czerwca 16, 2021

"Denat wieczorową porą" Aneta Jadowska - zapowiedź patronacka

"Denat wieczorową porą" Aneta Jadowska - zapowiedź patronacka

Już za dwa tygodnie, dokładnie 30 czerwca, swoją premierę będzie miała książka pt. "Denat wieczorową porą" Anety Jadowskiej, która została objęta moim patronatem medialnym! Jest to lekki kryminał z mocnym wątkiem obyczajowym i nutką przyjemnego humoru, trzeci tom serii "Garstka w Ustce". Tym razem zagadka kryminalna osadzona jest na klasycznym motywie zamkniętego pokoju, który dobrze znamy z czasów Agathy Christie. Jeśli nie czytaliście części poprzednich tej serii, to bez obaw, spokojnie z każdą z nich można zapoznać się oddzielnie. Choć ja cały czas zachęcać będę do zapoznania się z całym cyklem, może być nawet i w odwrotnej kolejności 😉

Niektórzy nawet zza grobu potrafią napsuć krwi!
Anonimowe zaproszenie na Bal Tajemnic nie budzi w Marii Garstce entuzjazmu, za to w Anieli Grzebałko, jej najlepszej przyjaciółce – i owszem. A Maria, zdaniem Anieli, po prostu musi jej towarzyszyć.
Wkrótce stary dom w usteckim lesie, w samym środku śnieżycy stulecia, staje się sceną przemyślnej intrygi i konfrontacji. A ledwie Maria pomyśli, że nie może być gorzej, pojawia się trup… żeby jeden!
Gdy jej najbliżsi są w niebezpieczeństwie, Maria musi wyznać prawdę. Tylko którą właściwie? Sekrety i tajemnice, którymi przez lata obrastali goście Uroczyska, zaczynają wypełzać. Jedna noc zmieni ich życie na zawsze.

Jeśli więc w nadchodzące gorące lato będziecie potrzebowali ochłodzenia, zmiany klimatu na ten chłodniejszy, to lektura "Denata...." będzie w sam raz! Tym razem fabuła książki mocno skupia się na postaci Marii, babci Magdy Garstki. Z poprzednim tomów dobrze już wiemy, że życie Marii nie było usłane różami, wiele przez lata doświadczyła, i to z rąk najbliższych, teraz wszystkie te bóle wychodzą na jaw. Jednak ta książka to o wiele, wiele więcej! Są momenty na wzruszenia, są momenty dosyć groźne, a i te lekkie, zabawne, rozładowujące atmosferę. Do tego oczywiście nie można nie wspomnieć o miejscu akcji - nasze piękne polskie morze, zaśnieżona, klimatyczna, pozbawiona turystów Ustka! Już teraz serdecznie polecam Wam tę lekturę!

Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Denat wieczorową porą
Cykl: Garstka z Ustki, tom 3
Data premiery: 30.06.2021
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 312
Gatunek: kryminał / komedia kryminalna

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

czerwca 15, 2021

"Krew z krwi" Przemysław Piotrowski

"Krew z krwi" Przemysław Piotrowski

 

Tytuł: Krew z krwi
Data premiery: 19.05.2021
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 400
Gatunek: thriller psychologiczny / kryminał
 
Mimo iż Przemysław Piotrowski na polskim rynku książki istnieje od roku 2015, to tak naprawdę zrobiło się o nim głośno dopiero w roku poprzednim, gdy przeszedł pod skrzydła Wydawnictwa Czarna Owca i opublikował pierwszy tom cyklu kryminalnego o komisarzu Brudnym pt. „Piętno”. W przeciągu sześciu miesięcy ukazała się cała trylogia, która zdobyła ogromne rzesze fanów. Mnie jeszcze nie było dane się z nią zapoznać, więc nowa książka pisarza pt. „Krew z krwi” była dla mnie wielką niewiadomą. I jak się okazuje dla fanów trylogii także, gdyż jest to całkiem inny rodzaj literatury niż brutalny kryminał.
 
Fabuła powieści kręci się wokół postaci Daniela Adamskiego, mało znanego pisarza, który, by związać koniec z końcem, chwyta się różnych prac dorywczych. Przede wszystkim jednak Daniel jest ojcem. Samotnym ojcem 5letniego chorego na raka i rdzeniowy zanim mięśni (SMA) syna. Syna, który potrzebuje 15 milionów na leki, które mogłyby go uzdrowić. Leki, których polskie państwo nie finansuje. Adam, jako mały poczytny pisarz, zwykły człowiek, nie ma szans uzbierać takich kwot, nawet przy pomocy tak popularnych teraz internetowych zbiórek… I tak próbuje chemioterapią i innymi mniej skutecznymi metodami opóźnić chorobę, spowolnić ją, by dać synowi i sobie samemu więcej czasu. Akcja powieści zaczyna się w dniu, gdy do drzwi Daniela puka policja. W okolicznym parku zginął jego dawny znajomy, mężczyzna, z którym miał kiedyś na pieńku. To jednak za mało, by policja mogła się Danielem zainteresować, więc dlaczego stoją pod jego drzwiami? Okazuje się, że mężczyzna został zamordowany w dokładnie taki sam sposób jak pierwsza ofiara w jego ostatnim kryminale… To sprawia, że Daniel zostaje wpisany na listę podejrzanych. Kiedy jednak do mediów trafia list od mordercy, w którym ten domaga się, by autor napisał kolejny tom przygód głównego bohatera, sytuacja zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Czy Daniel zdecyduje się na grę z mordercą? Ugnie się pod jego żądaniami? I jak wpłynie to na jego sytuację prywatną, czy to coś, co może pomóc mu zebrać pieniądze dla śmiertelnie chorego syna?
 
Książka składa się z 43 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Daniela, który często zwraca się bezpośrednio do czytelnika – książka to niejako jego monolog wewnętrzny, opowieść o mordercy i tego, jak jego działania wpłynęły na życie Daniela i jego syna. Styl powieści jest charakterystyczny dla tego typu formy – to strumień świadomości, zdania często są długie, słowa wylewają się z głowy bohatera wprost na karty powieści. I tak jak ogólnie nie za bardzo przepadam za tym zabiegiem, wolę częstsze kropki niż przecinki, to tu muszę przyznać, że taka forma pasowała idealnie. Styl jest bardzo rytmiczny, przez co tekst czyta się świetnie, czytelnik ma wrażenie, że całkowicie wchodzi w głowę bohatera i widzi jego przepływające, kotłujące się myśli. Myśli, które cały czas wracają do jednego tematu – jego syn, jego krew z krwi, umiera, a on na to patrzy i nie jest w stanie mu ulżyć w cierpieniu, uratować go przed śmiercią. Nie wyobrażam sobie, by ta książka mogła być napisana w inny sposób, ten styl, który autor to zastosował, jest wyborem idealnym, który wszystkie te rozrywające, ogromne emocje, tylko jeszcze bardziej podbija, bardziej je potęguje.
„(…) czas nigdy nie był naszym sprzymierzeńcem, raczej czymś, z czym należało walczyć, próbować oszukać, w pewnym sensie naszym wrogiem, bo tak sobie płynąc beztrosko dla innych, nas prowadził ku upadkowi, ku śmierci, bo śmierć syna była tak jakby moją śmiercią, bez niego nie potrafiłbym już żyć ze świadomością, że nie zrobiłem wszystkiego, aby mu pomóc, przecież zawsze można było zrobić więcej, zdobyć te pieniądze, ukraść, napaść na bank, zabić…
Zawsze można było zrobić więcej…”
A emocji jest to ogromna ilość. Tych chwytających za serce, wstrząsających człowiekiem. Emocji, które chwytają za gardło tak, że ciężko oddychać. Ja książkę przeczytałam w ciągu trzech dni, w drugim przeczytałam większość, jednak na sto stron przed końcem musiałam zrobić przerwę, mimo iż fabuła naprawdę mocno wciąga. Jednak emocji było tu tak wiele i są one tak obezwładniające, że we mnie pod koniec zgromadziło się ich za dużo – musiałam od nich odpocząć, by się nie udusić. To jednak świadczy o tym, że książkę czułam całą sobą, przeżywałam wszystko tak mocno jak bohater. A temat jest naprawdę ciężki – w końcu powoli skradająca, wyniszczająca i powodująca ogromne fizyczne cierpienie śmiertelna choroba pięcioletniego syna, na którą ojciec może tylko bezradnie patrzeć, jest czymś niewyobrażalnie ciężkim, czymś czego żaden człowiek doświadczać nie powinien… Biorąc na tapet tak ciężki temat, autor jednak udowadnia jak dobrze rozumie psychikę człowieka, jak rozumie myśli i skrajne emocje, jakie mogą targać człowiekiem. W tej sytuacji człowiek pozostaje nagi, ujawniają się wszystkie jego lęki i obawy, a i wtedy dopiero dostrzega to, co jest naprawdę ważne. Autor uchwycił to w punkt, aż brak mi słów, by samej to opisać.
„Ten lęk, który mnie ogarnął, był lękiem, który sam sobie stworzyłem, który teraz krył się w najgłębszych czeluściach mojej duszy i chyba też wnętrzności, gdzieś w dolnej części mojego żołądka albo jeszcze dalej, i który nie dawał mi myśleć o niczym innym jak o tym właśnie lęku.”
Mimo wszystko w książce i kryminalny wątek odgrywa znaczącą rolę. Jest przecież morderca, bezwzględny i brutalny, może i szalony, jest też policja prowadząca śledztwo. Wątek ten napędza akcję, stawia głównego bohatera coraz to w nowych sytuacjach. W końcu chcąc nie chcąc nagle Daniel staje się z praktycznie nieznanego pisarza autorem, którego zna cała Polska. I tu autor korzysta z własnego doświadczenia przedstawiając nam sytuację zarówno z pisarskiego punktu widzenia jak i dziennikarskiego (sam kiedyś pracował jako dziennikarz). Przyglądamy się więc mediom goniącym za sensacją, która może obrócić się na korzyść bohatera – w końcu to jego chwila w świetle reflektorów, dzięki mordercy to o nim kraj mówi. Może więc warto wykorzystać sytuację, by przynajmniej zbliżyć się do kwoty potrzebnej na uratowanie syna?
 
„Krew z krwi” to tak naprawdę wielka bomba emocjonalna skryta pod płaszczykiem kryminalnym. To książka zmuszająca do refleksji, do zastanowienia się nad tym do czego człowiek, do czego rodzic jest zdolny, by uratować własne dziecko. Które przecież nie padło ofiarą przestępstwa, a bezwzględnej śmiertelnej choroby. Oczywiście, to nie tak, że książka nie ma wad – znalazłam kilka niepotrzebnych moim zdaniem powtórzeń, jak i zakończenie chyba nie całkiem nie usatysfakcjonowało, jednak to tylko mało znaczące szczegóły – całościowo książka to majstersztyk kryminalno-psychologiczny, dawno nie czytałam czegoś tak dobrego, czegoś tak wstrząsającego do głębi. Trochę skojarzyło mi się to z ostatnim książkami Wojciecha Chmielarza, a te porównanie mówi samo za siebie.
 
Moja ocena: 8,5/10
 


czerwca 13, 2021

Book tour z "Greenwich Park"!

Book tour z "Greenwich Park"!

 

"Greenwich Park" swoją premierą miało niecałe trzy tygodnie temu, a już teraz na LC ma około 170 ocen! I bardzo dobrą średnią ponad 7/10, więc ocena statystyczna zgadza się z tą moją prywatną - ja oceniłam książkę na 7,5/10. Jest to lekki thriller psychologiczny z nurtu domestic noir, gdzie sprytnie poprowadzona zagadka odrywa tu naprawdę znaczącą rolę i trzyma w dziwnym napięciu do samego końca! W środku książki znajdziecie moją rekomendację, a pełną recenzję jak zawsze na blogu - klik!
Dzisiaj za to chcę Was zaprosić do udziału w book tourze z tym tytułem! Gotowi? 😊

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Muza i Muza Black w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w poniedziałek.
Książka ruszy w podróż we wtorek 15 czerwca, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Lista uczestników:
1. @kubickakatarzynaa opinia - klik!
2. @kaaluusjaa opinia - klik!
3. @allbooksismylife opinia - klik! 
4. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik!
5. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
6. @adziktworzy recenzja - klik!
7. @kulka_czyta opinia - klik!
8. @layla88xoxo opinia - klik!
9. @taaa_dorotka opinia - klik! 
10. @like.nobody_ opinia - klik! 
11. @zaczytana_mama_40_ opinia - klik!

czerwca 09, 2021

"Mamy morderstwo w Mikołajkach" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa

"Mamy morderstwo w Mikołajkach" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa

 

Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Mamy morderstwo w Mikołajkach
Cykl: Kryminał z pazurem, tom 1
Data premiery: 16.06.2021
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał / komedia kryminalna
 
Marta Matyszczak na polskim rynku książki pojawiała się w roku 2017 z pierwszym tomem serii Kryminałów pod psem pt. „Tajemnicza śmierć Marianny Biel”. Przez cztery lata było to nazwisko, które kojarzyło się właśnie tylko z tym jednym cyklem, poświęconym coraz to nowym przygodom kundelka Gucia, dziennikarki Róży i detektywa Szymona, który rozrósł się do dziewięciu tomów. W międzyczasie autorka dała też mały wgląd w życie swoim fanom, obserwatorom profilu na FB, a raczej w życie towarzyszących jej czworonogów. Dzięki temu wiemy, że kilka lat temu przyplątała się do niej kotka Burbur razem ze swoimi kociętami, wtedy jeszcze nienarodzonymi, z których na stałe zamieszkał z nimi Pedro. I właśnie one przyczyniły się do powstania nowej serii, w którym autorka pokazuje nam swoje inne oblicze! Kryminał z pazurem to Marta Matyszczak jakiej jeszcze nie znacie, poważniejsza, bardziej dojrzała, choć i oczywiście nadal niepozbawiona swojego świetnego zmysłu spostrzegawczości i humoru, który przejawia się we fragmentach opisywanych z perspektywy Burbura. „Mamy morderstwo w Mikołajkach” zapowiada serię na naprawdę wysokim poziomie!
 
Jak tytuł książki wskazuje, fabuła powieści toczy się w Mikołajkach – małym mazurskim miasteczku, które w dużej mierze żyje z turystyki. Między innymi mieszka tam Rozalia Ginter razem ze swoją rodziną oraz dwoma kotami – Burburem i Pedrem. Rozalia jest weterynarzem, ma własną praktykę, której powodzi się całkiem dobrze. Jej mąż, Paweł jest policjantem, komendantem w okolicznej komendzie policji. I jeszcze kilka miesięcy temu ich życie było bardzo przyjemne. Od tego czasu jednak coś się zmieniło – Rozalia skrywa w sobie jakąś mroczną, duszącą ją tajemnicę, a i Paweł z pewnego powodu przechodzi trudny prywatnie czas. Akurat w takim momencie na przystani znalezione zostają zwłoki – to okoliczny biznesmen powiesił się na kładce… Ale czy to na pewno samobójstwo? Wiele wskazuje na to, że nie. Paweł rozpoczyna więc śledztwo, a Rozalia nie może dopuścić, by to, co sama skrywa, wyszło na jaw… Czy te sprawy są powiązane? Kto zabił biznesmena?
 
Budowa książki opiera się na zasadach klasycznej powieści detektywistycznej. Na pierwszych stronach znajdziemy spis osób występujących w powieści, zamiast rozdziałów mamy części, w których podtytuły krótko opisują, co w danym fragmencie znajdziemy. Części jest sześć, a wydarzenia toczą się od czerwca do grudnia, z czego w pierwszej części dostajemy fragment z października, później wydarzenia toczą się już chronologicznie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego głównie z punktu widzenia Rozalii, choć od czasu do czasu nie zabraknie też fragmentów przedstawionych z punktu widzenia innych osób jak np. Pawła czy sąsiadki. Te fragmenty poprzetykane są wpisami Burbura z pamiętniczka, w którym kotka opisuje swoją historię oraz komentuje aktualne wydarzenia spoglądając na nie swoim kocim, obiektywnym (nienacechowanym ludzkim zachowaniem) okiem. Styl powieści jest naprawdę bardzo dobry, fragmenty przedstawione z perspektywy ludzi są dosyć poważne, skupione na dobrym rysie psychologicznym postaci, a fragmenty Burbura nadają książce humoru i lekkości. Książka napisana jest naprawdę zgrabnym, sprawnym językiem, tak że całość czyta się z ogromną przyjemnością.
 
Nie mogę nie wspomnieć też o stronie wizualnej książki, bo i pod tym względem widać, że została przygotowana z ogromną starannością. Na pierwszych stronach dostajemy mapkę przedstawiającą Pojezierze Mazurskie, na którym toczą się opisane wydarzenia, a każdy fragment tekstu oddziela mała grafika śpiącego kotka. Oczywiście wpisy kotki Burbur też się wyróżniają, pisane są odmienną czcionką. Takie małe niuanse dodają książce bardzo oryginalnego charakteru, przez co lektura jest jeszcze przyjemniejsza.
 
Jak już wspomniałam na wstępie, książka jest poważniejsza od tego, do czego przyzwyczaiła nas autorka. Ogromną uwagę poświęca tu na charaktery swoich postaci, opisując ich rozterki wewnętrzne i przeżycia, jakie w nich ciągle zachodzą, jednak robi to w sposób nienachalny, powoli podsuwając tropy i wskazówki dotyczące rozwiązania prywatnej zagadki postaci. I właśnie ta zagadka zdaje się pełnić tu główną rolę, to Rozalia i jej rodzina jest tu najważniejsza, a zagadka dotycząca morderstwa jest gdzieś w tle. Autorka w ten sposób pokazała nie tylko swoje inne oblicze, ale i kunszt literacki – pisze tak, że czytelnik przeżywa to wszystko razem z Rozalią nawet nie zastanawiając się specjalnie dużo nad morderstwem.
 
Oczywiście poza Rozalią w książce jest wiele innych ciekawych postaci, cała garść mieszkańców, którzy w jakiś sposób są z tym wszystkim powiązani. Jest wścibska sąsiadka, okropnie denerwująca teściowa, gangster, a nawet i pewien Niemiec szukający spadku po swoim dziadku. Zwierząt też jest tu zadziwiająco dużo – są koty, psy, a nawet i papuga Elżbieta, która szybko podłapuje nowe słowa. Bardzo podobało mi się to poszerzenie zwierzęcego kręgu, autorka z dużą uwagą opisuje ich losy, w odpowiednich fragmentach poświęcając im tyle uwagi, co ludziom, jak i czasem nie więcej. Świetny pomysł z tą kliniką weterynaryjną!
 
Zwierzaki zwierzakami, ale to jednak Burbur dostała tu drugą główną rolę kobiecą. To kotka z charakterem, dla której ludzie są sługami, choć i gdzieś tam w głębi żywi do nich sporo uczuć, mimo że sama podkreśla, że wiążą ją z nimi tylko wygoda i ich posłuszeństwo. Kiedy przychodzi co do czego, to Burbur martwi i troszczy się o Rozalię i jej rodzinę, cały czas podkreślając, że to jej egoistyczny wybór, bo przecież Ginterowie to jej dom. Jak już wspomniałam, to właśnie Burbur odpowiedzialna jest tu za humor w powieści, swoim kocim okiem nieprzychylnie spogląda na poczynania ludzi i ironicznie je komentuje. Jej opisy relacji z synem Pedrem czy jej wcześniejszych przygód są napisane z takim poczuciem humoru i lekkością pióra, że rozpraszają mrok, który w pozostałych fragmentach otacza bohaterów. Świetny zabieg dla rozładowania negatywnych emocji!
„Po co ona w ogóle zaprosiła tę cholerę? Przecież nie lubiła sąsiadki. Choć pewnie nie wypadało nie zaprosić.
Nieraz zastanawiałam się, dlaczego ludzie bawią się w te całe konwenanse. Po co one komu? Czy nie łatwiej by się im żyło, komunikując wszystko wprost? Nie owijając w bawełnę?”
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o sadzeniu akcji w przepięknym miejscu! Mikołajki to miejscowość na Pojezierzu Mazurskim, a dom Rozalii położony jest praktycznie przy samym Jeziorze Mikołajskim. Jest to miejscowość turystyczna, więc jest dużo knajpek dla turystów, dużo wodnych atrakcji, a i trochę hoteli oferujących noclegi. Niedaleko Mikołajek, w drodze do teściowej Rozalii jest gęsty las, a okoliczne wsie zdają się osadzone w jeszcze poprzednim wieku. Wszystko to przedstawione jest bardzo klimatycznie i jest jakby odbiciem wydarzeń, w które wplątują się bohaterowie. Ja jestem oczarowana tym miejscem, choć sama nigdy tak naprawdę tam nie byłam 😊
 
Podsumowując, „Mamy morderstwo w Mikołajkach” naprawdę mocno zaskoczyło mnie tym, jak różni się od pozostałej twórczości Marty Matyszczak. Powiedziałabym raczej, że jest to kryminał z dobrym rysem psychologicznym postaci, gdzieś tam tylko od czasu do czasu okraszonym ironicznymi, zabawnymi uwagami kotki Burbur, a nie typowa komedia kryminalna. Tym razem jest to zdecydowany plus książki, bo pokazuje jak duży kunszt literacki autorka przez te cztery lata sobie wyrobiła. Jestem naprawdę pod dużym wrażeniem i już teraz wpisuję Kryminał z pazurem na listę tych moich ulubionych!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo oraz objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

czerwca 08, 2021

"Pacjent" Jasper DeWitt - recenzja przedpremierowa

"Pacjent" Jasper DeWitt - recenzja przedpremierowa

 

Autor: Jasper DeWitt
Tytuł: Pacjent
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 16.06.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 232
Gatunek: literatura grozy / thriller psychologiczny
 
„Pacjent” to debiut literacki amerykańskiego autora Jaspera DeWitt. W oryginale książka w grudniu 2015 roku, a w zasadzie tylko jej pierwsze rozdziały, ukazały się w serwisie internetowym Reddit, a dopiero 5 lat później wydana została w całości. Aktualnie prawa do jej ekranizacji zostały już wykupione, a prace nad filmem trwają.
 
Marzec 2008 rok, Stany Zjednoczone. Młody lekarz psychiatrii Parker zatrudnia się w niedofinansowanym, starym i zaniedbanym szpitalu psychiatrycznym. Większość pacjentów leczy się tam krótkoterminowo, znajdzie się jednak też kilku starych wyjadaczy, którzy przebywają tam prywatnie. Parker, jako najlepszy uczeń prestiżowej uczelni, nastawiony na pomaganie tym, którym nikt innym pomóc nie chce, jest bardzo pewny siebie, od razu bierze na swoje barki dużo pracy. Fascynuje go mocno jeden pacjent, mężczyzna, który na oddział trafił w 1973 roku jako 6letni chłopczyk. Wygląda na to, że nikt go nie leczy, ba, nikt nie zjawia się u niego o ile nie jest to naprawdę konieczne. Parker, którego młoda głowa jest ciągle pełna ideałów, postanawia, że to będzie pacjent, na którym jego kariera ruszy do przodu – on wyleczy człowieka, którego nikt od 40 lat wyleczyć nie potrafił. Inni lekarze przestrzegają go przed tym pacjentem, wszyscy twierdzą, że tych, którzy się nim zajmowali, spotkały później same złe rzeczy. Parker jednak nie jest pewny czy to prawda. A może jest jakiś inny powód dlaczego mężczyzna tyle lat zamknięty jest na oddziale? Lekarz rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, które doprowadzi go do odkryć tak przerażających, że wstrząsną całym jego światopoglądem….
 
Książka pisana jest w formie pamiętnika, a dokładniej wpisów narratora na forum internetowym pracowników służby zdrowia, które pojawiają się od marca do maja 2008 roku. Narracja prowadzona jest głównie w pierwszej osobie czasu przeszłego – w końcu narrator opowiada o wydarzeniach z przeszłości, jedynie na początku każdego kolejnego wpisu zwraca się bezpośrednio do wyimaginowanych użytkowników forum. Styl powieści jest prosty, dosyć reporterski, to po prostu relacja lekarza z tego, czego przyszło mi doświadczyć.
 
Przed sięgnięciem po lekturę warto wiedzieć, że jest to raczej lekka literatura grozy z małym dodatkiem thrillera psychologicznego, nie odwrotnie. Sama czytałam to właśnie bardziej z nastawienie na thriller, więc finalnie niestety nie mogę powiedzieć, że moje oczekiwania zostały spełnione, choć oczywiście było tu kilka interesujących momentów.
 
Na plus powieści na pewno warto zaliczyć aurę, klimat jaki w niej panuje. Stary szpital, tajemniczy pacjent, który manipulację nad innymi wypracował do perfekcji, i lekarze utrzymujący wszystko w sekrecie. Dlaczego? Czy pacjent faktycznie jest tak groźny? Razem z głównym bohaterem grzebiemy w archiwum, słuchamy starych taśm. Nie można więc zaprzeczyć, że klimat jest faktycznie dosyć mroczny i niepokojący.
 
Główny bohater z kolei jest dosyć szablonowy. Naiwny młody lekarz, przekonany o swojej wyższości nad innymi, który wierzy, że jako jedyny da sobie radę z trudnym pacjentem. Kiedy odkrywa kolejne fakty interpretuje je na swój sposób, tak by pasowały do jego wersji. Kiedy jednak pisze swoją spowiedź na wspomnianym forum sam już wie, jakie błędy popełniał, nawet w pewnym momencie sam z siebie się śmieje, że jest jak bohater z niskobudżetowego horroru. Czy to gra pisarza z czytelnikiem? Może, mnie jednak niespecjalnie przekonała.
 
Na plus na pewno zaliczam momenty opisujące problemy psychologiczne pacjentów, szukanie diagnozy, analizowanie zachowań. Znajdziemy tu też kilka trafnych spostrzeżeń dotyczących ludzkiej psychiki.
„W takim razie wiesz, że to właśnie ona [wyobraźnia] podsuwa ci różne myśli, czasem dobre, czasem złe, a czasem bardzo niebezpieczne. Ale jeśli nawet są przerażające, wciąż są tylko twoimi myślami. Wyobraźnia nie może cię nimi nastraszyć, chyba że na to pozwolisz.”
Na minus jednak zaliczyć muszę cały finał historii, który okazał się mocno dla mnie rozczarowujący. Liczyłam na jakieś logiczne, sprytne rozwiązanie zagadki, coś, co zostawi mnie z szeroko otwartą buzią ze zdziwienia i karze mocno się zastanowić nad ludzką zagmatwaną psychiką. Niestety nic takiego nie nastąpiło, a wręcz przeciwnie – im bliżej końca, tym robiło się bardziej irracjonalnie. Może zawiniło tu moje nastawienie na thriller, a nie na horror, jednak nawet analizując je przez ten pryzmat, nie jest ono jakoś specjalnie zaskakujące. To po prostu nic nowego. Emocje na końcu też raczej idą w drugą stronę niż powinny – zamiast się bać, zaczynałam prychać z irytacji.
 
Ogólnie „Pacjent” to nie jest książka całkiem zła. Po pierwsze na pewno trzeba ją czytać z nastawieniem na literaturę grozy i raczej potraktować bardziej rozrywkowo, bo nawet jeśli gdzieś tam nawiązuje do motywów z klasycznych powieści, to jednak nie robi to w sposób specjalnie intrygujący. Mnie podobało się małe śledztwo lekarza i jego rozmowy z pacjentem, więc to co zawsze – psychologia, manipulacja i zawiłość ludzkiej psychiki. Książka ma też całkiem niezły klimat, miałam momenty, kiedy czułam lekki dreszczyk na plecach. Finał jednak to wszystko zniszczył, zabrakło mi tu jakiś dobrych, dających do myślenia wniosków.
 
Moja ocena: 5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Agora!

czerwca 07, 2021

"Zaginiona Siostra" Lucinda Riley

"Zaginiona Siostra" Lucinda Riley

 

Autor: Lucinda Riley
Tytuł: Zaginiona Siostra
Cykl: Siedem Sióstr, tom 7
Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
Data premiery: 02.06.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 672
Gatunek: literatura obyczajowa
 
Od roku 2017, kiedy to w listopadzie sięgnęłam po lekturę książki „Siedem Sióstr”, pisarka irlandzka Lucinda Riley zajmuje szczególne miejsce zarówno na mojej półce w biblioteczce, jak i w moim czytelniczym rankingu. Na każdą jej książkę czekam z niecierpliwością, a na te składające się na cykl „Siedem Sióstr” już szczególnie mocno. „Zaginiona Siostra” budziła jednak we mnie skrajne emocje, bo od początku autorka jasno głosiła, że cykl liczyć będzie siedem tomów. Zatem ten miał być ostatni, a kto chciałby by jego ulubiony cykl się kończył, prawda? Na szczęście na chwilę przed premierą tego tomu autorka ogłosiła, że nie zmieściła w nim całej opowieści i będzie jeszcze jeden – w przyszłym roku wyjaśniający historię Pa Salta, ojca tytułowych Siedmiu Sióstr. Dlatego też „Zaginioną Siostrę” mogłam czytać spokojnie, wiedząc, że za rok wrócę do tego świata jeszcze raz!
Seria nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie zyskała ogromną popularność, każdym tom sięga szczytów list bestsellerów. W całości książki z cyklu sprzedały się już w ponad 15 milionach egzemplarzy, a prawa do ekranizacji wykupiła duża hollywoodzka firma producencka.
 
Fabuła „Zaginionej Siostry” toczy się latem 2008, rok po śmierci Pa Salta. Siostry D’Aplièse szykują się na rejs jachtem w rocznicę śmierci ojca, w okolice miejsca, gdzie prawdopodobnie zostało pochowane jego ciało. Zależy im jednak, żeby do tego czasu znaleźć Siódmą Siostrę, która od lat określana była jako Zaginiona. I tak na trochę ponad tydzień przed rejsem zjawia się w ich domu w Genewie ich prawnik, Georg Hoffman z informacją, że chyba ją odnalazł. Ma adres w Nowej Zelandii, wie, że dziewczyna nazywa się Mary i ma w posiadaniu bardzo charakterystyczny siedmioramienny pierścień… Czy tyle wystarczy, żeby odnaleźć Zaginioną Siostrę? Czy ten trop okaże się w końcu prawdziwy i doprowadzi ich do znalezienia Merope? I kim ona jest, dlaczego od tak dawna Pa Salt nie był w stanie jej odnaleźć i sprawdzić do domu?
 
Książka składa się z 54 rozdziałów rozdzielonych pomiędzy znane już nam siostry oraz Mary i jej przodków. Fabuła powieści toczy się w dwóch planach czasowych – teraz i poczynając od 1920 roku w Irlandii. Narracja prowadzona pierwszoosobowej czasu przeszłego przez Mary-Kate i jej matkę Merry oraz w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego przez pozostałe siostry, które równie chętnie dzielą się swoimi odczuciami, co kobiety z rodziny Mary. Styl powieści jest bardzo przyjemny, a tajemnica z przeszłości Mary i zagadka czy faktycznie ona jest poszukiwaną siostrą utrzymuje czytelnika w przyjemnym napięciu i towarzyszy przez całą lekturę. Przeskoki pomiędzy miejscami i datami dodają lekturze dynamizmu i nie zostawiają miejsca na jakąkolwiek nudę.
 
Tom siódmy serii po części jest oczywiście bardzo zbliżony do poprzednich, ale i mocno się od nich różni. Tym razem to nie jedna siostra wyrusza na poszukiwanie swojej biologicznej rodziny, nie udaje się do określonego przez Pa Salta miejsca. To siostry, które już dobrze znamy z poprzednich sześciu tomów, ruszają się na misję – tropią Mary, która ma ze sobą pierścień, gwarancję ich pokrewieństwa. Do Nowej Zelandii, pod adres, który wskazał im prawnik, udaje się CeCe, która z Australii ma najbliżej, jednak na miejscu okazje się, że pierścień ruszył z matką Mary-Kate, Merry w podróż dookoła świata. Dziewczyny koniecznie chcą ten pierścień zobaczyć na własne oczy, tak więc podążają tropami Merry przez Kanadę, Anglię, Francję i Irlandię. Kobieta się ich boi, chyba przed nimi ucieka, ale dlaczego? Wątek tego pościgu jakoś nie całkiem mnie przekonał, siostry wydały mi się natarczywe i nie działały z rozwagą, z których znamy je z tomów poprzednich. Oczywiście jego rola w całej powieści, całej sadze ma swoje uzasadnienie, a i zachowanie Merry ostatecznie też zostaje wyjaśnione, jednak sama ta pogoń jakoś nie była dla mnie w pełni pod względem psychologicznym dobrze uzasadniona. To jednak tylko mały minus powieści, która bądź co bądź i tak finalnie mnie oczarowała.
 
Bo i znajdziemy tu wszystko, za co serię kochamy. Tym razem z Merry i jej córką Mary-Kate udajemy się w poszukiwanie ich korzeni, do Irlandii, do czasów, gdy walki o niepodległość tego państwa dopiero się zaczynały. I tak autorka przeprowadza nas przez trudną historię Irlandii, walki zwykłych Irlandczyków z brytyjskimi siłami zbrojnymi. Opowiada o Cumann mBan, stowarzyszeniu kobiet, które przyczyniły się do walk partyzanckich, o ruchach radykalnych, IRA i próbach porozumienia rządów. Wszystko to jednak przedstawia oczami zwykłych ludzi, którzy w tym czasie przeżywają miłości i rozczarowania. Którzy próbują wiązać koniec z końcem, bo i codzienność w gospodarstwach rolnych w Irlandii łatwa nie była. Autorka zaznajamia nas z warunkami życia w tamtych regionach, które 60 lat temu wyglądały całkiem inaczej, zaściankowo, gdzie podział pomiędzy panami, właścicielami ziemskimi a zwykłymi chłopami był nie tyle widoczny, co tworzył ogromną przepaść. Finalnie jednak spoglądamy też na Irlandię współcześnie, widzimy w jak krótkim czasie jej obraz się przeobraził i jak zwyczajne żyje się tam teraz. Oczywiście walka jeszcze nie jest ostatecznie skończona, jednak odbywa się już na innych warunkach niż w wieku poprzednim. „Zaginiona Siostra” to ogromna dawka historii ubrana w bardzo zgrabną i wzruszającą opowieść.
 
„Zaginiona Siostra” to powieść o silnych kobietach, o powrocie do korzeni, o wadze rodziny oraz życia w spokoju, rozliczenia się z przeszłością. To też historia pełna tajemnic, które fascynują i ciekawią. Przeprawia nas przez wiele przepięknych miejsc na ziemi, których urok autorka potrafi oddać jak nikt inny, by w końcu doprowadzić nas do jej własnej, rodzinnej krainy – hrabstwa Cork w Irlandii.  To historia miejsca, trudna, smutna i brutalna opowiedziana oczami kobiet zaangażowanych w walkę o swoje miejsce na ziemi i swoją rodzinę. Jak zawsze przy serii Siedmiu Sióstr, ta historia również mnie poruszyła, oczarowała i dała do myślenia. Jestem zachwycona i czekam na tom finalny, który ma rozwiązać wszystkie kłębiące się w tych siedmiu tomach tajemnice!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

czerwca 05, 2021

"Retrospekcja" Chris Brookmyre - patronacka recenzja przedpremierowa

"Retrospekcja" Chris Brookmyre - patronacka recenzja przedpremierowa

 

Autor: Chris Brookmyre
Tytuł: Retrospekcja
Tłumaczenie: Magda Witkowska
Data premiery: 10.06.2021
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny / kryminał
 
Chris (bądź Christopher) Brookmyre to szkocki pisarz, który na rynku książki pojawił się w roku 1996 z thrillerem pt. „Quite Ugly One Morning” rozpoczynającym serię o dziennikarzu Jack’u Parlabane. Na ten moment seria liczy już osiem tomów i w samej Wielkiej Brytanii sprzedała się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy. Pomiędzy kolejnymi tomami serii autor wydawał również sporo osobnych powieści. Znany jest z tego, że w swoich książkach miesza akcję z wątkami społecznymi i politycznymi, a wszystko przedstawione jest w bardzo charakterystycznej narracji. Na przestrzeni lat autor zdobył kilka nagród literackich i zaliczany jest do najpopularniejszych pisarzy kryminalnych Wielkiej Brytanii. Tym bardziej dziwne jest to, że dopiero w tym roku Brookmyre pojawił się na naszym polskim rynku i to nie z serią o Parlabane, a z osobnym thrillerem pt. „Retrospekcja”, który na jego rodzimym rynku opublikowany został w 2019 roku.
 
Fabuła powieści toczy się latem 2018 roku. Amanda, młoda dziewczyna, kanadyjka, w przerwie pomiędzy liceum a studiami zostaje zaproszona przez znajomego jej ojców do Szkocji. W zamian za miejsce do zamieszkania i jedzenia, ma pomóc przy kilkumiesięcznym dziecku. Po przylocie na miejsce okazuje się, że Vince razem ze swoją młodą żoną Kirsten i dzieckiem wybierają się właśnie do swojej willi w Portugalii, Amanda ma oczywiście jechać razem z nimi. Po drodze Vince musi jednak zajrzeć do swojego biura, przez co finalnie spóźnia się na samolot… Po dotarciu na miejsce okazuje się, że razem z dwoma sąsiednimi willami dzielą jeden basen. Właścicielami tych budynków jest bogata i znana rodzina Temple’ów, która w tym samym czasie zjawiła się tu w komplecie, by uczcić pamięć po głowie rodziny – Maxie, psychologu i autorze książek, znanego z rozprawianiu się z teoriami spiskowymi. Amanda jest tym bardzo przejęta, bo sama jako przyszła dziennikarka bardzo podziwiała Maxa. Szybko okazuje się, że rodzina tylko pozornie wygląda na pełną i szczęśliwą, a tak naprawdę szesnaście lat temu, właśnie w tym miejscu, wydarzyło się coś, co podzieliło ich na zawsze… Co się wtedy tak naprawdę stało? Jakie sekrety skrywa ta rodzina? I gdzie jest Vince? Co to był za pilny interes, który zatrzymał go na miejscu, a o którym nic nie chciał żonie powiedzieć?
„Mit idealnej rodziny (…) tworzył fasadę, pod którą nikt nigdy nie decydował się zaglądać.”
Książka składa się z prologu i dwóch części podzielonych na krótkie, nienumerowane rozdziały poprzetykane cytatami z książek lub wypowiedzi Maxa Temple. Wydarzenia przedstawione są z punktu widzenia różnych postaci, Amandy w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego oraz członków rodziny Temple i Vince’a w narracji trzecioosobowej w czasie teraźniejszym, gdy mowa o wydarzeniach w 2018 roku, a w czasie przeszłym, gdy akcja przenosi się do 2002 roku. Styl powieści jest przyjemny, choć z początku miałam wrażenie, że imiona bohaterów powtarzane są nadmiernie, to później przestałam to zauważać. Możliwe też, że był to zabieg specjalny, żeby czytelnik szybko zapamiętał kto jest kim, bo narratorów jest sporo. Ogólnie książkę czyta się szybko i przyjemnie, zmiana czasu i narratorów dodaje dynamizmu, a dialogi wymieszane z przedstawieniem wewnętrznych odczuć bohaterów nadają książce pełni.
 
Poprzez przedstawienie akcji z punktu widzenia tylu postaci czytelnik dostaje pełny obraz rodziny Temple’ów. A jest to rodzina skomplikowana. Mamy tu dominującą, narcystyczną matkę, która zawsze na pierwszym miejscu stawia siebie. Ojca, całkowite jej przeciwieństwo, który w momencie, gdy jego żona powoli jako aktorka odchodziła w zapomnienie, on zdobył ogromną popularność. W domu głównie uwagę poświęcał najmłodszej córce, która w tamtym czasie mocno się buntowała. Teraz, naznaczona przez wydarzenia z przeszłości, w pełni się od rodziny odcięła, zmieniła nazwisko i nigdy nie zdecydowała się na trwały związek i założenie rodziny. Są jeszcze w tej rodzinie dwie osoby – najstarsza córka, która nigdy nie sięgnęła do standardów wyznaczonych przez matkę i syn, całe życie traktowany jako nieudacznik. Dzięki osadzeniu akcji w dwóch czasach czytelnik może szczegółowo zaobserwować jak tego typu rodzinne relacje na przestrzeni lat odciskały się na jej członkach, jak ukształtowały życie dzieci Maxa i Celii, jakie piętno na nich pozostawiły. Czy da się kiedyś wyzwolić z tak toksycznych relacji? Czy możliwe jest normalne, szczęśliwe życie, gdy dzieciństwo spędziło się w wyniszczających relacjach? Nie można książce odmówić, że w sposób dogłębny i rzetelny przedstawia tego typu patologiczne relacje.
 
Ogólnie książka pełna jest ciekawych i trudnych tematów, obala wiele stereotypów i porusza kontrowersyjne zagadnienia. Poprzez postać Maxa i najmłodszej córki mamy duży wgląd w psychologiczne zagadnienia dotyczące manipulacji i spisków, a dzięki postaci Amandy przyglądamy się wydarzeniom z punktu widzenia osoby pochodzącej z całkiem innego pokolenia, młodej dziewczyny, praktycznie nastolatki, która wychowała się w tolerancyjnej i otwartej na indywidualności homoseksualnej rodzinie. Gdzieś tam przewija się też temat handlu żywym towarem, tuszowaniu wielkich afer gospodarczych czy naprawdę wczesnego macierzyństwa. Wszystko to autor zgrabnie wplótł w fabułę, nie są to wątki natarczywe, ot, gdzieś tam wspomniane, zaznaczające delikatnie swoją obecność.
„(…) każdą prawdę da się ukryć, trzeba się tylko wykazać dostateczną bezwzględnością.”
Oczywiście nie można zapomnieć o intrydze kryminalnej, na której wszystko to jest osadzone. Mamy tutaj tak naprawdę dwa problemy, dwie tragedie – jedną z 2002 roku i jedną z czasów aktualnych, jednak to ta pierwsza wiedzie tu zdecydowany prym, wzbudza zaciekawienie w czytelniku, przez które książki nie chce się odkładać. Drugiej zagadce poświęcone jest trochę mniej uwagi, jednak i ta nie pozostawia czytelnika obojętnym. Całość sprawia, że przez całą lekturę czujemy podekscytowanie i zarazem niepokój, a na końcu wszystkie wątki zostają dobrze wyjaśnione i spięte w całość.
 
Ogólnie, „Retrospekcja” to ciekawa książka z pogranicza thrillera psychologicznego i kryminału. Porusza wiele ciekawych zagadnień dotyczących psychologii i manipulacji, szczegółowo przygląda się też destrukcyjnym relacjom rodzinnym. Fabuła rozpisana jest tak jak lubię – z kilku punktów widzenia i w dwóch planach czasowych, co dodaje równocześnie dynamizmu historii jak i przedstawia ją w pełnym obrazie. Cieszę się, że w końcu książka tego autora została wydana również w Polsce i mam nadzieję, że na tej jednej się nie skończy – już tutaj widać, że Broomyre prawdopodobnie buduje całe uniwersum, gdyż nawet w książce niezwiązanej z serią, dziennikarz Parlabane odgrywa małą rólkę. A tymczasem zachęcam do przyjrzenia się „Retrospekcji” – jest to dobry przedstawiciel swojego gatunku.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość przedpremierowej lektury i objęcia książki patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

czerwca 01, 2021

"Dopasowani" John Marrs

"Dopasowani" John Marrs

 

Autor: John Marrs
Tytuł: Dopasowani
Tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska i Maciej Grabski
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller psychologiczny
 
O angielskim pisarzu Johnie Marrs usłyszałam po raz pierwszy dopiero wiosną tego roku, gdy w marcu na Netflixie pojawił się serial powstały na podstawie jego książki pt. „Dopasowani”. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić lektury oryginału, jednak wcześniej zabrałam się za jego nowszy tytuł „Co się skrywa między nami?”, którego recenzję znajdziecie tu – klik!. „Dopasowani” to thriller z roku 2017 (w oryginalne 2016), który jako pierwszy ukazał się na naszym rynku, a na rynku rodzinnym autora jako trzeci, choć dwie wcześniejsze książki wydawane były w ramach selfpublishingu. Książka spodobała się szerokiej publiczności, została przetłumaczona na 30 języków i, tak jak już wspomniałam, została zekranizowana w tym roku – serial liczy osiem czterdziestominutowych odcinków. Ekranizacja to jednak za duże słowo – serial z książką po prostu opierają się na tym samym pomyśle genu dopasowania oraz dużej firmy na tym powstałej. Poza tym to dwie całkiem różne historie – obydwie jednak bardzo ciekawe, więc już teraz zachęcam zarówno do lektury książki, jak i seansu z serialem 😊
 
Fabuła książki „Dopasowani” toczy się w aktualnych czasach, które od naszych rzeczywistych różnią się tym, że pewna badaczka odkryła gen dopasowania, odpowiadający za miłość aż po grób i od pierwszego wejrzenia. To miłość wyśniona, jak z filmu. Na całym świecie są tylko dwie osoby, które mają taki sam gen, jak dwie połówki jabłka, po prostu genetycznie do siebie idealnie dopasowane. Po odkryciu tego genu Ellie zbudowała firmę, która oferuje wszystkim ludziom na ziemi możliwość przebadania genotypu i dopasowania do drugiej połówki, o ile jej dane widnieją już w systemie firmy. Opłata za usługę jest niewielka, a sam test bezpłatny. Baza osób szukających swoich genetycznych połówek z dnia na dzień się zwiększa, teraz liczy już prawie dwa miliardy ludzi i ogromną liczbę dopasowani. Z serwisu właśnie skorzystali też Mandy, Jade, Nick razem ze swoją narzeczoną oraz Christopher, a także sama Ellie. Każdy z nich jest inny, każdy jednak właśnie znalazł miłość. Genetycznie zaprogramowaną specjalnie dla niego. Jak to wpłynie na ich życie? Czy taka miłość naprawdę jest mimo wszystko? Do czego ludzie są zdolni w jej imię? Której od samego początku mogą być stuprocentowo pewni?
 
Książka składa się z 103 bardzo krótkich rozdziałów rozpisanych na wspomnianą piątkę bohaterów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia każdej z postaci, a co za tym idzie, narrator wchodzi w ich głowy, opisując nie tylko wydarzenia, ale i ich odczucia i myśli. Styl powieści jest nastawiony na dynamikę, sporo się dzieje, a często zwroty akcji i cliffhangery zapewniają lekturę wzbudzająca zaciekawienie i przyjemne napięcie.
 
„Dopasowani” zostali określeni jako thriller psychologiczny i faktycznie portretów psychologicznych mamy tu sporo, wszystkie dokładne, acz wszystkie tak od siebie różne. Jest Ellie, która od lat poświęcała się tylko i wyłącznie swojej firmie, uczucia i swoje cały życie prywatne odrzucając na bok. Teraz obserwujemy jak na nowo otwiera się na uczucia, na drugiego człowieka i jaka przy tym zachodzi w niej zmiana. Czy w końcu to człowieka postawi na pierwszym miejscu? Drugą postacią jest Mandy, kobieta w okolicy czterdziestki, której małżeństwo rozpadło się właśnie przez dopasowanie – jej mąż okazał się partnerem genetycznym kogoś innego. Mandy w końcu jednak udało się pozbierać i sama jest już gotowa na miłość. Chce mieć dzieci, założyć rodzinę. Jej genetyczny partner jest tak do niej różny i do tego sporo młodszy, więc czy faktycznie dopasowanie gwarantuje, że chcą tego samego? Trzecią postacią kobiecą jest Jade, młoda dziewczyna, która swoją połówkę znalazła na drugiej połowie kuli ziemskiej – w Australii. Na razie utrzymuje z nią kontakt telefoniczny, ale kiedyś przecież muszą się zobaczyć po raz pierwszy, stworzyć prawdziwy związek… Czy Jade znajdzie w sobie odwagę, by wyruszyć na drugi koniec świata? Są też postacie męskie – Nick, który szczęśliwy jest w aktualnym związku i zamierza ożenić się ze swoją partnerką, a któremu jednak system dopasował kogoś innego, oraz Christopher, chyba najciekawsza postać w tym zbiorze – psychopata i seryjny morderca. Czy taki ktoś naprawdę też ma swoją połówkę? I to jak najbardziej normalną?! A przynajmniej taka wydaje się przy pierwszym poznaniu…. Każda z tych postaci porusza inne zagadnienie, inny problem, jednak krążący cały czas wokół tego samego tematu – miłości i związku. Każdy z nich zmienia się pod wpływem tego uczucia, w każdym budzą się duże emocje – niektórzy stają się bardziej empatyczni, inni odwrotnie – swoje szczęście przedkładają ponad wszystko. Ogólnie przez postacie autor porusza wiele interesujących tematów, które mocno dają do myślenia o tym, jak teraz wyglądają związki i małżeństwa, i jak mogą wyglądać kiedyś.
 
Na pewno warto pochwalić autora za pomysł. Oczywiście teorie o dwóch połówkach jabłka, o tym, że każdy człowiek na świecie ma stworzoną gdzieś drugą połówkę specjalnie tylko dla siebie, sięgają wręcz czasów biblijnych – w końcu wszystko wywodzi się od Adama i Ewy. Autor temat przeniósł jednak na poziom bardziej współcześnie do nas przemawiający – genetykę. W końcu genetyka to nauka względnie nowa, dopiero uczymy się, które geny odpowiadają za jakie funkcje. Dlaczego więc nie miałoby być genu odpowiedzialnego za miłość i szczęśliwe życie z drugą połówką? To coś zarówno abstrakcyjnego, jak i dziwnie prawdopodobnego, szczególnie wnioskując po postępach techniki, jaki dokonuje się w ostatnich latach. Czy nawet miłość jest uwarunkowana genetycznie? Czy człowiek nie ma na nią wpływu?
 
Szczerze aż korci mnie, żeby napisać więcej, rozwinąć tematy, które autor porusza poprzez swoich bohaterów – i dyskryminacje, i rozwody, i różne orientacje seksualne, jednak tak jak i w „Co się skrywa między nami?” tak i tu im mniej zdradzę, tym większa czeka Was przyjemność z czytania. Nie chcę tego Wam odbierać, więc na tym zakończę. „Dopasowani” to ciekawy, bardzo oryginalny thriller, który przedstawia nam różne oblicza miłości i tego, do czego pod jej wpływem jesteśmy zdolni, kiedy jesteśmy przekonani jej o prawdziwości i stałości. Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się szybko, a dzięki temu, że postacie cały czas wypowiadają się w stałej kolejności, to i imiona, i bohaterowie się nie mieszają. To była naprawdę intrygująca lektura! Podoba mi się, że autor skupia się na tych relacjach, które każdemu z nas są bliskie – tu jest to miłość pomiędzy parą, w „Co się skrywa między nami?” to miłość matczyna, i każdej z nich badawczo się przygląda, wygina na wszystkie ekstremalne strony. Mam nadzieję, że na naszym rynku ukaże się więcej książek tego autora!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

czerwca 01, 2021

Book tour z "Kursem na śmierć"!

Book tour z "Kursem na śmierć"!

 

Niewiele ponad miesiąc temu w polskich księgarniach ukazała się najnowsza książka Wojciecha Wójcika pt."Kurs na śmierć" - to kolejny tytuł tego roku, który został objęty moim patronatem medialnym, a i na okładce książki znajdziecie moją rekomendację. W skrócie jest to kryminał, mocno rozbudowany, z wieloma wątkami, jednak przedstawiony tak zgrabnie, że lekturę naprawdę trudno przerwać, a kiedy wszystkie puzzle układanki wskakują na miejsce, czytelnik zostaje z przysłowiowo otwartą buzią - gracja, z jaką autor poskładał wszystko w całość naprawdę robi ogromne wrażenie! O moich pełnych wrażeniach z lektury poczytacie więcej w recenzji - klik!, a dzisiaj zapraszam Was na book tour z tym tytułem! 

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Zysk i S-ka w swoim poście. Będzie mi też bardzo miło jeśli wykorzystacie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w czwartek 3 maja, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Lista uczestników:
1. @layla88xoxo opinia - klik!
2. @kubickakatarzynaa opinia - klik!
3. @pasjola_ksiazkowa opinia - klik!
4. @lokata_ewa opinia - klik!
5. @adziktworzy recenzja - klik!
6. @kasia_g_autor opinia - klik!
7. @czytanietojestto opinia - klik!
8. @justyna6353 opinia - klik! 
9. @galadhiera opinia - klik!
10. @mamazaczytana opinia - klik! 
11. @allbooksismylife opinia - klik! 
12. @zaczytana_panna opinia - klik!
13. @like-nobody_ opinia - klik!