Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kryminał pod psem, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania kryminał pod psem, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

października 13, 2026

"Grobla" Paweł Jaszczuk

"Grobla" Paweł Jaszczuk

Autor: Paweł Jaszczuk
Tytuł: Grobla
Data premiery: 25.09.2026
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść kryminalna
 
Paweł Jaszczuk to polski prozaik, dramaturg i autor słuchowisk. Swoją karierę twórczą rozpoczął od opowiadań, które publikowane były na łamach czasopism w latach 80. XX wieku, w latach 90. zaistniał jako autor pierwszej opowieści. Ale to nowy wiek przyniósł mu jedno z największych osiągnięć literackich - w roku 2005 jego powieść historyczno-kryminalna pt. “Forest Umra” otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru, przyznawaną zaledwie od roku. Ten tytuł również jako jedyny z twórczości autora doczekał się zagranicznego tłumaczenia.
Teraz, dwie dekady później, cykl zapoczątkowany “Forest Umbra” liczy pięć książek, a pozostałe to nie tylko powieści kryminalne, ale i obyczajowe. “Grobla” to jego najnowsze dzieło kryminalne, z którym powraca na rynek po trzech latach przerwy.
 
Olsztyn, czasy współczesne. W Biurze Detektywistycznym MOZA, w końcu zapanował spokój - od dwóch dni przed galerią handlową, która sąsiaduje z biurem, nie pojawił się jej stały bywalec, akordeonista Martin Kris. Właściciel Biura Edward Moza jest wdzięczny niebiosom za ten dar, choć wkrótce okazuje się, że mógł cieszyć się z cudzego nieszczęścia - próg jego firmy przekracza matka Martina, która zleca mu odnalezienie syna. Cena nie gra roli, chodzi o dyskrecję - Martin to w końcu światowy sławy muzyk, który mocno podupadł na zdrowiu po potrąceniu samochodowym, którego jakiś czas temu stał się ofiarą. Edward, choć niechętnie, zlecenie przyjmuje, jednak nie zamierza odpuszczać rozpoczętych już tematów - jak na przykład zagadki śmierci dwóch licealistek, które ktoś w brutalny i dość dziwny sposób pozbawił życia na grobli. Jego pracownik Adam Wrona był świadkiem, który odnalazł pierwszą ofiarę, więc ich biuro zaangażowane jest w sprawę od początku. Nikt jednak nie przypuszcza, że wkrótce te dwie zagadki się połączą…
 
Książka rozpisana jest na prolog, część właściwą, która jest dzielona na nienumerowane i nietytułowane fragmenty, i epilog. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Edwarda z pominięciem prologu, który pisany jest w trzeciej osobie z perspektywy mordercy. Styl powieści jest więc nacechowany tym, jak rzeczywistość odbiera nieco zgorzkniały główny bohater, zdania są krótkie, słownictwo codzienne, bez przekleństw. Dialogi nie zawsze wypadają naturalnie, a opisy skupiają się raczej na oddaniu kolejności codziennych czynności bohatera niż na detalach otoczenia. Co ciekawe, przez korektę przeszło kilka błędów, jednak nie są to literówki, a po prostu… brak kropek. Mimo kilku potknięć pod kątem językowym książka tworzy zgrabną, poprawną, płynną całość.
„Ten film był jak odbicie mojego stanu. Pociąg, który pędzi przez ciemność, pełen obcych ludzi, z których każdy coś ukrywa. Każdy ma swój bagaż, swoją tajemnicę.”
Poprzez wybór narracji pierwszoosobowej autor mocno skupia uwagę na głównym bohaterze powieści. To były policjant z dekadą doświadczenia pracy w wydziale kryminalnym, który ze względu na kiepski stan kondycji psychicznej, kilka lat temu porzucił ten zawód na rzecz założenia agencji detektywistycznej. Wygląda jednak na to, że zmiana profesji dobrze mu zrobiła, fizycznie i psychicznie nic mu nie dolega, jednak jego podejście do życia jest dość zgorzkniałe. Może dlatego nie wydaje się, by na pracy mu specjalnie zależało? Dużo większą uwagę poświęca swojemu psu i codziennie zjadanym na obiad w okolicznym barze kopytkom. Jego zespół detektywistyczny składa się z trzech pracowników: mocno nadużywającego alkoholu Adama Wrony, utalentowanego fotografa przejawiającego miłość do leśnej natury, psycholożki Natalii Białej i młodego specjalisty od technologii Patryka Adamka. Każda z postaci ma zbudowaną wokół siebie historię, a początkowa niechęć wzbudzana przez dość opryskliwe zachowanie postaci zostaje uzasadniona ich prywatnymi problemami i doświadczeniami z przeszłości. Mimo tego, że autor ewidentnie poświęcił dużo czasu na skonstruowanie historii postaci, które ukazują ogrom problemów rodzinnych i pokoleniowych, to jednak nie zdołał zbudować przekonującego psychologicznie portretu - zachowanie postaci zdaje się fragmentaryczne i słabo uzasadnione, co daje poczucie sztuczności.
 
Mimo tego, że fabuła powieści spleciona jest motywem kryminalnym, to jednak większą uwagę poświęcamy codzienności postaci niż samemu śledztwu. Dzięki temu autor tworzy sobie miejsce, by oddać klimat tętniącego życiem Olsztyna, raczy nas bogactwem tego miasta - zarówno miejscami, w których cały czas jest głośno i tłoczno, a korki w godzinach szczytu utrudniają poruszanie się, jak i miejscami, w których dominuje piękno natury. Jest las, który skrywa mroczne ludzkie sekrety, ale też piękno życia zwierząt, jest jezioro, które Edward tak chętnie codziennie odwiedza z psem. Co ciekawe, mimo dokładności w odrysowaniu mapy terenu ani razu nie pada oficjalnie nazwa miasta, wskazówką do lokalizacji są więc poszczególne przystanki postaci, jak i wzmianka o lokalnym, olsztyńskim pisarzu.
„Moje miasto żyło własnym rytmem. Sprawy, spraweczki, brudy zamiatane pod dywan. A dywan coraz bardziej przypominał kopiec. Przywykłem. Tu każdy ma coś za uszami. Nawet ci, którzy udają, że słuchają jazzu i czytają Dostojewskiego.”
Dzięki skupieniu na codzienności głównego bohatera, autor pozwala czytelnikowi na wgląd we wszystkie jego sprawy - prywatne, których ma niewiele (choć pojawia się krótki motyw romansowy), oraz na sprawy zawodowe, które przez większą część czasu Edward zdaje się po prostu delegować swoim pracownikom. Mnogość spraw, którymi przychodzi im się zająć, ma ciekawy potencjał, który jednak nie zostaje w pełni wykorzystany - Edward rzadko uczestniczy w śledztwach, raczej skupia się tylko na wynikach, które dostarczają mu jego pracownicy, a zatem i czytelnik nie obserwuje prowadzonych spraw krok po kroku. Niedosyt pozostawia też główna kryminalna linia fabularna - nie ma tu ciągłości dowodów, tropów, poszlak, logicznej dedukcji, a nowe fakty zdają się po prostu magicznie pojawiać - stąd wrażenie nieudolności śledczych, zarówno Edwarda, jak i policji. Szczerze przyznam, że często miałam wrażenie, że żaden z tych organów nie wie, jak powinno wyglądać faktyczne śledztwo w sprawie zaginięcia czy morderstwa. Nie do końca zgadza się też linia zdarzeń pod kątem prawdopodobieństwa - w końcu do pierwszego morderstwa na grobli doszło rok wcześniej, a postacie badają sprawę tak, jakby dotychczas nic w niej jeszcze nie odkryto. Samo rozwiązanie zagadki też nie przynosi jednoznacznej satysfakcji - choć dowiadujemy się kto, to jednak motywy wydają się nie całkiem przekonujące. Może są życiowe, może faktycznie w życiu prawdziwym nie zawsze każda decyzja jest logiczna, a jednak rozpatrując tę opowieść jako historię zbudowaną na kryminale, to wydaje się po prostu za mało.
 
Ważne jest za to przesłanie powieści. Autor kreując swoje postacie mocno zwraca uwagę na to, by pierwotny obraz wydawał się inny niż ostatecznie się okazuje. A to przynosi znaną, ale ciągle wartą przypomnienia konkluzję, by nie oceniać zachowania innych na pierwszy rzut oka, bo przecież za każdym zachowaniem i decyzją kryją się przebyte doświadczenia i prywatne motywy. Przez chwilę autor skupia się też na pokazaniu tego, jak zmienia się życie na przestrzeni pokoleń mocno podkreślając problem życia wirtualnego młodych ludzi.
„(...) mimo całego nabożnego szacunku dla psychologii wciąż nie potrafimy rozgryźć człowieka siedzącego naprzeciwko. Mówi, pije kawę, kiwa głową, a my uparcie wierzymy, że go znamy… (…) A potem życie pokazuje, jak bardzo się myliliśmy.”
“Grobla” Pawła Jaszczuka okazała się powieścią, w której bardziej liczy się codzienność postaci niż faktyczna zagadka kryminalna. Buzujący życiem Olsztyn, w którym żywiołowe miasto styka się ze spokojem natury staje się świetnym tłem do ukazania skomplikowanych doświadczeń postaci, które mocno wpływają na ich codzienne, początkowo wydawałby się odrzucające zachowania. Widać, że jest to powieść, którą autor chce coś przekazać, widać też w niej jakiś pomysł, brakuje jednak właściwej formy przekazu - jako kryminał historia wypada za fragmentarycznie, za mało prawdopodobnie zarówno pod kątem procedur śledztwa, jak i pojawiających się tropów, bym mogła z niej czerpać satysfakcję.
 
Moja ocena: 6/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 04, 2025

Kilka pytań do... Marty Matyszczak, autorki serii Kryminałów z Pazurem - rozmowa VI, edycja: pytania czytelników

Kilka pytań do... Marty Matyszczak, autorki serii Kryminałów z Pazurem - rozmowa VI, edycja: pytania czytelników
Książki Marty Matyszczak mam ogromną przyjemność promować już od dobrych kilku lat, więc sama miałam co najmniej kilka okazji, by z autorką o jej twórczości porozmawiać. Dlatego przy najnowszej książce, czwartym tomie serii Kryminałów z Pazurem pt. "Świadek śmierci nad Śniardwami" zdecydowałyśmy się na coś innego - głos oddałyśmy Wam, czytelnikom i odbiorcom tego bloga (sprawdź szczegóły - klik!)! Dzisiaj zatem zapraszam Was na wywiad z Martą Matyszczak, w którym w formie mieszanej - pisanej i mówionej - autorka odpowiada na Wasze pytania, choć i sama też nie mogłam się powstrzymać, by nie dorzucić kilka tematów od siebie... 😉

W dzisiejszej rozmowie dowiecie się między innymi: kiedy Marta Matyszczak wpadła na pomysł, by tom czwarty serii Kryminałów z Pazurem rozgrywał się właśnie w Trzonkach i jak pora roku wpływa na charakter powieści, co zawsze przyda się do prozy, czy historia czasem wymyka się temu, co z góry ma zaplanowane , jakie miejsce do pisania poleca każdemu pisarzowi i co wydarzy się w roku 2026?

Serdecznie zapraszam do lektury wywiadu!

Fot. Luiza Różycka
Marta Matyszczak notka biograficzna:
Pisarka, politolożka i dziennikarka. Autorka dwóch cykli komedii kryminalnych: Kryminał pod Psem i Kryminał z Pazurem, a także serii cosy crime Zbrodnie na Podsłuchu. Nauczycielka kreatywnego pisania. Prowadzi Kawiarenkę Kryminalną - portal poświęcony literaturze gatunkowej.

Kryminał na talerzu: Od wydania poprzedniego tomu Kryminału z Pazurem minęły dwa lata – to również dla Ciebie chyba największa przerwa od serii w karierze, pomiędzy tomem trzecim a czwartym zakończyłaś Kryminał pod Psem i napisałaś aż dwa tomy cyklu nowego: Zbrodnie na Podsłuchu. Czy wracając do Kryminału z Pazurem odczułaś, że coś jest inaczej, było Ci trudniej, a może łatwiej powrócić do tego powieściowego świata Burburki i Ginterów?


Kryminał na talerzu: Na tylnej okładce „Świadka śmierci nad Śniardwami” dostajemy zapowiedź, że jest to wielkie spotkanie bohaterów dwóch Twoich serii: Kryminału z Pazurem i Kryminału pod Psem. Czy planowałaś to od początku, kiedy myślałaś właśnie o tym czwartym tomie Kryminału z Pazurem? I jakie emocje towarzyszyły Tobie, twórczyni tych postaci, kiedy w końcu nastąpiło te wiekopomne poznanie?



Lucyna Kmiecik: Słynie Pani z nieszablonowego łączenia intryg kryminalnych z humorem. Czy zatem trudno jest Pani zachować równowagę między tymi dwoma aspektami pani książek i jak to wpływa na Pani poczucie humoru w codziennym życiu? 🙂



Magdalena Kmiecik: Czy pisząc o śmierci z przymrużeniem oka inaczej patrzy się na własne życie?



w_biblioteczce_renaty: Gdyby w przyszłym życiu mogłaby Pani być zwierzęciem to kim najchętniej: Burburem czy Guciem?



book.czystakartka.czyta: Co zainspirowało Panią do osadzenia akcji „Świadka śmierci nad Śniardwami” właśnie w tym malowniczym, a zarazem tajemniczym miejscu, i jak wpływa ono na atmosferę całej historii?

Marta Matyszczak: Podczas researchu do poprzedniego tomu „Kryminałów z pazurem”, czyli „Krwawej kąpieli nad Krutynią”, na Mazurach zamieszkałam w Trzonkach w pensjonacie utworzonym w dawnym pruskim dworcu kolejowym. Gdy zobaczyłam to miejsce i posłuchałam historii o nim opowiadanych przez właścicielkę, od razu uznałam, że muszę je wykorzystać w przyszłości. Także w trakcie tamtego pobytu trafiłam na hotel Wiatrak nad Śniardwami – w jego pobliżu w książce dochodzi do morderstwa. Ten oryginalny budynek urzekł mnie swoim kształtem – przypominał mi dom Muminków. Miejsca, które wybieram do swoich powieści, silnie wypływają na mnie swoją atmosferą, a ja staram się ją oddawać w książkach. W przypadku „Świadka śmierci nad Śniardwami” do tego klimatu dokłada jeszcze pora roku, czyli wyjątkowo ohydny listopad. Jest zatem mrocznie i kryminalnie.


Kuba Barański: Jakie są Pani ulubione miejsca nad jeziorem Śniardwy i czy mają one dla Pani szczególne znaczenie?

MM: Lubię na przykład Niedźwiedzi Róg – niewielką wieś na południowym wybrzeżu Śniardw. Widać stamtąd wyspę Czarci Ostrów, sama miejscowość jest klimatyczna, typowo letniskowa. A do tego znajduje się tam także port jachtowy, gdzie można pójść coś zjeść, posiedzieć i popodsłuchiwać rozmowy żeglarzy. A te zawsze przydadzą się do prozy!


ilonamikulska.im: Czy odwiedziła Pani wszystkie miejsca, w których dzieją się akcje z Pani książek?

MM: Oczywiście. Research dla mnie bardzo ważny. Zawsze, zanim zacznę pisać powieść, jadę w miejsce, w którym ma być osadzona jej akcja. Chodzę uliczkami, zaglądam do zaułków, robię zdjęcia. Kupuję też i czytam mnóstwo książek na temat danego miejsca. Ten wyjazdowy research jest momentem pracy nad książką, który bardzo lubię. No i dzięki serii „Kryminał z pazurem” często bywam na Mazurach, także to też przyjemność. 


Karolina Zawierucha: Czy kiedykolwiek rozwiązała Pani jakąś własną zagadkę życiową dzięki pisaniu fikcyjnych zbrodni?

MM: Życie pisarki nie jest tak emocjonujące i pełne zwrotów akcji jak fabuła powieści. To w  głowie najwięcej się dzieje i to tam trzeba układać te kryminalne puzzle, by przedstawić czytelnikom jak najbardziej zaskakującą zagadkę. To działa raczej w drugą stronę. To nie powieści ingerują w moje życie, tylko życie inspiruje do pisania.


agnieszka_ines83: A ja jestem ciekawa, czy jak już narodzi się pomysł w Pani głowie na książkę, to czy wie Pani od razu jak zakończy się dana historia, czy podczas pisania często następuje zmiana fabuły, dochodzą nowe wątki i czy zdążyło się Pani samej być zaskoczoną tym, jak dana historia się potoczyła, ewentualnie że nastąpiły podczas pisania jakieś duże zmiany? ☺️

MM: Zawsze mam dokładnie rozpisany plan pisanej powieści, jednak i tak zawsze w trakcie pracy nad nią coś się zmienia. Zostawiam sobie miejsce na takie pisarskie flow, by wyobraźnia mogła się wyszaleć. Jednak struktura jest i daje mi podporę. Ale bywało i tak, że zmieniałam obmyślane wcześniej zakończenie. No i też bohaterowie żyją swoim własnym życiem i mnie czasem pozostaje tylko zapisywać te ich poczynania.


Agata Borek Bem: Co pomaga Pani w tworzeniu nowych dzieł, kiedy ma Pani największy "przypływ" twórczości? Czy jest to cisza, spokój, natura? Czy może środek miasta i zgiełk albo coś jeszcze innego?

MM: Najchętniej pracuję w ciszy i spokoju. I gdy nie mam żadnych obowiązków domowych, które skutecznie wytrącają mnie z dobrej pisarskiej passy. To też jest przekleństwo wolnego zawodu – nikt nie siedzi ci nad głową, więc teoretycznie możesz dysponować swoim czasem wedle własnego uznania. Nie ma więc problemu, żebyś poszła na zakupy, ugotowała obiad, przeczytała tę powieść, która ci się tak podoba... A potem zbliża się deadline i czar pryska, trzeba się ostro wziąć do roboty. Dlatego ostatnio wspaniale mi się pracowało na wyjeździe do domu pracy twórczej. Całymi dniami pisałam, a moim jedynym obowiązkiem poza tym było stawienie się na posiłkach, które podawano mi pod nos. Polecam takie rozwiązanie każdemu pisarzowi.


Aniacbb: Plusy i minusy pracy pisarza?

MM: Minusy to niestabilność finansowa – nigdy nie wiesz, ile danego miesiąca zarobisz, brak jasnych reguł kierujących rynkiem, fakt, że w całej tej machinie wydawniczej pisarz w zasadzie jest na ostatnim miejscu – wystarczy spojrzeć na wykresy pokazujące, ile procent z ceny okładkowej książki zarabia każdy z podmiotów w jej powstanie zaangażowanych, czyli także wydawca, dystrybutor, księgarnie itd. Otóż pisarz dostaje z tego tortu najmniej. Co jest sytuacją kuriozalną, bo gdyby nie praca pisarza wszyscy ci pozostali ludzie nie mieliby pracy w ogóle. Mimo tych minusów dla mnie jest to najlepsza praca na świecie i bym jej nie zamieniła na żadną inną. Daje wolność – twórczą i życiową. Plusem pisania jest samo pisanie. Ale też wymyślanie tych historii, poznawanie świata, poznawanie ludzi – spotkania z cudownymi czytelnikami. 


Kryminał na talerzu: Aktualnie otwarte masz dwie serie kryminalne – zamierzasz na nich się teraz skupić czy może jeszcze coś nowego krąży Ci po głowie?

MM: W tej chwili mogę tylko powiedzieć tyle, że mam dla moich czytelniczek i czytelników kilka niespodzianek na przyszły rok. Będą Państwo zadowoleni. ;)


Kryminał na talerzu: A na koniec porozmawiajmy z Martą Matyszczak jako czytelniczką, bo i przecież tym się zajmujesz jako prowadząca portal Kawiarenka Kryminalna. Jakieś ciekawe literackie odkrycia ostatnich miesięcy? Co zaskoczyło Cię w nowościach tego roku?

MM: Właśnie przeczytałam „The Hallmarked Man”, czyli ósmy tom przygód Cormorana Strike'a i Robin Ellacott, który u nas ukaże się pewnie pod koniec roku. I to była najbardziej wyczekiwana przeze mnie kryminalna premiera tego roku. Jak zwykle przy Robercie Galbraitcie nie zawiodłam się. Też po angielsku – bo polski wydawca się obija – czytam serię powieści szpiegowskich Micka Herrona o Kulawych koniach”, czyli jednostce MI5 dla takich wyrzutków, którzy wylecieli z kwatery głównej za jakieś przewinienia. Mam już w rękach najnowszy tom „Clown Town” i czekam na nowy sezon serialu na postawie tych książek ze znakomitym Garrym Oldmanem w roli Jacksona Lamba. 


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!


We współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 30, 2025

"Świadek śmierci nad Śniardwami" Marta Matyszczak - patronacka recenzja premierowa

"Świadek śmierci nad Śniardwami" Marta Matyszczak - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Marta Matyszczak
Tytuł: Świadek śmierci nad Śniardwami
Cykl: Kryminał z Pazurem, tom 4
Data premiery: 30.07.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 288
Gatunek: komedia kryminalna
 
Marta Matyszczak w swojej notce biograficznej przyznaje, że wychowała się na kryminałach Agathy Christie i Joanny Chmielewskiej - dzięki pierwszej ikonie postanowiła, że też będzie pisać kryminały, dzięki drugiej, że będą to kryminały na wesoło. A jako że od zawsze była psiarą, to zdecydowała się, by w swoim debiucie przetestować coś niezwykłego, wtedy chyba na polskim rynku niespecjalnie popularnego - jednym z narratorów swojej powieści uczyniła psa! I tak powstał Kryminał pod Psem, którego tom pierwszy, debiut autorki, ukazał się na rynku w 2017 roku. Kundelka Gucia wraz z detektywem Szymonem i dziennikarką Różą szybko czytelnicy pokochali i tak przez kilka lat skupialiśmy się na ich kolejnych zabawnych przygodach. Aż przyszedł czas zmiany. Do Marty Matyszczak wprowadziła się kotka Burbur, która urodziła młode… Ta zmiana w życiu spowodowała też zmianę w twórczości pisarskiej - po czterech latach poświęconych tylko i wyłącznie Kryminałom pod Psem, przyszła pora na wprowadzenie nowej serii - serii bardziej zadziornej, bardziej w humorze ciętej - serii Kryminałów z Pazurem, w której rolę zwierzęcego narratora odgrywa kotka Burbur. Tom pierwszy pt. “Morderstwo w Mikołajkach” był dla wszystkich zaskoczeniem, ale na mnie samej wywarł ogromne wrażenie - do teraz jest to najwyżej oceniona przeze mnie książka autorki! Dwa kolejne lata przyniosły dwa kolejne tomy, ale na czwarty trzeba nam było poczekać dłużej - a podczas tego oczekiwania wiele się zmieniło: seria Kryminałów pod Psem została zakończona, a pojawiła się nowa, skierowana w stronę cosy crime Zbrodnia na podsłuchu. I to w tę rzeczywistość wkracza “Świadek śmierci nad Śniardwami” - tom szczególny, bo goszczący bohaterów Kryminałów pod Psem!
 
Nad Mazury nadciągnęła jesień, a wraz z nią kolejne problemy w rodzinie Ginterów. Ich kumulacja sprawia, że Rozalia i Paweł mają już trochę dosyć - by na chwilę uciec od tego wszystkiego, co ciągle zaskakuje ich we własnym domu, pakują walizki, ładują koty do kontenerków i rezerwują ostatnie wolne miejsca w pensjonacie w Trzonkach nad Śniardwami - spędzą tam andrzejki, a i wykorzystają ten czas, by podjąć prywatny trop, który może pomóc im wyjaśnić kto stoi za wypadkiem ich właśnie odzyskującego świadomość syna. Miejsce ich noclegu jest ciekawe - to dawny dworzec kolejowy, w którym podobno plącze się duch starego kolejarza… Ale nie tylko on przypomina o przeszłości - bo ta nęka też dziadka właścicielki pensjonatu, który co noc wydaje się szukać czegoś, czego już dawno tutaj nie ma. Ale czy na pewno? W końcu ktoś ginie, a Paweł zostaje zmuszony przez swojego szefa do poprowadzenia śledztwa.
“A co, jak co, ale intuicję to ja mam wyśmienitą! Zresztą ja mam wszystko wyśmienite. Prócz krzywej przegrody nosowej.”
Książka swoją budową nawiązuje do klasyki powieści detektywistycznej - otwiera ją spis postaci w powieści występujących, a każdy rozdział, a mówiąc dokładniej: część rozpoczyna się od skrótowego opisu, co w niej znajdziemy. Marta Matyszczak już tutaj jednak stosuje pewne unowocześnienia, traktuje je z zacięciem karykaturzystki, dzięki temu ukierunkowując już historię na odpowiednio cięty humor. Jest też oczywiście mapka Pojezierza Mazurskiego, na której zaznaczone są miejsca akcji, a ta rozpisana jest na osiem części. Każda z nich podzielona jest na krótsze fragmenty oddane zarówno z perspektywy ludzkiej, jak i kociej oczami Burburki, a każdy fragment oddzielony jest słodką grafiką czarnego kotka (Pedra?). Każdy fragment poza wpisami Burburki, która swoją narrację prowadzi w formie wpisów w pamiętniczku, opatrzony jest miejscem akcji, jak i czasem, bo i ten nie toczy się to linearnie - rozpoczynamy od nocy andrzejkowej, podczas której dochodzi do morderstwa, by zaraz przenieść się na kilka dni, jak i lata wcześniej - w okolice II wojny światowej, do opowieści o trzech przyjaciołach. Jakkolwiek skomplikowanie to brzmi, autorka rozpisuje wszystko tak zgrabnie i jasno, że nie mam najmniejszych obaw o to, czy czytelnicy połapią się w czasie i miejscu historii.
“Wszystko jest dla ludzi. (Żartowałam. Wszystko jest dla kotów. Choć ludzie też mają niezły wybór).”
Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez ludzkich narratorów - przewodzi im oczywiście stała serii: Rozalia. Burburka, jako autorka pamiętniczka relację składa w pierwszej osobie, tak samo jak kilka gościnnych wpisów kundelka Gucia. Narracja pierwszoosobowa bardzo jasno oddaje różnice w charakterach zwierzaków - Burburka, jak to kotka, jest przekonana o własnej dostojności, o tym, że ona jest królową, której wszyscy mają składać pokłony, Gucio z kolei to poczciwy, ufny i milutki staruszek. Styl powieści jest więc odpowiednio dopasowany do każdego z narratorów, humor Burburki jest najbardziej cięty, uszczypliwy, perspektywa ludzka skupia się raczej na zagadce kryminalnej i dylematach moralnych. Język w tym fragmentach jest swobodny, ale nieco bardziej poważny - choć nie poważny całkowicie. Książkę czyta się bardzo łatwo, bardzo płynnie.
“(...) drogę zastawiła mu jakaś zorganizowana grupa przestępcza. Złożona była z tego trzynogiego psa i dwóch kotów należących do komisarza.”
Cechą charakterystyczną tej serii, poza Burburką i jej ciętym humorem, jest to, że fabuła zawsze dzielona jest na dwa wątki - zagadkę kryminalną zamkniętą dla każdego tomu, najczęściej związaną z miejscem akcji oraz zagadkę prywatną rodziny Ginterów związaną z ich przewinami - i tymi, od których zaczyna się tom pierwszy, i tych jeszcze wcześniejszych związanych z wypadkiem ich syna Huberta. Oczywiście autorka dba o każdego z czytelników, więc główne punkty zagadki prywatnej są przypomniane, zresztą muszą być, jeśli tomy dzieli tak długa przerwa czasowa jak tutaj. Można więc po ten tytuł sięgnąć bez znajomości pozostałych części serii.
“Rozalia zaczynała u siebie z niepokojem obserwować rosnącą znieczulicę. Gdy do obciążenia jej sumienia los dokładał kolejny grzech, w ogólnym - przeprowadzanym na własny użytek - rozrachunku spadało jej poczucie winy. Istniała po prostu pewna maksymalna pojemność tego kotła ze złymi uczynkami, której przekroczenie nie robiła już żadnej różnicy.”
Zagadka kryminalna poświęcona temu tomowi, Trzonkom i Śniardwom, podzielona jest na czas aktualny i przeszły. Prowadzona spokojnie i z uwagą, dokładna w opis nie tylko ludzkich zachowań, ale i samego miejsca. I tak poznajemy skomplikowaną historię Trzonek, które kiedyś znajdowały się pod wpływami Prus, później “uratowane” przez Rosję, zostały tak naprawdę wystawione na jej brutalność. I my przyglądamy się temu, jak zwyczajne życia zostają zaburzone przez wojnę, jak nagle trzeba uciekać na zachód i budować swoje życie od nowa. W czasach współczesnych skupiamy się również na miejscu, na starym dworcu i położonym w Nowych Gutach hotelu Wiatrak, w którym znajdziemy plejadę zabawnych postaci, a równocześnie potencjalnych morderców…
“Człowiek żyje w swojej bańce - a ta jest mniej więcej na jego poziomie intelektualnym - i się dziwi, kto w Polsce wybiera takich debili na kluczowe stanowiska w rządzie, jakich co wieczór można było oglądać w telewizyjnych wiadomościach. Kto popełnia te wszystko - często niezwykle durne - zbrodnie. Potem jednak wychodzi do ludzi i spotyka takich Zygfrydów Wosiów. I już wszystko staje się jasne.”
Wątek prywatny rodziny Ginterów jest w tym tomie równie ważny, co sama zagadka kryminalna. Autorka długo trzyma nas w niepewności, nie jesteśmy pewni kogo i przede wszystkim w jakim cel szuka Rozalia z Pawłem - no, może dla tych, co pamiętają dokładniej niż ja tom trzeci, nie będzie to aż taką niewiadomą, co sugerują przypomnienia autorki. Co jednak ważne, sama tajemnica związana z wypadkiem Huberta zostaje tu rozwiązana - dowiadujemy dię jak i dlaczego chłopak został zaatakowany. Na wierzch wychodzą też i inne grzechy Ginterów, które automatycznie pobudzają ciekawość tego, co zdarzy się w kolejnym tomie…
“(...) bardzo się napracował nad utratą jej zaufania. Sama jednak święta nie była, więc być może winy się wyrównywały? Czy to w ogóle tak działało? Czy można prowadzić takie rachunki popełnionych grzechów i układać z nich równania? Nie była tego pewna.”
Akcja powieści prowadzona jest tempem umiarkowanym, poprzez zmiany perspektyw i czasów, czytelnik jednak nie ma nawet czasu na choćby pomyślenie o nudzie. Intryga zbudowana jest solidnie, tak też jest prowadzona - w stałym tempie, z miejscem na finalne wyjaśnienia, odpowiednie zamknięcie i zapowiedź tego, co może nadejść w przyszłości. Autorka jednak długo trzyma nas w niepewności, długo czekamy aż elementy układanki wskoczą na swoje miejsce - poprzez ich ilość ciężko jest to zrobić samodzielnie, choć nie jest to niemożliwe.
 
W “Świadku śmierci nad Śniardwami” plączą się ludzkie tragedie - te stare, pochodzące jeszcze z czasów II wojny światowej, jak i te współczesne, prywatne, wywołane przez głupi los czy ludzką głupotę. Intryga kryminalna zbudowana jest tak, że poznajemy nie tylko samo miejsce, ale i jego skomplikowaną historię, poznajemy losy Polaków, których życia zostały zrujnowane przez wojnę. Jednak, choć wszystko podszyte jest wynikającym z tego smutkiem, czytelnik podczas lektury aż tak bardzo go nie odczuwa - mocno ironiczna i prześmiewcza narracja Burburki jest na tyle intensywna, że to ona nadaje rytm i charakter zdarzeniom, zabarwiając je pod kątem komediowym. Samo zakończenie mocno osadza czytelnika już w tomie kolejnym - miejmy nadzieję, że tym razem autorka na kontynuację nie każe czekać nam aż dwa lata! Historia “Świadka śmierci nad Śniardwami” jest lekturą szybką i mimo wszystko rozrywkową, ale na pewno nie w wydźwięku lekką - bo przecież sama zbrodnia też taka nie jest.
“Nigdy więcej wakacji nad Śniardwami! Od dzisiaj tylko Egipt!”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 15, 2025

"Świadek śmierci nad Śniardwami" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

"Świadek śmierci nad Śniardwami" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka
W końcu! W końcu doczekaliśmy się powrotu zadziornej kotki Burbur, która jak nikt ma ostre nie tylko pazurki, ale i język - a wiemy to dlatego, że jest jedną z narratorek serii Kryminałów z Pazurem! Już 30 lipca na naszym rynku książki zawita tom czwarty pt. "Świadek śmierci nad Śniardwami" Marty Matyszczak, a Kryminał na talerzu ma ogromną przyjemność objąć go patronatem medialnym. Przyjemność jest tym większa, że w tym tomie autorka tak naprawdę łączy dwie serie - gościnnie wystąpią w nim również Solańscy z Guciem z zakończonej już serii Kryminałów pod Psem. 

Wielkie spotkanie bohaterów dwóch serii: KRYMINAŁ Z PAZUREM i KRYMINAŁ POD PSEM, czyli konfrontacja kotki Burbur z kundelkiem Guciem. Szykują się prawdziwe emocje!
Rozalia i Paweł Ginterowie przyjeżdżają do pensjonatu w Trzonkach na imprezę andrzejkową w dawnym pruskim dworcu. Zamiast dobrej zabawy mogą jednak liczyć na… morderstwo. Z pobliskiego jeziora Śniardwy wyłowiono ciało, co trudno nazwać pomyślną wróżbą. A to dopiero początek serii dramatycznych zdarzeń.
Komisarz Paweł Ginter musi przerwać urlop i poprowadzić dochodzenie. Jego poczynaniom przygląda się bacznie kotka Burbur, a wnioski zapisuje w swoistym pamiętniku. Rozalia tymczasem zajmuje się prywatnym śledztwem…
Jakie tajemnice kryją szuwary nad Śniardwami? Dlaczego miejscowi szepczą o duchu kolejarza nawiedzającego stary dworzec? Czy wojenne wydarzenia w Prusach Wschodnich mają z tym cokolwiek wspólnego?
No i co tu robi pewien kundel na trzech łapach wraz z chorzowskim prywatnym detektywem?
Mimo iż "Świadek śmierci nad Śniardwami" to tom czwarty serii, to oczywiście napisany jest tak, że można po niego sięgnąć także jak po powieść osobną. Choć jeśli lubicie cięty język i klimatyczne Mazury, to dlaczego odmawiać sobie przyjemności i nie sięgnąć po wszystkie cztery tomy? Na okres wakacyjny sprawdzą się naprawdę wyśmienicie! 
Tom najnowszy przynosi nie tylko połączenie postaci dwóch serii, ale również dwa czasy - współczesne i końcówkę II wojny światowej. Autorka z wprawą serwuje nam więc nie tylko dobrą zabawę i świetną intrygę kryminalną, ale i kawał skomplikowanej historii tych miejsc. Gorąco polecam! 

Autorka: Marta Matyszczak
Tytuł: Świadek śmierci nad Śniardwami
Cykl: Kryminał z Pazurem, tom 4
Data premiery: 30.07.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 288
Gatunek: komedia kryminalna



Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


We współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim. 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


kwietnia 08, 2025

"Przepraszam, ja już nie żyję" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa

"Przepraszam, ja już nie żyję" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Marta Matyszczak
Tytuł: Przepraszam, ja już nie żyję
Cykl: Zbrodnie na podsłuchu
Data premiery: 09.04.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Marta Matyszczak to polska autorka komedii kryminalnych i kryminałów cosy crime, która dostarcza nam dobrej rozrywki od ośmiu lat. Sama znam jej powieści niewiele krócej, a już od pięciu mam przyjemność im patronować - i robię to z czystą radością, jest to jeden z moich pewniaków na polskiej scenie powieści kryminalnych. Jednak i w ulubionych twórczościach muszą zachodzić zmiany i u Marty Matyszczak takim rokiem był 2024 - to wtedy rozpoczęła nową serię nie komedii kryminalnych, z których była do tej pory znana, a kryminałów cosy crime (jako jedna z pierwszych na polskim rynku wykorzystała wątek podcastu kryminalnego w powieści!) - pierwszą bez narratora zwierzęcego! - i zakończyła serię Kryminałów pod Psem, którą na rynku debiutowała. “Przepraszam, ja już nie żyję” to pierwszy jej tytuł roku 2025, drugi tom nowej serii Zbrodnie na podsłuchu, który można czytać niezależnie od “Przepraszam, tu był trup” (recenzja - klik!), choć na pewno warto sięgnąć po całość, by w pełni docenić zależności pomiędzy bohaterami serii.
 
Czasy współczesne, Hiszpania, sierpień. Rita Braun wraz ze swoim bratem Radkiem i współtworzącym z nią pocast Zbrodnie na podsłuchu Jackiem zatrudnili się na najbliższe pół roku na jednym z olbrzymich wycieczkowców pływających po Morzu Śródziemnym. To dobry sposób na zarobek i wakacje w jednym, choć celem Rity i Jacka jest tak naprawdę coś innego - nagranie podcastu o szkodliwym wpływie takiego środka transportu na środowisko. Jednak już wkrótce okazuje się, że ponownie w ich ekologiczną tematykę wplącze się historia kryminalna… W wielkim dniu ślubu przyjaciółki Mai, która dzięki temu wraz z chłopakiem Radka również znalazła się na pokładzie statku, ktoś ląduje za burtą. Niestety ratunek nie przybywa na czas, a po wyłowieniu ciała okazuje się, że to raczej nie było potknięcie… Kim jest ofiara i dlaczego zginęła? I czy na pewno Rita i jej towarzysze są bezpieczni prowadząc śledztwo na tym samym statku, na którym musi znajdować się morderca?
“Sama nie wiem, jak to się dzieje, ale wy może się już do tego przyzwyczailiście. Do tego, że obok śledztw proekologicznych zawsze nam na boku wpadnie jakaś zbrodnia. Prawdziwa. Na człowieku.”
Książka rozpisana jest na prolog, nienumerowane rozdziały odliczające dni pobytu na statku oraz epilog. Z początku historia nie do końca toczy się w porządku chronologicznym - zaczynamy na dzień przed wyruszeniem statku z portu, by za chwilę przeskoczyć do dnia czwartego wycieczki, do śledztwa, po czym cofamy się o rok do wydarzeń z Hiszpanii. Im dalej w lekturę tym czas coraz bardziej zbiega się w jedno, a wydarzenia zaczynają toczyć się w porządku chronologicznym, aż do czternastego, ostatniego dnia wyprawy. Rozdziały, które wyróżniane są poprzez wskaźnik upływu dni dzielone są na mniejsze fragmenty pisane z kilku perspektyw - oznaczone są zarówno postacią przewodnią danego fragmentu oraz miejscem, w którym odbywa się akurat akcja powieści - bo mimo tego, że większość toczy się na statku, to jednak jest to taki kolos, że miejsc do rozłożenia akcji nie brakuje - cały statek ma 20 pokładów! Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Rity, Radka, Jacka, Mai i policjanta, który przylatuje na statek, by przeprowadzić śledztwo oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego przez panną młodą i świadka jej ślubu. Rozdziały osadzone rok wcześniej są pisane z perspektywy zmiennej: raz ofiary, raz sprawcy, raz nie do końca wiadomo kogo. Ponadto przez historię przewijają się również fragmenty podcastu nagrywanego przez Ritę - te wyróżnione są nie tylko tytułem, ale również pismem pochyłym. Styl powieści delikatnie dopasowany jest do każdego z bohaterów, jest lekki i przyjemny, momentami nieco ironiczny, acz niezmiennie doprawiony szczyptą humoru. Autorka sprawnie posługuje się językiem czerpiąc od czasu do czasu ze slangu młodzieżowego czy żargonu znanego dla pracowników wycieczkowców, co oczywiście jest w przypisach tłumaczone.
“Rita poczuła ogromną ulgę. Że to piekło jest już za nią. Należy do przeszłości. I za ten odmieniony stan rzeczy mogła podziękować tylko sobie. To ona sama stanęła w swojej własnej obronie. Sama siebie uratowała.”
Przewodnią postacią serii jest Rita Braun, kobieta po dwudziestce, która po uwolnieniu się spod wpływu ojca i męża, dopiero teraz zaczyna żyć na swój rachunek, tak jak chce. Pierwszy sezon podcastu przyniósł jej już pewną rozpoznawalność, przed nią jednak jeszcze długa droga do bezproblemowej samodzielności i zbudowania pewności siebie. To bohaterka pozytywna, która dodaje nam kobietom siłą do działania, do walki o same siebie. Jej historia do najłatwiejszych nie należy i czuć to w niektórych momentach, jednak jej determinacja i swego rodzaju wścibstwo potrzebne do prowadzenia śledztw, czy to ekologicznych, czy kryminalnych, są nieraz dobrym pretekstem do humorystycznych sytuacji.
“Już sama sobą była zmęczona. Tym brakiem decyzyjności. Nieśmiałością. Zerową wiarą w siebie. Ojciec i mąż nieźle wyprali jej mózg przez te wszystkie lata. Jednak przecież już tyle osiągnęła na własną rękę. Wyrwała się z tego piekła w Zaściankach. Znalazła sobie mieszkanie i pracę w stolicy - wprawdzie gówniane po całości, ale dawała radę się utrzymać. Zdobyła też wiernych przyjaciół. Została podcasterką. Dlaczego więc, do diabła, miałaby nie spełnić swojego marzenia o zostaniu detektywką?”
W tym tomie jej brat Radek odgrywa podobnie znaczącą rolę, co ona. To postać mocno komediowa, człowiek, który idzie gładko przez życie - udaje, że coś robi, udaje, że pracuje, a jego symulowanie jest tak dobre, że wszyscy mu wierzą. Tutaj szczególnie dużo nieporozumień budzi jego problem z językami, bo jako lokalny patriota Radek zdecydowanie woli rozmawiać po polsku… To taka postać dobrego lekkoducha - można się pośmiać z jego wad, ale sympatia pozostaje.
“Radek się bał i tyle! Już swoje przeżył w tej cholernej Wiśle, a teraz historia się najwyraźniej powtarzała. Do tego nie było jak stąd zwiać, bo tkwili na pieprzonym morzu!”
Seria zbudowana jest tak, że każdy tom to osoba zagadka kryminalna, a więc i związane z nią postacie. I tak tutaj mamy przede wszystkim policjanta zajmującego się śledztwem, który jest istną kopalnią humorystycznych sytuacji - nieporadny, funkcjonujący tak, jakby na statek trafił w celach turystycznych, a nie śledczych. Co wyjątkowo zabawne, to fakt, że ten bohater mimo iż mieszka na Bahamach, to płynie w nim krew polska, w dzięki temu dochodzi do sporej liczby żartów językowych.
Poza niespecjalnie zdolnym śledczym obserwujemy dwie rodziny, które podczas zaślubin miały połączyć się w jedną, jak i kapitana statku, a każda z tych postaci ma w sobie jakąś cechę prześmiewczą, jak i tajemnicę, którą mamy za zadanie odkryć.
“Wygląda mi na takiego, który prędzej wyciągnie nogi niż prawidłowe wnioski.”
Intryga kryminalna jest zbudowana solidnie, sama tak naprawdę nawet nie wiedziałam kogo mam jako sprawcę podejrzewać. Odpowiednio mocno mieszają w głowie fragmenty sprzed roku, które wydają się całkowicie niezwiązane z tym, co teraz dzieje się na statku, ale skoro o nich czytamy, to jednak muszą mieć znaczenie. Autorka długo trzyma nas w niepewności zgrabnie przeplatając tropy kryminalne z sytuacjami komediowymi, a kilka perspektyw zamiast rozjaśnić sytuację, zdaje się tylko ją jeszcze bardziej gmatwać. Dobrą bazą na pewno jest wycieczkowiec wielkości małego miasta, który mimo to jest przecież miejscem zamkniętym, a więc morderca od samego początku może czaić się bardzo blisko…
“Pozostawało mieć nadzieję, że znajdzie się jakiś domorosły detektyw na pokładzie, który wytropi sprawcę mojego dramatycznego i jakże niespodziewanego końca. Mówię “domorosły”, bo wiarę w działania policji straciła dawno. A już na pewno po tych wydarzeniach sprzed roku. Pewnie przyślą tu jakiegoś gamonia, który z trudem trafia papierochem od własnych ust. Dlatego liczyła się inicjatywa prywatna.”
Wprowadzenie podcastu w serię kryminalną na pewno też jest dobrym pomysłem - dodaje jej solidnego osadzenia w czasach współczesnych, a dodatkowo wywołuje dreszczyk emocji - w końcu Rita i Jacek próbują wyśledzić negatywne poczynania pracowników statków, ich negatywne wpływ na środowisko, a przecież nikt z wycieczkowiczów nie chce wiedzieć, jak pozornie nieszkodliwa wycieczka zamienia się w hutę produkującą zanieczyszczenia powietrza i wody. Temat ekologii jest ważnym zagadnieniem, a autorka opisuje go solidne - z fragmentów podcastu możemy dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy! To dobry sposób na uświadomienie społeczeństwa - lekka i przyjemna historia kryminalna podana tak, że nie da się uniknąć również wzmianek o tym, jak negatywny wpływ statki mają realnie na środowisko.
„I może dlatego tak polubiła nagrywanie? Nareszcie w jej żyłach płynęła adrenalina. Po latach nudy i stagnacji wreszcie zaczęło się coś dziać.”
Tak jak w tomie pierwszym dominował zimowo-górski klimat, tak tutaj panuje letnio-morski i to w całej okazałości - praży słońce, trochę buja, a i możemy pozwiedzać sobie kolejne punkty na mapie wycieczki m.in. Ateny, Santorini, Wenecję, Kretę. Nie tylko zatem doświadczamy ogromu i przepychu wycieczkowca, luksusowych wakacji, które nie są tak idealne jak opisywane na serwisach podróżniczych, ale też i blasków i cieni odwiedzanych miejsc - bo choć miejsca same w sobie są piękne, to kiedy na ich brzegu nagle pojawia się kilka tysięcy turystów, ten urok gdzieś znika. I to kolejny dobry temat, który autorka tą powieścią porusza - problem tak zwanego overtourismu, który zamiast działać korzystnie na gospodarkę danego miejsca, tak naprawdę to miejsce wyniszcza.
“Może i był leniwy. Może i bywał łamagą. Może i nic mu się zazwyczaj nie chciało. Jednak czasem - zaznaczmy, tylko czasem, w chwilach największej próby - potrafił zaskoczyć. I to właśnie była ta chwila.”
“Przepraszam, ja już nie żyję” to powieść o wielu warstwach. Komedia, powieść kryminalna, historia tworzenia podcastu, opowieść o zależnościach i toksyczności niektórych rodzin, jak i uświadomienie o skali zagrożeń ekologicznych, jakie ciągnie się za atrakcją podróży wycieczkowcem, to główne, choć nie jedyne punkty tej powieści. To coś, co dobrze sprawdzi się zarówno jako książka do poczytania w wakacje, jak i pod kocykiem wiosną czy jesienią, kiedy brakuje nam dotyku słońca na skórze. To dobra rozrywka, ale i książka wnosząca coś w naszą świadomość, a ja bardzo sobie takie podwójne działania cenię. Zmiany perspektywy i czasu akcji pobudzają czujność czytelnika, sprawiają, że trybiki w naszych głowach cały czas się kręcą, a my szukamy właściwych miejsc dla podrzucanych nam przez autorkę puzzli. Komu uda się złożyć je w całość? Ja musiałam poczekać aż Mata Matyszczak zrobi to za mnie i bawiłam się przy tym doskonale!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 17, 2024

Book tour z "Zakończeniem jest Zakopane"!

Book tour z "Zakończeniem jest Zakopane"!

Wakacje już bezpowrotnie minęły, powoli zaczyna się odczuwać tęsknotę za tymi lekkimi, pełnymi energii dniami. Pora przygotować się na miesiące szarości i zimna, a co ochroni nas przez tym lepiej od przyjemnej, słonecznej, ale i kryminalnie zajmującej lektury? Dlatego teraz, gdy jesień już puka na naszych drzwi, startujemy z book tourem z "Zakończeniem jest Zakopane" Marty Matyszczak! Jest to kryminał pisany z przymrużeniem oka, a więc i doskonała lektura na poprawę humoru, co nie znaczy, że nie jest to lektura poważna - oj, tematy jakie porusza, są nad wyraz poważne! To prawdziwa sztuka pisać o takich zagadnieniach w formie wesołej, a Marta Matyszczak robi to doskonale! 

Jest to dwunasty tom cyklu Kryminał pod Psem, ostatni tom serii, ale historia skonstruowana jest tak, że bez problemu można po nią sięgnąć również jak po powieść osobną. Więcej o niej znajdziecie tu - klik!, a teraz jeśli czujecie, że będziecie potrzebować trochę lekkości i wakacyjnego słońca w kolejnych miesiącach, to zapraszam do zgłoszeń!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki książki oraz Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę popołudniu lub czwartek rano, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @monikaormanin 
2. @czytanietojestto 
3. @mamazaczytana 
4. @z_ksiazka_mi_po_drodze 
5. @natka_tom 
6. @olciagamesmol 
7. @rrramona
8. @mirkowo3
9. @sylwiaaa  
10. @danutabobrowicz (14.02-12.03)
11. @adziktworzy 
12. @cricieta (książka jest to od 22.03)
13. @allbooksismylife

września 04, 2024

Wygraj "Zakończeniem jest Zakopane"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Zakończeniem jest Zakopane"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Czy koniec okresu wakacyjnego oznacza koniec wycieczek krajoznawczych? 😉 Oczywiście, że nie, szczególnie, że my - czytelnicy i czytelniczki - możemy odbywać je bardzo łatwo, za pomocą książek. Jedną z takich podróży zapewnia nam Marta Matyszczak, które "Zakończeniem jest Zakopane" dzisiaj świętuje trzy tygodnie na rynku książki! Mieliście okazję już przyjrzeć się jak wygląda te najbardziej turystycznie miasto w naszych polskich górach oczami autorki? Jeśli nie, to dzisiaj chcę Wam zadanie ułatwić - zapraszam na konkurs z tym tytułem!

O czym jest ta książka? Oczywiście jest zagadka kryminalna związana z pożarem niezamieszkałego budynku, ale i dużo więcej - sporo humoru, który skrywa tematy poważne, o których jako społeczeństwo powinniśmy mówić. No i nasze ukochane postacie! To plus dla tych, co serię Kryminał pod Psem znają, gdyż jest to jej dwunasty i ostatni tom. Dla tych, co nie mieli jeszcze okazji, lektura też nie powinna stanowić problemu - w końcu to osobna zagadka kryminalna. 



Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Premiera tej książki to ważny moment w życiu Marty Matyszczak - to zamknięcie serii, którą zaczęła swoją karierę literacką, a zarazem pierwszy raz, kiedy przyszło jej i nam pożegnać się ze stworzonymi przez nią bohaterami. Zatem uczcijmy ich!
Napisz za co pokochałeś Gucia i spółkę, z którą przyszło mu rozwiązać aż dwanaście zagadek kryminalnych.
Ci, którzy serii nie znają, mogą napisać za co wydaje im się, że mogliby ich pokochać, wnioskując na tym, co inni o serii piszą. 

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 4 do 8 września, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 11 września.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).

Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

11.09. aktualizacja - wyniki konkursu:
No, no! Niepotrzebnie obawiałam się, że pytanie konkursowe i informacja, że jest to ostatni tom serii tych, którzy jeszcze jej nie znają, odstraszy - cieszę się, że ufacie w moje zapewnienia, że bez najmniejszego problemu książkę od pozostałych tomów można czytać niezależnie i tak chętnie zgłaszacie chęć, by się z Guciem, Różą i Szymonem zapoznać! Zaskakująco, to właśnie ci, który serii nie znają, chętniej się w konkursie zgłaszali - chyba zatem mogę zakładać, że Ci, co z tymi postaciami znają, już dawno zaopatrzeni są w swój egzemplarz 😉 Zatem teraz szukamy nowych fanów serii i dzisiaj "Zakończeniem jest Zakopane" leci do:

FB:
1) Magdalena Kmiecik
Przyznaje szczerze, że nie znam tej serii kryminalnej Marty Matyszczak, ale z tego co piszą inni o tych książkach to myślę, że Gucia i spółkę pokochałabym za ich urok osobisty, zmysł detektywistyczny, mądrość i spryt, zwłaszcza, że uwielbiam zwierzęta, dlatego tym bardziej, że nie poznałam jeszcze tych 12 wspaniałych kryminalnych zagadek, ale może dzięki temu konkursikowi oddam się choć w małej części temu czytelniczemu relaksikowi. Tym bardziej ciekawi mnie postać Gucia, bo to pies a ja jeszcze nie miałam okazji czytać o zwierzęcym detektywie i w dodatku działającym ze spółką 🙂 więc czuję, że Gucio i towarzysze skradliby moje serce.

2) Joanna Pączkowska
Serii nie czytałam ale kocham psy. Nawet znam takiego jednego psiego detektywa 😁. Lubię komedie kryminalne za to, że są lekkie, łatwe i przyjemne 😀. A jeżeli są tam zwierzaki to tym lepiej dla fabuły 🥰. Lubię się śmiać, a komedie kryminalne mi to ułatwiają.

IG:
3) @zaczytanaksiegowa
Serii jeszcze nie nie czytałam ale o słynnym Guciu słyszałam i czytałam już wiele dobrego 😍. Już samo umieszczenie zwierzątka w książce i fragmenty pisane z jego perspektywy to powód dla którego chciałabym te książkę przeczytać. Na pewno jest to coś niecodziennego i musi sprawiać wiele uśmiechu na twarzy podczas czytania. Słyszałam też że piesek nie stroni od ironii i bardzo trafnie komentuje zachowania ludzi co na pewno musi zaskakiwać czytelnika. 😊

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!