czerwca 19, 2026

"Skwer Krwawiącego Serca" Elly Griffiths

Autorka: Elly Griffiths
Tytuł: Skwer Krwawiącego Serca
Cykl: Harbinder Kaur, tom 3
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgärd
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: powieść kryminalna
 
Elly Griffiths narodziła się niecałe dwadzieścia lat temu w Norfolk. To tam Domenica de Rosa spacerowała po mokradłach Titchwell Marsh ze swoim mężem, który właśnie przebranżowił się na archeologa. Podczas ich wędrówki opowiedział jej o dawnych wierzeniach związanych z tym miejscem, a to zasiało ziarno w płodnym umyśle pisarki - tak powstała jej pierwsza powieść kryminalna “Szlak kości”, początek cyklu z archeolożką Ruth Galloway, który przyniósł jej światową sławę. Autorka jednak na koncie miała już cztery książki obyczajowe, zatem by gatunki swojej twórczości rozróżnić, za namową swojej agentki, przybrała pseudonim literacki Elly Griffiths.
A choć teraz na koncie ma ponad trzydzieści powieści, kilka cykli kryminalnych i nagrody literackie, to jednak polski rynek cierpi na niedostatek jej twórczości. W 2011 roku ukazały się u nas dwa pierwsze tomy z Ruth Galloway, by dopiero po dwunastu latach, już pod szyldem Wydawnictwa Albatros, autorka pojawiła się ponownie z jednym z najnowszych jej cykli - z detektywką Harbinder Kaur.  W 2023 ukazały się dwa pierwsze tomy: “Piekło jest puste” i “PS. Dzięki za zbrodnie”, po czym znowu przyszło nam czekać aż trzy lata na kolejny tytuł - tom trzeci pt. “Skwer Krwawiącego Serca”, choć na rynku angielskim wydany był już kilka lat temu, a w  międzyczasie autorka zdążyła wydać kilka kolejnych powieści i rozpocząć kolejne cykle. Oby w końcu przyszedł czas na polską karierę Griffiths - po lekturze “Skweru Krwawiącego Serca” zdecydowanie mam ochotę na więcej!
 
Londyn, druga połowa września 2019 roku. Zbliżająca się do czterdziestki Angielka hinduskiego pochodzenia Harbinder Kaur w stopniu detektyw inspektor właśnie rozpoczęła pracę  w wydziale śledczym Policji Metropolitalnej, gdzie kieruje całym zespołem dochodzeniowym. To dla niej spory awans, ale też duże wyzwanie - dopiero co przeprowadziła się do Londynu z niewielkiej miejscowości, gdzie zostawiła całą swoją rodzinę i wszystkich znajomych. Traf chce, że jej pierwsza sprawa od razu okaże się śledztwem dużego kalibru, które przyciągnie uwagę krajowych mediów. Na zjeździe absolwentów w ekskluzywnym liceum Manor Park dochodzi do podejrzanej śmierci - to znany polityk, który dwadzieścia jeden lat temu zdawał w tym miejscu maturę. Teraz ze śladami białego proszku pod nosem znaleziony został martwy w łazience - przedawkowanie? Jego dawni szkolni znajomi wraz z policjantką Cassie, która nie tylko należała do tego samego rocznika, ale też trzymała się ze zmarłym w jednej paczce, wykluczają możliwość, by polityk w ogóle zażywał narkotyki. Badania medyczki sądowej to potwierdzają - to było upozorowane morderstwo. Kto go zabił? Trop zdaje się prowadzić do przeszłości, do dnia, w którym po zdanych maturach zginął w wypadku na stacji kolejowej jeden z nich… Czy paczka z Manor Park właśnie od tej chwili była przeklęta?
 
Książka rozpisana jest prolog, 47 rozdziałów i epilog. Każdy rozdział podpisany jest imieniem jednej z trzech bohaterek, której perspektywę poznajemy oraz dniem tygodnia, o ile ten ulega zmianie. Rozdziały nie są pisane jednym ciągiem, często dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez Harbinder oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Cassie i Annę, dwie kobiety, które kiedyś należały do Grupy, czyli paczki nastolatków, do której zaliczał się też zmarły polityk. Narracja obydwu kobiet przeplata współczesne zdarzenia w wspomnieniami z przeszłości, narracja Harbinder jest skupiona na tu i teraz, na ważnym, pierwszym śledztwie, jakie w nowym miejscu prowadzi. Styl powieści jest lekki i spokojny, nawiązuje do klasyki gatunku powieści detektywistycznej, w której nie mrok zbrodni był najważniejszy, a zagadka i lekko podszyty humorem sposób jej przedstawienia. W tekście pojawiają się też nawiązania, a nawet dokładne cytaty do dzieł literackich, klasyki literatury, co prawdopodobnie jest cechą całego cyklu - tytuł tomu pierwszego zaczerpnięty był przecież z Szekspira, z “Burzy”, która i w tym tomie się przewija. Nie utrudnia to jednak lektury, wypada całkiem naturalnie, co daje wrażenie, że autorka jest bardzo dobrze zakorzeniona w historii literatury i historii Anglii (również takie wzmianki są od czasu do czasu zauważalne). Widać, że język w tej powieści jest ważny, słowa dobierane są tak, by uzyskać odpowiedni efekt, cały czas zachowując stylistyczną klasę.
“- Cześć, szefowo.
Harbinder uwielbia, kiedy tak się do nie zwracają. Chętnie wgrałaby to powitanie zamiast dzwonka swojej komórki.”
Mimo że “Skwer Krwawiącego Serca” to już trzecia książka z Harbinder Kaur, to jednak pisana jest tak, by dało się ją czytać jako powieść oddzielną. I dla mnie właśnie ten tytuł był pierwszym spotkaniem z tą bohaterką i tą autorką - nie czułam się w żaden sposób poszkodowana, niczego mi nie brakowało, choć przyznam, że główna bohaterka zaciekawiła mnie na tyle, że faktycznie chciałabym z czasem do dwóch poprzednich tomów wrócić. Niemniej jednak nie czułam, żeby coś mnie ominęło - poznałam Harbinder w momencie, w którym i ona rozpoczyna nowy etap swojego życia, po raz pierwszy opuściła rodzinne okolice, po raz pierwszy mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, a nie z własnymi rodzicami. To bohaterka przyjemna i ciekawa - Angielka hinduskiego pochodzenia o homoseksualnej orientacji, nie do końca pewna społecznie, ale doskonale znająca się na swojej pracy. Harbinder urzekła mnie swoim podejściem, poczuciem odpowiedzialności, a równocześnie potrzebą nawiązania z kimś bliższych, przyjacielskich relacji. Dzięki temu, że właśnie teraz trafiła do Londynu, czytelnik może odkrywać te miasto wraz z nią, a równocześnie poznać jej przeszłość, kiedy porównuje to, co ma teraz, do tego, co znała wcześniej. Co więcej, poprzez swoje pochodzenie i orientację bohaterka zwraca uwagę na wielokulturowość współczesnej Anglii, jak i wszystkie przejawy dyskryminacji - sama jest wyczulona na tym punkcie, sporo w tym temacie zauważa.
“- Typowe - zauważa Kim. - Mężczyzna traci panowanie nad sobą, ale kobieta jest zła jak osa.
- Nie ja ustanawiam zasady, Blondie - odpowiada Jake.
- Prawdopodobnie ustanawiasz. Bo reprezentujesz patriarchalny porządek - mówi Harbinder.”
Harbinder prezentuje spojrzenie na zagadkę kryminalną z zewnątrz, Cassie i Anna od środka. A choć obydwie należały do tej jednej Grupy, to przedstawiają dwa różne spojrzenia, dwie perspektywy na teraz i wtedy - bo w końcu na porównaniach przeszłości do teraźniejszości mocno ta intryga się opiera. Dwadzieścia jeden lat to dużo czasu na ułożenie sobie życia, założenie rodziny, zrobienie kariery, z czego członkowie Grupy ewidentnie korzystali. Poza nimi dwiema znajdują się tam politycy, muzyk i aktorka. To zderzenie ich dawnych marzeń i oczekiwań z tym, co faktycznie udało im się osiągnąć. Po tylu latach od rozstania w końcu wszyscy spotykają się ponownie - i tak jak dwadzieścia jeden lat temu, ktoś w czasie ich spotkania ginie. Przypadek?
“(...) za tymi brzydkimi ceglanymi murami kryło się takie bogactwo wspomnień, dobrych i złych, że nie mogłam się nadziwić, jakim cudem to wszystko nagle nie stanęło samoistnie w płomieniach, tak jak w filmach grozy domy zbudowane na wiekowych cmentarzach.”
Poprzez wracanie bohaterek to wspomnień z czasów licealnych możemy przyjrzeć się funkcji pamięci - dzięki dwóm perspektywom z dawnych lat jesteśmy w stanie dostrzec, że jedno zdarzenie może być interpretowane, zapamiętane na różne sposoby, a to, co po latach zostaje w pamięci, niekoniecznie zawsze musi być prawdą. Ponadto pojawia się temat traumy, tego w jaki sposób ona oddziałuje na pamięć, zapis tego, co było. To często poruszany motyw w literaturze, a jednak za każdym razem równie fascynujący.
“Pamięć jest dynamiczna, nieustannie podlega aktualizacji.”
Sama intryga bazuje na klasycznych założeniach gatunku - ważni są przede wszystkim ludzie w sprawę zaangażowani, zatem historia nabiera cech obyczajowych. Ich relacje, ich reakcje, sekrety, jakie skrywają, rozczarowania, których nie chcą okazać, są bazą, z której zbudowana została zagadka. Tempo akcji zatem nie jest szybkie, a uwaga skupia się na świadkach i kolejnych badanych tropach. I tych jest kilka - sprawa z przeszłości, polityczne zawiłości i listy, które zmarły dostawał, dają spore pole do manewru, a równocześnie rozpraszają uwagę śledczych - za którym tropem podążyć? Autorka raz po raz podsuwa jakieś tropy, choć nie do końca rozwija ich potencjał, podobnie jest z zakończeniem, po którym oczekiwałam czegoś więcej, efektu wow, spojrzenia na całą opowieść od kompletnie innej, acz nadal bardzo bliskiej całej fabuły strony.
“Kiedy długo żyjesz w strachu przed czymś, a ktoś w kilku słowach uwalnia cię od tego strachu, czujesz się dziwnie poirytowany.”
Te niedociągnięcia jednak neutralizuje klimat i miejsce powieści. Poruszamy się tu po Londynie, w którym dzielnice wielkich sław leżą tuż przy dzielnicach, w które strach się zapuszczać. Wielkie luksusowe domy kontrastują z małymi mieszkalnymi klitkami, a współczesna wielokulturowość miasta świetnie kontrastuje z cytatami i gatunkowym nawiązaniem do klasyki. Bogate dzieciaki, które wyrosły na znane osobistości funkcjonują tuż obok tych niewidzialnych, prowadzących zwyczajne, pełne codziennych trosk życia.
“Czas jechać do pracy, myśli Harbinder. Unosi rękę, gdy na światłach zatrzymuje się taksówka. Ilekroć to robi, zawsze ma wrażenie, że gra w filmie.”
Elly Griffiths w “Skwerze Krwawiącego Serca” sprawnie połączyła kilka elementów: klasykę gatunku z portretem współczesnego Londynu, wizję nastolatków wkraczających w dorosłe życie z postaciami wchodzącymi w wiek średni. Bardzo spodobał mi się sposób narracji - spokojny, elokwentny, niewymuszony, w odpowiednich momentach wykorzystujący ironię. Polubiłam też sposób kreacji postaci, przede wszystkim Harbinder, która zachowuje się, jak klasyczny detektyw (a przynajmniej się stara), a jednak jest kobietą bardzo nowoczesną. Choć rozwiązanie intrygi kryminalnej nie do końca sprostało moim oczekiwaniom, to nie uważam, że jest to coś, co przekreślałoby całą książkę, której spokojny sposób prowadzenia fabuły i skupienie na człowieku bardzo mi odpowiadały. Z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z prozą Elly Griffiths!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz