listopada 02, 2026

"Instynkt" Bartosz Szczygielski

Autor: Bartosz Szczygielski
Tytuł: Instynkt
Cykl: komisarz Wiktor Kroll, tom 1
Data premiery: 14.10.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał
 
Bartosz Szczygielski w tym roku obchodzi dziesięciolecie swojej twórczości. Pierwszy raz jego nazwisko pojawiło się na powieści kryminalnej pt. “Aorta” we wrześniu 2016 roku, która otworzyła rewelacyjną trylogię z Gabrielem Bysiem (recenzja - klik!). Autor już wtedy przyciągnął uwagę czytelników i krytyków, zdobył kilka nominacji do najważniejszych nagród gatunkowych. Teraz na koncie ma siedemnaście powieści dla dorosłego czytelnika, z których siedem należy do trzech różnych serii - najnowszy tytuł “Instynkt” otwiera nową z Wiktorem Krollem. Poza tymi pozycjami, w jego dorobku można znaleźć też ogromną liczbę opowiadań (to od nich zaczynał pisarską przygodę!), a nawet dwie książki dla młodszego czytelnika. W swojej twórczości zawsze mocno skupia się na aspektach psychologicznych postaci, widać też, że nie chce powielać schematu - eksperymentuje z formą i treścią, w której nieraz przejawiają się motywy bądź wstawki z popkultury.
 
Pruszków, chłodny kwiecień, wczesny poranek. Trzydziestokilkuletnia Agnieszka wybrała się wraz z psem do Parku Potulickich - od jakiegoś czasu co poniedziałek umawia się tam z Adamem, mężczyzną poznanym na Tinderze, na szybki seks. Tego dnia jednak zastrzyk adrenaliny znajdzie gdzie indziej - w drodze na miejsce spotkania w jednym ze stawów widzi człowiek leżącego twarzą do wody. Nie zastanawiając się długo, rzuca się do biegu, by tego kogoś ratować. Niestety mimo szybkiej interwencji i wyciągnięciu mężczyzny z wody, nic już nie można dla niego zrobić – bez wątpliwości padł ofiarą morderstwa. Czy dopuściła się tego ta kobieta z rozwalonym nosem, którą Agnieszka mijała po drodze? Na miejscu szybko prokurator i śledczy Wiktor Kroll z podkomisarz Marzeną Lis. Pierwszy trop prowadzi ich na parking, gdzie stoi samochód ofiary, a gdy bagażnik zostaje otwarty, ich postrzeganie mężczyzny się zmienia - znalezisko pozwala im przypuszczać, że był to człowiek, który dopuszczał się ekstremalnej przemocy. Dlaczego i z czyich rąk tak naprawdę zginął?
 
Książka rozpisana jest na nienumerowane rozdziały rozpisane postaciami: czytelnik dostaje naprzemiennie historię Wiktora i Oliwii - Wiktor relacjonuje bieżące wydarzenia, Oliwia z kolei wymaga od czytelnika więcej: jej chronologia zdarzeń nie jest linearna, raz opisuje to, co dzieje się już po morderstwie, by za chwilę przeskoczyć w przeszłość i ujawnić kolejny fragment układanki, który pozwoli złożyć obraz tego, jak i dlaczego do tej zbrodni doszło. Wyjątkiem narracyjnym jest sam początek, który pisany jest z perspektywy Agnieszki, jednak jej imię z początkiem rozdziału zaznaczone nie zostało - ta relacja zatem stanowi coś na kształt prologu. Każdy rozdział dzielony jest na krótkie, jedno bądź kilkustronicowe podrozdziały, każdy pisany od nowej strony, dzięki czemu wizualnie powieść jest przejrzysta. Narracja, bez względu na perspektywę, pisana jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a język, jaki narrator się posługuje, jest swobodny, a równocześnie raczej pozbawiony przekleństw. Styl autora jest uważny i błyskotliwy - porównania, jakie stosuje, skojarzenia i komentarze są niebanalne, a równocześnie nasycone ironią, dzięki czemu powieść, mimo poważnej zagadki kryminalnej, nie należy do powieści przytłaczających - humor zawarty w tekście dobrze równoważny mroki intrygi. Ze względu na duże przywiązanie do detali otoczenia i zachowania, akcja powieści nie toczy się szybkim tempem, raczej rysuje przed czytelnikiem pełne szczegółów obrazy.
„– Nie powie mu pan? – spytała łamiącym się głosem. – Proszę mu nie mówić. On nie wie. Nie może wiedzieć.
– Jeżeli zajdzie taka konieczność, to będę musiał z nim porozmawiać.
Kłamanie nie przyniosłoby żadnych korzyści. Kroll nie składał obietnic bez pokrycia. Wierzył za to, że każdy powinien ponosić konsekwencje swoich działań. Gdyby miał inne przekonania, pracowałby na poczcie.”
We wstępie wspomniałam o eksperymentowaniu formą - w tym przypadku dotyczy to rozdziałów Oliwii, która wymaga od czytelnika skupienia, pewnego wysiłku, byśmy mogli złożyć jej historię w chronologiczną całość. To ona, jej droga do morderstwa jest tutaj ważna, a pytanie, gdzie to wszystko się zaczęło, nie opuszcza nas aż do samego końca powieści - to ono w dużej mierze odpowiada za pobudzanie ciekawości czytelnika, subtelnego napięcia, przez które czytelnik musi doczytać powieść do końca. To ciekawy i całkiem skuteczny zabieg, który przenosi ciężar kryminału - bo przecież bardzo szybko okazuje się, że ciężko o zmarłym mówić w kategorii ofiary, kiedy to on innych krzywdził. Czy zatem jego śmierć podlega innym prawom, a Oliwia nie powinna zostać ukarana? Te pytanie obija się w głowie coraz mocniej - im lepiej poznajemy wyboistą ścieżkę, jaką przeszła bohaterka.
„Wydawało jej się, że dobrzy ludzie potrafią wybaczać. Stać się kimś lepszym. Nadstawić drugi policzek. Ona kiedyś była kimś takim i ucierpiały na tym nie tylko oba jej policzki.”
Historia Oliwii bezsprzecznie odpowiada za dramatyzm historii, Kroll za to wprowadza moralnie jasny aspekt powieści. To bardzo przyjemna kreacja postaci, człowiek, w którego moralność nie wątpimy aż przez moment, który pozwala swojej intuicji się prowadzić (a może to po prostu wrażliwość na drugiego człowieka?) nawet w sytuacjach, kiedy musi nieco nagiąć zasady prawa, które powinny służyć mu w pracy za biblię. Jego relacja z żoną dopełnia obrazu dobrego faceta, który jest w stanie wyjść naprzeciw własnym lękom, by wspomóc drugą, bliską mu osobę. Równocześnie też jest w tym wszystkim zwyczajnie ludzki - popełnia błędy, podejmuje pod wpływem chwili złe decyzje, przez co zdarza mu się lądować w mocno kłopotliwych sytuacjach - sytuacjach zagrożenia życia. Czy to nie naiwne? Może trochę, choć mnie najmocniej uwiera to, jak autor zakończył w tym tomie jego opowieść - pewna decyzja podjęta pod wpływem chwili zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
„Wiktora przerażała ta wizja. Świata bez miłości, gdzie został sam brud, którego nie dało się doczyścić.”
Intryga powieści nie skupia się więc na klasycznym pytaniu kto zabił, a raczej zmusza nas do prześledzenia ścieżki, jaką sprawca dotarł do miejsca, w którym zabić w swojej ocenie musiał. To ścieżka wymagająca, ale warta wysiłku - finalny zwrot akcji, a więc punkt, w którym wszystko się zaczęło, ma dużą moc fabularną i emocjonalną. Nieco gorzej wypada samo śledztwo - niektóre decyzje fabularne mogą wywołać w czytelniku mieszane odczucia, niektóre z nich ostatecznie mają swoje logiczne uzasadnienie, inne nie, a są i wątki nie do końca domknięte. Czy możemy liczyć, że w kolejnym tomie będą kontynuowane, czy autor pozostawia raczej czytelnika z pewnymi niewiadomymi, by lepiej naśladować rzeczywistość, w której przecież nie zawsze na wszystkie pytania można znaleźć odpowiedź? Dowiemy się tego dopiero w tomie kolejnym.
 
Nie mogę też pominąć miejsca akcji - historia toczy się w Pruszkowie, czyli mieście, w którym rozpoczęła się przygoda autora z literaturą - trylogia z Bysiem mocno z tym miejscem jest powiązana. W “Instynkcie” może sam Pruszków nie odgrywa bardzo wyrazistej roli, ale jednak też nie jest obojętny, nie jest niewidoczny - park, stawy, położony nieopodal szpital psychiatryczny, stare, opuszczone fabryki, to wszystko tworzy swoisty klimat, który wydaje się jedną z cech dla tego autora charakterystycznych.
„– (…) Jak to szło? Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia?
– Raczej będziesz całe życie w robocie – odparła.”
Podsumowując, “Instynkt” przyjmuje ciekawą formę narracji, która wyróżnia tą powieść na tle innych dostępnych na rynku. To historia, w której dobro i zło nie są oczywiste, w której trudno o proste osądy. To świetnie imituje problematyczność prawdziwego życia, w którym dobre intencje i przypadek nieraz prowadzą do katastrofy. Kto w takich sytuacjach cierpi najbardziej, kogo można uratować, a kto już się z kolan nie podniesie? Ciężar psychologiczny Bartosz Szczygielski równoważy swoim specyficznym, podszytym ironią stylem i uważnością w budowaniu zwyczajnych scenek z życia. To nie jest brutalny pod kątem fizycznym kryminał, a historia niosąca niełatwe emocjonalnie pytania. Aż chciałoby się teraz o Krollu powiedzieć coś więcej w kontekście oczekiwania na tom drugi, ale się powstrzymam - niech kierunek jego losów i Was zaskoczy.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz