października 22, 2026

"Moja" Małgorzata Węglarz

Autorka: Małgorzata Węglarz
Tytuł: Moja
Cykl: Moja, tom 1
Data premiery: 10.09.2025
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 336
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Małgorzata Węglarz to polska autorka, która swego czasu wprowadziła małą rewolucję w gatunku reportażu - w 2021 roku debiutowała na rynku książką „Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej”, która jako pierwsza w Polsce odsłoniła realia branży pogrzebowej “od kuchni”. Ten tytuł zaprowadził ją na konferencję TEDx Warsaw Women, gdzie wygłosiła krótką prelekcję. Od tego czasu autorka dzieli swoją twórczość na literaturę faktu i beletrystykę - na swoim koncie ma już cztery solowe reportaże oraz jeden napisany w duecie, a także siedem powieści, z czego dwie ukazały się kilka lat przed pierwszym reportażem: w 2013 i 2016 i wydane zostały pod pseudonimem Maggie Moon. Twórczość beletrystyczną autorki można także podzielić na dwie kategorie: zaczynała od powieści gotyckich osadzonych w XIX-wiecznej Anglii inspirowanych twórczością Edgara Allana Poego (jak np. “Sznurki starej marionetki” - klik!), po czym przerzuciła się na historie współczesne osadzone w środowisku polskim, czego wyrazem jest trylogia thrillerów psychologicznych rozpoczynająca się powieścią “Moja”. Już teraz na rynku dostępny jest tom drugi pt. “Nasza”, a trzeci, ostatni, jest w fazie przygotowania - niedawno autorka informowała w mediach społecznościowych, że postawiła w dokumencie tekstowym ostatnią kropkę.
 
Czerwiec 2015 rok, niewielka wioska Czarci Jar położona w północno-wschodniej części Polski. W głębokim lesie turyści zobaczyli smugi dymu - ukryta między drzewami chatka położona na niewielkiej polanie stanęła w ogniu. W progu domu stoi dziewczyna, która z jakichś powodów nie ucieka, dopiero interwencja turystów ratuje ją przed śmiercią. Nieprzytomna trafia do szpitala, a tamtejszy personel powiadamia lokalną psycholożkę Barbarę Langman, której wystarczy jedna rozmowa, by nabrała pewności, że to ofiara długotrwałej przemocy z głęboką psychiczną traumą - tak głęboką, że nie pamięta nawet swojego imienia. Wygląda na to, że cały jej umysł zajmuje On, który według niej z pewnością za chwilę ją znajdzie i ukarze za nieposłuszeństwo. Kim jest ta dziewczyna, którą ktoś przez lata nie nazywał jej imieniem, tylko Moją? Czy dręczące ją poczucie zagrożenia, czającego się obok niej niebezpieczeństwa jest zasadne? Barbara naznaczona swoją traumą z przeszłości jest zdeterminowana, by znaleźć odpowiedzi na wszystkie pojawiające się wokół historii Mojej pytania.
 
Książka rozpisana jest na prolog osadzony w 1995 roku i trzydzieści dwa rozdziały, których akcja rozciąga się pomiędzy 1997-2015. Do każdego rozdziału przypisana jest postać, z perspektywy której dany fragment jest opisany. Głównymi narratorkami są Moja i Barbara, pojawiają się też i drugoplanowi narratorzy m.in. On, ten, którego Moja się tak boi. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Styl, w jakim powieść jest pisana, jest codzienny, autorka nieraz posługuje się potocznym słownictwem, nieraz padają też mocniejsze słowa, czasami przekleństwa, jednak ich użycie ma swoje uzasadnienie, wypada naturalnie. Język narracji subtelnie przypisany jest do postaci np. rozdziały Barbary podszyte są sporą dawką ironii i autoironii, a te pisane z perspektywy Mojej bywają rwane - dokładnie tak, jak jej wspomnienia.
„Nauczyłam się, że agresja jest bezpieczniejsza niż ten pozorny niż ten pozorny spokój, bo to on skrywa mrok.”
Każda z postaci, która jest w jakiś sposób uwikłana w fabułę, niesie sobą własną, skomplikowaną, często traumatyczną historię. Moja przeżyła w swoim niedługim jeszcze życiu najwięcej z nich, a autorka całkiem nieźle oddaje jej poczucie wyobcowania, poczucie, że świat, do którego teraz trafiła, nie jest jej światem. Przez sporą część fabuły tajemnica jej uwięzienia i niewoli pozostaje tajemnicą, a tym, co przyciąga uwagę, jest sposób funkcjonowania jej umysłu - wspomnienia pojawiają się w snach, a w chwilach świadomość tym, co siedzi w jej głowie, to przez lata wpajane zasady. Czy po czymś takim dziewczyna ma szansę wrócić do normalności, żyć tak jak każdym inny żyje na tym świecie? Czy jej umysł ma jeszcze szansę wrócić na właściwe tory, odzyskać proporcje, pozwolić jej myśleć o tym, czego ona potrzebuje?
“„Ofiara” powtarzam w głowie. Ofiara, ofiara. Czy to teraz moje imię?”
Czytelnik dzięki naprzemiennej narracji otrzymuje szerszy obraz tego, co dzieje się z Moją po uwolnieniu. Przyglądamy się problemowi odnalezienia tożsamości osoby, która nie wie jak się nazywa - jak reaguje na to policja, psycholog, społeczeństwo. Jak szybko czyjaś osobista tragedia może stać się sensacją, jak mocno współczesny świat nastawiony jest na monetyzację nieszczęścia i jak szybko o pojedynczych tragediach się zapomina.
 
Prawdziwie zainteresowana losami Mojej wydaje się jedynie Barbara. To ciekawa postać ujęta poprzez ironiczny humor. Dwadzieścia lat temu jej nastoletnia córka została porwana i nigdy nie wyjaśniło się, co się tak naprawdę stało. Barbara jednak zdołała wrócić do życia - poobijana, niedbająca o samą siebie, a jednak zdeterminowana, by pomagać innym. Specjalizuje się w ofiarach przemocy, dzięki czemu może Mojej zapewnić odpowiednią opiekę i uwrażliwić otoczenie na to, co dziewczyna teraz przeżywa (scena z pewnym lekarzem mocno dalej do myślenia).
„Przemoc może spotkać każdego. To niepokojące, kiedy doświadczamy jej z ręki osób, które powinny o nas dbać i nas chronić.”
Przez pierwszą połowę powieści skupiamy się głównie na tym, jak Moja wraca do świata, do rzeczywistości. Dopiero z czasem zagadka kryminalna wysuwa się na plan pierwszy - jej główna oś fabularna nie jest mocno skomplikowana, części rozwiązania czytelnik może się domyśleć, jednak istotniejsze są powody: dlaczego do porwania Mojej doszło, dlaczego On czuł taką potrzebę. Autorka przez całą opowieść rozrzuca pewne tropy, wskazówki, które długo wydają się albo błędem albo czymś kompletnie niezwiązanym z zagadką, a jednak warto zachować czujność - tu wszystko spina się w całość.
 
A choć w teorii wszystko brzmi pięknie, to jednak nie czułam głębokich emocji podczas lektury. Bo choć historia jest dobrze przemyślana i umotywowana (no, poza jedną dość wątpliwą sceną), to nie została mocno odwzorowana pod kątem psychologicznym - ani postać Barbary ani Mojej nie poruszyła moich emocji na tyle, bym mogła zapłakać nad ich losem. Może stało się tak dlatego, że narracja podzielona na kilka postaci i skupiona na wydarzeniach, na kolejnych aktach przemocy (które w większości przypadków nie są opisywane wprost, ale jednak bardzo jasno zasugerowane) po prostu nie miała tyle miejsca, bo przedstawić umysły postaci krok po kroku? Przemiany, jakie w ich głowach zachodzą dały mi wrażenie fragmentarycznych, niedostatecznie pogłębionych, mechanizmy działania umysłu zostały raczej tylko zasygnalizowane, niż w pełni omówione. Może taki był cel autorki? Może ja po prostu przeczytałam już w swoich życiu za dużo książek o psychicznym uzależnieniu od drugiej osoby? Wszystkie mechanizmy, o jakich pisze tu autorka, były mi już dobrze znane zarówno pod kątem fikcji, jak i literatury faktu, książek i seriali, a to w połączeniu ze średnio pogłębioną warstwą psychologiczną sprawiło, że po prostu nie miałam na czym na dłużej zakorzenić się emocjonalnie.
„Lata dziewięćdziesiąte jedni wspominają z nostalgią, a dla mnie to czasy krzywdzenia takich jak ja. (...) Bez problemu wierzono wtedy, że sataniści mordują dzieci, ale kiedy te znikały, znajdowano setki wymówek, dlaczego mogły odejść same.”
“Moją” Małgorzaty Węglarz polecam zatem osobom, które z tematyką psychologicznej przemocy, psychologicznego uzależnienia nie miały do tej pory za wiele do czynienia - autorka dobrze opisuje podstawowe mechanizmy ofiary, która po latach więzienia wraca do życia. To punkt wyjścia do zgłębiania tego skomplikowanego zagadnienia, w którym mózg ludzki działa zarówno jako obrońca, jak i wróg samego siebie. Ciekawe mechanizmy psychologiczne ubrane zostały w fabułę pełną trudnych historii - różny rodzaj przemocy, jaką są w stanie zadawać najbliżsi, różnie pojmowane pojęcie uzależnienia od drugiej osoby stają się dopełnieniem, które wzbogacą intrygę opartą o zagadkę zaginięcia i braku poszukiwań Mojej. Warto zwrócić też uwagę na tło, zmieniające się czasy - dobrze zarysowana jest perspektywa zarówno w latach 90. XX wieku, jak i czasów aktualnych. Dla czytelników z dużym doświadczeniem w tym rodzaju thrillerów może jednak to wszystko okazać się niewystraczające - sama mam poczucie “liźnięcia” tematu niż faktycznego zgłębienia. To sprawiło, że w historię nie mogłam się w pełni zaangażować i czerpać z niej bezsprzeczną przyjemność, a to odbiło się na subiektywnej ocenie. Czy z tomem drugim będzie inaczej? Mam taką nadzieję, “Nasza” mam już przecież pod ręką.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Małgorzatą Węglarz.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz