Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoslowne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoslowne. Pokaż wszystkie posty

października 16, 2022

"Samotne Serca" Lisa Gray

"Samotne Serca" Lisa Gray

Autor: Lisa Gray
Tytuł: Samotne Serca
Cykl: detektywka Jessica Shaw, tom 4
Tłumaczenie: Joanna Golik-Skitał
Data premiery: 14.09.2022
Wydawnictwo: Słowne
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
Lisa Gray jest autorką czterech tomów cyklu kryminalnego o Jessice Shaw i jednego thrillera. Przez wiele lat pracowała jako dziennikarka w magazynie sportowym, od 2019 roku skupia się na pisaniu powieści. Jej książki zostały ciepło przyjęte przez czytelników, to przyjemne lektury na dwa-trzy wieczory.
Ja z jej piórem miałam przyjemność zetknąć się dopiero w tym roku, kiedy przy okazji premiery tomu czwartego serii zdecydowałam się na lekturę całości. Poprzednie recenzje możecie znaleźć tu: „We mgle” – klik!, „Ukryte”– klik!, „Bez powrotu” – klik!
 
Fabuła „Samotnych Serc” rozpoczyna się od spotkania Jessiki z nową zleceniodawczynią – Christine’ą Ryan. To około 50letnia kobieta, która prosi detektywkę o odnalezienie swojej przyjaciółki z młodości, Veroniki Lowe. Kobiety utraciły ze sobą kontakt kilkanaście lat temu, ale Christine właśnie teraz zaczęła się bać o jej bezpieczeństwo. Dlaczego? Bo w ten weekend we własnym domu zamordowana została Jordana Ford, żona seryjnego mordercy Travisa Deana Forda, który kilka lat temu został poddany karze śmierci. Wcześniej jednak to Veronica była partnerką Travisa, a nawet więcej – miała z nim dziecko. A Christine była tą, która nakłoniła Veronicę, by napisała list do któregoś z więźniów przez Klub Samotnych Serc, więc cała ta historia zaczęła się od niej, przez co czuje się odpowiedzialna za bezpieczeństwo przyjaciółki. Śmierć Jordany napawa ją strachem – kobietę zabito dokładnie tak, jak Travis mordował swoje ofiary… Możliwe jest więc, że i Veronica jest teraz w niebezpieczeństwie. Czy Jessice uda się ja odnaleźć? Zadanie wydaje się trudne, gdyż słuch o Veronice zaginął wiele lat temu, w Sieci też brakuje jakichkolwiek śladów…
 
Książka składa się z prologu i 40 rozdziałów rozpisanych na kilka postaci: Jessica, Pryce i Jordana wypowiadają się o współczesnych wydarzeniach, Veronica o tych z przełomu tysiąclecia. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący. Styl powieści jest prosty, skupiony na sprawie. Nie czuć w nim aż takiego luzu, jak w tomie poprzednim, choć możliwe, że jest to kwestia tłumaczenia – wszystkie wcześniejsze tomu tłumaczyła Marta Komorowska, a za ten wzięła się Joanna Golik-Skitał. Różnice są naprawdę nieznaczne, ale podczas lektury całej serii w krótkim czasie da się wyczuć tę zmianę. Choć oczywiście książkę nadal czyta się przyjemnie, płynnie i bez problemów.
 
W tym tomie najmocniej zaciekawił mnie temat, na którym autorka oparła swoją historię – mianowicie chodzi o fascynację seryjnymi mordercami. Poszukiwana Veronica lata temu jako młoda dziewczyna chwilę po zerwaniu z nie najlepiej traktującym ją chłopakiem, na poprawę humoru dała się namówić Christine na dołączenie do Klubu Samotnych Serc, który umożliwia korespondencję z wybranym przez każdą członkinię więźniem…
„Travis Dean Ford?  Zapomnij! To tak jakbyś wysłała maila do Matthew McConaugheya jako jego fanka i czekała, aż odpisze. Travis Dean Ford jest sławny. A raczej owiany złą sławą.”
W czasach sprzed internetu ogłoszenia więźniów chętnych do takich kontaktów rozprowadzane były w formie papierowej, w gazetach, później oczywiście przeniosło się to na stronę internetową. I już tu nasuwa się pytanie – dlaczego normalna, dobrze ucząca się dziewczyna z normalną przyszłością przed sobą miałaby chcieć kontaktować się z całkowicie obcym dla niej więźniem, a tym bardziej seryjnym mordercą? To temat, nad którym autorka pozwala nam się zastanowić, delikatnie tylko sugerując motywy Veroniki. Ogólnie ciekawe wydaje się zagadnienie – dlaczego w ogóle kobiety są chętne, by inicjować kontakty mężczyznami odsiadującymi wyroki?
„Dla większości tych kobiet pisanie do kogoś w więzieniu jest fantazjowaniem. Jak czytanie tych książek z serii ’50 twarzy Greya’. Jeśli gość nigdy nie wychodzi z więzienia, fantazja pozostaje fantazją.”
Prócz Veroniki mamy styczność z dwoma, a nawet trzema kobietami, które należały do tego klubu: Christine była tą, co Veronicę nakłoniła do przejrzenia gazetki, sama też wymieniała się korespondencją z jednym z więźniów, jednak ona nie uległa urokowi Klubu. Bibi to założycielka klubu, która swojego męża znała jeszcze zanim trafił do więzienia, jednak to tam w końcu wzięli ze sobą ślub. Mąż Bibi niedawno wyszedł z więzienia, więc możemy poznać historię też od tej strony – jak związek z kim, kto od lat siedział za kratkami, może wyglądać w świecie realnym – jak łatwo się domyśleć, dosyć odbiega od wyobrażeń…
Jest jeszcze Jordana, która wyszła za Travisa, gdy Veronica zniknęła, a która ze swojego związku zrobiła produkt medialny – napisała wiele książek o Travisie i jego życiu w więzieniu, chętnie udzielała wywiadów i brała udział w podcastach. Czytelnik aż zaczyna się zastanawiać jakie były jej motywacje…
 
Poza spojrzeniem na związki kobiet z przestępcami, warto też zwrócić uwagę na temat seryjnym morderców i rodzin ich ofiar. Tutaj, dzięki dochodzeniu Pryce’a, który zajmuje się morderstwem Jordany, możemy przyjrzeć się jak po tylu latach żyją rodziny ofiar Travisa – mężczyzna zabił 15 młodych kobiet. W książce pada kilka naprawdę ciekawych spostrzeżeń tyczących się wspomnianej fascynacji zbrodniami seryjnych morderców, na którymi warto się zastanowić…
„Nikt nigdy nie pamięta ofiar, prawda?! (…) Ford, Bundy, BTK, Gacy. Ich nazwiska znacie, prawda? Podajcie mi nazwisko choć jednej z ich ofiar.”
 Czytelnik obserwuje zatem śledztwo Pryce’a, który szuka mordercy Jordany oraz na śledztwie Jessiki, która poszukuje Veroniki. Obydwa poprowadzone są ciekawie, czytelnik odczuwa lekkie napięcie związane z zagadką, jak te dwie sprawy się łączą. Historia może nie jest mocno dynamiczna, ale jest w niej trochę zaskoczeń, a także finalny duży twist fabularny.
„W swojej pracy dość naoglądała się mrocznej strony ludzkości, by zajmować się nią jeszcze po godzinach. Nie oglądała kryminalnych filmów dokumentalnych ani nie słuchałam podcastów o tej tematyce. Nie czytała nawet powieści detektywistycznych. Gdy chciała się zrelaksować, piła dobrą szkocką i oglądała powtórki ‘Przyjaciół’.”
Co do postaci znanych już z serii, to w sumie w tym tomie niespecjalnie się na nich skupiamy. Jessica nadal mierzy się z własnymi uczuciami do Connora, prywatnego detektywa, w którego firmie teraz pracuje, a który ewidentnie posuwa się naprzód, choć jego emocje względem Jessiki nie do końca są jasne. Pryce z kolei zmierzy się ze sprawą, która napawa go obawą – w końcu jego córka jest w podobnym wieku co zamordowane przez Travisa dziewczyny…
 
Podsumowując, historia opowiedziana w „Samotnych Sercach” jest fascynująca ze względu na spojrzenie na związki z przestępcami, które zawiązane zostają dopiero po tym, jak ci trafili do więzienia. Obserwowanie Veroniki sprzed kilkunastu lat, a i poznawanie historii i motywacji Jordany są naprawdę zajmujące. Całą książkę czyta się dobrze, może nie przykuwa uwagi na tyle, by nie można się było od niej oderwać, ale rozrywkę zapewnia dobrą. Na pewno z chęcią sięgnę po kolejne książki tej autorki!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Słownym.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 09, 2022

"Ukryte" Lisa Gray

"Ukryte" Lisa Gray
Autor: Lisa Gray
Tytuł: Ukryte
Cykl: detektywka Jessica Shaw, tom 2
Tłumaczenie: Marta Komorowska
Data premiery: 10.02.2021
Wydawnictwo: Słowne (dawniej Burda Książki)
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Lisa Gray to autorka serii kryminalnej o Jessice Shaw, która aktualnie liczy cztery tomy. U nas w Polsce tom czwarty pojawił się niecały miesiąc temu, co skłoniło mnie, by w końcu zapoznać się z całą serią (recenzja tomu pierwszego „We mgle” – klik!), choć oczywiście kolejność chronologiczna nie jest konieczna – każdy tom opowiada o osobnej zagadce kryminalnej.
Pod koniec października na rynku angielskim ukaże się osobna powieść autorki, pierwsza taka w jej karierze pt. „The Dark Room”. Ja już teraz mogę powiedzieć, że podoba mi się jej pióro, więc liczę, że i ten tytuł szybko się u nas ukaże!
 
Fabuła książki „Ukryte” toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z tomu pierwszego. Jessica została w Kalifornii, a w oczekiwaniu na odnowienie jej licencji detektywa zatrudniła się w agencji Eda Croziera w małej mieścinie Hundred Acres. Większość ich zleceń dotyczy śledzenia potencjalnie zdradzających małżonków i innych równie nudnych zajęć, więc kiedy do Jessiki zgłasza się Rose Dalton ze zleceniem podjęcia śledztwa dotyczącego zabójstwa sprzed 30 lat, kobieta czuje, że jest to coś, czego jej trzeba, by rozwiać nudę. Siostra Rose, Rue Hunter została skazana za zamordowanie swojego przyjaciela i przyjaciółki w 1987 roku. Teraz, po 30 latach oczekiwania na egzekucję, ma zostać poddana karze śmierci. Tylko że... Rue nie jest pewna czy jest winna, bo nic z tamtej nocy nie pamięta. Teraz zaczyna mieć wątpliwości. Jej wyrok ma zostać wypełniony już za tydzień, więc Jessica nie ma za wiele czasu by zbadać tę sprawę… Czy zdąży się czegoś dowiedzieć? Czy Rue faktycznie może okazać się niewinna? Jeśli tak, to kto faktycznie zabił?
 
Książka składa się z prologu i 45 rozdziałów przedstawionych z perspektywy kilku postaci: Jessiki i Pryce’a w czasach aktualnych oraz zamordowanej dziewczyny i śledczego zajmującego się sprawą w 1987 roku. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, uwaga narratora skupia się przede wszystkim na śledztwie. Styl jest prosty, zdania krótkie, pozbawione ozdobników i zbędnych dygresji, dzięki czemu czytelnik nie czuje się rozpraszany. Całość czyta się szybko i sprawnie.
„- A jeśli wyśledzi mój numer jak gliniarze w telewizji?
- Zastrzeż go. Albo zadzwoń z budki. Jezu, to naprawdę nic trudnego. Niczego was teraz nie uczą w tych szkołach?”
Muszę przyznać, że przy tym drugim tomie naprawdę już zdążyłam polubić główną bohaterkę. Jessica to około 30letnia niewielka blondynka w conversach i ramieniem w całości pokrytym tatuażami, których robienie, pomogło jej przetrwać ostatnie dwa lata po śmierci jej ojca. Właśnie wtedy sprzedała mieszkanie i ruszyła w trasę w całości poświęcając się pracy. Teraz na chwilę zatrzymała się w Hundred Acres, gdzie mieszka w przyczepie w ogrodzie swojej gospodyni. Związała się z właścicielem okolicznego baru, znalazła pracę, więc pozornie wygląda jakby się osiedlała. Nic bardziej mylnego… Jessica lubi jak wokół niej dużo się dzieje, jest odważna i uparta, nie boi się ludzi, choć chyba niespecjalnie ich lubi. Jej praca jest dla niej wszystkim, ale kobieta musi mieć też poczucie wolności. Nie znosi ograniczeń. Brzmi jak twarda babka, prawda? Ale nie można jej odmówić wrażliwości – współodczuwa ofiarom, a także Rue, kimkolwiek ona się okaże…
„– Powiedz, dlaczego wzięłaś tę sprawę?
- Najpierw dla kasy. I dla dreszczyku emocji.
- A teraz?
- Teraz chodzi mi o to, co powinno być najważniejsze od początku.
- Czyli?
- O ludzi, którzy potrzebują odpowiedzi. Zawsze powtarzałeś, że nasz zawód polega na pomaganiu tym, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi sami.”
Tym razem akcja powieści toczy się trochę mniej dynamicznie, co bardzo mi odpowiada. Naprzemienna narracja we współczesności i sprzed 30 lat dają poczucie spokojnego odkrywania kart, upartego dochodzenia do sedna sprawy. A miasteczko Hundred Acres to dobre tło do tej historii – tu wszyscy się znają, a większość pamięta sprawę sprzed 30 lat… Jednak czy będą chcieli o niej rozmawiać?
 
Intryga kryminalna rozpisana jest sprawnie, finał zaskakuje, choć już po lekturze można stwierdzić, że autorka sprytnie porozpisywała tropy w całej powieści, które prowadzą do rozwiązania zagadki. Przy okazji warto wspomnieć o głównym temacie wokół którego kręci się cała ta sprawa – kara śmierci, która jeszcze do niedawna była w Kalifornii wykonywana. U nas w Polsce temat wydaje się dosyć abstrakcyjny, a jednak w Stanach to coś całkiem realnego, coś nad czym cały czas toczy się debata polityczna i społeczna. Warto też wspomnieć o meandrach ludzkiej pamięci, bo przecież przede wszystkim teraz na tym Jessica musi oprzeć swoje śledztwo…
„Przecież tym właśnie zajmują się detektywi. Grzebią, zadają pytania, wkurzają ludzi.”
Kryminały, w których zagadka sięga lata wstecz od kilka lat były jednymi z moich ulubionych. Ostatnio jednak miałam wrażenie, że trochę taka forma budowy powieści mi się znudziła, coraz słabiej się przy nich bawiłam. Lisa Gray udowodniła mi, że jednak jest inaczej, jej historia mocno mnie zaciekawiła i świetnie mi się ją czytało. Z ciekawością śledziłam śledztwo Jessiki, a rozdziały poświęcone przeszłości, nadały lekturze pełni. Tajemnice małych miasteczek, outsiderka bohaterka i dobre, stabilne tempo akcji sprawiły, że lektura mocno przypadła mi do gustu i mogę się zgodzić z opiniami zamieszczonych na różnych portalach czytelniczych – ten tom był jeszcze lepszy niż poprzedni! Zaraz sprawdzę, jak wypada trzeci 😊
„W szkole nie przepadałam za książkami, teraz czytam dwie, trzy tygodniowo. Dzięki nim podróżowałam w myślach po całym świecie, chociaż nigdy nie opuściłam Kalifornii.”
Moja ocena: 7,5/10 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Słownym. 
Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 29, 2022

"Milczenie lasu" Kimi Cunningham Grant

"Milczenie lasu" Kimi Cunningham Grant

 

Autor: Kimi Cunningham Grant
Tytuł: Milczenie lasu
Tłumaczenie: Julita Mastalerz
Data premiery: 23.02.2022
Wydawnictwo: Słowne
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller psychologiczny / obyczajowy
 
„Milczenie lasu” to pierwsza książka Kimi Cunningham Grant, jaka ukazała się w Polsce. Decydując się na jej lekturę byłam przekonana, że jest to thriller, choć jak się teraz okazało – nie wiem skąd miałam to przekonanie, gdyż ani w opisie, ani w mailu z zapowiedzią od wydawnictwa nic o gatunku wspomniane nie było. I prawidłowo, bo książkę ciężko skategoryzować – to coś pomiędzy powieścią obyczajową, psychologiczną a thrillerem.
Kimi Cunningham Grant to amerykańska autorka, która na swoim koncie ma trzy różne powieści. Najnowsza to właśnie „Milczenie lasu”. Przed nią pojawiła się powieść o życiu w małym pensylwańskim miasteczku oraz debiutancka historia, oparta na wspomnieniach dziadków autorki z związanych z japońskim internowaniem w czasach II wojny światowej. Poza tym Grant pisze wiersze i eseje, które ukazują się w znanych amerykańskich czasopismach, a także zdobywają nagrody literackie.
 
Fabuła powieści „Milczenie lasu” toczy się w appalaskich lasach, w środku których w małym domku mieszkają Cooper i Finch. On to mężczyzna w okolicy 30stki, weteran wojenny, ona – jego 8letnia córka. Ich życie płynie spokojnie, z dala od cywilizacji, w zgodzie z naturą – mają trochę kur, trochę polują. Zapasy jednak są im potrzebne, tym bardziej że zbliża się zima. 14 grudnia to data, na którą czekają – ma się u nich zjawić Jake, przyjaciel Coopera z wojska, który co roku zaopatrza ich w najpotrzebniejsze produkty. Mała Finch czeka w podekscytowaniu – przecież przez cały rok, prócz swojego ojca i starego sąsiadującymi z nimi Szkota, z nikim się nie spotyka. Niestety tego roku Jake nie przyjeżdża. Co się stało? Dlaczego się nie pojawił? I co w tej sytuacji zrobią Cooper i Finch, którzy ewidentnie ukrywają się przed całym światem?
 
Książka składa się z trzydziestu pięciu rozdziałów i epilogu. Cała historia opowiedziana jest oczami Coopera w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego, jedynie epilog ma innego narratora. Styl powieści jest spokojny, skupiony na szczegółach otoczenia. Wydarzenia aktualne przeplatane są z retrospekcjami, dzięki którym poznajemy powody, przez które bohaterowie żyją w ten sposób. Przez całą lekturę czytelnik czuje ten lekki niepokój, który towarzyszy codziennie Cooperowi – obawę o to, że zostaną odkryci. Cały czas muszą się mieć na baczności, zachowywać ostrożność, nie tracić czujności. Dlaczego?
 
Życie z dala od cywilizacji to coś, co współczesnemu człowiekowi trudno sobie wyobrazić. Cooper i Finch żyją już tak osiem lat, dziewczynka nie zna nic innego. Swoją wiedzę o świecie czerpie z książek, które znajdują się w tym domku, jednak to las jest jej naturalnym otoczeniem. Jest szybka i cicha, to jej dom, miejsce, które zna jak własną kieszeń. Jednak czy tak spędzone dzieciństwo nie pozbawia ją za wiele? Szkoły, innych dzieci, czy po prostu kontaktu z drugim człowiekiem, zwyczajnego życia? Te myśli męczą czytelnika w czasie lektury, bo nie Coopera – on osiem lat temu wybrał, teraz daje z siebie wszystko, by jego dziecko żyło godnie i zdrowo, ma też plan, co dalej. Dziwne? Może nie tak bardzo, gdy już pozna się jego całą historię…
 
Poza tematem życia w głuszy, jednym z istotniejszych zagadnień przeszłości Coppera, są jego wojenne doświadczenia, które zmieniły jego postrzeganie rzeczywistości. W książce dobrze przedstawiony jest los weteranów, to, z jakimi demonami muszą sobie radzić na co dzień i jak niewielka pomoc jest im zapewniona. Cooper uznał, że poradzi sobie sam, jednak czy faktycznie możemy uznać, że podjął właściwe decyzje?
 
„Milczenie lasu” to też historia o miłości. Rodzicielskiej, partnerskiej i tej po prostu do bliźniego, drugiego człowieka. Przyglądamy się ile człowiek jest w stanie zrobić w imię tego uczucia, jak mocno zmienić siebie i swoje życie. W książce znalazł się też malutki fragment romansowy – po ośmiu latach życia w odosobnieniu całkowicie zrozumiały, choć mogłabym się bez niego obyć. Nie był jednak wulgarny czy nachalny, raczej zgrabnie opisany.
 
Finalnie, jest to też thriller, przynajmniej po części. Już na samym początku historii Cooper wspomina o śladach stóp, który niedawno odkrył na ich terenie, a które z pewnością nie należą do żadnego z nich. Przez większą część powieści może wydawać się, że jest to wątek marginalny, jednak istotny dla finału całej historii.
 
Podsumowując, „Milczenie lasu” to powieść wymykająca się gatunkom literackim poruszająca tematy istotnie przede wszystkim dla amerykańskiego społeczeństwa, choć może nie całkiem, bo przecież nie tylko oni doświadczyli wojny… Fragmenty o służbie wojskowej i jej konsekwencjach w aktualnych czasach mają tym większą moc, tym mocniej zmuszają do refleksji. Książka zadaje ciekawe pytania o to, co jest w życiu najważniejsze i których granic w imię wyższego dobra nie należy przekraczać. I co znaczy tak naprawdę wyższe dobro? Czy nie jest to po prostu egoistyczne stwierdzenie? Podobało mi się, to była zajmująca, ciekawa lektura.
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Słowne!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!