Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania william warwick, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania william warwick, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

października 03, 2023

"Ukryte na widoku" Jeffrey Archer

"Ukryte na widoku" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Ukryte na widoku
Cykl: detektyw William Warwick, tom 2
Tłumaczenie: Justyna Zgierska
Data premiery: 26.10.2021
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 312
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminalna
 
Jeffrey Archer to brytyjski autor powieści kryminalnych i sensacyjnych, który publikuje od końcówki lat 70tyh XX wieku. Jego książki wydawane są w ponad setce krajów, tłumaczone na około 50 języków, sprzedały się w prawie 300 milionach kopii. Wiele z jego książek zostało zekranizowanych, a największą popularnością, przynajmniej jeśli chodzi o rynek polski, cieszy się cykl Kroniki Cliftonów. Ja jednak na zapoznanie z piórem autora wybrałam jego najnowszy cykl o detektywie Williamie Warwicku. Ukazuje on się u nas od 2020 roku, po jednym tomie na rok, jednak ja sięgnęłam po niego dopiero teraz, gdy na horyzoncie pojawiła się zapowiedź tomu czwartego pt. „Po moim trupie”, który ukazać na się dokładnie za tydzień, 10 października. Cieszę się, że czytam serię jednym ciągiem i po kolei, choć za mną dopiero dwa tomy! Od razu też zaznaczam – kolejność chronologiczna przy tej serii będzie najlepsza, przynajmniej jeśli chodzi o te dwa pierwsze tomy, gdyż już wiem, że opisują po części sprawy mocno ze sobą powiązane. Piszę „najlepsza”, bo w tomie drugim jest ekspresowy skrót kwestii opisanych w „Nic bez ryzyka” (recenzja – klik!), więc jeśli ktoś bardzo chce, to prawdopodobnie da się też czytać bez jego znajomości.
 
Historia „Ukryte na widoku” rozpoczyna się od razu po wydarzeniach z tomu pierwszego. William Warwick właśnie zdał egzamin na detektywa sierżanta i zostaje przydzielony do nowego wydziału – teraz zajmować się będzie przestępstwami skupionymi wokół narkotyków. Podczas jednej z akcji przypadkowo trafia na swojego dawnego znajomego z podstawówki, który raczej nie darzy go sympatią: William ujawnił jego kradzieże ze sklepiku szkolnego, przez co chłopak wyleciał. Teraz zajmuje się dilowaniem, co William wykorzystuje – oferuje mi pomoc w zamian za kilka informacji. Informacji, które mają im pomóc zamknąć największego gracza na rynku produkcji narkotyków oraz oszusta Faulknera, którego Williamowi do tej pory nie udało się wpakować do więzienia. Szybko się okazuje, że żadna z tych spraw nie będzie specjalnie prosta, a William po raz kolejny będzie potrzebował swojego ojca i siostry na sali sądowej.
 
Książka składa się z 28 rozdziałów opisujących historię rozpoczynającą się w kwietniu 1986 i trwającą prawie rok. Rozdziały podzielone są na scenki, co nadaje książce dynamizmu, a czytelnikowi pozwala na wygodną lekturę. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który w większości wypadków podąża za Williamem. Styl powieści jest bardzo przyjemny, taki klasyczny, lekki z nutkami humoru w dialogach, przez co całość czyta się niezwykle przyjemnie. Język jest odpowiednio dostosowany, nie musi być specjalnie postarzany, po prostu jest elegancki. Bardzo lubię tak pisane lektury!
 
Choć na tylnej stronie okładki książki widnieje zdanie, które otwierało tom pierwszy („To nie jest powieść detektywistyczna, to jest opowieść o detektywie...”), to jednak w tym tomie sprawy kryminalne grają pierwsze skrzypce, życia prywatnego Williama w porównaniu do tomu pierwszego jest mniej, choć oczywiście nie znika całkowicie – jest trochę o rozwoju jego związku z Beth, William wkracza na nową drogę w życiu prywatnym, przygotowuje się do nowych ról. A jednak to praca jest tym, co mocno go zaprząta. Beth zdaje się to rozumieć, ale czy da radę wytrzymać tak przez całe życie? William, mimo niskiego stopnia i młodego wieku, mocno angażuje się w śledztwa, a że jest człowiekiem bystrym i inteligentnym, to faktycznie odgrywa w nich znaczącą rolę. Jest dobrym detektywem podążającymi za ideami – w tym tomie po raz pierwszy mocno zderzy się z rzeczywistością, przekona, że nawet po stronie dobrych znajdą się czarne owce.
W „Ukryte na widoku” pojawia się również nowa postać w zespole, Paul Adaja, który reprezentuje mniejszości etniczne. Wraz z siostrą Williama, która jest osobą homoseksualną (i w tym tomie jej partnerka już jest trochę bardziej widoczna) podkreślają sytuację takich mniejszości w Anglii lat 80tych. To wątki poboczne, ale dla współczesnego czytelnika ważne i zauważalne.
 
Intryga kryminalna wydaje się być podzielona na dwie – w pierwszej połowie skupiamy się głównie na Faulknerze, który w poprzednim tomie dokonywał przekrętów ze sztuką, teraz próbują go zamknąć przez narkotyki. To wytrawny, sprytny gracz, z szemranym prawnikiem ,więc bardzo trudno ich pokonać. Ich przepychanki słowne w sądzie są naprawdę fascynujące! Druga sprawa skupiona jest na baronie narkotykowym i tu już mamy typową pracę śledczą - jest długa obserwacja, tropienie, w końcu wielka dynamiczna finalna akcja. Obydwie historie ładnie się zgrywają, a to, że przyglądamy im się od początku do końca, od pierwszego zgłoszenia do ogłoszenia wyroku na sali sądowej, jest dla mnie naprawdę dużym plusem powieści. Historia, mimo że prowadzona tempem spokojnym, wciąga i ciekawi, czyta się z przyjemnością.
 
Jeffrey Archer po raz kolejny zdołał stworzyć przyjemną klasyczną powieść detektywistyczną z pasującą do tego delikatną nutką sensacji w czasach, gdy większość autorów stawia na współczesny, mocny i szokujący kryminał. Z „Ukryte na widoku” wylewa się wręcz ta brytyjska dusza, ten świetny klimat, który sprawia, że historię z książki ogląda się w wyobraźni jak stary, angielski film. Mimo że sama lubię serie, których tomy można czytać oddzielnie, to tu kontynuacja wątku z „Nic bez ryzyka”, ciągła obecność historii związanej z przekrętem dotyczącym sztuki, znajomości postaci z tamtymi bohaterami z tym związanymi, sprawdziła się naprawdę dobrze, daje poczucie jednej całości, ciągłości historii. Może trochę zabrakło mi tu większego nacisku na życie prywatne bohatera, ale i tak bawiłam się naprawdę dobrze! I cieszę się, że zaraz sięgnę po kolejne tomy, jestem ogromnie ciekawa dalszych przygód bohatera!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 26, 2023

"Nic bez ryzyka" Jeffrey Archer

"Nic bez ryzyka" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Nic bez ryzyka
Cykl: detektyw William Warwick, tom 1
Tłumaczenie: Danuta Sękalska
Data premiery: 13.10.2020
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminalna
 
Jeffrey Archer to brytyjski autor powieści kryminalnych powoli zbliżający się do pięćdziesięciolecia istnienia na rynku książki. Wcześniej biegał w maratonach, był politykiem, w końcu został pisarzem – w 1979 roku debiutował powieścią „Kane i Abel”. I od tego czasu publikuje systematycznie. Na swoim koncie na cztery cykle, wiele osobnych powieści i sporo opowiadań, a cykl o funkcjonariuszu Scotland Yardu jest jego najnowszym. U nas tom pierwszy ukazał się w 2020 roku, w mojej własnej biblioteczce długo czekał na lekturę – dopiero przy okazji premiery tomu czwartego wzięłam się za cały cykl. To moja pierwsza styczność z autorem, ale już teraz mogę przyznać, że jego styl zdecydowanie wpasuje się w mój gust czytelniczy!
 
Historia „Nic bez ryzyka” ma swój początek w 1979 roku, kiedy to młody William Warwick oznajmia rodzicom, że swoją przyszłość wiąże z pracą w policji, a nie, jak chciał jego ojciec, z pracą w jego kancelarii prawnej. Jego ojciec to lord, znany prawnik, który skutecznie broni przestępców. William nigdy nie chciał iść w jego ślady, tym bardziej, że prawniczką została również jego starsza siostra – ona jednak broni tych, których obronić trudno, klientów straconych, choć w większości niewinnych. William przystaje na kompromis matki, obiecuje, że pójdzie jeszcze na studia, da sobie te trzy lata na ewentualną zmianę decyzji. Studia podejmuje na wydziale sztuk pięknych, ale po jej zakończeniu zgłasza się do policji. By stać się detektywem, trafić do Scotland Yardu najpierw musi przejść drogę zwyczajnego funkcjonariusza policji. W końcu po kolejnych dwóch latach zostaje konstablem i trochę przypadkiem trafia do wydziału fałszerstw i innych zbrodni przeciwko sztuce. Aktualnie największą zagwozdką tego niewielkiego wydziału jest znalezienie płótna Rembrandta „Syndycy cechu sukienników”, skradzionego siedem lat temu z muzeum. Z muzeum, w którym akurat pracuje młoda Beth, która szybko skrada serce Williamowi... Oczywiście nie jest to jedyna sprawa, która trafia na biurka bohatera, ale z pewnością ta, która motywuje najbardziej. Czy po jego dołączeniu do zespołu śledczych Rembrandt w końcu wróci na swoje miejsce?
 
Książka składa się z 34 w miarę krótkich rozdziałów. Historię otwiera zdanie „To nie jest powieść detektywistyczna, to jest opowieść o detektywie”. Jej narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący i oczywiście podąża za tym, kto jest gwiazdą serii – za Williamem Warwickiem. Styl powieści jest bardzo przyjemny, spokojny, często nawiązujący czasów, w których toczy się historia – najczęściej poprzez wspomnienie kina czy innych tematów związanych z kulturą. Język jest wyważony, stylizowany na dawną, klasyczną powieść angielską. Do tego w dialogach często pojawia się ten delikatnie zgryźliwy, brytyjski humor, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę lekko.
 
Ogólnie cała powieść mocno osadzona jest na stylu, klimacie, jaki znamy ze starych brytyjskich powieści kryminalnych i wydać to nie tylko w warstwie słownej, ale i kreacji losów postaci. Oczywiście tym najważniejszym jest William, który ewidentnie nie chce korzystać z pozycji swojego ojca – chce sam wypracować swoje miejsce w zawodzie. To człowiek bystry, elokwentny, chcący normalnego życia, choć z początku romantycznie mu się nie układa. Fajne jest to, że czytelnik już od samego początku dokładnie obserwuje jego losy jako człowieka dorosłego, pierwsze decyzje, pierwsze zawodowe doświadczenia – nieraz są to zabawne wpadki, choć inteligencji mu przecież nie brakuje. A jednak i jego wiek nie jest bez znaczenia, czuć, że jest to bohater młody, który jeszcze ma sporo do nauczenia. I to jest fajne, bo czytelnik może mu w tej drodze towarzyszyć.
Na swojej drodze bohater spotyka sporo ciekawych postaci – jedną z tych ważniejszych jest dosyć konserwatywny ojciec i siostra, która ciągle ukrywa przez rodzicami swoją orientację seksualną. Jest pierwszy jego policyjny partner, który skutecznie wpoił mu swoje zasady i zasady życia na ulicy, i późniejszy zespół do spraw przestępstw związanych ze sztuką. No i jest Beth, która z pewnością okaże się jedną z postaci serii. Każda z nich, mimo że jest postacią drugoplanową, a i sam autor nie skupia się mocno na psychologii postaci, jest przyjemnie brytyjska, na swój sposób czarująca, mocno filmowa. To dobre kreacje, dobrze pasujące do tego typu powieści.
 
A jako, że jest to powieść o detektywie, nie typowa powieść detektywistyczna, to w tym tomie nie obserwujemy tylko jednej sprawy – po pierwsze towarzyszymy Williamowi 24h na dobę, po drugie obserwujemy wszystkie sprawy nad jakimi pracuje – a tych jest przecież więcej, bo policja nie zajmuje się tylko jedną sprawą na raz. Intryga zbudowana jest na zasadzie miksu podgatunków kryminalnych – zaczynamy mocną klasyką, przechodzimy przez powieść sensacyjno-przygodową, aż do finału jakim jest thriller prawniczy rozgrywający się na sali sądowej. Dla mnie jest to połączenie genialne, a do tego dochodzi jeszcze mój ulubiony wątek sztuki i związanych z nią przekrętów. Ta sprawa również opiera się o założenia klasyczne, jest solidna zagadka, nie ma rozlewu krwi, jest za to dedukcja. Historia z jakiego powodu – czy to przez postać? czy ten angielski klimat? – wciąga dokładnie od samego początku, ja większą jej część przeczytałam/przesłuchałam na jeden raz.
 
Motyw sztuki i przekrętów z nią związanych jest jednym z tych najbardziej fascynujących czy to w literaturze czy w kinie. I ta historia pasuje do obydwu – powstała z tego świetna książka, ale równocześnie o zabarwieniu mocno filmowym – czytając oczami wyobraźni widziałam ją na ekranie. Obserwujmy jak bohater szuka dowodów, jak korzysta z własnej wiedzy, jak konsultuje się z mądrzejszymi od niego. Pojawiają się tu tak ważne nazwiska jak wspomniany Rembrandt, Caravaggio czy Rubens. Oczywiście wszystko opisane jest tak, by każdy laik zrozumiał, a nawet więcej – mocno się sam w poszukiwania zaangażował!
 
No i na koniec jeszcze miejsce – Wielka Brytania i ten sławny Scotland Yard. Monarchia i angielski podział władzy cały czas w tle jest obecny, ta samo warunki np. transportu w latach 80tych, klimat londyńskich galerii, ciemnych uliczek i sali sądowej.
 
Podsumowując, pierwszy tom serii o Williamie Warwicku przerósł moje oczekiwania – to powieść lekka i zabawna, ale od samego początku mocno angażująca, ciekawiąca losami głównego bohatera. Oparta na tym, co dobrze znane, świetnie wprowadza angielski klimat i kilka zagadek kryminalnych, które kończą się na sali sądowej. Ja bawiłam się przy tej lekturze doskonale, już teraz czuję się mocno związana z postaciami i nie mogę się doczekać lektury tomu drugiego!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 10, 2023

"Przymknięte oko sprawiedliwości" Jeffrey Archer

"Przymknięte oko sprawiedliwości" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Przymknięte oko sprawiedliwości
Cykl: detektyw William Warwick, tom 3
Tłumaczenie: Małgorzata Grabowska
Data premiery: 25.10.2022
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminalna
 
Jeffrey Archer to brytyjski autor powieści kryminalnych i sensacyjnych z długim stażem – zaczął publikować w ostatnim roku lat 70tych XX wieku, na polskim rynku też obecny jest od dawna. Ja jednak sięgnęłam po jego twórczość dopiero teraz i wzięłam się za lekturę jego najnowszego cyklu – o detektywie Williamie Warwicku, funkcjonariuszu ze Scotland Yardu. Cykl ten na rynku angielskim debiutował w 2019 roku, na naszym rok później i właśnie dzisiaj świętujemy premierę części czwartej pt. „Po moim trupie”. Rynek angielski wyprzeda nas o dwa tomy – u nich aktualnie dostępnych jest sześć części. Co istotne, ta seria akurat należy do tych, które naprawdę warto czytać po kolei – w kolejnych tomach łączą się ze sobą nie tylko postacie cyklu, ale i sprawy kryminalne. Dzisiaj skupimy się na tomie trzecim pt. „Przymknięte oko sprawiedliwości”, a o poprzednim dwóch możecie poczytać tu: „Nic bez ryzyka” –klik!, „Ukryte na widoku” – klik!
 
 Anglia, maj 1987 roku. Oszust Miles Faulkner uciekł z więzienia i zapadł się pod ziemię. W tym czasie detektyw William Warwick wraz ze swoim ojcem i siostrą - adwokatami Korony szykują się do procesu związanego z zatrzymaniem barona narkotykowego Rashidiego. Mężczyzna przez chwilę w więzieniu miał kontakt z Faulknerem, teraz reprezentuje go jego prawnik, jasne więc, że Warwickowie muszą szykować się na trudną sądową potyczkę. Gdyby tego było mało, sprawa skorumpowanych współpracowników Williama to kolejny pilny temat, którym wraz ze swoim zespołem musi się zająć – śledzą Lamonta, który, by nie zostać oskarżonym o przywłaszczenie sobie dowodów, odszedł z pracy i innego funkcjonariusza, który na swoim koncie ma wiele podejrzanych zatrzymań. Szykuje się więc duża i tajna akcja, podczas której nieraz przyjdzie bohaterom zastanawiać się czy stoją po właściwej stronie...
 
Książka rozpisana jest na 32 rozdziały, które podzielone są na krótkie scenki przedstawione z różnych perspektyw, co nadaje książce uczucie dynamizmu, tego, że dzieje się dużo, a czytelnik ma oko na całość. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który podąża za Wiliamem, jego ojcem, siostrą i sporą grupą osób zamieszanych w obydwie opisywane tu sprawy. Styl mocno kojarzy się z dawnymi powieściami kryminalnymi, można powiedzieć, że jest delikatnie stylizowany na lata i towarzystwo w jakim historia się rozgrywa. Spora część akcji toczy się na sali sądowej, dzięki czemu możemy przyglądać się popisom oratorskim prawników. Książkę czyta się lekko i z ogromną przyjemnością, styl jest bardzo płynny.
 
Jak właśnie wspomniałam, w tym tomie bardzo dużo czasu spędzamy na sali sądowej – zaczynamy od sprawy barona narkotykowego, kończymy na sprawie o korupcję, myślę więc, że spokojnie książkę można polecić fanom thrillerów prawniczych – to, jak historia poprowadzona jest w trakcie zeznań, przesłuchań, to prawdziwy majstersztyk, solidnie trzyma w napięciu, często zaskakuje kolejnymi zabiegami przeciwnych stron, a my przyglądamy się obydwóm – co zauważają, jak reaguje ława przysięgłych, jak operują dowodami, by zaskoczyć stronę przeciwną. To prawdziwa bitwa argumentów i sprytu! A przeciwnicy to starzy wyjadacze – po stronie Korony, czyli w roli prokuratora występuje ojciec Williama, sir Julian wraz z Grace, siostrą detektywa. Naprzeciw nich godny przeciwnik, równie inteligentny, ale i grający nieczysto Booth Watson. Kto z nich wykaże się większym sprytem?
 
Poza salą sądową oczywiście jest i miejsce na solidne dochodzenie śledcze – obserwujemy członków zespołu Williama, którego część działa teraz pod przykrywką. Ta część zajmuje środkową część powieści i jest równie fascynująca i zaskakująca, co ta na sali sądowej. Intryga kryminalna zatem jest mocno rozbudowana, zahacza o aż trzy sprawy kryminalne, a co najlepsze – każda wynika z tego, co działo się w tomach poprzednich, więc jest jakby kontynuacją historii. Autor bardzo sprytnie operuje faktami, tak że zespół do którego należy William co tom zajmuje się całkiem inną tematyką spraw. Tu, jak głosi opis na okładce, jest to korupcja wśród funkcjonariuszy policji, ale nie ma specjalnie dużo miejsca na politykę (czego sama się obawiałam), dzięki czemu historia jest zaskakująca i fascynująca. Autor dobrze wie, jak utrzymać uwagę i ciekawość czytelnika!
 
A co z Williamem? W końcu miała to być opowieść o detektywie. No tak, William ciągle się rozwija, zyskuje nowe doświadczenia, a my obserwujemy jego relacje z otoczeniem i to, jak nabiera wprawy na stanowisku świadka w sądzie. W porównaniu jednak do tomu pierwszego, jego życie prywatne schodzi tu na drugi plan – jest, ale raczej wspomniane okazyjnie, bo William, mimo że ma już własną rodzinę, przede wszystkim jest policjantem. Szczerze mówiąc, to w jego zespole czujemy się już jak w towarzystwie starych przyjaciół.
 
Przyznam, że druga sprawa na sali sądowej wzbudziła we mnie sporo refleksji dotyczycących uczciwości w policji i oskarżeń o korupcje. Nie jest to temat prosty, bo przekupstwo jest ciężko udowodnić o ile nie złapie się policjanta na gorącym uczynku. Z jednej strony taki skorumpowany policjant żyje sobie ponad stan i odnosi korzyści, gdy jego koledzy pracują za niespecjalnie wysokie pensje. Z drugiej, kiedy okaże się, że któryś z nich został niesłusznie uskarżony, to i przekreśla jego karierę i sprawia, że inni zaczynają się bać robić cokolwiek, by i ich nie dopadły fałszywe oskarżenia. Zatem co jest gorsze, gdy tak naprawdę nie ma całkowicie jednoznacznych dowodów? Myślę, że to bardzo ciekawe, godne rozważenia zagadnienie.
 
Przed rozpoczęciem lektury „Przymknięte oko sprawiedliwości” trochę bałam się tego tomu – sama niespecjalnie lubię wątki polityczne w powieściach, a sprawa o korupcję właśnie taka z opisu książki mi się wydawała. Zostałam więc naprawdę miło zaskoczona – nie dosyć, że nie ma tu polityki, to jest sporo sali sądowej i przepychanek słownych między prawnikami, a ja bardzo sobie takie wątki cenię. Jest też solidne i zaskakująco prowadzone śledztwo kryminalne, a wszystko to utrzymane w konwekcji starego kryminału. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem, jak autor sprytnie łączy wątki, jak jedna sprawa prowadzi do drugiej, a cały cykl daje wrażenie jednej całości, jest ciągły i bardzo spójny. Ogromnie podoba mi się ten pomysł, jak i jego wykonanie. Smutno mi tylko, że w najbliższym czasie do przeczytania została mi już tylko jedna część!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 17, 2023

"Po moim trupie" Jeffrey Archer

"Po moim trupie" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Po moim trupie
Cykl: William Warwick, tom 4
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Data premiery: 10.10.2023
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 320
Gatunek:  powieść detektywistyczna / kryminalna
 
Jeffrey Archer to brytyjski autor powieści kryminalnych i sensacyjnych, który na rynku książki działa już ćwierć wieku, jego powieści cieszą się dużą popularnością, część została zekranizowana, a jego nazwisko znane jest na cały świat. Ale to nie jego jedyne umiejętności – jeszcze zanim zajął się pisaniem, uprawiał biegi, później, jak w czasie swojej kariery pisarskiej zajmował się również polityką, te zajęcie jednak zakończyło się fiaskiem, gdy autor został oskarżony i skazany za krzywoprzysięstwo. A jednak, nawet pobyt w więzieniu wykorzystał do pisania, co zaowocowało publikacją trzech tomów Dzienników Więziennych. Teraz już w mocno dojrzałym wieku autor zajmuje się tylko pisaniem, a jego najnowszym cyklem jest ten o funkcjonariuszu Scotland Yardu Williamie Warwicku. Tom pierwszy otwiera jasny komunikat, że cykl będzie skupiał się na tej postaci. I faktycznie tak jest, dlatego też polecam czytać go w kolejności chronologicznej. Ja zrobiłam to w przeciągu ostatniego miesiąca, więc o wcześniejszych tomach możecie poczytać tu: „Nic bez ryzyka” – klik!, „Ukryte na widoku” – klik!, „Przymknięte oko sprawiedliwości”– klik!
 
Anglia, koniec lat 80tych. William pnie się po szczeblach kariery, właśnie awansował na stanowisko starszego inspektora, a jego przełożony zwany Jastrzębiem przymierza się do tego, by oddać mu swój stołek i pójść na zasłużoną emeryturę. Teraz jednak William wybiera się na krótki urlop wraz ze swoją żoną Beth – w ostatniej chwili dostali bilety na rejs do Ameryki od starej znajomej Christiny, byłej żony zmarłego oszusta Milesa Faulknera, która w tym czasie ma brać ślub z kapitanem Nevillem. W czasie podróży William zaprzyjaźnia się z młodym chłopakiem, który kiedyś ma przejąć wielki rodzinny majątek, ale sam marzy o karierze agenta służ specjalnych. W czasie rejsu dochodzi do zbrodni, a w międzyczasie William orientuje się, że Faulkner jednak żyje i prawdopodobnie to właśnie on bierze teraz ślub z Christiną... W czasie, kiedy on przemierza Atlantyk, jego zespół w Scotland Yardzie zamierza przyjrzeć się starym morderstwom, które łączy jedno – stary przebiegły prawnik Faulknera, Booth Watson...
 
Książka rozpisana jest na 30 rozdziałów, z czego każdy składa się z krótszych scenek naprzemiennie opisujących losy kilkorga bohaterów, przez co książkę czyta się i wygodnie, i z zaciekawieniem – czytelnik ma wrażenie, że dzięki takiej narracji ma pełny obraz sytuacji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator wszechwiedzący przestawia historię z punktu widzenia Williama, jego zespołu, byłego funkcjonariusza Lamonta i postaci powiązanych z Faulknerem. Styl powieści jest bardzo przyjemny, lekko starodawny, bardzo brytyjski z tą ich dobrze znaną zabawnie-ironiczną nutą. Książka pisana jest jak stara dobra powieść kryminalna – nie ma tu specjalnie brutalności, rozlewu krwi, jest dobra, solidna zagadka i wzbudzający sympatię bohaterowie.
 
Przyznam, że przy czwartym spotkaniu z cyklem, wracam do jego postaci już jak do starych dobrych przyjaciół. Z przyjemnością śledzę rozwój rodziny Williama, jak odnajduje się w roli ojca i męża. Jednak William to przede wszystkim policjant, detektyw, który gdy złapie trop, to nie odpuści. Scotland Yard pokłada w nim nadzieję, dzięki jego inteligencji, ale i racjonalnego podejściu może zajść naprawdę daleko, a jego współpracownicy go w tym wspierają – jest sympatyczny, gra zespołowo, słucha tego, co inni mają do powiedzenia, kto więc nie chciałby takiego szefa. Jego żona Beth to złota kobieta, wyrozumiała, pewnie dlatego, że i ona nie wyobraża sobie życia bez swojej pracy – jest kustoszką w galerii sztuki, przez co ciągle wikła się w tematy kolekcji malarskiej, którą dysponuje i z którą robi przeklęty Faulkner i jego żona. W tym tomie też mamy przyjemność przyjrzeć się bliżej postaci, która do tej pory działała pod przykrywką, a zatem i za wiele w cyklu się nie pojawiała, a teraz wraca oficjalnie do zespołu. Ogólnie kreacje postaci może nie są bardzo drobiazgowe, ale każda ma w sobie coś charakterystycznego, za co możemy ją polubić, lub znielubić – to drugie tyczy się prawnika i samego Faulknera.
Z postaciami mocno powiązane są dialogi, jakie między sobą prowadzą – w zespole Williama czuć tą bliskość i zażyłość jego członków, to jedna wielka całkiem wyrozumiała rodzina, której celem najwyższym jest złapanie i zamknięcie na długo Faulknera. Dialogi są lekkie, przyjemne, nieraz podszyte fajną dawką humoru, sporo mówią nam o postaciach.
 
Jak już wspomniałam, nie jest to typowa powieść kryminalna, czyli nie skupiamy się na wyłącznie jednej sprawie, a raczej kontynuujemy wątki z tomów poprzednich, dochodzi też nowy dotyczący morderstw. Zatem w książce dużo się dzieje, a choć tempo akcji daje uczucie umiarkowane, to nie brak i dynamicznych akcji – są pościgi i tajne inwigilacje. Intryga tego tomu zbudowana jest solidnie, jest przemyślana i choć dzieli się na kilka spraw, a zatem nie mogą być one specjalnie skomplikowane, to wzbudza zaciekawienie i napięcie w czytelniku.
W tym tomie powraca mocny motyw sztuki, część fabuły i akcji kryminalnej kręci się znowu wokół obrazów. Jest trochę ciekawostek o artystach, jest trochę o ich niebotycznych cenach, a i prawie jakie obowiązuje, gdy w grę wchodzą dobra narodowe. Dla mnie to zawsze mocno fascynujący temat!
 
Na koniec wspomnę jeszcze o miejscu akcji, gdyż tym razem nie jesteśmy tylko w Anglii. Historia zaczyna się na Atlantyku, co wprowadza klimat rodem z Titanica, później przelatujemy przez kilka krajów, by ostatecznie trafić do Hiszpanii. Część akcji w ogóle rozgrywa się na lotniskach, miejscu ciekawym jeśli rozpatrywać je pod względem działań policyjnych.
 
Podsumowując, „Po moim trupie” to doskonała kontynuacja serii z Williamem Warwickiem. Historia jest zajmująca, wielowątkowa, ale pisana tak fajnym, lekkim, nasuwającym na myśl dawne czasy stylem, że jej lektura to czysta przyjemność. Są momenty dynamiczne, pełne napięcia, są też chwile wytchnienia, chwile na zwyczajne pośmianie się. Powieść kryminalna w starym stylu, dokładnie takie lubię czytać! Już nie mogę się doczekać tłumaczenia tomu kolejnego!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.  

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 08, 2024

"W następnej kolejności" Jeffrey Archer - recenzja przedpremierowa

"W następnej kolejności" Jeffrey Archer - recenzja przedpremierowa

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: W następnej kolejności
Cykl: detektyw William Warwick, tom 5
Tłumaczenie: Maja Justyna
Data premiery: 09.04.2024
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 376
Gatunek: powieść kryminalna / detektywistyczna
 
Jeffrey Archer to jeden z najpopularniejszych brytyjskich pisarzy. Tworzy od drugiej połowy lat 70tych XX wieku, na koncie ma około trzydziestu powieści i trzy książki non-fiction, sprzedane w prawie 300 milionach egzemplarzy w około stu krajach! Ogólnie jest to postać bardzo ciekawa, sportowiec, później polityk, który odsiedział wyrok w więzieniu. To jednak czasy dawne, teraz to przede wszystkim autor powieści sensacyjno-kryminalnych, które lubi rozpoczynać pisać na Majorce. Jest autorem trzech cykli sensacyjno-kryminalnych i sporej liczby osobnych powieści. Seria z detektywem, a może raczej o detektywie Williamie Warwicku to jego najnowsze dzieło, aktualnie na rynku rodzimym autora dostępnych jest sześć jej tomów, u nas w tym tygodniu oficjalną premierę będzie miał tom piąty pt. “W następnej kolejności”. Jest to seria, w której nie tylko losy głównego bohatera są kontynuowane, ale również jeden wątek związany z oszustem i miłośnikiem dzieł sztuki Milesem Faulknerem ciągnie się przez wszystkie tomy, dlatego też gorąco zachęcam do lektury serii w kolejności chronologicznej. O wcześniejszych czterech tomach możecie poczytać tu - klik!
 
 Historia “W następnej kolejności” toczy się w roku 1988, w czasie kiedy świat oszalał na punkcie rodziny królewskiej, w szczególności księżnej Diany. MI6 właśnie zdobyło informację o nasilonych atakach terrorystycznych z Bliskiego Wschodu, pada podejrzenie, że wkrótce celem może stać się ktoś z rodziny królewskiej. Dlatego też trzeba w szeregach ich ochrony zrobić porządek. Detektyw Warwick wraz ze swoim zespołem ma zbadać czy Wydział Ochrony Członków Rodziny Królewskiej działa jak należy, od razu jednak podejrzewają, że dochodzi tam do nadużyć. Muszą też zapewnić rodzinie królewskiej bezpieczeństwo, przede wszystkim księżnej Dianie, która budzi w społeczności ogromne emocje, a sama dosyć chętnie zapuszcza się w tereny społeczne dostępne… Dlatego powstaje plan: Warwick z dwójką współpracowników dołączają do wspomnianego wydziału, Warwick jako zastępca nadinspektora podejrzewanego o popełnianie nieprawidłowości, a tajny agent Ross Hogan dołącza do ochrony księżnej, by dbać o jej bezpieczeństwo. Czy uda im się zapobiec nieszczęściu? I co w tym czasie robi Faulkner, ich dawny znajomy i przestępca, z którym walczą zawzięcie od lat?
“Zło nigdy nie usprawiedliwia zła.”
Książka składa się z 37 rozdziałów, z których każdy podzielony jest na krótkie scenki naprzemiennie przedstawiające wydarzenia z punktu różnych postaci jak np. Williama, Rossa, żony Williama - Beth, czy prawnika Faulknera - Bootha Watsona. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który raczej skupia się na tym, co się dzieje, niespecjalnie zgłębia się we wnętrza postaci, choć oczywiście od czasu do czasu coś i w tym temacie jest wspomniane. Przede wszystkim jednak skupiamy się na działaniu, na dialogach, z których dowiadujemy się większość informacji, zatem tej formy prowadzenia akcji, posuwania jej do przodu, jest w powieści sporo. Całość czyta się bardzo przyjemnie, autor używa języka, który przystoi wyższym brytyjskim sferom społecznym, nie ma tu więc wulgarności i przekleństw, wszystko pisane jest dostojnie, z dobrym wyczuciem. W starym, dobrym stylu, tak jak lubię.
“(...) wielka sztuka przekracza wszelkie uprzedzenia i bariery społeczne. Gdy patrzymy na obraz, nie myślimy o kolorze skóry artysty, jego przekonaniach religijnych ani poglądach politycznych.”
W pierwszych tomach serii pojawiał się zawsze zapis, że są to powieści o detektywie Warwicku (a nie powieści detektywistyczne) i faktycznie nadal tak jest - to znaczy nie o samym Warwicku, ale i o wszystkich osobach go otaczających - współpracownikach w policji, jego żonie i jej karierze zawodowej, o jego dzieciach i ogólnie rodzinie. To postać traktowana całościowo, do której czytelnik od początku czuje sympatię i choć może nie skupiamy się mocno na jego emocjach, to w piątym tomie naprawdę dobrze go już znamy i lubimy. Dlatego z taką przyjemnością obserwuje się, co u niego i Beth słychać, jak rozrasta się ich rodzina - wygląda na to, że rośnie im nowe, przebojowe pokolenie, z młodą fanką Diany na czele. Poza nimi obserwujemy też ciągle rozgrywki pomiędzy Faulknerem, a jego byłą żoną Christiną, którzy są siebie warci - obydwoje to oszuści, kochający dzieła sztuki. I tak przyglądamy się tym postaciom po raz piąty i choć dobrze ich znamy, a ich losy toczą się raczej zwyczajnie, to i tak jest to ciekawe i budzi ciepłe odczucia w czytelniku.
“Bohater we własnym kraju, złoczyńca dla reszty świata. Czegóż więcej może pragnąć mężczyzna?”
Zagadki kryminalne mamy tutaj dwie - jest ta kontynuowana przez wszystkie tomy cyklu, czyli związana z Faulknerem. Tym razem mężczyzna jest w pewien sposób uziemiony, a my obserwujemy jego rozgrywkę z własnym prawnikiem - co za fascynujący mecz! Pełen zwodów, niezauważalnych fauli i autów. Autor oddał ich przepychanki doskonale, raz po raz czytelnika zaskakując. I to jest ten wątek dla którego radzę, by czytać po kolei - w teorii dałoby się pewnie czytać ten tom oddzielnie, jednak bardzo dużo straciłoby się nie znając relacji i wcześniejszych przekrętów, jakich dopuściły się te postaci.
Druga zagadka kryminalna to już typowa zagadka przypisana jednemu tomowi. I ta jest równie ciekawa, choć trzeba zaznaczyć, że mocno fikcyjna. Przyglądamy się w niej życiu Diany, tego jak chętnie od niego uciekała i jak zwracała się do ludzi - w końcu za coś ją tak mocno kochali, prawda? Więc i my ją trochę poznajemy, choć nie w tak subtelnym i czystym świetle jak np. w serialu The Crown. Dodatkowo z tym wątkiem wiąże się jeszcze temat funkcjonowania ochrony rodziny królewskiej, który wprowadza podobny wątek, co ten z Faulknerem - przebiegłością i sprytem detektywi muszą odkryć co faktycznie dzieje się w tamtym oddziale. A sposób, w jaki to robią, jest naprawdę fascynujący, więc czytelnik śledzi akcję z prawdziwą ciekawością i przyjemnością.
 
Przyznam, że bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor buduje każdą historię tej serii - to, że nie skupia się tylko na jednej zagadce, tylko traktuje to bardziej całościowo, bardziej wiarygodnie, bo przecież i w prawdziwym życiu detektywi nie zajmują się przez 24 godziny na dobę tylko i wyłącznie jedną sprawą - są inne wątki, jest życie prywatne, jest pełnia.
“(...) szykuje się rewolucja, wskutek której homo sapiens zostanie zastąpiony przez femina sapiens. Przewiduję, że stanie się to w niezbyt odległej przyszłości, nawet jeśli większość mężczyzn nie zdaje sobie sprawy, że ona nadchodzi.”
Muszę też wspomnieć o czasie akcji, który od naszych czasów współczesnych dzieli prawie czterdzieści lat. I przyznam, że autor oddaje je wiernie - sama sprawdzałam go przy kilku okazjach, jak np. kwestię użycia telefonów komórkowych, ale faktycznie wszystko zgadza się ze stanem faktycznym naszej rzeczywistej historii, co bardzo mi się podoba.
 
A co z wątkiem terrorystycznym? I tu autor daje prawdziwy popis pisarskich, sensacyjnych umiejętności - jest kilka scen od których dosłownie nie można się oderwać. więcej zdradzić nie mogę, ale naprawdę warto choćby dla tych fragmentów sięgnąć po ten tytuł! Robią wrażenie!
“Każdy czasem przegrywa. Rzecz w tym, żeby nie wyrobić w sobie tego nawyku.”
Podsumowując, “W następnej kolejności” to połączenie powieści kryminalnej z sensacyjną w przyjemnie arystokratycznym, brytyjskim stylu - zatem nie oczekujcie akcji pędzącej na łeb na szyję jak w thrillerach amerykańskich, tu jest wszystko dużo lepiej wyważone. Jest czas na dedukcję, jest czas na obserwację, jest czas na prywatność postaci i ich urocze przepychanki. Ale czas na akcję też jest i ta faktycznie wbija w fotel. Jest też i sala sądowa, więc wszystkie elementy, które w tej serii tak lubimy. Wątek rodziny królewskiej, szczególnie Diany nadaje historii mocniejszego osadzenia w historii prawdziwej, a wątek sztuki i pracy Beth nadaje lekturze ciekawego, elokwentnego tonu. Bardzo mi się podobało, myślę, że to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy tom serii!
 
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna będzie też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 04, 2024

"Brama Zdrajców" Jeffrey Archer - recenzja przedpremierowa

"Brama Zdrajców" Jeffrey Archer - recenzja przedpremierowa

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Brama Zdrajców
Cykl: detektyw William Warwick, tom 6
Tłumaczenie: Maja Justyna
Data premiery: 08.10.2024
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 344
Gatunek: powieść detektywistyczna / sensacyjna
 
Jeffrey Archer to autor, który może pochwalić się nie lada popularnością na miarę światową. Jego książki publikowane są w prawie stu krajach, tłumaczone na około pięćdziesiąt języków, a ilość sprzedanych kopii podchodzi pod trzysta milionów. Debiutował w końcówce lat 70-tych XX wieku, teraz na koncie ma trzy cykle kryminalne, kilkanaście osobnych powieści, zbiory opowiadań i dzienniki więzienne. Jego powieści utrzymane są w starym, raczej bezkrwawym stylu, za to pełne ciekawostek z wielu różnych dziedzin - sam autor ma bogatą bazę doświadczeń, a równie chętnie korzysta z wiedzy swoich znajomych, specjalistów wielu ciekawych naukowych dziedzin. Cykl z Williamem Warwickiem to jego najnowsze dzieło, od niedawna wiadomo już, że będzie składać się z ośmiu tomów - premiera ostatniego na rynku angielskim przewidziana jest na rok 2025. Jest to cykl, który polecam czytać w kolejności chronologicznej wydania, gdyż jak sam autor w pierwszych tomach podkreślał - jest to opowieść o detektywie, nie powieść detektywistyczna. Od siebie dodam, że detektyw we wszystkich tomach uwikłany jest w grę ze złodziejem dzieł sztuki, a jego żona to kustoszka londyńskiego muzeum, zatem wątek sztuki jest w każdym z tomów mocno obecny.
 
Schyłek rok 1996. Żonie detektywa Metropolitalnej Służby Policyjnej Williama, Beth, która była kiedyś kustoszką w muzeum Fitzmolean, a teraz prowadzi własną firmę jako marszandka, właśnie zaoferowano stanowisko dyrektorki jej dawnego miejsca pracy. W tym czasie z nią i Williamem kontaktuje się ich dawny znajomy, aktualnie agent FBI, który podejrzewa, że w Fitzmolean może wisieć falsyfikat obrazu Rubensa, a oryginał wciąż znajduje się w mieszkaniu oszusta i złodzieja Milesa Faulknera. To Beth przyjmowała ten obraz, więc teraz ewidentnie muszą coś z tym zrobić. A to w konsekwencji skutkuje tym, że Faulkner decyduje się na ostateczne z nimi rozliczenie - zamierza urządzić skok stulecia, coś o czym będzie mówić nie tylko cała Anglia, ale i świat, a osobą, która będzie musiała przyznać, że to jej zaniedbanie doprowadziło do możliwości popełniani zbrodni ma być oczywiście William…
“Mam przeczucie, że ta historia będzie miała jeszcze kilka odsłon, nim poznamy jej zakończenie.”
Książka rozpisana jest na trzy części, każda z nich opatrzona jest cytatem. W sumie składają się na 27 rozdziałów, te podzielone są na mniejsze fragmenty, czasami liczące 2-3 strony, czasami zaledwie kilka zdań - im bardziej dynamiczna akcja, tym fragmenty są krótsze, opisują akcję naprzemiennie z kilku perspektyw, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie, jakby oglądał dynamiczny film akcji. Całość historii rozciąga się na dobrych kilka miesięcy, choć kluczowe wydarzenie, które opisuje okładka książki faktycznie trwa niecałe 24 godziny. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator raczej oddaje to, co widzi, nie zgłębia się w emocje postaci, przez co też nie mamy wrażenia, że siedzimy w głowie którejś z nich. Raczej jesteśmy obserwatorami przygód Beth, Williama, jego zastępcy Rossa, Faulknera, jego byłej żony Christiny i prawnika Bootha Watsona - obserwujemy ich życia naprzemiennie, co z jednej strony daje uczucie pełnego obrazu sytuacji, z drugiej jednak narrator utrzymuje nas długo w niepewności poprzez zasygnalizowanie tego, że postacie mają jakiś plan, ale nie zdradza nam jaki. Styl powieści utrzymany jest w klasycznej formie, język jest pozbawiony przekleństw, jest wyważony i dostosowany do czasów i manier postaci, które wypowiadają się bardzo elokwentnie i uprzejmie nawet w momencie, gdy sobie dopiekają.
Warto też wspomnieć, że autor trochę eksperymentuje z formą nie tylko poprzez krótkie fragmenty w dynamicznych momentach akcji, ale i w pewnym momencie pojawia się coś zbudowanego na kształt sztuki, czy opartego na zasadzie odliczania. Takie zmiany formy nadają lekturze lekkości i oryginalności, a to dobry sposób na pobudzenie ciekawości czytelnika.
 
Na wstępie wspomniałam, że warto tomy tej serii czytać w kolejności chronologicznej. A to z tego względu, iż charakterystyka postaci nie jest tutaj tym, co wysuwałoby się na plan pierwszy, autor poświęca jej mało miejsca oczekując od czytelnika, że on te postacie już zna. Oczywiście najważniejsze zależności pomiędzy nimi są wspomniane, ale bardzo ogólnikowo, więc czytelnikom, którzy mieliby sięgnąć tylko po ten tom może być trudno wgryźć się w lekturę - nie twierdzę jednak, że jest to niemożliwe.
A jak to w tej serii bywa, mamy dwa obozy postaci: dobrych, czyli tych stojących na straży prawa i zasad moralnych oraz tych, którzy są z tym na bakier. Czarne charaktery nie mają moralności, ich działania podyktowane są chęcią zysku i własnym egocentryzmem. Nadzwyczajnie mocno to w tym tomie odczułam, zastanawiałam się jak te postacie są w stanie ciągle ze sobą współpracować, a co więcej, jak jedna z nich może być ciągle uznawana za przyjaciółkę jednej z tych dobrych. To jednak nie są zarzuty do kreacji postaci, tylko refleksja psychologiczno-społeczna, bo cóż, jasne jest, że faktycznie w realnym świecie znajdziemy wiele ludzi zachowujących się podobnie.
Postacie pozytywne z kolei, poza walką ze złymi, żyją swoim życiem, przekazują swoje wartości młodszym pokoleniom. Dzieci Williama i Beth zajmują sporo miejsca w tej historii, a dzięki nim poznajemy ciekawy wycinek z angielskiej historii - opowieść o śmiałku, który kilka wieków temu pokusił się o wykradzenie z twierdzy Tower klejnotów królewskich…
 
I właśnie ta opowieść jest źródłem ciekawostek zawartych w tej powieści. Poza tym, co działo się w Anglii kiedyś, poznajemy też całą historię tej twierdzy i zasady, jakie teraz nią rządzą. Dowiadujemy się sporo również o tych wspomnianych klejnotach królewskich tj. mieczu i koronie, które przez większą część roku są właśnie tam zamknięte i chronione. Ponadto dostajemy też kolejne ciekawostki ze świata sztuki i kolekcjonerstwa - tym razem do tematu malarstwa dochodzi też numizmatyka.
 
Sama intryga kryminalna podzielona jest na kilka części. Na początku dostajemy historię związaną z dziełem sztuki, później jest chwila na sali sądowej, a na końcu wielki finał, czyli ten planowany skok. To są elementy, które budują tę serię, więc i w tym tomie porządek został zachowany. Oczywiście każdy ten motyw się ze sobą wiąże, więc zagadka, choć rozbudowana jest jedna, a plan skoku jest bardzo sprytnie opracowany - tak szczegółowo, że sama chętnie skontaktowałabym się z jakimś londyńczykiem, by ocenił, czy faktycznie taki plan jest tak realny jak na kartach powieści się wydaje. Mimo że czytelnik w czasie lektury widzi i odczuwa te trzy części historii, to każda jedna, choć różna od innych, jest ciekawa - przy snuciu planów z uwagą śledzimy ile postacie nam z nich zdradzą, na sali sądowej wszyscy, co lubią thrillery prawnicze będą z pewnością usatysfakcjonowani słownymi potyczkami adwokatów, a już przy scenach dynamicznych jasne jest, że nie da się od nich oderwać - bo dzieje się dużo i szybko. Wszystko jednak się ze sobą dobrze zgrywa, więc czytelnik nie ma wątpliwości, że poznaje jedną spójną historię.
 
“Brama Zdrajców” okazała się nieco inną lekturą niż spodziewałam się po opisie wydawcy, niemniej jednak jestem nią usatysfakcjonowana. Pod względem składników budowy powieści dostałam w niej to, co z tej serii znam - motyw sztuki i związane z nią oszustwa, chwilę dla prawników na sali sądowej i ciekawą, lekko sensacyjną historię związaną z policyjną akcją. Do tego dowiedziałam się sporo ciekawostek o klejnotach królewskich i związanych z nimi tradycjach, twierdzy Tower i samej historii Anglii. Autor w bardzo ciekawy sposób połączył coś, co wydarzyło się wieki temu i zastosował pewną klamrę, która równocześnie przełożyła te wydarzenie na realia współczesne. No właśnie, bo cała opowieść prowadzona jest tak, że sama nieraz zapominałam, że toczy się prawie trzydzieści lat temu, przypominało mi się o tym tylko we fragmentach, gdy wychodził na jaw brak dostępności telefonów komórkowych dla zwyczajnych obywateli czy brak internetu. Całość wypada bardzo przyjemnie, to dobra powieść detektywistyczna z nutką sensacji w starym, dobrym stylu. Już czekam na tom kolejny! I ubolewam, że już tylko dwa dzielą nas od ostatecznego zakończenia!
 
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 01, 2025

"Oko za oko" Jeffrey Archer

"Oko za oko" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Oko za oko
Cykl: William Warwick, tom 7
Tłumaczenie: Maja Justyna
Data premiery: 12.08.2025
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść kryminalna / sensacyjna
 
Zanim Jeffrey Archer stał się pisarzem, był sportowcem i politykiem. To wtedy rozpoczął swoją kolekcję znajomości wszelakich, które teraz chętnie wykorzystuje do uatrakcyjniania fabuł swoich powieści. Debiutował w drugiej połowie lat 70-tych XX wieku powieścią „Co do grosza” teraz zbliżając się do pięćdziesięciolecia na rynku książki na koncie ma ponad trzydzieści książek oraz kilka zbiorów opowiadań. Jego książki sprzedawane są w 115 krajach, tłumaczone na prawie 50 języków, a nakład sprzedanych egzemplarzy przekroczył 300 milionów. Cykl z Williamem Warwickiem to jego najnowsze dzieło - rozpoczął je w 2019 roku książką “Nic bez ryzyka” (recenzja - klik!), a skończy dosłownie za klika tytułem „End game” (pol. Gra końcowa) czyli ósmym tomem serii, który zaraz będzie dostępny dla anglojęzycznego czytelnika. Polski na razie może cieszyć się siedmioma tomami (recenzje – klik!), których lektura zalecana jest w kolejności chronologicznej - postacie serii odgrywają w każdym tomie naprawdę istotną rolę, więc nie znając ich zależności straci się zwyczajnie za dużo.
 
Okolice roku 1999/2000. Do Arabii Saudyjskiej zjechały się delegacje biznesowe z kilku krajów, wśród nich jest angielski wysłannik - biznesmen nawykły do zawierania wielomilionowych kontraktów Simon Hartley. Takiej sytuacji jednak doświadcza po raz pierwszy - kuzyn księcia na jego oczach zabija włoskiego delegata, a wszyscy uciekają w popłochu. Niestety kilka chwil później okazuje się, że to Simon jest na tę śmierć oskarżany i trafia do saudyjskiego więzienia… Teraz nie tylko kontrakt wisi na włosku, ale i życie Simona, który jest członkiem ważnej rodziny arystokratycznej. Anglia zatem musi interweniować, a kto przygotuje lepszy plan uwolnienia mężczyzny jak nie zespół funkcjonariuszy Scotland Yardu z Williamem Warwickiem na czele?
William jednak musi się mieć teraz na baczności - już za chwilę więzienie ma opuścić jego zaciekły wróg, MIles Faulkner, który od trzech lat planował swoją zemstę…
 
Książka rozpisana jest na prolog i trzy części, które składają się razem na 33 rozdziały, a te dzielone są na krótkie naprzemienne scenki, w których obserwujemy poczynania Williama i jego współpracowników, jego żony Beth, kierowniczki muzeum, Faulknera wraz z jego prawnikiem i Simona. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a narrator skupia się przede wszystkim na dokładnym oddaniu poczynań postaci, choć nie ukrywa, że ma również wgląd w ich emocje. Styl powieści jest bardzo brytyjski, elegancki, już sam sposób wypowiedzi daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z arystokracją, z osobami wykształconymi i inteligentnymi. Autor ma świetne wyczucie proporcji opisów do dialogów, a nawet jeśli pisze o wielkiej polityce to tak, by czytelnik bez problemu odnalazł się w powieści.
 
Choć przy pierwszych stronach powieści miałam wątpliwości czy w tym tomie odnajdę się równie dobrze co w poprzednich. Dlatego, że autor rozpoczyna powieść od skrótowego wprowadzenia nas w rodzinę Hartleyów, by zaraz przenieść do Arabii Saudyjskiej i rozmów biznesowych, których towarzystwo jednak dość mocno kojarzy się z mafijnym. To jednak tylko szybko podany wstęp, bo już za chwilę przenosimy się do Anglii i postaci z serii znanych, książka wskakuje w znajomy rytm dobrej intrygi bazującej na sprycie - tu ci źli nieustannie próbują ograć dobrych, ale ci im inteligencją nie urągają, a czytelnik bacznie śledzi akcję z ciekawością obserwując kto z nich przewidzi ruchy przeciwnika o krok dalej. Autor budując intrygę opiera się na ciekawostkach historycznych i tych z dziedziny sztuki - jak w każdym tomie, tak i tym, część akcji oscyluje wokół fałszerstw obrazów wielkich mistrzów, tym razem skupiamy się a Rembrandcie. Historycznie fabuła toczy się równie intrygująco - pojawia się wątek Deklaracji niepodległości Jeffersona. Akcja toczy się rytmem przyjemnie dynamicznym, a ze względu na to, że nie opiera się na jednym wątku kryminalnym, ale także na wątkach prywatnych postaci, tak naprawdę nie ma momentów przestoju, momentów, w których zaciekawienie czytelnika miałoby szansę się zmniejszyć. Sama zagadka kryminalna oparta o losy Simona i jego rodziny prowadzona jest z zaangażowaniem, a w ostatecznym rozrachunku okazuje się naprawdę solidnie przemyślaną całością, którą łącząc się z wątkami prywatnymi zapowiada już końcówkę serii…
 
Bo właśnie poza świetnie skonstruowanymi intrygami opartymi o dobrze przedstawione realia i ciekawostki z różnych dziedzin sztuki i polityki (ale pisanej tak, że nawet ci, którzy nie lubią takich wątków, będą zadowoleni), tym co nas w powieść angażuje, to losy postaci, które już dobrze znamy. Dzieci Williama dorastają, angażują się coraz mocniej w życie rodziców, współpracownik Ross powoli układa sobie życie, Cristina, była żona Falknera również. Tylko Faulkner tkwi tam, gdzie zawsze - szuka zemsty i okazji do szybkiego zarobku. Przez ilość postaci i tego, jak skomplikowane były ich wcześniejsze losy, szkoda byłoby zachęcać do lektury książki od serii niezależnie, bo choć psychologia postaci nie jest tu opisywana wprost, to jednak mocno oddziałuje na to, co się dzieje pomiędzy nimi teraz.
 
Wspomniałam też o realiach czasów, w których toczy się akcja - autor przenosi nas w świat sporych pieniędzy - w końcu kontrakty i przekręty idą tam w miliony – a zatem świat kompletnie inny od naszej codzienności, a mimo wszystko toczący się w znajomej rzeczywistości: nawiązania historyczne, wielka polityka w tle, nazwiska osób stojących w rządzie, sama Królowa, to wszystko jest nierozerwalnie związane ze sposobem przedstawiania zdarzeń, a co za tym idzie uwiarygadnia historię.
 
Jeffrey Archer pisze powieści jak nikt inny - w starym dobrym stylu, gdzie liczy się pomysł i inteligencja, a psychologiczny wątek, choć nie jest opisywany wprost, w relacjach postaci odgrywa naprawdę ważną rolę. W końcu tylko znając przeszłość Williama i Faulknera jesteśmy w stanie zrozumieć rozmiar nienawiści i zaciętości w zemście, jakiej szuka ten drugi. Intryga w “Oko za oko” oparta głównie o wątek niesłusznego oskarżenia w Arabii Saudyjskiej, wymusza na czytelniku pytania o to, co stoi wyżej - polityka i wpływy, czy jednak moralność. Dobra, błyskotliwa rozrywka, której brytyjskość da się wyczuć już na pierwszych stronach powieści. Polecam tym, którzy lubią historie bazujące na motywach przekrętów i inteligentnych postaci - zarówno tych dobrych, jak i złych. Nie mogę się już doczekać jakie będzie zamknięcie serii, a równocześnie wcale nie chcę, żeby się kończyła!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!