września 22, 2026

"W zasięgu śmierci" Aldona Kucner - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Aldona Kucner
Tytuł: W zasięgu śmierci
Cykl: komisarz Gizela Sikora, tom 1
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 448
Gatunek: kryminał
 
Na co dzień zajmuje się innowacjami, marketingiem i zarządzaniem, uczy innych, jak skutecznie prowadzić biznes, pomaga dobrym pomysłom zaistnieć w świecie rzeczywistym. Pisze artykuły i książki branżowe, ale zawsze miała też inne marzenie - marzenie o beletrystyce, które właśnie teraz spełnia. “W zasięgu śmierci” to debiut literacki wrocławskiej wykładowczyni z wieloletnim stażem Aldony Kucner. Debiut, w którym czuć, jak wiele serca i pracy autorka włożyła w jego przygotowanie! Jej warsztat kształtował się pod okiem polskich specjalistów podczas kolejnych kursów pisania, a jej twórczość kryminalna, na razie w krótkiej formie, została już dwa razy wyróżniona podczas MFK we Wrocławiu. “W zasięgu śmierci” czyli pierwsza próbka długiej formy literackiej zaprezentowana szerokiej publiczności, jest zarazem początkiem nowej serii kryminalnej z komisarz Gizelą Sikorą.
 
Od kilku miesięcy świat internetowy opanowało nowe wyzwanie, wskutek którego dużo młodych ludzi odbiera sobie życie. Dlatego tej gorącej letniej nocy, gdy dzwoni telefon Gizeli Sikory z informacją o nowym młodocianym skoczku, Izka zastyga - a co, jeśli wyzwanie podjął jej piętnastoletni siostrzeniec? Jednak odpowiedź funkcjonariusza rozwiewa jej lęki - chłopiec, który się zabił, jest blondynem, co wyklucza Tomka z roli ofiary. Na miejscu jednak okazuje się, że sprawa będzie dużo trudniejsza niż początkowo zakładała - z dachu skoczył nastoletni influencer znany w sieci jako Kaszisz. Problem w tym, że sekcja nie wykazuje żadnego znaku na ciele, który wskazywałby, że chłopak przyłączył się do wyzwania. Zatem co go skłoniło do odebrania sobie życia? A może on sam wcale tego nie zrobił?
 
Książka rozpisana jest na dni tygodnia, w czasie których toczy się śledztwo - jego zakres obejmuje dwa tygodnie. Każdy dzień dzielony jest na krótsze fragmenty różnej długości - niektóre to zaledwie kilka zdań, inne zajmują kilka stron. Narracja prowadzona jest z perspektywy głównej bohaterki w trzeciej osobie czasu przeszłego z jednym wyjątkiem - mniej więcej w połowie książki jeden dzień pisany jest w czasie teraźniejszym. To ciekawy zabieg, który w połączeniu z subtelnie innym stylem przenosi bohaterkę w inny wymiar nadając temu jednemu zdarzeniu ram baśniowości - oczywiście to nadal zdarzenie jak najbardziej trzymające się realistycznych założeń gatunku, ale poprzez zmianę stylu zmienia się też jego odbiór. Ogólnie styl, w jakim autorka snuje całą opowieść, warty jest docenienia. To nie proste, ostre zdania, które mają na celu po prostu przekazanie historii. To język, w którym literackie wyczucie jest namacalne, w którym zaskakujące porównania nadają lekturze swoistej lekkości. Autorka dobrze wie, jak posługiwać się słowem, jak prowadzić czytelnika przez historię, by zaangażować go emocjonalnie, choć dzieje się to bardzo niepozornie - pierwsze ruchy śledczych wcale nie wyróżniają historii z morza innych, a przynajmniej tak się wydaje, by już za chwilę czytelnik zorientował się, że wcale nie, to nie jest historia taka, jak wszystkie - nie można się od niej oderwać nie tylko ze względu na samą akcję, ale przede wszystkim na przywiązanie, zrozumienie emocjonalne, jakie w czytelniku budzi. Choć ciągle zdarzają się w tekście malutkie potknięcia - jedna czy dwie literówki czy zaimek zwrotny nie w tym miejscu, w którym pasuje najlepiej, to jednak całościowo, już pod samym kątem językowym, jest to jeden z najlepszych polskich debiutów roku 2026.
„– (…) Rozejrzyjcie się i popatrzcie na nich wszystkich. Przecież oni się w ogóle nie znają! (...)
– Nooo – odparł Paweł, drążąc, o co chodzi koledze. – Nie znają się. I co?
– To co to za społeczność?! Przecież to media społecznościowe, tak? Wchodzisz na Facebooka czy YouTube’a, żeby być częścią jakiejś grupy, no nie? No i widzicie, co to za społeczność. Czysta bzdura. Żadnych relacji!”
Na uwagę zasługują też kreacje postaci, przede wszystkim główna bohaterka, zbliżająca się do czterdziestki Gizela zwana Izką. Choć jej przeszłość kryje w sobie wiele krzywd, to jednak nie porównywałabym jej do tej powtarzalnej kreacji detektywa z trudną przeszłością. Izka ma wokół siebie ciepło, ma ludzi, którzy nie są jej obojętni i którym ona sama obojętna nie jest. Te relacje, których głębię poznajemy z biegiem lektury, dają wrażenie prawdziwych, dojrzałych, a zarazem poruszających tym, jak bardzo są altruistyczne, jak mocno otwarte na drugiego człowieka, a nie korzyść. własną A mimo to w życiu Izki kryje się tajemnica - coś, detale, prawie niedostrzegalne gesty, które sprawiają, że ciekawość tego, co próbuje przed światem ukryć, bierze nad czytelnikiem górę. Bardzo podoba mi się ta kreacja, dopracowana w każdym calu, pełna, czasami bardzo emocjonalna, ale w tym wszystkim cały czas prawdziwa, naturalna. Przywiązałam się do niej, do jej rodziny prywatnej i zawodowej!
Facet! Dorastający facet!
Z tą całą grubiańskością i potencjałem do krzywdzenia innych! Przecież większość tych, których ciotka Izka zamknęła albo próbowała zamknąć w pudle, to faceci. Często młodzi, nieco tylko starsi od Tomka. Aż ją zatykało, kiedy myślała, do czego mógłby być zdolny, gdyby okoliczności mu na to pozwoliły.”
Ale to przecież kryminał, nie historia obyczajowa o policjantce. Intryga kryminalna prowadzona jest w spokojnym tempie, w którym jest miejsce, by dokładnie się zastanowić, rozważyć drogi, którymi śledczy powinni iść. Zagadka porusza się pomiędzy rodziną Kaszisza, jego bliskimi, a agencją talentów, z którą od lat łączyła go umowa prawna. Dzięki temu autorka otwiera przed czytelnikiem nowy świat: świat życia w sieci, świat osób młodych, dla których to, co dzieje się w świecie wirtualnym, nieraz zdaje się ważniejsze od tego, co rzeczywiste. Tę rzeczywistość poznajemy od podszewki - jej cienie i blaski, okazje, ale i zagrożenia, jakie stwarza, a które przybierają formę technologiczną, ale też i emocjonalną. Samotność młodych jest więc tu punktem wyjścia, punktem, z którego takie osoby jak Kaszisz próbują się wybić, a inne pogrążają się przytłoczone ich idealnym życiem ukazanym przez filtry. To trudny temat, ale autorce uda się poruszyć go w sposób niewymuszony, a zarazem całościowy.
„W oczach Damiana widać było nie tylko smutek, ale też głębokie rozczarowanie. Tak patrzą dzieci skrzywdzone przez dorosłych. Takie, które straciły do nich zaufanie.”
A co z samą zagadką? Muszę przyznać, że została bardzo dobrze skonstruowana. Autorka bawi się z czytelnikiem, podsuwa tropy, podsuwa zmyłki, które mają zaciemnić obraz i faktycznie skutecznie to robią, a równocześnie nie sprawiają, że czytelnik czuje się oszukany. Śledztwo, jakie prowadzi Izka ze swoimi współpracownikami, wypada bardzo ludzko, ukazując postacie śledczych jako zwykłych ludzi - może i z dobrą intuicją, ale przecież nadal narażonych na emocje, nadal potencjalnie omylnych. Warto też podkreślić rytm lektury, którzy przez całą historię jest stały - autorka nie musi łapać się tanich chwytów z przyspieszeniem czy spowolnieniem akcji, na emocjach, na ciekawości gra zwyczajną rozmową i dedukcją, a zakończenie rozwija się przed czytelnikiem powoli, nieraz zaskakując niuansami. Jestem pod wielkim wrażeniem, jak wszystkie elementy fabularne spięły się w jedną, spójną całość!
Wszystko w ostatnich dniach kręciło się wokół pieniędzy. Blichtr, sława, nazwisko, zaczynała rozumieć tę logikę.”
Nie bez znaczenia jest też czas i miejsce akcji. Dzięki spokojnej narracji, w tekście jest miejsce na oddanie uroków Wrocławia, na wskazanie plusów i minusów życia w poszczególnych dzielnicach, na dokładnie przyjrzenie się bardziej i mniej znanym miejscom na mapie miasta. To jednak nie tylko obrazy, ale i dźwięki, i zapachy - to gorące lato, które zwyczajne czuć w wydychanym powietrzu.
„(...) doszła do wniosku, że świat ma swój rytm. I czy ona za nim nadąża, czy nie, nic się nie zmieni. Nawet jeśli zatrzyma się na moment, jak gałąź zahaczona o wystającą z rzeki skałę, wszystko wokół nadal będzie płynąć. Może przez sekundę komuś będzie jej żal, ktoś się nad nią pochyli, ale za chwilę i tak popłynie. I dobrze. Tak ma być. Inaczej świat dawno by zwariował.”
“W zasięgu śmierci” to bogata, wielowątkowa opowieść kryminalna, która z jednej strony toczy się klasycznym rytmem śledztwa, z drugiej zaskakuje nieoczywistymi zdarzeniami i trudnymi do przewidzenia twistami. Przede wszystkim jest to jednak powieść, która oddziałuje emocjonalnie - tu walka dobra ze złem nie jest taka oczywista, jak się z początku może wydawać, a większość postaci okazuje się zaskakująco mocno złożona. To nadaje im cech realności, a zarazem świetnie sprawdza się w kryminale - bo ktoś z nich przecież musi kryć się za zbrodnią, której ofiarą padł znany na całą Polskę nastolatek. Poprzez osadzenie historii częściowo w sieci autorka porusza tematy współcześnie bardzo ważne nie tylko dla młodych ludzi, ale też i tych starszych, dzięki czemu jasno można rozpoznać zalety i zagrożenia z życia w sieci płynące. Mimo kilku ryzykownych zagrań, Aldona Kucner wychodzi z pierwszej kryminalnej potyczki zwycięska - teraz pozostaje trzymać kciuki, by tom drugi z Gizelą sprostał wysokiej poprzeczce, jaką ustawił debiut.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskie.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz