października 20, 2026

"Dosiad" Katarzyna Gołda

Autorka: Katarzyna Gołda
Tytuł: Dosiad
Cykl: Bogna Bohr, tom 2
Data premiery: 30.09.2026
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller szpiegowski
 
Zaledwie kilka miesięcy temu Katarzyna Gołda rozszerzyła polską literaturę szpiegowską o kobiecy głos, a już teraz powraca ze swoją drugą powieścią. Zarówno “Złoty spadochron” (recenzja - klik!), jak i “Dosiad” opisują losy tej samej grupy postaci, na czele których stoi funkcjonariuszka ABW Bogna Bohr, więc czytelnikom, którzy lubią dobrze znać i dogłębnie rozumieć postacie, zalecam kolejność chronologiczną serii. Jednak każdy z tomów opiera się na oddzielnej intrydze kryminalnej, dzięki czemu lektura bez zachowania kolejności chronologicznej również jest możliwa.
A dlaczego głos Katarzyny Gołdy w literaturze szpiegowskiej jest tak ważny? Bo to ona jest pierwszą polską autorką thrillerów szpiegowskich, która w swojej biografii ma wieloletnie doświadczenie pracy w służbach wywiadowczych. Przez blisko dwadzieścia lat służyła w ABW i SKW (Służbie Kontrwywiadu Wojskowego), i jak sama przyznaje - pisząc powieści szpiegowskie musi bardzo uważać na to, co o pracy operacyjnej zdradza szerszej publiczności… Jej debiut pt. “Złoty spadochron” to jednak nie była jej pierwsza próba literacka - o zostaniu pisarką marzyła od lat dziecięcych, a wcześniej przez ponad dekadę pisała opowiadania fantastyczne pod pseudonimem Katja Tomczyk.
 
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Na ulicach Warszawy tłoczno od ludzi szukających prezentów i robiących świąteczne zakupy, przygotowujących się do tego wyjątkowego czasu w roku. Bogna Bohr wraz z grupą jej współpracowników jednak nie czuje tego radosnego oczekiwania - właśnie przychodzi im stanąć nad grobem przyjaciela, współpracownika, którego zawał serca zabrał zdecydowanie za wcześnie. Ale czy na pewno podana przyczyna zgonu jest tym, co wydarzyło się naprawdę? Gdy po pogrzebie w bramie cmentarza staje były szef Bogny, jej wątpliwości, ale i wyrzuty sumienia narastają - Drobina twierdzi, że Jogi zginął przez nią. Czy faktycznie to pendrive, który pół roku temu znalazła w rzeczach zmarłego dyrektora Departamentu Kontrwywiadu ABW, mógł stać się powodem, dla którego zginął jej przyjaciel? Pendrive, którego do tej pory uważnie nie zbadała, o którym nikomu nie powiedziała? Coś jednak musi być na rzeczy, bo gdy wraca do domu orientuje się, że ktoś w nim był - ktoś zrobił jej dosiad, niejawne przeszukanie, a nawet zostawił po sobie ślady, których musiał być pewny, że ona na przeoczy. Problem w tym, że Bogna w tym momencie nie może ufać temu, co wydaje jej się, że widzi - stres i przemęczenie mocno w ostatnim czasie osiadły jej na psychice, przez co doznaje halucynacji. Jak więc odróżnić prawdę od wytworów umysłu?
 
Książka rozpisana jest na sześć rozdziałów - każdy z nich to osobny (podpisany) dzień tygodnia. Akcja rozpoczyna się 19 grudnia 2019 i kończy w Nowy Rok, choć większa część historii zamyka się w czterech przedświątecznych dniach. Każdy rozdział dzielony jest na numerowane, kilkustronicowe podrozdziały, z których większość pisana jest z perspektywy Bogny w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Obok niej równie ważną perspektywę oddaje jej aktualny przełożony i jedyna osoba w ABW, której ufa - O’Hara, który wraz z nią próbuje rozgryźć to, co wokół niej się dzieje. Akcja powieści rozgrywa się linearnie, z jednym wyjątkiem, kiedy akcja cofa się o kilkanaście lat wstecz. Naprzemienna perspektywa postaci i kilkustronicowe podrozdziały nadają lekturze dynamizmu, a choć wielość przewijających się przez powieść postaci, jak i czasem pojawiające się charakterystyczne dla środowiska służb wywiadowczych słownictwo wymagają od czytelnika skupienia, to jednak warto im je od siebie dać - wtedy książka odwdzięcza się pasjonującą historią. Zresztą użycie charakterystycznych nazw czy zwrotów to dobry zabieg, nadający lekturze realizmu. Autorka pisze w swobodnym stylu, często korzysta ze zwrotów potocznych, a choć z początku w niektóre zdania wkrada się szyk przestawny zdań, to jednak z biegiem lektury te stylistyczne wyboje się wyciszają, a lektura staje się płynna. Dialogi prowadzone są z dobrym wyczuciem, wypadają naturalnie.
„Zrozumiała wtedy, że bycie matką — podobnie jak bycie córką — nie oznacza dla niej radości ani spełnienia, lecz powrót do stanu nieustannego napięcia, lęku i bezradności. Dzieci stały się w jej oczach symbolem zagrożenia, niekończącego się strachu.”
Sam początek powieści najłatwiejszy będzie dla tych czytelników, którzy są świeżo po lekturze “Spadochronu”. Ci, którzy tej książki nie znają lub dzieli ich od lektury dłuższy okres czasu, powinni uzbroić się w cierpliwość - początek może lekko przytłoczyć ilością wątków i postaci, ciężko tak od razu zrozumieć ten zagmatwany świat funkcjonariuszy ABW, który poznajemy zarówno do strony zawodowej, jak i prywatnej postaci. Przyznam, że w tym momencie bardzo brakowało mi rozpiski, jaka znalazła się na pierwszych stronach “Złotego spadochronu” z pełnym spisem postaci i ich funkcji. Na szczęście te wrażenie nie trwało długo - po kilkudziesięciu stronach przychodzi zrozumienie tego świata, przez co czytelnik może już w pełni skupić się na akcji i losach postaci.
„Jeśli złapią cię za rękę, mów, że to cudza ręka. Nigdy nie przyznawaj się do winy.”
A losy postaci, szczególnie Bogny, są mocno zagmatwane. Autorka już przy pierwszym tomie podkreślała, że w literaturze szpiegowskiej nie interesuje jej tylko dynamiczna akcja, ale także postać szpiega jako człowieka, który mierzy się z ogromnym stresem, z ciągłą pracą pod presją, ciągłymi skokami adrenaliny i poczuciem dużej odpowiedzialności. I w “Dosiadzie” widać to bardzo mocno - psychika Bogny jest w ruinie. Momentami granica pomiędzy tym, co dzieje się naprawdę, a co podsuwa jej własna wyobraźnia, jest zatarta nie do rozróżnienia, co znowu powoduje uczucie dyskomfortu - czy faktycznie wyobrażenia mogą być tak różne od rzeczywistości, tak częste, tak realne? Wierzę, że autorka oddała takie stany wiernie, choć przyznaję, że momentami się nad tym zastanawiałam - szczególnie w chwili, gdy wizje na chwilę ustąpiły.
To ważny element fabuły, ale nie dominujący - to tylko jeden z elementów kreacji postaci, który ma uwrażliwić czytelnika na zdrowie psychiczne. Poza tym Bogna mierzy się z innymi problemami - wątpliwościami w związku, które wynikają z jej profesji, niepewnością związaną z tym, komu tak naprawdę może ufać. Bo czy poczucie, że wokół niej mogą czaić się wrogowie są kolejnym wytworem jej umysłu czy może dobrą intuicją?
„Z tej lekcji nauczyła się jednego: nikomu nie zdradzaj swoich sekretów. Nigdy. Bo przyjaciel z dziś może być wrogiem jutro i bez skrupułów rzuci cię na pożarcie wygłodniałym hienom.”
Choć Bogna prezentuje przed czytelnikiem największe dylematy moralne i duże rozchwianie emocjonalne, to nie tylko ona zmaga się z trudami codzienności życia funkcjonariusza wywiadu. Podobną ilość uwagi poświęcamy jej przełożonemu i przyjacielowi O’Harze, którego małżeństwo jest w ostatniej fazie wypalenia… O’Hara nie zgłębia się aż tak we własne wnętrze, jednak i on nie jest pozbawiony własnych koszmarów - dręczą go decyzje, które musiał podjąć, zatajanie prawdy przez współpracownikami, a przede wszystkim przed Bogną…
„Zadziwiające, że w sztuce oddalania się od siebie zdobyli mistrzostwo bez żadnego treningu.”
Intryga fabularna skupiona jest wokół postaci Bogny, w pewien sposób wynika z tomu pierwszego, choć autorka w “Dosiadzie” przypomina kluczowe fakty, dzięki czemu czytelnik mający z tymi postaciami do czynienia po raz pierwszy również się w fabule nie pogubi. Tak naprawdę zagadka nie jest rozbudowana, na pewno nie jest też tak dynamiczna, jak literatura szpiegowska nas do tego przyzwyczaiła, ale w mojej ocenie to duży plus tej powieści - w końcu możemy zajrzeć za kotarę pracy służby wywiadowczych, które do tej pory były dla nas mocno koloryzowane. Oczywiście nie znaczy to też, że historia nie jest porywająca - autorka doskonale łączy intrygę z psychologiczną stroną postaci sprawiając, że ich losy mocno angażują, a rozwiązanie akcji ciekawi tak mocno, że trudno z czasem od lektury się oderwać. Rozwiązanie zagadki jest satysfakcjonujące, a równocześnie pozostawia otwartą furtkę dla tomu trzeciego, jak udało mi się dowiedzieć - ostatniego.
„Ostatnie dni uświadomiły jej, że obraz świata zależy wyłącznie od perspektywy. To, co jednego dnia wydaje się pewne, następnego może okazać się iluzją.”
Mam wrażenie, że w “Dosiadzie” Katarzyna Gołda jeszcze mocniej skupiła się na codziennych zmaganiach funkcjonariuszy ABW niż w “Złotym spadochronie”. Zmaganiach, które nie polegają tylko na tajnych akcjach szpiegowskich, ale też na walce z samym sobą, ze swoim organizmem, ze swoim życiem prywatnym i rolą społeczną. Bardzo wyraźnie widać to w kontraście Bogna kontra młodsza funkcjonariuszka z króciutkim stażem - Bogna doprowadziła się na skraj wyczerpania, a jej młodsza stażem koleżanka ciągle jest naładowana pozytywną energią do działania, ciągle czeka na jakąś typowo szpiegowską akcję. To ogromny atut tej powieści, z którego autorka korzysta umiejętnie. Sprawnie prowadzona akcja, dobre wyważenie akcji i przeżyć wewnętrznych postaci, a do tego zimowa, przedświąteczna Warszawa w tle, tworzą powieść inną niż wszystkie, jakie miałam okazję czytać w tym gatunku literackim. Bardzo podoba mi się to, co już teraz prezentuje Katarzyna Gołda, a choć drobne elementy powieści wymagają jeszcze lekkiej korekty, to już widać, jak dużo ta autorka może wnieść w polską literaturę szpiegowską (a może i nie tylko!).
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz