca. Nie brakuje też i aktualnych problemów - autorka nie przemilcza zamieszania na wschodniej granicy, problem z nielegalnymi imigrantami też w tej historii znajduje swoje miejsce. Tym samym “Czerwona woda” staje się opowieścią o miejscu i pamięci, ale też i mrocznych tajemnicach, jakie mogą skrywać tamtejsze jeziora…
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Hardym.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej lub wymienna w całości na punkty w ramach KK+) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz