Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czwartkowy klub zbrodni, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania czwartkowy klub zbrodni, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

marca 18, 2026

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

"Uśmiech fortuny" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Uśmiech fortuny
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 5
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Richard Osman od początku swojej kariery zawodowej związany był z brytyjską telewizją - najpierw zajmował się produkcją i zarządzaniem, później przeszedł na drugą stronę kamery i za sprawą teleturnieju The Pointless, którego prowadzącym był przez lata stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobistości telewizyjnych. Ostatnio jednak dał poznać się też od innej strony - w 2020 wydał swoją pierwszą powieść pt. “Czwartkowy Klub Zbrodni”, która przyczyniła się do rosnącej popularności kryminału cosy crime. Teraz zapoczątkowana tym tytułem seria liczy już pięć tomów i sprzedała się w ponad pięciomilionowym nakładzie, a w poprzednim roku doczekała się ekranizacji filmowej w gwiazdorskiej obsadzie z Helen Mirren, Pierce'em Brosnanem, Benem Kingsley’em i Celią Imrie. W roku poprzednim autor rozpoczął również nową serię Wyjaśniamy morderstwa, którą będzie rozwijał naprzemiennie z Czwartkowym Klubem Zbrodni.
W Polsce na ten moment dostępne są wszystkie jego powieści, choć Czwartkowy Klub Zbrodni zaliczył dwa początki - po raz pierwszy wydany był w 2020 roku pod tytułem “Morderców tropimy w czwartki” i wtedy na tym jednym tomie się skończyło. Dopiero w 2023 książka wydana została ponownie, już pod tytułem “Czwartkowy Klub Zbrodni”, a niewiele później ukazały się tłumaczenia trzech kolejnych tomów (recenzje – klik!). Na najnowszy, piąty pt. “Uśmiech fortuny” przyszło nam jednak poczekać dwa lata i prawdopodobnie kolejne tyle będziemy czekać na tom szósty - autor wydaje jedną książkę rocznie, a zatem teraz przy dwóch seriach kolejne tomy danej serii właśnie w takim dwuletnim, naprzemiennym odstępie będą się ukazywać.
 
Od wydarzeń z “Ostatni gasi światło” minął już rok. W tym czasie życie na osiedlu seniorów Coopers Chase toczyło się spokojnym, stałym rytmem, a choć Elizabeth na jakiś czas ze wspólnych aktywności się wycofała, to Czwartkowy Klub Zbrodni, jaki połączył i rozpoczął przyjaźń czwórkę emerytów, przetrwał. Jednak tego czwartku to nie w osiedlowej bibliotece będą się spotykać, a na weselu córki Joyce: Joanna wychodzi za mąż za Paula, wykładowcę, którego poznała pół roku temu. A kiedy wszyscy tańczą, do Elizabeth pozostałej przy stoliku podchodzi drużba pana młodego, Nick Silver, współwłaściciel dużej firmy zajmującej się przechowywaniem zimnych danych. Nick twierdzi, że ktoś dzisiaj rano chciał go zabić, a że Paul mówił mu, że Elizabeth jest byłą agentką specjalną, pomyślał, że mogłaby mu pomóc. Mężczyzna jest przekonany, że ktoś czyha na jego życie, a Elizabeth patrząc na zdjęcie bomby, jaką odkrył przyczepioną do swojego samochodu, jest w stanie się z nim zgodzić. Umawiają się zatem na dzień kolejny, jednak gdy dociekają wraz z Joyce do jego mieszkania, jego już tam nie ma. Jest bałagan, jakby ktoś czegoś szukał, i cienka teczka podpisana imieniem Elizabeth… W tym samym czasie Ron musi zmierzyć się z innym problemem, w którym zagrożone jest życie jego własnych dzieci. Czy po raz kolejny czwórka emerytów zdoła wyjść z tych tarapatów obronną ręką?
“Niektórzy ludzie zajmują się w życiu podkładaniem bomb, dlatego inni muszą je potem rozbrajać.”
Książka rozpisana jest na dziewięć części, z czego osiem toczy się w przeciągu ośmiu dni, według których są podzielone. Ostatnia część to zdarzenia już mocniej rozciągnięte w czasie, aż do półtora miesiąca później. Części dzielone są na rozdziały, których w sumie jest 76, a poprzedza je krótki prolog. Pisane są w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego z perspektywy Elizabeth, Rona, Ibrahima i jeszcze kilku powiązanych z nimi postaci znanych w tej serii, okazyjnie przewijają się też krótkie rozdziały pisane z perspektywy osób występujących tylko w tym tomie. Wyjątek narracyjny stanowi Joyce, która pisze w narracji pierwszoosobowej w formie pamiętnika. Całość utrzymana jest w lekkim, subtelnie podszytym humorem tonie, w którym jest miejsce zarówno na zagadkę kryminalną, jak i refleksje na tematy przyjemnie uniwersalne, a język dobrze tę uniwersalność oddaje, dzięki czemu jest to powieść, która trafić może do szerokiego grona odbiorców w różnym wieku.
“A więc do tego już doszło? Każdy nowy dzień przynosi nowe poniżenia. Każdego dnia mężczyzna, który nigdy nie prosił o pomoc, nagle musi polegać na cudzej życzliwości.”
Richard Osman serię Czwartkowy Klub Zbrodni oparła na czwórce mocno kontrastowych postaci, które szybko odkrywają, że mimo dzielących ich różnic, tak naprawdę dzięki nim się uzupełniają. Jednak mimo rozwijającej się przyjaźni, każdy z nich w jakiś sposób nadal pozostaje samotny - dzieli ich życiowe doświadczenie, osobiste zmartwienia. W tomie piątym Elizabeth nie jest już tą samą osobą co kiedyś, po ostatnich zdarzeniach jest bardziej wyciszona, mniej aktywna. Ron z kolei zaczyna dostrzegać, że zawodzi go ciało, co dla mężczyzny żyjącego według stereotypów, jest naprawdę trudne do przyjęcia - bo jak taki macho może przyznać się do słabości? Ibrahim z kolei coraz mocniej odczuwa samotność, brak obok siebie drugiej osoby. Joyce poświęca uwagę swojej relacji z córką, z którą różni się jak ogień i woda, a przez to nigdy nie była w stanie jasno się porozumieć, żadna z nich nie umie wyrazić, co tak naprawdę dla siebie znaczą. I każdy osobisty problem każdej z tym postaci ma w tej powieści swoje miejsce – a przez to na pewno nie można powiedzieć, że jest to po prostu zagadka kryminalna.
“Życie to nie tylko szukanie morderców, chociaż jest z tym niezła zabawa. Czasem trzeba pomóc ludziom, którzy jeszcze żyją.”
Cała fabuła powieści jest wyraźnie wielowątkowa - poza główną zagadką, pojawia się też motyw rodzinnych problemów Rona, prywatne problemy każdego z nich, oraz dość świeżej relacji Ibrahima z przestępczynią Connie. Nie brakuje też i fragmentów z życia Bogdana (polski wątek!), który już w pierwszym tomie zaprzyjaźnił się z emerytami, są też i policjanci, a przede wszystkim Donna. I choć każdy z tych wątków nie jest bardzo rozbudowany, to jednak sprawia, że tempo powieści czasami się rozmywa, a czytelnicy, którzy nie znają wcześniejszym tomów serii, mogą mieć chwilowe problemy w połapaniu się kto jest kim. Mimo to jednak historię da się czytać od nich niezależnie, trzeba się jednak przygotować na małe poplątanie, jakie od czasu do czasu może dawać się we znaki.
“Z kłopotami jest trochę jak z miłością: kiedy nadejdzie właściwy moment, same cię znajdą.”
Sama zagadka kryminalna oparta jest na wątkach mocno współczesnych: w grę wchodzą komputerowe dane, ich bezpieczeństwo i bitcoiny, a dzięki przedstawieniu ich z perspektywy emerytów, czytelnik nie musi się obawiać, że coś w tych technologicznych zawiłościach okaże się niezrozumiałe - w końcu wszystko musi być tak wytłumaczone, by połapały się w tym osoby starsze, nieraz będące na bakier z technologią. Sama intryga przybiera momentami lekkie zabarwienie gangsterskie - emeryci balansują na krawędzi prawa, zawierają i korzystają ze znajomości, które wcale takie prawe nie są. W fabule pojawia się kilka wyraźnych twistów, a autor dobrze manipuluje uwagą, tak by rozwiązanie mogło czytelnika zaskoczyć.
„Znajduje kolejne fragmenty układanki, ale nikt nie chce mu pokazać obrazka na pudełku.”
Przede wszystkim jednak “Uśmiech fortuny” nie jest historią o zbrodni, a o miłości. Miłości, która przejawia się w różnych odcieniach, zarówno tych zdrowych, jak i toksycznych. Autor stawia na wartości, jakie są w życiu ważne, przypomina, że warto komunikować się z drugim człowiekiem, doceniać go, póki jeszcze nie jest na to za późno. Bo w serii, w której postaciami są osoby starsze, ta nieuchronność końca jest wyraźnie wyczuwalna - jest lęk przed tym, co dzieje się z ciałem, lęk przed zależnością, przed poczuciem bycia kulą u nogi czy po prostu nikomu niepotrzebnym. Jak sobie z tym radzić? Emeryci z Coopers Chase choć nieidealni, przybliżają te zagadnienia, w lekki, ale bardzo prawdziwy sposób.
“- Ach, czyli nie wiesz - domyśla się Donna. - Słuchaj, to nic złego przyznać się czasem do niewiedzy.
- Donna - mówi Elizabeth. - Ja to wiem. Tylko jeszcze nie w tej chwili.”
Podsumowując, “Uśmiech fortuny” to udana kontynuacja serii Czwartkowy Klub Zbrodni. Richard Osman bazuje na tym, co już dobrze sprawdziło się w poprzednim tomach: na zbrodni, w której łączy motywy współczesne z gangsterskimi, na relacjach rodzinnych i wadze przyjaźni, jak i emocjach i niepewnościach, jakie coraz wyraźniej odzywają się, gdy wiek staje się coraz bardziej zaawansowany. Pod płaszczykiem dobrej, kryminalnej rozrywki, mówi o tym, co faktycznie w życiu ważne, a choć brzmi to górnolotnie, to w formie kryminałów cosy crime sprawdza się całkiem przyjemnie - bo środkiem przekazu nie są wydumane słowa, a ciepłe uczucia i szczypta humoru. Miło było wrócić do ekipy Czwartkowego Klubu Zbrodni! Już czekam na więcej!
“(...) o tym, kim jesteśmy, nie decyduje to, co nam się przydarzyło, tylko to, co z tym potem zrobimy.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 25, 2023

"Czwartkowy Klub Zbrodni" Richard Osman

"Czwartkowy Klub Zbrodni" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Czwartkowy Klub Zbrodni
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 1
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Data premiery: 23.08.2023
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał cozy crime
 
Richard Osman na polskim rynku raczej nie był osobą rozpoznawalną, całkiem inaczej rzecz się miała w Wielkiej Brytanii. To gwiazda telewizji, komik, który przez lata prowadził program rozrywkowy, teleturniej Pointless na BBC One – to coś jak Familiada, tylko trochę na odwrót, bo wygrywa ten, kto zdobędzie najmniejszą liczbę punktów. Oczywiście poza tym programem Osman angażował się również w inne produkcje, jednak dopiero po przekroczeniu 50tki zdecydował się zadebiutować na rynku książki. I zrobił to równie spektakularnie! W 2020 roku ukazał się jego debiut, pierwszy tom serii kryminałów cozy crime pt. „Czwartkowy Klub Zbrodni”. Szybko zdobył listy bestsellerów, sprzedał się w ponad 4,5 milionowym nakładzie. U nas, na polskim rynku książka pojawiła się po raz pierwszy chwilę później, pod koniec roku 2020 pod skrzydłami Wydawnictwa Muza i tytułem „Morderców tropimy w czwartki” (recenzja – klik!). Osman po debiutancki sukcesie co roku wydawał kolejny tom, jednak nam przyszło poczekać dłużej – dopiero trzy lata później, kiedy stery przejęło Wydawnictwo Agora, ma ukazać się u nas cała seria. I to w tempie ekspresowym, bo już we wrześniu premierę będzie miał tom drugi pt. „Człowiek, który umarł dwa razy”, a pod koniec października ma ukazać się tom trzeci pt. „Kula, która chybiła”. Na rynku angielskim w tym czasie wydany ma zostać tom czwarty, więc kto wie, może i tego tłumaczenia się wkrótce doczekamy. Ja z pewnością z przyjemnością sięgnę po każde z nich!
 
Historia „Czwartkowego Klubu Zbrodni” toczy się w Coopers Chase, luksusowym osiedlu dla seniorów, które położone jest w miejscu bardzo urokliwym – na wzgórzu, w okolicy starego klasztoru, w otoczeniu drzew i stawów. Tam mieszka czwórka głównych bohaterów: Joyce, Elizabeth, Ibrahim i Ron. To członkowie Czwartkowego Klubu Zbrodni, który zapoczątkowała Elizabeth wraz ze swoją przyjaciółką Penny, byłą policjantką, z którą w imię dobrej zabawy i poczucia sprawiedliwości co czwartek przyglądały się starym sprawom kryminalnym, które nigdy nie zostały rozwiązane. Teraz jednak, kiedy ktoś morduje jednego z udziałowców osiedla, mężczyznę-budowlańca, którego chwilę przed śmiercią emeryci widzieli kłócącego się z właścicielem, postanawiają, że pomogą policji i przyjrzą się sprawie. Tym bardziej, że szybko okazuje się, że syn jednego z nich może być w te śledztwo wplątany... Czy faktycznie Czwartkowy Klub Zbrodni rozwiąże zagadkę śmierci szybciej niż policja? Ze znajomościami Elizabeth, wiedzą Ibrahima, bystrością Rona i umiejętnością łagodzenia konfliktów Joyce wcale nie jest to wykluczone...
„Kilka kieliszków wina i zagadka. Spotkanie towarzyskie i drastyczne szczegóły. Trudno o lepszą rozrywkę.”
Historia rozpisana jest na dwie tytułowane części składające się w sumie na 115 króciutkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego, który naprzemiennie obserwuje seniorów, policję, właściciela ośrodka i księdza oraz przez Joyce w narracji pierwszoosobowej, która swoje wrażenia postanowiła spisywać w formie pamiętnika. Styl powieści jest prosty i lekki, delikatnie zabawny, utrzymany w ciepłym, przyjemnym tonie. Językowo książka jest dobrze wyważona, tak że swoim klimatem nasuwa na myśl stare powieści detektywistyczne.
 
Bo tutaj, jak na współczesne cozy crime przystało, zbrodnia nie jest krwawa i najczęściej dokonuje się poza sceną. Historia oparta jest na sprycie i dedukcji głównych bohaterów, którzy nieraz pakują się w trakcie śledztwa w dziwnie zabawne sytuacje. Tutaj, w roli głównych postaci, Osman osadził emerytów i był to prawdziwy strzał w dziesiątkę – z jednej strony lekceważeni przez resztę społeczeństwa, z drogiej pełni doświadczeń i szanujący każdy kolejny dzień, mogą niezauważeni tropić ślady, które inni przeoczyli. Kreacje tych postaci są na wysokim poziomie – każdy z nich ma swój wkład w historię, razem faktycznie są w stanie skutecznie działać. Joyce to była pielęgniarka, Ron działacz związkowy, Ibrahim psychiatra, a Elizabeth... działała w zawodzie, który objęty jest ścisłą tajemnicą, jednak jej ogromne znajomości i ilość krajów Europy i nie tylko jakie odwiedziła w czasie swoich tajnych misji, mówią same za siebie. Każdy z nich narysowany jest lekką kreską, w sposób delikatnie komediowy, jednak pod tym kryją się ciekawe spostrzeżenia dotyczące natury przemijania.
 
I właśnie ta możliwość spojrzenia na życie z innej perspektywy, jest w powieści bardzo cenna. Patrzymy na świat oczami postaci, które teraz już nic nie muszą, które mogą spędzać dni tak jak chcą, jednak cały czas ze świadomością, że zostało im na to niewiele czasu, bo kto wie kiedy dopadnie ich śmierć czy niepełnosprawność – szczególnie ta umysłowa, zarówno Elizabeth jak i Ibrahim są przerażeni, że ich sprawność intelektualna drastycznie spaść. I tak zderzamy się z ich obawami, które są charakterystyczne dla tego wieku, ale i z innym podejściem do życia – dla nich przecież każdy dzień jest cenny. Chcą tę resztkę czasu spędzić wykorzystując go w pełni, a równocześnie dbając, by tego czasu nadal jeszcze trochę mieć. W skrócie propagują podejście do życia, którego i my powinniśmy się uczyć – by nie marnować czasu, żyć tu i teraz, w poszanowaniu dla innych i samych siebie. To cenna lekcja.
„Przed laty wstawali wcześnie, bo czekało ich dużo pracy, a dzień miał tak mało godzin. Teraz zrywają się o świcie, bo tyle jest do zrobienia, a tak niewiele dni im zostało.”
Poza seniorami przyjemnymi postaciami są też policjanci – Donna i Chris, którzy często rozmyślają nad tym czy są sami czy samotni. Donna to młoda czarnoskóra kobieta, która przeniosła się na ten mały posterunek z Londynu, by uciec przede dawną miłością, teraz, wykonując nudne obowiązki, trochę tego żałuje. Chris to pokolenie środkowe, mężczyzna około 50letni, który dbanie o siebie przekłada zawsze na kolejny dzień... Obydwoje sprytni, jednak czy tak sprytni jak nasi staruszkowie? 😉
 
Takim trochę czarnym charakterem jest właściciel osiedla – planuje rozbudowę, ale kompletnie nie dbając o komfort staruszków, a jedynie chcący wzbogacić się jak najwięcej. Dla niego nic nie jest święte (no, może prócz niego samego...), liczy się tylko pieniądz. I z tego powodu też pokłócił się z zamordowanym, wydaje się również, że kto jak kto, ale to właśnie on mógłby być skłonny w imię własnego interesu zabić. Z nim powiązana jest też postać innego budowlańca, złotej rączki Bogdana, który w historię wprowadza polski akcent.
 
Intryga kryminalna zbudowana jest skrupulatnie i nieszablonowo, w taki sposób, który rzadko w kryminałach spotykamy. Prowadzona jest sprawnie, ze skupieniem na detale, informacje, które zdobywają seniorzy, które nieraz zaskakują. Jednak to finał przynosi największe zdziwienie, jest słodko-gorzki, a mimo komediowego wydźwięku książki, również lekko smutny. Nieoczywisty, to chyba najlepsze określenie.
„Ludzie, bez względu na to, co mówią głośno, uwielbiają czytać o morderstwach (...).”
Na koniec jeszcze trochę o miejscu – Coopers Chase przedstawione jest sielsko, uroczo. To chyba nic dziwnego, skoro jest to osiedle luksusowe, dla seniorów, których stać na ładne mieszkania i nieodmawianie sobie przyjemności. Tam czas płynie inaczej – ludzie są sobie chyba bliżsi niż gdziekolwiek indziej, bo mają dla siebie czas. Wspierają swoje zainteresowania, często spotykają się na partyjkę szachów czy posiadówkę przy dobrym winie. Nikt tam się nie spieszy, każdy zdaje się skupiać na tym, by czuć się dobrze, dbać o siebie i korzystać z towarzystwa ludzi w podobnym wieku, z którymi doskonale się dogaduje. Czy to utopia? Po części pewnie tak, ale cozy crime pozwala na stworzenie takiego uroczego i bezpiecznego miejsca.
 
Podsumowując, nie dziwię się popularności tego tytułu na rynku angielskim i myślę, że i u nas ma szansę dobrze się zadomowić. "Czwartkowy Klub Zbrodni” to kryminał z jednej strony zabawny i ciepły, z drugiej mówiący o tematach, o których pamiętać powinien każdy z nas. Przyjemne kreacje postaci, różne, a jednak malowane dosyć komediową kreską, subtelny humor i intryga kryminalna poprowadzona w sposób nieoczywisty sprawiają, że ciężko się od lektury oderwać. Spędziłam z tym tytułem naprawdę przyjemne kilka godzin i już nie mogę doczekać się premiery tomu drugiego! Seniorzy z Coopers Chase skradli moje serce 😉
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 29, 2024

"Ostatni gasi światło" Richard Osman

"Ostatni gasi światło" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Ostatni gasi światło
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 4
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Data premiery: 27.03.2024
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 448
Gatunek: kryminał cozy crime
 
Richard Osman na rynku brytyjskim znany jest od dawna - tyle, że w branży telewizyjnej. Był producentem, gospodarzem między innymi znanego brytyjskiego teleturnieju w stylu komediowym. Na rynku literackim jednak pojawił się niedawno – w roku 2020 zrobił sobie prezent na pięćdziesiąte urodziny i napisał książkę. Był to pierwszy tom serii Czwartkowy Klub Zbrodni o tym samym tytule. To znaczy u nas książka początkowo ukazała się pod innym - “Morderców tropimy w czwartku” - i dopiero w roku poprzednim, w 2023 wydana została ponownie pod właściwym tytułem. Zawdzięczamy to Wydawnictwu Agora, które w przeciągu siedmiu miesięcy dostarczyło nam wszystkie cztery dostępne tomy tej serii (recenzje - klik!). Aktualnie autor zajmuje się przede wszystkim pisaniem, jednak z pojawiania się w TV nie zrezygnował całkowicie, a od 2023 współprowadzi też pocast. Na jego rynku rodzimym w tym roku, dokładnie na końcówkę września zaplanowana jest premiera jego piątej powieści, nie będzie to jednak część znanego już nam cyklu, a osobna historia kryminalna, początek innej serii powieściowej. Emeryci należący do Czwartkowego Klubu Zbrodni po raz piąty mają wrócić w przyszłym roku - oczywiście na rynku angielskim, choć nie ukrywam, że mam cichą nadzieję, że i polski wydawca nie da nam długo czekać na polskie tłumaczenia!
 
Historia “Ostatni gasi światło” rozpoczyna się w środę 26 grudnia, drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia. Na osiedlu dla seniorów Cooper Chase członkowie Czwartkowego Klubu Zbrodni, czyli Joyce, Elizabeth, Ron i Ibrahim właśnie jedzą wspólny świąteczny obiad, na który zaprosili również nowego członka tej emeryckiej społeczności - Mervyna. Oczywiście mężczyzna pojawia się na zaproszenie Joyce, której jest go szkoda, bo widzi jak trudno jest mu nawiązać nowe znajomości. Podczas obiadu jednak dowiadują się, że Mervyn chyba daje się naciągać oszustom internetowym… trzeba się więc temu przyjrzeć. Jednak nie ten temat jest ich główną kryminalną atrakcją końcówki tego roku - wieczorem tego samego dnia dochodzi do morderstwa. Ofiarą pada znany im antykwariusz Kuldesh, który pomógł im rozwiązać poprzednią zagadkę kryminalną. To dobry znajomy Stephena, męża Elizabeth, który prawdopodobnie w jakiś dziwny sposób wplątał się w aferę narkotykową… Zatem Czwartkowy Klub Zbrodni bierze się do roboty, choć tym razem ich działania przebiegają nieco inaczej - Elizabeth, która do tej pory im przewodziła, trochę wycofuje się z roli szefowej, zaprząta ją problem prywatny, a i Chris i Donna, para detektywów z lokalnego posterunku nie do końca jest z nimi w stanie współpracować - sprawę przejęła Narodowa Agencja ds Przestępczości. Czy mimo wszystko uda im się dojść do sedna sprawy? Czy będą mieli na to czas i energię, kiedy w Cooper Chase tak dużo się dzieje?
“- Nie wszystko musi wyglądać jak w filmach płaszcza i szpady - mówi Jill. - To nie Netflix.
- Przy moim życiu Netflix wysiada - mówi Elizabeth.”
Książka składa się z prologu i 3 tytułowanych części, które w sumie liczą 89 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez emerytów, zaprzyjaźnionych policjantów, jak i osoby zamieszane w te intrygę kryminalną w trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez narratora wszechwiedzącego oraz prze Joyce w narracji pierwszoosobowej pisanej w coś na wzór pamiętnika. Styl powieści jest lekki i przyjemny, dialogów jest dużo, pisane są z humorem, ale nie brakuje też kilku chwil na refleksje, głównie te dotyczące czasu i przemijania. Narracja Joyce językowo nieznacznie różni się od pozostałych, ogólnie jednak w książce raczej nie ma przekleństw. Całościowo utrzymany jest klimat przyjemnej, optymistycznej opowieści, choć przecież opowiada o śledztwie dotyczącym dosyć groźnej zbrodni, jak i tematach mocno gorzkich, szczególnie u schyłku życia. Już przy pierwszym spotkaniu z Osmanem zachwyciłam się tym, jak dobrze wychodzi mu tak kontrastowe połączenie, a ten tom nie tylko mi o tym przypomniał, ale i zachwyt pogłębił.
“Czyli teraz wywołujesz z przyjaciółmi wojny narkotykowe. Wolałem, jak pisałeś do urzędu gminy zażalenia w sprawie wywozu śmieci.”
Mimo osadzenia akcji w środowisku emeryckim, kryminalne tematy jakie wszystkie cztery tomy poruszają, są dosyć niebezpieczne, kręcą się wokół bardzo niebezpiecznych grup przestępczych. W tym rozpatrujemy temat przemytu i dystrybucji narkotyków, a zatem w historie wplecione są niebezpieczne narkotykowe gangi. Jest też wątek fałszerzy sztuki. Te tematy, szczególnie ten pierwszy wydają, się raczej za bardzo niebezpieczne dla emerytów, a jednak nasi bohaterowie dobrze się w tych sytuacjach odnajdują. I co najważniejsze - wychodzi to bardzo naturalnie, a do tego wprowadza w fabułę kolejny wątek humorystyczny.
“Twojego nazwisko nie znam, ale to ty odwiedzasz Connie Johnson w Darwell. Podobno jesteś marokańskim importerem kokainy. To prawda?“
Sama intryga prowadzona jest ciekawie, choć nie toczy się specjalnie szybkim tempem. W tym tomie szczególnie mocno oddany jest pewien wątek prywatny postaci, więc są momenty, gdy to nim się zajmujemy, a zagadka kryminalna schodzi na drugi plan. Mnie jednak to w żaden sposób nie przeszkadzało, a wręcz odwrotnie - dzięki temu mocniej doceniłam tę historię, to, jak ostatecznie tworzy spójną, jedną całość. Zagadka jest zbudowana dobrze, jest logiczna i zaskakująca.
“(...) obawiam się, że w tym przypadku chyba już tylko walę głową w ścianę. Jednak mam nadzieję, że kiedyś znajdę właściwą ścianę. I że ta ściana to będą otwarte drzwi. A ja jeszcze będę mieć głowę.”
Jak to w seriach bywa, w tym tomie spotykamy się z postaciami, które już dobrze z serii znamy, ale pojawiają się również nowi bohaterowie, większość z nich to gwiazdy tylko tego tomu, choć wydaje się, że kilka innych może zostać z serią na dłużej. Każda kreacja jest dopracowana, ciekawa, jednak największą uwagę zwraca tutaj nam ta główna czwórka, która aktualnie przeżywa coś naprawdę trudnego - mierzy się ze śmiertelnością, z poczuciem, że czas nieustannie ucieka, życie się zmienia, a to co było chwilę temu, już nie wróci. To właśnie dlatego ten tom z całej serii uznaję za najsmutniejszy, najmocniej wzruszający - tematy są ważne, ale i trudne, bo przecież nikt nie chce myśleć o tym, co czeka nas na końcu.
“Dlaczego zegar w przedpokoju nadal chodzi? Czy nie wie, że kilka dni temu czas się zatrzymał?”
Jednak wracając jeszcze na moment do postaci, to zdaje się, że każda postać z serii w tym tomie w pewien sposób dojrzewa, zmienia się. Na przykład Joyce, do tej pory szara myszka chowająca się gdzieś w tle, teraz zaczyna odgrywać bardziej przywódczą rolę. Ron dopuszcza do siebie emocje, Ibrahim w pewien sposób też w końcu się otwiera. Elizabeth, była agentka specjalna, która zawsze zachowywała zimną krew, teraz mierzy się z wydarzeniami, które mogą ją emocjonalnie przytłoczyć, a zatem i ona pokazuje na swoją całkowicie inną twarz.
“Wszyscy jesteśmy nic nieznaczącymi mgnieniami w historii, w świecie, którego nic a nic nie obchodzi, czy umrzemy, czy przeżyjemy.”
Tym, co lubię w tej serii, jest również to, że poza czystą rozrywką jaką daje komediowy wydźwięk rozmów postaci i solidne intrygi kryminalne, są tematy, jakie poprzez kreacje postaci i ich spojrzenie na świat porusza. Z jednej strony pokazuje, że niezależnie od wieku każdy z nas chce nowych bodźców, chce działać, realizować swoje pasje i po prostu żyć. Z drugiej daje nieco inną perspektywę - podkreśla jak cenne jest życie, każdy jeden dzień. Ukazuje też problemy, z jakimi przychodzi się mierzyć w starszym wieku - te zdrowotne – dotyczące ciała i umysłu, ale przede wszystkim emocjonalne, kiedy grono osób wokół zaczyna się wykruszać, świat się zmienia, a człowiek już nie do końca za nim podąża. To temat w tym tomie poruszany choćby przez postać Mervyna, który pada łatwą ofiarą oszustw internetowych.
“Przychodzi taki moment, kiedy częściej zaglądamy do naszych albumów ze zdjęciami, niż oglądamy wiadomości w telewizji Kiedy usuwamy się z czasu i pozwalamy, by on zajął się swoimi sprawami, a sami zajmujemy się swoimi. Po prostu przestajemy tańczyć do jego muzyki.”
Oczywiście “Ostatni gasi światło” to powieść, którą da się czytać osobno, niezależnie od serii, choć sama tak bardzo pokochałam bohaterów Czwartkowego Klubu Zbrodni, że gorącą polecam wszystkim całość, by w pełni docenić te wielowymiarowe kreacje postaci. Jednak myślę, że nawet bez znajomości serii, ten tom dostarczy dużo emocji, dużo wzruszeń i przemyśleń, ale i oczywiście ciekawą rozrywkę. Tym bardziej, że wydaje mi się, że ta historia nieco odbiega od poprzednich - jest bardziej refleksyjna, daje mocne poczucie, że coś się w niej nieodwracalnie kończy. Polecam fanom dobrych klasycznych powieści detektywistycznych, które osadzone są we współczesnej rzeczywistości, które nie tylko dobrze bawią, ale i dają do myślenia.
“Już od prawie osiemdziesięciu lat oglądam kwitnące żonkile i nadal jest to dla mnie cud. Tak jak to, że wciąż tu jestem i mogę to robić, a tylu ludzi już nigdy ich nie zobaczy.”
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 30, 2023

"Kula, która chybiła" Richard Osman

"Kula, która chybiła" Richard Osman

Tytuł: Kula, która chybiła
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 3
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Data premiery: 25.10.2023
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał cozy crime
 
Richard Osman to znana osobowość na rynku angielskim – przez wiele lat prowadził popularny teleturniej telewizyjny, jest komikiem, producentem, a od roku 2020 również pisarzem, pisze kryminały, w których wykorzystuje swoje urocze brytyjskie poczucie humoru – tak powstają przyjemne, lekkie i zabawne kryminały w nurcie cozy crime. Na rynku angielskim każdy kolejny tom serii ukazuje się równo raz na rok, w Polsce mieliśmy trochę inaczej – tom pierwszy ukazał się na chwilę po debiucie, również w 2020 pod tytułem „Morderców tropimy w czwartki” (recenzja – klik!) pod szyldem Wydawnictwa Muza, które niestety nie zdecydowało się na wydanie dalszych tomów. Na szczęście, w tym roku w końcu za kolejne tłumaczenia wzięło się Wydawnictwo Agora, dzięki któremu teraz możemy się cieszyć już trzema tytułami wydanymi w spójnej, bardzo przyjemnej szacie graficznej („Czwartkowy Klub Zbrodni” – klik!, „Człowiek, który umarł dwa razy” – klik!). W międzyczasie na rynku angielskim pojawił się już tom czwarty, więc nam pozostaje mieć nadzieję, że i tego tłumaczenia wkrótce się doczekamy!
 
Fabuła powieści toczy się w małym angielskim miasteczku, na luksusowym osiedlu dla seniorów zwanym Coopers Chase. Wkrótce ma się tam zjawić lokalna gwiazda telewizji – Mike Waghorn, który ma nakręcić materiał o Ronem, jednym z czwórki członków Czwartkowego Klubu Zbodni. Szybko wychodzi na jaw, że choć Ron jest podekscytowany potencjalną sławą, to tak naprawdę jest to intryga kryminalna wymyślona przez tę czwórkę – właśnie przyglądają się sprawie potencjalnego morderstwa sprzed dziesięciu lat, kiedy to młoda dziennikarka, współprowadząca program z Mike’m, zginęła spadając samochodem z klifu… to znaczy tak założyła policja, bo jej ciała nigdy nie znaleziono, były też przesłanki, by podejrzewać udział osób trzecich, jednak śledztwo szybko zostało zamknięte. Teraz członkowie Czwartkowego Klubu Zbrodni rozmawiali już z kilkoma osobami bliskimi dziennikarce, został im ten najsławniejszy – Mike. Czy jest podejrzany? Trzeba się sprawie przyjrzeć! Jednak nie jest to jedyna sprawa, jaka zaprząta głowy CKZ, a raczej jednego z jej członków. Elizabeth, była agentka wywiadu, dostaje anonimowe dziwne wiadomości prawdopodobnie odnoszące się do jej przeszłości… czy to czcze pogróżki czy jednak coś więcej?
 
Historia rozpisana jest na trzy tytułowane części, które składają się na prolog i 91 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego naprzemiennie skupiając się na kilku postaciach serii i tych zamieszanych w tę sprawę oraz w narracji pierwszoosobowej przez Joyce, drugą kobietę w CKZ, która zdarzenia opisuje w formie pamiętnika. Styl powieści to coś, co mocno się wyróżnia – jest lekki i zabawny, humor zawarty jest w sumie we wszystkich: w postaciach, w sytuacjach, w dialogach, ale nie jest przesadzony, nie ma go tyle, by zdominował historię, a po prostu nadaje jej tę lekkość, sprawia, że historia mroczna staje się urocza… Ciekawy zabieg nawiązujący do klasyki kryminału – tam też przecież nie chodziło o to, żeby zszokować brutalnością, a dostarczyć czytelnikowi dobrej rozrywki poprzez inteligentną zagadkę i wyśmienite kreacje postaci – i tu to dostajemy. Narrator trzecioosobowy jest wszechwiedzący, swoją historię prowadzi w stylu lekko pouczającym – często aktualne wydarzenia wykorzystuje, by rzucić jakąś uwagę, spostrzeżenie, mądrość ogólną. Wychodzi to bardzo naturalnie, w końcu głównymi bohaterami są postacie w wieku już mocno zaawansowanym, a więc i dostrzegające w życiu więcej, mające więcej doświadczeń i inne spojrzenie na to, co jest tak naprawdę ważne. Całość czyta się niesamowicie lekko, płynnie i przyjemnie.
„-Nie, to ja dziękuję. Że mnie pan wysłuchał.
Ostatecznie zawsze chodziło tylko o to. Ludzie często próbują nam coś powiedzieć i wystarczy im tylko na to pozwolić.”
Tym razem zagadki kryminalne dostajemy dwie, początkowo zajmujemy się nimi naprzemiennie, później, gdy reszta CKZ dowiaduje się o tej drugiej, sprawy jakoś tak naturalnie się ze sobą mieszają. Obydwie są dobrze przemyślane i nieoczywiste, a z tropów, jakie autor nam podsuwa, ciężko samodzielnie coś zbudować, finalnie jednak okazuje się, że wszystko jest spójne i logiczne. To inteligentne zagadki, w które zamieszane jest kilka podejrzanych osób… Historia ciekawi, zaskakuje, a przede wszystkim wciąga, przez to z jednej strony ciężko się od niej oderwać, z drugiej chciałoby się dawkować przyjemność, by za szybko się nie skończyła…
 
I choć zagadka kryminalna jest solidna i całkiem poważna jak na komediowy nurt kryminału, to tym, co w tej historii, jak i w całej serii bryluje, to postacie. To kreacje barwne, wielowymiarowe, pełne pokładów humoru, a jednak niosące też coś więcej, coś ważnego, co zmusza do zastanowienia nad swoim życiem i problemami, z jakimi boryka się społeczność osób starszych. W tym tomie dużo miejsca poświęcone jest na związek Elizabeth z mężem, który coraz częściej zapomina, prawdopodobnie cierpi na Alzheimera, który powoli go Elizabeth zabiera. To jeden z tych smutnych wątków serii, ten w którym patrzymy na powolne odchodzenie osoby ważniej, mimo tego, że przecież z ciałem jest ciągle wszystko w porządku. Ale starość to nie tylko smutki, to też ciągle czas kiedy można zaczynać od nowa i w tym tomie robi to Ron, który w końcu znajduje sobie potencjalną partnerkę… Tu dostajemy przyjemną, uroczą komedię o starszym panu, który próbuje odnaleźć się we współczesnym świecie randkowania. Pozostałej dwójki z CZK jest tu nieco mniej, ale jest to zrozumiałe – oni mieli swoje chwile świetności w tomach poprzednich.
Oczywiście poza tą czwórką są też inne postacie: Donna i Chris, dwójka policjantów, którzy współpracują z CKZ, jest też Bogdan, imigrant z Polski, który mocno przywiązał się do Elizabeth i jej męża. Jest też Connie, bohaterka z poprzedniego tomu, która i w tym odgrywa pewną ważną rolę. Każda postać jest przyjemnie oryginalna, nadaje lekturze charakteru, a zarazem dobrego humoru.
Nie da się nie wspomnieć o jeszcze jednej postaci, tym razem tej pojawiającej się tylko w tym tomie: o Mike’u, gwieździe lokalnej telewizji, który… no właśnie, jaką rolę tu gra? Czy jest dobry, czy jednak zły, co łączyło go z tamtą dziennikarką? Przyglądamy się jego karierze, jego motywom i znajomościom. I choć na pierwszy rzut oka kreowany jest na narcystyczną gwiazdkę, to mogę Wam obiecać, że i ta kreacja nie zawiedzie – jest dużo głębsza, dużo bardziej złożona.
 
W serii Czwartkowy Klub Zbrodni miesza się przeszłość z teraźniejszością. Pojawiają się stare sprawy, ale ta przeszłość przede wszystkim odnosi się do postaci – do ich stylów życia, do wspomnień i doświadczeń, które teraz pozwalają spojrzeć na wszystko z większym dystansem. W każdym tomie dowiadujemy się nowych przyjemnie ciekawych i zabawnych informacji z przeszłości postaci, ale jedno pozostaje niezmienne – ta celebracja życia, te przesłanie, że nigdy nie jest za późno, by nie tylko robić to, co trzeba, co wynika z obowiązków, ale by dobrze żyć pozwalając sobie na chwile przyjemności. W tym tomie mocno podkreślana jest siła przyjaźni, związków, które warto pielęgnować – na to też nigdy nie jest za późno, warto się trochę postarać, bo przecież tyle można zyskać…
 
Podsumowując, tom trzeci Czwartkowego Klubu Zbrodni nie zawodzi, a tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to jedna z moich ulubionych, nastrajających mnie pozytywnie serii. Solidna intryga kryminalna, uroczo zabawne, nieszablonowe postacie, dobry humor i ciekawe zmuszające do myślenia spostrzeżenia dają razem coś naprawdę niezwykłego, ciepłego i kojącego, choć przecież cały czas pozostajemy w gatunku kryminału. Myślę, że w serii rozkochają się wszyscy miłośnicy komedii kryminalnych i klasyki kryminału – bo tu nie liczy się brutalność, jej tu wcale nie ma, a inteligentna zagadka i niesamowite, bystre i sympatyczne kreacje postaci. Każdy tom serii przedstawia osobną zagadkę kryminalną, więc da się je czytać oddzielnie, jednak zróbcie sobie tę przyjemność i zacznijcie od tomu pierwszego, by w pełni poznać, a zatem i pokochać bohaterów. Ja już teraz z niecierpliwością wypatruję informacji o polskiej wersji tomu czwartego i trochę zazdroszczę tym, którzy ciągle mają lekturę serii przed sobą – czeka Was niesamowita przyjemność!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 28, 2020

"Morderców tropimy w czwartki" Richard Osman

"Morderców tropimy w czwartki" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Morderców tropimy w czwartki
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 1
Tłumaczenie: Anna Rajca - Salata
Data premiery: 14.10.2020
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Gatunek: komedia kryminalna
 
Richard Osman to brytyjski producent i prezenter teleturniejów telewizyjnych, komik, a teraz i autor. „Morderców tropimy w czwartki” to jego debiut literacki. Co ciekawe w tym samym czasie co Richard, na rynku literackim debiutował także jego brat, Mat Osman, muzyk, basista i współzałożyciel brytyjskiego rockowego zespołu Suede, powieścią pt. „The ruins”, która jak na razie nie została przetłumaczona na język polski. Podczas pisania tej recenzji dotarłam do informacji, iż autor już teraz szykuje tom drugi przygód członków Czwartkowego Klubu Zbrodni, co cieszy mnie przeogromnie! Na rynku angielskim książka ma się ukazać we wrześniu 2021 roku. Oby do nas równie szybko dotarła!
„Kilka kieliszków wina i zagadka. Spotkanie towarzyskie i drastyczne szczegóły. Trudna o lepszą rozrywkę.”
Fabuła powieści „Morderców tropimy w czwartki” toczy się w południowo-wschodniej Anglii, w hrabstwie Kent, a jeszcze dokładniej – na luksusowym osiedlu dla seniorów Coopers Chase. Emeryci żyją sobie spokojnie w otoczeniu przyrody w miejscu dawnego klasztoru, w zasięgu ręki mają wszystko co potrzeba, a nawet i więcej. Jest tu też dużo ciekawych klubów, między innymi Czwartkowy Klub Zbrodni. Został on założony przez Elizabeth i Penny, dawną komisarz, która po kryjomu skopiowała akta nierozwiązanych spraw i teraz razem z przyjaciółmi starają się dostrzec to, co kiedyś przeoczyła policja. Do kobiet dołączył Ron i Ibrahim, ale niestety Penny jakiś czas temu trafiła do szpitala. W tym czasie do klubu dołączyła Joyce. Przyjaciele mają właśnie zastanowić się nad nową sprawą, kiedy okazuje się, że po dosyć burzliwym spotkaniu emerytów w sprawie rozbudowy ośrodka, współwłaściciel i główny budowlaniec został zamordowany w swoim mieszkaniu. Klub postanawia zatem skupić się na tej zbrodni i rozwiązać jej zagadkę przed policją. Tym samym muszą uruchomić wszystkie swoje dawne znajomości, a i przekonać do siebie śledczych prowadzących tę sprawę… Czy im się to uda? Kto i dlaczego popełnił tę zbrodnię? I czy przypadkiem czwórka zadziornych emerytów nie wpakuje wszystkich w kłopoty?
 
Książka składa się z 115 bardzo króciutkich rozdziałów rozdzielonych na dwie części. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, wyjątkiem są rozdziały z pamiętnika Joyce – te oczywiście pisane są w narracji pierwszoosobowej. Narrator obserwuje naprzemiennie kilka głównych postaci – przeważnie na zmianę emerytów i policję, skupia się nie tylko na ich poczynaniach, ale i myślach i odczuciach. Styl, w którym napisana jest powieść, jest bardzo prosty i pełen dialogów. Nie jest to może stricte komedia kryminalna, do których jestem przyzwyczajona – to raczej taka urocza, pozytywna powieść kręcąca się wokół ciekawej i całkiem skomplikowanej zagadki kryminalnej. Nie znajdziemy tu specjalnie sytuacji w których wybuchniemy niekontrolowanym śmiechem, ale bijący z kart powieści optymizm i urok na pewno każdemu czytelnikowi sprawią ogromną przyjemność.
„W starszym wieku można robić prawie wszystko, na co ma się ochotę. Nikt już nas nie beszta poza lekarzami i własnymi dziećmi.”
Myślę, że mamy tu kilka czynników odpowiedzialnych za powodzenie tej powieści. Na pewno trzeba tu wyróżnić bohaterów – zarówno emeryci, jak i para policjantów są bardzo fajnie przedstawione. To postacie energiczne, żywiołowe, z charakterem, acz każda z nich z innym. Elizabeth to ta, która ma najwięcej znajomości, jest jakby przewodniczącą Klubu. Joyce, emerytowana pielęgniarka, jest bystra i spostrzegawcza. Ibrahim to były psychiatra, zawsze do każdej kwestii podchodzi matematycznie. Ron, dawny bojownik klasy robotniczej, jest płomiennym mówcą i człowiekiem nieowijającym w bawełnę. Ta ekipa idealnie się uzupełnia, każdy z nich na swoją funkcję w grupie, a łącząc siły ich moc dedykacyjna jest nie do pokonania. Poza nimi warto też wspomnieć o policjancie Chrisie, 50latku który cierpi na nadwagę i samotność oraz Donnie, 20kilkuletniej posterunkowej, która przeniosła się tu z Londynu i w hrabstwie Kent nudzi się niemiłosiernie. Każda z tych postaci jest barwna, kolorowa i pozytywna, choć każdy z nich gdzieś tam walczy z własnymi problemami.
 
Drugim czynnikiem, który sprawia, że powieść mogę uznać za naprawdę udaną jest osadzenie akcji w bardzo ciekawym miejscu. Jak wspomniałam osiedle powstało w miejscu dawnego kobiecego klasztoru, w uroczym i dosyć odosobnionym zakątku hrabstwa. Niedaleko jest morze, kilka mniejszych uroczych miejscowości i pełno zieleni i bliskości natury. Dodatkowo samo Coopers Chase jest naprawdę ciekawym miejscem. Gdzieś pod koniec powieści było stwierdzenie córki Joyce, która mówiła, że bała się, że matka po przeprowadzce na osiedle emerytów zgaśnie i będzie czekała tylko na śmierć. Zdarzyło się jednak odwrotnie, to tu znalazła nowe zainteresowania, nowych przyjaciół i sens życia, gdy dzieci już dorosły, mąż umarł, a praca zawodowa to tylko wspomnienie.
„Zawsze wiemy, kiedy robimy coś po raz pierwszy, prawda? Ale bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę, kiedy coś dzieje się po raz ostatni.”
Skoro już jesteśmy przy osiedlu emerytów, które dało bohaterce nowe życie, to warto zaznaczyć, że autor w bardzo fajny, przyjemny, a zarazem chyba prawdziwy sposób oddał głos bohaterom 65+. Przedstawił zarówno te pozytywne aspekty życia emerytów, jak i ich negatywne strony. Mimo pozytywnego wydźwięku, książka zawiera dużo ciekawych spostrzeżeń jak spojrzenie na życie z wiekiem się zmienia, jakie problemy i obawy męczą ludzi w takim wieku. Przez to lektura nabiera większego wymiaru, niesie nie tylko rozrywkę, ale i większą empatię do ludzi starszych.
„Przed laty wstawali wcześnie, bo czekało ich dużo pracy, a dzień miał tak mało godzin. Teraz zrywają się o świcie, bo tyle jest do zrobienia, a tak niewiele dni im zostało.”
Oczywiście książka to jakby nie było kryminał, a więc na koniec porozmawiajmy trochę o tej intrydze kryminalnej. Szczerze – już przed połową książki byłam pewna, że wiem kto zabił. No cóż, oczywiście okazało się, że moja pewność jednak rozminęła się z rozwiązaniem…  Intryga kryminalna okazuje się naprawdę skomplikowana, co przy komediach kryminalnych raczej nie jest częstym wyborem. Do tego, mimo że akcja nie jest specjalnie mocno dynamiczna (w końcu bohaterowie to emeryci…), to jednak pełna zwrotów akcji, cały czas coś czytelnika zaskakuje. Naprawdę zadziwiająco dobrze się przy tej zagadce bawiłam, autor wiele razy wyprowadził mnie w pole 😉
 
Podsumowując, nie spodziewałam się, że „Morderców tropimy w czwartki” będzie tak urocze, a zarazem tak dobre. Nie widzę tutaj ironicznego podejścia czy stricte brytyjskiego humoru, o którym słyszałam podczas akcji reklamowej książki, a raczej całość przypomina mi cudowne komedie romantyczne z serii Mała Czarna Wydawnictwa Albatros, tyle że o miłości jest tu mniej, a całość kręci się wokół morderstw… Bohaterów powieści pokochałam całym sercem i już tak od połowy powieści modliłam się, by autor zdecydował się napisać część kolejną z Klubem Zbrodni w roli głównej. Tak więc wyszukana informacja o zapowiedzi tomu kolejnego cieszy mnie przeogromnie – będę czekać z utęsknieniem!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza!
Książka dostępna jest też w abonamencie 


września 08, 2023

"Człowiek, który umarł dwa razy" Richard Osman

"Człowiek, który umarł dwa razy" Richard Osman

Autor: Richard Osman
Tytuł: Człowiek, który umarł dwa razy
Cykl: Czwartkowy Klub Zbrodni, tom 2
Tłumaczenie: Olga Mysłowska
Data premiery: 06.09.2023
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 456
Gatunek: kryminał cozy crime
 
Richard Osman, angielski producent, komik i prezenter telewizyjny, w okolicach swojej 50tki zdecydował się w końcu spełnić marzenie o napisaniu książki. I tak stworzył „Czwartkowy Klub Zbrodni”, książkę, która przyniosła nurtowi cozy crime spory rozgłos na rynku światowym – jego książki sprzedały się w milionach egzemplarzy, tłumaczone są na wiele języków. I tak, książki, bo tom pierwszy doczekał się kontynuacji, teraz już można mówić, że jest to cykl – w tym roku na rynku angielskim ma ukazać się tom czwarty. U nas Wydawnictwo Agora zrobiło czytelnikom tę przyjemność, że wcale nie musimy czekać rok na wydanie kolejnego tomu – pod koniec sierpnia ukazało się nowe wydanie tomu pierwszego (recenzja – klik!), a już dwa tygodnie później premierę świętował tom drugi pt. „Człowiek, który umarł dwa razy”. Na tom trzeci przyjdzie czekać nam półtora miesiąca –ukaże się pod koniec października.
 
Historia „Człowieka, który umarł dwa razy” toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z tomu pierwszego. Na ekskluzywnym osiedlu seniorów Coopers Chase zrobiło się spokojnie – czwórka emerytów: Joyce, Elizabeth, Ron i Ibrahim spotykają się ponownie co czwartek, by rozwiązywać stare kryminalne sprawy, ale trzeba przyznać, że brak wrażeń, po ilości zbrodni, do jakich dochodziło ostatnio w ich towarzystwie, trochę zaczyna im dokuczać. Joyce myśli nad adopcją psa, Ibrahim stara się więcej wychodzić z domu. Elizabeth za to właśnie dostała coś, co może zapewnić im atrakcję – list od Marcusa Carmichaela, starego znajomego, z którym powiązana była zawodowo. Mężczyzna pisze, że właśnie sprowadził się na ich osiedle i zapraszam Elizabeth do siebie na wino. Elizabeth dobrze wie, kto to jest, szkopuł w tym, że ten mężczyzna jest od dwudziestu lat martwy.... Kto zatem przysłała jej list? I po co? Choć na razie Elizabeth zatrzymuje tę informację w tajemnicy, to już za moment czwórka seniorów ponownie wplącze się w zagmatwaną i niebezpieczną intrygę kryminalną!
„(...) czasem warto się zatrzymać i po prostu napić się wina z przyjaciółmi, i poplotkować, nawet jeśli dookoła trup ściele się gęsto.”
Książka składa się z trzech tytułowanych części liczących w sumie 84 krótkie rozdziały. Te pisane są z kilku punktów widzenia w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego oraz przez Joyce w formie pamiętnika w pierwszej osobie czasu przeszłego. Styl powieści jest niesamowicie przyjemny – jak na cozy crime przystało jest uroczo i pozornie niewinnie, a jednak pod tym płaszczykiem kryją się tematy poważne. Tekst jest utrzymany w bardzo lekkim tonie, pisany w sposób delikatnie humorystyczny. Wątek komediowy przede wszystkim wprowadzają kreacje postaci, ich sposób wyrażania się i same ich charaktery. To niesamowicie zgrana, choć jakże różna od siebie czwórka!
„Słowa są bardzo ważne, jednak większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.”
Dzięki temu, że autor w roli bohaterów osadził czwórkę staruszków, historia nabiera innego niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni spojrzenia – to ludzie, którzy mają za sobą już te średnio 70 lat, bogaci w doświadczenia, które teraz mogą wykorzystywać do woli i to tak, że otoczenie się tego raczej nie spodziewa – lubią grać na tym, że społeczeństwo uważa ich za zramolałych staruszków, których funkcje psychiczne nie działają już tak jak kiedyś. To, co prawda, największy strach dwóch z nich, ale na razie umysły każdego z tej czwórki są ostre jak brzytwa. W tym tomie jednak doświadczamy ciekawych zagadnień – Ibrahim został napadnięty, co w jego przyjaciołach wywołało odruch obronny, w nim jednak spowodowało ogromne psychiczne spustoszenie – mężczyzna całkowicie zamyka się na świat. A przecież to on właśnie powinien umieć się pozbierać, jak nikt przecież zna psychikę ludzką. Jednak tak się nie staje, a my możemy poświęcić chwilę nad tym, by pomyśleć jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa dla każdego z nas, nie tylko dla osób starszych.
„(...) jeśli ktoś nigdy w życiu nie czuje się zagubiony, to oznacza, że najwyraźniej nigdy nie udał się w żadną ciekawą podróż.”
Joyce jak zawsze wesoła, Ron bezpośredni, a Elizabeth coraz bardziej martwi się o swojego męża – jego demencja się pogłębia, kobieta patrzy jak coraz dalej od niej odchodzi, mimo że przecież jest tuż obok. Postęp tej choroby, mimo że w tle, też jest dobrze ukazany.
Za to u Chrisa, zaprzyjaźnionego policjanta wynikły zmiany na lepsze! Wszedł w nowy zawiązek, zaczął o siebie dbać, wydaje się w końcu szczęśliwy. Czy i Donnie to się kiedyś uda? Na razie nadal czuje się mocno samotna.
„- Ostatnio coraz więcej kobiet morduje ludzi – zauważa Joyce. – Pomijając kontekst, to znak, że mamy prawdziwy postęp.”
Każda kreacja postaci zbudowana jest tak, że ujmuje czytelnika czymś innym, ale do każdej z nich szybko i mocno się przywiązujemy. Choć od lektury tomu poprzedniego minęły zaledwie dwa tygodnie, to już teraz, wracając do historii tych postaci, czułam się jakbym wracała do dawno niewidzianych przyjaciół. Mimo więc, że każda z postaci to w większym lub mniejszym stopniu postać komediowa, to równocześnie głęboka, niosąca coś, z czym możemy się utożsamiać, rozumieć i lubić za zwyczajne ludzkie podejście.
„(...) popełniłeś największy możliwy błąd. Zapomniałeś żyć, wolałeś się ukrywać, byle tylko być bezpieczny.”
Intryga w tym tomie jest nieco bardziej sensacyjna niż w tomie pierwszym, mocno skupia się na dawnym życiu zawodowym Elizabeth. Teraz w książce powiedziane to jest w końcu wprost, ja jednak pozwolę Wam odkryć tę tajemnicę samodzielnie – choć już w pierwszym tomie wszyscy się zgodnie domyślaliśmy 😊 Historia powadzona jest jak na kryminał / powieść sensacyjną przystało, jest dobra zagadka, trochę tropów i sporo zaskoczeń. Jednak jak na kryminał komediowy, to jestem po raz kolejny zaskoczona jak mocno intryga kryminalna została rozbudowana!
„Zemsta to nie jest prosta linia, zemsta to koło. To granat, który wybucha, gdy my nadal jesteśmy w pokoju i nie możemy uciec przed siłą uderzenia.”
Bardzo podoba mi się ogólne przesłanie tego cyklu, które pozwala nam na życie spojrzeć inaczej, cieszyć się każdą chwilą, doceniać to, co się ma i nie bać się żyć. W tekście kryje się wiele złotych myśli, ale takich prawdziwych  i pozytywnie przestawionych. Sporo też rozmyślań o śmierci, ale tak samo – to nie jest coś co wzbudza negatywne emocje, a raczej uświadamia i podbudowuje na duchu.
„Czasem figury nie znajdują się tam, gdzie powinny. Czasem nie mamy nad tym kontroli. I może to było w porządku?”
Podsumowując, po lekturze tomu drugiego Czwartkowego Klubu Zbrodni z czystym sumieniem mogę ten cykl wpisać na listę moich ulubionych. Już nie mogę doczekać się ponownego spotkania z tymi postaciami – ich kreacje są rozbudowane i bardzo sympatyczne, komediowe, a zarazem niosące ważne przesłanie. Osadzenie staruszków w roli głównych bohaterów jest bardzo odświeżające, daje całkiem inne spojrzenie na życie, a intryga jest rozpisana zaskakująco solidnie, jak na powieść w tak lekkim stylu. Spędziłam z tą lekturą niesamowicie miły dzień, aż żałuję, że historia nie jest dłuższa!

PS. Tomy serii da się czytać oddzielnie.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 24, 2024

Jesienne propozycje książek z Woblink!

Jesienne propozycje książek z Woblink!

Właśnie nadeszła najbardziej sprzyjająca czytaniu pora roku! Wieczory mamy coraz dłuższe, temperaturę coraz niższą, czuć już nadciągające miesiące, gdy lepiej nosa z domu nie wyściubiać. Bezpieczniej będzie zawinąć się w kocyk, z kubkiem gorącej herbaty (a może czekolady? Kakao?) w jednej, a z czytnikiem w drugiej ręce! Bo tak, nieustannie namawiam Was, żebyście zaprzyjaźnili się z elektronicznymi wersjach książek – jest to zwyczajnie wygodniejsze. Dlaczego?
 
W wersji, o której teraz mówimy, czyli zawinięciu się w kocyk i leżakowaniu, sprzyjać będą ebooki, które niosą takie korzyści jak:
  • czytnik z tysiącem książek pod ręką waży dużo mniej niż jedna książka
  • łatwiej się z nim leży i potrzebujecie do tego tylko jednej ręki, sam przecież ci się nie zamknie
  • możecie dostosować sobie wielkość i rodzaj czcionki, tak, bycie nie musieli/musiały wysilać wzroku
  • większość czytników jest podświetlana, więc nie trzeba obawiać się utraty wzroku 😉
Oczywiście ebooki możecie też czytać na każdym urządzeniu mobilnym, plusy są te same, choć ochrona wzroku jednak nieco mniejsza.
 
Wersja elektroniczna książek, to jednak nie tylko ebooki, ale i audiobooki. Tu ważne jest na starcie, by wybrać sobie dobry, niewymagający pełnego skupienia tytuł z naprawdę dobrym lektorem – to jednak nieco inna forma czytania, więc i trzeba jej dać chwilę, by się do tego przyzwyczaić, ale gorąco polecam dać jej szansę – sama już teraz nie wyobrażam sobie życia bez książek na słuchawkach! A jakie korzyści płyną z książek w formie audio?
Głównie to wykorzystanie czasu. W końcu największy problem książkoholików i książkoholiczek to taki, że czasu jest za mało, a książek za dużo. Dzięki tej formie zatem wykorzystujecie czas, kiedy czytać się nie da, ale czynności, które wykonujecie są na tyle automatyczne, że może Wam ktoś tę książkę czytać. To fucha lektorów, których głosy i interpretacje nieraz sprawiają, że lektura może okazać się jeszcze ciekawsza niż w tradycyjnej formie! I w audiobooku też możecie sobie dostosować sposób słuchania do swoich preferencji – głośność i szybkość można łatwo zmieniać, tak by dopasować do tego, co dzieje się wokoło.
 

Obydwie formy lektury oferuje nam księgarnia internetowa Woblink, we współpracy z którą dzisiaj chciałam Wam zaproponować aż 10 tytułów kryminalnych, które w mojej ocenie będą idealnym wyborem na jesień! Wszystkie z nich dostępne są w księgarni w formie ebooka, część w audio, jak i w formie papierowej, więc nie tylko rodzaj kryminału, ale i formę lektury możecie dopasować do swoich preferencji. Mamy tu i polskie, i zagraniczne tytuły z kilku zakątków świata, które podzieliłam Wam na kilka kategorii. Zacznijmy od:
 

Kryminałów nie do końca poważnych, czyli cosy crime!

W tej kategorii proponuję dwa tytuły, które są pierwszymi tomami serii – obydwie kocham miłością prawdziwą, obydwie dostarczają mi tak dobrej zabawy, że mogłabym czytać w kółko kolejne tomy…

1. „Tajemnica morderstwa w Windsorze” S.J. Bennett, 
1. tom serii Jej Królewska Mość prowadzi śledztwo.

To moje odkrycie czytelnicze roku 2024! Doskonałe połączenie angielskiego humoru, ciekawostek z dworu królewskiego, doskonałych kobiecych kreacji postaci i zagadek kryminalnych, które oparte na klasycznych założeniach gatunku są całkiem solidnie pogmatwane i jak najbardziej poważne!



2. „Czwartkowy Klub Zbrodni” Richard Osman, 1. tom serii o tym samym tytule.

Jest to książka napisana przez komika, która z jednej strony jest po prostu urocza – w końcu jej głównymi bohaterami są emeryci z angielskiego osiedla seniorów Cooper Chase! – z drugiej odnosi się do lęków i obaw, które każdego z nas dopadają. Zagadki kryminalne całej serii są żywe, momentami lekko gangsterskie, co zapewnia sporą dawkę rozrywki!

 

Początek serii, którą połyka się na raz!

To kategoria, którą stworzyłam tylko dla jednego tytułu, mianowicie dla:

3. „Znikające dziewczyny” Lisa Regan, 1. tom serii z detektywką Josie Quinn.

Jesienią potrzebujemy książek, które zajmują tak, że nie da się od nich oderwać, póki lektury się nie skończy. I tak właśnie jest z serią Lisy Regan! Josie, jej główna bohaterka, to twarda, a zarazem bardzo ludzka babka, której nie da się nie polubić. Rozwiązuje zagadki kryminalne dynamiczne, amerykańskie, ale pisane tak, że balans pomiędzy dynamiką a psychologią utrzymany jest znakomicie. Nie znam ani jednego czytelnika czy czytelniczki, któremu by ta seria do gustu nie przypadła!


 

Książki, których ukryty mrok pochłania…

To nie do końca kryminały, mam tutaj thriller i coś z pogranicza gatunków – powieść grozy, literatura piękna, fantastyka? Trudno określić, jedno jest jednak pewne – ta proza hipnotyzuje…

4. „Sarek” Ulf Kvensler

Historia tej powieści toczy się z początkiem września w Parku Narodowym na północy Szwecji. Góry, odludzie i czwórka nie do końca przyjaciół, którzy wybierają się tam na spóźnioną wakacyjną wędrówkę… To książka, która od początku do końca trzyma rewelacyjnie w napięciu, gdzie siła natury ściera się z pokręconą ludzką psychiką… Oj tak, idealnie pasuje na jesień!


 
5. „Mój dom” Tomasz Sablik

Przyznam, że zazdroszczę tym, którzy będą czytać tę książkę jesienią! To proza pisana w formie pamiętnika, historia wchodzenia w dorosłość, a równocześnie opowieść młodego mężczyzny, które dziwne zajęcie budzi podskórną grozę… Co jest tutaj tylko wytworem wyobraźni, a co dzieje się naprawdę? Niesamowicie klimatycznie uwodząca proza! A i grubość lektury na jesień doskonała – wystarczy na kilka długich wieczorów!

 
 

6. „Zanim zostaliśmy potworami” Katniss Hsiao

Tajwańska proza, debiut autorki, która związana jest z filmem i sztuką. I to w tej powieści czuć, Hsiao czerpie z różnych form, różnych rodzajów przekładając to wszystko na literaturę. Trzy akty, w których makabra, miłość do jedzenia i seryjny morderca tworzą coś niesamowicie oryginalnego i niezapomnianego!


 

Polski debiut, na który warto zwrócić uwagę.

Tu znowu jeden tytuł, choć debiutów w tym zestawieniu mamy więcej. Ten jednak na osobne wyróżnienie zasługuje!


7. „Jednorożec” Rafał Glina

Sama czytałam tę lekturę wiosną, ale jej historia toczy się późną jesienią, więc aktualna aura będzie tylko klimat tej lektury pogłębiać. Jest to debiut warty uwagi, w którym idealnie połączona jest dynamiczna akcja z uzasadnieniem psychologicznym wydarzeń. Śledztwo dotyczące seryjnego mordercy, prowadzone w sposób przemyślany, mądry i sprawny językowo. No i jeszcze toczący się w małych podlaskich miejscowościach, co świetnie współgra z tą jesienną aurą…



Polskie spokojne, bardzo klimatyczne historie.

Trzy tytuły autorów i autorek, którzy są z nimi już od dobrych kilka lat. Historie pod pewnymi względami dziwne, ale przede wszystkim przerażające przez to, że ukazujące, do czego zdolny jest pozornie zwyczajny człowiek…

8. „Pastwa” Agnieszka Jeż, 2. tom serii Sprawy Soni Kranz

Aktualnie jest to środkowy tom serii, ale wybrałam go dlatego, że jego akcja rozgrywa się jesienią, a czytelnicy już udowodnili, że można go czytać w oderwaniu do pozostałych tomów (choć gorąco polecam całą serię!). Historia rozgrywa się na Dolnym Śląsku, pod Wałbrzychem i mocno osadzona jest w zamkniętej społeczności. Tu doskonałe refleksje psychologiczne o rodzinie i naturze kobiecej mieszają się z zagadką kryminalną bliską realności (wręcz inspirowaną tym, co wydarzyło się kiedyś naprawdę), a równocześnie naprawdę mrożącą krew w żyłach…



9. „Sześć powodów, by umrzeć” Marta Zaborowska

Thriller psychologiczny bądź kryminał – możecie określić ten tytuł jak chcecie, jedno jest pewne – autorka solidnie namiesza Wam w głowach! I tu historia toczy się w okolicy jesieni, we wrześniu, a historia kryminalna przedstawiona jest z kilku punktów widzenia – problem w tym, że każdy wydaje się kłamać, więc nie wiemy komu z nich wierzyć… Historia zaginięcia, a może morderstwa?


 

10. „Zbędni” Wojciech Chmielarz

Nie mogło tutaj tego autora zabraknąć! Akcja powieści toczy się jesienią, częściowo na kempingu w okolicy Kowar. Mamy tutaj pozornie kilka osobnych historii, kilku bohaterów, który w jakiś sposób czują się zbędni. Jest nacisk na psychologię, ale też i sporo się dzieje, a ostatecznie i wzrusza. Noc, las i sarny – dla mnie te trzy hasła wystarczą, by wzbudzić moją ciekawość lekturą, więc mam nadzieję, że i u Was będzie podobnie!

 

10 tytułów, różne klimaty, różne rodzaje powieści kryminalnej. 
Mam nadzieję, że każdy i każda z Was znajdzie tutaj coś ciekawego dla siebie
 – udanej lektury!
 

Post powstał we współpracy z księgarnią Woblink.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!