września 25, 2026

"Gdyby książki mogły zabijać" Kate Eberle - recenzja ambasadorska

Autorka: Kate Eberle
Tytuł: Gdyby książki mogły zabijać
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:464
Gatunek: komedia romantyczno-kryminalna
 
“Gdyby książki mogły zabijać” to debiut literacki Kate Eberle, która po studiach dziennikarskich na Uniwersytecie Bostońskim odkryła, że jednak tym, co chce pisać, jest fikcja. I to fikcja nie byle jaka! W jej fikcyjnej powieści powstaje druga fikcyjna historia - książka w książce? Nie do końca, to powieść, jakiej jeszcze na rynku nie było! Tylko że problem teraz jest taki - skoro autorka zaczęła swoją przygodę literacką tak niebanalnym pomysłem, to jak dorówna mu w swojej dalszej karierze pisarskiej?
 
Znana angielska autorka powieści romantycznych Anna Matthews, na której nową książkę czeka wielu czytelników na świecie już od dobrych kilku lat, postanawia, że pora coś zmienić. Decyduje się na radykalną zmianę gatunku, czym mocno zaskoczy swoich fanów. Dla jednej z nich, mieszkającej w Bostonie Roxie Mitchell, jest to szczególnie zła wiadomość - właśnie spełniło się jej nie do końca na poważnie wypowiedziane życzenie, by stać się następną bohaterką powieści tej autorki... Problem w tym, że Roxie nie mogła przewidzieć, że zamiast do komedii romantycznej, trafi do iście morderczego thrillera!
„W głowie mi się kręci; rzeczy niemożliwe, realne i absurdalne zderzają się ze sobą. Gdzieś w tym bałaganie kołacze się irytacja, że skoro jestem bohaterką aktualnie pisanej powieści Anny Matthews, to stracę przyjemność z jej czytania.”
Książka rozpisana jest na trzydzieści sześć rozdziałów (większość z nich dzielona na kilka fragmentów) i epilog prowadzonych w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego przez Roxie, która dzielnie relacjonuje wszystkie swoje mniej lub bardziej fikcyjne przygody z zaskakującym poczuciem humoru - momentami autoironicznym, momentami prześmiewczym, ale cały czas wypadającym bardzo naturalnie. Przyznaję, że sama dobrych kilka razy zaśmiewałam się w głos!
„Biegnę w stronę kosza na śmieci na rogu i przed osiągnięciem celu osuwam się na moje nowe dno: puszczam wielkiego pawia na chodnik, podczas gdy moje życie wisi na włosku.
Ale co tam, przynajmniej zostanie to uwiecznione na stronach powieści.”
Oczywiście narracja pierwszoosobowa narzuca automatycznie wgląd w emocje narratorki, która mimo uzależnienia od solidnej dawki adrenaliny jakoś niespecjalnie ma ochotę stawiać czoła własnym lękom. Ale czy między innymi nie po to właśnie książki czytamy? By w bezbolesny sposób oswoić to, co tak naprawdę nas przeraża? Styl, w jakim ta powieść jest pisana, jest zaskakująco dobry - dobrze pasuje do absurdalnych sytuacji, na jakie narażona jest narratorka. Ale hej!, kto powiedział, że zmiana gatunku będzie łatwa, prawda?
„Życzenie typu „Chcę być w książce” to dla mnie nie pierwszyzna. Chociaż... większość ludzi ma dość rozumu, by wybrać coś już opublikowanego, coś znanego. Kiedy nie znasz fabuły, to dość ryzykowne.”
Rozpatrując tę historię pod kątem gatunku literackiego, może w niej wyłuskać wiele. Pozornie oparta o schemat budowy komedii romantycznych i kryminału z wątkiem seryjnego mordercy, tak naprawdę zawiera w sobie też sporą dawkę satyry, która w komediowy sposób wyolbrzymia elementy fabularne tych dwóch gatunków literackich. Pomiędzy tym jednak jest to, co wszyscy czujemy - miłość do książek i świadomość, że nawet fikcja może mieć bardzo duży wpływ na naszą faktyczną rzeczywistość.
„(…) fikcja i rzeczywistość są nocą i dniem – nie przeciwieństwami, ale tym samym światem w różnych barwach.”
Oczywiście w przypadku Roxie dzieje się to dosłownie - jej rzeczywistość zmienia się w fikcję literacką, a zatem wszystkie chwyty dozwolone, a jej własny los, jak i postaci, które na swojej drodze spotyka, zależy od wyobraźni angielskiej pisarki, która po raz pierwszy pisze powieść kryminalną! Od początku więc pomysł na intrygę jest przejaskrawiony, jest w nim miejsce na szaloną fantazję, ale w tym szaleństwie jest metoda - może i dzieją się tam rzeczy mocno abstrakcyjne, ale całe ich podłoże jest potraktowane z zaskakującą powagą. Wątek kryminalny nadaje historii szybki rytm i kilka razy nieźle zaskakuje, wątek romantyczny rozczula (ale nie jest przesłodzony! Prawdopodobnie dzięki dobremu poczuciu humoru narratorki), a to, co pomiędzy wierszami, zmusza do ciekawych refleksji!
„Jest (...) pewna różnica między pragnieniem czegoś a dążeniem do tego.”
Głównym pytaniem wpisanym w założenia tej powieści jest: czy naprawdę fikcja pozostaje w granicach fikcji? A może jednak jej wpływ sięga naszej rzeczywistości? Wszyscy miłośnicy książek dobrze to zrozumieją - to, że postacie powieściowe potrafią podczas lektury faktycznie ożyć i wytworzyć z czytelnikiem więź, której utrata po zakończeniu powieści zwyczajne boli. To, że historie, bez względu na to jak banalne, zawsze są po coś - czasami jest to po prostu zwyczajna rozrywka, czasami, by pomóc czytelnikowi nabrać odwagi do życia, do zmian, do walki o swoje. Czasami po prostu po to, by mieć poczucie, że dobro może zatriumfować, a szczęśliwe zakończenia są możliwe. Czy nie każdy z nas tego potrzebuje? Czy nie każdy z nas kiedyś płakał po skończonej powieści? Czy nie każdy z nas przeżył kaca czytelniczego? Jak więc mówić o fikcji literackiej, kiedy fikcja wcale dla czytelnika fikcyjna nie jest? Ta miłość do książek, które pozwalają nam żyć tysiącem żyć, jest w tej historii wszechobecna.
„Czym właściwie jest rzeczywistość? Może Lesley i ja nie istniejemy w tej samej rzeczywistości, ale na razie cieszę się, że żyję w jego świecie.”
Ale bez względu na wydźwięk, powieść nie byłaby dobra, gdyby nie świetnie wykreowany świat, przez który prowadzi nas przebojowa postać - Roxie. To trzydziestolatka całe życie bojąca się zobowiązań. Pozornie można uznać ją za lekkoducha - co chwilę zmienia pracę, nie ma nic na stałe, żyje po to, by robić ryzykowne rzeczy. Ale warto ją poznać bliżej, bo pod tarczą stworzoną z humoru i odwagi, znajduje się dziewczyna, która ciągle boi się prawdziwego życia, a przede wszystkim samotności. Roxie, mimo swoich wad i nieraz niepasujących do wieku odzywek (ale hej! kto w swoim życiu nie miał ochoty komuś głupio odpowiedzieć?!), od początku budzi sympatię, rozczula tą swoją niefrasobliwością. To dobra postać, która nie tylko rozbawia do łez, ale jest też po to, by dzięki swoim szalonym przygodom zrozumieć, co jest dla niej ważne.
„Bohaterowie czasami są zabawni. Mają własne zdanie.”
Obok niej, jak to w komedii romantycznej bywa, pojawia się mężczyzna kompletnie do niej niepasujący, który dobrze jej “szaloną” stronę osobowości równoważy. Ba! Dobrze uzupełnia ją gatunkowo - ona jest miłośniczką powieści romantycznych, on kryminałów!
Postacie drugoplanowe są dokładnie takie, jakie w takiej pokręconej historii być powinny - kolorowe, rysowane grubą kreską, albo złe do szpiku kości, ale radosne jak skowronki. Ale czy na pewno?
„Powtarzam w głowie, że Heather jest tylko drugoplanową postacią, obmyśloną jako idiotka, i dlatego niewartą mojego gniewu. To jednak nie działa – i tak jej nienawidzę.”
Kate Eberle w swoim debiucie pt. “Gdyby książki mogły zabijać” zbudowała niesamowity świat. Z jednej strony bazuje na schematach znanych z dwóch gatunków literackich, okrasza je soczystym humorem i rzuca tym wszystkim w czytelnika krzycząc wesoło “ŁAP!”. Z drugiej, poprzez nieoczywiste połączenie wychodzi coś, co ma zaskakującą głębię - porusza tematy, które tylko miłośnicy książek potrafią zrozumieć, które uświadamiają, że nic nie jest tak naprawdę na niby, a wszystko, z czego zbudowane jest nasze życie, nawet te najbardziej wstydliwe pasje, które realizujemy w sekrecie w zaciszu swoich domów, składają się na nas samych. A to coś, czego nie powinniśmy się wstydzić. Urocza, mądra, ciepła powieść, która w niesamowicie zabawny sposób mówi o tym, co dla nas ważne, a przy tym daje ogromną czytelniczą frajdę!
„Nie ma już fabuły, za którą mogłabym się schować. Żadnych schematów, na których mogłabym się oprzeć. Są tylko nasze nieporadne decyzje z całym ich niebezpiecznym potencjałem.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz