Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: Zimna krew
Cykl: Aneta Nowak, tom 7
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść kryminalna
Ryszard Ćwirlej to jeden z pierwszych
współczesnych pisarzy, którzy sięgnęli po kryminał zanim stał się jednym z
najchętniej czytanych gatunków w naszym kraju, a teraz jest jedynym, który
przeprowadza nas przez wszystkie ustroje Polski od początku XX wieku. Na koncie
ma ponad trzydzieści powieści, wszystkie przypisane są do sześciu różnych
cykli, które jednak w jakiś sposób się ze sobą zazębiają, tworząc jedno
uniwersum. Swoją karierę literacką rozpoczynał od serii osadzonej w czasach
PRL-u, która przyniosła mu tytuł twórcy nowego gatunku: kryminału
neomilicyjnego - debiutował w 2007 roku i przez pierwsze lata ograniczał się do
pisania kolejnych tomów tego jednego cyklu. Pierwsza zmiana nastąpiła w 2015 roku
- latem ukazało się “Jedyne wyjście”, czyli pierwszy tom serii z Anetą Nowak,
kryminał z akcją osadzoną współcześnie, a jesienią “Tam ci będzie lepiej”,
czyli pierwszy tom serii międzywojennej z Antonim Fischerem. Teraz zarówno cykl
z milicjantami z Poznania, jak i międzywojenny z Antonim Fischerem są już
zamknięte, ale Aneta nadal pobudza wyobraźnię autora - właśnie ukazał się tom
siódmy jej przygód. Akcja kolejnych tomów cyklu nie jest ułożona
chronologicznie, “Zimna krew” cofa się do początków kariery Anety (pod kątem
chronologii zdarzeń cyklu ten tom opowiada o zdarzeniach od razu po tomie
pierwszym), więc bez problemów i czytelnik kolejności chronologicznej lektury nie
musi zachowywać.
Sierpień 2012, okolice Szamotuł. Policjant
Szymon Kania jest zadowolony - kilka miesięcy temu dogadał się z rosyjskim
gangsterem Lońką, który przy okolicznych drogach wystawia przywiezione ze
Wschodu dziewczyny. Kania dzięki obiecanej ochronie gangsterskich interesów
zarabia teraz dwa, a może nawet trzy razy więcej, może więc w końcu zacząć
planować: wakacje, remonty, wygodne życie. Jednak coś idzie nie tak, a jego
ciało znajdują w okolicznym lesie policyjni koledzy. Pierwsze podejrzenie -
samobójstwo, jednak Anecie Nowak coś w tej spawie nie gra. Nie ma jednak czasu
się temu długo przyglądać, właśnie przenosi się do Poznania, do nowej komendy.
Pół roku później po jej entuzjazmie nową pracę
nie ma śladu. Jej głównym zadaniem jest przerzucanie papierów, co nudzi ją
niemożliwie. Aneta chce działać! Więc kiedy przychodzi zgłoszenie o zaginięciu
właściciela agencji nieruchomości, którym nikt się nie chce zająć, zwierzchnik
Anety zleca jej przyjrzenie się tej sprawie. Szybko okazuje się, że afera może
być z tego niezła - mężczyzna zniknął z dziesięcioma milionami złotych...
“(...) jakby chciał nam powiedzieć: przepraszam, chłopaki, że się zastrzeliłem, ale przynajmniej zadbałem o to, żeby mój mózg nie rozprysł się w środku i nie macie radiowozu upapranego zimną krwią, więc jutro można nim jechać na służbę.- A co tu ma zimna krew…- Zimną, zaschniętą krew trudniej zmyć.”
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć
rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na podrozdziały
oddzielone określeniem czasu (godziny) i miejsca akcji, a co za tym idzie,
historia rozpisana jest na kilka perspektyw oddanych w narracji trzecioosobowej
czasu przeszłego. Styl powieści jest bardzo charakterystyczny dla tego autora,
który bardzo lubi bawić się słowem, dopasowywać stylistykę do poziomu
intelektualnego danej postaci, do jej korzeni, przez co nieraz w dialogach
pojawiają się regionalizmy, nie brakuje też przekleństw. Niemniej jednak one
tutaj nie bolą, bo dzięki sposobowi wypowiedzi autor oddaje charakter postaci -
to, jak prowadzą rozmowy, jaki mają zakres słów, bardzo dobrze obrazuje z jakim
człowiekiem mamy do czynienia. Oczywiście nie tylko same dialogi robią wrażenie
- autor doskonale posługuje się słowem w każdym momencie, a już samo to
gwarantuje, że czytelnik nudzić się nie będzie. Warto też zaznaczyć, że choć
sprawa kryminalna jest jak najbardziej poważna, to już styl narracji nie do
końca taki jest - wyczuwam w nim nutki karykaturalne, lekkie przesycenie cech
postaci, dzięki czemu podkreślone są ich przywary, a my możemy się podczas lektury
trochę pośmiać. To zapewnia wyśmienitą rozrywkę!
Zagadka kryminalna rozdzielona jest na dwie
sprawy i kilka osobnych śledztw. Zaginięcie przedsiębiorcy interesuje kilka
różnych osób, nie tylko żonę zaginionego i policję - w końcu chodzi o grube
miliony, a wiadomo, że takie pieniądze przyciągają różne osobliwości. Jest i
wątek gangsterski zapoczątkowany teoretycznym samobójstwem policjanta, który
mocno opiera się na motywie nieraz już w kryminale granym - na sutenerstwie
młodziutkich dziewczyn zza wschodniej granicy. Akcja, choć przez sporą część
powieści nie posuwa się za szybko do przodu, to jednak dzięki naprzemiennej
narracji i krótkim rozdziałom dobrze utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Im
bliżej finału, tym tempo wydarzeń wzrasta, a choć może cała intryga nie jest
specjalnie innowacyjna, to nie da się ukryć, że perypetie, jakie autor swoim
postaciom funduje, są pomysłowe.
Poza karykaturalnie rysowanymi gangsterami,
przez powieść przewija się spore grono postaci znanych nie tylko z cyklu z
Anetą. Dla tych czytelników, którzy znają inne serie autora, spotkanie postaci
z serii Milicjanci z Poznani, czy serii z Blachą będzie dodatkowym atutem tej
historii - w końcu zawsze miło jest spotkać znajomych bohaterów, poznać, jak
potoczyły się ich dalsze losy, ale też nie będzie to stanowić problemów dla
tych, co po książkę autora sięgnęli po raz pierwszy, bo relacje postaci i ich
przeszłość są odpowiednio zaznaczone. Podziwiam jednak swobodę, z jaką autor
splata kilka cykli, jak łatwo wszystko się u niego przenika.
A skoro już o postaciach mowa, to na oddzielną
uwagę zasługują postacie kobiece. Kiedyś miałam wrażenie, że autor traktuje je
mocno schematycznie, teraz widzę, że to te kobiety grają na społecznych
schematach - bawią się oczekiwaniami, jakie mają w stosunku do nich mężczyźni,
wykorzystują to, jak postrzega je społeczeństwo. Całkiem zgrabnie to autorowi
wychodzi!
Nie bez znaczenia jest też samo miejsce akcji.
Poznań i okolice w zimowej scenerii oddane są na tyle sugestywnie, że momentami
aż słychać jak roztopiony śnieg chlupie pod nogami. Choć czuć w tej historii
miłość do miejsca, to nie brakuje też i krytyki, jak choćby infrastruktury
miasta i leniwych urzędników. A skoro już mowa o miejscu, to warto też
wspomnieć o czasie, który choć może nie jest bardzo odległy, a jednak
technologicznie bardzo się od aktualnych czasów różni. I ten temat został
dobrze opracowany - widać, że autor dobrze zbadał wszystkie ówczesne nowinki technologiczne
i nie odmówił sobie, by trochę się z nich pośmiać.
“Zimną krew” docenią czytelnicy, którzy lubią
się przy powieściach kryminalnych dobrze bawić - Ryszard Ćwirlej nie ucieka się
do makabry, brutalności czy seryjnych morderców. U niego postacie są proste,
ale zapewniają całkiem pokaźny przegląd społeczności, co wyczytać można już w
samych dialogach. Zagadka kryminalna do skomplikowanych nie należy, bo też nie
ona wydaje się tu najważniejsza - stanowi raczej klamrę, która spina wszystkie
postacie w całość, która wymusza na nich pewne zachowania, choć przyznaję, że
trochę żałowałam, że autor nie pokusił się o jakieś ciekawe, mniej spotykane w
powieściach kryminalnych wątki. Niemniej jednak podoba mi się to, że miałam
przyjemność po raz kolejny spotkać bohaterów uniwersum Ćwirleja, a i zapełnić
pewną małą lukę, która powstała w losach Anety. Jak zawsze czekam na więcej!
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz