października 02, 2026

"Przed burzą" Michael Katz Krefeld

Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: Przed burzą
Cykl: Maja Holm, tom 1
Tłumaczenie: Saga Egmont
Data premiery: 21.09.2026
Wydawnictwo: Saga Egmont
Liczba stron: 417
Audiobook: 14 godzin 19 minut, czyta Maciej Więckowski
Gatunek: kryminał
 
Zanim Michael Katz Krefeld stał się twórcą powieści kryminalnych, pracował dla telewizji - tworzył krótkometrażowe filmy i pisał scenariusze do seriali telewizyjnych, z których trzy nagrodzone zostały Emmy. Po ośmiu latach takiej pracy zdecydował się spróbować swoich sił w powieści - w końcu tworzenie miał we krwi, odziedziczył ten gen po swoim dziadku, który również pisał powieści kryminalne i swoją wiedzę przekazał wnukowi. “Przed burzą”, czyli pierwsza książka Michaela Katza Krefelda, światło dzienne ujrzała w 2007 roku i została ciepło przyjęta przez czytelników i krytyków, którzy przyznali jej duńską nagrodę literatury kryminalnej w kategorii debiutu. Od tego czasu minęło dziewiętnaście lat - Michael Katz Krefeld na swoim koncie ma osiemnaście powieści, z czego aż jedenaście należy do jednej serii ze śledczym Ravnem. Pozostałe siedem to również serie, jednak te już nie są tak rozbudowane - dwie serie, w tym ta zapoczątkowana “Przed burzą”, liczą zaledwie po dwa tomy, trzecia z Cecilie Mars na ten moment składa się z tomów trzech („Bestie nocy” recenzja – klik!). Książki Katz Krefelda wydawane są w dwudziestu krajach, w tym w Polsce: w latach 2014-2016 trzy pierwsze tomy z Ravnem wydało Wydawnictwo Literackie, a od 2024 roku jego twórczością zajmuje się wydawca książek cyfrowych Saga Egmont, który do tej pory wydało siedem jego powieści, a ósma jest już w grudniowych zapowiedziach.
 
Zima, małe nadmorskie norweskie miasteczko. Maja Holm, duńska lekarka, która dopiero niedawno zatrudniła się na zastępstwo w lokalnej przychodni i szpitalu, podczas nocnej zmiany na Oddziale Ratunkowym zostaje wezwana do nagłego przypadku przedawkowania. Niestety, to jeden z tych, których nie da się już odratować - po szybkiej akcji reanimacyjnej mężczyzna trafia do kostnicy. Kolejnego dnia po zmianie w przychodni, gdy Maja już jest po swoim domem, przypomina sobie o fakturach, które musi pilnie rozliczyć tego wieczoru. Problem w tym, że zostawiła je w swoim tymczasowym gabinecie w przychodni, w której nikogo już nie ma. Kiedy po ciemku wchodzi ponownie do swojego gabinetu, coś jest nie tak - ktoś tam jest, o czym Maja przekonuje się, gdy dostaje czymś w głowę. Czy to chłopak, który tego dnia tak mocno zabiegał o nową dawkę silnych leków przeciwbólowych? Po sprawdzeniu gabinetu okazuje się jednak, że to nie szafka z lekami była obiektem zainteresowania, a dokumenty pacjentów, wśród których znajduje się karta mężczyzny, który zmarł na jej zmianie poprzedniej nocy. Problem w tym, że z jego dokumentacji jasno wynika, że od kilku lat mężczyzna nie tknął narkotyków, a teraz nagle zabił się metadonem, który bierze się na początku odwyku. Coś w tym nie gra… Maja zaczyna grzebać w sprawie - musi dowiedzieć się, czy jej przeczucia są słuszne.
„(...) to, co budzi największy wstyd, chowa się najgłębiej. W tym samym zakamarku duszy, co żale i pogrzebane nadzieje.”
Książka rozpisana jest na prolog i 41 rozdziałów pisanych z perspektywy Mai w trzeciej osobie czasu przeszłego (z wyłączeniem prologu, który pisany jest z perspektywy umierającego mężczyzny). Akcja powieści ułożona jest w porządku chronologicznym, choć poprzez komentarze Mai powoli składamy również w całość jej własną przeszłość. Styl powieści jest prosty, momentami autor kusi się o nieco bardziej literackie porównania, mam jednak wrażenie, że polska wersja jest nie całkiem płynna - widać to szczególnie w dłuższych opisach emocji postaci, gdzie tekst traci swój rytm, a słowa nieraz bywają niefortunnie dobrane. Kiedy akcja przyspiesza, pojawiają się dialogi, te wrażenie znika.
„Bez względu na to, jak daleko podróżowała, wszystko nadal wydawało się kręcić w kółko, drogi i zmiany. Być może taka była prawdziwa anatomia piekła.”
Akcja powieści rozgrywa się w niewielkim norweskim nadmorskim miasteczku z ciekawą historią. Maja, jako że nie dba gdzie mieszka, bo i tak przebywa tam tylko chwilę, by przespać się i ruszać dalej do pracy, dom wynajęty ma w biednej Dzielnicy Śledziowej - jej nazwa wzięła się od poławiaczy śledzi, z których lata temu zasłynęło te miasteczko. To jednak nie jedyny rys lokalnego kolorytu, jaki można znaleźć w tej powieści - autor poświęca też trochę miejsca, by omówić historię poławiaczy, jak i pochylić się nad tak popularnymi tam polowaniami na dużego zwierza. Sama bliskość morza, jak i pora roku, zima, kiedy to co chwilę pada śnieg, dodają lekturze surowości, przenikającego klimatu chłodu.
 
Główna bohaterka też raczej nie ociepla atmosfery. Autor wprowadzając Dunkę w niewielkie norweskie miasteczko gra znanym motywem obcego, który dzięki swojej bezstronności widzi więcej. Problem w tym, że czytelnik nie jest pewny, czy może dedukcji Mai ufać - to kobieta uzależniona od leków, która czas poza szpitalem i przychodnią spędza najczęściej na piciu wina. A choć sama twierdzi, że dobrze nad swoją kondycją panuje, to kolejne łykane tabletki i kolejne kieliszki każą czytelnikowi w to powątpiewać. Więc kiedy całe otoczenie jej nie wierzy, to czy my wierzyć powinniśmy?
Widać, że autor chciał z Mai stworzyć postać ciekawą, skomplikowaną, która doskonale spełnia się jako lekarka, jest uczciwa i pomocna, a która równocześnie jest w życiu prywatnym kompletnie pogubiona - niełatwa relacja z matką, niejasny powód szybkiego wyjazdu z Danii, jej uzależnienia - to wszystko stawia duże znaki zapytania o jej własną przeszłość. Problem w tym, że mimo dobrze opracowanej historii postaci, autor nie zdołał jej uwiarygodnić pod kątem psychologicznym, a zatem jej los pozostaje dla czytelnika obojętny, a sama kreacja jest po prostu emocjonalnie płaska.
„- (...) Nie widzisz, że tylko siejesz chaos? Że niszczysz więcej, niż robisz dobrego.”
W sposobie prowadzenia intrygi również widać, że to debiut autora, że jeszcze nie do końca wyczuwa granice, za którymi czai się przesada. Krwawe sceny, dziwne doświadczenia bohaterki, który są lub nie jej majakami czy romansowe wstawki wydają się w tej historii bezpodstawne, przez co zamiast uatrakcyjnić fabułę, działają na jej niekorzyść - zwyczajnie nie pasują do głównej osi fabularnej. Intryga powieści ma ciekawy punkt wyjścia i ciekawe uzasadnienie, autor dobrze zagrał profesją głównej bohaterki, która mimo tego, że nie ma zasobów takich jak policja czy dziennikarze, cieszy się w społeczności jakąś pozycją - w końcu człowiek jest bardziej skłonny udzielić informacji swojemu lekarzowi niż całkowicie obcej osobie. Zatem i w tym punkcie autor miał dobry pomysł, zabrakło jednak tego wyczucia, dzięki któremu historia staje się angażująca i wiarygodna. Akcja toczy się tempem od umiarkowanego po dynamiczne, autor dobrze serwuje czytelnikowi kolejne tropy i informacje, dzięki czemu powstaje wrażenie, że cały czas coś się dzieje.
„(...) marzenia wcale nie są mniej osiągalne dla samotnych, ale być może ich pogoń za szczęściem jest bardziej intensywna.”
W “Przed burzą” widać już to, co autor zaprezentuje w przyszłości - dynamizm akcji, ciekawe tematy, które poprzez kryminalną opowieść porusza (tu jest to koloryt lokalny oraz problem uzależnienia). Jednak mimo wcześniejszego doświadczenia w tworzeniu scenariuszy, zabrakło mu wyczucia fabuły powieści kryminalnej i samej postaci, co jest przecież tak ważne, by czytelnik poczuł się w historię zaangażowany. Ciekawe tło, ewidentnie przemyślana burzliwa przeszłość bohaterki i skomplikowana zagadka kryminalna pozostają płaskie i obojętne bez wyczucia i wiarygodności psychologicznej. Może gdybyśmy czytali tę powieść dziewiętnaście lat temu odbiór byłby inny? Tego już nie sprawdzimy, teraz “Przed burzą” możemy traktować jako ciekawostkę, dzięki której docenimy kolejne powieści autora.
 
Moja ocena: 6/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Saga Egmont.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz