listopada 05, 2026

"Nasza" Małgorzata Węglarz

Autorka: Małgorzata Węglarz
Tytuł: Nasza
Cykl: Moja, tom 2
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller
 
Choć nazwisko Małgorzaty Węglarz na okładce książki po raz pierwszy pojawiło się zaledwie pięć lat temu, to jednak autorka tworzy i wydaje je już od ponad dekady - dwie pierwsze powieści, których akcję umieściła w XIX-wiecznej Anglii, wydała pod pseudonimem. Teraz na koncie ma cztery solowe reportaże i siedem powieści, ale dopiero akcja dwóch ostatnich została osadzona w Polsce czasów współczesnych - to “Moja” (recenzja - klik!) i “Nasza”. Obydwie książki należą do jednego cyklu, trylogii Moja, której tom trzeci jest w fazie przygotowania. Tomy są ze sobą ściśle powiązane, co prawda każdy z nich porusza nieco inny aspekt zagadki kryminalnej, ale razem dają spójną, rozbudowaną całość - z tego względu zalecam lekturę chronologiczną serii. Poniższa recenzja może więc zawierać niewielkie spoilery “Mojej”.
 
W 1996 roku z ośrodka Słoneczna Przystań, do którego dzieci przyjeżdżały na kolonie, zniknęło dwóch chłopców, braci uznanych za trudną młodzież, która ma skłonności do dobrowolnych ucieczek. Ich opiekunka Beata nigdy nikomu tego nie wyjawiła, ale do pewnego incydentu przed zaginięciem doszło na jej warcie. Czy przez tyle lat wiedziała, ale ukrywała informację na temat tego, co stało się z chłopcami? Czy to nie zbieg okoliczności, że rok po roku pod jej nadzorem doszło do dwóch zaginięć? Nikogo to jednak wtedy nie obeszło, choć rodziny nie zapomniały. I teraz, po wyjaśnieniu sprawy Mojej, na policję ponownie zgłasza się siostra chłopców - chce wznowienia śledztwa, chce, by w końcu ktoś przyniósł jej odpowiedzi. Może Moja coś sobie przypomni? Komisarz Kolberger kontaktuje się z terapeutką Barbarą, która tak bardzo przyczyniła się do rozwikłania sprawy Mojej - może i w tym przypadku połączenie ich sił przyniesie satysfakcjonujące efekty? To jednak nie jest łatwy czas dla takiej współpracy - Basia nadal walczy o powrót Mojej do normalności, a choć kobieta już dużo lepiej odnajduje się w rzeczywistości, to nadal nie czuje się bezpieczna - bo czy może oczekiwać, że On już nigdy jej nie skrzywdzi? Wydaje się, że jego władza nad nią jest solidniejsza niż kraty więzienia, za którymi spędził ostatnie miesiące…
„Jak to możliwe, że on cały czas mnie krzywdzi? Skoro nawet go tutaj nie ma.”
Książka rozpisana jest na prolog i 37 rozdziałów pisanych w perspektywie i czasie naprzemiennym - każda zmiana zaznaczona jest na początku rozdziału. Rozdziały są kilkustronicowe, niektóre dodatkowo dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, a zmiana stylu narracji przypisana do postaci nie jest już tak wyrazista, jak w tomie pierwszym - teraz tak naprawdę tylko narracja Barbary pod kątem językowym nieco od innych się wyróżnia, podbita jest ironicznym humorem. Narratorów w porównaniu do “Mojej” jest więcej, to już nie tylko Moja i Barbara, ale też i opiekunka dzieci (jej narracja osadzona jest w latach 90.), Kosma i Marcin. Styl powieści jest prosty i codzienny, czasami pojawiają się przekleństwa, a sam język służy tylko do przekazania historii, nie jest celem samym w sobie. Dialogi prowadzone są sprawnie, a całość czyta się płynnie i bardzo szybko.
„Nie rozumiem, dlaczego cudze nieszczęście tak innych bawi. „Współczesność” ma swoje ogromne wady i w dużej mierze są nimi ludzie.”
Intryga składa się z kilku motywów, ale większość z nich jest kontynuacją historii z “Mojej”, w których łączy się wątek kryminalny, psychologiczny i obyczajowy. W tym tomie autorce udało się lepiej wniknąć w emocje postaci - nie są już tak skrajne i oszczędne, choć nadal nie jest to thriller typowo psychologiczny, a po prostu miks tych trzech gatunków. Zagadka zniknięcia chłopców w jakiś sposób zdaje się powiązana z tym, co działo się z Moją, a więc, by ją rozwiązać nadal musimy zgłębiać się w jej historię. Autorka dobrze operuje elementami intrygi sprawnie podsuwając kolejne wątpliwości - wraz z Moją ciągle odczuwamy lęk, że jej koszmar jeszcze nie znalazł pełnego zakończenia, więc całe jej otoczenie ciągle poddajemy w wątpliwość. W pewnych momentach detale mogą wydawać się nieco naiwne bądź szablonowe, na szczęście w większości przypadków to po prostu spryt autorki, która podrzuca tropy mające namieszać czytelnikowi w głowie, zmanipulować uwagę. Może niepotrzebne zamieszanie wprowadza nazwanie dwóch postaci tym samym imieniem, ale to detal, który nie wyrządza dużej krzywdy fabule. Narracja pierwszoosobowa dobrze sprawdza się w budowaniu napięcia - dzięki niej nie wiemy więcej niż postacie, które tej historii doświadczają, a to sprawia, że podejrzenia wzrastają.
Fabuła powieści toczy się przyjemnie dynamicznym tempem, nie ma w niej miejsca na przestoje. Rozwiązanie intrygi tego tomu jest emocjonujące i satysfakcjonujące, a równocześnie zadaje nowe pytania, które będą punktem wyjścia fabuły tomu trzeciego. Jedynie do nich mam pewne wątpliwości, ale liczę, że tom trzeci je rozwieje.
„Kosma Zoran to nowy kryminalny celebryta. Właśnie takiego użył słowa: celebryta. Gwiazda.
Boże, w jakim świecie żyjemy?!”
Akcja powieści toczy się w dwóch czasach - w 2016 roku i w przeszłości poczynając od roku 1996. Zdarzenia przeszłe podzielone są na dwie sprawy: zaginięcia chłopców oraz losów Mojej, które w pierwszym tomie odkryte nie zostały. I te fragmenty wypadają lepiej niż w “Mojej” - autorka już nie skupia się tak mocno na przemocy, opisy nie są tak dokładne, przez co to nie fizyczne akty są przedmiotem zainteresowania czytelnika, a psychologiczne konsekwencje, jakie te sytuacje sobą niosą. Psychika Mojej oddana jest przekonująco: z jednej strony coraz lepiej wychodzi jej odnajdywanie własnego głosu, z drugiej strony, lata krzywd nadal w niektórych sytuacjach przejmują nad nią władzę. Mam wrażenie, że mimo iż bohaterka jest już w trakcie wychodzenia na prostą (a jest to oczywiście bardzo długi proces), to jednak straty, jakie On jej uczynił, to wszystko, co jej odebrał, w tym tomie pod kątem emocjonalnym wybrzmiewają mocniej. Dlaczego, skoro to w “Mojej” jej psychika była dużo mocniej zniewolona, dużo bardziej szokująca dla odbiorcy? Właśnie dlatego, że uwaga się nie dzieli, już nie krzywdy fizyczne nas zaprzątają, a zniszczenia emocjonalne.
„Czasami nie mogę ścierpieć tego, że moja krzywda jest taka bez sensu. Taka na nic. Chciałabym wierzyć, że może na coś się przyda. Że to się stało, żeby mogło zdarzyć się coś innego.”
Mimo tego zakorzenienia w historii rozpoczętej w “Mojej”, w “Naszej” pojawiają się nowe wątki, nowe postacie, a jednak tematyka pozostaje ta sama. To nadal jest opowieść o ludzi, którzy pozwalają krzywdzić się innym z potrzeby bliskości, z potrzeby poczucia się przez kogoś kochanym. Brak tej emocji, tego uczucia, wyrządza ogromne szkody, które niezauważone mogą prowadzić do mocnych zaburzeń. Każda z postaci tej powieści cierpi na emocjonalne braki, każda na swój sposób nadal substytutu uczucia szuka - czy to sposób poszukiwań dzieli nas na dobrych i złych? A kiedy nie da się rozróżnić dobrych i złych na pierwszy rzut oka, to w jaki sposób w ogóle komuś ufać? Autorka odzierając postacie z normalnego środowiska i normalnych doświadczeń pyta o to, co nas tak naprawdę definiuje, co decyduje o tym, kim się stajemy, w jaki sposób zaspokajamy nasze podstawowe potrzeby.
„Czy chronienie drugiego człowieka zawsze kończy się kłamstwem?”
Podsumowując, w “Naszej” Małgorzata Węglarz przyjmuje właściwy punkt ciężkości - już nie skupia się tak mocno na krzywdach fizycznych, a raczej zostawia je w tle, jako powód krzywd i zmian psychicznych. To wpływa bardzo korzystnie na całą historię, która dzięki temu niesie spory ładunek emocjonalny oddziałujący na czytelnika - nie zliczę ile razy czułam współczucie, obrzydzenie czy podejrzenia podczas lektury, wiem za to na pewno, że dwa razy mocno powstrzymywałam się od płaczu. Historia fabularna, choć nadal zawiera w sobie sporo dynamicznej akcji, nie jest już też tak skrajna, a przez to oddala się od oczywistości. Tło zdarzeń też straciło na ważności, co jest kolejnym pozytywnym aspektem - nie rozprasza uwagi, dzięki czemu pozwala autorce i czytelnikowi bardziej zgłębić się w psychikę, emocje i podejście postaci. Męczy mnie tylko pytanie, czy na tym historia Mojej nie powinna się zakończyć, ale o tym przyjdzie przekonać się prawdopodobnie w przyszłym roku, gdy intryga zapoczątkowana w “Naszej” otrzyma ostateczne zakończenie w tomie trzecim, ostatnim. Jestem tego bardzo ciekawa!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Małgorzatą Węglarz.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz