Autorka: Małgorzata Węglarz
Tytuł: Moja
Cykl: Moja, tom 1
Data premiery: 10.09.2025
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 336
Gatunek: thriller psychologiczny
Małgorzata Węglarz to polska autorka, która
swego czasu wprowadziła małą rewolucję w gatunku reportażu - w 2021 roku
debiutowała na rynku książką „Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz.
Tajemnice branży pogrzebowej”, która jako pierwsza w Polsce odsłoniła realia
branży pogrzebowej “od kuchni”. Ten tytuł zaprowadził ją na konferencję TEDx
Warsaw Women, gdzie wygłosiła krótką prelekcję. Od tego czasu autorka dzieli
swoją twórczość na literaturę faktu i beletrystykę - na swoim koncie ma już
cztery solowe reportaże oraz jeden napisany w duecie, a także siedem powieści,
z czego dwie ukazały się kilka lat przed pierwszym reportażem: w 2013 i 2016 i
wydane zostały pod pseudonimem Maggie Moon. Twórczość beletrystyczną autorki
można także podzielić na dwie kategorie: zaczynała od powieści gotyckich
osadzonych w XIX-wiecznej Anglii inspirowanych twórczością Edgara Allana Poego
(jak np. “Sznurki starej marionetki” - klik!), po czym przerzuciła się na
historie współczesne osadzone w środowisku polskim, czego wyrazem jest trylogia
thrillerów psychologicznych rozpoczynająca się powieścią “Moja”. Już teraz na
rynku dostępny jest tom drugi pt. “Nasza”, a trzeci, ostatni, jest w fazie
przygotowania - niedawno autorka informowała w mediach społecznościowych, że
postawiła w dokumencie tekstowym ostatnią kropkę.
Czerwiec 2015 rok, niewielka wioska Czarci Jar
położona w północno-wschodniej części Polski. W głębokim lesie turyści
zobaczyli smugi dymu - ukryta między drzewami chatka położona na niewielkiej
polanie stanęła w ogniu. W progu domu stoi dziewczyna, która z jakichś powodów
nie ucieka, dopiero interwencja turystów ratuje ją przed śmiercią. Nieprzytomna
trafia do szpitala, a tamtejszy personel powiadamia lokalną psycholożkę Barbarę
Langman, której wystarczy jedna rozmowa, by nabrała pewności, że to ofiara
długotrwałej przemocy z głęboką psychiczną traumą - tak głęboką, że nie pamięta
nawet swojego imienia. Wygląda na to, że cały jej umysł zajmuje On, który
według niej z pewnością za chwilę ją znajdzie i ukarze za nieposłuszeństwo. Kim
jest ta dziewczyna, którą ktoś przez lata nie nazywał jej imieniem, tylko Moją?
Czy dręczące ją poczucie zagrożenia, czającego się obok niej niebezpieczeństwa
jest zasadne? Barbara naznaczona swoją traumą z przeszłości jest
zdeterminowana, by znaleźć odpowiedzi na wszystkie pojawiające się wokół
historii Mojej pytania.
Książka rozpisana jest na prolog osadzony w
1995 roku i trzydzieści dwa rozdziały, których akcja rozciąga się pomiędzy 1997-2015.
Do każdego rozdziału przypisana jest postać, z perspektywy której dany fragment
jest opisany. Głównymi narratorkami są Moja i Barbara, pojawiają się też i
drugoplanowi narratorzy m.in. On, ten, którego Moja się tak boi. Narracja
prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Styl, w jakim powieść
jest pisana, jest codzienny, autorka nieraz posługuje się potocznym
słownictwem, nieraz padają też mocniejsze słowa, czasami przekleństwa, jednak
ich użycie ma swoje uzasadnienie, wypada naturalnie. Język narracji subtelnie
przypisany jest do postaci np. rozdziały Barbary podszyte są sporą dawką ironii
i autoironii, a te pisane z perspektywy Mojej bywają rwane - dokładnie tak, jak
jej wspomnienia.
„Nauczyłam się, że agresja jest bezpieczniejsza niż ten pozorny niż ten pozorny spokój, bo to on skrywa mrok.”
Każda z postaci, która jest w jakiś sposób
uwikłana w fabułę, niesie sobą własną, skomplikowaną, często traumatyczną
historię. Moja przeżyła w swoim niedługim jeszcze życiu najwięcej z nich, a
autorka całkiem nieźle oddaje jej poczucie wyobcowania, poczucie, że świat, do
którego teraz trafiła, nie jest jej światem. Przez sporą część fabuły tajemnica
jej uwięzienia i niewoli pozostaje tajemnicą, a tym, co przyciąga uwagę, jest
sposób funkcjonowania jej umysłu - wspomnienia pojawiają się w snach, a w
chwilach świadomość tym, co siedzi w jej głowie, to przez lata wpajane zasady.
Czy po czymś takim dziewczyna ma szansę wrócić do normalności, żyć tak jak
każdym inny żyje na tym świecie? Czy jej umysł ma jeszcze szansę wrócić na
właściwe tory, odzyskać proporcje, pozwolić jej myśleć o tym, czego ona
potrzebuje?
“„Ofiara” powtarzam w głowie. Ofiara, ofiara. Czy to teraz moje imię?”
Czytelnik dzięki naprzemiennej narracji
otrzymuje szerszy obraz tego, co dzieje się z Moją po uwolnieniu. Przyglądamy
się problemowi odnalezienia tożsamości osoby, która nie wie jak się nazywa -
jak reaguje na to policja, psycholog, społeczeństwo. Jak szybko czyjaś osobista
tragedia może stać się sensacją, jak mocno współczesny świat nastawiony jest na
monetyzację nieszczęścia i jak szybko o pojedynczych tragediach się zapomina.
Prawdziwie zainteresowana losami Mojej wydaje
się jedynie Barbara. To ciekawa postać ujęta poprzez ironiczny humor.
Dwadzieścia lat temu jej nastoletnia córka została porwana i nigdy nie
wyjaśniło się, co się tak naprawdę stało. Barbara jednak zdołała wrócić do
życia - poobijana, niedbająca o samą siebie, a jednak zdeterminowana, by
pomagać innym. Specjalizuje się w ofiarach przemocy, dzięki czemu może Mojej
zapewnić odpowiednią opiekę i uwrażliwić otoczenie na to, co dziewczyna teraz
przeżywa (scena z pewnym lekarzem mocno dalej do myślenia).
„Przemoc może spotkać każdego. To niepokojące, kiedy doświadczamy jej z ręki osób, które powinny o nas dbać i nas chronić.”
Przez pierwszą połowę powieści skupiamy się
głównie na tym, jak Moja wraca do świata, do rzeczywistości. Dopiero z czasem
zagadka kryminalna wysuwa się na plan pierwszy - jej główna oś fabularna nie
jest mocno skomplikowana, części rozwiązania czytelnik może się domyśleć,
jednak istotniejsze są powody: dlaczego do porwania Mojej doszło, dlaczego On
czuł taką potrzebę. Autorka przez całą opowieść rozrzuca pewne tropy,
wskazówki, które długo wydają się albo błędem albo czymś kompletnie
niezwiązanym z zagadką, a jednak warto zachować czujność - tu wszystko spina
się w całość.
A choć w teorii wszystko brzmi pięknie, to
jednak nie czułam głębokich emocji podczas lektury. Bo choć historia jest
dobrze przemyślana i umotywowana (no, poza jedną dość wątpliwą sceną), to nie
została mocno odwzorowana pod kątem psychologicznym - ani postać Barbary ani
Mojej nie poruszyła moich emocji na tyle, bym mogła zapłakać nad ich losem.
Może stało się tak dlatego, że narracja podzielona na kilka postaci i skupiona
na wydarzeniach, na kolejnych aktach przemocy (które w większości przypadków nie
są opisywane wprost, ale jednak bardzo jasno zasugerowane) po prostu nie miała
tyle miejsca, bo przedstawić umysły postaci krok po kroku? Przemiany, jakie w ich
głowach zachodzą dały mi wrażenie fragmentarycznych, niedostatecznie
pogłębionych, mechanizmy działania umysłu zostały raczej tylko zasygnalizowane,
niż w pełni omówione. Może taki był cel autorki? Może ja po prostu przeczytałam
już w swoich życiu za dużo książek o psychicznym uzależnieniu od drugiej osoby?
Wszystkie mechanizmy, o jakich pisze tu autorka, były mi już dobrze znane
zarówno pod kątem fikcji, jak i literatury faktu, książek i seriali, a to w
połączeniu ze średnio pogłębioną warstwą psychologiczną sprawiło, że po prostu
nie miałam na czym na dłużej zakorzenić się emocjonalnie.
„Lata dziewięćdziesiąte jedni wspominają z nostalgią, a dla mnie to czasy krzywdzenia takich jak ja. (...) Bez problemu wierzono wtedy, że sataniści mordują dzieci, ale kiedy te znikały, znajdowano setki wymówek, dlaczego mogły odejść same.”
“Moją” Małgorzaty Węglarz polecam zatem
osobom, które z tematyką psychologicznej przemocy, psychologicznego
uzależnienia nie miały do tej pory za wiele do czynienia - autorka dobrze
opisuje podstawowe mechanizmy ofiary, która po latach więzienia wraca do życia.
To punkt wyjścia do zgłębiania tego skomplikowanego zagadnienia, w którym mózg
ludzki działa zarówno jako obrońca, jak i wróg samego siebie. Ciekawe
mechanizmy psychologiczne ubrane zostały w fabułę pełną trudnych historii -
różny rodzaj przemocy, jaką są w stanie zadawać najbliżsi, różnie pojmowane
pojęcie uzależnienia od drugiej osoby stają się dopełnieniem, które wzbogacą
intrygę opartą o zagadkę zaginięcia i braku poszukiwań Mojej. Warto zwrócić też
uwagę na tło, zmieniające się czasy - dobrze zarysowana jest perspektywa
zarówno w latach 90. XX wieku, jak i czasów aktualnych. Dla czytelników z dużym
doświadczeniem w tym rodzaju thrillerów może jednak to wszystko okazać się
niewystraczające - sama mam poczucie “liźnięcia” tematu niż faktycznego
zgłębienia. To sprawiło, że w historię nie mogłam się w pełni zaangażować i
czerpać z niej bezsprzeczną przyjemność, a to odbiło się na subiektywnej
ocenie. Czy z tomem drugim będzie inaczej? Mam taką nadzieję, “Nasza” mam już
przecież pod ręką.
Moja ocena: 6,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Małgorzatą Węglarz.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz