Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwosagaegmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwosagaegmont. Pokaż wszystkie posty

kwietnia 07, 2026

"Don Cavelli i sycylijska modlitwa" David Conti

"Don Cavelli i sycylijska modlitwa" David Conti

Autor: David Conti
Tytuł: Don Cavelli i sycylijska modlitwa
Cykl: Don Cavelli, tom 2
Tłumaczenie: Saga Egmont
Data premiery: 18.03.2026
Wydawnictwo: Saga Egmont
Liczba stron: ok. 180
Audiobook: ok. 7h audio, czyta Piotr Grabowski
Gatunek: thriller / powieść sensacyjna
 
David Conti to włoski autor serii z Donem Cavellim, profesorem historii mieszkającym w Watykanie. Aktualnie na rynku zagranicznym dostępne jest dziewięć tomów, na polskim ukazały się dwa - w 2025 roku “Don Cavelli i ostatni papież” i teraz “Don Cavelli i sycylijska modlitwa”. Obydwie książki można czytać od siebie niezależnie, obydwie dostępne są tylko w wersji cyfrowej.
Autor serii, który tworzy ją w języku niemieckim, spędził w Rzymie większość swojego życia. Przed rozpoczęciem kariery pisarskiej przez kilka dekad pracował w międzynarodowej instytucji z placówką właśnie w tym mieście.
 
Jeden z czterech bossów sycylijskiej mafii właśnie zmarł. Niedługo po jego pogrzebie do DIA (włoskiego antymafijnego wydziału śledczego) odezwała się jego żona oferując własne zeznania w zamian za zapewnienie jej bezpieczeństwa, a jej zdaniem jedynym miejscem, które na ten moment ten warunek spełnia, jest Ziemia Święta w Watykanie. Po konsultacji ze Stolicą Apostolską, Theresa Canova dostaje azyl w upragnionym Watykanie, ale choć początkowo wyglądało na to, że nikt jej przejazdu nie śledził, szybko okazuje się, że pozostałe trzy głowy mafijnej rodziny tak łatwo nie odpuszczą - już jej śladem wysłali zabójców na zlecenie. Jak jednak uda im się dostać do Watykanu? I w jaki sposób profesor historii Don Cavelli wplącze się w tę sprawę?
 
Książka rozpisana jest na prolog, trzy księgi i epilog, a na samym jej końcu autor dodatkowo zamieścił krótkie posłowie wyjaśniające co w jego powieści jest prawdą, a co fikcją. Księgi rozpisane są na krótkie rozdziały, w sumie jest ich 56. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku naprzemiennych perspektyw: Dona Cavelliego, funkcjonariusza DIA oraz zbirów wysłanych z ramienia mafii. Język, jakim autor się posługuje jest łatwo przyswajalny, dialogów jest sporo, a opisy często zawierają dużą dawkę ciekawostek i historii. Dla polskiego czytelnika wyzwaniem mogą okazać się włoskie nazwiska, które szczególnie w audiobooku mogą się mylić, wystarczy jednak odpowiednie skupienie, by tego uniknąć. Niestety uniknąć nie da się błędów, jakie zostały popełnione w polskim tłumaczeniu - nie tylko są momenty, w których tekst wypada koślawo, a wręcz czasami jest po prostu błędny (np. pojawia się odmiana przez przypadki, jakiej w języku polskim nie ma).
 
Intryga powieści ułożona została typowo sensacyjnie, a zatem jest ktoś, kto ucieka, jest ktoś, kto goni, jest trochę pościgów, chowania się i prób przechytrzenia jednych przez drugich. Akcja zawiązuje się na pierwszych stronach w tempie spokojnym, jednak, gdy do Watykanu przejeżdżają zabójcy na zlecenie, zaczyna gnać do przodu i stałe tempo utrzymuje do samego końca. Mimo tej typowości fabularnej, autor akcję prowadzi na tyle sprawnie, że subtelne napięcie jest momentami wyczuwalne, a twisty, szczególnie finalny, nieźle zaskakują.
“Większość ludzi nigdy w życiu nie zetknęła się z mafią i w zasadzie żyła tak, jakby jej nie było. A jednak istniał ten równoległy świat, w którym w każdej chwili działy się przerażające rzeczy. Ten świat nie był nawet szczególnie odległy, jak na przykład Korea Północna, był wszędzie, tuż za rogiem, gdzie jakiś biedny właściciel pubu musiał zapłacić za ochronę. A jednak przeciętny człowiek żył w kompletnej nieświadomości.”
Tym jednak, co najlepsze w całej powieści jest to, jak autor dobrze wplata fabułę w miejsce akcji. Watykańskie uliczki i zakamarki budynków, tajne przejścia dostępne tylko dla wtajemniczonych, a nawet rzymski park, który zaskakuje dziwnymi rzeźbami są wykorzystane w stu procentach, by skutecznie uatrakcyjnić fabułę. Widać, że Rzym i Watykan to miejsca, które autor zna, z którymi praktykami jest całkowicie obeznany, bo w powieści co krok natknąć można się na kolejne ciekawostki związane z dwoma przewodnimi tematami powieści: Watykanem i mafią.
“Trzeba zdać sobie sprawę, że Kościół katolicki jest jedyną instytucją, która istnieje od ponad dwóch tysięcy lat. Proszę wejść na stronę Watykanu. Czy znają państwo jakąkolwiek inną organizację, która ma funkcję wyszukiwania umożliwiającą sortowanie według wieków? Kościół nie tylko zachował wszystko, ale także zadbał o to, by nic nie zginęło w przyszłości.”
A choć te dwa tematy mogą wydawać się na pierwszy rzut oka całkowicie od siebie różne, to jednak autor znajduje w nich wspólny mianownik - jest nim religijność mafiosów. Całą swoją intrygę opiera na tym oksymoronie, wyjaśniając zasady jego wieloletniego funkcjonowania i zasad, według których udaje im się to wszystko pogodzić. A skoro można pogodzić mordowanie ludzi z głęboką katolicką wiarą, to czy nie można pogodzić tak naprawdę wszystkiego?
“(...) człowiek wślizguje się w to kawałek po kawałku, robi ustępstwo tutaj, jakoś usprawiedliwi coś tam lub zamyka oczy na coś innego. Tacy są ludzie. Wszyscy.”
W podobnie usiany ciekawostkami sposób zbudowana jest postać Dona Cavelliego, który ze względu na rodzinne korzenie jest jedną z niewielu osób na Ziemi, które mogą mieszkać w Watykanie. Podoba mi się to, że ten bohater nie jest opatrzony nie wiadomo jakimi zdolnościami, a jego udział w intrydze zdaje się mocno przypadkowy - ot, przez swoją rzetelność i spostrzegawczość wplątuje się w mafijną aferę. Same kreacje postaci, czy to Dona Cavelliego czy innych nie są specjalnie mocno dopracowane, ale ramy powieści sensacyjnej tego przecież nie wymagają - najważniejsze, by czytelnik wiedział kto jest dobry, a kto zły, a to jest dobrze zaznaczone.
“W takich chwilach zdawał sobie sprawę, jak bardzo był pod wpływem Watykanu. Tam również ludzie unikali radykalnych zmian i woleli wprowadzać małe modyfikacje - wystarczająco duże, by tymczasowo rozwiązać problem.”
Podsumowując, “Don Cavelli i sycylijska modlitwa” to z jednej strony typowo rozrywkowa pozycja sensacyjna, z drugiej jednak powieść, w której autor zgromadził sporą ilość ciekawostek na temat dwóch głównych organizacji łączących się w tej powieści w jedną intrygę: sposobu funkcjonowania mafii z tajemnicami i zasadami Watykanu. Co więcej te ciekawostki wymuszają kilka refleksji - na temat tego, jak łatwo dopasować religię do własnych celów, jak łatwo zasady interpretować tak, by sumienie było czyste, mimo przemocy, do jakiej dochodzi na co dzień. Choć intryga nie jest mocno zagmatwana (w końcu niewielkie rozmiary powieści na to nie pozwalają), to jednak autor tak dobrze uwzględnia miejsce akcji, że całość wypada przyjemnie i ciekawie. Szkoda tylko, że polskie wydanie nie zostało dopracowane pod kątem językowym, co niestety nieznacznie zakłóca odbiór całości.
 
Moja ocena: 6,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawcą Saga Egmont.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 25, 2025

"Poszukiwany ochroniarz" Andreas Ek

"Poszukiwany ochroniarz" Andreas Ek

Autor: Andreas Ek
Tytuł: Poszukiwany ochroniarz
Cykl: Joel Adler, tom 2
Tłumaczenie: Saga Egmont
Data premiery: 22.09.2025
Wydawnictwo: Saga Egmont
Liczba stron: 335
Audiobook: 7 godz 50 min, czyta Filip Kosior
Gatunek: powieść sensacyjna

Andreas Ek to szwedzki policjant, który został autorem powieści kryminalnych i sensacyjnych. Od niecałych dwudziestu lat pracuje w policji, aktualnie jako technik medycyny sądowej badający miejsca zbrodni. Za sobą ma też wiele różnych przebytych kursów doskonalących, które nie tylko ułatwiają mu pracę, ale i dostarczają wiedzy uwiarygodniającej jego twórczość literacką. Za pisanie wziął się w roku 2014, wtedy to pojawił się jego debiut “Furia”, thriller o rozprzestrzeniającym się śmiertelnym wirusie. Od tego czasu stworzył trzy różne cykle kryminalne, jak i w tym roku napisał powieść w duecie z inną znaną szwedzką autorką Anną Karoliną. Jego seria z Joelem Adlerem liczy trzy tomy, czwarty jest w przygotowaniu. Porównywana jest do brytyjskiego Jacka Reachera, tyle że przekształconego na realia szwedzkie. W Polsce książki autora obecne są od dwóch lat, w tym czasie wydany został jego debiut oraz dwa tomy z Joelem Adlerem - wszystkie trzy dostępne są tylko w formie elektronicznej.
 
W Szwecji dochodzi do porwań bogatych, młodych dziewczyn - sprawcy za każdym razem żądają okupu, nigdy jednak swoich zakładniczek nie wypuszczają. Zaniepokojony tym Louis, przedsiębiorca pochodzenia meksykańskiego, zaprasza Joela Adlera do współpracy - chce, by Joel pełnił funkcję kierowcy i ochroniarza jego córki Izabeli Tylko na dwa miesiące, zanim dziewczyna nie wyjedzie na studia. Rola Adlera nie wydaje się trudna, nie ma broni, ma tylko być z dziewczyną widziany, bo nikt nie odważył się jej zaatakować. I choć od razu po wyjściu z więzienia Joel planował zrobić coś innego, to tej oferty pracy odrzucić nie może - jest zwyczajnie za hojna.
 
Książka rozpisana jest na prolog, 70 króciutkich rozdziałów i epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie z perspektywy Joela oraz Enrique, nastoletniego chłopca, który pracuje dla kartelu przetrzymującego dziewczyny. Narrator przede wszystkim skupia się na oddaniu tego, co się dzieje, na wymianie zdań i gestów pomiędzy postaciami, nie zapomina jednak też o tych, z perspektywy których narrację oddaje - czytelnik co nieco o sposobie myślenia obydwu tych postaci się dowiaduje. Stylistycznie książka jest prosta, zdania krótkie, nieskomplikowane, dialogi sprawne i dość realistyczne, choć kiedy w rozmowach pojawiają się meksykańscy rozmówcy, to pojawia się również tendencja do nadmiernego powtarzania słowa “puta”. Poza tym jednak książkę czyta się płynnie, a króciutkie rozdziały i proste zdania dodają jej dynamizmu.
 
Oczywiście, jak to w powieściach sensacyjnych bywa, największy nacisk powieści położony jest na akcję. I choć już w prologu zaczynamy od porwania, to w pierwszym rozdziale i kilku kolejnych dostajemy dość spokojny wstęp - Joel jeszcze siedzi w więzieniu, zaznajamiamy się z jego sytuacją zarówno tam, jak i od razu po opuszczeniu murów więziennych. Z biegiem lektury akcja systematycznie przyspiesza, pojawiające się od czasu rozdziały z perspektywy Enrique sprawiają, że czytelnik dostaje szerszą perspektywę losu porwanych dziewczyn i nieśmiałą analizę jednego z tych złych. Wszystko dąży do punktu kulminacyjnego, w którym bijatyki, strzelanki, gonitwy są na porządku dziennym. Akcja zatem jest dość prosta, bardzo typowa w gatunku sensacyjnym - dokładnie wiemy, czego możemy się spodziewać, nie ma w niej większych zaskoczeń, choć może przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach, jest bowiem jeden twist, który faktycznie zmienia nieco perspektywę tego, czego Joel w tej historii doświadcza.
 
Tym, co w tej historii jest przerażające, to stopień okrucieństwa, z jakim traktowane są dziewczyny. Poddawane są woli swoich prześladowców, którzy dręczą i wykorzystują je na wszelkie sposoby. Autor nie ucieka przed opisami tego, co się z nimi dzieje, jest w nich nawet dość bezwzględny, wydaje się, że próbuje oddać, jak wiele zła i niepotrzebnej brutalności czeka młode kobiety na tym świecie, a równocześnie obrazuje sposób, w taki w tych zagadnieniach działają kartele. Jednak mimo świadomości tego, że w naszej rzeczywistości faktycznie dzieją się tak brutalne rzeczy jak w książce opisane, to nie można uznać ujęcia tego tematu za nowoczesny - sama czytałam już ogromną liczbę książek z podobnymi motywami, więc przy lekturze tej miałam wrażenie powielania tego, co już kiedyś czytałam. Odbiór jej zależy więc od historii lektur wcześniejszych danego czytelnika.
“Mimo że przebywał w najbardziej niegościnnych krajach świata i widział okrucieństwa, które wielu ledwo mogło sobie tylko wyobrazić, zawsze dziwiło go, że istnieje tylu bandytów. Ludzi, którzy już dawno powinni stracić prawo do życia. Ludzi zarabiających, tworząc innym piekło na ziemi.”
Na pewno dobrym pomysłem było wprowadzenie postaci i perspektywy Enrique, bo tak naprawdę to najlepiej wypracowany bohater powieści. Postać pozornie zła - przecież pracuje dla kartelu, nikomu nie mówi o przestępstwach, ani samym dziewczynom nie pomaga, z drugiej jednak strony tylko on w powieści prezentuje jakieś wątpliwości. Nie jest zimny i bezwzględny jak wszyscy członkowie kartelu, a jego decyzja o pracy dla nich wynika raczej z głupoty i z biedy, przez którą sam chłopiec pewnie nie widział innego wyjścia z sytuacji. Czy to go tłumaczy? Z pewnością nie, ale dzięki temu, że narrator przedstawia nam jego dylemat, postać nabiera dla czytelnika realności.
Poza nim postacie wypadają dość szablonowo. Joel to były oficer służb specjalnych, który w sytuacjach teraz doświadczanych dopatruje się podobieństw z akcjami z jego misji odbytych w przeszłości. Wielki, silny, ale i mądry, pełen szacunku dla innych, przede wszystkim kobiet. Nie ma oporów, by w imię dobra bić, a nawet zabijać, choć wydaje się, że robi to w ostateczności. Przemoc jednak jest dla niego punktem stałym w walce z tymi, których uznaje za złych.
Pozostali mężczyźni w powieści to albo biznesmeni, albo ci naprawdę źli, a kobiety są piękne, uwodzicielskie, bogate i raczej dość rozpieszczone.
 
Ostatnim punktem, na który trzeba zwrócić uwagę jest miejsce akcji. Szwecja przedstawiona w tej powieści nie jest miejscem bezpiecznym. Tu działa mafia meksykańska, tu obcokrajowcy brutalnie wyrównują swoje porachunki. Bogacze czują się ustawieni ponad prawem, przestępcy żyją poza nim, a typowo szwedzkich przedstawicieli tego kraju po prostu nie ma. Tak naprawdę ten tytuł równie dobrze mogłaby się toczyć w Meksyku czy w jakimkolwiek innym hiszpańskojęzycznym kraju.
 
“Poszukiwany ochroniarz” to typowa powieść sensacyjna, w której źli nie hamują swojego okrucieństwa, a dobrzy zwalczają ich tę samą bronią na przemoc reagując przemocą. Widać, że autor mocno trzyma się ram gatunkowych dopasowując do nich i tempo akcji, i kreacje postaci, są jednak również detale, w których próbuje coś urozmaicić. Na uwagę zasługuje budząca dylematy kreacja nastolatka na usługach kartelu oraz dobry finalny twist, który ciekawie spina opowieść w jedną całość. Na pewno fani powieści sensacyjnych nie uznają tej powieści za stratę czasu, ja jednak utwierdziłam się w przekonaniu, że typowy przedstawiciel takiego gatunku to ciągle nie to czego w literaturze szukam.
 
Moja ocena: 6/10
 
PS. “Poszukiwany ochroniarz” to drugi tom serii z Joelem Adlerem, ale bez problemów można też traktować ten tytuł jak powieść osobną.
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Saga Egmont.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 11, 2025

"Bestie nocy" Michael Katz Krefeld

"Bestie nocy" Michael Katz Krefeld

 

Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: Bestie nocy
Cykl: Cecilie Mars, tom 2
Tłumaczenie: Saga Egmont
Data premiery: 04.08.2025
Wydawnictwo: Saga Egmont
Liczba stron: 268
Audiobook: 8 godz 37 min, czyta Mikołaj Krawczyk
Gatunek: kryminał
 
Michael Katz Krefeld to duński autor powieści kryminalnych, który aktualnie na koncie ma szesnaście tytułów - wszystkie zaliczane są do czterech różnych serii, z czego najdłuższa to seria z Ravn, która liczy dziewięć tomów. Druga w kolejności co do wielkości, to seria z inspektorką Cecilie Mars - na rynku duńskim ukazała się w latach 2018, 2000, 2023. W Polsce dorobek Krefelda nie jest tak bogaty - w przeciągu pięciu miesięcy w 2016 roku Wydawnictwo Literackie wydało trzy pierwsze tomy serii z Ravn, po czym autor zniknął z naszego rynku. Dopiero od poprzedniego roku powrócił pod skrzydłami wydawcy cyfrowego Saga Egmont, który najpierw wydał w wersji cyfrowej te trzy tytuły, które już się u nas ukazały, a teraz od roku 2025 wydaje serię z Cecilie Mars. “Bestie nocy” to tom drugi, najnowszy w polskim wydaniu i nie jest konieczna znajomość “Zewu mroku”, aby się z nim zapoznać - książki można czytać bądź słuchać oddzielnie.
 
Kopenhaga, czwarta nad ranem. Inspektorka Cecilie Mars wraz ze swoim nowym partnerem Troelsem zjawia się na miejscu potencjalnego morderstwa - czeka już jednostka taktyczna, jednak nie wkraczają do domu, bo nie są pewni ilu żywych może się tam jeszcze znajdować. Cecilie nie ma wątpliwości, że trzeba działać od razu, więc wraz z partnerem po prostu dzwonią do drzwi. Otwiera im chłopak, który wydaje się nie tkwić w tym świecie - jest pochłonięty grą, obok niego siedzi jego matka zamordowana siekierą. Tak, to o tym morderstwie doniósł anonimowy uczestnik gry. Niestety zanim uda im się z chłopakiem porozmawiać, ten w wyniku szamotaniny traci życie. Policja musi teraz sprawdzić, czy zamordowanie własnej matki to był pomysł chłopaka czy może ktoś go do tego nakłonił… Nie ma jednak wiele czasu na poświęcenie się tej sprawie - w innym miejscu Kopenhagi kolejny mężczyzna wkroczył na siłownię i zamordował wszystkie kobiety wykrzykując słowa, które każą śledczym przypuszczać, że to dopiero początek fali zbrodni, która w najbliższych dniach nadciągnie nad Danię… Czy uda im się ją powstrzymać?
 
Książka rozpisana jest trzy części i 66 rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Narrator w przeważającej mierze podąża za Cecilie sporządzając nie tylko zapis wrażeń, ale i jej refleksji wewnętrznych, choć to raczej na działaniach skupia się mocniej. Okazyjnie pojawiają się rozdziały, które ukazują poczynania kolejnych grup bądź jednostek przestępczych. Styl powieści jest codzienny, dynamiczny, bogaty w dialogi. Język nie jest pozbawiony wulgarności i przekleństw, jednak przeważająca ich ilość pojawia się, gdy zgłębiamy się w środowisku radykalnych incelów - poprzez język, autor naśladuje sposób ich wypowiedzi, oddaje ich światopogląd. W tych fragmentach nie jest to lektura łatwa, wydaje się jednak konieczna, by oddać realia funkcjonowania takiej grupy. Pozostałe fragmenty są lżejsze w odbiorze, stylistycznie typowo sensacyjne - raczej język nie jest tym, do czego przywiązuje się szczególną wagę, ma po prostu skutecznie oddać akcję powieści. Całość czyta się sprawnie, bezproblemowo (o ile zaakceptuje się wulgarność środowiska incelów).
 
Autor w swojej powieści wykorzystuje mocno aktualne tematy społeczne, aktualne sposoby komunikacji - teraz może polski czytelnik jest już świadomy istnienia takiej grupy społecznej jak incele, podejrzewam jednak, że te pięć lat temu, kiedy książka była wydana w oryginale, temat był ciągle bardzo świeży i nieznany szerszej publiczności. “Bestie nocy” skupiają się na radykalnym odłamie tej subkultury, jednak równocześnie dobrze przytaczają sposób wypowiedzi, cały światopogląd zgodny z założeniami całej grupy, a jest to obraz mocno niepokojący. Incele to mężczyźni poddani tak zwanemu mimowolnemu celibatowi, którzy nie są zdolni do stworzenia z kimś stałego związku. Autor w powieści doskonale oddaje, jak tłumaczą sobie świat, by nie obarczać winą siebie, jak dopasowują całą rzeczywistość, by to oni byli tymi poszkodowanymi. A od takiego postrzegania bardzo blisko do frustracji, a nawet zbrodni, prawda?
“Cecilie odsunęła statyw i sprzęt na bok.
- Co, do cholery, jest z ludźmi i ich potrzebą filmowania wszystkiego?”
Jako że środowisku incelów jest aktywne w sieci, to właśnie w internecie śledczy muszą szukać rozwiązania zagadki, wytopić kto kryje się za ekranami komputerów. Dzięki temu grupa zyskuje jeszcze większy realizm, a czytelnik może się zmierzyć również z tematem podejścia samej policji do szukania motywów i namawiania do zbrodni w sieci. I znowu przy odbiorze tej lektury myślę, że ważne jest, by pamiętać, że książka faktycznie została napisana pięć lat temu - od tego czasu mam nadzieję, że prezentowane w niej podejście się zmieniło.
“- Przydałoby się więcej rąk do pracy.
- Oddział ma wiele do zrobienia w prawdziwym świecie.”
Sama intryga kryminalna zbudowana jest ciekawie, dynamicznie. Dobrze wpisuje się w ramy kryminału sensacyjnego - znajdziemy w niej kilka dynamicznych scen walki czy pościgów, a zachowanie postaci bywa irytująco niefrasobliwe. Poza tymi momentami, w których krzyczymy bohaterce ‘nie idź tam’, a ona idzie, fabuła prowadzona jest nie całkiem oczywiście - w kilku momentach dałam się jej zaskoczyć. Samo rozwiązanie zagadki jest raczej nieosiągalne dla czytelnika bez pomocy narratora, jednak nie tożsamość sprawców wydaje się tu ważna, a na pewno nie a tyle, co po prostu zwrócenie uwagi czytelnika na problem społeczeństwa, tego, jak ciągle kobiety są nierówno w nim traktowane - i nie chodzi tu tylko o skrajne ugrupowanie incelów.
 
Mimo że historia opiera się o tematykę podejścia do roli kobiety w społeczeństwie, to samych postaci kobiecych w książce jest niewiele, poza główną bohaterką pozostałe pełnią rolę ofiar. Sama Cecilie mocno walczy z tym, by nie być postrzeganą w społeczeństwie jako jednostka słabsza, choć wydaje się, że popada ze skrajności w skrajność - jest twardsza niż niejeden detektyw z jej posterunku, niekoniecznie przejmuje się zasadami, czy w ogóle prawem. Uzależniona od kokainy i adrenaliny prowadzi dość samotnicze życie. Oczywiście, jak w kryminałach sensacyjnych bywa, pojawia się wątek romansowy, nie odgrywa on jednak dominującej roli - jest konieczny po prostu na potrzeby intrygi.
Mężczyźni w otoczeniu Cecilie pełnią różne role. Jej szef wydaje się ignorantem, który ze względu na jej płeć traktuje ją lekceważąco. Jej partner dopiero początkuje w wydziale zabójstw, dla niego Cecilie długo jest oparciem, choć i on nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Pozostali pełną raczej tylko funkcję użytkową - są pomostem, który pozwala Cecilie dotrzeć do sedna kryminalnej sprawy.
“- (...) Najbardziej uderza mnie to, jak normalni i przeciętni wydają się być ci ludzie (...). Każdy może być potworem. (...)
- Dlatego gliniarze nigdy nie zostaną bez pracy.”
Sięgając po “Bestie nocy” nie byłam pewna czego mam się spodziewać przede wszystkim dlatego, że z nazwiskiem autora spotkałam się po raz pierwszy. Okazało się, że jest to całkiem zajmujący, rozrywkowy kryminał sensacyjny, w którym oczywiście są znane zagrania fabularne lekko odstające od rzeczywistości, ale czy to nie cecha tego podgatunku? Dzieje się dużo, dzieje się szybko, ale tak naprawdę nie sama akcja jest tutaj ważna - dla mnie najważniejsze jest zwrócenie uwagi na problem, jakim ciągle jest nierówne traktowanie kobiet w społeczeństwie. Społeczeństwie coraz bardziej podzielonym - jedni cieszą się z prób walczenia kobiet o swoje, o równe traktowanie, inni jednak są temu coraz mocniej przeciwni. I na tych drugich skupia się akcja tej powieści ukazując jak daleko nienawiść i szerzenie agresywnych haseł w grupie (teraz tak łatwej do zorganizowania, bo przecież jest internet!!), może popchnąć niepewnego własnych wartości człowieka. Dla tej tematyki byłam w stanie przełknąć wulgarność niektórych fragmentów, które przecież też mają swój cel - jak najbardziej realistyczne ukazanie światopoglądu radykalnej grupy mężczyzn.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Saga Egmont.





Dostępna jest też w abonamencie 
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!