Autor: Kacper Młyńczak
Tytuł: Wilczy bilet
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller szpiegowski
Na co dzień zajmuje się automatyką przemysłową
i międzynarodową relokacją linii produkcyjnych, po godzinach pisze -
scenariusze i koncepcje seriali, a ostatnio również książki… “Wilczy bilet” to
debiut wrocławianina Kacpra Młyńczaka, który ma dużą szansę, by zagościć na
polskim rynku powieści sensacyjno-szpiegowskiej na stałe!
Jesień 2017 rok, Warszawa. Leopold Kryński od
czterech lat tuła się po swoim życiu bez większego celu - jego kariera w ABW
zakończyła się wraz z fiaskiem ostatniej misji w Ukrainie, w której kluczowy
świadek został pozbawiony życia, nie obyło się też i ofiar postronnych. Choć
nikt wtedy zarzutów mu nie postawił, a on wierzy, że zrobił wszystko, jak
należy, firma, dla której poświęcił dwadzieścia lat i swoje relacje z rodziną,
podziękowała mu za usługi i do tego zakazała wstępu do kraju, w którym tak narozrabiał.
Konieczność porzucenia tego życia mocno go zabolała, dopiero teraz zaczyna czuć
potrzebę zebrania się w sobie - po czterech latach, kiedy jego alkoholizm ma
się dobrze, a wokół zostało niewiele przychylnych mu osób. Po kolejnej mocno
zakrapianej nocy pod jego blokiem pojawia się Rolls Royce. W nim jeden z
najbogatszych ludzi w kraju - biznesmen Kornel Lipiński, który uznał, że
właśnie Kryński będzie odpowiednim człowiekiem do tego zadania. Mianowicie
zaginął jego syn, młody dziennikarz, który prowadzi własną niezależną gazetę, dziennikarstwo
w starym stylu - rzetelnie i bez ubarwiania rzeczywiści. A co za tym idzie,
bardzo łatwo jest mu nadepnąć na czyjś odcisk… Czy to dlatego zniknął? Sam, a
może ktoś mu w tym pomógł? Kryński zamierza szybko zamknąć sprawę i zgarnąć
ładną sumkę na swoje konto, jednak historia wcale nie potoczy się tak łatwo,
jak początkowo się wydaje… Trop wiedzie do Ukrainy, a choć Leopold nie ma tam
wstępu, to gdy dowiaduje się, że jego umowa z ABW właśnie traci ważność, nie
waha się ani moment - zamierza zakończyć podjęte wyzwanie i znaleźć Mikołaja.
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć
rozdziałów i epilog, a każdy rozdział dzielony jest na krótsze, najczęściej
kilkustronicowe fragmenty pisane z naprzemiennej perspektywy Kryńskiego, jego
przyjaciela nadal pracującego w ABW i kilku drugoplanowych postaci. Narracja
prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a styl powieści, jak na
obrany gatunek, jest lekki, przystępny dla laika. Jeśli pojawiają się jakieś
trudniejsze zagadnienia, autor tłumaczy je w przypisach, jednak nie ma ich na
tyle dużo, by lektura wymagała nadmiernego skupienia. Spora część historii
toczy się w dialogach, które wypadają bardzo naturalnie, czasami okraszone są
ironicznym humorem.
"– Mówiłem ci już kilka razy, Grzesiu, że jak ktoś z zewnątrz odkryje, że pułkownik ABW czerpie wiedzę o świecie z telewizji, nie będzie to dla nas najlepsza reklama – rzucił Bienias zamiast powitania.– Źle to odbierasz, synku. Nie oglądam informacji, tylko pionki na szachownicy."
Jednym z największych atutów powieści są
kreacje postaci, przede wszystkim głównego bohatera, który teoretycznie nie
powinien budzić sympatii (jest egocentryczny i niełatwy w relacjach
społecznych, ma problem z alkoholem, za to bardzo lekko podchodzi do życia
osób, które stoją po przeciwnej stronie niż on), a jednak w jakiś sposób
czytelnika do siebie przywiązuje. Czy to przez zasady, których się nie wyrzeka
nawet w chwili rozgoryczenia, czy może przez to, że nie stracił nadziei na
lepsze jutro, na powrót do społeczeństwa i zbudowanie godnej przyszłości? To
postać pozornie statyczna, a jednak w niewielkim stopniu poddająca się
przemianie, dopasowująca nie tylko do tego, co się dzieje wokół niego, ale też
własnych (i innych) refleksji.
"Traktowałem swoją pracę poważnie i zawsze będę. Aż do śmierci. Bo nikt nie zwolnił mnie z przysięgi."
Zresztą nie tylko Kryński wzbudza w czytelniku
emocje. Żadna z pojawiających się postaci nie jest płaska, każda ma jakiś swój charakter,
swoją przeszłość, swoje już dawno zbudowane relacje, co od czasu do czasu jest
w tekście wspomniane. Są postacie dobre i złe, jak to w tym gatunku bywa, ale
każdy w jakiś sposób frapuje, każdy pozwala na własne interpretacje - po której
stronie stoi i jakie ma intencje.
"Jednostka zawsze przegra w naszym kraju z pieprzoną dumą i poczuciem dziejowej godności."
Intryga powieści prowadzona tempem
umiarkowanym naprzemiennie z dynamicznym. Dzieje się sporo, czasami są to sceny
mocno filmowe, czasami nieco bardziej kameralne. Zagadka, choć nie jest
zbudowana z dużej ilości elementów, co dobrze świadczy o umiejętnościach autora
(nie musi mocno gmatwać fabuły, by zaciekawić), prowadzona jest z dużym
wyczuciem i intrygującymi twistami. Oczywiście jest kilka scen sensacyjnej
akcji, która toczy się znajomym rytmem, a jednak autor nie idzie w schemat -
jak choćby za brak wątków typowych romansowych należą mu się gratulacje! Wątki
polityczne i szpiegowskie są wyraźne, a jednak przedstawione na tyle zwięźle i
przejrzyście, że nawet czytelnik sięgający po ten gatunek po raz pierwszy nie
powinien czuć się zagubiony czy znudzony. Autor dobrze bawi się gatunkiem
powieści szpiegowskiej, wyciąga z niej wszystko, co może mu się przydać, ale w
taki sposób, by historia była przyjemnie świeża, choć cały czas nawiązująca do
klasyki. Dbałość o detale (marki alkoholi, papierosów, zegarki, samochody czy muzyka)
robi wrażenie i nadaje historii filmowego klimatu.
"Każdy z nas jest tylko trybikiem, Wadim. Mniej czy bardziej istotnym, bez znaczenia. Zabraknie któregokolwiek i cała maszyneria pójdzie w pizdu."
Poza machlojkami służb, w których trudno
ocenić kto po której stronie stoi, wartym uwagi jest również wątek
dziennikarstwa. Teoretycznie poboczny, stanowiący pretekst dla historii, ale
jednak też nie bez znaczenia i to na kilku poziomach. Przyglądając się gazecie,
którą prowadzi Mikołaj Lipski, przyglądamy się aktualnej kondycji mediów, które
teraz, zamiast dostarczać nam faktyczne bezstronne informacje, gonią za
klikalnością i tym, kto da więcej. Ale jest też druga strona tego tematu, w
powiązaniu ze służbami - w końcu nie zawsze to, co słyszy opinia publiczna,
jest prawdą, czasami to tylko maska mająca zatuszować, co wydarzyło się
naprawdę. Komu o tym decydować i jak to rozróżnić?
"– Wiesz, że jesteś nieoceniony?– Ale wycenialny. Może być na fakturę."
“Wilczy bilet” to bardzo przystępnie napisany
debiut Kacpra Młyńczaka w gatunku thrillera szpiegowskiego, z którego czerpie
to, co najlepsze, jednocześnie nie dając się wpisać w tak łatwy do podążania
schemat. Przyjemne dialogi, dbałość o detale i język, który mimo
nierozbudowanych opisów, daje bardzo filmowe wrażenie - mogłabym tę powieść
zobaczyć na ekranie! Dobre tempo akcji, ciekawa zagadka, której finał sugeruje,
że w przyszłości może ukazać się coś więcej… I na to liczę, z chęcią przeczytam
kolejną powieść tego autora!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz