sierpnia 09, 2024

"Przewina" Agnieszka Jeż - zapowiedź patronacka

"Przewina" Agnieszka Jeż - zapowiedź patronacka
 Pora na prawdopodobnie ostatnią patronacką zapowiedź tego lata! Przyznam, że cieszę się, że jest to ten tytuł, bo jest naprawdę wyjątkowy - zresztą jak cała seria, do której należy! Chodzi o widoczną na grafice "Przewinę" Agnieszki Jeż, czyli tom trzeci serii kryminalnej z Sonią Kranz. Jego premiera zapowiedziana jest na 28 sierpnia, a na okładce znajdziecie nie tylko logo Kryminału na talerzu, ale też kilka słów polecenia!

Dawne sanatorium w Kowalowej zaczyna nowy etap swojej działalności – skrytej i zasłoniętej przed oczami innych. Ani właściciel, ani pacjenci nie chcą rozgłosu. „Ostoja” – to obecna nazwa placówki – przyjmuje bowiem osoby uzależnione, które mają tu zacząć nowe, lepsze życie. Tadeusz Cichosz je kończy. Po kilku dniach pobytu w ośrodku zostaje znaleziony martwy w swoim łóżku.
Komisarz Sonia Kranz tego samego ranka obserwuje, jak w poszczególnych pokojach sanatorium zapalają się i gasną światła. Wydaje się, że to mogłaby być podpowiedź, kto zabił Cichosza. A jednak w tej sprawie nic nie jest oczywiste – ani przyczyna śmierci, ani motywacje tego, kto do niej doprowadził. W toku śledztwa okazuje się, że więcej niż jedna osoba miałaby powód, żeby pozbawić bogatego biznesmena życia, a tropy prowadzą do historii, która wydarzyła się w tym miejscu kilkadziesiąt lat temu. Sonia, sąsiadka sanatorium, dopiero teraz ją odkrywa. Nie tylko zresztą tę, zamkniętą w pożółkłej teczce sprawę – także w sferze prywatnej pani komisarz dokonuje odkryć, które domagają się jej reakcji.
Dochodzenie splata się z życiem osobistym Soni Kranz. W obu przypadkach policjantka ma wrażenie, że uczestniczy w rozgrywce, w której inni grają znaczonymi kartami. Jaki będzie finał tych rozdań?
Od razu wyjaśnijmy: każdy tom serii to osobna zagadka kryminalna, więc jeśli macie ochotę, możecie po książki sięgnąć niezależnie od tomów pozostałych. Zagadki prowadzone są tempem spokojnym, ale są bardzo bliskie naszego normalnego, zwyczajnego życia, a zbrodnie w takich okolicznościach chyba przerażają najmocniej, prawda? W serii jednak równie ważna co zagadka, jest postać samej Soni, która dzieli się z nami swoimi wątpliwościami, swoimi zagmatwanymi relacjami i z przeszłości, i tymi nowymi, które właśnie buduje. I to z jej powodu gorąco zachęcam do lektury wszystkich trzech tomów!
A co przyniesie trzeci? Tradycyjnie spokojne śledztwo i tematy prywatne, które są uchwycone w punkt, sami dobrze je rozumiemy. Intrygę skomplikowaną, zbudowaną doskonale, tak że od książki po prostu nie można się oderwać. To taki kryminał, którego nigdy mi nie dość, bo skupiony na psychologicznych aspektach zbrodni i po prostu życia. Gorąco polecam!

Autor: Agnieszka Jeż
Tytuł: Przewina
Cykl: Sprawy Soni Kranz, tom 3
Data premiery: 28.08.2024
Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 328
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

We współpracy z Wydawnictwem Luna. 

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


sierpnia 07, 2024

"Porzuć swój strach" Robert Małecki - recenzja premierowa

"Porzuć swój strach" Robert Małecki - recenzja premierowa

Autor: Robert Małecki
Tytuł: Porzuć swój strach
Cykl: Marek Bener, tom 2
Data premiery: 07.08.2024
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał / sensacja
 
“Porzuć swój strach” to środkowy tom debiutanckiej trylogii Roberta Małeckiego, autora powieści kryminalnych, który aktualnie uznawany jest za jednego z czołowych przedstawicieli tego gatunku w Polsce. Teraz, gdy na koncie ma już 14 powieści, Wydawnictwo Literackie przypomina nam o tych pierwszych, tych którymi dał znać, że chciałby sobie zrobić miejsce na polskim kryminalnym rynku książki. Sama nie miałam przyjemności czytać tej trylogii ani w latach 2016-2018, kiedy była wydawana po raz pierwszy, ani też w 2021 roku, gdy wydana została ponownie. Jednak do trzech razy sztuka - jak mówi stare powiedzenie i ja z tego korzystam. I przyznam, że jest to ciekawe doświadczenie - seria debiutancka Małeckiego mocno różni się od tego, co autor serwuje nam teraz, więc spojrzenie na nią z perspektywy tych kilku lat daje ładny obraz tego, jak bardzo się rozwinął, jak doszlifował swój pisarski warsztat.
 
Sierpień, rok 2016. Od wydarzeń z “Najgorsze dopiero nadejdzie” (recenzja - klik!) minęły trzy lata, życie Marka w tym czasie uległo zmianie - po zwolnieniu z “Gazety miejskiej”, która zresztą swoją drogą wkrótce zakończyła swój żywot, założył własną gazetę - “Echo Torunia”. Dołączyła do niego Aldona Terlecka, która pierwsze kroki stawiała w starej pracy pod jego skrzydłami, jak i zaprzyjaźniony fotograf Radek Rak. Teraz piszą o tym, o czym chcą, stawiają na solidne, rasowe dziennikarstwo, a nie pisanie pod publiczkę i reklamy. Marek zatem może decydować czym się zajmuje, a ostatnio chętnie podejmuje się współpracy przy zaginięciach. Swojej żony, która w dziwnych okolicznościach zniknęła kilka lat temu, niestety nadal nie odnalazł, nie posunął się w tym śledztwie ani o krok do przodu, jednak na innych polach odnosił sukcesy, np. przyczynił się do odnalezienia małego chłopca. Teraz lokalny biznesmen, który słyszał o tamtej sprawie prosi go o pomoc - zaginęła jego nastoletnia córka. Mężczyzna oferuje sporo pieniędzy, Marek zaintrygowany obiecuje przyjrzeć się sprawie, choć z pewnego powodu nie boi się o bezpieczeństwo dziewczyny. Dlaczego? Szybko jednak okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej zagmatwana niż mogłoby się wydawać, prowadzi go też w dziwne rejony… W inne dziwne rejony zagłębia się też Aldona - bada temat nielegalnych gier hazardowych, o których artykuł ma nadzieję, że przyniesie jej awans do mediów krajowych. Czy jej nadzieje nie są płonne? Co przyniosą im obydwie sprawy? I gdzie w nich miejsce na zaginioną żonę Marka?
 
Książka rozpisana jest na prolog i nienumerowane rozdziały, które określone są datą i dniem tygodnia, w jakim toczy się akcja - główna historia zamyka się w kilku dniach sierpnia. Każdy rozdział podzielony jest na krótkie numerowane podrozdziały, każdy ma swoją osobną numerację. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który podąża głównie za Markiem, ale od czasu do czasu opisuje też co dzieje się u Aldony - pod koniec naprzemienność tych fragmentów jest zagęszczona. Czasami też przez tekst przewijają się fragmenty pisane kursywą - to przytoczone nagrania z dyktafonu jakiegoś mężczyzny, który już na wstępie mówi, że opowie prawdę o zniknięciu Agaty, żony Marka. Styl powieści jest dosyć surowy, jego zadaniem jest nieść akcję. Słownictwo dopasowane jest do postaci (np. ojciec zaginionej notorycznie wtrąca tak zwana katoprzekleństwa, czyli łączy wzywanie świętych z wulgaryzmami). Całość czyta się płynnie i szybko.
“Przemoc zawsze rozwiązuje nawet najbardziej zasupłane języki.”
Czytając o Robercie Małeckim trafiłam na informację, że jednym z jego ulubionych autorów zagranicznych jest Harlan Coben. I w tych pierwszych książkach to naprawdę widać. W “Porzuć swój strach” już w prologu dostajemy mocny akcent, później na kilka stron akcja nieco zwalnia, jest czas na wprowadzenie, jednak dosyć szybko wracamy na tory dynamicznego tempa akcji. Historia jest skomplikowana, intryga wielowarstwowa, pełno w niej dziwnych przekrętów i tajemnic. Wszystko to opisywane jest w sensacyjnym tonie, więc to właśnie na akcji skupiamy się najmocniej. Początkowe tajemnice mocno czytelnika w historię wciągają, od książki trudno się oderwać i tak już zostaje do samego końca lektury, choć dosyć szybka sprawa rodzinna zaczyna zataczać coraz szersze społecznie kręgi. Autor w bardzo sprytny sposób zgrał wszystkie wątki w całość, sprawił, że czytelnik nawet mimo wyjaśnienia zagadki zaginięcia nastolatki, nie może się już doczekać kontynuacji wątków prywatnych w tomie kolejnym. Z tego względu polecam serię czytać po kolei - w teorii da się czytać każdy tom osobno, bo też każdy ma oddzielną zagadkę kryminalną, jednak z tej, która toczy się tuż obok, tej prywatnej nie czytając po kolei straci się po prostu za dużo, nie będzie się czuło tych emocji, co czuje się czytając we właściwej kolejności.
 
Sama sensacyjna intryga jednak nie jest tym, co zaskoczyło mnie w tym tomie najmocniej. Tę rolę pełni temat hazardu, gdyż do tej pory byłam w pełni przekonana, że najnowsza seria autora o policjantach z Archiwum X (recenzje – klik!) jest pierwszą w dorobku autora, w której wziął się za ten temat. Teraz okazuje się, że nie, że już w debiutanckiej serii ten temat zajął sporo miejsca. Autor solidnie opisuje go i od strony graczy, i od strony organizatorów, wylewa cały brud, jaki w tym temacie siedzi. Naprawdę ciekawy wątek!
“Znowu panicznie się bał. Znowu strach kazał mu uciekać. Tym razem jednak uciekał przed samym sobą.”
Na koniec pomówmy o postaciach, gdyż i one dobrze wpisują się w konwencję powieści sensacyjnych. Ich portrety psychologiczne nie są tutaj na pierwszym miejscu, a mimo to ich charaktery są wyraźne. Sam Marek wydaje się postacią trudną do polubienia, jednak to nic dziwnego - mężczyzna wiele w życiu przeszedł, jest prywatnie sfrustrowany, gdyż od tylu lat nie posunął się do przodu swoim śledztwie dotyczącym zaginięcia jego żony. Żyje w dziwnym zawieszeniu, trwa ze względu na pracę - jedzenie czy utrzymywanie trzeźwości niespecjalnie jest dla nim na pierwszy miejscu. To pies gończy, który zrobi wszystko, by chwycić swoją zwierzynę. Czy naprawdę wszystko i czy przypadkiem ta pogoń nie odwróci pełnionych przez postaci ról?
Aldona przedstawiona jest podobnie, jest nośnikiem historii i kilkoma elementami charakterystycznymi - przede wszystko rozpoznać można ją po tym, że ciągle chodzi boso. Co ciekawe, w tomie pierwszym Marek nie wróżył jej dziennikarskiej kariery, w tym w stu procentach na niej w pracy polega.
Dla mnie jednak kreacje psychologiczne w powieściach są ważne, chyba więc właśnie dlatego najbardziej ciekawił mnie obraz pewnej postaci, która od hazardu jest uzależniona. Bo jest to obraz nadal sensacyjny, ale psychologicznie pełny - autor dobrze oddał charakter tego nałogu, jak działa, z czym się wiąże, jak myśli osoba uzależniona. Fragmenty poświęcone tej kreacji postaci zdecydowanie zasługują na uwagę.
“(...) prosto w oczy powiedzieć ci tego nie umiem. A czy ty byś umiał, gdybyś przez swoje błędy skazał na śmierć wszystko, co kochasz najbardziej na świecie?”
Muszę przyznać, że cieszę się, że po “Porzuć swój strach” sięgnęłam teraz, w ramach nadrabiania zaległości w twórczości autora, którego pióro już znam, gdyż mogę ją potraktować nieco badawczo - tak jak wspomniałam we wstępie przyjrzeć się różnicy jaka jest pomiędzy pierwszymi powieściami Roberta Małeckiego, a tymi najświeższymi. W tej z początku widać wyraźne ślady inspiracji Cobenem, z czego będą zadowoleni fani sensacji - faktycznie akcja jest szybka, zawiera dosyć typowe elementy dla tego gatunku, dostarcza dobrej rozrywki. Sama jednak szukam w książkach jednak czegoś innego, więc dla mnie atrakcyjne były tematy w stosunku do samej akcji nieco poboczne - poczucie tajemnicy jaką skrywa rodzina zaginionej i wątek uzależnienia od hazardu. Rozwiązanie z fragmentami z dyktafonu też było ciekawe, choć z początku wzbudziło pewien mętlik, trudno było je do czegoś przypasować. Ostatecznie jednak wszystko spięło się w spójną całość z takim zakończeniem, że bardzo się cieszę, że już za niecały miesiąc przyjdzie mi sięgnąć po tom trzeci tej serii - “Koszmary zasną ostatnie” w nowym wydaniu ukażą się u nas 4 września.
 
Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 06, 2024

Wygraj "Na złej drodze"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Na złej drodze"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Włoski thriller Paoli Barbato pt. "Na złej drodze" dopiero jutro świętować będzie tydzień na naszym rynku książki, a jednak w międzyczasie zebrał już sporo pozytywnych opinii! Przyznam, że wcale mnie to nie dziwi - to historia zajmująca, dziwnie wciągająca, od której naprawdę trudno się oderwać. Dobra rozrywka, momentami przyjemnie nawiązująca do starych filmowych komedii gangsterskich, choć skojarzenie jest raczej luźne - tutaj nie stawimy na typową gangsterkę, a na problem, w jaki uwikłał się główny bohater. To kurier, który nocą włoską autostradą przewozi paczki. Paczki, do których lepiej nie zaglądać, bo niewiedza w razie problemów może okazać się zbawienna... Punktem wyjścia historii jest oczywiście złamanie tej zasady przez głównego bohatera i od tego momentu zaczyna się dziać! Macie chęć sprawdzić, czy i Was porwie ta hsitoria? Chętnie Wam w tym pomogę - zapraszam na konkurs z tym tytułem!

A jeśli ominęła Was moja recenzja tego tytułu, to zapraszam tu - klik! - sprawdźcie, czy jest to coś, co może Was zaciekawić. Choć mam nadzieję, że u każdego fana niebanalnych thrillerów, odpowiedź będzie twierdząca 😉


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie?

"Na złej drodze" zaskakuje kilkoma fabularnymi wyborami. Jednym z nich jest sam główny bohater, Giosciua, który jest po prostu leniem niegrzeszącym inteligencją. Nie jest to spotykany wybór wśród kryminalnych kreacji, prawda? Dlatego napisz:

Czy lubisz, gdy główne postacie powieści wychodzą z tradycyjnych ram gatunkowych, wykazują się cechami nieszablonowymi? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij, możesz poprzeć ją przykładami z literatury.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 6 do 10 sierpnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 14 sierpnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

Konkurs organizowany jest w ramach współpracy z Wydawnictwem Isignis.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

15.08 aktualizacja - wyniki konkursu:
Trochę się tutaj z Wami zabawiłam w podchwytliwe pytanie - w końcu do wygrania jest książka z mocno nieszablonowym bohaterem, więc nic nie ryzykował, wszyscy zgodnie stwierdzili, że lubią nieszablonowych bohaterów 😉 Bardzo ciekawiły mnie jednak Wasze uzasadnienia, a te były faktycznie różne, choć każde jedno ciekawe! I wiecie co jest najfajniejsze? Że chyba żaden z bohaterów, do których się odwoływaliście się nie powtórzył! Ale jak zawsze - ilość egzemplarzy książki do rozdania jest ograniczona, więc tym razem zdecydowałam, że "Na złej drodze" otrzymają:

Blog:
1) Ania Pikutin 
Oczywiście , że lubię. Takie postacie są nietuzinkowe , dużo wnoszą do lektury. Np. Matylda Dominiczak z książek Olgi Rudnickiej. Uwielbiam tą postać. To pozytywnie zakręcona dziewczyna , z którą nigdy się nie nudzę 😀 Matylda to babeczka z mocnym charakterem , uczy się na swoich błędach . Z jednych tarapatów wyciąga wnioski by znów wpaść w następne.
Kolejną postacią jest Hubert Meyer , postać wykreowana prze Katarzynę Bonde.
Hubert to profiler wykonujący portrety psychologiczne sprawców zabójstw. Do swojej pracy podchodzi z zaangażowaniem, świetnie łączy fakty, posiada ogromne zdolności dedukcji, dzięki temu rozwiązuje najbardziej skomplikowane sprawy.
Często walczy wewnętrznie , dokonuje trudnych wyborów -między złem a złem...co odbija się na jego psychice...
Matylda i Hubert to jak przysłowiowe ogień i woda. Dzięki takim postaciom lektury nie są nudne. Bardzo dobrze przy nich odpoczywam. Wyciągam również wnioski , że każdy z nas ma różne słabości...

Facebook:
2) Marzena Szepczyńska
Oczywiście, że lubię, gdy główne postacie powieści łamią tradycyjne ramy gatunkowe i wykazują się nieszablonowymi cechami. To właśnie takie postacie, jak Lisbeth Salander z "Millennium" Stiega Larssona czy Tyler Durden z "Podziemnego kręgu" Chucka Palahniuka, pokazują, że literatura nie musi podążać utartymi ścieżkami. Ich nieprzewidywalność i głębia psychologiczna sprawiają, że książka staje się nie tylko źródłem rozrywki, ale również przestrzenią do refleksji nad ludzką naturą i społecznymi normami. Cenię sobie te momenty, gdy postać zaskakuje mnie swoimi działaniami czy myślami, które wykraczają poza to, czego się spodziewałam. To sprawia, że lektura jest dla mnie prawdziwą przygodą intelektualną.

Instagram:
3) @aniacbb
Lubię bardzo takich nieszablonowych, wręcz nieidealnych bohaterów. Taka rysa na szkle.. ciekawa postacią jest Charlie Mortdecai, który z jednej strony jest arystokrata i marszandem sztuki a z drugiej strony jest złodziejem obrazków. Postacią wyjątkowo przerysowaną, egoistyczną, wręcz niemoralną i zdegradowaną. Raczej ciężko polubić takiego człowieka a jednak to on jest głównym bohaterem i narratorem książek Kyrila Bonfiglioli. Przede wszystkim dziwne, specyficzne poczucie humoru zarówno głównej postaci jak i całej historii powoduje że się to bardzo dobrze czyta. Także jeżeli o mnie chodzi to zdecydowanie więcej takich bohaterów wychodzących poza standardowe ramy.

4) @czyzewskamalwina
Biorę udział w konkursie. Myślę że każdy bohater nieszablonowy jest czymś intrygującym w powieściach 😍 Taką książkę czyta się z większym zainteresowaniem i poznaje się głównego bohatera dzięki czemu albo go polubimy albo nie 😂 a to też moim zdaniem wpływa na odbiór książki. Każdy z Nas jest inny, każdy ma inne poglądy i dla każdego inny bohater będzie kimś wyjątkowym. Ilu ludzi tyle opinii ilu bohaterów tyle fabuł. Niestety do literatury się nie odniosę bp mam ostatnio taką sklerozę, że wstyd się przyznać kochani czytam jakąś książkę a po miesiącu już nie pamiętam o czym była. Naprawdę 😢nie wiem czy to że wzgledu na ilość max 3 w miesiącu czy wiek robi swoje podbijam powoli pod 40tke😂😂😂

5) @zaczytanaksiegowa
Każdy bohater może być nie szablonowy dla kogoś innego i to jest piękne w czytaniu książek. Osobiście bardzo lubię trafiać w powieściach na nietuzinkowych bohaterów ale czasami tak naprawdę wystarczy, że będzie to na przykład "zwykły" detektyw, który powie coś tak nieoczywistego, coś nie pasującego do zawodu detektywa, że nas to poruszy i dla nas okaże się postacią wyjątkową i nieszablonową. Na myśl przychodzi mi tu chociażby Sherlock Holmes czy Herkules Poirot, którzy nie byli fanami tradycyjnych metod rozwiązywania zagadek a są słynni ze swoich niekonwencjonalnych technik detektywistycznych.

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

sierpnia 05, 2024

Book tour z "Cygańską narzeczoną" zakończony!

Book tour z "Cygańską narzeczoną" zakończony!

"Cygańska narzeczona" to hiszpański czarny kryminał, pierwszy tom serii z inspektor Eleną Blanco autorstwa Carmen Moli, pseudonimu trzech hiszpańskich pisarzy i scenarzystów filmowych. Tytuł ten ukazał się u nas w październiku 2022 roku i był prawdopodobnie moją pierwszą stycznością z powieścią kryminalną wywodzącą się z tego regionu świata i tak mocną pod względem brutalności zbrodni, która jednak przedstawiona jest w taki sposób, że wcale mnie to nie oburzyło, co jest prawdziwą sztuką! (recenzja - klik!) Książka wręcz spodobała mi się tak bardzo, że podjęłam się nad nią patronatu, a co za tym idzie organizowałam na kryminalnatalerzowych profilach kilka różnych aktywności z tym tytułem - ostatnią z nich był book tour (book tour - klik!)! 

Egzemplarz na ten cel przeznaczony w drogę ruszył 23 listopada 2022 roku, przeszedł przez 24 pary rąk, zjeździł Polskę porządnie po kilka razy wzdłuż, wszerz i na boki, a nawet raz wylądował za granicą! Ominęł tylko okolice Szczecina 😉
Do mnie wrócił 8 lutego 2024 roku, czyli dokładnie po 442 dniach w podróży, to jest 1 rok, 2 miesiące i 15 dni! I to w stanie całkiem niezłym - okładka jest nieco przybrudzona, ale raczej jest to wina charakteru podklejki, która znalazła się na okładce, a która, o dziwo, prawie wcale się nie odkleiła! To bardzo niespotykane po przejściu przez tyle par rąk. Grzbiet książki jest złamany, widoczne są lekkie zagięcia rogów i przełamania okładki, ale biorąc pod uwagę drogę jaką przebyła, myślę, że spokojnie jej stan można uznać za dobry!
Z 24 uczestniczek 19 zostawiło po sobie ślad na początku książki w miejscu do tego specjalnie przeznaczonym: 


Kilka uczestniczek pokusiło się też o zostawienie komentarzy na gorąco podczas lektury (co sama bardzo lubię!), jak i zaznaczenia ulubionych cytatów:






A już na starcie przygotowałam też dla uczestników karteczki indeksujące, z których jak widać część również skorzystała:

Głównym założeniem book touru jest to, że uczestnicy nie tylko przesyłają między sobą jeden egzemplarz z jakimiś przyjemnymi, najczęściej słodkimi dodatkami, ale też mówienie o książce. A jako że mu tutaj operujemy na poziomie internetowym, to też i w taki sposób uczestniczki były zobowiązane, by wystawić książce opinię. Z 24 uczestniczek 22 wywiązało się z tego założenia i wystawiło książce opinię, jednak niestety w czasie trwania tego book touru jedno z kont zostało usunięte, zatem finalnie mamy 21 opinii o książce, z czego 20 ukazało się na Instagramie, jedna na Facebooku. Jeśli chodzi o wrażenia uczestniczek z lektury, to zdecydowana większość była lekturą bardzo usatysfakcjonowana, było wiele głosów, że od książki zwyczajnie nie da się oderwać. Jedna z uczestniczek z lektury zadowolona nie była, inna książkę chwaliła, jednak uznała zakończenie za nie do końca satysfakcjonująca, a jeszcze inna zakończenie przewidziała, ale przyjemności z lektury jej to nie odebrało. Nie liczyłam dokładnie, ale na pewno zdecydowana większość wyraziła entuzjastycznie chęć kontynuowania przygody z tą serią. Poniżej fragmenty z kilku opinii:
"Wszystko w tej książce jest nietypowe. Ekipa śledcza, „rodzaj” morderstwa, klimat, a nawet miejsce akcji (ja osobiście innych kryminałów osadzonych w gorącym Madrycie nie kojarzę). Jednak w tym wypadku nietypowe to zdecydowanie komplement! Bo mimo, że ta książka jest tak inna, to w tej inności jest po prostu świetnym kryminałem." @z_ksiazka_mi_po_drodze

"Po pierwsze - kryminał.
Po drugie - Hiszpania, mroczne zakątki Madrytu.
Po trzecie - tajemnica, intryga, napięcie.
To wszystko składa się na książkę, która od pierwszych stron zabiera nas w świat, którego nie chcemy już opuścić. Z każdą przeczytaną stroną, pragniemy więcej i więcej." @po_prostu_o_ksiazkach

"Elena jest to jedna z najlepszych postaci kobiecych w tym tytule a obraz Madrytu ukazany w tej powieści jest uliczny i brutalny, zapada w pamięć." @zaczytana_daria

"Ta książka to zarówno połączenie mocnej historii, wciągającej zagadki kryminalnej, jak i sympatii do głównego bohatera cyklu. To wszystko składa się na świetny kryminał. Z niecierpliwością czekam na drugi tom cyklu." @mamazaczytana

"Ciekawym zabiegiem jest prowadzenie narracji w trzeciej osobie w czasie teraźniejszym – dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że zaraz, za chwilę, coś się wydarzy." @jaulialife

"Świetny hiszpański kryminał z genialną postacią kobiecą. Jestem bardzo ciekawa drugiego tomu!" @szyszka_czyta

Poniżej pełny spis uczestniczek wraz z linkami do ich opinii:
1. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
2. @i.krasnodebska opinia - klik!
3. @marzaczyta opinia - klik! (w międzyczasie konto zostało usunięte)
4. @po_prostu_o_ksiazkach opinia - klik!
5. @lapraskova brak opinii
6. @lucyperek  opinia - klik!
7. @zaczytana_daria opinia - klik! 
8. @zaczytana__nena opinia - klik!
9. @mamazaczytana  opinia - klik! 
10. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik!
11. @rrramona opinia - klik!
12. @jaulialife opinia - klik!
13. @monikajakobczyk_czyta   opinia - klik!
14. @szyszka_czyta opinia - klik!
15. @milosniczka.kavy opinia - klik!
16. @ewa.katarzyna.k opinia - klik!
17. @myszaczyta  opinia - klik!
18. @just_to_books opinia - klik! 
19. @zaczytany_kwiatek_un opinia - klik! 
20. @poczytane_zapisane opinia - klik!
21. @littleanula_andthebooks opinia - klik! 
22. @magdulka03wojcik opinia - klik! 
23. @mirkowo3 opinia - klik! 
24. @du_dzik94 (05.01-05.02) brak opinii

Nie da się ukryć - książka w trasie była długo, ponad rok! Sprawdźmy więc jak prezentują się statystyki. 442 dni w trasie podzielone na 24 uczestniczek daje wynik niecałe 18,5 dnia, wydaje się więc, że lekko ponad określoną normę, gdyż w warunkach akcji umawialiśmy się na maksymalnie 14 dni dla jednej osoby. Jednak do tego dochodzi jeszcze transport (czasami jest to jeden dzień, a czasami 4, bo przecież weekend), jak i kilka przetrzymań książki - zaznaczone mamy jedno, ale dlatego, że dopiero w tym roku zaczęłam te spóźnienia zaznaczać. Jednak pamiętam przynajmniej jeszcze jedną osobę, która książkę mocno przetrzymała, więc finalnie myślę, że możemy i na tym polu ogłosić sukces - większość uczestników dotrzymała określonego terminu, za co gorąco dziękuję!

I tym samym właśnie przechodzimy do podsumowań. Dziękuję wszystkim uczestniczkom ze lekturę, dziękuję za wystawione opinie. Mam nadzieję, że nie tylko lektura Wam się spodobała, ale i sam book tour przyniósł trochę przyjemności! Bardzo się cieszę, że Carmen Mola i inspektor Blanco zrobiły na Was wrażenie i, że od razu tak chętnie zgłaszałyście się do book tourów z kolejnymi tomami tej serii! Bo tak, book tour z tomem drugim też już mamy zakończony, podsumowanie ukaże się wkrótce, ale book tour z tomem trzecim pt. "Mała" jeszcze jest w trasie - powoli też dobiega końca, więc dla wszystkich zainteresowanych - ostatnia chwila na zgłoszenia (book tour z "Małą" - klik!)!


Book tour organizowany był w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 02, 2024

"Zanim zostaliśmy potworami" Katniss Hsiao

"Zanim zostaliśmy potworami" Katniss Hsiao

Autor: Katniss Hsiao
Tytuł: Zanim zostaliśmy potworami
Tłumaczenie: Jarek Zawadzki
Data premiery: 31.07.2024
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron: 456
Gatunek: kryminał psychologiczny / literatura piękna
 
Katniss Hsiao to młoda tajwańska powieściopisarka i scenarzystka filmowa. W 2022 roku, po dwóch latach pracy nad tekstem, ukazał się jej debiut literacki “Zanim zostaliśmy potworami”, który szybko zyskał sobie przychylność czytelników, co przyniosło mu status bestsellera i nominacje do kilku poważnych nagród literackich. Rok później jej debiutancki scenariusz filmowy “Flame” również został zauważony - nagrodzony został na festiwalu filmowym Golden Harvest Awards. Katniss nie ukrywa, że filmy i literatura kryminalna to jej wielka miłość, trzeba jednak przyznać, że nie podchodzi do niej w sposób szablonowy - w swojej twórczości korzysta z wielu różnych inspiracji pochodzących z naprawdę różnych rejonów sztuki.
 
Czasy współczesne, stolica Tajwanu, Tajpej. Yang Ning to około trzydziestoletnia kobieta, która jeszcze w czasach studenckich podjęła się pracy w firmie sprzątającej miejsca zbrodni. Wtedy jeszcze miała węch i to węch nadnaturalnie wyostrzony, praca taka nie była więc dla niej komfortowym wyborem, ale wytrwała w niej z powodu pieniędzy - chciała do siebie ściągnąć młodszego brata. Trzy lata temu jednak wydarzyło się coś, co wstrząsnęło jej światem, zmieniło dosłownie wszystko. Kiedyś odważna, pyskata i dynamiczna, teraz jest kobietą ospałą, mrukliwą, pogrążoną w głębokiej apatii. Zmieniły się też jej motywacje w stosunku do pracy - w wyniku utraty węchu miejsca zbrodni są dla niej jedynym bodźcem ten węch przywracającym. Tylko tam czuje, że dalej żyje. Współpracownicy patrzą na nią dziwnie, ale nic nie mówią, a Yang Ning pozwala sobie na coraz więcej. W końcu pewnej nocy odbiera w firmie telefon i nieregulaminowo sama jedzie posprzątać miejsce zbrodni. Nie jest świadoma tego, że to pułapka, a ona sprząta po zbrodni, która nie została jeszcze zgłoszona policji…
“Zawsze ją to dziwiło, że chociaż gospodarza już nie ma, materia organiczna nieustannie przyrasta w tej opuszczonej przestrzeni, odgłosy są z dnia na dzień coraz bogatsze, przez co całe pomieszczenie staje się jeszcze bardziej gwarne niż za życia lokatora.”
Książka składa się z trzech części: miejsce zdarzenia, profilowanie i mamrotanie - każda z nich podzielona jest na rozdziały, te składają się na kilka krótkich scenek, w których wydarzenia aktualnie ułożone chronologicznie, mieszają się z retrospekcjami i wspomnieniami. Rozdziały są numerowane, pierwsza część liczy ich 20, pozostałe dwie po 27. Narracja powieści toczy się trzytorowo - przede wszystkim bacznie obserwujemy Yang Ning za pomocą narratora trzecioosobowego czasu przeszłego, jednak już od początku jej poświęcone rozdziały przeplatają się z narratorem pierwszoosobowym czasu teraźniejszego, który osobowo nie jest określony: to postać tajemnicza, która zdaje się obserwować Yang Ning. Z czasem pojawia się jeszcze trzecie spojrzenie - tak jak przy Yang Ning, tak i ten narrator opowiada historię w trzeciej osobie czasu przeszłego, ale charakterem bardziej przypomina tego środkowego - to ktoś tajemniczy, podejrzany. Zmiana narratora to zawsze początek nowego rozdziału, a my przy tych dwóch ostatnich ciągle zachodzimy w głowę kto się za tymi narracjami kryje… Styl powieści również nie jest banalny. Właśnie przez niego w określeniu gatunkowym powieści dopisałam: literatura piękna. Bo sam język jest bardzo poetycki, złożony z różnych, oryginalnych metafor i porównań, jednak na tyle obrazowych, że ich sens trafia prosto w serce czytelnika. Tekst zawiera bardzo dużo ciekawych spostrzeżeń ujętych prosto, a jednak pięknie, przez co ilość cytatów po skończonej lekturze jest naprawdę pokaźna! Wcześniej literatura z obszaru chińskiego kojarzyła mi się bardzo surowo, proste, krótkie zdania, ta książka jest tego całkowitym zaprzeczeniem.
“(...) kiedy zniknie sens istnienia, istnienie będzie istnieć dalej.”
Jednak nie tylko styl jest tym, co w książce mocno się wyróżnia. Od razu też chciałam zaznaczyć, że równie oryginalne jest samo tempo powieści. Bardzo przypomina mi ono długie utwory muzyczne z gatunku klasycznego - tam jeden utwór możemy podzielić na bardzo różniące się od siebie segmenty. I dokładnie tak jest też w tej powieści. Historia zaczyna się spokojnie, nastrój jest bardzo smutny, depresyjny, czujemy całym sobą rozpacz i obojętność na życie głównej bohaterki. Z tego marazmu raz po raz wyrywa nas tylko makabra - opisy kolejnych miejsc, które sprząta, na które składają się wszelkiego rodzaju robaki, płyny ustrojowe i inne obrzydlistwa, których w ogóle nie chce się wyobrażać. To obraz mocno szokujący, nie ma w nim tematów tabu, a opisy przychodzą naprawdę niespodziewanie (jeden zastał mnie przy śniadaniu!). W tym miejscu bardzo kontrastowo poznajemy też tajwańską kulturę, głównie religijną, ale i kulturę jedzenia - tego jedzenia jest to naprawdę dużo, a każda potrawa w przypisach jest nam opisana, dzięki czemu polski czytelnik w taki sposób może poznać tamtejsze smaki. Przyznam, że jest to bardzo dziwny kontrast - podczas lektury jednej strony do ust napływała mi ślina przez opisy ciekawych potraw, by już na kolejnej wszystko podchodziło mi do gardła przez te mocno realistyczno-makabryczne opisy. Na trzeciej stronie z kolei gardło zaczynało się ściskać ze wszechogarniającego, naprawdę głębokiego smutku. Tak wygląda część pierwsza.
“Będąc tak blisko śmierci, czerpiesz w końcu z tego życia jakąś radość.”
W drugiej części nastrój ulega bardzo wyraźnej zmianie. Tu faktycznie dostajemy kryminał, a może thriller psychologiczny wymieszany z true crime - pojawia się seryjny morderca, któremu bardzo uważnie przyglądamy się od strony psychologicznej. Ta część pełna jest dziwnego napięcia, odczuwamy niepokój o bezpieczeństwo głównej bohaterki, a z drugiej strony nie możemy się oderwać od tej fascynującej gry pomiędzy nią a seryjnym mordercą. Tutaj też pojawia się bardzo dużo nawiązań popkulturowych - zarówno do literatury, jak i filmów. Mamy fragmenty o zapachach, o perfumach, które z niesamowitą wyraźnością nawiązują do “Pachnidła”, mamy pewne psychologiczne zawiłości, które przewijają się w literaturze od zarania dziejów - ale tutaj nie będę wypisywać dokładnie, by przypadkiem nie zaspoilerować historii.
“Nazywanie tych ohydnych morderców potworami czy bestiami, co pozwala na zachowanie poczucia własnej ludzkiej prawości, jest tak naprawdę jedynie wyrazem strachu przed akceptacją naturalnego zła.”
No i finalna część trzecia. Tutaj historia ponownie zmienia tempo, teraz jest nieco bardziej dynamiczne, momentami lekko sensacyjne, by za moment zrobić się melancholijne, refleksyjne. W sumie ta część jest najtrudniejsza do określenia, może dlatego, że przynosi odpowiedzi fabularne, za to pytań pod względem psychologicznym tworzy się jeszcze więcej.
“Zamiast poświęcić nieco więcej czasu na zrozumienie człowieka od wewnątrz, ludzie wolą oceniać innych po wyglądzie i profesji, wystarczy się zatem odpowiednio ubierać i zawsze mieć uśmiech na twarzy, a nikt nie będzie niczego kwestionował.”
Mimo że sam opis tej różnorodności charakteru powieści, zmieniającej się struktury (kolejne nawiązanie do innego rodzaju sztuki!) zajął już sporo miejsca, to nie mogę nie wspomnieć o samej głównej bohaterce. Nie chcę zdradzać tego, co spowodowało u niej zmianę w charakterze, powiem tylko, że było to zdarzenie bardzo wstrząsające dla niej samej, coś, co pozbawiło ją wszystkiego, co miała - marzeń, nadziei, sensu życia. Przyglądamy się jej smutnej egzystencji, obrzydzamy, gdy gna wąchać miejsca zbrodni, ale przede wszystkim cały czas mocno jej współczujemy. Jej emocje opisane są niesamowicie wyraźnie, jej ból ściska nasze gardło. Niesamowity przekaz uczuć.
“Niewykluczone, że nie chciała od nikogo ratunku, gdyż bała się, że pewnego dnia ten ktoś nie zniesie jej przygnębienia, odwróci się nagle i odejdzie, a ona nie da sobie rady, jeśli znowu ktoś ją opuści, więc odejdzie pierwsza.”
Tematycznie jednak, jest to historia dużo bogatsza. Nie tylko rozmyślań nad życiem bez poczucia sensu, ale też dużo uwagi poświęcamy złu w ludzkiej postaci. Obserwujemy skąd się bierze, jak narasta, a co ciekawe, autorka nie przedstawia tego w po prostu biało-czarnych barwach - jest tu bardzo dużo szarości, scen, które wzbudzają w nas dziwne uczucia, bo raz jesteśmy przepełnieni obrzydzeniem do czynów tych dewiantów, których obserwujemy, a raz łapiemy się na tym, że im współczujemy. Ale nie powinniśmy, prawda? To przecież naprawdę źli ludzie, źli do szpiku kości. I to kolejne fragmenty, które wzbudziły moją konsternację, fragmenty głębokie, mocno zmuszające do skomplikowanych przemyśleń.
“(...) ‘potwór’ to pojęcie ogólne, kryje w sobie wiele podkategorii.”
To jednak tylko niewielka część tematów, jakie ta historia porusza - chciałabym omówić wszystkie, bo każdy wywołuje bardzo bogate emocje, ale nie będę przedłużać - recenzja liczy już dosyć pokaźną liczbę słów, a i nie chciałabym w żaden sposób naprowadzić Was na rozwiązanie intrygi kryminalnej.
“Ludzie potrafią zaakceptować tylko taką miłość, jaką sami uważają za odpowiednią. Prawda? Straszne, co nie? Straszne. Wchodzą w nowy związek, aby wypełnić pustkę, jaka została po poprzednim. Wykorzystują innych, żeby leczyć własne urazy z dzieciństwa. Na gruzach zamierzają wznieść nowe, doskonałe miasto, ignorując, że wszystko drży i za chwilę runie, stoją przy zawalonym murze, wmawiając sobie, że jakoś się to ułoży. Rany i blizny, miłość i jej brak - to wszystko jest przedłużeniem ich samych. Dlaczego, dlaczego do tego doszło?”
“Zanim zostaliśmy potworami” to powieść niesamowita. Bardzo dojrzała, bardzo różnoraka, bardzo skrajna. Zbudowana na prawdziwej artystycznej wizji, piękna i głęboka, a przecież poruszająca tematy bardzo niewygodne, bardzo … zaburzone, budzące w nas sprzeciw. Powieść, która z każdą kolejną swoją stroną się zmienia, która jest nieprzewidywalna, zaskakująca w kierunku, który obiera. Zaskoczył mnie ten miks inspiracji z różnych dziedzin sztuki, nie wydaje mi się, bym kiedyś coś takiego czytała. Jasne, językowo były takie powieści w literaturze pięknej, ale pod względem tej zmiennej budowy? Nie przypominam sobie. Jestem w prawdziwym szoku, że jest to debiut autorki, poziom jest naprawdę, naprawdę wysoki! Bardzo chciałabym przeczytać jej kolejną powieść.
“(...) sztuka polega na tym, aby pozwolić widzom jej doświadczyć, a nie wyłożyć kawę na ławę. Widz musi sam odgadnąć, gdy zaś wszystko zostaje wyjaśnione, czas pryska.”

Moja ocena: 8,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mova.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 01, 2024

"Kwiat Nieśmiertelności" J.D. Robb vel. Nora Roberts

"Kwiat Nieśmiertelności" J.D. Robb vel. Nora Roberts

Autor: Nora Roberts jako J.D. Robb
Tytuł: Kwiat Nieśmiertelności
Cykl: Oblicza śmierci, tom 3
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Data premiery: 17.07.2024
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 432
Gatunek: powieść kryminalna
 
Kilku lat temu Wydawnictwo Świat Książki przejęło prawa do serii kryminalnej Nory Robert, którą autorka wydaje od roku 1995 pod pseudonimem J.D. Robb. Aktualnie tomów, które zostały przetłumaczone na polski mamy już ponad 50 (tak, to nie żadna literówka!), ale jako że te początkowe wydawane były jeszcze w latach 90tych XX wieku, to teraz naprawdę trudno jest się do nich gdzieś dogrzebać, o ile w ogóle się da. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie tegoroczna decyzja wydawnictwa o publikacji tomów od początku! Oczywiście książki wydawane są w spójnej szacie graficznej, dzięki czemu cała kolekcja będzie się naprawdę cudownie prezentować w domowych biblioteczkach! “Kwiat Nieśmiertelności”, czyli najnowsze ze wznowień, to tom trzeci serii Oblicza śmierci, który w oryginale ukazał się w 1996 roku, na polskim rynku po raz pierwszy trzy lata później. Przyznam od razu, że trochę się tego tomu obawiałam z tego względu, że sama tę serię cenię za jej stronę kryminalną, a w drugim tomie (recenzja – klik!) jak na moje gusta, było zdecydowanie za dużo romansu. Nie będę trzymać w niepewności, tom trzeci wraca na typowo kryminalne tory, co bardzo mi się podoba!
 
Nowy Jork, rok 2058. Eve Dallas, porucznik nowojorskiej policji z dziesięcioletnim stażem właśnie przygotowuje się do ślubu z Roarke'm, co jest dla niej sporym wyzwaniem, bo dotychczas jej życie kręciło się tylko wokół pracy. Na szczęście pod ręką ma zawsze pomocną przyjaciółkę Mavis, z którą udaje się do dobrze zapowiadającego się projektanta mody - Leonardo od dwóch tygodni jest także chłopakiem Mavis, więc Eve może mieć pewność, że mężczyzna przy tym zleceniu da z siebie wszystko. Na miejscu, w czasie pierwszych przymiarek, dochodzi jednak do sprzeczki - do mieszkania projektanta wpada rudowłosa Pandora, znana modelka, do niedawna dziewczyna Leonarda i oczywiście urządza wielką scenę zazdrości. Eve radzi sobie z nią najlepiej jak potrafi, czyli za pomocą siły… Niedługo później Pandora zostaje znaleziona brutalnie zamordowana w mieszkaniu Leonarda, a Mavis jest główną podejrzaną! Eve jest stuprocentowo pewna, że jej przyjaciółka jest niewinna i zamierza to za wszelką cenę udowodnić. Czy jej się to uda?
 
Książka rozpisana została na 20 rozdziałów, one jednak podzielone są na krótsze, maksymalnie kilkustronicowe scenki, przez co całość czyta się naprawdę komfortowo. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator bacznie podąża za Eve, nieraz korzystając ze swojej wszechwiedzy - zdradza nam nie tylko, co się dzieje dookoła, ale też co się dzieje we wnętrzu Eve, choć nie jest przy tym drugim mocno wylewny - nic dziwnego, Eve raczej nie jest osobą, która dopuszcza do siebie wiele uczuć. Styl powieści jest przyjemny, codzienny, dialogi lekkie i z nutką humoru, choć cała historia jest jak najbardziej poważna. Nie zauważyłam też tym razem potknięć przy korekcie książki, więc całość czytało mi się naprawdę gładko, płynnie i przyjemnie.
“(...) masz oczy koloru dobrej, starej whisky. Na ich widok człowiekowi zasycha w gardle.”
W tym tomie, pod kątem prywatnym postaci, skupiamy się w końcu na tym, co lubię - na psychologii, szukamy powodów, które odpowiedzialne są za to, kim Eve teraz jest. Od początku serii wiemy, że jest to kobieta z trudną przeszłością, jako dziecko musiała przeżyć coś naprawdę strasznego, bo w wyniku traumy straciła pamięć. Do momentu poznania Roarke'a skupiała się tylko i wyłącznie na pracy, teraz jednak zaczyna się otwierać też na prywatne doznania, na uczucia. I to sprawia, że zaczyna sobie przypominać. Dręczą ją koszmary, a ona sama musi się zmierzyć z przeszłością, ze wspomnieniami, które tak długo były w niej ukryte. Choć nie jest to wątek łatwy, to dzięki temu kreacja Eve dużo zyskuje na głębi, staje się w końcu pełnoprawną postacią, osobą, której przeszłości współczujemy i którą w końcu bardzo dobrze rozumiemy.
“(...) choć miałaś okropne, koszmarne dzieciństwo, to właśnie wtedy ukształtowała się twoja osobowość. Tym strasznym przeżyciom zawdzięczasz swoją siłę, współczucie dla słabszych i niewinnych, bogate życie wewnętrzne i upór. Nie zmienisz się pod wpływem wspomnień.”
W tym tomie Eve też sprawdza się w innej roli - przyjaciółki. Mavis dosłownie chwilę temu zarażała optymizmem i radością, teraz nagle musi się zmierzyć z możliwością spędzenia dalszego życia w więzieniu. Eve jako policjantka oczywiście od razu zaczyna szukać tropów, które pomogłyby jej złapać prawdziwego mordercę, musi być też jednak po prostu wspierającą, pocieszającą przyjaciółką. Jak sprawdzi się w tej kolejnej, jakże ludzkiej i empatycznej roli? Jako bohaterce, która emocje wykazuje poprzez działanie, rola pocieszycielki może być dla niej sporym wyzwaniem.
 
Sama Eve na stopie prywatnej i zawodowej ma bardzo różne interakcje międzyludzkie - z pracownikami, szefem, lokajem Roarke'a, samym Roarke'm, a my się im wszystkim dokładnie przyglądamy. Postacie drugoplanowe, jak sama nazwa wskazuje, są zdecydowanie mniej ważnymi kreacjami niż sama Eve, ale już tutaj widać kilka nazwisk, które będą się przewijać przez całą serię. Te postacie są charakterne, a jednocześnie całkiem sympatyczne.
Trochę inaczej rzecz ma się z postaciami zaplątanymi w intrygę kryminalną, gdyż wchodzimy tutaj w świat mody, a z drugiej strony również świat narkotyków. Mamy więc i szemrane towarzystwo, i towarzystwo pełne blichtru, pieniędzy, szukające sławy i rozgłosu. Jaki jest ich punkt wspólny?
 
Sama intryga kryminalna dosyć długo pozostaje niewiadomą - tropów jest mało, nic się ze sobą nie składa. Eve ma nie lada zagwozdkę, a my wraz z nią. Przyznam, że nie wpadłam na to, co będzie momentem przełomowym śledztwa, ale z ciekawością od początku śledziłam poczynania Eve, nie odczułam momentów, w których napięcie by opadało, zatem chyba jednoznacznie mogę przyznać, że intryga zbudowana została naprawdę dobrze. Autorka kręci i podsuwa nam różne motywy, i robi to naprawdę sprawnie - który z nich będzie kluczem do zagadki? Nie zdradzę stopnia jej trudności, żebyście mogli pogłówkować nad nią sami!
 
Skoro była mowa o wątku kryminalnym, muszę też wspomnieć o tym, bez czego Nora chyba nie istnieje, czyli i wątku romansowym. Na szczęście w tym tomie jest on bardzo ograniczony, zawiera się w sumie w jednej kilkustronicowej scence znajdującej się mniej więcej w środku powieści. Przyznam szczerze, że romansów nie czytam, nie odnajduję się w tych egzaltowanych opisach, dlatego w trzecim tomie ten fragment po prostu przekartkowałam - w nim akurat czuć, że był pisany prawie 30 lat temu, brzmi po prostu dziwnie. Podejrzewam jednak, że ci, którzy nie mają nic przeciwko romansom, będą odbierać ten wątek inaczej.
 
Serię Oblicza śmierci traktuję czysto rozrywkowo, nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dogrzebywała się w powieści tematów wartych rozważenia. W “Kwiecie Nieśmiertelności” od strony prywatnej Eve przyglądamy się zagadnieniom takim jak: jaki wpływ mają na osobę dorosłą przeżycia z dzieciństwa oraz jak ważne jest, by pozwolić sobie emocje przeżyć. Zawodowo przyglądamy się pogoni za sławą i problemem uzależnień.
“(...) chciwość nie zna pojęcia salda kredytowego. Dotyka tak bogatych, jak i biednych.”
Podsumowując, “Kwiat Nieśmiertelności” to naprawdę dobra, kryminalna odsłona cyklu Oblicza śmierci. Książka mocno rozrywkowa, ale jednocześnie w odpowiednio solidną warstwą psychologiczną głównej postaci, do której powoli zaczynamy się przywiązywać. Nora Roberts w swoich kryminałach stawia na dobrą zagadkę i świetne kreacje postaci, makabry czy niesmacznych opisów tutaj nie ma, co sama sobie cenię. Jest skupienie na zbrodni, na szukaniu jej motywów i podejrzanych, przeplatane z prywatnością głównej bohaterki - dlatego, że ta prywatność wpływa też na jej życie zawodowe. Naprawdę dobrze spędziłam czas z tym tytułem i liczę, że tom czwarty będzie na podobnym poziomie, z podobnym wyważeniem wątków kryminalnych i romansowych!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
PS. Tomy serii da się czytać niezależnie.
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!