Autorka: Katarzyna Gacek
Tytuł: Zbrodnia, której nie było
Cykl: Jaśminowy Dwór, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał cosy crime
Katarzyna Gacek po skończonej psychologii
wzięła się za… pisanie. Jest autorką scenariuszy polskich seriali telewizyjnych
i filmowych, jak i powieści obyczajowych, kryminalnych i skierowanych do
młodszego czytelnika. Swoją karierę literacką rozpoczynała w duecie z Agnieszką
Szczepańską w 2008 roku, a dopiero dekadę później debiutowała solo z “W jak
morderstwo”, które trzy lata później doczekało się ekranizacji. Na ten moment w
dorobku literatury kryminalnej skierowanej do dorosłego czytelnika jest autorką
trzech cykli: z Magdaleną Borowską, Agencja Detektywistyczna Czajka i Jaśminowy
Dwór, co razem daje jej osiem powieści. Dwa pierwszy cykle zamknięte zostały w
trylogii, zobaczymy, czy taki los czeka też Jaśminowy Dwór. Na ten moment liczy
on dwie powieści: “Wypadek? Nie sądzę” (recenzja - klik!) z 2025 roku i
“Zbrodnia, której nie było”, która ukazała się na polskim rynku właśnie teraz.
Do Nałęczowa zawitało lato. Gabriela Cybulska,
która na prośbę rodziców kilka miesięcy temu przyjechała wspomóc ich w
prowadzeniu pensjonatu Jaśminowy Dwór, teraz zdaje się coraz lepiej odnajdywać
w nowej codzienności, ból po stracie męża już nie odbiera jej tchu, powoli też
zaczyna patrzeć z nadzieją w przyszłość. Zresztą życie w spokojnym Nałęczowie
nie stawia przed nią wielu wyzwań, ma więc czas, by z wszystkimi zmianami
dobrze się oswoić. Pewnego wieczoru zaproszona przez przyjaciółkę Gosię udaje
się na spotkanie lokalnego klubu książki. Gabi jest potrzebna jako ekspertka -
ma na chorwacki kryminał spojrzeć okiem byłej policjantki. Kiedy kilka dni
później w wypadku samochodowym ginie jej lekarka, Gabi zaczyna dostrzegać
detale, które śledczy przegapili - czyżby to nie był wypadek, a dokonane z
zimną krwią, okrutne morderstwo? Morderstwo, które mógł zapoczątkować wieczór z
członkami Klubu Książki?
Książka rozpisana jest na prolog i 59
kilkustronicowych rozdziałów pisanych w większości z perspektywy Gabrysi w
narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, która równie mocno skupia się na
zdarzeniach, co na przeżyciach wewnętrznych głównej bohaterki i towarzyszących
jej postaci. Styl powieści jest prosty, klarowny, zdania są krótkie, a mimo to
czuć, że autorka podchodzi do książki z dbałością o słowa, o to, jak układają
się w zdania, jakie dają wrażenie. Dialogi wypadają przyjemnie, pozbawione są przekleństw,
a słowa stosowane zamiennie, wzbudzają rozbawienie. Autorka prowadzi czytelnika
przez tekst z lekkością i bardzo dobrym wyczuciem łączącym subtelny humor z poważnymi
społecznie zagadnieniami.
"(…) to traumy najczęściej wprowadzają zaburzenia i blokady. A kiedy czakra trzeciego oka jest zablokowana, przestajemy ufać swojej intuicji, tracimy wiarę w marzenia i czujemy się bardzo samotni i zagubieni."
Mimo że jest to drugi tom serii, autorka
zadbała o czytelników, którzy jeszcze z Jaśminowym Dworem się nie spotkali - w
historię drugiego tomu wplecione są wzmianki o zdarzeniach z tomu pierwszego,
wyjaśnione relacje i dylematy emocjonalne, przez co czytelnik dołączający do
serii w tym momencie nie będzie czuł się zagubiony. W pewnym momencie wydało mi
się nawet, że wzmianek o zdarzeniach przeszłych jest minimalnie za dużo, kilka
razy powtórzone jest to samo, co może łatwiej wyłapać tym czytelnikom, którzy
już z serią mieli do czynienia.
Podobnie jak w tomie pierwszym, tak i w drugim
autorka mocno skupia się na głównych postaciach, na ich codzienności, emocjach,
problemach i lękach, z jakimi się borykają, na zachwianej wierze w siebie.
Problem z tym bezsprzecznie ma Gabi, która w ostatnim czasie dużo przeszła, a
teraz staje przed wyzwaniem jak pogodzić w sobie dawną i aktualną ja. Problem z
tym ma też jej przyjaciółka Magda, bibliotekarka, która swoje zamiłowanie do literatury
posuwa o krok dalej i sama pisze kryminał. Dzięki temu autorka może wprowadzić
czytelnika w świat lęków autora, pokazać, że pisanie wcale nie wiąże się z
pewnością siebie, a jest ciągłym pasmem pytań i wątpliwości, z którymi walczy
się dużo łatwiej mają obok siebie wsparcie drugiej osoby.
“Czuła, że zaczyna ją osaczać lęk. Ten sam, z którym walczyła przez ponad dwadzieścia lat. Lęk bycia niewystarczającą. Kiepską. Niezdolną. Lęk przed porażką. A może - lęk przed sukcesem?”
Bo te wsparcie jest w historii ważne. Tu za
głównymi postaciami stoi ktoś (przyjaciel, rodzina), kto zawsze jest w stanie
pomóc, interweniować, a czasami po prostu złapać za rękę, kiedy jest źle.
Poczucie bycia kogoś tuż obok, daje siłę, której czasami sami w sobie nie
czujemy, ale ma też drugą stronę medalu - czasami to właśnie przez brak tego
poczucia, przez samotność, ludzie popełniają nierozważne czyny. Czyny, których
w aktualnych czasach jesteśmy bardziej niż kiedyś świadomi, które czasami
powodują nadwrażliwość, pochopne oceniania intencji innych. To bardzo trudne
znaleźć środek, z jednej strony nie pozwolić sobie na naiwność, z drugiej na
nadmierną podejrzliwość.
“Samotność sprawia, że człowiek staje się bezbronny i łatwo nim manipulować.”
Pojęcie rodziny analizowane jest też od innej
strony - nie wszystkie rodziny są przecież szczęśliwe i bliskie, a nawet te
dopada często proza codzienności. Toksyczne relacje, nierealne oczekiwania,
różnice pokoleniowe, problemy, które dopadają człowieka z wiekiem, jak na
przykład początki demencji, choć czasami są okryte dawką humoru, są ukazane
dosadnie, nie pudrują rzeczywistości. Tutaj też lęki mają sporo możliwości
przejęcia kontroli, lęki o dobro bliskich, lęki o to, jak zaakceptować zmiany.
Poprzez próby postaci poradzenia sobie z nimi czytelnik może poczuć pewnego
rodzaju wsparcie - nie jesteś sam z taką codziennością, inni też się boją,
najważniejsze jest to, by nie dać się tym lękom sparaliżować.
“Nie ma miłości bez lęku, trzeba się z tym pogodzić. To koszt, jaki ponosimy.”
Jest jednak też i inny lęk, lęk, nad którym
nie da się zapanować - fobia. W tej powieści autorka porusza coś, co dla wielu
czytelników może ukazać się niekomfortowe - przez historię bardzo sugestywnie
przewijają się pająki i fobia, jaką wywołują, tj. arachnofobia. Widać, że
autorka dobrze ten wątek zgłębiła i dobrze przemyślała, mocno wplatając go w
intrygę kryminalną i wątek literatury, jaki przez tę powieść się przewija.
A właśnie, a co z intrygą kryminalną?
Oczywiście to ona stanowi bazę fabularną. Prowadzona jest w klasycznym stylu, z
ukierunkowaniem na dobrą, trudną do rozwikłana zagadkę, która w tym wypadku
toczy się dwutorowo - jest śledztwo, które w Lublinie prowadzi były partner
Gabrysi, a o którym ona dowiaduje się dlatego, że związane jest ze sprawą,
którą prowadzili kiedyś razem, jest też i prywatne śledztwo Gabi, która
przygląda się sprawie wypadku samochodowego jej lekarki, który bardzo możliwe,
że jednak wypadkiem nie był… Intryga jest dobrze rozpisana, jest ciekawa,
niełatwa do przewidzenia i dobrze wpisana w zagadnienia społeczne i obyczajowe,
jakie się przez tę opowieść przewijają.
“(...) ciągle obwiniasz siebie, a że nie da się na dłuższą metę żyć z takim ciężarem (...). Najpierw wybacz sobie, a potem wszystko się ułoży, zobaczysz.”
“Zbrodnia, której nie było” to subtelna
historia kryminalna, w której wątki obyczajowe są równie ważne co sama intryga,
w której wyraźnie czuć poczucie bliskości, a równocześnie tęsknoty, z którymi
na różnych etapach życia się zmagamy. Jak budować pewność siebie, jak wybierać
dobry kierunek podążania, rozwoju? Autorka nie mydli czytelnikowi oczu, nie
twierdzi, że wyzwania codzienności są łatwe, ale poprzez to, z czym zmagają się
jej postacie, daje poczucie, że nie wszystko trzeba tak mocno analizować, czasami
po prostu warto sobie zaufać. Humorystyczne wstawki, za które w dużej mierze
odpowiadają goście pensjonatu, nadają lekturze lżejszy ton, przez co określenie
cosy crime nadal ma to swoje zastosowanie, choć mam wrażenie, że z wszystkich
książek autorki, jakie czytałam, ta wydała mi się najpoważniejsza. Bez względu
na proporcje powagi i humoru podoba mi się styl, w jakim autorka tworzy, jej
przenikliwość, z jaką oddaje portrety psychologiczne i bolączki swoich postaci.
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Agora.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz