lutego 02, 2026

"Gen zła" Katarzyna Wolwowicz

"Gen zła" Katarzyna Wolwowicz

Autorka: Katarzyna Wolwowicz
Tytuł: Gen zła
Cykl: Olga Balicka, tom 11
Data premiery: 28.01.2026
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
Seria z Olgą Balicką towarzyszy Katarzynie Wolwowicz od początku jej kariery w literaturze kryminalnej - to właśnie pierwszym jej tomem “Niewinne ofiary” debiutowała na rynku gatunkowym jesienią 2022 roku. Od tego czasu seria rozrosła się do 11 tomów, a to ciągle nie koniec! Przyniosła też autorce wielu fanów literatury typowo rozrywkowej.
Katarzyna Wolwowicz jednak debiutowała na rynku literackim wcześniej - w 2020 roku wydała romans, teraz już niedostępny. Jeszcze wcześniej praktykowała wiele różnych zawodów m.in. była stewardessą, przedstawicielką medyczną i psycholożką. Czy to w pisaniu powieści kryminalnych odnalazła prawdziwe spełnienie? Na pewno idzie jej to sprawnie - wydaje kilka tytułów rocznie, a na koncie, poza serią z Olgą Balicką, ma jeszcze trzy inne, jak i powieści oddzielne.
 
Jelenia Góra, maj. Olga odzyskuje świadomość w ciemnym pomieszczeniu. Mimo początkowej dezorientacji szybko sobie przypomina, że to w mieszkaniu lekarki sądowej Marii, ktoś ją napadł - musiał to być Pomorski, gangster, z którym weszła w konflikt podczas swojego pobytu w Fali (historia z “Fali” - klik!). Zanim ktoś do niej wróci, udaje jej się wyskoczyć przez okno, co skutkuje tym, że na miejscu zjawia się policja z psem, który szybko wyczuwa ciała dwóch ofiar płytko w ziemi pogrzebanych… Kim są? I w jaki sposób historia wiąże się z Tobiaszem, który kiedyś doświadczył ogromnej przemocy podczas swojego pobytu w domu dziecka?
 
Książka rozpisana jest na nienumerowane rozdziały podzielone najczęściej według miejsca bądź czasu zdarzenia. Akcja powieści toczy się w dwóch liniach czasowych: aktualnie, gdy rusza śledztwo związane z odnalezionymi ciałami oraz w przeszłości, w której wyrywkowo oddana jest historia Tobiasza i tych, którzy byli mu najbliżsi. Rozdziały są krótkie, kilkustronicowe, perspektywa naprzemienna - w czasach aktualnych obserwujemy nie tylko poczynania Olgi, ale całego jej policyjnego zespołu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator ma wgląd nie tylko w wydarzenia, ale i emocje postaci. Styl powieści jest codzienny, płynny, swobodny, książkę czyta się bez większych potknięć, a dialogi, których jest sporo, wypadają bardzo “swojsko” - od razu czuć w nich relacje, jakie zachodzą pomiędzy rozmawiającymi postaciami.
“(...) bardzo chciała mu odpowiedzieć tak, żeby poszło mu w pięty. Tylko czy ktoś taki w ogóle by się tym przejął?”
W “Genia zła” autorka zadaje pytanie o pochodzenie zła, odwieczny dylemat natury psychologicznej, czy o tym, kim jesteśmy, decydują geny, czy wychowanie, życiowe doświadczenie. Czy dziecko mordercy żyjąc w normalnej rodzinie ma szansę na normalne życie? Czy ktoś, kto doświadczył w dzieciństwie niewyobrażalnej przemocy, jest skazany, by samemu są stosować w życiu dorosłym? To nie są pytania łatwe, nie mają jednoznacznej odpowiedzi, choć Wolwowicz zdaje się stawiać tutaj pewną tezę, tym samym dostarczając czytelnikowi kilka mocno brutalnych scen pełnych ciosów i seksualnej przemocy - choć ta druga nigdy nie jest opisywana wprost, to jednak nie pozostawia za wiele miejsca na wyobraźnię.

Intryga powieści zatacza duże kręgi - mamy temat kontynuowany z “Fali”, jest historia Tobiasza i ciał z ogrodu domu, w którym Olga została uwięziona. To nadal nie wszystko, bo już za chwilę policja dostaje kolejne zgłoszenie o morderstwie, kompletnie innym, a jednak w jakiś sposób powiązanym. Mimo tej rozległości intrygi, mam wrażenie, że nie jest ona mocno rozbudowana, nie ona wydaje się stać w centrum, a postacie, które z serii znamy. I może przez to, że zagadka pozostaje gdzieś na drugim planie, nie wzbudziła we mnie większych emocji?
 “Pewien procent ludzi jest uważany za margines społeczeństwa, który zasługuje na swój los, ale na pomoc już nie może liczyć.”
W kreacji postaci czuć ich staż znajomości - dialogi pomiędzy zespołem policyjnym Olgi pełne są zażyłości, przyjaznych gestów, żartów nawiązujących do ich dawnych spraw. Mimo przyjaznej atmosfery, część postaci boryka się z trudnymi emocjami - poruszany jest wątek depresji czy traumy, zespołu stresu pourazowego. Ciekawie przedstawiony jest też motyw dziecka, które nagle pozbawione zostaje kochającego rodzica - tego, jak radzi sobie z otoczeniem, z kontaktami z dorosłymi.
 
A jednak, mimo ciekawych zagadnień powieści, nie poczułam zainteresowania tą historią tak, jak miałam to przy kilku innych czytanych tomach. Przede wszystkim może odpowiadać za to motyw, na którym autorka oparła swoją powieść - dylemat skąd bierze się zło został już solidnie przez lata w kryminałach omówiony, a w “Genie zła” schematy są raczej powielane - sceny przemocy są po prostu trudne do lektury, a mimo to nie wnoszą w opowieść znaczącej treści. Na pewno wpływ na odbiór miał też fakt, że nie jestem fanką serii, a czytam ją na wyrywki, zatem postacie, ich wspominki przeszłych wydarzeń nie powodują u mnie sentymentalizmu. Same postacie są przedstawione dość ogólnie, może nawet nieco niejasno. Kreacje tych złych też wydają się potraktowane bardzo pobieżnie, raczej w skupieniu na zdarzeniach niż ich psychologii. W temacie zagadnień z kryminologii panuje dość duża swoboda literacka, co dla tych szukających osadzenia w realności może być problemem. Muszę też podkreślić, że choć na okładce tego tomu jest informacja, że książkę można czytać oddzielnie od serii, to jednak wydarzenia z “Fali” nie są właściwie zarysowane, a co za tym idzie, czytelnik może nie rozumieć całej sprawy z Marią i Pomorskim.
“(...) każdy człowiek ma jakieś tajemnice, które palą mu wnętrzności, gdy nie ma nikogo, komu może zaufać i je powierzyć.”
“Gen zła” to kryminał, który przede wszystkim dostarczy rozrywki fanom serii - dla nich powrót do postaci serii będzie powrotem do domu. Dialogi, w których czuć zażyłość postaci, będą jak rozmowy z przyjaciółmi - pełne żartów, przyjaznych uszczypliwości i wspomnień. Jednak dla tych, co nie czują tej bliskości, tej więzi, historia “Genu zła” może okazać się nie do końca wystarczająca - choć zagadka jest logiczna i możliwa do odgadnięcia (choć mnie to się nie udało, ale też nie starałam się jej finał przewidzieć), to nie poświęca się jej tyle uwagi, by czytelnik mógł poczuć się w nią w pełni zaangażowany, a sam temat, na którym intryga się opiera, jest już w polskim kryminale mocno wyeksploatowany. Niech nie zabrzmi to nieczule, krzywda dzieci, przemoc wobec niewinnych zawsze boli, a jednak tutaj uwaga ukierunkowana jest przede wszystkim na sam czyn, nie psychologię, co trochę odziera temat z tego, co mogłoby być dla czytelnika wartościowe. Może czytelnicy, którzy nie są tak mocno rozczytani w tym gatunku mieliby większe szanse poczuć się tą historią zainteresowani?
 
Moja ocena: 6/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Zwierciadło.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!