listopada 07, 2026

"Niewinny" David Baldacci

Autor: David Baldacci
Tytuł: Niewinny
Cykl: Will Robie, tom 1
Tłumaczenie: Jerzy Malinowski
Data premiery: 21.10.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: powieść sensacyjna
 
David Baldacci w tym roku świętował swoje trzydziestolecie na rynku książki z ponad sześćdziesięcioma tytułami na koncie, z czego zdecydowana większość jest skierowana do dorosłego czytelnika. Jest to jeden z nielicznych autorów, którzy zauważeni zostali już przy debiucie - w 1996 roku ukazała się “Władza absolutna” (recenzja - klik!), która sprzedała się w ponad 2 milionowym nakładzie! Szybko doczekała się też ekranizacji w gwiazdorskiej obsadzie. Autor dobrze ten start wykorzystał stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców amerykańskich literatury kryminalnej i sensacyjnej.
Jego dorobek składa się z zarówno osobnych powieści, jak i cykli. Do tych drugich zalicza się “Niewinny”, książka, która na rynku anglojęzycznym ukazała się w 2012 roku (kiedy autor na koncie miał już ponad dwadzieścia powieści), na polskim niewiele później. Problem był w tym, że na tym tytule przygoda polskiego czytelnika z serią z Willem Robiem się zatrzymała, a ta amerykańska trwała przez kolejne pięć lat, w czasie których wydane zostały jeszcze cztery tomy. Miejmy nadzieję, że w końcu teraz polski wydawca uzupełni braki na naszym rynku - w 2026 roku Wydawnictwo Muza wzięło Baldacciego pod swoje skrzydła, a “Niewinny” to jego trzecia powieść przez nich wydana. Mimo światowej sławy w Polsce ten autor do teraz nie mógł zagrzać miejsca - po kilka jego powieści wydały wydawnictwa Albatros, Dolnośląskie i Buchmann, w żadnym z nich nie został jednak na dłużej. Czy z Wydawnictwem Muza będzie inaczej? Mam nadzieję, wnioskując po tych trzech powieściach, autor tworzy solidne, rozrywkowe, a w późniejszych latach również i nieco ambitniejsze historie (jak “Kataklizm dusz”, który pod szyldem Muzy ukazał sięjako pierwszy - klik!).
 
U szczytów władzy czasami operacje tajnych służb to za mało. Czasami potrzebny jest ktoś taki jak Will Robie - płatny morderca, który eliminuje cele mogące zagrozić Stanom Zjednoczonym. Z czterdziestką na karku Robie zajmuje się tym już od dwunastu lat, a choć nigdy z odbierania życia nie czerpał przyjemności, to nie widzi dla siebie w życiu innego miejsca. Co będzie robić, kiedy przyjdzie pora przejść na emeryturę? Czy tak jak jego mentor trafi za biurko? Na razie nie ma czasu o tym myśleć, w przeciągu kilku miesięcy znowu zrealizował trzy poważne misje. Dwie pierwsze przebiegły gładko - zabił barona narkotykowego i saudyjskiego księcia, który pałał ogromną nienawiścią do Amerykanów, w konsekwencji czego urządził już kilka ataków terrorystycznych. Niestety trzecia misja po raz pierwszy w karierze Robiego zmusiła go do aktywowania planu zapasowego, planu ucieczki znanemu tylko mu - jego koordynator zlecił mu zabójstwo kobiety pracującej dla rządu, która okazała się… samotną matką. Robie nie mógł jej zabić, zignorował wrzeszczącego w słuchawkę zwierzchnika i teraz musi uciekać - sam stał się celem snajpera. Gdy wsiada do autobusu trafia na przebojową nastolatkę, która na jego oczach skutecznie broni się przed napastnikiem - on wie, dlaczego stał się celem do wyeliminowania, ale ona? Dlaczego ktoś chce zabić czternastoletnią dziewczynę, która właśnie straciła rodziców?
 
Książka rozpisana jest na sto króciutkich rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego z perspektywy Robiego i Julie, z czego ta pierwsza pojawia się częściej. Język powieści jest prosty i dopasowany do uniwersalnego odbiorcy, nie ma w nim za wiele przekleństw. Dialogów jest dużo, a większość z nich to szybkie wymiany zdań. Opisy, które od czasu do czasu się pojawiają, nie są rozbudowane, nie mają innego celu jak pchnąć akcję do przodu. Raz czy dwa pojawiają się zbędne powtórzenia przytoczonych już faktów, ale nie ma ich na tyle dużo, by miało to wpłynąć na całościowy odbiór powieści. Za to ważne jest, że książkę czyta się łatwo i szybko.
„– (…) jeśli nie dostanę szybko odpowiedzi, zastrzelę pierwszą osobę, która przekroczy próg tego pokoju. I nieważne, czy to będziesz ty, czy ktoś inny.
– Jesteśmy z FBI, Robie.
– A ja jestem cholernie wkurzonym facetem z Glockiem w ręce. Po co ta dyskusja?”
Choć skrótowy opis pierwszych zdarzeń “Niewinnego” może kojarzyć się z “Leonem Zawodowcem”, to jednak szybko te skojarzenie się rozmywa, akcja toczy się w innym kierunku, a relacje i charaktery postaci też nie są kopią tego, co znamy z kultowego filmu. Cel historii też wydaje się inny - nie ma w niej dużo miejsca na refleksje, doskonalenie charakterów, jest akcja, jest dobra intryga dająca solidną porcję rozrywki.
„Z takimi pieniędzmi można narobić niezłego zamieszania, pomyślał Robie. Świat byłby bezpieczniejszy, gdyby ludzie nie posiadali takich wielkich bogactw.”
Ale, mimo rozrywkowego celu powieści, jest ona dobrze zakorzeniona w historii Ameryki. Poza zaangażowaniem różnych służb i przewijającym się w tle Białym Domem, autor pokusił się też o pewną krytykę w stosunku do podejścia swojego kraju do służących mu żołnierzy oraz bezdomnych. To ważny, uświadamiający skalę problemu temat, który potraktowany jest z całkowitą powagą, choć przecież wpisany w powieść rozrywkową. Ale to przecież dobry zabieg, dzięki którego szerokie grono odbiorców może się co nieco w tym temacie dowiedzieć.
„Za zwartym murem agentów dostrzegł prezydenta. Kiedy wygrywał wybory, miał ciemne włosy. Teraz, po trzech latach urzędowania, spora ich część zmieniła barwę na siwą. Może dlatego ten budynek nazywa się Białym Domem, pomyślał Robie. Szybko postarza swoich mieszkańców.”
Cała historia prowadzona jest szybkim tempem. Są pościgi, wybuchy, strzelanki i tym podobne wpisane w gatunek sensacji sceny, ale dzięki ciekawej, rozbudowanej i zaskakującej intrydze, czytelnik nie ma wrażenia, że ot, to kolejna sensacja jakich wiele, ta sama historia opowiedziana innymi słowami. Akcja powieści faktycznie angażuje, a postacie budzą emocje. Zagadka skonstruowana jest z rozmysłem i choć niektóre jej elementy da się przewidzieć, to jednak całość potencjalnie możliwa do odgadnięcia, jest zawoalowana tak, że nie wydaje mi się, by ktokolwiek z czytelników był w stanie sam dopiąć wszystkie luźne jej sznurki w jedną spójną całość. Dopiero, gdy historia dobiega końca, a narrator wyjaśnia wszystkie luki, okazuje się, że przecież na długo przed końcem dysponowaliśmy wszystkimi potrzebnymi informacjami…
„Większa część pracy przy prowadzeniu śledztwa jest stratą czasu. Ale trzeba ją wykonać, żeby wydobyć na wierzch te elementy, które wydają się nic nieznaczące (…).”
Jako że “Niewinny” to początek serii z jednym bohaterem, to i on zasługuje na chwilę uwagi. Will Robie, mimo swojego zawodu narzucającego mu samotne życie, jest postacią, którą da się lubić. Autor dobrze wplata jego przemyślenia i emocje w akcję - choć w większości Robie działa, tak jak został do tego wyszkolony, to jednak nie jest bezmyślną maszyną, a myśli o jego własnej przyszłości coraz mocniej, częściej zaczynają krążyć mu po głowie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w pewien sposób pokazuje, iż jakiś kompas moralny ma - jasne, żyje z zabijania, ale swoje granice ma, a gdy na jego drodze zjawia się nastolatka, to mimo wszystko nie okazuje jej obojętności. Bez wątpliwości jest to postać, którą chciałabym się poznać lepiej, dlatego mam nadzieję, że kolejne tomy serii w końcu trafią na polskie księgarskie półki!
„(…) dlaczego coś robimy? Ponieważ wierzymy w określone rzeczy. I musimy uczynić wszystko, żeby tę wiarę potwierdzać.”
Podsumowując, “Niewinny” to dobrze skonstruowana powieść sensacyjna, która trzyma się ram gatunkowych, ale zbudowana jest według dobrego pomysłu. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia, że czyta kolejną kalkę, a los postaci nie jest mu obojętny - oczywiście przez to, że wiemy już, że to seria, o życie Robiego obawiać się nie musimy, ale to wcale nie znaczy, że historia nie przynosi żywych emocji. Rozbudowana, logicznie prowadzona intryga kieruje czytelnika jak po sznurku dokładnie w te rejony, w które życzy sobie zaprowadzić go autor - sprytnie manipuluje uwagą, dobrze maskując tropy, które choć są, to jednak są tak dobrze ukryte, że zdecydowanie potrzebna jest czytelnikowi pomoc, by złożyć je w jedną całość. Charakterne, ale dające się lubić postacie dopełniają obrazu dobrej, rozrywkowej powieści. Chętnie sięgnę po więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz