Autorka: Katarzyna Gołda
Tytuł: Dosiad
Cykl: Bogna Bohr, tom 2
Data premiery: 30.09.2026
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller szpiegowski
Zaledwie kilka miesięcy temu Katarzyna Gołda
rozszerzyła polską literaturę szpiegowską o kobiecy głos, a już teraz powraca
ze swoją drugą powieścią. Zarówno “Złoty spadochron” (recenzja - klik!), jak i
“Dosiad” opisują losy tej samej grupy postaci, na czele których stoi
funkcjonariuszka ABW Bogna Bohr, więc czytelnikom, którzy lubią dobrze znać i dogłębnie
rozumieć postacie, zalecam kolejność chronologiczną serii. Jednak każdy z tomów
opiera się na oddzielnej intrydze kryminalnej, dzięki czemu lektura bez
zachowania kolejności chronologicznej również jest możliwa.
A dlaczego głos Katarzyny Gołdy w literaturze
szpiegowskiej jest tak ważny? Bo to ona jest pierwszą polską autorką thrillerów
szpiegowskich, która w swojej biografii ma wieloletnie doświadczenie pracy w
służbach wywiadowczych. Przez blisko dwadzieścia lat służyła w ABW i SKW
(Służbie Kontrwywiadu Wojskowego), i jak sama przyznaje - pisząc powieści
szpiegowskie musi bardzo uważać na to, co o pracy operacyjnej zdradza szerszej
publiczności… Jej debiut pt. “Złoty spadochron” to jednak nie była jej pierwsza
próba literacka - o zostaniu pisarką marzyła od lat dziecięcych, a wcześniej
przez ponad dekadę pisała opowiadania fantastyczne pod pseudonimem Katja
Tomczyk.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Na
ulicach Warszawy tłoczno od ludzi szukających prezentów i robiących świąteczne
zakupy, przygotowujących się do tego wyjątkowego czasu w roku. Bogna Bohr wraz
z grupą jej współpracowników jednak nie czuje tego radosnego oczekiwania -
właśnie przychodzi im stanąć nad grobem przyjaciela, współpracownika, którego
zawał serca zabrał zdecydowanie za wcześnie. Ale czy na pewno podana przyczyna
zgonu jest tym, co wydarzyło się naprawdę? Gdy po pogrzebie w bramie cmentarza
staje były szef Bogny, jej wątpliwości, ale i wyrzuty sumienia narastają -
Drobina twierdzi, że Jogi zginął przez nią. Czy faktycznie to pendrive, który
pół roku temu znalazła w rzeczach zmarłego dyrektora Departamentu Kontrwywiadu
ABW, mógł stać się powodem, dla którego zginął jej przyjaciel? Pendrive,
którego do tej pory uważnie nie zbadała, o którym nikomu nie powiedziała? Coś
jednak musi być na rzeczy, bo gdy wraca do domu orientuje się, że ktoś w nim
był - ktoś zrobił jej dosiad, niejawne przeszukanie, a nawet zostawił po sobie
ślady, których musiał być pewny, że ona na przeoczy. Problem w tym, że Bogna w
tym momencie nie może ufać temu, co wydaje jej się, że widzi - stres i
przemęczenie mocno w ostatnim czasie osiadły jej na psychice, przez co doznaje
halucynacji. Jak więc odróżnić prawdę od wytworów umysłu?
Książka rozpisana jest na sześć rozdziałów -
każdy z nich to osobny (podpisany) dzień tygodnia. Akcja rozpoczyna się 19
grudnia 2019 i kończy w Nowy Rok, choć większa część historii zamyka się w
czterech przedświątecznych dniach. Każdy rozdział dzielony jest na numerowane,
kilkustronicowe podrozdziały, z których większość pisana jest z perspektywy
Bogny w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Obok niej równie ważną
perspektywę oddaje jej aktualny przełożony i jedyna osoba w ABW, której ufa - O’Hara,
który wraz z nią próbuje rozgryźć to, co wokół niej się dzieje. Akcja powieści
rozgrywa się linearnie, z jednym wyjątkiem, kiedy akcja cofa się o kilkanaście
lat wstecz. Naprzemienna perspektywa postaci i kilkustronicowe podrozdziały
nadają lekturze dynamizmu, a choć wielość przewijających się przez powieść
postaci, jak i czasem pojawiające się charakterystyczne dla środowiska służb
wywiadowczych słownictwo wymagają od czytelnika skupienia, to jednak warto im
je od siebie dać - wtedy książka odwdzięcza się pasjonującą historią. Zresztą
użycie charakterystycznych nazw czy zwrotów to dobry zabieg, nadający lekturze
realizmu. Autorka pisze w swobodnym stylu, często korzysta ze zwrotów
potocznych, a choć z początku w niektóre zdania wkrada się szyk przestawny
zdań, to jednak z biegiem lektury te stylistyczne wyboje się wyciszają, a
lektura staje się płynna. Dialogi prowadzone są z dobrym wyczuciem, wypadają naturalnie.
„Zrozumiała wtedy, że bycie matką — podobnie jak bycie córką — nie oznacza dla niej radości ani spełnienia, lecz powrót do stanu nieustannego napięcia, lęku i bezradności. Dzieci stały się w jej oczach symbolem zagrożenia, niekończącego się strachu.”
Sam początek powieści najłatwiejszy będzie dla
tych czytelników, którzy są świeżo po lekturze “Spadochronu”. Ci, którzy tej
książki nie znają lub dzieli ich od lektury dłuższy okres czasu, powinni
uzbroić się w cierpliwość - początek może lekko przytłoczyć ilością wątków i
postaci, ciężko tak od razu zrozumieć ten zagmatwany świat funkcjonariuszy ABW,
który poznajemy zarówno do strony zawodowej, jak i prywatnej postaci. Przyznam,
że w tym momencie bardzo brakowało mi rozpiski, jaka znalazła się na pierwszych
stronach “Złotego spadochronu” z pełnym spisem postaci i ich funkcji. Na
szczęście te wrażenie nie trwało długo - po kilkudziesięciu stronach przychodzi
zrozumienie tego świata, przez co czytelnik może już w pełni skupić się na
akcji i losach postaci.
„Jeśli złapią cię za rękę, mów, że to cudza ręka. Nigdy nie przyznawaj się do winy.”
A losy postaci, szczególnie Bogny, są mocno
zagmatwane. Autorka już przy pierwszym tomie podkreślała, że w literaturze
szpiegowskiej nie interesuje jej tylko dynamiczna akcja, ale także postać
szpiega jako człowieka, który mierzy się z ogromnym stresem, z ciągłą pracą pod
presją, ciągłymi skokami adrenaliny i poczuciem dużej odpowiedzialności. I w
“Dosiadzie” widać to bardzo mocno - psychika Bogny jest w ruinie. Momentami
granica pomiędzy tym, co dzieje się naprawdę, a co podsuwa jej własna
wyobraźnia, jest zatarta nie do rozróżnienia, co znowu powoduje uczucie
dyskomfortu - czy faktycznie wyobrażenia mogą być tak różne od rzeczywistości,
tak częste, tak realne? Wierzę, że autorka oddała takie stany wiernie, choć
przyznaję, że momentami się nad tym zastanawiałam - szczególnie w chwili, gdy
wizje na chwilę ustąpiły.
To ważny element fabuły, ale nie dominujący -
to tylko jeden z elementów kreacji postaci, który ma uwrażliwić czytelnika na
zdrowie psychiczne. Poza tym Bogna mierzy się z innymi problemami -
wątpliwościami w związku, które wynikają z jej profesji, niepewnością związaną
z tym, komu tak naprawdę może ufać. Bo czy poczucie, że wokół niej mogą czaić
się wrogowie są kolejnym wytworem jej umysłu czy może dobrą intuicją?
„Z tej lekcji nauczyła się jednego: nikomu nie zdradzaj swoich sekretów. Nigdy. Bo przyjaciel z dziś może być wrogiem jutro i bez skrupułów rzuci cię na pożarcie wygłodniałym hienom.”
Choć Bogna prezentuje przed czytelnikiem
największe dylematy moralne i duże rozchwianie emocjonalne, to nie tylko ona
zmaga się z trudami codzienności życia funkcjonariusza wywiadu. Podobną ilość
uwagi poświęcamy jej przełożonemu i przyjacielowi O’Harze, którego małżeństwo
jest w ostatniej fazie wypalenia… O’Hara nie zgłębia się aż tak we własne
wnętrze, jednak i on nie jest pozbawiony własnych koszmarów - dręczą go
decyzje, które musiał podjąć, zatajanie prawdy przez współpracownikami, a
przede wszystkim przed Bogną…
„Zadziwiające, że w sztuce oddalania się od siebie zdobyli mistrzostwo bez żadnego treningu.”
Intryga fabularna skupiona jest wokół postaci
Bogny, w pewien sposób wynika z tomu pierwszego, choć autorka w “Dosiadzie”
przypomina kluczowe fakty, dzięki czemu czytelnik mający z tymi postaciami do
czynienia po raz pierwszy również się w fabule nie pogubi. Tak naprawdę zagadka
nie jest rozbudowana, na pewno nie jest też tak dynamiczna, jak literatura
szpiegowska nas do tego przyzwyczaiła, ale w mojej ocenie to duży plus tej
powieści - w końcu możemy zajrzeć za kotarę pracy służby wywiadowczych, które do
tej pory były dla nas mocno koloryzowane. Oczywiście nie znaczy to też, że
historia nie jest porywająca - autorka doskonale łączy intrygę z psychologiczną
stroną postaci sprawiając, że ich losy mocno angażują, a rozwiązanie akcji
ciekawi tak mocno, że trudno z czasem od lektury się oderwać. Rozwiązanie
zagadki jest satysfakcjonujące, a równocześnie pozostawia otwartą furtkę dla
tomu trzeciego, jak udało mi się dowiedzieć - ostatniego.
„Ostatnie dni uświadomiły jej, że obraz świata zależy wyłącznie od perspektywy. To, co jednego dnia wydaje się pewne, następnego może okazać się iluzją.”
Mam wrażenie, że w “Dosiadzie” Katarzyna Gołda
jeszcze mocniej skupiła się na codziennych zmaganiach funkcjonariuszy ABW niż w
“Złotym spadochronie”. Zmaganiach, które nie polegają tylko na tajnych akcjach
szpiegowskich, ale też na walce z samym sobą, ze swoim organizmem, ze swoim
życiem prywatnym i rolą społeczną. Bardzo wyraźnie widać to w kontraście Bogna
kontra młodsza funkcjonariuszka z króciutkim stażem - Bogna doprowadziła się na
skraj wyczerpania, a jej młodsza stażem koleżanka ciągle jest naładowana
pozytywną energią do działania, ciągle czeka na jakąś typowo szpiegowską akcję.
To ogromny atut tej powieści, z którego autorka korzysta umiejętnie. Sprawnie
prowadzona akcja, dobre wyważenie akcji i przeżyć wewnętrznych postaci, a do
tego zimowa, przedświąteczna Warszawa w tle, tworzą powieść inną niż wszystkie,
jakie miałam okazję czytać w tym gatunku literackim. Bardzo podoba mi się to,
co już teraz prezentuje Katarzyna Gołda, a choć drobne elementy powieści
wymagają jeszcze lekkiej korekty, to już widać, jak dużo ta autorka może wnieść
w polską literaturę szpiegowską (a może i nie tylko!).
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Literackim.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz