Autorka: Małgorzata Węglarz
Tytuł: Nasza
Cykl: Moja, tom 2
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller
Choć nazwisko Małgorzaty Węglarz na okładce
książki po raz pierwszy pojawiło się zaledwie pięć lat temu, to jednak autorka
tworzy i wydaje je już od ponad dekady - dwie pierwsze powieści, których akcję umieściła
w XIX-wiecznej Anglii, wydała pod pseudonimem. Teraz na koncie ma cztery solowe
reportaże i siedem powieści, ale dopiero akcja dwóch ostatnich została osadzona
w Polsce czasów współczesnych - to “Moja” (recenzja - klik!) i “Nasza”. Obydwie
książki należą do jednego cyklu, trylogii Moja, której tom trzeci jest w fazie
przygotowania. Tomy są ze sobą ściśle powiązane, co prawda każdy z nich porusza
nieco inny aspekt zagadki kryminalnej, ale razem dają spójną, rozbudowaną
całość - z tego względu zalecam lekturę chronologiczną serii. Poniższa recenzja
może więc zawierać niewielkie spoilery “Mojej”.
W 1996 roku z ośrodka Słoneczna Przystań, do
którego dzieci przyjeżdżały na kolonie, zniknęło dwóch chłopców, braci uznanych
za trudną młodzież, która ma skłonności do dobrowolnych ucieczek. Ich opiekunka
Beata nigdy nikomu tego nie wyjawiła, ale do pewnego incydentu przed
zaginięciem doszło na jej warcie. Czy przez tyle lat wiedziała, ale ukrywała
informację na temat tego, co stało się z chłopcami? Czy to nie zbieg
okoliczności, że rok po roku pod jej nadzorem doszło do dwóch zaginięć? Nikogo
to jednak wtedy nie obeszło, choć rodziny nie zapomniały. I teraz, po
wyjaśnieniu sprawy Mojej, na policję ponownie zgłasza się siostra chłopców -
chce wznowienia śledztwa, chce, by w końcu ktoś przyniósł jej odpowiedzi. Może Moja
coś sobie przypomni? Komisarz Kolberger kontaktuje się z terapeutką Barbarą,
która tak bardzo przyczyniła się do rozwikłania sprawy Mojej - może i w tym
przypadku połączenie ich sił przyniesie satysfakcjonujące efekty? To jednak nie
jest łatwy czas dla takiej współpracy - Basia nadal walczy o powrót Mojej do
normalności, a choć kobieta już dużo lepiej odnajduje się w rzeczywistości, to
nadal nie czuje się bezpieczna - bo czy może oczekiwać, że On już nigdy jej nie
skrzywdzi? Wydaje się, że jego władza nad nią jest solidniejsza niż kraty
więzienia, za którymi spędził ostatnie miesiące…
„Jak to możliwe, że on cały czas mnie krzywdzi? Skoro nawet go tutaj nie ma.”
Książka rozpisana jest na prolog i 37
rozdziałów pisanych w perspektywie i czasie naprzemiennym - każda zmiana
zaznaczona jest na początku rozdziału. Rozdziały są kilkustronicowe, niektóre
dodatkowo dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja prowadzona jest w
pierwszej osobie czasu teraźniejszego, a zmiana stylu narracji przypisana do
postaci nie jest już tak wyrazista, jak w tomie pierwszym - teraz tak naprawdę
tylko narracja Barbary pod kątem językowym nieco od innych się wyróżnia, podbita
jest ironicznym humorem. Narratorów w porównaniu do “Mojej” jest więcej, to już
nie tylko Moja i Barbara, ale też i opiekunka dzieci (jej narracja osadzona
jest w latach 90.), Kosma i Marcin. Styl powieści jest prosty i codzienny,
czasami pojawiają się przekleństwa, a sam język służy tylko do przekazania
historii, nie jest celem samym w sobie. Dialogi prowadzone są sprawnie, a
całość czyta się płynnie i bardzo szybko.
„Nie rozumiem, dlaczego cudze nieszczęście tak innych bawi. „Współczesność” ma swoje ogromne wady i w dużej mierze są nimi ludzie.”
Intryga składa się z kilku motywów, ale
większość z nich jest kontynuacją historii z “Mojej”, w których łączy się wątek
kryminalny, psychologiczny i obyczajowy. W tym tomie autorce udało się lepiej
wniknąć w emocje postaci - nie są już tak skrajne i oszczędne, choć nadal nie
jest to thriller typowo psychologiczny, a po prostu miks tych trzech gatunków.
Zagadka zniknięcia chłopców w jakiś sposób zdaje się powiązana z tym, co działo
się z Moją, a więc, by ją rozwiązać nadal musimy zgłębiać się w jej historię.
Autorka dobrze operuje elementami intrygi sprawnie podsuwając kolejne
wątpliwości - wraz z Moją ciągle odczuwamy lęk, że jej koszmar jeszcze nie
znalazł pełnego zakończenia, więc całe jej otoczenie ciągle poddajemy w
wątpliwość. W pewnych momentach detale mogą wydawać się nieco naiwne bądź
szablonowe, na szczęście w większości przypadków to po prostu spryt autorki,
która podrzuca tropy mające namieszać czytelnikowi w głowie, zmanipulować
uwagę. Może niepotrzebne zamieszanie wprowadza nazwanie dwóch postaci tym samym
imieniem, ale to detal, który nie wyrządza dużej krzywdy fabule. Narracja
pierwszoosobowa dobrze sprawdza się w budowaniu napięcia - dzięki niej nie
wiemy więcej niż postacie, które tej historii doświadczają, a to sprawia, że
podejrzenia wzrastają.
Fabuła powieści toczy się przyjemnie
dynamicznym tempem, nie ma w niej miejsca na przestoje. Rozwiązanie intrygi
tego tomu jest emocjonujące i satysfakcjonujące, a równocześnie zadaje nowe
pytania, które będą punktem wyjścia fabuły tomu trzeciego. Jedynie do nich mam
pewne wątpliwości, ale liczę, że tom trzeci je rozwieje.
„Kosma Zoran to nowy kryminalny celebryta. Właśnie takiego użył słowa: celebryta. Gwiazda.Boże, w jakim świecie żyjemy?!”
Akcja powieści toczy się w dwóch czasach - w
2016 roku i w przeszłości poczynając od roku 1996. Zdarzenia przeszłe
podzielone są na dwie sprawy: zaginięcia chłopców oraz losów Mojej, które w
pierwszym tomie odkryte nie zostały. I te fragmenty wypadają lepiej niż w “Mojej”
- autorka już nie skupia się tak mocno na przemocy, opisy nie są tak dokładne,
przez co to nie fizyczne akty są przedmiotem zainteresowania czytelnika, a
psychologiczne konsekwencje, jakie te sytuacje sobą niosą. Psychika Mojej
oddana jest przekonująco: z jednej strony coraz lepiej wychodzi jej
odnajdywanie własnego głosu, z drugiej strony, lata krzywd nadal w niektórych
sytuacjach przejmują nad nią władzę. Mam wrażenie, że mimo iż bohaterka jest
już w trakcie wychodzenia na prostą (a jest to oczywiście bardzo długi proces),
to jednak straty, jakie On jej uczynił, to wszystko, co jej odebrał, w tym
tomie pod kątem emocjonalnym wybrzmiewają mocniej. Dlaczego, skoro to w “Mojej”
jej psychika była dużo mocniej zniewolona, dużo bardziej szokująca dla
odbiorcy? Właśnie dlatego, że uwaga się nie dzieli, już nie krzywdy fizyczne
nas zaprzątają, a zniszczenia emocjonalne.
„Czasami nie mogę ścierpieć tego, że moja krzywda jest taka bez sensu. Taka na nic. Chciałabym wierzyć, że może na coś się przyda. Że to się stało, żeby mogło zdarzyć się coś innego.”
Mimo tego zakorzenienia w historii rozpoczętej
w “Mojej”, w “Naszej” pojawiają się nowe wątki, nowe postacie, a jednak
tematyka pozostaje ta sama. To nadal jest opowieść o ludzi, którzy pozwalają
krzywdzić się innym z potrzeby bliskości, z potrzeby poczucia się przez kogoś
kochanym. Brak tej emocji, tego uczucia, wyrządza ogromne szkody, które
niezauważone mogą prowadzić do mocnych zaburzeń. Każda z postaci tej powieści
cierpi na emocjonalne braki, każda na swój sposób nadal substytutu uczucia
szuka - czy to sposób poszukiwań dzieli nas na dobrych i złych? A kiedy nie da
się rozróżnić dobrych i złych na pierwszy rzut oka, to w jaki sposób w ogóle
komuś ufać? Autorka odzierając postacie z normalnego środowiska i normalnych
doświadczeń pyta o to, co nas tak naprawdę definiuje, co decyduje o tym, kim
się stajemy, w jaki sposób zaspokajamy nasze podstawowe potrzeby.
„Czy chronienie drugiego człowieka zawsze kończy się kłamstwem?”
Podsumowując, w “Naszej” Małgorzata Węglarz
przyjmuje właściwy punkt ciężkości - już nie skupia się tak mocno na krzywdach
fizycznych, a raczej zostawia je w tle, jako powód krzywd i zmian psychicznych.
To wpływa bardzo korzystnie na całą historię, która dzięki temu niesie spory
ładunek emocjonalny oddziałujący na czytelnika - nie zliczę ile razy czułam
współczucie, obrzydzenie czy podejrzenia podczas lektury, wiem za to na pewno,
że dwa razy mocno powstrzymywałam się od płaczu. Historia fabularna, choć nadal
zawiera w sobie sporo dynamicznej akcji, nie jest już też tak skrajna, a przez
to oddala się od oczywistości. Tło zdarzeń też straciło na ważności, co jest
kolejnym pozytywnym aspektem - nie rozprasza uwagi, dzięki czemu pozwala autorce
i czytelnikowi bardziej zgłębić się w psychikę, emocje i podejście postaci. Męczy
mnie tylko pytanie, czy na tym historia Mojej nie powinna się zakończyć, ale o
tym przyjdzie przekonać się prawdopodobnie w przyszłym roku, gdy intryga
zapoczątkowana w “Naszej” otrzyma ostateczne zakończenie w tomie trzecim,
ostatnim. Jestem tego bardzo ciekawa!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała we współpracy z Małgorzatą
Węglarz.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz