Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania seria: Josie Quinn, tom, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania seria: Josie Quinn, tom, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

lutego 14, 2024

"Kości niezgody" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

"Kości niezgody" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa
Autor: Lisa Regan
Tytuł: Kości niezgody
Seria: detektywka Josie Quinn, tom 5
Tłumaczenie: Maciej Muszalski
Data premiery: 15.02.2024
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka, która na naszym rynku rozgościła się w roku 2022, kiedy to po raz pierwszy pojawiła się w Polsce z pierwszym tomem serii o nieustraszonej detektywce Josie Quinn. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych Josie była bohaterką znaną i sięgającą list bestsellerów od czterech lat, którą czytelnicy mogli się cieszyć już przez 14 tomów. Teraz, dwa lata później, u nas ukazuje się właśnie tom piąty, na rynku rodzimym autorki jest ich już dziewiętnaście! Plany Regan jednak sięgają dużo, dużo dalej - według jej kontraktu z wydawnictwem aktualnie seria szykowana jest na 35 tomów! Oceny na portalach zagranicznych wskazują, że do teraz trzyma ona poziom, a sama autorka twierdzi, że nadal czuje się bardzo płodna literacko. Jak potoczą się losy Josie w Polsce to się jeszcze okaże, na razie mogę stwierdzić, że po raz piąty bohaterka, jak i autorka, nas nie zawodzą! Wydawnictwo na skrzydełku okładki zdradza też, że w przygotowaniu jest już kolejny tom, choć u nas tempo wydawania na razie jest bardziej umiarkowane - wychodzą dwa tomy w przeciągu jednego roku. Zobaczymy czy będzie tak również w roku 2024, bo zaczynamy wcześnie - pierwszy tegoroczny tom otrzymaliśmy już w lutym!
Lisa Regan, poza serią o Josie, jest autorką dwóch innych serii i pojedynczych powieści kryminalnych, te jednak wydawane były przed rokiem 2018 - teraz swój pisarski czas autorka poświęca tylko Josie.
 
Historia “Kości niezgody” zaczyna się dosyć sielskim obrazkiem - Josie wraz ze swoim partnerem Noahem, z którym w końcu tworzą szczęśliwy związek, szykują się na niedzielny obiad u matki mężczyzny. Josie jest wizytą nieco zestresowana, gdyż Colette to idealna pani domu, a Josie do tego naprawdę daleko… Jednak, gdy dojeżdżają na miejsce, brak umiejętności gospodarskich staje się najmniejszym problemem - zastają otwarte drzwi, Colette nigdzie nie ma, a gdzieniegdzie szuflady i półki są pootwierane - wygląda jakby kobieta czegoś szukała. Noah początkowo to bagatelizuje, mama od pewnego czasu zaczyna się zapominać, więc może i teraz czegoś zwyczajnie szukała? Jednak przeszukując dom, później ogród w jej poszukiwaniu, Josie w końcu to zauważa - Colette leży w grządce, twarzą zwrócona do ziemi. Obydwoje z Noah reagują szybko, jednak i tak jest już na to za późno - Colette jest martwa, w jej przełyku tkwi ogromnie dużo ziemi. Przecież sama jej sobie w gardło nie wepchnęła? Zatem morderstwo? Kto mógł zabić starszą, anielsko dobrą kobietę? Śledztwo trafia do Mettnera, nowego, młodego detektywa i choć Josie wierzy w jego umiejętności, to przy sprawie matki Noah nie może odpuścić - w końcu tropienie złoczyńców to jest to, co Josie robi najlepiej.
 
Książka składa się z prologu i 62 kilkustronicowych rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża za Josie, jest wszystkowiedzący. Styl powieści jest dynamiczny, prosty, narrator nie skupia się na specjalnie długich opisach, przedstawia to, co kluczowe, by czytelnik mógł swobodnie podążać za historią. Bo tu zagadka jest tym, co najważniejsze. Zagadka i rozwiązująca ją Josie. Całość czyta się sprawnie, szybko, a polskie wydanie należy pochwalić za konsekwentne używanie feminatywów!
 
Josie, jak już wspomniałam, to bohaterka silna, z dużym poczuciem sprawiedliwości. Niedostosowana do życia rodzinnego przez własne mocno traumatyczne dzieciństwo, to w pracy odnajduje się najmocniej. Jednak w momencie rozpoczęcia tej historii jest na etapie posiadania w swoim otoczeniu naprawdę sporej liczby ważnych ludzi - ma rodzinę, ma przyjaciół na posterunku i ma Noah. Jest szczęśliwa. Jednak, kiedy Colette zostaje zabita, ta przyjemna równowaga zostaje zakłócona - Noah się zmienia, przechodzi burzliwie przez żałobę, sam czuje się mocno zagubiony. I to znowu stawia Josie w nieznanej dla niej sytuacji - to Noah zawsze wiedział jak łagodzić jej skrajne zachowanie, czy ona potrafi zrobić dla niego to samo? Czy jednak ma robić to, co robi najlepiej, czyli po prostu zająć się śledztwem? To nowe spojrzenie na tę bohaterkę, która przechodzi nie lada rozterki - czy być partnerką czy detektywką? Może da się to pogodzić? Ale czy nie zawsze któraś z jej funkcji musi być ważniejsza? Zatem kim przede wszystkim będzie Josie? Czy w ogóle w związku powinno się musieć wybierać? Wydaje się, że załamanie Noaha odbija się na niej mocniej niż odkopywanie trupów z własnej przeszłości, przez które przechodziła w tomie “Grób matki”. To dodaje jej świeżości i dzięki temu bohaterka zyskuje, staje się pełniejsza.
Zachowanie Noah to też ciekawy temat do analizy. Jako najmłodsze dziecko był z matką silnie związany, a w momencie, gdy jej zabrakło, jego świat, on sam zdaje się rozsypywać. Już nic nie jest dla niego pewne, a perspektywa grzebania w przeszłości jego matki, by doszukać się jakiś brudów, które mogły być przyczyną jej śmierci wręcz go obezwładnia. Wygląda na to, że Noah nie chce wiedzieć. Ciekawa kreacja dorosłego zaradnego mężczyzny, który nagle zmienia się w … no właśnie, w co? Czy te doświadczenie, czy strata matki może być tym czymś, co całkowicie i nieodwracalnie zrobi z niego innego człowieka?
“Z perspektywy czasu łatwo powiedzieć, co ktoś powinien był zrobić.”
Zmiany zachodzące w charakterach postaci obserwujemy jednak na tle toczącego się śledztwa. A te ze względu na historię rodziny Noah i charakter Colette jest od początku problematyczne. Josie jako śledcza musi grzebać w ich historii, a zatem rozkopywać rany - przede wszystkim odejście i zdradę ojca - których jako partnerka ruszać nie powinna. Dla śledczej jednak to obowiązek, tym bardziej, że tropów co do sprawcy jest naprawdę niewiele. Śledztwo szybko rusza w dziwne, nieoczywiste rejony, robi się przyjemnie dynamiczne, a detektywi sprawnie łapią kolejne tropy, dzięki czemu czytelnik się nie nudzi, a z uwagą śledzi to, co dzieje się w powieści. Akcja, w porównaniu do poprzednich tomów, może nie jest aż tak mocno dynamiczna, ale wystarczająco, by porwać czytelnika tak, by ten miał chęć przeczytać książkę na raz. W historii bezsprzecznie sporo się dzieje, a bohaterowie po raz kolejni są przez los mocno doświadczani. Choć znowu - w porównaniu do tomów poprzednich nie jest aż tak bardzo dramatyczne, co w mojej ocenie jest plusem tej historii.
 
Seria z Josie Quinn to przede wszystkim dobra rozrywka. Jednak w tym tomie znajdziemy także ciekawe tematy do rozważań - ile człowiek zrobi dla swoich bliskich? Jak wartościować relacje, w jaki sposób pomagać - czy robić to na siłę czy jednak mimo bliskości trzeba się czasem oddalić? Czy prawość to cecha, której trzyma się bezwzględnie czy i ona jest względna? Ważniejsza jest sprawiedliwość czy święty spokój? Na te i inne pytania wraz z bohaterami szukamy w “Kościach niezgody” odpowiedzi.
 
Piąte spotkanie z detektywką Josie Quinn to z jednej strony powrót do bohaterki, której podejście do życia już całkiem dobrze znamy - szanujemy jej poczucie sprawiedliwości, uparte dążenie do celu i zmysł detektywistyczny, z drugiej jednak to spojrzenie na bohaterkę i jej otoczenie bardziej ludzkim, pełnym sprzecznych emocji okiem. Do tego po raz kolejny dostajemy solidną, ciekawą zagadkę kryminalną, która do samego końca utrzymuje czytelnika w niepewności. Po raz piąty bawiłam się z Josie i jej twórczynią Lisą Regan naprawdę dobrze! I już czekam na nasze szóste spotkanie!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
PS. Każdy tom serii to osobna zagadka kryminalna, a zatem i da się je czytać oddzielnie.
 

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna będzie też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 14, 2026

"Śpij, laleczko" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Śpij, laleczko" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Śpij, laleczko
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 11
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 14.01.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
W 2018 Josie Quinn pojawiła się na rynku amerykańskim po raz pierwszy w książce pt. “Znikające dziewczyny” (recenzja – klik!). Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, jak bardzo seria z tą detektywką się rozrośnie, jak wielu czytelników zachwyci! Teraz, po ośmiu latach seria liczy 23 tomy, a planowana jest jeszcze na kilkanaście kolejnych. Na liczniku sprzedaży już zeszłego lata wybiły 4 miliony, a tłumaczenia rozprzestrzeniają się na świat - o Josie Quinn można już poczytać m.in. w Niemczech, Włoszech, Francji i oczywiście Polsce.
U nas debiut serii, a zarazem jej autorki Lisy Regan, miał miejsce w 2022 roku. Przez pierwsze trzy lata Wydawnictwo Dolnośląskie dostarczało nam dwa tomy rocznie, w poprzednim jednak przyspieszyło i tę liczbę podwoiło - dzięki temu rok 2025 zamknęliśmy pierwszym jubileuszem serii, tomem dziesiątym pt. “Bez tchu” (recenzja - klik!). W roku 2026 ewidentnie możemy nastawiać się na podobne tempo wydawcy - już dzisiaj do rąk czytelników trafił tom jedenasty pt. “Śpij, laleczko”. I jest to tom wyjątkowy pod kątem poruszanego tematu - opisuje zaburzenia, z którymi całe życie zmaga się jego autorka.
 
Wiosna nadciąga do Denton, a wraz z nią najważniejsze wydarzenie w życiu prywatnym Josie Quinn. Jednak, gdy już wraz z Noah mają zmierzać przed ołtarz, dociera do nich informacja o potencjalnej zbrodni - na terenie ośrodka, w którym znajdują się oni i wszyscy ich gości, tuż przed drzwiami kapliczki, w której mieli powiedzieć sobie “tak”, ktoś zostawił ciało 12-letniej dziewczynki. Mimo namów rodziny, Josie nie może zostawić tej sprawy swoim współpracownikom - wraz z Noah udają się na miejsce potencjalnej zbrodni, a Josie rozpoznaje w dziewczynce córkę kobiety, której dom odwiedziła trzy miesiące temu… Teraz już nie ma wyjścia, musi zająć się tą sprawą, pojechać do tego domu - poza kobietą i jej 12-letnią córką, była wraz z nimi jeszcze jedna, młodsza dziewczynka. Josie musi upewnić się, że nic jej się nie stało.
 
Książka rozpisana jest na prolog i 43 kilkustronicowe rozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, tym razem przedstawiona jest tylko z perspektywy Josie. Styl powieści jest codzienny, wyważony tak, by był uniwersalny niezależnie od wieku i preferencji czytelnika - w książce nie ma więc przekleństw, zdania są krótkie, treściwe, są po prostu nośnikiem dynamicznej, dramatycznej historii. Polski czytelnik jednak może znaleźć w tekście coś, co go zastanowi - system miar pozostał amerykański, a zatem długości i odległości liczone są w milach i calach. Przyznam, że wolałabym, żeby miary były przełożone na polski system, to sprawiłoby, że odbiór lektury byłby całkowicie płynny i tak jak zakłada sam styl powieści - odpowiedni dla każdego czytelnika. Nie jest to jednak coś, co stanowiłoby problem podczas lektury, ba!, część czytelników pewnie nawet nie zwróci na to uwagi.
“- Myślisz, że blizny przypominają nam o złych rzeczach? (...)
- Nie - odparła. - Myślę, że przypominają nam o tym, jakie jesteśmy silne i jak dużo jesteśmy w stanie przetrwać. Jak dużo jesteśmy w stanie znieść. Są… oznaką cholernej wytrzymałości.”
Seria z Josie Quinn to przede wszystkim kryminały, które mają służyć dobrej rozrywce, nie inaczej jest i z tym tomem. Autorka dobrze dobiera proporcje w łączeniu elementów składowych powieści - akcja jest dynamiczna, ale nie na tyle szybka, by czytelnik tracił dech, a po prostu, by jego uwaga i ciekawość cały czas były utrzymane na odpowiednio wysokim poziomie. Kreacje psychologiczne postaci nie dominują, ale są rozbudowane na tyle, by ich decyzje nie były czytelnikowi obojętne, a co więcej - dla tych, co serię czytają po kolei, rozwój głównej bohaterki jest łatwo zauważalny, co stanowi kolejny atut. Przyjemne tło w postaci niewielkiego miasteczka położonego pośród pensylwańskich lasów jest odpowiednie dla przedstawienia wielu problemów społecznych czy rodzinnych - i na tych zagadnieniach autorka w ostatnich tomach skupia się wyjątkowo mocno.
“- Pewnych rzeczy nie da się powstrzymać, wie pani.
- Cierpienia? (...)
- Tego też, ale chodziło mi o śmierć. Nie da się powstrzymać śmierci.”
W “Śpij, laleczko” problem kryminalny skupiony jest wokół samotnej kobiety wychowującej dwie córki - ich dom ukryty jest przed oczami innych, nie ma więc żadnych świadków, żadnych osób, z którymi można by o nich porozmawiać. Pozostają więc hipotezy i dowody znalezione na miejscu zbrodni, jak i dokumenty, do których policja ma dostęp. A jednak autorka na tej bazie jest w stanie zbudować coś naprawdę pochłaniającego i przejmującego, coś, co naprawdę nie chce się odkładać, przez poznaniem rozwiązania wszystkich wątków! Historia jest mocno kameralna, chwilami nawet klaustrofobiczna, osadzona jest na temacie przemocy i problemie, jakim są zaburzenia psychiczne, które przejawiają się już u dzieci i nastolatków - potraktowany jest bardzo szeroko, Regan nie tylko poprzez narratora tłumaczy na czym takie zaburzenia (związane z agresją, ale i obsesyjno-kompulsywne) polegają, jak na co dzień się z nimi żyje, jak odbiera je społeczeństwo i co dla takich osób robi państwo. Temat jest więc kompleksowo ujęty, co wpływa na świadomość czytelnika, ale mimo to wpasowany w opowieść jest tak, że nie ma się poczucia, że ktoś nas poucza. To nadal naprawdę dobra rozrywka!
“Tak kończą się historie takich dzieciaków. W więzieniu. Nie otrzymują pomocy. Nie otrzymują opieki. A przynajmniej nic po wkroczeniu w dorosłość. W tym kraju nie ma systemowego wsparcia dla takich dzieci.”
Jak w każdym tomie, tak i w tym, ważna jest też i sama główna bohaterka, czyli Josie Quinn. Detektywka, która nadal uczy się tego, że ma się na kim wesprzeć, że już nie musi tłumić swoich traum i emocji, i faktycznie powoli zaczyna nad nimi pracować - to sprawia, że z mocno dramatycznej postaci, Josie staje się coraz bardziej zwyczajnie ludzka, coraz bliższa czytelnikowi. Jednak nie znika jej najważniejsza cecha - bohaterka po pierwsze jest detektywką, służba w policji to nie tylko praca, ale jej powołanie, jej przeznaczenie, czego niektórzy z jej otoczenia mogą nie rozumieć - na szczęście znalazła już osoby, które nie mają jej tego za złe, ba! które jej w tej drodze towarzyszą. Dla tych, co bohaterkę znają z poprzednich tomów, jej zmiana, jej dojrzewanie emocjonalne wzbudza ciepłe uczucia, dla tych, co poznają ją dopiero teraz będzie to po prostu dobra, wielowymiarowa kreacja z ciekawą przeszłością do odkrycia.
“W przypadku osoby, która znajduje się niemal nieustannie w stanie kryzysu, zawsze gasimy jakieś pożary i coraz trudniej jest znaleźć czas na to, żeby zajrzeć głębiej i zająć się tym, co wciąż na nowo je roznieca.”
Na koniec muszę wspomnieć o miejscu akcji - po raz pierwszy w serii Lisa Regan zdradza czytelnikom wielkość i zaludnienie miasteczka, co potwierdza to, czego z wcześniejszych opisów się domyślaliśmy - to nie wioska, gdzie wszyscy się znają, ale i nie metropolia - policjantka więc ma prawo kojarzyć wielu mieszkańców, a o poznanie historii obcych nietrudno. Dlaczego więc tak niewiele wiadomo o ofierze i jej rodzinie? W tym tomie po raz kolejny skupiamy się na odludnych terenach miasteczka, tych, gdzie przeważają lasy, nie domy. To sprawia, że historia nabiera przyjemnie dzikiego, bliskiego natury klimatu.
 
Zaskakujące jest to, że “Śpij, laleczko” to już jedenasty tom serii z jedną bohaterką, a sama nadal nie odnoszę wrażenia, że historia zmierza w kierunku telenoweli - każdy jej nowy tom jest podobnie zajmujący, każdy pisany jest inteligentnie i “z głową”. To dobra rozrywka, ale nie tylko - autorka coraz więcej i coraz częściej przemyca coś, co może wiedzę czytelnika wzbogacić, zarówno tę kryminalną, ale i tę zwyczajną, codzienną, która podnosi wrażliwość społeczną. Oczywiście akcja toczy się znajomym, dynamicznym rytmem, ale historia nadal zajmuje i zaskakuje - jestem pod wielkim wrażeniem, że poziom tomu jedenastego jest równie wysoki, co wcześniejszych, ale nieco lepszy niż tych początkowych, widać, że autorka się rozwija. Jestem bardzo ciekawa, jak długo uda jej się utrzymać tak satysfakcjonująco wysoki poziom, a serię, albo po prostu “Śpij, laleczko”, polecam wszystkim fanom kryminałów - bo zbudowana jest tak, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
 
Moja ocena; 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 23, 2025

"Śmiertelna układanka" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Śmiertelna układanka" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa
Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Śmiertelna układanka
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 8
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 23.04.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka, która od zawsze chciała pisać. Pierwsze swoje próby literackie szacuje na wiek dziecięcy, na rynku wydawniczym jednak zadebiutowała jako dorosła kobieta - w 2012 roku pojawiła się jej pierwsza powieść kryminalna. Jednak dopiero sześć lat później autorka znalazła bohaterkę, z którą związała się na lata - to wtedy ukazał się pierwszy tom cyklu kryminalnego z detektywką Josie Quinn, który na rynku amerykańskim w tym momencie liczy 22 tomy, a zaplanowany jest na 35.
W Polsce autorka zadebiutowała niedawno, latem 2022 roku z pierwszym tomem tego cyklu, który już wtedy wzbudził ciekawość czytelników. Trzy lata później i osiem tomów dalej, Josie Quinn jest jedną z ulubionych detektywek literackich polskich czytelników. Do tej pory Wydawnictwo Dolnośląskie wydawało dwa tomy serii rocznie, w tym jednak zaszły zmiany - mamy kwiecień, a “Śmiertelna układanka” to już drugi w tym roku wydany tom, krążą też wieści, iż latem możemy spodziewać się kolejnego.
 
Pensylwania, miasteczko Denton, wczesna wiosna. Josie Quinn jest niespokojna - właśnie upłynął miesiąc od kiedy po raz ostatni rozmawiała ze swoją siostrą Trinity. Doszło wtedy do kłótni, padły ciężkie słowa, Josie nie jest więc zdziwiona, że Trinity nie odpowiada na jej wiadomości. Jej partner Noah jednak nakłania ją, by bardziej się postarała się - ma pojechać do domku, który Trinity miesiąc temu wynajęła i spróbować wyjaśnić sobie z siostrą tamtą sytuację. Josie przyznaje mu rację, jednak po dotarciu na miejsce coś jest nie tak… auto siostry stoi zaparkowane na podjeździe z walizką, torebką i telefonem w środku, Trinity jednak nigdzie nie ma. W domu na stole leży kartka, z której wynika, że zaledwie po tygodniu od wynajęcia, Trinity postanowiła wrócić do Nowego Jorku… ale skoro jej auto stoi na podjeździe z wszystkimi rzeczami w środku, to jednak nie pojechała? Gdzie zatem jest? Josie rozgląda się nadal, aż w końcu trafia na coś pod lasem. To kości. Ludzkie kości. Ułożone w zaplanowany sposób, zatem ktoś do tej śmierci musiał się przyczynić… Ale to chyba nie Trinity?! Josie w końcu powściąga emocje na tyle, że wzywa swoją ekipę detektywów i rozpoczynają śledztwo. Czy jej siostra jeszcze żyje?
“Czuła taki natłok myśli, że aż zakręciło jej się w głowie. Toczyła wewnętrzną walkę - siostra zmagała się w niej z policjantką. Emocje z rozumem. Nigdy nie czuła się aż tak rozdarta.”
Książka rozpisana jest na 64 krótkie rozdziały, w których zdecydowana większość skupia się na postaci Josie, pozostałe jednak opowiadają historię Alexa - dziecka, chłopca, który żyje w raczej nie do końca poprawnie funkcjonującej rodzinie. Rozdziały dotyczące tej postaci są niejasne, wprowadzają mętlik w głowie czytelnika. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z tych dwóch perspektyw przez narratora wszechwiedzącego, który opisuje nie tylko zdarzenia, ale i wewnętrzne przeżycia postaci. Styl powieści jest codzienny, prosty, jest dużo sprawnie prowadzonych dialogów, a język jest dobrze wyważony, nie ma w nim przekleństw. Całość czyta się bez problemów, płynnie i przyjemnie.
 
Cała seria z Josie Quinn pisana jest tak, że można do niej dołączyć w każdej chwili - w każdym tomie autorka przypomina najważniejsze zależności pomiędzy postaciami, krótko wspomina stare sprawy, a każdym tom opowiada o innej zagadce kryminalnej. Ci jednak, którzy serię znają, docenią w „Śmiertelnej układance” możliwość dowiedzenia się o Trinity czegoś więcej - w końcu skoro to ona zaginęła, to jej życiu musimy się przyjrzeć. I to wywołuje ciekawy efekt - Josie, która odzyskała siostrę kilka lat temu, orientuje się, że nie wie o niej nic, poza tym, że jej życiem jest praca, zawód dziennikarki. Nie dziwi więc przypuszczenie, że Trinity przed porwaniem pracowała nad jakąś sprawą kryminalną, z której chciała zrobić duży materiał - to on miał jej przywrócić rolę w światku dziennikarskim, przywrócić miejsce, które niedawno utraciła. Poprzez to, co od początku wiemy o jej charakterze, tak naprawdę nie dziwi nas to, że bohaterka działała w tajemnicy przed siostrą-policjantką - nie chciała, by sławna w okolicy Josie, detektywka rozwiązująca wszystkie ważne sprawy, i w tę się wtrąciła.
 
Poprzez zaginięcie swojej siostry, lęk o jej zdrowie i życie, ponownie możemy poznać Josie z innej strony. Tym razem policjantka ściera się w niej z siostrą, paniczny lęk, paraliżujący wręcz, ściera się z chłodnym podejściem detektywki. Niepokój o siostrę uświadamia jej, że tak naprawdę niewiele o niej wie, bo mimo tego, iż spędzały ze sobą sporo czasu, to o sobie samych nie opowiadały. Josie więc jest przytłoczona emocjami - czuje lęk, żal do siebie za to, że nigdy nie postarała się, by siostrę poznać lepiej. Zaczyna też sobie uświadamiać, że mimo iż Trinity dorastała w rodzinie, której Josie jej zazdrości, to tak naprawdę i tak nie miała dzieciństwa bez wad. Obydwie jednak miały wokół siebie ludzi, którym mogły ufać, a to różni je od tego, co przeżywa tajemniczy Alex…
“Mimo woli zastanawiała się, czy była wtedy taka, bo nie została wychowana przez Shannon i Christiana. Czy jej własne gówniane dzieciństwo wyrobiło w niej hardość, której w innych okolicznościach by nie zyskała?”
Intryga kryminalna, jak na umiejętności autorki, zawiązana zostaje dość spokojnie, w początkowej części historii skupiamy się głównie na emocjach Josie, którym pozwala dojść do głosu. Gdy przychodzą jednak pierwsze wyniki badań techników z miejsca zbrodni, trzeba się wziąć do pracy - Josie wraz ze swoim zespołem nie marnuje czasu, od razu zaczynają działać na kilku frontach. Emocje bohaterki jednak nadal się odczuwalne, przez co fabuła nie gna bez ustanku do przodu, a zapewnia też momenty, w których możemy skupić się na tym, co czuje bohaterka, co czuje Alex. Powieść nabiera głębi, choć oczywiście to ciągle przede wszystkim rozrywka, dobrze jednak umotywowana pod względem psychologicznym
 
Poprzez bohaterów przyglądamy się rodzinie, więziom rodzinnym, osobom bliskim, w których można pokładać nadzieję. To ważne, by mieć kogoś takiego, szczególnie w czasie, gdy nie jest człowiekowi łatwo - w czasie dojrzewania, w życiu dorosłym w trakcie kryzysowych sytuacji. Dzięki osobom wspierającym sił na przezwyciężenie przeciwności jest więcej, a towarzystwo pozwala zwyczajnie nie zwariować - dzięki temu swoje lęki i frustrację można z kimś podzielić. Samotność działa w drugą stronę - buduje wokół człowieka mur, który wprost proporcjonalnie do upływającego czasu, coraz trudniej zburzyć.
“- To twoja siostra! Jak to możliwe, że radzisz sobie z tym lepiej niż ja? (...)
- Musiała to robić od dziecka - wyznała. - Wkładać wszystko do oddzielnych szufladek. Skupiać się tylko na jednej rzeczy. Teraz pomaga mi to w pracy, ale kiedyś to była kwestia przetrwania.”
“Śmiertelna układanka” to tom serii z Josie nie odstający od reszty - ciekawe śledztwo toczące się w nieoczywistych kierunkach, zagadkowe postacie i prywatne wątki bohaterki zapewniają lekturę dobrą, zajmującą i przyjemnie rozrywkową. W takim rodzaju kryminału jest miejsce i na ciekawostki naukowe z dziedziny kryminologii, ale też na małe uproszczenia, małe podkoloryzowanie akcji, dzięki temu czytelnik faktycznie może traktować ją jako rozrywkę - jest na tyle bliska i dobrze wpisana w znane nam emocje, że sami w historię i losy postacie się angażujemy, jednak równocześnie na tyle oderwana od rzeczywistości, że nie przytłacza emocjonalnie, zostaje w jasnych granicach rozrywkowej fikcji literackiej. Tym, co warto podkreślić, to temat dzieciństwa, które wpływa na zachowanie dorosłych mocniej, niż jeszcze niedawno moglibyśmy przypuszczać, i wartość rodziny bądź po prostu bliskich osób, które w trudnych sytuacjach pozwalają się na sobie oprzeć i zapewniają, że mimo trudności, nie jest się z tym samemu. Jako fanka serii cieszę się, że mogłam poznać losy z przeszłości niedawno odnalezionej rodziny Josie, a szczególnie poznać dokładnie złożoność charakteru Trinity, która do tej pory była raczej po prostu goniącą za karierą dziennikarką. I jak zawsze - czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 09, 2022

"Znikające dziewczyny" Lisa Regan

"Znikające dziewczyny" Lisa Regan
Autor: Lisa Regan
Tytuł: Znikające dziewczyny
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 1
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Data premiery: 29.06.2022
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
Polski czytelnik po raz pierwszy z twórczością Lisy Regan zetknął się tego lata – pod koniec czerwca 2022 roku na naszym rynku pojawiła się po raz pierwszy! Trochę to dziwi, gdyż autorka na swoim rodzimym, amerykańskim rynku debiutowała już w 2012 roku, a teraz na swoim koncie ma już ponad 20 książek, które cieszą się wśród czytelników dużą popularnością, a także zbierają niesamowicie wysokie noty! Seria o detektywce Josie Quinn w oryginale liczy już piętnaście tomów, w Polsce jednak dopiero zaczynamy – dokładnie dzisiaj swoją premierę świętuje drugi tom serii pt. „Bezimienna”, a Kryminał na talerzu ma przyjemność jej patronować. Fakt, że seria jest już dużo bardziej rozbudowana w oryginale, może napawać czytelnika polskiego nadzieją, że na kolejne tomy nie będziemy musieli długo czekać 😊
 
Fabuła „Znikających dziewczyn” zaczyna się w momencie, gdy od zaginięcia siedemnastoletniej Isabelle Coleman upływa pięć dni. Rodzina z początku nie wszczynała alarmu przekonana, że dziewczyna po prostu wyjechała za miasta, jak to już jej się zdarzało. W końcu jednak powiadomiono policję, wszczęto poszukiwania i właśnie teraz w lesie odnaleziono jej telefon – policja przyjmuje więc założenie, że ją uprowadzono. Detektywka Josie Quinn niestety nie może uczestniczyć w dochodzeniu – została zawieszona w swoich prawach za bezpodstawne użycie siły i musi przebywać na urlopie, póki dochodzenie w jej sprawie nie zostanie rozwiązane. Dla Josie to katorga – prowadzenie dochodzeń, szukanie rozwiązań to jej życiowe powołanie, więc gdy nie może tego robić, całe życie zdaje się nie mieć sensu. W czasie, kiedy zwleka z powrotem do domu ze stacji benzynowej, staje się świadkiem, a i postronną ofiarą innego zdarzenia – rozpędzony samochód z czwórką pasażerów, uczestnikami strzelaniny wjeżdża w budynek stacji. Trójka pasażerów umiera na miejscu, tylko jeden mężczyzna ma szansę przeżyć, choć i ta jest niewielka. Josie szybko reaguje, mężczyzna przed utratą przytomności szepta jej jedno słowo „Ramona”. Josie rozpoznaje w ofierze nauczyciela zaginionej dziewczyny, zaczyna więc na własną rękę drążyć sprawę. Czy wypadek na stacji i zniknięcie Isabelle mogą być ze sobą powiązane? Kim jest Ramona? Dlaczego mężczyzna tak mocno się starał, by powiedzieć właśnie to słowo? Przed Josie skomplikowane i niebezpieczne śledztwo, tym bardziej, że prowadzić je będzie po cichu, bez zgody przełożonych…
 
Książka składa się z prologu, 78 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, przede wszystkim skupia się na postaci detektyw Quinn – to wydarzenia z jej perspektywy dominują w tej powieści. Jednak rozdziały o Josie od czasu do czasu poprzetykane są fragmentami o porwanej dziewczynie, która została uwięziona w całkowitych ciemnościach… Styl powieści jest prosty, skupiony na detalach dotyczących śledztwa, choć w jego czasie i życie prywatne Josie udaje się nam poznać całkiem dobrze. W książce jest sporo opisów w porównaniu do dialogów, jednak proporcje nie są męczące, książkę czyta się naprawdę dobrze.
 
Intryga kryminalna poprowadzona jest bardzo sprawnie. Z początku tempo akcji nie jest zawrotnie szybkie, jednak systematycznie przyspiesza wraz z kolejnymi przewracanymi stronami, aż do wielkiego, dynamicznego finału. To kryminał w stylu amerykańskim, ale poprowadzony z rozsądkiem – wszystkie kolejne tropy mają swoje racjonalne uzasadnienie, a zagadka jest dużo szersza, rozleglejsza niż z początku może się wydawać.
„Potrafię zachować czujność bez lęku.”
Dużym plusem powieści jest kreacja głównej bohaterki – nic w tym dziwnego, w końcu Josie musi być na tyle charakterna, by pociągnąć całą, wielotomową serię. W pierwszym tomie Josie jest przed 30stką i jest jedyną kobietą w policji w miasteczku Denton w środkowej Pensylwanii. Już teraz jest po przejściach – właśnie walczy z jeszcze nie całkiem byłym mężem, by ten podpisał papiery rozwodowe. To też policjant, człowiek, którego znała od dzieciństwa, a jednak tyle lat znajomości nie przygotowało jej na zdradę. Josie jest pełna gniewu i złości, jest temperamentna i wybuchowa, a także niesamowicie uparta, co nieraz pakuje ją w kłopoty. Jednak to, czego doświadczyła w dzieciństwie, przygotowało ją na trudy życia dorosłego. Mimo to teraz brakuje jej hobby, które mogłoby zapełnić jej wolny od pracy czas i odciągnąć myśli. Jej wrodzona ciekawość, nuda i poczucie obowiązku względem społeczeństwa są tymi czynnikami, które powodują, że sama w dobrej wierze zaczyna pogrzebać trochę w obydwu trwających sprawach… Jej porywczość trochę równoważy Luke, jej nowy partner, funkcjonariusz policji stanowej, choć i on wierzy w niezawodność jej intuicji – kiedy trzeba zrobić coś, co może nie całkiem jest zgodne z zasadami w ich zawodzie, mężczyzna nie ma problemu, by Josie pomóc.
Poza Josie jest tu sporo ciekawych postaci, które będą pojawiać się w dalszych tomach serii, jednak w tej recenzji chciałam zwrócić uwagę już tylko na postać jej babci, która od jej nastoletnich czasów ją wychowywała. Teraz na co dzień żyje w domu opieki, jednak ma się tam bardzo dobrze, jest przywiązana do tego miejsca, a Josie często i chętnie ją odwiedza. Pomiędzy kobietami jest mocna więź pełna miłości, zaufania i zrozumienia.
 
Fabuła powieści rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku, gdzie komisariat jest niewielki, a większość mieszkańców kojarzy się przynajmniej ze słyszenia. To miejsce fikcyjne, ale dobrze odwzorowane z istniejących małych amerykańskich miasteczek – jest mocno klimatyczne w tym amerykańskim stylu.
 
„Znikające dziewczyny” to rasowy kryminał, w którym uwaga wrócona jest ku zagadce i głównej postaci serii. Kusi mnie, żeby wspomnieć o zagadnieniach, jakie zagadka porusza, jednak nie chcę nic spoilerować, więc powstrzymam się od tego. Podkreślę jednak, że mała społeczność tego miasteczka jest warta przyjrzenia. Książkę czyta się naprawdę dobrze, fabuła jest zajmująca, a główna bohaterka na tyle ciekawa, że z pewnością będę chciała czytać o niej więcej. Polecam ten, jak i drugi tom!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 03, 2025

"Zmowa milczenia" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

"Zmowa milczenia" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Zmowa milczenia
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 9
Tłumaczenie: Marta Czub
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Są takie serie kryminalne, w których więcej wcale nie znaczy gorzej, a wręcz odwrotnie - mnogość tomów pozwala autorom dopracowywać stworzony w serii świat, dopieszczać i pogłębiać kreacje postaci. I tak jest w serii Lisy Regan z detektywką Josie Quinn, której “Zmowa milczenia” to dziewiąty tom, a trzeci z wydanych w Polsce w tym roku. Wcześniej, od 2022 na naszym rynku ukazywały się dwa tomy rocznie, ale aktualne przyspieszenie nie dziwi - Josie pojawiła się u nas z opóźnieniem do jej rodzimego rynku (pierwsze tomy na rynku anglojęzycznym wydane zostały w 2018), gdzie średnio wychodzą trzy tomy rocznie. Aktualnie anglojęzyczni czytelnicy czekają już na tom dwudziesty trzeci, który ukazać ma się jesienią. Sama autorka przyznaje, że umowę ze swoim wydawnictwem podpisaną ma na trzydzieści kilka tomów, jednak Josie będzie istnieć tak długo, jak życzą sobie czytelnicy. Czy to dobrze? Myślę, że tak, Josie naprawdę uzależnia!
 
Czerwiec roku 2020, Pensylwania. Miasteczko Denton częściowo stoi pod wodą - ciepła zima i obfite deszcze przyniosły powódź, która po kolei niszczy kolejne dzielnice. Josie i Noah na szczęście mogą wracać do suchego domu, na razie zalanie im nie grozi, jednak całe dnie spędzają na pomocy ratownikom służb specjalnych, którzy ratują kolejnych mieszkańców z kryzysowych sytuacji, pomagają znaleźć schronienie i zapewniają bezpieczeństwo. Podczas jednej z ratowniczych akcji, kiedy to w ostatnim momencie udało im się uratować starszą panią, na ich oczach dom kobiety zostaje porwany przez wodę. Kiedy budynek ruszył się z fundamentów, wraz z betonem coś wpłynęło - płachta, brezent, w który ewidentnie coś zostało owinięte. Josie i jej współpracowniczka Gretchen nie mają wątpliwości - to ciało. Wkrótce okazuje się, że to zamordowana młoda dziewczyna, 16-latka, która chodziła z Josie do szkoły. Dziewczyna wraz ze swoją matką zniknęła z miasteczka 16 lat temu, wszyscy jednak założyli, że się po prostu wyprowadziły, że ciężka sytuacja, w której były, wygoniła je z miasta. A jednak nie. Dziewczyna przez 16 lat spoczywała pod betonem, a co powoduje w Josie dodatkowy niepokój - została pochowana w kurtce, która bez wątpliwości należała do Raya, jej ówczesnego chłopaka, później męża, który zginął kilka lat temu. Dlaczego? Czy Ray mógł mieć coś wspólnego z tą śmiercią? I gdzie podziała się matka tej dziewczyny? Jak mogła wyprowadzić się z domu bez swojej córki?
 
Książka rozpisana jest na 50 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego i to zarówno w czasach współczesnych, w których akcja toczy się linearnie i w roku 2004, kiedy doszło do morderstwa. My jednak nie obserwujemy ofiary, a Josie, za którą narrator podąża w obydwu liniach czasowych. Narrator nie jest wylewny w opisach emocji bohaterki, ale nic dziwnego - Josie właśnie taka jest, nie roztkliwia się nad sobą, emocje spycha w ciemne zakamarki swojej duszy i działa, ciągle prze do przodu. Styl powieści jest dynamiczny, ale nie na tyle szybki, by nie było w nim w ogóle miejsca na podłoże psychologiczne - czasu jest wystarczająco na ważne dialogi i chwilę refleksji nad tym, co teraz dzieje się z miasteczkiem, jak i samą Josie… Książkę czyta się sprawnie, język jest przyjemny i poprawny, nie ma przekleństw, za to w użyciu są feminatywy, co jest ważne tym, bardziej, że przecież jest to seria przede wszystkim o radzących sobie w życiu, mimo przeciwności, kobietach.
 
Bo czytelnicy, którzy nawet pierwszy raz się teraz z Josie spotkają (każdy tom można czytać niezależnie) nie będą mieli wątpliwości - to kobieta, która mimo trudnego dzieciństwa, wyrosła na dobrego, porządnego, pomocnego człowieka. Josie ma misję, musi pomagać, musi szukać sprawiedliwości dla tych, którzy już nie są w stanie tego sami zrobić. Sama jednak nigdy nie nauczyła się jak radzić sobie z własnymi emocjami, z trudnymi przeżyciami, co teraz, w tak niefortunnym momencie, zaczyna wypływać na wierzch - są chwile, kiedy Josie zwyczajnie nie potrafi zapanować nad emocjami, których nie rozumie. I to w tej kreacji w tym tomie bardzo mi się podoba - nie cieszę się oczywiście z faktu, że Josie cierpi, ale dlatego, że te podchodzące pod samą skórę emocje dodają jej realności. Nikt przecież nie jest w stanie znosić tak dużej ilości zła, tak dużej ilości stresów, bez konsekwencji. I to właśnie teraz u Josie się dzieje.
“- Nie da się wiecznie tłumić w sobie przeżytej traumy. W którymś momencie zacznie wypełzać na powierzchnię. W dziwny sposób i w dziwnych momentach.
- Myślałam, że już się z tym uporałam. (...)
- Uciekając w pracę? To nie to samo, co zmierzyć się z tym, pozwolić sobie to przeżyć, a potem rozpocząć z czystą kartą.”
Oczywiście jest po części konsekwencją tego, co przychodzi jej przeżywać w tym tomie. Nie tylko patrzy na swoje miasteczko, które jest jej domem od zawsze, jak znika pod wodą, jak żywioł natury niszczy wszystko to, co ludzie sobie zbudowali, ale jeszcze wali jej się fundament własnego ‘ja’. Bo kiedy zaczyna wątpić w Raya, nastolatka, który pozwolił jej przetrwać dzieciństwo przy zdrowych zmysłach, zaczyna wątpić w siebie, kwestionować to kim naprawdę jest. Bo gdy nagle okazuje się, że od początku życia człowiek żył w totalnym kłamstwie, to czy to, co zostało na tym początku zbudowane, jest prawdziwe? Czy jednak teraz wszystko się zawali?
“- Ale jeśli to, co uważałam za najlepszą część mojego dzieciństwa, było kłamstwem, to co to znaczy? Jeśli fundament mojego życia - czy też jedyna rzecz, która z niego została, czyli Ray - był kłamstwem, to co to dla mnie znaczy? Kim, do cholery, jestem?
- Jesteś Josie Quinn (...) I to nie zależy ani od Raya, ani od Lisette, ani od twojej rodziny biologicznej, ani od nikogo. Ten fundament, o którym mówisz? To nie Ray. Fundamenty się buduje, Josie. Powstają z czasem. Ray pomógł ci położyć ten fundament, podobnie jak twoja babcia (...). Ten fundament, o którym mówisz, to ty. Wyłącznie ty.”
Poza współczesną, trzydziestokilkuletnią Josie, obserwujemy też ją jako nastolatkę - to dosłownie kilka fragmentów, które przede wszystkim mają za zadanie ukazać dziewczynę, która stała się ofiarą, oczami naszej głównej bohaterki. Oczami Josie Beverly była naprawdę okropną dziewczyną, która znęcała się nad innymi, przez co z Josie wchodziła w częste konflikty. Teraz, po 16 latach, Josie będzie mogła zrozumieć dlaczego Beverly taka była, a czytelnik otrzyma kolejną lekcję, przypomnienie tego, żeby innych nie oceniać, bo nikt z nas tak naprawdę nie wie, co ktoś inny przeżywa. Najczęściej złe zachowanie jest przecież wynikiem odreagowania, nieradzenia sobie z własnymi, negatywnymi emocjami – nie jest to chwalebne, ale odpłacając się na to złośliwością niczego w życiu poprawić się nie da.
“Za każdym razem, kiedy ktoś mi mówi “nie zrozum mnie źle”, wiem, że zrozumiem to “źle”.”
Intryga kryminalna zbudowana jest naprawdę sprawnie, od samego początku dobrze oddziałuje na ciekawość czytelnika. Autorka na szczęście nie powiela schematów, tego, co już w innych tomach było, a przecież gdy wspomniany zostaje Ray, wydaje się, że po raz kolejny może to być mocno personalne śledztwo. Na szczęście tak nie jest, uwaga skupiona jest na ofierze, na tym, kim była, jak wyglądała jej rodzina i otoczenie, a przeszłość Josie i Raya pozostają raczej w tle, choć są dobrze wykorzystani do refleksji natury psychologicznej. Cała intryga jest przemyślana i skomplikowana, raczej trudno będzie samodzielnie ułożyć kawałki układanki w jedną całość, choć autorka daje taką możliwość - wszystko co potrzebne do rozwiązania intrygi znajduje się w tekście, nic nie wyskakuje jak królik z kapelusza.
 
Tło całej tej historii, czyli Denton zalane przez powódź, nie jest tylko pretekstem do odkrycia ciała. Powódź przynosi też niepokój, kolejne elementy psychologiczne warte rozważenia. Przypomina jak człowiek niewiele znaczy w walce z żywiołem natury, jak nasze życie jest niepewne i ulotne. Jak łatwo może stracić cały swój dobytek, ale równocześnie przypomina, że najważniejsze jest, by otaczać się dobrymi ludźmi - bo jeśli ma się wsparcie w drugiej osobie, przejść można przez różne życiowe wyboje.
“Za jej plecami huczała rzeka. Ich oczom ukazał się spiczasty dach jakiegoś budynku, czyjś dom - czyjeś życie - przepływał obok nich z powolnością góry lodowej, która wydawała się nie pasować do nieokiełznanego żywiołu otaczającej je wody.”
“Zmowa milczenia” to opowieść o przeszłości, o tajemnicach, które zawsze w końcu w pewnym momencie zostają odkryte, nieważne jak długo były pogrzebane. Tak samo jest z trudnymi emocjami - można jest zepchnąć w kąt, można udawać, że nigdy ich nie było, jednak nie da się tego robić w nieskończoność. Bardzo podoba mi się, to, że kreacja Josie nie jest płaska, że mimo iż niezaprzeczalnie jest to silna kobieta, to autorka nie zapomina o tym, że też powinna cały czas być człowiekiem, pozwala jej przeżywać emocje tak, jak dzieje się to naprawdę. Sama intryga jest zajmująca, a zagrożenie w postaci żywiołu wody dodatkowo podbija napięcie. To naprawdę udany tom serii, od której zwyczajnie trudno jest się oderwać – chce się więcej i więcej 😊 I sprawdzi się dobrze zarówno dla fanów, jak i czytelników, którzy właśnie od tego tomu chcą zacząć zapoznanie z bohaterką.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 10, 2025

"Bez tchu" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Bez tchu" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Bez tchu
Cykl: Josie Quinn, tom 10
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 10.09.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka powieści kryminalnych, która na rynku polskim pojawiła się latem roku 2022 z książką “Znikające dziewczyny” rozpoczynającą serię z detektywką Josie Quinn. Przez pierwsze trzy lata od tej premiery zapoznawaliśmy się z kolejnymi losami bohaterki (recenzje - klik!) w spokojnym tempie dwóch książek rocznie, w 2025 wydawnictwo jednak mocno przyspieszyło i podwoiło ilość tomów wydawanych jednego roku! Nic dziwnego, w końcu na rynku anglojęzycznym seria ukazuje się równie dynamicznie, aktualnie liczy już 23 tomy, choć jej pierwszy tom ukazał się tylko cztery lata wcześniej niż w Polsce! Lisa Regan na takiej ilości poprzestać nie zamierza, mówi, że Josie będzie tak długo obecna, jak życzyć będą sobie tego czytelnicy, a już teraz pomysłów na intrygi ma na kolejne dziesięć tomów!
 
Pensylwania, Denton, początek września. Josie Quinn, detektywka, która jeszcze niedawno nie miała wokół siebie nikogo, teraz spędza poranek mocno rodzinnie - jedzie odwieźć 4-letniego syna swojego zmarłego męża po raz pierwszy do przedszkola, później kieruje się na kampus uczelni, gdzie studiuje jej młodszy brat - mają się spotkać w budynku, w którym znajduje się basen. Już po przekroczeniu progu pomieszczenia Josie coś widzi - czy ktoś jest w wodzie? Tak, to młoda dziewczyna, leży twarzą zwróconą w dół… Niestety nawet szybka reakcja Josie nie jest już jej w stanie pomóc, a ratownicy, którzy wkrótce zjawiają się na miejscu, ogłaszają zgon. Mimo że na pierwszy rzut oka sprawa wygląda na samobójstwo, to jednak nie zgadza się to z charakterem zmarłej - była odnoszącą sukcesy pływaczką skupioną na sporcie, więc nikt nie może wierzyć, że to właśnie ona utonęła. Ale przecież nic nie wskazuje na to, że stało się coś innego, prawda? A jednak za tą śmiercią ktoś stoi… tą i innymi. Czy Josie uda się wpaść na trop sprawcy zanim ponownie ktoś ucierpi?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 49 krótkich rozdziałów przedstawianych przede wszystkim z perspektywy Josie w narracji trzecioosobowej czas przeszłego. Jednak nie tylko na nią uwaga jest zwrócona - od czasu do czasu (poczynając od prologu) narrację przejmuje człowiek za te zbrodnie odpowiedzialny - nie wiemy kim jest, ale każdy kolejny fragment z jego perspektywy jest coraz bardziej niepokojący… W zidentyfikowaniu nie pomaga też fakt, że te fragmenty pisane są w narracji pierwszoosobowej, w końcu przez to nawet nie jesteśmy w stanie oszacować płci sprawcy, ale dzięki temu możemy się uważnie przyjrzeć psychologicznemu portretowi tej osoby, poznać jej historię i sposób myślenia. Stylistycznie te fragmenty są raczej opisowe, pozostała część historii jest dynamiczna, bogata w dialogi prowadzone w bardzo naturalny sposób. Język powieści jest codzienny, nie ma w nim przekleństw czy wulgarności.
“- Zjeżdżaj do domu, Quinn! Znajdź Fraleya, gdziekolwiek, u licha, jest, i weź go ze sobą. I nie zatrzymuj się nigdzie, żeby ratować tonące dzieci, zagubione szczeniaki ani dorosłych w opałach, zrozumiano? Zadzwoń pod dziewięćset jedenaście, jak każdy rozsądny człowiek, i zaczekaj na pomoc.”
Jak każdy tom, tak i ten można czytać od reszty niezależnie, to oddzielna zagadka kryminalna, prowadzona w umiarkowanie dynamicznym tempie - raz po raz nowe odkrycia zaskakują, ale nie brakuje też czasu na dobrą analizę tropów i wzmianki o emocjach postaci. Intryga zdecydowanie zasługuje na uwagę - zachowany jest dobry balans pomiędzy śledztwem a życiem prywatnym Josie, na które mimo wymagającej sprawy jest czas. To spory plus tej powieści, zwyczajnie w kryminałach postacie śledczych zatracają się w akcji, a tutaj jednak pilnują, by zachować choć minimalny balans. Autorka sprawnie korzysta z wiedzy teoretycznej, by uatrakcyjnić swoją fabułę, dostosowuje ją też do wymogów powieści z nutą sensacyjną - w końcu tempo badania sprawy jest przyspieszone, a finał bardzo filmowy, szybki pod kątem tempa akcji, ale odpowiednio podany w czasie fabularnym - jest czas, by dokładnie rozwiązanie zagadki omówić, nie dzieje się to na ostatniej stronie powieści. Zagadka toczy się kierunkiem nieoczywistym, ale mimo że mnie to się nie udało, czytelnik w teorii jest w stanie wpaść na rozwiązanie samodzielnie.
“Była profesjonalistką, ekspertką w odkładaniu na bok własnego smutku, żeby móc wykonać swoją pracę.”
W kreacjach postaci oczywiście przoduje Josie. To przede wszystkim detektywka, dopiero później kobieta, partnerka, córka, siostra, więc kiedy zostaje postawiona w sytuacji, w której dla ochrony innych musi ryzykować swoje życie, nie waha się, by to zrobić. Jest zdeterminowana i ma dobry kompas moralny - jest policjantką dlatego, by chronić niewinnych, a złych stawiać przed wymiarem sprawiedliwości, a nie by samej ją wymierzać. Niezgoda na krzywdę innych jest w niej głęboko zakorzeniona, a to nieraz podczas sprawy powoduje frustrację i wyrzuty sumienia - bo przecież powinna wiązać fakty szybciej, by szybciej złapać złoczyńcę. Kreacji tej postaci jednak nie jest skupiona tylko na jej zawodowej stronie, ale również prywatnej, a ta w tym tomie jest niespokojna - jej partner Noah dziwnie się zachowuje, a Josie zaczyna odczuwać podskórny niepokój. Nie mówi o nim wprost, bo nigdy nie była dobra w gadaniu o uczuciach, ale czytelnik jest go w stanie wyczuć za każdym razem, gdy Josie myśli o Noah czy wraca do domu.
Poza nią oczywiście jest grono postaci, które znamy z poprzednich tomów - stanowią przyjemnie znajome tło, wsparcie dla głównej bohaterki. Sprawca oddany jest w sposób ciekawy i psychologicznie dopracowany, a co z ofiarą? To młoda dziewczyna, znakomita pływaczka, w której życie musimy się zgłębić, by odkryć zagadkę jej śmierci. Przez to Josie zasięga nie tylko pomocy policji z kampusu, ale i swojego brata Patricka.
“(...) czasami nawet najbardziej ambitną i zdeterminowaną osobę nękają demony, przed którymi nie jest w stanie uciec. Czasami ludzie, których odnosili sukcesy w wielu dziedzinach życia, nie byli w stanie pokonać tych demonów. Czasami te demony zmuszają ludzi do robienia rzeczy, których w innym wypadku by nie zrobili (...).”
Mimo rozrywkowego wydźwięku powieści, nie brakuje w niej wątków wartych rozważenia. Skupiamy się na relacjach, na tym, jak traktujemy drugiego człowieka. Czy jesteśmy na innych owarci, czy jednak pozwalamy, by nieporozumienia i złość narastały? Czy dajemy innym swobodę bycia sobą, a może uważnie przyglądamy się ścieżce postępowania i oceniamy, które zachowanie jest dobre, a które złe?
“(...) Josie przekonała się boleśnie w życiu prywatnym i na służbie, aby zawsze słuchać swojego instynktu, niezależnie od tego, jak szalone mogły się wydawać w danej chwili jego podszepty.”
W “Bez tchu” Lisa Regan zebrała wszystko, co w serii najlepsze - nic dziwnego, to przecież jubileuszowy tom! Akcja wciąga od pierwszych stron bez względu na to czy zna się serię czy nie, a kreacje postaci budowane są z przekonaniem i dobrym psychologicznym podłożem. Fabuła jest umiarkowanie dynamiczna i prowadzona nieoczywistymi tropami, ale samo zakończenie już wpisuje się w dość sensacyjne, dramatyczne wręcz nuty i choć patrząc na nie na chłodno może wydawać się trochę przesadzone, to jednak pod kątem emocjonalnym jest na tyle wyważone, że chcąc nie chcąc, mnie samej podczas lektury poleciała łezka czy dwie... Po raz kolejny Lisa Regan upewniła mnie w przekonaniu, że dobrze wie, jak tworzyć dobre, rozrywkowe, ale wcale nie głupie fabuły i kreacje postaci, które po prostu budzą w czytelniku emocje. To kiedy tom jedenasty?
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2023

"Grób matki" Lisa Regan - zapowiedź patronacka

"Grób matki" Lisa Regan - zapowiedź patronacka
W drugim dniu wiosny kalendarzowej czeka nas w tym roku ogromny wysyp ciekawych premier! Jak się w tym wszystkim odnaleźć, co wybrać? Kryminał na talerzu spieszy z pomocą i podpowiedziami! Zacznijmy od tej, na której znajdziecie moje logo - "Grób matki" Lisy Regan to amerykański kryminał, trzeci tom serii o detektywce Josie Quinn! Premiera już 22 marca!

Dwóch chłopców odkrywa ludzkie szczątki zakopane niedaleko parkingu dla przyczep kempingowych. Na miejsce zdarzenia przybywa detektywka Josie Quinn. Jako dziecko nierzadko bawiła się w tej okolicy, gdy uciekała przed swoją agresywną matką. Przeszłość Quinn zderza się z teraźniejszością, kiedy okazuje się, że to kości nastoletniej wychowanki domu zastępczego zamordowanej trzydzieści lat temu. Dziewczyna nazywała się Belinda Rose – tak samo jak niewidziana od lat matka Josie…
Gdy policjantka jest już blisko rozwiązania sprawy tajemniczej śmierci, zostaje odnalezione kolejne ciało. Nagle staje się jasne, że ktoś bliski Josie nie cofnie się przed niczym, by zniszczyć jej życie i na zawsze pogrzebać prawdę. Czy detektywce uda się powstrzymać zabójcę, zanim następna osoba zostanie zamordowana? Czy rozwiązując zagadkę ze swojej przeszłości, zdoła odzyskać spokój w obecnym życiu?

Mimo iż jest to seria, to książki można czytać oddzielnie, gdyż każdy tom przedstawia osobną zagadkę kryminalną. Tym razem jednak poza zajmującą, rozbudowaną intrygą, fani serii docenią ten tom jeszcze mocniej - sprawa, którą Josie będzie prowadzić, jest powiązana z jej przeszłością, a zatem czytelnik w końcu będzie mógł dowiedzieć się o głównej bohaterce więcej. To kryminał z retrospekcjami i szybką akcją, który mocno pobudza ciekawość czytelnika, a równocześnie zadaje pytania krążące wokół tematu rodziny. Polecam!

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Grób matki
Cykl: Josie Quinn, tom 3
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Data premiery: 22.03.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 312
Gatunek: kryminał


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!