Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania antonia scott, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania antonia scott, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czerwca 29, 2023

"Loba Negra. Czarna Wilczyca" Juan Gómez-Jurado

"Loba Negra. Czarna Wilczyca" Juan Gómez-Jurado

Autor: Juan Gómez-Jurado
Tytuł: Loba Negra. Czarna Wilczyca
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Cykl: Antonia Scott, tom 2
Data premiery: 28.06.2023
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 528
Gatunek: kryminał / thriller
 
Seria kryminalna o Antonii Scott na rynku hiszpańskim, który jest rodzimym rynkiem autora Juana Gómeza-Jurado, ukazywała się w latach 2018-2020 i bardzo szybko zdobyła przychylność czytelników. Prawa do publikacji na ten moment zostały zakupione przez 17 krajów, w tym Polskę, przez Wydawnictwo SQN, które zrobiło coś, co cieszy każdego fana serii kryminalnych, a czego raczej się za często nie spotyka – całą serię postanowili wydać w przeciągu kilku miesięcy! Pod koniec kwietnia pojawił się u nas tom pierwszy pt. „Reina Roja. Czerwona Królowa” (recenzja – klik!), a zaledwie dwa miesiące później tom drugi pt. „Loba Negra. Czarna Wilczyca”. Premiera tomu trzeciego jeszcze nie została ogłoszona, jednak na stronie wydawnictwa już widnieje informacja, że jego premiera już wkrótce! A tytuł będzie brzmieć „Rey Blanco. Biały Król”. Ze względu na dużą popularność serii oczywiście nikogo nie dziwi też fakt, że prawa do ekranizacji zostały sprzedane i jeszcze w tym roku ma się ukazać serial powstały na podstawie tomu pierwszego. Mam szczerą nadzieję, że seria ta trafiła na utalentowanych twórców, gdyż jest to historia niezwykle filmowa, zdecydowanie zasługująca na doskonałą oprawę wizualną!
 
Historia „Loby Negry” toczy się zimą, kilka miesięcy po wydarzeniach z tomu pierwszego. Antonia Scott, prawdopodobnie najinteligentniejsza kobieta na świecie, która dostała przeszkolona do tropienia przestępców nieuchwytnych wraz z partnerem i jej opiekunem inspektorem Jonem zostają wysłani do Marbelli. Doszło tam do brutalnego morderstwa skarbnika rosyjskiej mafii, i choć zginąć miała również jego żona, to udało się jej uciec. Antonia i Jon mają się zająć jej odnalezieniem i muszą to zrobić szybko, zanim dopadnie ją mafia. Nie ma przecież wątpliwości, że to oni stoją za tym morderstwem. Tylko dlaczego postanowili zlikwidować skarbnika i jego żonę? Kiedy do wyścigu dołącza się Czarna Wilczyca, prawdziwa maszyna do zabijania, ciężko przewidzieć jaki będzie jego wynik...
 
Książka rozpisana została na prolog, cztery części i epilog dzielone są na króciutkie rozdziały, w każdej części numeracja jest osobna, każdy rozdział nosi tytuł, a każda część opatrzona jest cytatem. Narracja prowadzona jest przez narratora wszechwiedzącego w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, podąża za Antonią, Jonem, zaginioną Lolą i okazyjnie Czarną Wilczycą. Przedstawia nam nie tylko poczynania postaci, ale i ich wewnętrzne myśli i odczucia. Styl powieści jest tym, co książkę ogromnie wyróżnia na tym rynku gatunkowym. Jest bardzo filmowy, podczas lektury cały czas miałam wrażenie jakby tę historię opowiadał mi lektor filmowy typowy dla starych filmów komediowo-sensacyjnych z domieszką czarnego humoru. Bo tak, narrator ma bardzo specyficzny punkt widzenia, narrację prowadzi lekko, płynnie, z częstymi odniesieniami do popkultury, nie boi się też przemycać gdzieś tam uszczypliwe czy nieszablonowe skojarzenia. Czuć, że narrator jest inteligentny, błyskotliwy, ale nie chwali się swoją wiedzą, a korzysta z niej bardzo swobodnie. Historię opowiada w lekko gawędziarski sposób, zdarza mu się mówić, co by było gdyby, zanim wróci do tego, co faktycznie jest… Myślę, że ciężko ten styl dokładnie opisać, na pewno nie jestem to coś, co każdego przypadnie do gustu, bo jest mono specyficzny, ale myślę, że wszyscy fani dobrych starych komedii typu Guya Ritchiego czy Pulp Fiction będą lekturą mocno usatysfakcjonowani.
„Skarbie, przekleństwa to kultura. Są w stanie wyrazić emocje, których wiele innych słów nie może.”
Tak jak tom pierwszy mocno nasuwał mi skojarzenia komiksowe, tak drugi dobrze wpisuje się w konwencję dobrych filmów kryminalno-sensacyjnych, więc postać z okładki książki kojarząca się z Lisabeth Salander ma tu dobre odniesienie. Akcja powieści toczy się szybko, z kilku punktów widzenia, jest pełna dobrych twistów i zaskoczeń fabularnych. Do tego opisy wszystkich dynamicznych akcji zasługują na uznanie – są niesamowicie filmowe! Jedno z nich podobało mi się szczególnie z tego względu, że narrator opowiadał o akcji w ujęciu fizyki – niesamowicie oryginalny zabieg w powieści!
„Mafie założyły tu franczyzę prania brudnych pieniędzy. Marbella i Malaga są przedostatnimi przystankami, zanim kasa wróci tam, skąd wyszła. Do Sankt Petersburga, do Moskwy. Do daczy Putina.”
Sama intryga kryminalna skupia się mocno na działalności mafii, i choć fabuła jest fikcyjna, to jednak sama mafia w Hiszpanii już niestety nie. Autor skrupulatnie opisuje ich przestępstwa i walkę, jaką toczy z nimi policja. Historia fikcyjna pełna jest podejrzanych zbirów, no i tego, który stoi na ich czele, podstarzałego mafiosa, którego od lat policja próbuje wsadzić do więzienia, ciągle bezskutecznie. Temat mafii może wydawać się trudny, ale został tu przedstawiony w sposób bardzo zrozumiały, czytelnik nie powinien mieć trudności ze zrozumieniem zależności, wszystko jest dokładnie wytłumaczone. Sama zagadka zbudowana jest świetnie, zdecydowanie nie ma tu czasu na nudę!
„Ktoś taki jak Antonia, kto żyje zamknięty w więzieniu swojego mózgu, znacznie wyraźniej niż pozostali ludzie dostrzega niezaprzeczalną prawdę. Że granice twojego języka są granicami twojego świata. Nawet nie wyrażając tego w takich słowach, każdy fanatyk lektury rozumie to w sposób intuicyjny i dlatego nigdy nie ma dość czytania.”
Co do bohaterów, to przede wszystkim Antonia ładnie się nam tutaj rozwinęła (w porównaniu do tomu pierwszego, w którym dopiero zaznajamialiśmy się z tą bohaterką). Dowiadujemy się trochę o jej przeszłości, ale możemy też obserwować, jak wydarzenia z części pierwszej wpłynęły na jej zachowanie – chyba nie zaskoczę nikogo, gdy powiem, że Antonia dorobiła się małej obsesji. Jej sposób myślenia jest tu jeszcze lepiej wytłumaczony, dopiero teraz bohaterka stała mi się bliższa, bardziej ludzka. Może dlatego, że w tym tomie zmaga się z własnymi problemami? Trochę wypada z formy, trochę okazuje słabości.
„- Rzecz w tym, że ja tego nie rozumiem. I strasznie się boję, że robię coś źle.
- Rzecz w tym, że nie musisz tego rozumieć. Nie musisz wszystkiego kontrolować, Antonia. Musisz go tylko kochać. To i tak byłoby więcej, niż dostaje wiele innych dzieci.”
Co do Jona, to tak jak w tomie pierwszym, tak i tu jest czułym i całkiem taktownym towarzyszem dla Antonii. Teraz już dobrze się znają, można powiedzieć, że się przyjaźnią, więc dużo łatwiej im współpracować, komunikować się. Jon pracuje nad tym, by Antonia stała się bardziej otwarta na innych, co nie jest zadaniem łatwym, ale on jest do tego człowiekiem nad wyraz odpowiednim – uważny, spokojny, misiowaty, daje poczucie bezpieczeństwa.
„Jestem zmęczona, Jon. Zmęczona osobami, które są okrutne wobec innych. Zmęczona całym tym bólem, który dostrzegam. To jak kawałki szkła w mojej głowie, których nie mogę wyciągnąć.”
Warto też wspomnieć o trzeciej bohaterce, kreacji tego tomu – to Lola, żona zamordowanego skarbnika, która ucieka przed tymi, którzy chcieli ją zabić. To Hiszpanka, która wbrew obiekcjom matki wyszła za Rosjanina, teraz mocno zdeterminowana, by przeżyć – jest w ciąży, ma o co walczyć. Czytelnik obserwuje jej próbę ucieczki i kibicuje, by źli ludzie jej nie dorwali... Tylko dlaczego to postać tak ważna, że do jej odnalezienia zostaje wysłana Antonia?
„(...) te wszystkie bzdury o obowiązku i odpowiedzialności są tylko pustymi frazesami. Że to, co się liczy, co naprawdę się liczy, to władza. Odpowiedzialność to tylko VAT dopisany na końcu faktury.”
O Czarnej Wilczycy nie zdradzę nic więcej niż w opisie książki, warto okryć tę postać samodzielnie!
„- Świadkowie?
- Nieliczni. Wszyscy twierdzili, że tajemnicza kobieta pojawiła się znikąd.
- Brzmi znajomo – odzywa się Jon.
- Oczywiście nie ma żadnego zdjęcia – domyśla się Antonia.
Mentor kręci głową.
- Masz już drugiego ducha do swojej kolekcji, Scott.”
A tematycznie co w tej historii znajdziemy? Sporo ciekawych zagadnień, choć wydaje się, że zostają ona na dalszym planie, najważniejsza jest jednak sama akcja, świetnie, bardzo filmowo skrojona! Mimo to na pewno znajdzie się tu kilka ciekawych spostrzeżeń na temat poczucia inności, izolacji od świata, poczucia samotności, ale i bardziej energicznych, ciemnych emocji, jak zdrada i zemsta.
„Współczucie jest mgłą, w której można się zgubić. Zemsta bierze się z nienawiści, a nienawiść jest czymś namacalnym, czymś, czego można użyć jako broni.”
Muszę przyznać, że „Loba Negra” utwierdziła mnie w tym, co już wyczułam w tomie pierwszym tej serii. To coś mocno oryginalnego, coś, co docenią nie tylko fani nieszablonowych powieści kryminalnych, ale i fani kina – tom drugi jeszcze te wrażenie podbija, to wręcz gotowy materiał na film. Ja już go widziałam, w mojej głowie rozegrał się doskonale! Poza świetną inteligentną i dynamiczną zagadką, mocno związałam się z postaciami serii, lepiej zrozumiałam sposób ich myślenia, dzięki czemu moja sympatia do nich wzrosła. Świetny tom, świetny cykl, z niecierpliwością czekam na tom trzeci!
„(...) sprawiedliwości się broni, a nie na nią czeka.”
Moja ocena: 8/10
 
PS. Po lekturze tego tomu mogę przyznać, że da się go czytać bez znajomości tomu pierwszego, kluczowe kwestie są tu krótko przypomniane, choć dla doceniania całej historii i tak zachęcam gorąco, by sięgnąć po całość!

 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.




Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 08, 2023

"Reina Roja. Czerwona Królowa" Juan Gómez-Jurado

"Reina Roja. Czerwona Królowa" Juan Gómez-Jurado

Autor: Juan Gómez-Jurado
Tytuł: Reina Roja. Czerwona Królowa
Cykl: Antonia Scott, tom 1
Tłumaczenie: Barbara Bardanyn
Data premiery: 26.04.2023
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 544
Gatunek: kryminał / thriller
 
Juan Gómez-Jurado jest, według New York Times, jednym trzech współczesnych najbardziej rozpoznawalnych na świecie hiszpańskich pisarzy. Jego książki tłumaczone są na ponad 40 języków, a ich sprzedaż dawno przekroczyła 6 milionów egzemplarzy. W Polsce dotychczas można było zaopatrzyć się w jego pięć tytułów, teraz w końcu, po 5 latach od hiszpańskiej premiery, doczekaliśmy się tłumaczenia serii, która wbiła się szturmem na międzynarodowy rynek. „Reina Roja. Czerwona Królowa” to jej pierwszy tom, pozostałe dwa mają się u nas ukazać jeszcze w tym roku.
 
Inspektor Jon Gutiérrez, niedawno zawieszony w swoich obowiązkach, zostaje zaangażowany przez tajemniczego Mentora do pewnym tajnych działań – ma nakłonić Antonię Scott, by wyszła z domu i wsiadła do samochodu. Nie jest to zadanie łatwe, Antonia od trzech lat żyje w zawieszeniu pomiędzy własnym pustym domem a szpitalem, w którym przebywa jej mąż. Jednak zdarza się cud i po pierwszej odmowie Antonia zmienia zdania. Samochód wiezie ich na ekskluzywne, zamknięte osiedle, do domu właścicielki jednego z największych międzynarodowych banków, gdzie rano znaleziono ciało jej syna… Miejsce zbrodni zostało skrupulatnie zaaranżowane, śladów po mordercy brak. Antonia i Jon mają przyjrzeć się tej sprawie, jednak po zaledwie chwili dowiadują się, że kolejna bogata rodzina została zaatakowana – zniknęła dziedziczka jednego z najbogatszych ludzi kraju, właściciela bardzo popularnej marki odzieżowej. Co się z nią stało? Czy jeszcze żyje? I czy możliwe, by za obydwoma przestępstwami stała ta sama osoba? No i kim tak naprawdę jest Antonia?
 
Książka rozpisana jest na prolog, trzy tytułowane części: Jon, Carla i Antonia oraz epilog. Każda część składa się z kilkunastu, bądź kilkudziesięciu krótkich rozdziałów, które są tytułowane imieniem lub jakimś określeniem związanym z danym rozdziałem – kiedy rozdział tytułowany jest określeniem, to wtedy pojawia się również numeracja. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego, który historię opowiada nam z kilku stron: Antonii, Jona, złoczyńcy Ezequiela i porwanej Carli oraz kilku innych pojawiających się postaci. Styl powieści jest czymś mocno wyjątkowym – trochę przypomina mi sposób prowadzenia fabuły w dawnych filmach Tarrantino, w Pulp Fiction. Myśli narratora zdają się czasem płynąć swobodnie, czuć, że jest to gawędziarz, którego umysł działa w sposób niebanalny – jest lekko, momentami całkiem zabawnie, a przecież historia tyczy się spraw poważnych, o czym przez większą część lektury narrator nie daje nam zapomnieć. Skojarzenia są nieoczywiste, nawiązania do popkultury delikatnie wyczuwalne. Zdania czasami w szyku przestawnym, dialogi żywe i z pazurem. Nie spodziewałam się tak oryginalnej narracji, więc już tym książka przyniosła mi duże zaskoczenie.
„- Ojcze – nie kryje zaskoczenia ona.
- Antonia – wita się on.
Nie ma buziaków ani uścisków, ani nawet śladu radości czy ciepła między nimi. Raczej zimny front z niskim ciśnieniem i możliwym sztormem.
To skomplikowane.”
Przyznam, że zastanawiam się, co mogę z fabuły tej powieści zdradzić, bo w żaden sposób nie zepsuć Wam przyjemności jej odkrywania. Po przemyśleniu wychodzi, że naprawdę niewiele. Ale spróbujmy. Po pierwsze, postacie. O Jonie można mówić w miarę bezpiecznie, to taki sympatyczny misiek (nie, wcale nie jest gruby!) o orientacji homoseksualnej, który bardzo schematycznie (jak zakładam, zabieg celowy!) mieszka ze swoją matką w Bilbao. To dobry człowiek, choć jako policjant nie boi się czasem wyjść poza prawo, co zresztą wpakowało go w te kłopoty. To bardzo przyjemna postać, solidna i honorowa.
„- Zadam to pytanie prościej. Jesteś dobrym policjantem?
Jon ignoruje zniewagę. Bo pytanie jest zbyt ważne. Jest, w gruncie rzeczy, wszystkim.”
A kim jest Antonia? Nie jest policjantką, nie jest w żaden sposób oficjalnie przypisana do jakichkolwiek służb. Jest za to jednym z najinteligentniejszych ludzi na świecie. Jednak w większości codziennych spraw, nie jest to nic przyjemnego – Antonia za dużo widzi, za szybko myśli… Co przydaje się, gdy w grę wchodzi przechytrzenie przestępców, jednak gorzej, gdy chodzi o relacje międzyludzkie.
„(…) bez względu na to, jak bezsensowne wydaje jej się życie, musi je przeżyć. Gdyby tylko wiedziała jak.”
Jest też i Ezequiel, przestępca, którego ścigają Antonia i Jon. Czytelnik ma szansę spojrzeć w jego pogmatwany umysł, przyjrzeć się dzieciństwu, które nakierowało go na tę psychopatyczną drogę. Dlaczego zabija? Jaki ma w tym cel? Nie jest to łatwe do odkrycia.
No i Carla, porwana, która wychowywana na dziedziczkę, w poczuciu, że nigdy nie jest wystarczająca, teraz nagle zostaje wyrwana ze swojego świata. Czy się załamie, czy będzie o siebie walczyć?
Są też i postacie dalszego planu – Mentor, babcia Antonii, jej ojciec, inni śledczy. Każdy z nich gdzieś tam swój pierwowzór zdaje się mieć w popkulturze, a jednak zbudowani są fajnie i świeżo, więc na pewno nie dają poczucia powtarzalności, a po prostu czerpania z naszej bogatej kultury.
„Milknie, ponieważ znowu odkrywa uniwersalną prawdę, o której zapomina każdego dnia, kiedy kładzie się spać. Światem rządzą miernoty, egoiści i idioci. Zwłaszcza ci ostatni.”
Po drugie, intryga kryminalna.  Toczy się dynamicznie, a przynajmniej czytelnik ma takie poczucie, po części dzięki krótkim naprzemiennym rozdziałom. Nie da się jednak ukryć, że w książce dzieje się dużo, to jakby gra na inteligencję przestępcy i Antonii. Kto wygra? Mimo inteligencji Antonii, jej przeciwnik wydaje się realizować skrupulatnie obmyślony plan, jego przygotowanie jest godne podziwu, a Antonia musi reagować i wyciągać wnioski na bieżąco z dostępnych jej dowodów. Czy uda jej się ułożyć w całość zagadkę, choć przecież ciągle nie dysponuje wszystkimi potrzebnymi do tego puzzlami? I w tym punkcie znowu, bazując na tym co już w popkulturze znane, autor daje nam coś ciekawego, świeżego i zaskakującego.
„Smutna rzeczywistość jest taka, że nauka dopiero zaczyna stawiać stopę na progu ludzkiego umysłu. A jest to dom głęboki na wiele kilometrów.”
Po trzecie – miejsce. Hiszpania, Madryt. Autor świetnie wykorzystał topografię miasta, wszystkie detale i ciekawostki, które mogą urozmaicić fabułę. Może ta hiszpańskość nie jest czymś mocno dominującym, ale nie da się ukryć, że w książce pojawia się wszystko to, co ważne – ciekawa architektura, dobre jedzenie i porywcze charaktery.
„Prawie nikt nie reaguje instynktownie na takie wtargnięcie w sposób natychmiastowy. Potrzeba czasu na przestawienie się, reinterpretację rzeczywistości, żeby móc zareagować zgodnie z tym, co ta druga osoba robi, a czego w teorii robić nie powinna.”
Po czwarte – tytuł. Ma duże znaczenie, choć chyba w tej recenzji nie zdradzę jakie... Mogę tylko potwierdzić, że nawiązanie do Czerwonej Królowej z „Alicji w Krainie Czarów” jest celowe. Więcej musicie odkryć sami.
„Czerwona Królowa mówi Alicji, że w jej kraju trzeba biec tylko po to, żeby pozostać w miejscu (…). Kiedy odniesiemy to do ewolucji, okaże się, że potrzebna jest nieustanna adaptacja, żeby dotrzymać kroku drapieżcom.”
Po piąte – tematy. Jak wspomniałam wcześniej, narrator ma ciągotki gawędziarskie, więc w czasie swoich wywodów często kusi się o jakieś ciekawe, uniwersalne spostrzeżenia. Chyba nie zdradzę za wiele, gdy powiem, że więzi rodzinne w tej historii odgrywają duże znaczenie, gdyż każda postać w tej czy innej formie swoją rodzinę ma i pozostaje pod jej wpływem. Czy dobrym, czy złym, to już sprawa drugorzędna, relacje rodzinne nigdy nie są prostolinijne. Podobały mi się też częste odniesienia do istoty życia w ogóle – po co ono jest, jak je dobrze przeżyć i co jest tak naprawdę ważne.
„Życie jest niczym. To tylko rozbłysk między dwiema nieskończonymi ciemnościami. 
Ale ona zamierza wykorzystać ten rozbłysk do ostatniej możliwej chwili.”
Podsumowując, „Reina Roja” to kawał dobrego, świeżego kryminału. Z jednej strony zaskakuje lekki, momentami zabawny styl nawiązujący do klasyki kina, z drugiej budowa wszystkich składników powieści, które na bazie znanych motywów z popkultury tworzą coś ciekawego, coś czego w samej literaturze gatunkowej kryminalnej chyba jeszcze nie było. Przyznam też, że polubiłam się z postaciami, dlatego też z niecierpliwością czekam na tom drugi! Jestem ogromnie ciekawa co nam przyniesie!
„Jesteśmy do niego tak przyzwyczajeni, tak zanurzeni w naszej codzienności wypełnionej pracą, posiłkami, rozmowami, snem, że przyjęliśmy czas za pewnik. Naturalnie upływające dni, małe wyzwania, radości, frustracje zamieniają się w nasz cały horyzont. Sam czas staje się środkiem uspokajającym, który znieczula nas na jedyną niepodważalną rzeczywistość. Wszystko, czym jesteśmy, czego dotykamy, co przeżuwamy, co mamy i bzykami, co krzywdzimy i co krzywdzi nas, istnieje tu i teraz, które zaczyna się w naszej skórze, a kończy w naszych myślach.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.


Dostępna jest też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 23, 2023

"Rey Blanco. Biały Król" Juan Gómez-Jurado - recenzja premierowa

"Rey Blanco. Biały Król" Juan Gómez-Jurado - recenzja premierowa

Autor: Juan Gómez-Jurado
Tytuł: Rey Blanco. Biały Król
Cykl: Antonia Scott, tom 3
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Data premiery: 23.08.2023
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał / thriller
 
Hiszpański autor literatury kryminalnej Juan Gómez-Jurado na naszym rynku obecny jest już od kilkunastu lat – dokładnie od roku 2006, kiedy to swoją polską premierę miała powieść „Szpieg Boga”. W przeciągu dekady ukazały się jeszcze jego cztery książki, wszystkie pod skrzydłami Wydawnictwa Sonia Draga. Sama jednak o twórczości usłyszałam dopiero na początku tego roku, kiedy to Wydawnictwo SQN ogłosiło, że w przeciągu kilku miesięcy wyda całą trylogię z Antonią Scott, która stała się hitem międzynarodowym. I przyznam, że wcale mnie ta popularność nie dziwi – już pierwszy tom zachwycił mnie stylem i pomysłem na historię, teraz po przeczytaniu tomu trzeciego, mogę przyznać, że to jedna z najspójniejszych i oryginalnych zagranicznych serii, jakie miałam okazję czytać!
Na trylogię składają się: „Reina Roja. Czerwona Królowa” (recenzja – klik!), „Loba Negra. Czarna Wilczyca” (recenzja – klik!) i „Rey Blanco. Biały Król”. Jednak całe Uniwersum Czerwonej Królowej jest szersze – zaczyna się wydanym u nas w 2016 „Pacjentem” i jeszcze jednym nieprzetłumaczonym na polski tytułem, a po trylogii autor wydał już dwie kolejne historie – tzn. druga będzie miała hiszpańską premierę pod koniec tego roku. Przyznam, że po zapoznaniu się z trylogią, i tych powieści jestem ogromnie ciekawa, mam nadzieję, że i one zagoszczą na naszym rynku!
 
Tom trzeci trylogii „Rey Blanco. Biały Król” to finalna rozgrywka pomiędzy Antonią, a tym, który ją skrzywdził, a więc uruchomił całą czteroletnią lawinę zdarzeń, nieuchwytnym Białym Królem, panem White’em. Rozpoczyna się od pościgu za furgonetką, w której uciekają porywacze Jona, inspektora, który jest tak zwanym giermkiem Antonii. Niestety, mimo całej mocy Mentora i wspomagającej go ekipy, niewiele mogą zdziałać – furgonetka ucieka, Jon jest już w rękach pana White’a. Po co go porwał? Czego chce od Antonii? I dlaczego współpracuje z Sandrą, zagorzałą przeciwniczką Antonii? A to dopiero tak naprawdę początek pytań... Najważniejsze jest jednak: jak zakończy się ta nierówna rozgrywka?
„To się właśnie dzieje z kontrolą: nie działa tylko w jedną stronę. Żeby pociągnąć za sznurki marionetki, musisz przywiązać je do własnych palców. I pewnego dnia może się okazać, że marionetka też zaczyna za nie pociągać.”
Książka rozpisana jest na prolog, cztery tytułowane części i epilog. Każda z nich składa się z króciutkich numerowanych tytułowanych rozdziałów. To znaczy numerowane są te, które opisują historię toczącą się aktualnie, pomiędzy nie wplątane są retrospekcje, rozdziały o początkach programu Czerwonej Królowej, które są tytułowane, ale nie numerowane. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego, który podąża głównie za Antonią i Jonem, ale zdarza mu się też opisać fragmenty z perspektywy kogoś innego jak np. Mentora czy wmieszanego w część spraw policjanta. Narrator jest wszechwiedzący i bardzo skrupulatnie to wykorzystuje – nieraz daje czytelnikowi znać, że wie co się wydarzy, zna dokładnie myśli postaci, ich prawdziwe emocje, które często w sobie tłumią. Z nim bezpośrednio łączy się styl, w jakim pisana jest powieść – a ten jest wybitnie dobry i oryginalny. Mnie nieprzerwanie od tomu pierwszego kojarzy się z narratorem filmów kryminalnych mocno podszytych czarnym humorem – narrator nieraz dosadne komentuje, nawiązuje do popkultury, trochę ironizuje, lekko wyśmiewa, opisuje historię dokładnie, w sposób gawędziarski.
„Jeśli cię zabije, to podczas próby ratowania ci życia. Nie możesz wybrzydzać.”
W tym tomie zwróciłam też uwagę na dzieło tłumaczki, mianowicie na żeńskie formy zawodów – tłumaczka konsekwentnie ich używa, co świetnie wpisuje się w nowoczesne nastawienie narratora powieści. Całość czyta się naprawdę wyśmienicie!
„(...) zrobienie z kogoś człowieka kosztuje całe życie ciężkiej pracy; skończenie z nim – zaledwie delikatnego pociągnięcia za spust.”
Cała seria ma bardzo filmowy klimat, narrator umiejętnie to spowalnia, to znowu przyspiesza akcję przez sposób, w jaki ją opisuje – np. w czasie pościgu czy walki opisuje wszystkie gesty czy trajektorię przedmiotów, co daje świetny efekt znany nam dobrze z kina. Nie da się więc tu mówić o typowo poważnym kryminale, to raczej kryminał podszyty czarnym humorem sięgający chętnie do kontraktowych motywów znanych z komiksów czy filmów o superbohaterach.
„- Na miłość boską, Peter – gani go babcia Scott. – Ta kobieta ci mówi, że zrobi wszystko, co w je mocy. Chcesz mieć gwarancję, to kup sobie toster.”
Intryga kryminalna jest w sumie dosyć prosta – pan White daje Antonii zagadki do rozwiązania, ona jest rozwiązuje. Dopiero koniec historii przynosi spore twisty fabularne i zaskoczenia. Nie znaczy to, że historia z początku jest nudna – wręcz odwrotnie, od początku mocno ciekawi, bo zagadki to historie kryminalne, które wraz z Antonią musimy dokładnie prześledzić. Akcja toczy się przyjemnie szybkim tempem, bohaterowie są cały czas w ruchu, cały czas walczą z różnymi zagrożeniami bardziej czy mniej realnymi, wewnętrznymi i zewnętrznymi. Te lekkie podkolorowane, stworzenie historii mocno kontrastowej, gdzie podział jest jasny: na dobrych i złych, świetnie pasuje do ogólnego charakteru powieści, doskonale zgrywa się w całość.
„W prawdziwym świecie jest całe mnóstwo idiotów, którzy uważają się za inteligentnych, zdolnych trenować reprezentację piłki nożnej, przeprowadzić operację na otwartym sercu i rozwiązać problem imigracji. W każdym z tych tematów w ciągu kilku minut wydają niezaprzeczalne opinie. Osoby naprawdę inteligentne wątpią we wszystko i we wszystkich, ale przede wszystkim wątpią w same siebie.”
Tym razem historia toczy się w Madrycie, częściowo w tajnej bazie projektu Czerwona Królowa, częściowo na ulicach, w mieszkaniach, domach wolnostojących, wieżowcach. Podejrzewam, że spora część miejsc ma swoje odbicie w świecie realnym, to jednak temat do sprawdzenia na miejscu.
„Świat jest o wiele łatwiejszy, kiedy jesteś idiotą, ponieważ jednym z pożytków bycia idiotą jest to, że nie wiesz, że nim jesteś.”
A jak z postaciami? Znowu postawione są w sytuacjach skrajnych, wzbudzających wiele emocji. W tym tomie sięgają już apogeum, gdyż przychodzi im walczyć o tych, których kochają. Jon to postać przeurocza, wielki facet, który ma charakter milusiej przytulanki, który nauczył się świetnie rozpoznawać nastroje Antonii i nieraz nawet lepiej do niej wie, co jest dla niej dobre.
„Możliwe, że w środku Jon jest wrażliwy i słodki, wyłożony miękką wyściółką w kucyki pony, ale na zewnątrz wciąż jest baskijskim policjantem. A baskijscy policjanci nie płaczą przy obcych. Ani przy swoich.”
A Antonia w końcu staje na nogi. Nie ulega słabościom, wierzy w swoją siłę, jest niezłomna i chce walczyć do końca. Jej przemiana jest ogromna, w tomie pierwszym przecież nic tak naprawdę nie miało dla niej znaczenia.
„Dla innych osób obietnica złożona w takim momencie jak ten to tylko słowa. Nie dla Antonii Scott. Dla Antonii obietnica to umowa. Umowa, za którą – jeśli się z niej nie wywiąże – i tak zapłaci. Poczuciem winy i wyrzutami sumienia – walutą inflacyjną.”
Ich przeciwnicy, złe charaktery to pan White i Sandra. Dwa przebiegłe typy, psychopaci pozbawieni emocji, a zatem czy widzący więcej? Pan White długo pozostaje tajemnicą, jednak w przez sporą część tomie to Sandrę poznajemy dużo lepiej.
„Trzy pary, które pozorują, że siebie słuchają, podczas gdy tak naprawdę przeglądają Instagram, dwóch hipsterów udających, że piszą powieść na swoich MacBookach, psychopatyczny morderca. Tego ostatniego najłatwiej rozpoznać, ponieważ jako jedyny – zamiast urządzenia elektronicznego – trzyma w ręku papierową książkę.”
Mimo otoczki filmowej czarnej komedii, książka i tak zmusza do refleksji. Narrator często rzuca hasła ogólne, które wypadają bardzo uniwersalne, świetnie uchwycone spostrzeżenia na temat życia i charakterów ludzi. Głównym jednak tematem jest pytanie: jak daleko człowiek może się posunąć w imię miłości, co zrobi, by ochronić swoich bliskich? Czy w ogóle jest jakaś nieprzekraczalna granica?
„To jest właśnie piękne w pewności. Karmi nas poczuciem ulgi.”
Podsumowując, „Biały Król” to godny finał świetnej kryminalnej serii, ostatnia wielka rozgrywka, która przynosi wyjaśnienie wszystkich niewiadomych, która nieraz zaskakuje i wzbudza ogromne emocje. To historia mocno dynamiczna, bardzo filmowa, z rewelacyjnym narratorem, który dzięki swojemu gawędziarskiemu stylowi, nadaje całej historii właściwego tempa - nie za wolno, nie za szybko, cały czas z oczkiem puszczonym do czytelnika. Nie wiem czy autor pisze wszystkie swoje książki w taki sposób, ale przyznam, że trylogia z Antonią Scott naprawdę mnie zachwyciła – to coś niesamowicie oryginalnego na rynku książki!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem SQN.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!