Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2024. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2024. Pokaż wszystkie posty

czerwca 20, 2025

"Kamienne miasto" Mariolina Venezia

"Kamienne miasto" Mariolina Venezia

Autorka: Mariolina Venezia
Tytuł: Kamienne miasto
Cykl: Śledztwa Immy Tataranni, tom 1
Tłumaczenie: Krzysztof Żaboklicki
Data premiery: 26.06.2024
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 216
Gatunek: powieść kryminalna
 
Mariolina Venezia to włoska pisarka, poetka, scenarzystka. Urodziła się w Materze, przez pewien czas mieszkała we Francji, teraz osiadła w Rzymie. Na rynku książki debiutowała w 2007 roku tytułem zaliczanym do literatury pięknej “Jestem tu od wieków”, za który od razu zdobyła nagrodę Campiello i który również ukazał się w Polsce. Dwa lata później skusiła się na skręt w stronę powieści kryminalnej i wydała pierwszy tom Śledztw Immy Tataranni. Na ten moment cykl liczy cztery tomy, autorka wydaje swoje książki w tempie spokojnym, co kilka lat, a w międzyczasie cykl doczekał się ekranizacji w postaci serialu telewizyjnego, który na rynku włoskim cieszył się popularnością. Polscy czytelnicy musieli się jednak uzbroić w cierpliwość, by poznać losy tej bohaterki - dopiero w 2024 roku ukazał się u nas tom pierwszy pt. “Kamienne miasto”, a w tym, dosłownie kilka dni temu tom drugi pt. “Pogoda pod psem”.
 
Matera, włoskie kamienne miasto położone na południu, którego głównym dochodem raczej nie są wpływy z turystyki. Jest rok 2003, marzec. Wiceprokuratorka Imma Tatarinni zostaje wezwana w spokojną, rolniczą okolicę - to tam z samego rana znaleziono ciało dwudziestokilkuletniego chłopaka. Ktoś zabił go nożem, a obok zostawił święty obrazek. Chwilę po dotarciu Immy na miejsce zdarzenia, zjawiają się rodzice ofiary, a raczej ojciec i macocha, którzy nie są specjalnie wylewni, ale mimo wszystko udzielają podstawowych informacji. Warto więc teraz przesłuchać dziewczynę ofiary, jak i odwiedzić klub, którego pieczątkę chłopak miał na ręce… Wszystko jednak ma swój czas - to w końcu Włochy, życie spokojne, gdzie jest odpowiedni moment na wszystko: odpoczynek, jedzenie i rodzinę. A ta, w postaci nastoletniej córki, daje Immie w kość!
“Dla naszych dzieci zrobimy wszystko, prawda? Czujemy się odpowiedzialni za ich upadki, za wszystko, co może im się zdarzyć. Błądzimy, bo nikt nie może żyć życiem kogoś innego. Ale właśnie dla nich potrzeba nam sił, dla nich idziemy do przodu.”
Książka podzielona jest na dwie nierówne części - pierwsza to większa część powieści, której akcja toczy się w marcu i kwietniu i zajmuje 32 rozdziały, druga to sama końcówka historii, listopad tego samego roku i zaledwie 4 rozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Immy, narrator oddaje to, co się wydarza, jak i to, co bohaterka przeżywa - nie rozwlekle, raczej o jej własnych emocjach dowiadujemy się niewiele, więcej miejsca zajmują jej przemyślenia na temat relacji międzyludzkich i miejsca akcji. Styl powieści jest dość dziwny - zdania raczej krótkie, myśli oddane po żołniersku, ale z takim rozrzutem tematycznym, że trzeba się faktycznie skupiać, by nie umknęło czytelnikowi o czym właśnie jest mowa. Dopiero pod sam koniec ulega to zmianie, choć możliwe, że po prostu w końcu wtedy przyzwyczaiłam się i złapałam rytm lektury. Język wygładzony też nie jest, zdarzają się przekleństwa, choć nie są praktykowane w nadmiarze - po prostu oddają żywiołowość i włoski temperament głównej bohaterki. W tekście pojawiają się też fragmenty listów, wpisów z pamiętnika drugoplanowych postaci, jak i częste cytaty - z wierszy bądź włoskich piosenek. To znowu sprawia, że polski czytelnik czuje się trochę “nie w temacie” - brakuje kontekstu, który przyniósłby zrozumienie. Ogólnie tekst wydaje się być lekko satyryczny, może gdzieś momentami kierujący się w tę poetycką prostotę autorki.
 
Główna bohaterka Imma też na pewno nie daje się wpisać w schematy. To kobieta po 40-stce, która bardzo chciała zostać policjantką, jednak niski wzrost jej to uniemożliwił - stąd prokuratura.  W śledztwa więc mocno się angażuje, działa na równi z policją. Tyle że współpraca z nią łatwa nie jest - Imma to bardzo specyficzna osoba, nie ma więc wielu przyjaciół wśród pracowników. Jest ciekawska i nie waha się donosić na współpracowników, zasady są przecież po to, by ich przestrzegać. Problem pojawia się, gdy Imma wchodzi na grunt prywatny, a choć męża ma bardzo potulnego, to córka wchodząca w dorosłość niewiele sobie z jakichkolwiek zasad robi. Immie zatem dylematy rodzicielskie, wyrzuty sumienia związane z długim przesiadywaniem w pracy, dają chyba mocniej w kość niż trudna do rozgryzienia sprawa.
“Immę ogarnęło znane uczucie, że coś zaczyna w niej wirować jak woda w wirówce pralki. Ze względu na wzrost wiceprokurator jej krew miała dość krótką drogę do przebycia, więc musiała wykonać więcej obrotów od przeciętnej i może dlatego łatwo dochodziła do wrzenia.”
Poza samą Immą, wszystkie pozostałe postacie to drugi plan. Poznajemy jej współpracowników: asystentkę, partnera, policjantów oraz jej rodzinę, ale nikomu nie przyglądamy się bliżej, ich kreacje to bardzo wybiórcze cechy, które na Immę jakoś oddziałują. Tych bohaterów pewnie jeszcze w kolejnych tomach spotkamy, ale są i tacy, którzy związani są bezpośrednio z intrygą - i tutaj znowu może pojawić się dla polskiego czytelnika problem: obce nazwiska i ich ilość sprawiają, że trochę kto jest kim się myli. Samo w sobie to nie jest problemem, jednak w połączeniu z oryginalnym stylem daje lekkie wrażenie chaosu.
 
Intryga powieści prowadzona jest tempem spokojny, wręcz powiedziałabym, że śledztwo w sprawie morderstwa jest tutaj tylko jednym z wątków. Jednak, gdy przeanalizować je osobno, to wypada ciekawie - autorka myli tropy, zaskakuje i zahacza o tematy dla regionu ważne.
“- Kiedyś była tu wielka bieda (...).
- Tak, była (...), ale i dzisiaj się nie przelewa.
- Tak, ale wtedy z naszej biedy byliśmy dumni i tą odrobinę, jaką mieliśmy, dzieliliśmy z innymi. Teraz wszyscy chcieliby być bogaci. Jeśli nie jesteś bogaty, to udawaj, że jesteś, i to, co masz, mocno trzymaj.”
Mamy więc tutaj wątek emigrantów zza naszej wschodniej granicy. Autorka zwraca też uwagę na biedotę tej ziemi, choć rolnictwo jest na tym terenie praktykowane, to nie przynosi ono godnych pieniędzy. Jest mowa o narkotykach, o przekupstwach, a także o poszukiwaczach skarbów - w końcu teren ten zamieszkiwany był do starożytności. Dominujący jednak jest wątek rodzicielstwa - przyglądamy się jego różnym obliczom, zarówno tym nadopiekuńczym, jak i wręcz odwrotnie, zastanawiamy nad relacją rodzic-dziecko.
“W odróżnieniu od psów, kotów, żółwi wodnych, a nawet mężów, od dzieci nie można się uwolnić. Dlatego wszyscy, zaledwie to sobie uświadamiają, nie mają innego wyjścia - muszą przekonać samych siebie, że najpiękniejszym, najwspanialszym w życiu doświadczeniem jest zostać rodzicami. Uporczywie przekonują też o tym pozostałych, żeby nie mieć niewygodnych świadków.”
Tego, czego mi jednak w powieści zabrakło, to przedstawienia samego miasta - tytułowe kamienne miasto, coś naprawdę niezwykłego dla polskiego czytelnika wydaje się tutaj pominięte, autorka nie oddała jego klimatu, w ogóle, gdyby nie było określone miejsce akcji, to poza tym, że są to Włochy, raczej sama na nazwę miejscowości bym nie wpadła. Oczywiście okoliczne pola i nieużytki w powieści się pojawiają, to jednak coś, co możemy spotkać wszędzie, a kamiennego miasta już nie.
 
“Kamienne miasto” jest na pewno powieścią bardzo nietypową, nawet jeśli wziąć pod uwagę niespieszny włoski rytm kryminałów. Przede wszystkim, trzeba polubić styl, w jakim jest pisana - lekko sarkastyczny, nieco dziwny i chaotyczny nie będzie do przełknięcia dla wszystkich, część czytelników, tak jak ja, będzie się do niego długo przyzwyczajać. Podobnie jest z główną bohaterką - to prawdziwa indywidualność, która jednak jest tak zamknięta w sobie, tak niechętnie o sobie mówi, że dopiero od sam koniec powieści zaczęłam czuć, że chyba powoli ją poznaję. Warte uwagi na pewno są tematy obrazujące problemy miejscowej ludności, warta uwagi jest spokojna intryga. Wydaje mi się, że seria ma potencjał, a że jest to pierwsza próba autorki z tym gatunkiem literackim, to liczę, że “Pogoda pod psem” okaże się już nieco bardziej spójną historią. Sprawdzę to już wkrótce, a ten tom polecam tym, którzy nie boją się sięgać po to, co mocno nietypowe.
 
Moja ocena: 6/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 10, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Adwokatem diabła"!

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Adwokatem diabła"!

Wszystko co dobre, szybko się kończy? Oj tak, tak właśnie jest z czytelniczym maratonem (klik!), w czasie którego zapoznawaliśmy się z całą serią thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem - dzisiaj dobiega końca. Ale to doskonała okazja, by jeszcze raz spróbować Wam podsunąć jeden z tomów do lektury - bo seria zbudowana jest tak, że każdy tom można czytać niezależnie. Dzisiaj proponuję Wam ten w mojej ocenie najlepszy - tom szósty pt. "Adwokat diabła", który już zaraz ruszy w świat w formie mini-book touru!

Co to jest mini-book tour? Opiera się na zasadzie 5x5 - 5 uczestników, a każdy ma 5 dni na lekturę książki i przesłanie jej dalej. 

Komu spodoba się "Adwokat diabła"? Tym czytelnikom, który szukają nie tylko pochłaniającej rozrywki, ale i książki, która zmusza do zastanowienia się nad problemami dotyczącymi naszego społeczeństwa - wiele miejsca zajmują tu takie tematy jak rasizm, kara śmierci, sprawiedliwość, fanatyzm. Ujęte są bardzo zgrabnie, świetnie pasują do fabuły - autor zrobił tu kawał dobrej roboty! A jeśli o książce chcielibyście dowiedzieć się więcej, to zapraszam na recenzję - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 5 dni od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do tygodnia od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Albatros i skorzystacie z #eddieflynnmaraton. A jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru #eddieflynnmaraton organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem na Instagramie i FacebookuKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w weekend.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek rano, a lista uczestników zamknie się na 5 osobach. Kto pierwszy, ten lepszy!
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które które w ramach mini-book touru nie wywiązały się z warunków udziału, bądź w normalnych book tourach złamały je trzy razy.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @mirkowo3 opinia - klik!
2. @wdech_wydech_powtorz  opinia - klik!
3. @malgorzatanocon opinia - klik!
4. @poczytane_zapisane (09.06 zniszczenie paczki przez Inpost, wymiana) opinia - klik!
5. @zaczytana_panna  opinia - klik!

maja 08, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Adwokat diabła" Steve Cavanagh

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Adwokat diabła" Steve Cavanagh

Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Adwokat diabła
Cykl: Eddie Flynn, tom 6
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data premiery: 10.04.2024
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Gatunek: thriller prawniczy
 
Steve Cavanagh to autor powieści kryminalnych, z którym najpopularniejsza jest seria thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem. Co ciekawe, Eddie to nowojorski prawnik, który dzieli z autorem zawód, ale nie miejsce zamieszkania - Cavanagh to Irlandczyk. I choć nie mam pojęcia skąd u niego taka znajomość nie tylko prawnych norm, ale i zwyczajnej amerykańskiej codzienności, to przyznaję, że wychodzi mu to doskonale! Gdybym nie wiedziała od początku, że to Irlandczyk, nigdy bym się tego po jego książkach nie domyśliła.
Steve Cavanagh przez dobrych kilka lat pracował w zawodzie prawnika, odnosił na tym polu spore sukcesy, ostatecznie jednak zdecydował, że to ten świat literacki bardziej go pociąga - teraz już to tworzeniu i opowiadaniu o książkach w pełni się oddaje.
 
Nowy Jork. Eddie w końcu doczekał się prężnie działającej kancelarii prawnej - współpracuje z prawniczką Kate, wspomaga ich były sędzia Harry i śledcza Bloch. W chwili sporego zamieszania odwiedza go dawny znajomy - agent Berlin, który pracuje dla jakiejś tajnej agencji, nigdy jednak nie zdradził jakiej. Teraz przychodzi do Eddiego z bardzo kłopotliwą sprawą - w pewnym miasteczku w południowych Stanach, dokładnie w Alabamie, działa pewien prokurator, który ma podejrzanie dużo wyroków kar śmierci na koncie. Teraz znowu kogoś oskarżył - to młody czarny chłopak podejrzany o zabicie młodej białej dziewczyny, choć jego wina zdaje się bardzo wątpliwa. Jego prawnik rozpłynął się w powietrzu, Berlin prosi więc Eddiego, by ten zastąpił zaginionego. Od początku jasne jest, że sprawa będzie niebezpieczna, kto jednak byłby w stanie stanąć w szranki z morderczym prokuratorem jak nie Eddie?
 
Książka rozpisana jest na dwa rozdziały, które są prologiem powieści i 77 rozdziałów numerowanych, właściwych, których akcja toczy się kilka miesięcy po morderstwie. Rozdziały podzielone są na dni, od pierwszego do siódmego, choć sama akcja toczy o jeden bądź dwa dni dłużej. Przy każdym rozdziale określona jest również postać, z perspektywy której akcja jest przedstawiona, jednak to ciągle tylko Eddie wypowiada się w pierwszej osobie czasu przeszłego, pozostali, a tym razem jest ich kilku, w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Poza rozszerzeniem perspektywy tom ten różni się od pozostałych również tym, że już na wstępie przytoczona zostaje częściowo dokumentacji sprawy. Styl powieści jest płynny, codzienny, oddający charakter samego Eddiego, który jest bohaterem pozytywnym - momentami subtelnie ironicznym, ale to nadaje lekkości historii. Język użyty jest inteligentnie, oddaje dokładnie to, co dane sceny czy postacie mają wyrazić. Raczej nie ma w książce przekleństw, a dialogi postaci (nie tylko te na sali sądowej!) są napisane bardzo błyskotliwie. Czyta się to po prostu bardzo dobrze.
“Wszyscy jesteśmy ludźmi, drogi panie. Zwyczajnymi ludźmi, wszyscy. Nie ma lepszych ani gorszych kolorów skóry. Nasza córka została zamordowana i serdecznie nienawidzę zabójcy i każdego, kto go chroni, ale nie jesteśmy uprzedzeni. To był jeden człowiek…”
W tym tomie autor skupia się na szerszym gronie postaci, ale każda z nich jest dopracowana w stu procentach. Nie będę ukrywać - ekipę towarzyszącą Flynnowi pokochałam całym sercem! Kate jest cicha, ale dobra i inteligentna, Bloch to kobieta z tak zwanymi jajami - nosi wielki karabin, nikogo się nie boi, bo to jej się boją - oczywiście tylko ci, co mają.  Poprzez jej bezkompromisowość i wysokie, ale zasadne poczucie własnej wartości stała się moją ulubienicą!
“-Musisz uważać. To niebezpieczni faceci.
-Tego się nie boję (...).
-Dlaczego?
-Bo jestem niebezpieczną kobietą.”
Harry i Eddie dobrze się dogadują, to bohaterowie z krwi i kości, z dobrym kręgosłupem moralnym, dzięki któremu, kiedy mają do wyboru stanąć po właściwej stronie a schować głowę w piasek, nie wahają się ani moment, by wybrać to pierwsze. Autor ewidentnie też zdaje sobie sprawę z tego, że przywiązuje czytelników do tej ekipy, nasze emocje nieraz wystawia na próbę!
“Spokój odnajdywałem w drobiazgach. Jak teraz, kiedy patrzyłem na śmiejących się Kate i Harry’ego. Kate darzyła go wielkim uznaniem, on podziwiał jej siłę i inteligencję.”
Poza bardzo sympatycznymi, budzącymi pozytywne uczucia postaciami, autor równie doskonale oddaje kreacje negatywne. Tu króluje prokurator Korn, tytułowy adwokat diabła, człowiek bezwzględny i w swoim mroku skomplikowany… On morduje poprzez skazywanie ludzi na śmierci, jednak po miasteczko krąży też inny morderca, który życie odbiera własnymi rękami. To kreacje skomplikowane, wielopłaszczyznowe, autor obrazuje nimi bardzo różne odcienie zła – niektóre z nich można jeszcze naprostować, inne nie dają żadnych nadziei.
“Zastrzelenie czy zakłucie ofiary nożem nie było dla niego tym samym. Wydawało się zbyt zwierzęce. Korn zabijał, korzystając z prerogatyw swojego urzędu, używając intelektu i umiejętności.”
Od kilku tomów serii autor kieruje się mocniej w stronę wątków prawniczych, a odchodzi od wątków sensacyjnych. I tutaj jest podobnie, choć uwaga nie jest skierowana tylko na samą sprawę, do jakiej przygotowuje się Eddie ze swoimi współpracownikami. Tutaj ważne jest co poprzez tę sprawę oddaje, a tych tematów jest wiele. Przede wszystkim po raz kolejny pytamy o granice pomiędzy sprawiedliwością a prawem, jednak tutaj odbija się ona mocniej, gdyż jesteśmy w stanie, gdzie kara więzienia to nie kara najwyższa - w południowych Stanach najwyższa jest kara śmierci. Autor opisuje ten temat szeroko, podkreśla wagę odbierania w imię prawa życia innym osobom, podkreśla ciężar decyzji i omylność sądów. Bo co, kiedy stracony zostanie niewinny człowiek?
“Ludzie nie rozumieją, co to znaczy być młodym czarnym człowiekiem w Ameryce. Mam pięćdziesiąt siedem lat, Eddie. Myślałam, że moje dzieci będą miały w życiu łatwiej. Ale nie sądzę, by czarnym żyło się teraz lepiej, wręcz przeciwnie, jest jeszcze gorzej. Czy to coś dziwnego, że młody Afroamerykanin jest na tabletkach przeciwlękowych?”
To jednak nie jedyne wstrząsające zagadnienie. Kwestia rasizmu, uznawania innych kolorów skóry za lepsze od drugich, kwestia fanatyzmu i zarażanie nim innych podatnych na wpływy ludzi to kolejny temat, który bardzo mocno niepokoi, bardzo mocno uwiera. Popieranie swoich racji źle pojmowaną religią, znajomościami i wpływami, pieniędzmi, które mogą wiele to coś, co przekonuje wielu. Autor oddaje te zagadnienia bardzo precyzyjnie, bardzo brutalnie - przez szok zmusza nas do myślenia.
“Ludzie nie zaczynają ot tak nienawidzić się nawzajem. Tego się trzeba nauczyć. Od kogoś innego.”
A jednak są i zagadnienia nam bliższe. Sporo jest o nienawiści, o rozpaczy po stracie bliskich - czy to przez śmierć czy uwięzienie. Równocześnie obserwując grupkę naszym sympatycznych prawników, mamy ten pozytywny punkt odniesienia, coś, co rozjaśnia ten ponury, przytłaczający fabularny obraz - to postacie odważne na tyle, by stanąć po stronie tych, którzy zostali już przez społeczeństwo skazani, mimo tego, że mogą winy wcale nie ponosić. Ich wiara w dobro, ich walka z tym całym złem mocno podnosi na duchu.
“(...) ludzie, którzy cierpią, robią jedną z dwóch rzeczy. Albo chcą zadbać, żeby nikt inny nie przeżywał tak strasznego bólu, z jakim sami mają do czynienia, albo chcą, żeby wszyscy czuli to samo co oni. Dobrze wiesz, że tylko jednak z tych możliwości ma przyszłość. Jeżeli sprawiasz ból innym, na zawsze zostaniesz jego niewolnikiem.”
Intryga kryminalna wydaje się więc nie stać na pierwszym miejscu, choć nie ukrywam - autor prowadzi ją tak dobrze, tak bardzo gra na naszych emocjach, że znowu od książki nie mogłam się oderwać, wznosiłam modły nad kartami powieści, obgryzałam ze stresu paznokcie (w przenośni 😉) i zalewałam się łzami (dosłownie). Dobre, solidne twisty, zaskakujące zachowanie postaci i jak zawsze genialne debaty na sali sądowej to coś, co sprawia, że całą historię połyka się praktycznie na jeden raz. Autor doskonale gra napięciem, doskonale podsyca ciekawość czytelnika - mimo iż cała seria wzbudza mój zachwyt, to w tym tomie autor wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. A zakończenie? Dobre, nieszablonowe.
“Czasem najlepszy sposób, by odeprzeć obciążające dowody, polega na tym, żeby w ogóle nie próbować ich odpierać.”
Na koniec wspomnę jeszcze o samym miejscu. O małym południowym amerykańskim miasteczku tak chętnym do podziałów rasowych. Nie wiem czy cały czas faktycznie tak to w Stanach wygląda, autor jednak zbudował w tej powieści specyficzny klimat małomiasteczkowości. Społeczeństwo trzyma się razem, rządzone przez ludzi u władzy -szeryfa, pastora czy innego przywódcy. Pachnie grillem i gorącym powietrzem, zagęszczonym dzwiękiem cykad. Kiedy zapada zmrok robi się groźnie, nie wiadomo kto tak naprawdę czai się w ciemności… Obraz jest spójny z tym, co znamy z innych książek i filmów, a równocześnie bardzo klimatyczny, dodający lekturze smaczków.
“Takie amerykańskie miasteczka jak to miały swoje drugie oblicze. Mroczne, przesiąknięte krwawą historią i nienawiścią.”
W tym tytule same książki też odgrywają swoją rolę. Wydaje się, że autor nawiązuje do klasyków literatury, do “Myszy i ludzie”, do Zabić drozda”, które nawet w powieści wymienione i czytane jest przez jednego z bohaterów.
“Ludzie, którzy czytają, są zdolni do empatii.”
“Adwokat diabła” to piekielnie absorbująca lektura. Intryga wciąga od początku, kreacje postaci wzbudzają podziw niezależnie od tego, czy stoją po negatywnej czy pozytywnej stronie fabularnej. Cavanagh dobrze oddaje charaktery psychopatów, zrobił to w “Trzynaście” i robi to teraz, teraz jednak punktów skupienia ma więcej. A choć wydawałoby się, że to uwagę rozproszy, to dzieje się wprost przeciwnie - książka na tym zyskuje, otwiera nowe tematy do refleksji. Bardzo mi się podoba to, że tak wiele autor w tym tomie chce przekazać, zwrócić uwagę na realne problemy, które może choć na południu Stanów są faktycznie widoczne, tak naprawdę możliwe są w każdym zakątku świata. Fanatyzm, problem posiadania broni, temat kary śmierci to przecież zagadnienia, które i do nas docierają, nad którymi też sami się zastanawiamy. Nie brakuje też tematów bardziej uniwersalnych -miłość, nienawiść, rozpacz, która popycha do tragicznych czynów… Niesamowita lektura, zdecydowanie najlepsza z wszystkich sześciu tomów serii, choć po „Trzynaście” myślałam, że już żaden z tomów już go nie przeskoczy. A jednak! Obowiązkowa lektura dla fanów błyskotliwych thrillerów prawniczych i powieści, które każą czytelnikowi poświęcić kilka dobrych chwil na zastanowienie się nad własnymi przekonaniami, wyznawanymi wartościami.
“(...) niektóre sprawy wbijają ci się w duszę jak drzazgi i już tam zostają.”
Moja ocena: 9/10
 

Recenzja powstała w ramach #eddieflynnmaraton we współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 05, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Obroną"!

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Obroną"!
Szybka akcja! Na zakończenie pierwszego etapu maratonu z Eddiem Flynnem poświęconemu "Obronie", czyli debiutowi Steve'a Cavanagha, zapraszam na ekspresowy mini-book tour! To doskonała okazja dla tych, których przez ten tydzień do lektury książki przekonaliśmy - chcesz poznać Eddiego Flynna od jego pierwszego pojawienia się na kartach powieści? Teraz jest doskonała okazja! 

Co do znaczy ekspresowy mini-book tour? Rządzi jedna zasada: 5x5! To znaczy zaledwie 5 uczestników book touru ma na lekturę po 5 dni każdy! Fajnie? No jasne, tym bardziej, że lekturę można machnąć nawet i w jeden dzień - tak wciąga!

Dla kogo jest to książka? Dla tych, których pasjonują gry polegające na sprycie - w końcu jest to thriller prawniczy, którego akcja toczy się częściowo na sali sądowej, gdzie właśnie sprytne podejście do ławników i świadków ma znaczenie! To także dla tych, którzy lubią dynamiczną akcję - sensacyjnych scen w tym tomie nie brakuje! Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 5 dni od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do tygodnia od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Albatros i skorzystacie z #eddieflynnmaraton. A jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru #eddieflynnmaraton organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem na Instagramie i FacebookuKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w poniedziałek.
Książka ruszy w podróż również w poniedziałek, a lista uczestników zamknie się na 5 osobach. Kto pierwszy, ten lepszy!
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zakochani.wksiazkach (09.04-18.04)
2. @czytelnia.osobista opinia - klik!
3. @iter_per_libros opinia - klik!
4. @po_prostu_o_ksiazkach opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

kwietnia 02, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Obrona" Steve Cavanagh

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Obrona" Steve Cavanagh

Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Obrona
Cykl: Eddie Flynn, tom 1
Tłumaczenie: Jan Stanisław Zaus
Data premiery: 23.10.2024
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller prawniczy
 
“Obrona” to debiut literacki irlandzkiego prawnika Steve’a Cavanagha, który na rynku angielskim pojawił się w 2015, na polskim rok później. Wtedy jednak niewielu czytelników o autorze usłyszało. Zmieniło się to w 2019 roku, gdy opiekę nad jego twórczością w Polsce przejęło Wydawnictwo Albatros, które zaczęło swoje publikacje od “Wkręconych” - jednej z aktualnie dwóch osobnych powieści jego autorstwa (w Polsce na razie tylko ta została wydana), a później rozpoczęło serię z Eddiem Flynnem od tomu czwartego pt. “Trzynaście”. I dlatego pod ich skrzydłami najpierw dostaliśmy tom czwarty, piąty i szósty, a dopiero później ponowne wydania pierwszych dwóch tomów. Ciągle brakuje jednak trzeciego pt. „Kłamca”, który już za dwa tygodnie, dołączy do kolekcji! W końcu będziemy mieli komplet! I właśnie z tej okazji wraz z wydawnictwem zorganizowałam maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem, w ramach którego czytamy wszystkie tomy po kolei (szczegóły - klik!). W tym tygodniu zatem pora na debiut - “Obronę”.
 
Nowy Jork, knajpka u Jimmy’ego. To tam Eddie Flynn od dobrych kilku lat stołuje się w porze śniadaniowej, nie jest więc zaskoczony wyborem miejsca, kiedy ktoś przystawia mu lufę pistoletu do pleców - w końcu to jedyny pewniak na jego codziennej trasie po mieście. Człowiekiem, który stoi po drugiej stronie rewolweru jest Arturas, prawa ręka rosyjskiego gangstera Olega Wołczeka. Prowadzi go do limuzyny szefa, gdzie przedstawiają mu propozycję nie do odrzucenia - ma zostać prawnikiem Wołczeka i wnieść do sądu bombę… która we właściwym momencie wyeliminuje kluczowego dla nich świadka. Na szali jest życie 10-letniej córki Eddiego, którą gangsterzy mają w swoich rękach. Zaczyna się odliczanie - Eddie ma dokładnie 31 godzin, by uratować siebie i córkę.
 
Książka rozpisana jest na 72 krótkie, kilkustronicowe rozdziały pisane z perspektywy Eddiego w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego. Świat przedstawiony poznajemy zatem jego oczami, a on pokazuje nam to, co chce, nieraz kończąc rozdziały cliffhangerami. Styl powieści ma od razu oddać czytelnikowi charakter bohatera - jest błyskotliwy i pomysłowy, elokwentny na sali sądowej, ale kiedy trzeba, nie przebiera w środkach. Język jest zatem soczysty, pozbawiony ozdobników, w pełni rozumiały dla zwyczajnego czytelnika, a gdy pojawia się jakiś przypis prawny, którego możemy nie zrozumieć, od razu pojawia się jego wyjaśnienie. Całość czyta się bardzo płynnie, naturalnie i sprawnie.
“Nigdy nie reprezentowałem kogoś, wiedząc, że jest winny, ponieważ nigdy nie pytałem żadnego klienta o to, czy jest winny. Nie pytałem, ponieważ zawsze istniała ta straszna możliwość, że mogą mi powiedzieć prawdę. A na prawdę nie ma miejsca w sali sądowej. Tu ważne jest tylko to, co może udowodnić oskarżenie.”
Eddie Flynn to bohater, który bez wątpienia będzie w stanie udźwignąć długą serię, gdyż jest postacią jedyną w swoim rodzaju. Dlaczego? Bo jest to prawnik, który do swojego zawodu podchodzi inaczej niż wszyscy, wykorzystuje w nim to, kim sam był wcześniej. A był oszustem, kanciarzem i to prawdziwie wytrawnym. Od najmłodszych lat uczył się sztuki iluzji, odciągania uwagi, jak i doskonalił swój naturalny spryt, przez co na sali sądowej nieraz obiera ścieżki, na które inni prawnicy nigdy by nie weszli. Jednak, mimo swojej szemranej przeszłości, to człowiek z właściwym kręgosłupem moralnym - jeśli w ten sposób można tak o prawniku powiedzieć.
“(...) wiedziałem, że po tym świecie chodzą naprawdę źli ludzie i dopóki odgrywam jakąś rolę w igrzyskach sprawiedliwości, muszę pamiętać, kim naprawdę jestem, i że ci źli ludzie nie mogą dostać drugiej szansy zrobienia komuś krzywdy.”
Eddie od niecałego roku nie pracował w zawodzie właśnie przez pewną sprawę, która skończyła się źle - a czytelnik musi trochę poczekać, by dowiedzieć się szczegółów tamtych wydarzeń. Wydarzeń, które nadadzą kierunek jego dalszym działaniom.
W tym tomie poznajemy go jednak nie tylko jako oszusta i prawnika, ale też jako ojca. Ojca, który zrobi dla swojej córeczki wszystko, który uznaje ją za jedyne dobro w swoim tak różnie toczącym się życiu. To ona trzyma go na powierzchni, więc teraz jest zdolny do największych poświęceń, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Eddie w powieści dominuje, to on nadaje jej charakter, jest to kreacja pełna, przyjazna czytelnikowi, mimo jego dawnych oszust, nie można go po prostu nie polubić.
 
Oczywiście nie funkcjonuje w tej powieści sam, wokół niego są i ludzie pomocni i te złe charaktery - te drugie to oczywiście Wołczek i jego świta, którzy przedstawieni są według znanych standardów, ale to po prostu świetnie pasuje do sensacyjnego wątku tej powieści. Wszystkie postacie prowadzone są zgrabnie, choć wszystkie prócz Eddiego trzymają się mocno na drugim planie.
“Jako inteligentny, racjonalny człowiek, zawsze usiłujesz dostrzec inny punkt widzenia, gdy w rzeczywistości nie ma żadnego. Racjonalizowałem, co sam bym zrobił na miejscu Benny'ego, podczas gdy prawda mogła być taka, że ten człowiek jest po prostu tępy i nie można racjonalizować jego decyzji.”
Gatunkowo historia jest połączeniem thrillera prawniczego z powieścią sensacyjną. Część historii rozgrywa się na sali sądowej, gdzie przyglądamy się procesowi, mowom obrony i oskarżycieli, zeznaniom i przepytaniom świadków. Autor doskonale utrzymuje w tych momentach ciekawość czytelnika, mamy wrażenie, że każde jedno słowo jest na wagę złota. To jednak tylko część historii, pozostała to dynamiczna akcja, ryzykowne decyzje i wymienianie ciosów - tym razem nie słownych, a fizycznych. Jednak tak jak sama z powieściami sensacyjnymi miewam problemy, tak tutaj bawiłam się świetnie - jasne, niektóre sceny są dość kaskaderskie, ale prowadzone tak dobrze, że w żadnym razie to nie przeszkadza, a napięcie, jakie budują, jest dobrze odczuwalne. Intryga, na jakiej oparta jest historia, jest zaskakująca, pełna twistów fabularnych, momentami wręcz jak na debiut brawurowa. Czuć, że autor doskonale nad nią panuje.
“(...) takie są prawa procesu. wejście na salę sądową jest jak podróż do Vegas i rzucenie kośćmi do gry - wszystko się może zdarzyć.”
Czy książka ma jakieś minusy? Mnie w oczy rzuciło się tylko kilka zbędnych powtórzeń, choć mają one swoje uzasadnienie - powtarzają się tematy, które uparcie siedzą w głowie Eddiego, a skoro to z jego perspektywy historię poznajemy, to jest to całkiem logiczne, że i czytelnik kilka razy o nich słyszy. Wspomniałam też o kaskaderskich scenach, ale i ich czepiać się nie będę - to prawa gatunku powieści sensacyjnej, które tutaj przestrzegane są w naprawdę dobrym stylu.
“Policjanci i agenci federalni łatwo dają się zrobić w konia. Znałem oszustów, który celowali wyłącznie w nich, ponieważ są bardziej ufni i skłonni do wypełniania poleceń. Starsze panie i gliniarze to łatwe cele.”
Przyznam szczerze, że po skończonej lekturze “Obrony” jeszcze raz sprawdzałam, czy na pewno jest to debiut autora. I choć trudno mi w to uwierzyć, to tak faktycznie jest. Świetnie wykreowany bohater, błyskotliwe sceny prawnicze, zaskakująca fabuła pełna twistów takich, że nieraz zbierałam szczękę z podłogi. Dzieje się dużo, ale nie ma w tym przesady, jest miejsce, by dobrze poznać głównego bohatera i jego motywacje wyborów. Bawiłam się doskonale i ogromnie się cieszę, że tym tytułem rozpoczynam półtora miesiąca z Flynnem!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach #eddieflynnmaraton, który organizuję we współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 19, 2025

"Wybrzeże szpiegów" Tess Gerritsen

"Wybrzeże szpiegów" Tess Gerritsen

Autorka: Tess Gerritsen
Tytuł: Wybrzeże szpiegów
Cykl: Klub Martini, tom 1
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Data premiery: 10.01.2024
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: powieść kryminalna / szpiegowska
 
Tess Gerritsen to znana, bestsellerowa amerykańska pisarka, która dostarcza nam książek, od wielu lat. Debiutowała jeszcze w latach 80-tych XX wieku książką, którą stworzyła podczas swojego urlopu macierzyńskiego. Przez pierwszą dekadę dzieliła swój czas pomiędzy pisanie a pracę lekarki, pod koniec lat 90-tych zdecydowała się całkowicie poświęcić pisaniu. Jej powieści były nagradzane, ekranizowane i to zarówno te pierwsze, w których zagadka kryminalna miesza się z romansem, jak i te późniejsze, jedne z pierwszych współczesnych thrillerów medycznych. Od czasu do czasu autorka jednak ewidentnie czuje potrzebę napisania czegoś wolnego od wątków medycznych i tak powstała jej najnowsza seria - Klub Martini, która jest serią kryminalną o emerytowanych szpiegach zamieszkujących małe miasteczko w Maine. Co ciekawa, autorka sama takie miasteczko zamieszkuje…
 
Zima, miejscowość Purity położona na wybrzeżu stanu Maine. To miejsce mocno turystyczne, ale latem, teraz dzieje się tam niewiele. Policjantka Jo Thibodeau pełniąca funkcję komendantki lokalnego posterunku jednak na nadmiar wolnego czasu nie narzeka, codzienna papierologia, jak i niewielkie lokalne zajścia zapewniają jej stały dopływ atrakcji. A jednak tej zimy dzieje się więcej… Ktoś wypytuje o Maggie Bird, 60-letnią kobietę mieszkającej od dwóch lat na starej farmie. Maggie zajmuje się teraz hodowlą kur i spotkaniami ze starymi przyjaciółmi, którzy ją w te miejsce ściągnęli - zawsze przy dobrym jedzeniu i dodatku procentów. Nikt poza tą piątką nie wie, kim oni tak naprawdę są: to emerytowani agenci CIA, o których właśnie teraz dopomina się ich przeszłość… a przynajmniej o Maggie, w domu której zjawia się nieznajoma agentka, a niewiele później na jej podwórko ktoś podrzuca martwe ciało tej samej kobiety. Od starych znajomych Maggie wie, że może chodzić o sprawę sprzed szesnastu lat, sprawę, po której sama złożyła wypowiedzenie… Tylko dlaczego teraz właśnie to wszystko wraca? I kto tak naprawdę czyha na jej życie?
“Dla ludzi takich jak my, którzy działali na pierwszej linii, emerytura jest jak pogrzebanie żywcem. Teraz mam powód, by wrócić do akcji, i od lat nie czułem się tak przydatny, tak pełny życia.”
Książka rozpisana jest na trzydzieści siedem numerowanych rozdziałów, które najczęściej dzielone są również i na krótsze fragmenty, więc całość czyta się bardzo komfortowo. Akcja powieści prowadzona jest w dwóch czasach - teraz i w przeszłości, poczynając od dwudziestu czterech do szesnastu lat wcześniej, a zmiana czasu zawsze jest na początku rozdziału odnotowana. Tak samo jest z narracją, która pisana jest z kilku perspektyw: przede wszystkim Maggie i Jo, jednak nie tylko do nich się ogranicza. Maggie zarówno o swojej historii z przeszłości, jak i o tym, co dzieje się teraz, opowiada w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, pozostałe osoby opisywane są w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest bardzo sprawny, język jest elegancki, pozbawiony wulgarności, ale jednak codzienny, lekki. Dialogi prowadzone są bardzo naturalnie, nie brakuje im delikatnego muśnięcia humorem, mimo powagi sytuacji, w jakiej postacie się znajdują. To sprawia, że książkę czyta się bez najmniejszych potknięć, szybko i bardzo płynnie.
“(...) jedyną rzeczą, na jaką można liczyć w życiu - nawet w małym miasteczku - są ciągłe zmiany.”
Mimo iż z opisu powieści można podejrzewać, że będzie po prostu opowieść o emerytowanych szpiegach, którzy teraz na własną rękę muszą poprowadzić akcję, to jednak nie do końca tak jest. Przez większą część lektury to historia z przeszłości jest tą dominującą, a czytelnik obserwuje Maggie w pracy, poznaje korzenie, a później sam trzon historii, która sprawiła, że zrezygnowała z pracy - tej pracy, której poświęcała się przez dwadzieścia lat. Rozdziały z przeszłości łączą w sobie wątki obyczajowe ze szpiegowskimi, dzięki czemu otrzymujemy coś naprawdę ciekawego - sylwetkę agentki specjalnej, która jest po prostu człowiekiem. Bardzo podoba mi się to jak autorka przedstawiła tą młodszą Meggie, gdyż jest to po prostu kobieta, tak jak każdy inny człowiek na Ziemi, podatna na emocje, na porywy namiętności czy po prostu strach. Jasne, jej wyszkolenie sprawia, że strach jej nie paraliżuje, a zmusza do reakcji, ale jest jasne, że również go odczuwa. I to jest bardzo fajne, bo nie dostajemy jakiejś superbohaterki, a kobietę, która jak każdy, nawet jeśli o tym nie wie, potrzebuje poczucia bliskości.
Nietrudno się domyśleć, że pojawia się tu pewien wątek romansowy - nie jest on dominujący, ale przez chwilę dość wyraźny.
“Brak jakichkolwiek więzi rodzinnych, dzieci, męża czy kochanka ma tę zaletę, że człowiek musi się martwić jedynie o siebie. Każda ukochana osoba to słaby punkt w twojej zbroi. Jeśli nikim się nie przejmujesz, możesz być nieustraszona, bo świat nie może cię zniszczyć (...).”
Sama intryga powieści opiera się oczywiście na zagadce z przeszłości, zatem konieczne jest do rozwiązania zagadki współczesności poznanie tego, co stało się kiedyś. Czytelnik zatem dopiero po jakimś czasie może zacząć sam wysnuwać wnioski, choć do końca też nie jest się pewnym czego one tak naprawdę powinny dotyczyć. Przez to rozwiązanie zagadki zaskakuje, choć utrzymane jest raczej w typowych ramach gatunku. Akcja toczy się rytmem umiarkowanym, z naprawdę dobrym wyczuciem - w odpowiednich momentach pobudza ciekawość czytelnika. Mimo tego, że fabuła zawiązuje się dość powoli, to kiedy już jasny obraz przeszłości Maggie zostaje nam nakreślony, łatwo jest się w tę opowieść wciągnąć. Wątki szpiegowskie nie są dominujące, nie są też abstrakcyjne, dzięki czemu czytelnik ma poczucie osadzenia w rzeczywistości i naprawdę dobrze się przy tym bawi.
“Bez względu na to, jak sprytny jest człowiek, zawsze jest ktoś sprytniejszy.”
Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się koncepcja postaci z czasów współczesnych - piątka emerytów mieszkająca w spokojnym miasteczku, która chętnie spotyka się razem, by dobrze pojeść, pogadać i popić. Te fragmenty opisujące ich spokojne, tak zwyczajne życie są naprawdę sielskie, w porównaniu do tego, co robili w przeszłości i tego, co muszą zrobić teraz, by uchronić Maggie. Do tego opowieść toczy się zimą, pada śnieg, temperatury są mocno minusowe - to buduje ten spokojny, leniwy wręcz klimat, stojący ta mocno w kontraście do zawodu szpiega.
“- Chyba wszyscy lubią powieści detektywistyczne, prawda? Właśnie to było inspiracją dla naszego małego klubu. Jeśli człowiek naczyta się takich książek, wie całkiem sporo i policyjnych procedurach.
- Jasne (...). I jak nazywacie ten wasz… hm… klub?
Na moment w pokoju zapadła cisza. Wracam myślami do wieczoru, gdy staliśmy przy kominku u Ingrid i Lloyda, popijając drinki i rozmawiając o tajemniczej Biance.
- Klub Martini - mówię.”
Kreacje postaci poza tym że są bardzo ludzkie, są również bardzo przyjemne. Jo to ciekawa bohaterka - zadziorna policjantka, która uparcie nie chce opuścić Purity, choć ma do tego perspektywy. Jo nie odpuszcza, jest czujną policjantką, która przykłada się do swojej pracy, ale też nie jest świadoma tego, kogo teraz ma na swoim podwórku - policja i byli szpiedzy? Brzmi mocno konfliktowo…
“To coś, z czym musimy się pogodzić: żyjemy w świecie, który uważa, że jesteśmy już nieudolni i niepotrzebni. Nowe pokolenie patrzy tylko w przyszłość, nie zważając na przeszłość i to, czego mogłaby ich nauczyć. Czego my moglibyśmy ich nauczyć.”
“Wybrzeże szpiegów” to udany początek nowej serii Tess Gerritsen. To powieść przyjemnie angażująca, ciekawa i lekka w lekturze, czytelnik nie musi się wysilać, by zrozumieć i wczuć się w historię. Intryga sprawnie łączy wątki obyczajowe ze szpiegowskimi, dając nam obraz szpiega jako zwyczajnego człowieka, który tak jak każdy podatny jest odczuciom i emocjom. Do tego dochodzi uroczy małomiasteczkowy klimat Purity, miejsca, w którym teraz Maggie i jej przyjaciele po burzliwym życiu toczonym na przeróżnych kontynentach uznają za swój dom. I są zdeterminowani, by o niego walczyć. Dobrze się przy ich pierwszych przygodach bawiłam i już nie mogę się doczekać, kiedy opowiem Wam o tomie drugim, którego premierę będziemy świętować dokładnie za tydzień!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 20, 2025

"Wielki świat" Pierre Lemaitre

"Wielki świat" Pierre Lemaitre

Autor: Pierre Lemaitre
Tytuł: Wielki świat
Cykl: Lata chwały, tom 1
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Data premiery: 13.03.2024
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 576
Gatunek: powieść historyczna / kryminalna / obyczajowa
 
Pierre Lemaitre to jeden z najpopularniejszych współczesnych francuskich pisarzy. Swoją karierę rozpoczął od powieści kryminalnych, dzięki których został zauważony nie tylko w swoim kraju, ale i poza jego granicami. Rok 2013 był dla niego przełomowy - otrzymał wtedy dwie mocno cenione nagrody: CWA International Dagger za kryminał “Alex”, który jako został przetłumaczony na język angielski oraz Nagrodę Goncourtów za powieść, która jako pierwsza wychodziła poza granice tego gatunku - “Do zobaczenia w zaświatach”. Ta druga kilka lat później została nawet zekranizowana i również została nagrodzona - w tym wypadku nagrodą były statuetki Cezara. Lemaitre jest autorem kilkunastu powieści, od dobrych kilka lat kierującym się w stronę powieści epickich - pisanych z wielkim rozmachem na tle prawdziwych historycznych zdarzeń. W tej formie napisał już sześć sporych objętościowo tytułów: trylogię Dzieci Katastrofy, którą otworzyło wspomniane “Do zobaczenia w zaświatach”, jak i Lata chwały, które już w przyszłym tygodniu na polskim rynku liczyć będą dwa tomy: “Wielki świat” i “Cisza i gniew”.
 
Historia “Wielkiego świata” rozpoczyna się w 1948 roku w Bejrucie. To tam od okresu międzywojennego żyje francuska rodzina Pelletierów, właścicieli świetnie prosperującej fabryki mydła założonej przez Louisa. Poznajemy ich w chwili świętowania kolejnej rocznicy powstania fabryki, kiedy wszyscy potomkowie Louisa i Angèli zjeżdżają się do domu. Wraca ich najstarszy syn Jean z żoną Geneviève, który teraz mieszka i pracuje w Paryżu, choć przecież miał zostać spadkobiercą fabryki. Jest też Franҫois, który kiedyś zaciągnął się do wojska i już do domu nie wrócił - teraz również przesiaduje w Paryżu, a przed rodzicami twierdzi, że studiuje, choć tak naprawdę pracuje w jednej z miejscowych gazet. Z rodzicami ciągle jeszcze mieszka najmłodsza dwójka: Étienne i Hélène, choć i oni szykują się do opuszczenia rodzinnego gniazda. Étienne pragnie wyruszyć do Sajgonu, by odnaleźć swojego chłopaka walczącego w oddziale wojska biorącego udział w I wojnie indochińskiej, a Hélène po prostu chce wyrwać się z Bejrutu… Jak będą wyglądać ich dalsze losy? Czy uda im się osiągnąć zamierzone cele, a może natrafią na swojej drodze afery, które ich pochłoną?
 
Książka rozpisana jest na trzy części, których akcja toczy się od marca do października roku 1948 oraz epilog osadzony w listopadzie tego samego roku. Całość składa się z 49 tytułowanych rozdziałów - same rozdziały za krótkie nie są, ale dzielone są na fragmenty, przez co książkę czyta się całkiem wygodnie. W tym momencie warto wspomnieć też o wydaniu: zarówno części, jak i rozdziały przyozdobione są graficznie - to co prawda detal, ale umila wizualnie lekturę. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator naprzemiennie obserwuje czwórkę rodzeństwa rodziny Pelletierów, jednak niespecjalnie mocno zgłębia się w ich emocje, oddaje raczej gesty, słowa, przyzwyczajenia. Styl powieści jest uważny, spokojny, momentami lekko liryczny, momentami brutalnie dosadny, w dialogach bywa lekko uszczypliwy. Całość sprawia przyjemne wrażenie - jest to powieść spokojna, bogata w detale, bywają więc momenty wymagające większej uwagi niż inne, ale warto im ją poświęcić - odsłaniają naprawdę bogatą, wielowątkową historię.
“- To kretyn… (...).
- Nie, to idiota.
- To to samo. (...)
- Nie, to nie to samo. Jeśli komuś trzy razy coś wytłumaczysz, a on wciąż nie rozumie, to jest kretynem. Ale jeśli na koniec jest przekonany, że zrozumiał to lepiej od ciebie, wtedy masz do czynienia z idiotą.”
Główna, pierwszoplanowa warstwa powieści, to opowieść o losach młodszego pokolenia Pelletierów. Początkowo każdy z nich wydaje się zwyczajną postacią czasów, w których przyszło im żyć - naznaczonych wojną, biedą, ale i powoli też powojenną odbudową. Im jednak bliżej im się przyglądamy, tym widzimy, odkrywamy więcej… Najstarszy syn to człowiek głęboko nieszczęśliwy, który nigdy nie potrafił sprostać nawet najłatwiejszym zadaniom mu powierzonym. Dlatego nie został dyrektorem fabryki, dlatego poślubił kobietę, której to jej ich życie jest podporządkowane. Obserwujemy, jak narasta w nim frustracja, która prowadzi do prawdziwej tragedii... Kreacja jego żony z kolei jest naprawdę genialna! Cóż za irytująca postać, cóż za doskonały obraz człowieka żyjącego pozorami, chętnie zrzucającego winę na innych, zwinnego lisa, który zawsze wykręca wszystko tak, by jego samemu było dobrze. Syn drugi, Franҫois to takie “środkowe” dziecko - nigdy niedoceniane, szuka czegoś, w czym będzie naprawdę dobry, coś, co udowodni jego wartość - czy będzie to dziennikarstwo? Najmłodszy z braci w pogoni za miłością rzuca się w inny świat, wcale nie tak łatwy do zaadaptowania… Czy się w nim odnajdzie? Jest jeszcze Hélène, głęboko nieszczęśliwa (a może po prostu rozpieszczona?) nastolatka, która wdaje się w romans z mężczyzną o wiele od siebie starszym… Ostatecznie każda postać okazuje się inna niż na początku, a kreacja każdego z nich warta docenienia.  
“Kiedy wreszcie zadowolisz się tym, co oferuje ci życie, synu?”
Jest jednak i druga warstwa powieści - ta, która doskonale oddaje ducha tamtych lat, która w pigułce oddaje to, z czym w latach powojennych borykała się Francja. Mamy trzy duże miasta: Paryż, Bejrut i Sajgon, które oddane są barwnie, mimo tego, że przecież pozostają w tle. W Paryżu czujemy te powolne powojenne podnoszenie się, kiedy jeszcze nikt nie ma pieniędzy, ale już trzeba zacząć odbudowywać kraj. Tu obserwujemy też rozwój dziennikarstwa na przykładzie pracy Franҫois. O Bejrucie w sumie dowiadujemy się najmniej - jest to miasto, które poznajemy jako dom rodzinny bohaterów, zatem zabarwiony ich wspomnieniami, znajomościami ich ojca, które zawarł na przestrzeni lat. Za to Sajgon jest najbarwniejszy, najmocniej kontrastowy. Ścierają się tutaj wpływy japońskie, wietnamskie i francuskie, mieszają kultury, religie. Autor daje temu wyraz: opisy walk prowadzonych przez wojska, tortur, jakim poddaje się więźniów, są prawdziwie okropne, szokujące, zostawiają czytelnika w odrętwieniu. Opisy religii, wierzeń, a nawet i sekt są nieco abstrakcyjne, wydawałoby się, że przez autora wymyślone, ale nie, oddają to, co działo się tam naprawdę. Przedstawiona jest też cała gospodarka, która opiera się na tym, co francuskie - przecież to kolonia Francji, pozostaje pod jej panowaniem, ale cóż… i tu znajdzie się miejsce na korupcje i przekręty. I tak dostajemy tutaj wątek iście szpiegowski, który w połączeniu z francuskim kryminalnym daje mieszankę trzymającą czytelnika w przyjemnie kryminalnym napięciu.
“Błędem byłoby sądzić, że Sajgon jest miastem. Sajgon to osobny świat. Korupcja, hazard, seks, alkohol, władza… uprawia się tu wszystko pod rządami absolutnego bóstwa, tego, które czczą wszyscy, a mianowicie Jego Wysokości Piastra.”
No właśnie, bo nie jest to po prostu obyczajowa saga rodzinna, gdzie obserwujemy zwyczajne losy bohaterów… oj, wiele im do zwyczajności brakuje! Mamy tu morderstwo, mamy śledztwo, mamy skandal i ogromne morze kłamstw i przemilczeń. Każdy bohater jest czymś obarczony, a ich problemy (wykroczenia?) są tak różne, że z ciekawością przyglądamy się każdej jednej perspektywie. Jest to więc powieść nie tylko bogata w dobre historyczne tło, ale i w fikcyjne twisty fabularne, które nie pozwalają czytelnikowi się od lektury oderwać.
“Gwizdał na prawdę. Chciał sprawiedliwości. Ale nawet to wyglądało na słowo dobre tylko w książkach. W życiu używanie ich jest absurdalne.”
Sięgając po “Wielki świat” trochę bałam się wątków toczących się w świecie nam tak odległym - Bejrutu i Sajgonu, ale zupełnie niepotrzebnie. To porywająca, barwna, pełna kolorytu powojennych lat historia, w której polityczne zawirowania pośrednio wpływają na losy bohaterów, ale nie mają wyraźnego miejsca w powieści. Mimo że postacie nie obrazują nam w pełni swoich emocji, to i tak ich losy aż od nich kipią, porywając czytelnika w świat Pelletierów bez ostrzeżenia. To bogata, barwna, porywająca saga historyczna podszyta niebanalną nutą kryminalną, której kontynuacji nie mogę się doczekać, a która też puszcza oczko do tych czytelników znających książkę “Do zobaczenia w zaświatach”. Niesamowita przygoda w czasie i miejscu!
 
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!