Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cykl: josie quinn, tom, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cykl: josie quinn, tom, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

marca 23, 2023

"Grób matki" Lisa Regan - recenzja patronacka

"Grób matki" Lisa Regan - recenzja patronacka

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Grób matki
Cykl: Josie Quinn, tom 3
Tłumaczenie: Edyta Masełko-Łaciok
Data premiery: 22.03.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 312
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska pisarka znana przede wszystkim z cyklu kryminalnego z Josie Quinn. Debiutowała w 2012 roku i przez sześć pierwszych lat wydała pięć powieści – cztery zaliczane jako dwa różne cykle i jedną powieść osobną. W 2018 roku narodziła się Josie Quinn i od tego czasu autorka zaczęła publikować powieści zdecydowanie częściej – aktualnie ukazują się trzy tomy na rok. Zatem na rynku amerykańskim z Josie czytelnicy mieli okazję spotkać się już aż szesnaście razy! Autorka przyznaje, że pomysłów na dalsze tomy jej nie brakuje i zakłada, że dobije do liczby trzydziestu pięciu. Polski czytelnik z Josie, jak i z piórem Lisy Regan, po raz pierwszy mógł się spotkać dopiero w roku poprzednim – latem ukazał się tom pierwszy serii „Znikające dziewczyny” (recenzja – klik!), jesienią otrzymaliśmy również tom drugi pt. „Bezimienna” (recenzja – klik!). We wiosnę 2023 wkroczyliśmy z tomem trzecim pt. „Grób matki”, na ten rok przewidziana jest także premiera tomu czwartego.
 
Historia „Grobu matki” toczy się pół roku po wydarzeniach z tomu poprzedniego. Josie przywykła już do nowej sytuacji, bardzo przywiązała się do małego Harrisa, dziecka jej byłego męża, więc chętnie pomaga Misty w opiece. W czasie jednej z takich wizyt dzwoni jej telefon – to jakiś mężczyzna odpowiada na anons zamieszczony w internecie… Okazuje się, że Josie od ponad miesiąc nękana jest tego typu dziwnymi sytuacjami, ktoś ewidentnie ją prześladuje. Policjantka łączy to z aresztowaniem miejscowego biznesmena, który okazał się narkotykowym bossem, więc zakłada, że działanie ukierunkowane jest na to, by ją ukarać poprzez uprzykrzenie jej życia. Czy ma rację? Josie nie ma za wiele czasu, by się nad tym zastanawiać, gdyż właśnie dostali nowe wezwanie – w lesie położonym przy parkingu dla przyczep kempingowych dwóch chłopców bawiąc się w wojnę podczas robienia okopów natknęło się na ludzkie kości… Po bliższych oględzinach lekarza sądowego okazało się, że ofiarą była młodziutka dziewczyna, którą ktoś zamordował poprzez uderzenie w głowę. Przez pewną wadę genetyczną szybko dochodzą do tożsamości ofiary – to Belinda Rose. Informacja ta wprawia Josie w osłupienie – przecież tak nazywa się jej matka! Co prawda od lat nie utrzymuje z nią kontaktów, ale jest pewna, że kobieta żyje… Jednak czy możliwe jest, że dwie osoby w podobnym wieku o tym samym imieniu i nazwisku mieszkały w tym samym miasteczku? Wygląda na to, że przed Josie trudne śledztwo, które będzie wiązało się z grzebaniem w przeszłości jej własnej rodziny…
 
Książka składa się z prologu i 82 krótkich rozdziałów, w których wydarzenia toczące się współcześnie przeplatane są z retrospekcjami z dzieciństwa Josie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża za Josie dzieląc się z czytelnikiem nie tylko wydarzeniami, ale również uczuciami głównej bohaterki, choć, jak przystało na amerykański kryminał, nie robi tego w sposób wylewny. Styl powieści jest dynamiczny, dosyć prosty i spójny, dialogi żywe i realistyczne. Całość czyta się szybko, rytmicznie i przyjemnie.
 
Jak podkreśliłam na wstępie, „Grób matki” to trzeci tom cyklu kryminalnego, jednak ważna informacja jest taka, że każdy tom pisany jest tak, by dało się go czytać jako osobną powieść. Ja jednak poprzednie dwa tomy mam przeczytane, więc z pewnością kilka razy będę do nich ten najnowszy porównywać. Porównanie pierwsze – w „Grobie matki” po raz pierwszy tak dokładnie przyglądamy się przeszłości Josie. Dzięki retrospekcjom dowiadujemy się jak wyglądało jej dzieciństwo – a nie były to dobre czasy. Jej matka uzależniona od używek nigdy tak naprawdę się nią nie przejmowała, nigdy nie zapewniła jej ciepłego, pełnego dobrych uczuć domu. Josie od samego początku była więc zdana na siebie, nic więc dziwnego, że teraz jak osoba dorosła nie umie prosić o pomoc, nie potrafi nawet sama przed sobą przyznać, że może takowej potrzebować. Teraz w końcu możemy przyjrzeć się kiedy dokładnie ta skorupa powstała i jakieś źródła mają traumy bohaterki, z którymi do teraz się boryka. Co więcej, teraz, w aktualnych wydarzeniach, Josie znowu musi przejść pewną przemianę – obserwujemy ją w momencie, gdy dowiaduje się, że prawdopodobnie to, co wiedziała o najbliższej (przynajmniej w teorii) osobie, może być jednym wielkim kłamstwem. Całe jej dzieciństwo, mimo że tak traumatyczne, może okazać się czymś innym, niż do tej pory myślała. To jakby wstrząs od postaw, od fundamentów, które były bazą do dorosłej wersji Josie. Czy bohaterka jest na tyle twarda, by to wytrzymać i nadal pozostać tym, kim jest? Mimo że cały czas stara się wszystkim pokazywać od tej niezależnej strony, to jednak przez jej wnętrze przechodzi teraz prawdziwe tornado…
„- Kim była pani matka? (…)
Jedyna osoba, która wiedziała, że jej matka nie była tą, za którą się podawała, zmarła, pozostawiając Josie z niczym.
- Nie wiem – odparła w końcu komendantka. Nie mam bladego pojęcia, kim ona była.”
Oczywiście Josie nie występuje cały czas solo, przy jej boku stoi Noah, jej współpracownik, podwładny, który od początku przejawia do niej słabość. Teraz i tej relacji przyglądamy się trochę bliżej. Jest też dziennikarka Trinity oraz wspominana już Misty z sześciomiesięcznym synkiem i choć obydwie kobiety w tym tomie nie odgrywają specjalnie dużych ról, to są jakby zakotwiczeniem głównej bohaterki, w tym, co jest teraz. Nie da się jednak ukryć, że Josie w tym tomie kradnie cały show.
 
Akcja powieści toczy się dynamicznie, pełna jest zaskoczeń i twistów fabularnych. Tak jak w dwóch poprzednich, tak i w tym tomie dużo się dzieje, tym bardziej, że fabuła skupia się niejako na dwóch sprawach – zamordowanej Belindy, która prawdopodobnie w jakiś sposób wiąże się z matką Josie i prowadzi nas do dzieciństwa bohaterki oraz z prześladowaniem, którego ofiarą pada. Jednak, jak od początku tego cyklu podkreślam, szybkie tempo akcji nie jest tu bezmyślne – nie chodzi o to, żeby zaskoczyć czytelnika jak najczęściej nieważne jak dużym kosztem reszty historii, a o to, by zapewnić świetną, zajmującą rozrywkę, która nie jest pozbawiona kilku momentów skłaniających do refleksji – nad tym, jak mocno dzieciństwo wpływa na człowieka, jaką rolę w życiu odgrywają więzi rodzinne i dlaczego świat ciągle jest tak nieczuły na krzywdy dzieci. Tematów oczywiście jest więcej, ale nie będę Was pozbawiać przyjemności ich samodzielnego odkrycia.
„Owszem, był dla niej dobry, rozumiał też, że matka znęca się nad nią, a jednak nie zdecydował się jej pomóc w tej sytuacji. Na świecie żyło wielu ludzi podobnych do Igły. Ludzi, którzy dostrzegali, że inni mają kłopoty, a jednak instynkt samozachowawczy ostatecznie wygrywał z ich poczuciem sprawiedliwości.”
Podsumowując, fabuła „Grobu matki” mocno, mocniej niż dotychczas, osadzona jest na kreacji postaci Josie Quinn. To ona znajduje się w pełnym świetle, przyglądamy się jej zarówno w czasie dzieciństwa, jak i teraz, kobiecie dorosłej, która nagle atakowana jest z wielu stron równocześnie. To naprawdę udana kreacja postaci – osadzona w ramach detektywa z trudną przeszłością, z problemami emocjonalnymi, a jednak żywa i dynamiczna. Tak samo akcja powieści – dobrze trzyma się ram gatunkowych, intryga jest bogata i poprowadzona naprawdę sprawnie. Całość czyta się naprawdę dobrze, to fajna, zajmująca rozrywka, która niesie z sobą trochę głębszych tematów do przemyślenia po zakończeniu lektury. Rozrywka na poziomie! Przy takich książkach mogę odpoczywać 😊
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 19, 2025

"Bez tchu" Lisa Regan - zapowiedź patronacka

"Bez tchu" Lisa Regan - zapowiedź patronacka
 Sierpień, a wraz z nim wakacje, nieuchronnie zbliżają się do końca... Na szczęście czytelnicy mają dobre duszki dbające o nasz dobry humor - to wydawnictwa, które właśnie na początek września zapowiedziały świetne premiery! Jedną z nich jest ta mocno przez nas wyczekiwana - dziesiąty tom serii kryminalnej z Josie Quinn! Nosi tytuł "Bez tchu", na rynku pojawi się dokładnie 10 września, a Kryminał na talerzu ma tę przyjemność objąć ją patronatem medialnym! 

Doskonała pływaczka topi się w basenie. Zasłużony strażak podpala dom. Josie nie wierzy w przypadkowość tych tragedii.
Ciało młodej dziewczyny unoszące się na powierzchni wody uniwersyteckiego basenu to ostatnie, co detektywka Josie Quinn spodziewa się zobaczyć podczas odwiedzin u kształcącego się w Denton brata. Tragicznie zmarła Nysa Somers była wzorową studentką, ukochaną córką, dobrą przyjaciółką i… świetną pływaczką.
Gdy udaje się znaleźć porzucony plecak dziewczyny, uwagę śledczych przykuwa schowany w nim telefon zawierający tajemniczy wpis w kalendarzu. Zadanie „czas zostać syreną” ustawiono na poranek, w którym Nysa straciła życie.
Niedługo później dochodzi do kolejnej tragedii. Emerytowany strażak podpala dom, prawie zabijając swoje wnuczki. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział mężczyzna, brzmiały: „czas zostać zapałką”.
W miarę jak rośnie liczba ofiar, do Josie dociera przerażająca prawda. Jeśli nie porzuci dochodzenia, życiu jej oraz jej bliskich zagrozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Tom dziesiąty, ale jak wszystkie z serii, tak i ten można traktować jak powieść oddzielną. Prywatne życie detektywki Josie jest odpowiednio przypominane, tak, by nowy czytelnik nie czuł się zagubiony, a zagadka kryminalna jest oczywiście osobna. W rodzaju tych, które pochłaniają już na samym początku - autorka stosuje spryty zabieg przedstawienia części wydarzeń oczami tajemniczej postaci, którą podejrzewamy od razu o bycie mordercą, możemy więc nie tylko uczestniczyć w śledztwie, ale również przyglądać się pokręconej psychice tej osoby, szukać z dwóch stron motywów. Akcja jest przyjemnie dynamiczna, trudno się od niej oderwać, a dobre kreacje psychologiczne dopełniają pełny obraz dobrego, rozrywkowego, ale niepozbawionego refleksji kryminału! Mam nadzieję, że świetnie spędzicie czas z tym tytułem, a kto wie? Może to właśnie ten dziesiąty stanie się nie niektórych tym pierwszym, od którego zacznie się przygoda z Josie Quinn? Bo jestem przekonana, że jeśli tylko sięgniecie po jeden tom, będziecie chcieli sięgnąć po resztę! Może nawet bardziej niż przekonana - mam na to potwierdzenia czytelników!

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Bez tchu
Cykl: Josie Quinn, tom 10
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 10.09.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał




Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 

We współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 14, 2026

"Rzeka kłamstw" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Rzeka kłamstw" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Rzeka kłamstw
Cykl: Josie Quinn, tom 13
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 14.10.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan dzięki kryminałom z detektywką Josie Quinn zdobyła międzynarodową sławę. Zapoczątkowana osiem lat temu seria cieszy się zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie sporą popularnością, która przyniosła autorce ponad cztery miliony sprzedanych egzemplarzy. Czytelnicy anglojęzyczni właśnie oczekują premiery tomu dwudziestego piątego, która zaplanowana jest na 20 października, a w Polsce właśnie ukazał się tom trzynasty (o wcześniejszych tomach więcej tu - klik!). Autorka pisała go w trudnym dla siebie momencie - w czasie, gdy cały świat cierpiał z powodu lockdownów spowodowanych koronawirusem, Lisa Regan przechodziła prywatną tragedię, żałobę po swoim ukochanym ojcu.
 
Stany Zjednoczone, Pensylwania, niewielkie miasto Denton pokryte jest śniegiem, który lśni w blasku kolorowych światełek zdobiących domu mieszkańców. W oknach widać przystrojone choinki i rodziny, które zbierają się wokół nich. Jeszcze kilka lat temu Josie Quinn nie sądziła, że i w jej domu będzie to możliwe - teraz ma rodzinę, przyjaciół kochającego męża i bardzo związanego z nią psa, a choć nadal rana po stracie babci jest świeża, to wsparcie najbliższych pomaga. Kiedy wszyscy razem szykują się do wspólnego wieczoru, do drzwi puka detektyw Finn Mettner. Spanikowany prosi, by pojechała z nim do domu Amber, ich rzeczniczki prasowej, z którą połączyło go jakiś czas temu uczucie. Bo Amber zniknęła, choć z jej domu nie zniknęło nic innego - nie zabrała nawet kurtki, mimo przeraźliwego zimna nocy. Trop pozostawiony na jej samochodzie prowadzi ich do zapory wodnej Russell Haven, a tam już w towarzystwie całego zespołu znajdują uwięzioną wśród skał kobietę, którą na ich oczach porywa spuszczana właśnie woda… Czy to mogła być Amber? Na razie najważniejsza jest próba jej ocalenia, choć śledczy szybko orientują się, że nikt nie byłby w stanie czegoś takiego przeżyć...
„Zarówno Josie, jak i Noah wiedzieli z doświadczenia, że w tej sytuacji na nic się zdają słowa pociechy. Nie dało się załagodzić ani uśmierzyć bólu, z którym mierzył się Mettner – trzeba było z nim żyć. Trzeba było znosić jego nieznośną obecność do czasu, aż któregoś dnia stanie się ona nową normą.”
Książka rozpisana jest na 51 kilkustronicowych rozdziałów, z których 48 rozgrywa się w przeciągu kilku grudniowych dni. Znacząca większość opowieści przedstawiona jest oczami Josie w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, ale jest kilka fragmentów pisanych z perspektywy Amber w trzeciej osobie czasu teraźniejszego - czy to znaczy, że Amber nadal żyje, a może zmiana czasu narracji ma sugerować, że jej rozdziały rozegrały się wcześniej? Styl powieści jest prosty, codzienny, doskonale pasujący do całej serii - Lisa Regan nie bawi się w literackie ozdobniki, dla niej tekst to nośnik historii i emocji. Język, jakim się posługuje, jest uniwersalny - łatwy do zrozumienia, bez przekleństw. Zdania są krótkie, dialogi wypadają naturalnie, a feminatywy są respektowane w każdym przypadku. Książkę czyta się sprawnie i szybko.
„Kiedy od małego jesteś nauczona kłamać, nie wiesz, że można inaczej.”
Jak każdy tom serii z Josie Quinn, tak i “Rzekę kłamstw” można traktować od reszty tomów niezależnie. Historia oparta jest o zamkniętą zagadkę kryminalną, w której autorka z dużym znawstwem rozkłada tropy, tak by zapewniły czytelnikowi solidną gatunkową rozrywkę. Odpowiednio zaskakujące zwroty fabularne, dobrze utrzymane tempo akcji zapewniające ciągłe napięcie i ciekawość tego, do czego kolejne odkrywane tropy prowadzą, sprawiają, że historia od początku zasysa i trudno się od niej uwolnić przed poznaniem zakończenia. Jedynym jej minusem dla znawców całej serii może być to, że po raz kolejny Lisa Regan fabułę buduje wokół postaci związanej z posterunkiem policji - po kilku tego typu tomach może to zacząć męczyć, choć w żadnym razie nie wpływa to na jakość całej intrygi. Chodzi tylko o fakt, że zostaje coraz mniej osób zatrudnionych w dentońskiej policji, które nie skrywają w swojej przeszłości jakiejś wyjątkowo mrocznej tajemnicy… A po co stale zmniejszać te grono? Skoro Lisa Regan potrafi równie doskonale tworzyć intrygi kryminalne z postaciami niezwiązanymi personalnie z Josie, o czym przekonała mnie w poprzednich bardzo udanych kilku tomach. 
„(...) nie każde śledztwo da się zamknąć w zgrabnym pudełeczku z kokardką. Życie to jeden wielki bajzel, podobnie jak zabójstwa i porwania.”
A jednak, mimo wszystko, dobrze jest dowiedzieć się o Amber i Finnie czegoś więcej. Amber do tej pory pozostawała raczej z boku historii, nigdy nie pozwalała nikomu zbliżyć się na tyle, by dało się o niej jako o osobie coś więcej powiedzieć poza tym, że w pracy jest naprawdę sumienna. Teraz ukazuje się jako ktoś więcej - nie tylko rzeczniczka prasowa, ale kobieta, której młodość nie przebiegała w warunkach idealnych. Z kolei Finn wydaje się jej przeciwieństwem - z dużą, bliską rodziną, która zdaje się wyznawać tradycyjne wartości. A jednak przyglądając się związkowi tych dwóch postaci, nie możemy nie zapytać: czy wersja Finna jest zgodna z rzeczywistością? A może jego wielka miłość okazała się czymś dużo groźniejszym? Po raz kolejny Josie i jej współpracownicy muszą zmierzyć się z niepewnością czy osoba, która nieraz stawała z bronią w ręce w ich obronie, jest tą, za którą wszyscy ją mieli?
„– Jest w niej zakochany po uszy. Powiedziałabym, że na granicy obsesji. Jak dobrze go znamy? Czy aby na pewno wiemy, jaki jest za zamkniętymi drzwiami?
Josie pomyślała o kartce urodzinowej, którą znalazła w szufladzie biurka Amber. W głowie wyświetliły jej się słowa napisane przez Mettnera: „Nigdy nie przestanę Cię kochać”. W zależności od kontekstu, to jedno zdanie mogło być albo urocze i słodkie, albo mroczne i złowieszcze.”
Tempo akcji podyktowane jest charakterem Josie, która nie jest skora do siedzenia i czekania - to bohaterka, która musi działać, czasami nawet szybciej niż pomyśli, przez co nieraz w imieniu innych naraża swoje życie. A choć brzmi to może melodramatycznie, to jednak trudno dopatrywać się takich wrażeń w tekście - Lisa Regan dobrze panuje nad psychologią postaci, rewelacyjnie z tomu na tom ją rozwija, dzięki czemu możemy obserwować zachodzące w nich zmiany. Bo choć Josie nadal podejmuje ryzyko, to jej ciągła na to gotowość wydaje się powoli męczyć jej otoczenie, zaczyna wystawiać na szwank relacje. A jednak i w postaci Josie można dostrzec niesamowicie ciekawe zmiany - kiedyś nie dopuszczała do siebie emocji, teraz już dobrze rozumie, że może sobie na nie pozwolić, a nawet dopuścić do nich innych. To świadczy o tym, jak mocno w ostatnim czasie dojrzała, jak wraz ze wsparciem swojego najbliższego otoczenia powoli wychodzi na prostą, mimo nadal mocno zakorzenionych niepewności i lęków wynikających z jej dzieciństwa.
„– Wiem, że ślubowałem, że zawsze będę biegł z tobą ku niebezpieczeństwu, ale, Josie, niebezpieczeństwo a pewna śmierć to dwie różne rzeczy.”
A mimo tego, że już tyle wraz z Josie przeszliśmy, to jednak dopiero teraz po raz pierwszy doświadczamy w Denton prawdziwej zimy. Mróz, zamieć śnieżna, woda skuta lodem doskonale współgrają z mroczną zagadką kryminalną, która stoi w tak dużym kontraście do ciepła rodzinnego, z jaką wiążą się święta Bożego Narodzenia. Ciekawa jest też sama zapora - to kolejny przystanek na mapie Denton, który pozwala nam lepiej poznać te fikcyjne miasto, a zarazem ogromna siła żywiołu, jakim jest woda.
„No i znów to samo. Okruch smutku, który towarzyszył każdej chwili radości po utracie kogoś bliskiego. Nie dało się ich rozdzielić.”
“Rzeka kłamstw” dla czytelników, którzy jeszcze z serią z Josie Quinn nie mieli do czynienia, przyniesie bez wątpliwości satysfakcjonującą, dobrze skonstruowaną zagadkę kryminalną, w której odpowiednie rozlokowanie twistów gwarantuje stałe zaangażowanie uwagi czytelnika przez całą lekturę. Kreacje postaci pod kątem psychologicznym również nie zawodzą, a ci, którzy już się z Josie spotkali, dodatkowo docenią zmiany, jakie w charakterach postaci zachodzą. Przyjemny klimat zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i ciepła rodzinnego mocno kontrastuje ze sprawą, którą przyjdzie się śledczym zajmować - w niej też pojawia się motyw rodziny, która jednak pokazuje całkiem inne oblicze niż te, o którym chcemy myśleć w święta. Bez wątpienia to nadal dobra, trzymająca poziom całej serii kryminalna rozrywka.
 
Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 10, 2023

"Ostatnie wyznanie" Lisa Regan - recenzja patronacka

"Ostatnie wyznanie" Lisa Regan - recenzja patronacka

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Ostatnie wyznanie
Cykl: Josie Quinn, tom 4
Tłumaczenie: Maciej Muszalski
Data premiery: 09.08.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 288
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka, które debiutowała w roku 2012, jednak dopiero 6 lat później wpadła na pomysł, który zachwycił zarówno czytelników, jak i prawdopodobnie nią samą, gdyż w przeciągu 5 lat wydała 18 tomów serii kryminalnej z Josie Quinn, a wymyślonych historii ma już na kilka kolejnych! Seria oczywiście szybko wpadła na listy bestsellerów, jest naprawdę wysoko oceniania przez czytelników. W roku poprzednim w końcu i polski czytelnik mógł zakosztować jej pióra i chyba nie przesadzę, gdy powiem, że i u nas jej powieści chwyciły! Właśnie świętowaliśmy premierę czwartego tomu, trzeciego jaki pojawił się pod patronatem tego bloga.
 
Czasy współczesne, Denton, Pensylwania. Życie Josie Quinn w końcu zaczyna się układać – przyzwyczaja się, że wokół niej krąży żywo zainteresowana nią rodzina, chętnie opiekuje się synem swojego zmarłego męża, a i pod względem miłosnym chyba w końcu zapanował spokój – Noah jest ciągle przy niej, ciągle wspierający, mimo że ciągle jeszcze nie mieli czasu tak naprawdę tylko dla siebie. I teraz znowu ich spotkanie zostaje przerwane – dostają wezwanie pod adres, który w Josie od razu budzi skojarzenia. Przecież to dom Gretchen, jej współpracowniczki! Gretchen jednak jest niedostępna, nie można się z nią skontaktować, mimo że właśnie powinna być na dyżurze. Za to na jej trawniku leży młody mężczyzna, chłopak ze śmiertelną raną postrzałową pleców... Nie ma przy sobie dokumentów, nic co pomogłoby w identyfikacji, jedynym przedmiotem wskazującym na jakiś trop jest przypięte do jego koszulki stare zdjęcie kilkuletniego chłopca. O co chodzi? Kim jest ofiara? Kto stoi za tak bezczelnym morderstwem, strzałem w plecy? Bo przecież nie Gretchen?! Josie od początku nie wierzy w winę policjantki, jednak jej przełożeni mają inne zdanie... Josie zatem ma bardzo mało czasu, by rozwiązać tę zagadkę i oczyścić zaginioną policjantkę z poważnych oskarżeń. Czy zdąży?
 
Książka składa się z 72 krótkich rozdziałów rozpisanych na dwa czasy – większość historii toczy się w Denton w czasach współczesnych, jest jednak kilka wstawek z przeszłości, z Seattle z lat 90tych XX wieku. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, w czasach współczesnych narrator przedstawia wydarzenia z perspektywy Josie, w czasach przeszłych obserwuje różnych bohaterów, którzy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Styl powieści jest przyjemny, dynamiczny, zdania krótkie, dialogi prowadzone sprawnie, dają bardzo realne wrażenie. Język odpowiednio dopasowany do szybkiej akcji, przez co czytelnik ma poczucie, że wszystko dobrze się ze sobą zgrywa.
 
A akcji w tej historii nie brakuje, cały czas coś się dzieje, cały czas wpadają nowe, szokujące tropy, przez co czytelnik nie ma czasu na zastanowienie, śledzi akcję w ciągłym napięciu i choć samodzielnie próbuje połączyć kropki, to historia jest tak rozpisana, że naprawdę trudno domyśleć się jak finalnie każdy jej element zepnie się w całość. A tak się dzieje, co dowodzi dużych umiejętności autorki w sprawnym rozpisaniu fabuły. Mimo że czuć w tej powieści ten amerykański styl sensacyjny, to Regan nie przesadza, u niej wszystko trzyma się w granicach prawdopodobieństwa, za co mocno ten cykl szanuję.
 
Jednym z elementów, które najmocniej mnie zaciekawiły, a które na pewno wielu czytelników uzna za bazę tej historii, są retrospekcje z lat 90tych przedstawiających falę zbrodni, jaka nawiedziła wtedy Seattle. Grasował tam wtedy tak zwany Dusiciel Bratnych Dusz, który atakował pary w ich własnych domach. Jego zbrodnie było zaskakująco przemyślane i bardzo charakterystyczne, perfidnie dopracowane w każdym szczególe, przez co czytelnik bardzo uważnie śledzi te skrawki informacji czekając na potknięcie mordercy, a także finał tej historii, który przecież musi wyjaśnić jak ona łączy się z czasami współczesnymi.
 
Pod względem tematycznym jest to dosyć amerykańska historia. Mamy tu tajnych agentów, infiltrowany gang motocyklowy i do tego bezwzględnego psychopatycznego mordercę. Życie w strachu, odosobnieniu, w ciągłej obawie o to, że przeszłość w końcu o sobie przypomni. Można też z pewnością powiedzieć, że to historia o ulotności szczęścia i zazdrości tych, którzy takiego szczęścia nigdy nie zaznali. Nad tym wszystkim rozciąga się mgła tajemnicy, którą Josie próbuje rozwiać, jednak bardzo długo nie przynosi to pożądanych efektów. Potrzeba finalnego tąpnięcia, które w końcu pozwoli mgle opaść.
„Pod wpływem chwili podejmujemy decyzje, których w innym wypadku byśmy nie podjęli. Kiedy twój świat ogranicza się do tego, by przeżyć, wszystko wygląda inaczej.”
Mimo mojej sympatii do zaradnej, upartej Josie, cieszę się, że autorka w końcu postanowiła nam też trochę opowiedzieć o innych bohaterach serii. W tej historii skupiamy się na Gretchen, kobiecie trochę od Josie starszej, która kiedyś zdradziła jej, że też miała trudne dzieciństwo, jednak poza tym, to nikt o niej nic nie wie. W końcu pora to zmienić – dowiadujemy się skąd Gretchen się wzięła, dlaczego jest tak oschła i trzyma ludzi na dystans. Obserwujemy jak historia z przeszłości na nią wpłynęła, nauczyła ją żyć całkiem inaczej niż kiedyś. Długo zastanawiamy się też na tym, czy Josie się nie myli w ocenie jej charakteru – bo może jednak Gretchen faktycznie zabiła?
 
W tym tomie życie prywatne Josie schodzi trochę na drugi plan – to dobrze, jak już wspomniałam zaczyna jej się wszystko układać, w końcu nie dzieje się nic złego, więc nasza uwaga może skierować się gdzie inaczej. Josie pozostaje tą błyskotliwą śledczą podążającą za swoim instynktem, nawet wtedy, gdy jej zwierzchnicy każą jej przestać. Josie idzie do przodu jak taran, nie pozwoli mącić we własnym śledztwie nawet wtedy, kiedy musi je prowadzić prywatnie. Dla niej ważna jest zagadka i oczyszczenie z oszczerstw współpracowniczki, do której zdążyła zapałać sympatią. Josie w końcu wierzy w ludzi, w dobro i moralność, dzięki czemu jest tak dobra w tym, co robi.
 
Podsumowując, „Ostatnie wyznanie” to udany tom, dobra kontynuacja utrzymana w stałym stylu – to kryminał dynamiczny, z amerykańską nutką sensacji, która jednak nie dominuje, a ładnie spaja się z wszystkimi elementami w całość. Sama bardzo lubię, gdy historia współczesna musi szukać wytłumaczenia z przeszłości, lubię też poznawać dokładniej historię bohaterów serii, więc i ten tom trafił w mój gust czytelniczy – co przy dynamicznych, lekko sensacyjnych kryminałach nie jest proste, bo bardzo łatwo w nich o przesadę i zgubienie tej warstwy psychologicznej. U Regan wszystko to jest, wszystko do siebie pasuje, a historia porywa od pierwszej strony, trzymając w fajnym napięciu do samego końca. Czekam na tom piaty!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 13, 2023

"Grób matki" Lisa Regan - zapowiedź patronacka

"Grób matki" Lisa Regan - zapowiedź patronacka
W drugim dniu wiosny kalendarzowej czeka nas w tym roku ogromny wysyp ciekawych premier! Jak się w tym wszystkim odnaleźć, co wybrać? Kryminał na talerzu spieszy z pomocą i podpowiedziami! Zacznijmy od tej, na której znajdziecie moje logo - "Grób matki" Lisy Regan to amerykański kryminał, trzeci tom serii o detektywce Josie Quinn! Premiera już 22 marca!

Dwóch chłopców odkrywa ludzkie szczątki zakopane niedaleko parkingu dla przyczep kempingowych. Na miejsce zdarzenia przybywa detektywka Josie Quinn. Jako dziecko nierzadko bawiła się w tej okolicy, gdy uciekała przed swoją agresywną matką. Przeszłość Quinn zderza się z teraźniejszością, kiedy okazuje się, że to kości nastoletniej wychowanki domu zastępczego zamordowanej trzydzieści lat temu. Dziewczyna nazywała się Belinda Rose – tak samo jak niewidziana od lat matka Josie…
Gdy policjantka jest już blisko rozwiązania sprawy tajemniczej śmierci, zostaje odnalezione kolejne ciało. Nagle staje się jasne, że ktoś bliski Josie nie cofnie się przed niczym, by zniszczyć jej życie i na zawsze pogrzebać prawdę. Czy detektywce uda się powstrzymać zabójcę, zanim następna osoba zostanie zamordowana? Czy rozwiązując zagadkę ze swojej przeszłości, zdoła odzyskać spokój w obecnym życiu?

Mimo iż jest to seria, to książki można czytać oddzielnie, gdyż każdy tom przedstawia osobną zagadkę kryminalną. Tym razem jednak poza zajmującą, rozbudowaną intrygą, fani serii docenią ten tom jeszcze mocniej - sprawa, którą Josie będzie prowadzić, jest powiązana z jej przeszłością, a zatem czytelnik w końcu będzie mógł dowiedzieć się o głównej bohaterce więcej. To kryminał z retrospekcjami i szybką akcją, który mocno pobudza ciekawość czytelnika, a równocześnie zadaje pytania krążące wokół tematu rodziny. Polecam!

Autor: Lisa Regan
Tytuł: Grób matki
Cykl: Josie Quinn, tom 3
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Data premiery: 22.03.2023
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 312
Gatunek: kryminał


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 10, 2025

"Bez tchu" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Bez tchu" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Bez tchu
Cykl: Josie Quinn, tom 10
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 10.09.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka powieści kryminalnych, która na rynku polskim pojawiła się latem roku 2022 z książką “Znikające dziewczyny” rozpoczynającą serię z detektywką Josie Quinn. Przez pierwsze trzy lata od tej premiery zapoznawaliśmy się z kolejnymi losami bohaterki (recenzje - klik!) w spokojnym tempie dwóch książek rocznie, w 2025 wydawnictwo jednak mocno przyspieszyło i podwoiło ilość tomów wydawanych jednego roku! Nic dziwnego, w końcu na rynku anglojęzycznym seria ukazuje się równie dynamicznie, aktualnie liczy już 23 tomy, choć jej pierwszy tom ukazał się tylko cztery lata wcześniej niż w Polsce! Lisa Regan na takiej ilości poprzestać nie zamierza, mówi, że Josie będzie tak długo obecna, jak życzyć będą sobie tego czytelnicy, a już teraz pomysłów na intrygi ma na kolejne dziesięć tomów!
 
Pensylwania, Denton, początek września. Josie Quinn, detektywka, która jeszcze niedawno nie miała wokół siebie nikogo, teraz spędza poranek mocno rodzinnie - jedzie odwieźć 4-letniego syna swojego zmarłego męża po raz pierwszy do przedszkola, później kieruje się na kampus uczelni, gdzie studiuje jej młodszy brat - mają się spotkać w budynku, w którym znajduje się basen. Już po przekroczeniu progu pomieszczenia Josie coś widzi - czy ktoś jest w wodzie? Tak, to młoda dziewczyna, leży twarzą zwróconą w dół… Niestety nawet szybka reakcja Josie nie jest już jej w stanie pomóc, a ratownicy, którzy wkrótce zjawiają się na miejscu, ogłaszają zgon. Mimo że na pierwszy rzut oka sprawa wygląda na samobójstwo, to jednak nie zgadza się to z charakterem zmarłej - była odnoszącą sukcesy pływaczką skupioną na sporcie, więc nikt nie może wierzyć, że to właśnie ona utonęła. Ale przecież nic nie wskazuje na to, że stało się coś innego, prawda? A jednak za tą śmiercią ktoś stoi… tą i innymi. Czy Josie uda się wpaść na trop sprawcy zanim ponownie ktoś ucierpi?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 49 krótkich rozdziałów przedstawianych przede wszystkim z perspektywy Josie w narracji trzecioosobowej czas przeszłego. Jednak nie tylko na nią uwaga jest zwrócona - od czasu do czasu (poczynając od prologu) narrację przejmuje człowiek za te zbrodnie odpowiedzialny - nie wiemy kim jest, ale każdy kolejny fragment z jego perspektywy jest coraz bardziej niepokojący… W zidentyfikowaniu nie pomaga też fakt, że te fragmenty pisane są w narracji pierwszoosobowej, w końcu przez to nawet nie jesteśmy w stanie oszacować płci sprawcy, ale dzięki temu możemy się uważnie przyjrzeć psychologicznemu portretowi tej osoby, poznać jej historię i sposób myślenia. Stylistycznie te fragmenty są raczej opisowe, pozostała część historii jest dynamiczna, bogata w dialogi prowadzone w bardzo naturalny sposób. Język powieści jest codzienny, nie ma w nim przekleństw czy wulgarności.
“- Zjeżdżaj do domu, Quinn! Znajdź Fraleya, gdziekolwiek, u licha, jest, i weź go ze sobą. I nie zatrzymuj się nigdzie, żeby ratować tonące dzieci, zagubione szczeniaki ani dorosłych w opałach, zrozumiano? Zadzwoń pod dziewięćset jedenaście, jak każdy rozsądny człowiek, i zaczekaj na pomoc.”
Jak każdy tom, tak i ten można czytać od reszty niezależnie, to oddzielna zagadka kryminalna, prowadzona w umiarkowanie dynamicznym tempie - raz po raz nowe odkrycia zaskakują, ale nie brakuje też czasu na dobrą analizę tropów i wzmianki o emocjach postaci. Intryga zdecydowanie zasługuje na uwagę - zachowany jest dobry balans pomiędzy śledztwem a życiem prywatnym Josie, na które mimo wymagającej sprawy jest czas. To spory plus tej powieści, zwyczajnie w kryminałach postacie śledczych zatracają się w akcji, a tutaj jednak pilnują, by zachować choć minimalny balans. Autorka sprawnie korzysta z wiedzy teoretycznej, by uatrakcyjnić swoją fabułę, dostosowuje ją też do wymogów powieści z nutą sensacyjną - w końcu tempo badania sprawy jest przyspieszone, a finał bardzo filmowy, szybki pod kątem tempa akcji, ale odpowiednio podany w czasie fabularnym - jest czas, by dokładnie rozwiązanie zagadki omówić, nie dzieje się to na ostatniej stronie powieści. Zagadka toczy się kierunkiem nieoczywistym, ale mimo że mnie to się nie udało, czytelnik w teorii jest w stanie wpaść na rozwiązanie samodzielnie.
“Była profesjonalistką, ekspertką w odkładaniu na bok własnego smutku, żeby móc wykonać swoją pracę.”
W kreacjach postaci oczywiście przoduje Josie. To przede wszystkim detektywka, dopiero później kobieta, partnerka, córka, siostra, więc kiedy zostaje postawiona w sytuacji, w której dla ochrony innych musi ryzykować swoje życie, nie waha się, by to zrobić. Jest zdeterminowana i ma dobry kompas moralny - jest policjantką dlatego, by chronić niewinnych, a złych stawiać przed wymiarem sprawiedliwości, a nie by samej ją wymierzać. Niezgoda na krzywdę innych jest w niej głęboko zakorzeniona, a to nieraz podczas sprawy powoduje frustrację i wyrzuty sumienia - bo przecież powinna wiązać fakty szybciej, by szybciej złapać złoczyńcę. Kreacji tej postaci jednak nie jest skupiona tylko na jej zawodowej stronie, ale również prywatnej, a ta w tym tomie jest niespokojna - jej partner Noah dziwnie się zachowuje, a Josie zaczyna odczuwać podskórny niepokój. Nie mówi o nim wprost, bo nigdy nie była dobra w gadaniu o uczuciach, ale czytelnik jest go w stanie wyczuć za każdym razem, gdy Josie myśli o Noah czy wraca do domu.
Poza nią oczywiście jest grono postaci, które znamy z poprzednich tomów - stanowią przyjemnie znajome tło, wsparcie dla głównej bohaterki. Sprawca oddany jest w sposób ciekawy i psychologicznie dopracowany, a co z ofiarą? To młoda dziewczyna, znakomita pływaczka, w której życie musimy się zgłębić, by odkryć zagadkę jej śmierci. Przez to Josie zasięga nie tylko pomocy policji z kampusu, ale i swojego brata Patricka.
“(...) czasami nawet najbardziej ambitną i zdeterminowaną osobę nękają demony, przed którymi nie jest w stanie uciec. Czasami ludzie, których odnosili sukcesy w wielu dziedzinach życia, nie byli w stanie pokonać tych demonów. Czasami te demony zmuszają ludzi do robienia rzeczy, których w innym wypadku by nie zrobili (...).”
Mimo rozrywkowego wydźwięku powieści, nie brakuje w niej wątków wartych rozważenia. Skupiamy się na relacjach, na tym, jak traktujemy drugiego człowieka. Czy jesteśmy na innych owarci, czy jednak pozwalamy, by nieporozumienia i złość narastały? Czy dajemy innym swobodę bycia sobą, a może uważnie przyglądamy się ścieżce postępowania i oceniamy, które zachowanie jest dobre, a które złe?
“(...) Josie przekonała się boleśnie w życiu prywatnym i na służbie, aby zawsze słuchać swojego instynktu, niezależnie od tego, jak szalone mogły się wydawać w danej chwili jego podszepty.”
W “Bez tchu” Lisa Regan zebrała wszystko, co w serii najlepsze - nic dziwnego, to przecież jubileuszowy tom! Akcja wciąga od pierwszych stron bez względu na to czy zna się serię czy nie, a kreacje postaci budowane są z przekonaniem i dobrym psychologicznym podłożem. Fabuła jest umiarkowanie dynamiczna i prowadzona nieoczywistymi tropami, ale samo zakończenie już wpisuje się w dość sensacyjne, dramatyczne wręcz nuty i choć patrząc na nie na chłodno może wydawać się trochę przesadzone, to jednak pod kątem emocjonalnym jest na tyle wyważone, że chcąc nie chcąc, mnie samej podczas lektury poleciała łezka czy dwie... Po raz kolejny Lisa Regan upewniła mnie w przekonaniu, że dobrze wie, jak tworzyć dobre, rozrywkowe, ale wcale nie głupie fabuły i kreacje postaci, które po prostu budzą w czytelniku emocje. To kiedy tom jedenasty?
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 23, 2025

"Śmiertelna układanka" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Śmiertelna układanka" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa
Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Śmiertelna układanka
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 8
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 23.04.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska autorka, która od zawsze chciała pisać. Pierwsze swoje próby literackie szacuje na wiek dziecięcy, na rynku wydawniczym jednak zadebiutowała jako dorosła kobieta - w 2012 roku pojawiła się jej pierwsza powieść kryminalna. Jednak dopiero sześć lat później autorka znalazła bohaterkę, z którą związała się na lata - to wtedy ukazał się pierwszy tom cyklu kryminalnego z detektywką Josie Quinn, który na rynku amerykańskim w tym momencie liczy 22 tomy, a zaplanowany jest na 35.
W Polsce autorka zadebiutowała niedawno, latem 2022 roku z pierwszym tomem tego cyklu, który już wtedy wzbudził ciekawość czytelników. Trzy lata później i osiem tomów dalej, Josie Quinn jest jedną z ulubionych detektywek literackich polskich czytelników. Do tej pory Wydawnictwo Dolnośląskie wydawało dwa tomy serii rocznie, w tym jednak zaszły zmiany - mamy kwiecień, a “Śmiertelna układanka” to już drugi w tym roku wydany tom, krążą też wieści, iż latem możemy spodziewać się kolejnego.
 
Pensylwania, miasteczko Denton, wczesna wiosna. Josie Quinn jest niespokojna - właśnie upłynął miesiąc od kiedy po raz ostatni rozmawiała ze swoją siostrą Trinity. Doszło wtedy do kłótni, padły ciężkie słowa, Josie nie jest więc zdziwiona, że Trinity nie odpowiada na jej wiadomości. Jej partner Noah jednak nakłania ją, by bardziej się postarała się - ma pojechać do domku, który Trinity miesiąc temu wynajęła i spróbować wyjaśnić sobie z siostrą tamtą sytuację. Josie przyznaje mu rację, jednak po dotarciu na miejsce coś jest nie tak… auto siostry stoi zaparkowane na podjeździe z walizką, torebką i telefonem w środku, Trinity jednak nigdzie nie ma. W domu na stole leży kartka, z której wynika, że zaledwie po tygodniu od wynajęcia, Trinity postanowiła wrócić do Nowego Jorku… ale skoro jej auto stoi na podjeździe z wszystkimi rzeczami w środku, to jednak nie pojechała? Gdzie zatem jest? Josie rozgląda się nadal, aż w końcu trafia na coś pod lasem. To kości. Ludzkie kości. Ułożone w zaplanowany sposób, zatem ktoś do tej śmierci musiał się przyczynić… Ale to chyba nie Trinity?! Josie w końcu powściąga emocje na tyle, że wzywa swoją ekipę detektywów i rozpoczynają śledztwo. Czy jej siostra jeszcze żyje?
“Czuła taki natłok myśli, że aż zakręciło jej się w głowie. Toczyła wewnętrzną walkę - siostra zmagała się w niej z policjantką. Emocje z rozumem. Nigdy nie czuła się aż tak rozdarta.”
Książka rozpisana jest na 64 krótkie rozdziały, w których zdecydowana większość skupia się na postaci Josie, pozostałe jednak opowiadają historię Alexa - dziecka, chłopca, który żyje w raczej nie do końca poprawnie funkcjonującej rodzinie. Rozdziały dotyczące tej postaci są niejasne, wprowadzają mętlik w głowie czytelnika. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z tych dwóch perspektyw przez narratora wszechwiedzącego, który opisuje nie tylko zdarzenia, ale i wewnętrzne przeżycia postaci. Styl powieści jest codzienny, prosty, jest dużo sprawnie prowadzonych dialogów, a język jest dobrze wyważony, nie ma w nim przekleństw. Całość czyta się bez problemów, płynnie i przyjemnie.
 
Cała seria z Josie Quinn pisana jest tak, że można do niej dołączyć w każdej chwili - w każdym tomie autorka przypomina najważniejsze zależności pomiędzy postaciami, krótko wspomina stare sprawy, a każdym tom opowiada o innej zagadce kryminalnej. Ci jednak, którzy serię znają, docenią w „Śmiertelnej układance” możliwość dowiedzenia się o Trinity czegoś więcej - w końcu skoro to ona zaginęła, to jej życiu musimy się przyjrzeć. I to wywołuje ciekawy efekt - Josie, która odzyskała siostrę kilka lat temu, orientuje się, że nie wie o niej nic, poza tym, że jej życiem jest praca, zawód dziennikarki. Nie dziwi więc przypuszczenie, że Trinity przed porwaniem pracowała nad jakąś sprawą kryminalną, z której chciała zrobić duży materiał - to on miał jej przywrócić rolę w światku dziennikarskim, przywrócić miejsce, które niedawno utraciła. Poprzez to, co od początku wiemy o jej charakterze, tak naprawdę nie dziwi nas to, że bohaterka działała w tajemnicy przed siostrą-policjantką - nie chciała, by sławna w okolicy Josie, detektywka rozwiązująca wszystkie ważne sprawy, i w tę się wtrąciła.
 
Poprzez zaginięcie swojej siostry, lęk o jej zdrowie i życie, ponownie możemy poznać Josie z innej strony. Tym razem policjantka ściera się w niej z siostrą, paniczny lęk, paraliżujący wręcz, ściera się z chłodnym podejściem detektywki. Niepokój o siostrę uświadamia jej, że tak naprawdę niewiele o niej wie, bo mimo tego, iż spędzały ze sobą sporo czasu, to o sobie samych nie opowiadały. Josie więc jest przytłoczona emocjami - czuje lęk, żal do siebie za to, że nigdy nie postarała się, by siostrę poznać lepiej. Zaczyna też sobie uświadamiać, że mimo iż Trinity dorastała w rodzinie, której Josie jej zazdrości, to tak naprawdę i tak nie miała dzieciństwa bez wad. Obydwie jednak miały wokół siebie ludzi, którym mogły ufać, a to różni je od tego, co przeżywa tajemniczy Alex…
“Mimo woli zastanawiała się, czy była wtedy taka, bo nie została wychowana przez Shannon i Christiana. Czy jej własne gówniane dzieciństwo wyrobiło w niej hardość, której w innych okolicznościach by nie zyskała?”
Intryga kryminalna, jak na umiejętności autorki, zawiązana zostaje dość spokojnie, w początkowej części historii skupiamy się głównie na emocjach Josie, którym pozwala dojść do głosu. Gdy przychodzą jednak pierwsze wyniki badań techników z miejsca zbrodni, trzeba się wziąć do pracy - Josie wraz ze swoim zespołem nie marnuje czasu, od razu zaczynają działać na kilku frontach. Emocje bohaterki jednak nadal się odczuwalne, przez co fabuła nie gna bez ustanku do przodu, a zapewnia też momenty, w których możemy skupić się na tym, co czuje bohaterka, co czuje Alex. Powieść nabiera głębi, choć oczywiście to ciągle przede wszystkim rozrywka, dobrze jednak umotywowana pod względem psychologicznym
 
Poprzez bohaterów przyglądamy się rodzinie, więziom rodzinnym, osobom bliskim, w których można pokładać nadzieję. To ważne, by mieć kogoś takiego, szczególnie w czasie, gdy nie jest człowiekowi łatwo - w czasie dojrzewania, w życiu dorosłym w trakcie kryzysowych sytuacji. Dzięki osobom wspierającym sił na przezwyciężenie przeciwności jest więcej, a towarzystwo pozwala zwyczajnie nie zwariować - dzięki temu swoje lęki i frustrację można z kimś podzielić. Samotność działa w drugą stronę - buduje wokół człowieka mur, który wprost proporcjonalnie do upływającego czasu, coraz trudniej zburzyć.
“- To twoja siostra! Jak to możliwe, że radzisz sobie z tym lepiej niż ja? (...)
- Musiała to robić od dziecka - wyznała. - Wkładać wszystko do oddzielnych szufladek. Skupiać się tylko na jednej rzeczy. Teraz pomaga mi to w pracy, ale kiedyś to była kwestia przetrwania.”
“Śmiertelna układanka” to tom serii z Josie nie odstający od reszty - ciekawe śledztwo toczące się w nieoczywistych kierunkach, zagadkowe postacie i prywatne wątki bohaterki zapewniają lekturę dobrą, zajmującą i przyjemnie rozrywkową. W takim rodzaju kryminału jest miejsce i na ciekawostki naukowe z dziedziny kryminologii, ale też na małe uproszczenia, małe podkoloryzowanie akcji, dzięki temu czytelnik faktycznie może traktować ją jako rozrywkę - jest na tyle bliska i dobrze wpisana w znane nam emocje, że sami w historię i losy postacie się angażujemy, jednak równocześnie na tyle oderwana od rzeczywistości, że nie przytłacza emocjonalnie, zostaje w jasnych granicach rozrywkowej fikcji literackiej. Tym, co warto podkreślić, to temat dzieciństwa, które wpływa na zachowanie dorosłych mocniej, niż jeszcze niedawno moglibyśmy przypuszczać, i wartość rodziny bądź po prostu bliskich osób, które w trudnych sytuacjach pozwalają się na sobie oprzeć i zapewniają, że mimo trudności, nie jest się z tym samemu. Jako fanka serii cieszę się, że mogłam poznać losy z przeszłości niedawno odnalezionej rodziny Josie, a szczególnie poznać dokładnie złożoność charakteru Trinity, która do tej pory była raczej po prostu goniącą za karierą dziennikarką. I jak zawsze - czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 23, 2025

"Zmowa milczenia" Lisa Regan - zapowiedź patronacka

"Zmowa milczenia" Lisa Regan - zapowiedź patronacka
Tak krótkiego odstępu pomiędzy tomami tej serii jeszcze nie mieliśmy! Ale to dobrze, Wydawnictwo Dolnośląskie dba, żebyśmy w wakacje mieli pod ręką przynajmniej jeden nowy tom z naszą ulubioną Josie Quinn (bądź dwa, jeśli jeszcze nie czytaliście kwietniowej premiery? Albo całą serię? 😉) - już 4 czerwca na naszym rynku premierę świętować będzie "Zmowa milczenia" Lisy Regan, dziewiąty tom serii z detektywką Josie Quinn, któremu Kryminał na talerzu na przyjemność patronować!

Na widok kurtki na ciele martwej dziewczyny Josie zastyga z przerażenia. Znała właściciela tego okrycia. Pięć lat temu zmarł w jej ramionach.
Ulewne deszcze zmieniły ulice Denton w rwącą rzekę. Pomagając w ewakuacji mieszkańców, detektywka Josie Quinn zauważa, że z jednego ze zrujnowanych domów wypłynęło owinięte w plandekę ciało. To zwłoki młodej kobiety ubranej w charakterystyczną kurtkę. Identyczną miał Ray, były mąż Josie. Sekcja zwłok wykazuje, że w głowie dziewczyny tkwi kula…
Podążając tropem prowadzącym do czasów licealnych, Quinn identyfikuje ofiarę jako Beverly Urban – uczennicę, o której plotkowano, że spotykała się z Rayem. Własne wspomnienia z przeszłości dają Josie pewną przewagę nad mordercą, ale powrót do nich ma swoją cenę… Nadzieją na przełom w śledztwie jest pojawienie się tajemniczej informatorki. Jednak ktoś zrobi wszystko, by prawda nie wyszła na jaw.
Żywiołu wody nie można lekceważyć. Mordercy także.

Tom dziewiąty, ale jak każdy z serii, bez problemu można traktować jak powieść osobną - Lisa Regan dba, by czytelnik dołączający w jakimkolwiek momencie, czuł się z serią komfortowo. Co przynosi "Zmowa milczenia"? Wszystko to, co tak w ten serii lubię - zajmującą, przyjemnie dynamiczną intrygę, solidne kreacje psychologiczne, w których przewodzi Josie, a my po raz kolejny możemy poznać następny wycinek z jej przeszłości. No i niewielkie miasteczko w Pensylwanii, otoczone lasami, które tym razem nawiedza kataklizm... Muszę też podkreślić, że wydanie dziewiątego tomu w porównaniu do poprzednich tomów nieco się różni - nazwisko tłumaczki znalazło miejsce na okładce, a na jej skrzydełku znajdziecie moją polecajkę! W takim wypadku chyba już nie muszę dodatkowo podkreślać, że książkę polecam? 😉 

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Zmowa milczenia
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 9
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 04.06.2025
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

We współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!




stycznia 14, 2026

"Śpij, laleczko" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Śpij, laleczko" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Śpij, laleczko
Cykl: detektywka Josie Quinn, tom 11
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 14.01.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 304
Gatunek: kryminał
 
W 2018 Josie Quinn pojawiła się na rynku amerykańskim po raz pierwszy w książce pt. “Znikające dziewczyny” (recenzja – klik!). Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, jak bardzo seria z tą detektywką się rozrośnie, jak wielu czytelników zachwyci! Teraz, po ośmiu latach seria liczy 23 tomy, a planowana jest jeszcze na kilkanaście kolejnych. Na liczniku sprzedaży już zeszłego lata wybiły 4 miliony, a tłumaczenia rozprzestrzeniają się na świat - o Josie Quinn można już poczytać m.in. w Niemczech, Włoszech, Francji i oczywiście Polsce.
U nas debiut serii, a zarazem jej autorki Lisy Regan, miał miejsce w 2022 roku. Przez pierwsze trzy lata Wydawnictwo Dolnośląskie dostarczało nam dwa tomy rocznie, w poprzednim jednak przyspieszyło i tę liczbę podwoiło - dzięki temu rok 2025 zamknęliśmy pierwszym jubileuszem serii, tomem dziesiątym pt. “Bez tchu” (recenzja - klik!). W roku 2026 ewidentnie możemy nastawiać się na podobne tempo wydawcy - już dzisiaj do rąk czytelników trafił tom jedenasty pt. “Śpij, laleczko”. I jest to tom wyjątkowy pod kątem poruszanego tematu - opisuje zaburzenia, z którymi całe życie zmaga się jego autorka.
 
Wiosna nadciąga do Denton, a wraz z nią najważniejsze wydarzenie w życiu prywatnym Josie Quinn. Jednak, gdy już wraz z Noah mają zmierzać przed ołtarz, dociera do nich informacja o potencjalnej zbrodni - na terenie ośrodka, w którym znajdują się oni i wszyscy ich gości, tuż przed drzwiami kapliczki, w której mieli powiedzieć sobie “tak”, ktoś zostawił ciało 12-letniej dziewczynki. Mimo namów rodziny, Josie nie może zostawić tej sprawy swoim współpracownikom - wraz z Noah udają się na miejsce potencjalnej zbrodni, a Josie rozpoznaje w dziewczynce córkę kobiety, której dom odwiedziła trzy miesiące temu… Teraz już nie ma wyjścia, musi zająć się tą sprawą, pojechać do tego domu - poza kobietą i jej 12-letnią córką, była wraz z nimi jeszcze jedna, młodsza dziewczynka. Josie musi upewnić się, że nic jej się nie stało.
 
Książka rozpisana jest na prolog i 43 kilkustronicowe rozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, tym razem przedstawiona jest tylko z perspektywy Josie. Styl powieści jest codzienny, wyważony tak, by był uniwersalny niezależnie od wieku i preferencji czytelnika - w książce nie ma więc przekleństw, zdania są krótkie, treściwe, są po prostu nośnikiem dynamicznej, dramatycznej historii. Polski czytelnik jednak może znaleźć w tekście coś, co go zastanowi - system miar pozostał amerykański, a zatem długości i odległości liczone są w milach i calach. Przyznam, że wolałabym, żeby miary były przełożone na polski system, to sprawiłoby, że odbiór lektury byłby całkowicie płynny i tak jak zakłada sam styl powieści - odpowiedni dla każdego czytelnika. Nie jest to jednak coś, co stanowiłoby problem podczas lektury, ba!, część czytelników pewnie nawet nie zwróci na to uwagi.
“- Myślisz, że blizny przypominają nam o złych rzeczach? (...)
- Nie - odparła. - Myślę, że przypominają nam o tym, jakie jesteśmy silne i jak dużo jesteśmy w stanie przetrwać. Jak dużo jesteśmy w stanie znieść. Są… oznaką cholernej wytrzymałości.”
Seria z Josie Quinn to przede wszystkim kryminały, które mają służyć dobrej rozrywce, nie inaczej jest i z tym tomem. Autorka dobrze dobiera proporcje w łączeniu elementów składowych powieści - akcja jest dynamiczna, ale nie na tyle szybka, by czytelnik tracił dech, a po prostu, by jego uwaga i ciekawość cały czas były utrzymane na odpowiednio wysokim poziomie. Kreacje psychologiczne postaci nie dominują, ale są rozbudowane na tyle, by ich decyzje nie były czytelnikowi obojętne, a co więcej - dla tych, co serię czytają po kolei, rozwój głównej bohaterki jest łatwo zauważalny, co stanowi kolejny atut. Przyjemne tło w postaci niewielkiego miasteczka położonego pośród pensylwańskich lasów jest odpowiednie dla przedstawienia wielu problemów społecznych czy rodzinnych - i na tych zagadnieniach autorka w ostatnich tomach skupia się wyjątkowo mocno.
“- Pewnych rzeczy nie da się powstrzymać, wie pani.
- Cierpienia? (...)
- Tego też, ale chodziło mi o śmierć. Nie da się powstrzymać śmierci.”
W “Śpij, laleczko” problem kryminalny skupiony jest wokół samotnej kobiety wychowującej dwie córki - ich dom ukryty jest przed oczami innych, nie ma więc żadnych świadków, żadnych osób, z którymi można by o nich porozmawiać. Pozostają więc hipotezy i dowody znalezione na miejscu zbrodni, jak i dokumenty, do których policja ma dostęp. A jednak autorka na tej bazie jest w stanie zbudować coś naprawdę pochłaniającego i przejmującego, coś, co naprawdę nie chce się odkładać, przez poznaniem rozwiązania wszystkich wątków! Historia jest mocno kameralna, chwilami nawet klaustrofobiczna, osadzona jest na temacie przemocy i problemie, jakim są zaburzenia psychiczne, które przejawiają się już u dzieci i nastolatków - potraktowany jest bardzo szeroko, Regan nie tylko poprzez narratora tłumaczy na czym takie zaburzenia (związane z agresją, ale i obsesyjno-kompulsywne) polegają, jak na co dzień się z nimi żyje, jak odbiera je społeczeństwo i co dla takich osób robi państwo. Temat jest więc kompleksowo ujęty, co wpływa na świadomość czytelnika, ale mimo to wpasowany w opowieść jest tak, że nie ma się poczucia, że ktoś nas poucza. To nadal naprawdę dobra rozrywka!
“Tak kończą się historie takich dzieciaków. W więzieniu. Nie otrzymują pomocy. Nie otrzymują opieki. A przynajmniej nic po wkroczeniu w dorosłość. W tym kraju nie ma systemowego wsparcia dla takich dzieci.”
Jak w każdym tomie, tak i w tym, ważna jest też i sama główna bohaterka, czyli Josie Quinn. Detektywka, która nadal uczy się tego, że ma się na kim wesprzeć, że już nie musi tłumić swoich traum i emocji, i faktycznie powoli zaczyna nad nimi pracować - to sprawia, że z mocno dramatycznej postaci, Josie staje się coraz bardziej zwyczajnie ludzka, coraz bliższa czytelnikowi. Jednak nie znika jej najważniejsza cecha - bohaterka po pierwsze jest detektywką, służba w policji to nie tylko praca, ale jej powołanie, jej przeznaczenie, czego niektórzy z jej otoczenia mogą nie rozumieć - na szczęście znalazła już osoby, które nie mają jej tego za złe, ba! które jej w tej drodze towarzyszą. Dla tych, co bohaterkę znają z poprzednich tomów, jej zmiana, jej dojrzewanie emocjonalne wzbudza ciepłe uczucia, dla tych, co poznają ją dopiero teraz będzie to po prostu dobra, wielowymiarowa kreacja z ciekawą przeszłością do odkrycia.
“W przypadku osoby, która znajduje się niemal nieustannie w stanie kryzysu, zawsze gasimy jakieś pożary i coraz trudniej jest znaleźć czas na to, żeby zajrzeć głębiej i zająć się tym, co wciąż na nowo je roznieca.”
Na koniec muszę wspomnieć o miejscu akcji - po raz pierwszy w serii Lisa Regan zdradza czytelnikom wielkość i zaludnienie miasteczka, co potwierdza to, czego z wcześniejszych opisów się domyślaliśmy - to nie wioska, gdzie wszyscy się znają, ale i nie metropolia - policjantka więc ma prawo kojarzyć wielu mieszkańców, a o poznanie historii obcych nietrudno. Dlaczego więc tak niewiele wiadomo o ofierze i jej rodzinie? W tym tomie po raz kolejny skupiamy się na odludnych terenach miasteczka, tych, gdzie przeważają lasy, nie domy. To sprawia, że historia nabiera przyjemnie dzikiego, bliskiego natury klimatu.
 
Zaskakujące jest to, że “Śpij, laleczko” to już jedenasty tom serii z jedną bohaterką, a sama nadal nie odnoszę wrażenia, że historia zmierza w kierunku telenoweli - każdy jej nowy tom jest podobnie zajmujący, każdy pisany jest inteligentnie i “z głową”. To dobra rozrywka, ale nie tylko - autorka coraz więcej i coraz częściej przemyca coś, co może wiedzę czytelnika wzbogacić, zarówno tę kryminalną, ale i tę zwyczajną, codzienną, która podnosi wrażliwość społeczną. Oczywiście akcja toczy się znajomym, dynamicznym rytmem, ale historia nadal zajmuje i zaskakuje - jestem pod wielkim wrażeniem, że poziom tomu jedenastego jest równie wysoki, co wcześniejszych, ale nieco lepszy niż tych początkowych, widać, że autorka się rozwija. Jestem bardzo ciekawa, jak długo uda jej się utrzymać tak satysfakcjonująco wysoki poziom, a serię, albo po prostu “Śpij, laleczko”, polecam wszystkim fanom kryminałów - bo zbudowana jest tak, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
 
Moja ocena; 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!