września 15, 2026

"Kruchość" Marcin Silwanow

Autor: Marcin Silwanow
Tytuł: Kruchość
Cykl: Mirosław Grocki, tom 3
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Mova
Seria: Mroczne Podlasie
Liczba stron: 456
Gatunek: powieść kryminalna
 
Marcin Silwanow to jeden z tych autorów, którzy nie ulegli presji czasu - pisze pomiędzy codziennymi obowiązkami prywatnymi i zawodowymi pozwalając historiom dojrzeć, nabrać kształtów, co wyróżnia je na tle pozostałych powieści kryminalnych polskiego rynku, a co więcej, wyróżnia je między sobą. Dzięki temu każda jego książka jest inna od poprzedniej, mimo że w większości należą do jednej serii z Mirosławem Grockim. Swoją karierę literacką rozpoczął w 2022 roku od “Warstw podskórnych” (recenzja - klik!), w których prywatny detektyw Rajski podzielił jego własny zawód - detektywa zajmującego się śledztwami genealogicznymi. W 2024 w jego drugiej powieści “Wiatr” (recenzja - klik!) po raz pierwszy pojawił się komisarz Grocki, stała postać przewijająca się przez kolejne dwie książki autora (i mam nadzieję, że te, które dopiero powstaną, też!): “Motyw osobisty” (recenzja - klik!) i “Kruchość”, choć nie w każdej z nich odgrywa typowo pierwszoplanową rolę, dzięki czemu czytelnik nie musi zachowywać kolejności chronologicznej lektury.
“Kruchość” to pierwszy kryminał Marcina Silwanowa, który wydany został pod opieką Wydawnictwa Mova i pierwszy, który należy do nowej serii wydawniczej tego wydawcy zatytułowanej Mroczne Podlasie.
 
Listopad, mała wioska Góra położona nieopodal Białegostoku. Ten dzień od samego początku nie zapowiadał się dobrze: mechanik samochodowy Marek Kosicki pokłócił się z żoną, leśniczy Bogdan Majewski ledwo uniknął wjechania do rowu w drodze na ważne dla niego spotkanie, a bezrobotny Ryszard Łobacz przytrzasnął sobie dłoń w zastawianych w lesie wnykach. Pech nie ominął też kobiet: nauczycielka polskiego Katarzyna Drobysz została przyłapana przez szwagra w dwuznacznej sytuacji, a żona Marka, Elżbieta wyszła z domu i … już nie wróciła. Mimo że oni jeszcze tego nie wiedzą, każdy uczynek i przypadek tego dnia będzie miał dla mieszkańców Góry znaczenie.
Dzień później Kosicki zgłasza sprawę zaginięcia żony w białostockim komisariacie, a już wkrótce zajmie się nią lokalny wydział zabójstw w postaci komisarza Mirka Grockiego z nową partnerką Agatą Lipską. Oni też jeszcze nie wiedzą, że przyjdzie im szukać kogoś, kto morderstwo planował od dawna…
„(...) to twoja sprawa, co robisz, ale przestaje ona być tylko twoja, gdy od twoich decyzji zależy życie innych osób.”
Książka rozpisana jest na trzynaście tytułowanych rozdziałów i epilog. Każdy rozdział otwiera fragment pisany z perspektywy mordercy, po czym uwaga narratora przenosi się na poszczególnych bohaterów powieści, których poczynania oglądamy w relacji naprzemiennej. Narrator powieści opisuje ich losy w trzeciej osobie czasu przeszłego przyglądając się nie tylko ich poczynaniom, ale przede wszystkim temu, co dzieje się w ich wnętrzach. Język, jakim przy tym się posługuje, jest w pełni zrozumiały, nie jest jednak zwyczajny, prosty - narrator często kusi się o zabiegi literackie, swoistą poetyckość tekstu: stosuje porównania, metafory, ciekawe, nieoczywiste skojarzenia, które pozwalają spojrzeć na omawiane zagadnienia z innej niż dotychczas strony. Widać więc, że autor przywiązuje dużą wagę do samego słowa, do języka, choć nie do końca ustrzegło go to, przed kilkoma niepotrzebnymi powtórzeniami zwrotów czy faktów - będzie to jednak dostrzegalne tylko podczas lektury ciągłej dla czytelnika mocno zwracającego na język uwagę. Przez całą lekturę idzie się płynnie, bez stylistycznych potknięć, a dialogi postaci wypadają przyjemnie naturalnie, choć często poruszają tematy niełatwe.
„(...) ze słowami jest jak z zapachem. Wypowiedziane raz, rozchodzą się wokół i nie da się ich złapać ani nadać im kierunku czy wtłoczyć z powrotem tam, skąd wyszły. Można tylko próbować zagłuszyć je innymi.”
Bo choć historia osadzona jest na kanwie kryminału, to jednak najważniejsze są w niej postacie i pytania, jakie w jej trakcie zadają. Pytania o sens życia, o rolę przypadku, o to, czy istnieje coś takiego, jak przeczucia czy przeznaczenie. Zastanawiają się nad tym, jaką tak naprawdę mają kontrolę, czy może wszystko, co je spotyka jest od nich niezależnie. To jestestwa przepełnione znajomymi nam dylematami, ale też ogromnym bólem, z którym próbują sobie poradzić na różne sposoby. Tylko co, kiedy każdy, bez względu na to, czy ma życiowych partnerów, dzieci, bliskich czy nie, tak naprawdę jest w swoim życiu naprawdę samotny? Samotność, pustka, które powstają przez nieprzemyślane, podejmowane pod wpływem chwili małe decyzje, są w tej historii wszechogarniające, tylko sposób radzenia sobie z nimi w niektórych przypadkach jest różny. A mimo to nigdy właściwy.
„(...) w jego małżeństwie właściwie nie działo się nic złego. Żadnych zdrad czy awantur. Tylko cisza.”
Marcin Silwanow wikła swoich bohaterów w pozornie zwyczajną codzienność, tematy, z którymi bliżej czy dalej spotkał się każdy z nas. Poczynając od ciszy, która wybrzmiewa w domu głośniej niż krzyk, poprzez wytłumaczenia, które nigdy nie padły, aż po próbę radzenia sobie z rzeczywistością za pomocą używek. Nałogi pojawiają się tu staje w różnych formach, ale ich cel, jest zawsze ten sam - złagodzić ból istnienia. I tu pojawiają się kolejne pytania: co faktycznie trzyma te postacie przy życiu?
„(...) z nałogiem można wygrać jedynie milczeniem, nie wchodząc z nim w jakiekolwiek negocjacje. Nie było takich argumentów, na które nałóg nie znalazłby lepszych.”
Każda z występujących w “Kruchości” postaci się z czymś boryka - a choć ich problemy momentami mogą wydawać się powtarzalne, to jednak nie ulega wątpliwości, że są to kreacje dopracowane i psychologicznie dobrze przemyślane, pełne, a równocześnie naturalne. To ważny punkt w tej powieści, bo to on sprawia, że ich dylematy, refleksje o podłożu filozoficznym przyjmujemy jako prawdziwe, jako takie, które dotyczą nas samych. Przyznam, że w ostatnim czasie nieczęsto zdarza się, żebym przy zakończeniu powieści czuła tę przemożną potrzebę dowiedzenia się co dalej - tutaj nie mogę się pogodzić z myślą, że nie wiem, co stanie się z Mirkiem i Agatą. To świadczy o dopracowaniu postaci, o ich urealnieniu, dzięki czemu ich los staje się czytelnikowi bliski.
„Wiesz, co mnie w tej chwili najbardziej przeraża? (...) Świadomość, że poza samym życiem nic nie jest ważne. Przychodzimy i odchodzimy z niczym. Tak, zupełnie z niczym. Nie mamy nic, czym moglibyśmy się wykupić, a zachowujemy się tak, jakbyśmy mogli wszystko.”
Warstwa kryminalna powieści też wyróżnia się spośród innych książek tego gatunku literackiego. To nie jest zwyczajny kryminał z zamkniętym gronem podejrzanych - tak naprawdę nawet nie o zagadkę kryminalną w nim chodzi, a o to, do czego widmo śmierci zmusza postacie. Niemniej jednak i pod kątem kryminalnym ta historia ciekawi - zabieg z rozpoczynającymi rozdziały fragmentami pisanymi jako wskazówki od mordercy skutecznie pobudza ciekawość, skutecznie niepokoi nie pozwalając odpędzić od siebie pytania - kim ten ktoś jest i jaki ma w tym wszystkim cel? To kolejny punkt fabularny, który ma za zadanie zmusić czytelnika do własnych refleksji na temat ludzkiej psychiki i tego, jak bardzo jest podatna na wpływy.
„Tak jest z tym cholernym życiem, że ono nie jest na próbę. Nie da się popróbować, że można tak, a później inaczej. Wszystko, co robisz, ma swoje konsekwencje. Zły wybór dziś może ci uniemożliwić zrobienie czegoś innego w przyszłości.”
Nie zapomnijmy też o miejscu akcji. Mała wioska jest oddana dokładnie tak, jak w kryminale oddana być powinna, a bliskość lasu, który w tych listopadowych warunkach nie gwarantuje schronienia, a sam w sobie staje się pułapką, tylko ten małomiasteczkowy klimat zaciskającej się pętli podkreśla. Nie jest to jednak powieść całkowicie osadzona w głuszy - wraz ze śledczymi podróżujemy do większego miasta, do Białegostoku, w którym czeka nas cywilizacja ze wszystkimi swoimi atutami i wadami.
„We wsi najszybszy światłowód nie ma szans w wyścigu z plotką.”
Bezsprzecznie “Kruchość” jest powieścią podchodzącą do gatunku kryminału inaczej niż wszystkie. W niej nie sam czyn zbrodniczy jest ważny, a to, jak na innych oddziałuje. Jak sumienia nie do końca czyste reagują postawione przed dylematem powiedzenia prawdy i potencjalnym przyczynieniem się do rozwiązania zagadki zbrodni czy jednak chronienia przede wszystkim samego siebie. Ale czy życie w ogóle jest na tyle przewidywalne, że uchronić się da? To opowieść prowadzona w spokojnym rytmie, w której ważne są pytania natury życiowej, filozoficznej, a nie proste odpowiedzi. Kruchość życia i relacji, pokora wobec losu, który jest czymś ciągle niepojętym, i ból, który rodzi się z niezgody na to, czego niezależnie od siebie doświadczamy, stanowią jej człon, który doskonale współgra z małomiasteczkowym, przejmująco chłodnym listopadowym klimatem.
 
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mova.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz