listopada 12, 2025

"Wrak Albionu" Leszek Herman

Autor: Leszek Herman
Tytuł: Wrak Albionu
Cykl: Sedinum Exploration, tom 10
Data premiery: 29.10.2025
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść sensacyjno-historyczna
 
Leszek Herman dosłownie kilka dni temu świętował dziesięciolecie swojej twórczości literackiej. Z zawodu wyuczonego i praktykowanego jest architektem, z pasji również historykiem, a od maleńkości miał styczność z wątkami morskimi - jego ojciec był kapitanem Żeglugi Wielkiej i chętnie dzielił się opowieściami ze swoich podróży po świecie. W powieściach autora widać, że ta pasja mocno się w nim zakorzeniła - książki, które wydał w serii o poszukiwaczach skarbów, a będąc bardziej precyzyjną, o firmie Sedinum Exploration, zabierają czytelnika w podróż po różnych krajach i różnych morzach, bo choć wszystko dziesięć lat temu zaczęło się w Szczecinie, to jednak kolejne tomy rozrzucone już były po świecie. Warto też zaznaczyć, że tak naprawdę nie jest to typowa seria, a bardziej coś na kształt uniwersum - rzadko się zdarza, by cała grupa eksploracyjna brała udział w fabule jednej powieści, najczęściej obserwujemy jej pojedynczych członków. Dlatego też czytelnicy nie mają problemów, by każdy tom serii traktować jak powieść oddzielną, bo zwyczajnie ich połączenie odbywa się na bardzo luźnej zasadzie. Sama do cyklu dołączyłam dopiero przy części poprzedniej pt. “Bursztynowa” (recenzja -klik!).
We “Wraku Albionu”, czyli dziesiątej powieści serii, spotykają się jednak wszyscy - w końcu jest to tom specjalny, jubileuszowy! Od reszty różni się jednak czymś więcej: objętością. Autor przyzwyczaił czytelników do tak zwanych cegiełek, historii liczących gdzieś w okolicy 500-600 stron, a tom dziesiąty zajmuje mniej. Dlaczego? Bo dziesięciolecie twórczości przyniosło zmiany, jakie autor chce wprowadzić - od tego roku planuje wydawać dwie powieści rocznie, zamiast jednej, co już w tym roku zrobił - późną wiosną rozpoczął nowy historyczny cykl z Idą van Flemming (recenzja -klik!).
 
W roku 1829 u wybrzeży Szkocji zatonął statek parowy Albion, na pokładzie którego znajdował się polski posłaniec przewożący kolekcję szafirów pochodzenia królewskiego, które miały wesprzeć powstanie listopadowe. Niestety to wtedy słuch po nim i skarbie zaginął.
Teraz, prawie dwieście lat później, w Kanale Północnym tuż obok Rowu Beauforta firma pracująca dla irlandzkiego koncernu energetycznego odkrywa na dnie morza wrak, który może okazać się szczątkami tak ważnego dla polskiej historii statku. W związku z tym, zaraz gdy firma kończy prace, na miejscu zjawiają się członkowie ekipy Sedinum Exploration przekonani, że to właśnie tam powinny szukać zaginionych szafirów. Czy jednak nadal mogą się tam znajdować? Ich odnalezienie teoretycznie nie powinno być trudne - zanurkować, znaleźć sejf i wypłynąć. Jednak jest haczyk - miejsce, w którym znajduje się wrak, jest ekstremalnie niebezpieczne, to tam przez wiele lat topiono różne materiały: zarówno śmiertelnie trujące gazy zamknięte w beczkach, jak i materiały wybuchowe… 
Jednak to nie jedyne niebezpieczeństwo, na jakie można natknąć się w okolicy. W ostatnich tygodniach w położonym tuż obok nadmorskim miasteczku Portpatrick dochodzi do coraz częstszych przypadków śmierci - początkowo wygląda to na przypadkowe utonięcia, jednak czy na pewno takie są?
 
Książka rozpisana jest na prolog, 25 rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na krótsze fragmenty, naprzemienne scenki pisane z perspektywy członków ekipy eksploracyjnej, jak i mieszkańców Portpatrick, którzy w tę opowieść zostają wplątani. Czas akcji toczy się mniej więcej linearnie, współcześnie, choć gdzieś za połową książki zaczyna się to zmieniać, pojawiają się fragmenty z roku 1829 ściśle związane z zatopieniem statku, których dostaliśmy przedsmak w prologu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora oddającego kilka perspektyw, który choć ma wgląd w emocje postaci, to jednak przede wszystkim skupia się na oddaniu tego, co się dzieje. Styl powieści dopasowany jest do czasów, w których osadzona jest akcja, jak i jej tempa. W czasach współczesnych język jest codzienny, ale nie wulgarny, a przede wszystkim łatwo przyswajalny - autor dokłada wszelkich starań, by czytelnik nie miał problemów w zrozumieniu z czym wiąże się np. nurkowanie na głębokościach, ale też, by dokładnie zrozumiał specyfikę tego, czemu poddaje swoich bohaterów. Kiedy akcja nabiera tempa, zdania robią się krótsze, oddają dynamikę zdarzeń. W dialogach nie brakuje lekko uszczypliwego humoru, szczególnie gdy uczestniczymy w wymianie zdań pomiędzy członkami ekipy Sedinum.
“Jesteśmy najgorszą ekipą poszukiwawczą w Europie. Sami idioci i celebryci.”
Tym jednak, co prawdziwie mnie zachwyciło, były fragmenty osadzone w przeszłości - autor doskonale stylizuje język na początek XIX wieku, czuć to w każdym zdaniu, które często ułożone są w innych szyku niż w gramatyce współczesnej. Oczywiście tekst cały czas pozostaje zrozumiały, nabiera jednak na podniosłości, pojawiające się postacie odpowiednio się tytułują, dialogi prowadzone są inaczej. Te fragmenty przyniosły mi nadzwyczajną frajdę!
 
Tym, co w powieści jest najważniejsze, jest sama historia - dokładnie poznajemy miejsce, w którym wszystko się rozgrywa, poznajemy czynności, z jakimi akcja się wiąże, jak i po prostu doświadczamy tego, co się dzieje, emocji związanych z zaskakującą, czasami wręcz budzącą grozę akcją. Postacie są więc tu na drugim planie, jest ich sporo, a każdy zajmuje się czymś innym - członkowie ekipy to angielski arystokrata, prawnik, dziennikarka i jeszcze kilka postaci, z których nikt nie wybija się na plan pierwszy, każdy ma swoją rolę, każdy jest po to, by oddać część akcji. Poza nimi pojawiają się i postacie lokalne: lekarz, arystokratyczne szkockie rody, władze miasteczka, które pełnią w historii podobne funkcje.
 
Tym co faktycznie przyciąga uwagę, jest dokładność, z jaką autor prezentuje miejsce i czynności z jakimi wiąże się nurkowanie i podwodna eksploracja wraków. To momenty, które przyprawiają czytelników o szybsze bicie serca - niezbadane głębiny, w których wszystko może okazać się śmiertelną pułapką. Autor doskonale wykorzystuje miejsce akcji, przytacza nam wszystkie zagrożenia, jakie faktycznie można tam znaleźć, o jakich donoszą naukowcy i prasa. Morskie głębiny, wrak statku, a tuż obok rów, który pochłania wszystko na zawsze. Niebezpieczne materiały, dziwne beczki i oczywiście podwodny świat zwierząt. To wszystko oddane jest tak dokładnie i tak plastycznie, że czytelnik widzi to oczami wyobraźni. Fascynująca przygoda!
“W szkockich jeziorach fascynowała go ta ich ciemna głębina, w której wszystko mogło się kryć i wszystko mogła się zdarzyć.”
Jednak nie tylko morskie głębiny przeciągają uwagę. Jest i sama Szkocja, jej surowy krajobraz wraz z kapryśną pogodą, legendy i cała jej historia. Ta ostatnia zostanie oddana w kontraście do historii Polski - jedna z bohaterek często podkreśla jak bardzo ubolewa nad tym, że w Szkocji na każdym kroku można chłonąć historię, bo te miejsca, pamiętają to, co zdarzyło się tam wieki temu, a w Polsce tego doświadczyć nie możemy, przez burzliwe losy państwa i często zmieniające się granice, wojny i zniszczenia zabytków, o historii uczymy się głównie na sucho, z książek i podręczników. Ten kontrast jest w opowieści mocno wyczuwalny, nie jest też obojętny dla samej fabuły.
“Innym nacjom zazdrościła właśnie tej ciągłości dziejów, tego dziedziczenia historii po własnych przodkach, a nie uczenia się jej wyłącznie z podręczników.”
Akcja, jak na powieść podszytą nutą sensacyjną, toczy się dość szybko, choć nie brakuje miejsca na spokojniejsze fragmenty, chwilę zastanowienia czy grzebania w starej dokumentacji. Jest jednak dużo momentów, w których ciśnienie czytelnika skacze, w których szybkie naprzemienne fragmenty jeszcze dodatkowe napięcie potęgują. Autor dobrze te momenty rozpisuje i wszystko toczy się jednak rozsądnie, wszystko ma swoje uzasadnienie, choć przyznam, że jeden siejący grozę moment chyba nie do końca mnie przekonał, wydał mi się już lekko przesadzony, a mimo to jednak dobrze uzasadniony! To jednak tylko jeden fragment, cała budowa napięcia i sceny, które się z nią wiążą, zasługują na uznanie.
“To Szkocja. (...) Tu w każdej sadzawce jest Nessie.”
“Wrak Albionu” to dopiero moja druga styczność z ekipą Sedinum, nie jestem więc w stanie ocenić książki jako części cyklu - mogę tylko powiedzieć, że “Bursztynowa” była całkiem inną lekturą, nie ma w tym jednak nic dziwnego, w niej nie odkrywaliśmy podwodnego świata. Tutaj spora część toczy się w głębinach, a osadzenie takiej akcji wymaga dużej wiedzy i wyobraźni - autor niezwykle plastycznie przedstawia wszystkie sceny nurkowania i eksploracji wraku. Akcja toczy się tempem przyjemnie dynamicznym, dużo się dzieje, a cała intryga rozpisana jest solidnie, nie mam w niej zbędnych elementów. Może sama zrezygnowałabym z motywu pogłębionego niebezpieczeństwa tych terenów, niemniej jednak to one odpowiadały tu za dodatkową grozę sytuacji, ładnie wpisały się też w szkockie legendy. Mimo solidnie przygotowanych fragmentów współczesnych najmocniej zachwyciło mnie to, co działo się w przeszłości - ten styl, ten język, te z połączenie fikcji i wiedzą historyczną! Teraz z niecierpliwością czekam zarówno na kontynuację “Ideburgi”, jak i kolejne przygodowo-awanturnicze powieści z ekipą Sedinum!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz