maja 22, 2026

"Bez litości" Grzegorz Kapla

Autor: Grzegorz Kapla
Tytuł: Bez litości
Cykl: Olga Suszczyńska, tom 6
Data premiery: 13.05.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 392
Gatunek: thriller szpiegowski / powieść kryminalna
 
Grzegorz Kapla to człowiek, który nieustannie jest w drodze. Zwiedził ogromną liczbę krajów, chłonął zwyczaje różnych społeczności, a równocześnie cały czas posługiwał (i posługuje nadal!) się przy tym słowem pisanym. Pisze książki non-fiction i kryminalne, przeprowadza wywiady i tworzy artykuły. Na scenie literackiej w gatunku kryminału po raz pierwszy swoich sił spróbował w roku 2018 - debiutował pierwszym tomem serii z Olgą Suszczyńską (recenzje - klik!), która teraz właśnie rozrosła się już do sześciu tomów. Aktualny wydawca autora w poprzednim roku rozpoczął kompletowanie nowych wydań tej serii, tak by teraz, przy premierze “Bez litości”, całość dostępna była w spójnej oprawie graficznej. Poza tymi powieściami, autor w gatunku kryminału ma także dwa osobne tytuły: “Krwawą Toskanię” (klik!) i “Ziarno zła” (klik!).
 
Początek roku 2022. Na jednej z polskich autostrad dochodzi do zamachu na życie polskiego prezydenta, w którym ranny zostaje Bielski. Nikt jednak ze służb nie orientuje się, że karambol, jaki w wyniku tego zdarzenia miał miejsce, nie był wynikiem zwykłego przypadku.
Niewiele później na Kremlu od dawna uśpiony szpieg wkracza do akcji. Wykrada tajne dokumenty, dosłownie minuty dzielą go od momentu, w którym ich brak zostanie zauważony. Od lat szkolił się przecież w tym, by teraz stanąć na wysokości zadania, ale czy mimo wszystko jego misja zakończy się powodzeniem?
W tym czasie Olga Suszczyńska wraz z policyjnym partnerem Kosińskim borykają się ze zmianą władzy, która wpływa na ich zawodowe obowiązki. Na przykład teraz mają za zadanie obserwację budynku, w którym prawdopodobnie znajduje się rosyjski (a może ukraiński? Nikt tego tak naprawdę nie wie) groźny, bezwzględny przemytnik. Po kilku godzinach nudy w końcu mężczyzna się pojawia, a w nich krew zaczyna buzować - a może by tak aresztować zbira tylko w duecie?
“Teraz jesteśmy kolekcjonerami dowodów, a nie detektywami. Teraz wydaje nam się, że to naukowe podejście wsparte przez sztuczną inteligencję rozwiąże wszystkie zagadki.”
Książka rozpisana jest na prolog i pięć części, które dzielą się na trzydzieści siedem rozdziałów - w zależności od tempa akcji niektóre opisują jedną, ciągłą scenę, inne zmieniają perspektywy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a uwaga narratora raz po raz przenosi się na inne grono postaci. Stałymi punktami narracji są przede wszystkim Olga, Bielski i Wiktor, szpieg, który właśnie ewakuuje się z Moskwy.
“Dziewczynka dała jej drugą szansę. Dzieci są w tym lepsze niż życie.”
Styl powieści jest cechą charakterystyczną serii - czuć w nim dbałość o język, o naturalność wypowiedzi postaci, które osadzone w środowisku rosyjskim nieraz posługują się obcym dla nas językiem. Te zwroty nie są tłumaczone, co czasami wynika z tego, że bardzo łatwo się znaczenia domyśleć, a czasami dlatego, że postacie, z perspektywy których dany fragment obserwujemy, też tego języka nie rozumieją. Autor bardzo biegle posługuje się słowem, momentami oscyluje na granicy liryki, by za chwilę przedstawić narrację z brutalną bezpośredniością. Czasami ucieka się do długich zdań, które przypominają strumień świadomości, bardzo trafny zresztą w porównaniach i skojarzeniach, które wypadają niesamowicie naturalnie (a przynajmniej zgadzają się z moim tokiem rozumowania), czasem, w chwilach dużego dynamizmu, skraca nie tylko zdania, ale i przemienność perspektywy. Język jest więc plastyczny, podatny na wolę autora, oddaje dokładnie to, czego w danej chwili potrzeba. O przywiązaniu autora do samej formy narracji, wypowiedzi, świadczy też zabieg, który stosuje już od kilku tomów - ostatnie zdanie zamykające rozdział i pierwsze otwierające kolejny brzmią tak samo lub bardzo podobnie, ale obydwa opisują za każdym razem całkowicie inne sytuacje. To prosty, acz pomysłowy zabieg, który unaocznia jak duże znaczenie dla języka ma kontekst sytuacyjny.
“Mamy zdezorientowane, podzielone społeczeństwo, które od sprawy smoleńskiej nie potrafi sobie poukładać świata. Ludzie skaczą sobie do gardeł. A za granicą wojna.”
Fabuła “Bez litości” od samego początku, od dosłownie pierwszej strony prowadzona jest w dynamicznym tempie - historia rzuca nas w wir akcji, od razu kreuje napięcie, które z kolejnymi stronami lektury wcale nie maleje. Sprawnie połączone wątki sensacyjne i szpiegowskie przeplatają się z thrillerem politycznym, a choć przyznaję, że taka kombinacja do moich ulubionych nie należy, to jednak Kapla robi coś, co moje podejście do nich zmienia - każdą scenę, każdą część fabuły przedstawia od strony emocji człowieka, które zna każdy z nas. Tutaj ani świetna policjantka, ani przez lata szkolony szpieg nie są wszechwiedzący.
“Nie mógł zrobić zdjęcia dokumentom i po prostu ich wysłać, bo w czasach deepfake i sztucznej inteligencji, która potrafi wygenerować dowolny obraz, tak jak w czasach zimnej wojny liczyły się jedynie oryginały.”
To ludzie z krwi i kości, którzy muszą podejmować na szybko decyzje, które mogą zaważyć na ich całym życiu. Decyzje, które mogą okazać się błędne, bo przecież błądzenie jest cechą ludzką. Cała intryga powieści jest dobrze zbudowana, a równocześnie nie jest przesadnie zawiła. Nie bazuje na wielkich twistach fabularnych, choć oczywiście to nie tak, że zaskoczeń brakuje, jednak to losy postaci, a nie twisty przywiązują czytelnika do lektury najmocniej. To dzięki nim od powieści zwyczajnie nie chce się ani na moment odrywać.
“Mężczyzna był zmarznięty, ale pełen satysfakcji. Zmarznięty, bo tak polska zima inna niż prawdziwa, mokra, wilgotna, jakaś chora, jak wszystko tutaj. Ani europejskie, ani słowiańskie, udawane. Tylko kobiety piękne. No i czasami wódka.”
A postacie to zarówno te znane już z wcześniejszych tomów serii, jak i te przypisane tylko do tego jednego tomu. Każda kreślona jest z dużą uwagą psychologiczną, w której nie brakuje miejsca na wątpliwości i dylematy moralne. Postać szpiega zachwyca ludzkim podejściem, w którym emocje nieustannie walczą z wyszkoleniem i wielką misją w imię całego kraju. Olga z kolei coraz mocniej gmatwa się w swoich pragnieniach, coraz trudniej jest jej godzić pracę zawodową z jej własną prywatnością, z byciem matką, która chroni swoje dziecko, która może mu zagwarantować, że to jego dobro jest dla niej najważniejsze. To nie twarda policjantka, to kobieta, która choć akcję ma we krwi, to jednak marzy po prostu o chwili dla siebie, o beztrosce, o górskich wędrówkach…
“To zły czas. W życiu, w pracy, w kraju. Miała wrażenie, że się wypaliła. Wiecznie nieszczęśliwa, zła, czasami agresywna.”
Cała opowieść rozgrywa się na wysokich szczeblach władzy, w której czuć doskonałe rozeznanie autora w polityce krajowej i zagranicznej. Wojna w Ukrainie, problem z emigrantami, ciągła niepewność związana z pomocą innych krajów są tu stale obecne. A jednak nie tylko problemy zewnętrzne Polski autora interesują. Ważniejsze nawet wydają się wewnętrzne zagadnienia, ta zmiana władzy, która po raz kolejny szarpie funkcjonalnością kraju. Autor bardzo dosadnie oddaje polskie podziały, te bezsensowne walki, które nieustannie na naszych oczach się rozrywają wśród osób, które powinny działać w imię naszego kraju zjednoczone. To bardzo trafna, choć momentami bolesna analiza polskiej społeczności, polskiej mentalności. Zresztą nie jedyna w tej powieści, wątek rosyjski też oddany jest z dużą przenikliwością.
“Moskwianie uważali się za Europejczyków, ale nie mieli o Europie pojęcia, bo wszystkiego, co wiedzieli o świecie, nauczył ich mongolski knut. Wysysali przez całe stulecia z mlekiem matek stepową kulturę niewolników przyniesioną nad Wołgę wraz z okupacją atamanów. Nauczyli się szanować tylko tego, kto potrafi im skoczyć do gardła. Przyswoili sobie zasadę oddawania czci temu, kogo się boją.”
“Bez litości” to bezsprzecznie jedna z najlepszych powieści z wyraźnym wątkiem politycznym, jakie w swoim życiu czytałam. Bo choć Kapla nie stroni od przedstawienia jej zawiłości problemów, jakie w Polsce narosły przez konflikt władzy na wysokich szczeblach kraju, jak i wojnę za progiem, to jednak robi to tak, że nie chodzi tu po prostu o politykę, a o człowieka. Człowieka, który się boi, który nie wie, która decyzja na pewno okaże się właściwa, który chce postępować dobrze i moralnie, ale który równocześnie szarpany jest przez różne emocje. To ta psychologiczna strona każdej z postaci, jej głębokie zrozumienie, a zarazem umiejętne odrysowanie na kartach powieści, sprawiają, że historię czuje się całym sobą niezależnie od tego, czy aktualnie czytana scena to leżenie pod kocem, czy dziki pościg ulicami Warszawy. Intryga łącząca wątki sensacyjne, szpiegowskie i polityczne, sklejona jest z dużym wyczuciem, a styl narracji, w jakim jest podana, swobodny i adekwatny do sytuacji powoduje, że całą opowieść przyjmuje się z dużą łatwością, a równocześnie skupieniem na tym, co naprawdę w niej ważne. To kiedy następna powieść autora?
“(...) nikt z nas nie siedzi w głowie drugiego. Wszystko, co wiemy, jest tylko naszą projekcją. Tylko wyobrażeniem.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz