Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoprószyńskiiska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoprószyńskiiska. Pokaż wszystkie posty

stycznia 13, 2025

"Wywierzysko" Kinga Wójcik - recenzja przedpremierowa

"Wywierzysko" Kinga Wójcik - recenzja przedpremierowa

 

Autor: Kinga Wójcik
Tytuł: Wywierzysko
Cykl: detektyw Aleksander Zamojski, tom 2
Data premiery: 14.01.2025
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Kinga Wójcik w tym roku świętować będzie swoje pięciolecie na rynku polskiej literatury kryminalnej! Debiutowała w 2020 roku pierwszym tomem serii z policjantką Leną Rudnicką pt. “Poryw” (recenzja -klik!) i przez pierwsze dwa lata dostarczała czytelnikom książki średnio co pół roku. Po tym czasie autorka zwolniła do jednej książki rocznie i tak na ten moment na liczniku ma osiem powieści - sześć z debiutanckiej serii oraz dwie z serii zapoczątkowanej w 2023 (recenzja – klik!) - z detektywem Aleksandrem Zamojskim. Każda z jej książek skonstruowana jest tak, że bez problemu można ją również czytać w oderwaniu do reszty.
Swoją przygodę pisarską autorka zaczęła po ukończeniu studiów z kierunku politologii, w międzyczasie zajmowała się copywritingiem, teraz pisze też teksty lifestylowe dla gazeta.pl. W gatunku powieści kryminalnej odnajduje się z łatwością - sama wychowała się w rodzinie policyjnej, jej ojciec był policjantem, więc zarówno wewnętrzny sposób działania policji, jak i trudy, z jakimi przychodzi borykać się rodzinom policjantów i policjantek nie są jej obce.
 
Tomaszów Mazowiecki, 1 listopada 2023 roku. Do detektywa Aleksandra Zamojskiego zgłasza się Krystyna Trochowska ze swoją córką Agnieszką. To matka i siostra Iwony, która piętnaście lat temu wraz z mężem i trójką dzieci zaginęła, zniknęła całkowicie bez śladu. Do tej pory nie udało się wyjaśnić, co się z tą rodziną stało, Krystyna jednak nigdy nie straciła nadziei, że jednak żyją. Wygląda na to, że może mieć rację, gdyż starsza pani twierdzi, że pod swoim domem w przeciągu ostatnich kilku dni widziała wnuczka… Czy to nie urojenia, myślenie życzeniowe, które projektuje się na obraz rzeczywistości? Bardzo możliwe, Aleksander jednak zdaje się sprawą zafrasowany.
W tym samym czasie, dwa dni wcześniej, policjantka Roma Sułecka dostaje nową sprawę - doszło do zaginięcia 15-latki, dziewczyna zniknęła po szkolnej zabawie halloweenowej. Sprawa szybko przedostaje się do mediów, a te łączą ją z klątwą Niebieskich Źródeł. Legenda głosi, że kiedy wody z wywierzysk przestają bić, w mieście dzieje się coś naprawdę złego. I stało się - piętnaście lat temu i teraz.
“Ludzie kochają tajemnicze zaginięcia i zagadkowe śmierci.”
Książka rozpisana jest na prolog i cztery rozdziały, które stanowią cztery dni śledztwa - od 1 do 4 listopada 2023 roku. Rozdział pierwszy toczy się jednak w dwóch czasach - zdarzenia z 1 listopada przedstawione z perspektywy Aleksandra i Krystyny przeplatane są z perspektywą Romy sprzed dwóch dni, z 30 października, kiedy to doszło do zaginięcia nastolatki. Pozostałe trzy rozdziały toczą się już tylko i wyłącznie we wskazanych dniach, w formie linearnej z kilku perspektyw. Każdy rozdział podzielony jest na około dwadzieścia numerowanych, krótkich podrozdziałów - krótkie scenki i zmiany perspektywy zapewniają dynamizm i sprawiają, że lektura jest bardzo wygodna - nie trzeba się odrywać od lektury w połowie podrozdziału, gdyż zwyczajnie bardzo szybko można dojść do jego końca. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który z łatwością oddaje perspektywy Aleksandra, Romy i Krystyny, które stanowią główny, choć nie jedyny trzon historii - od czasu do czasu pojawia się fragment przedstawiony oczami pracownika Aleksandra, dziennikarza Arka lub zawodowego partnera Romy. Stylistycznie książka jest dopracowana, nie ma w niej gramatycznych potknięć, język jest prosty, codzienny, raczej bez przekleństw. Pod koniec historii pojawia się co prawda kilka zbędnych powtórzeń faktów, jednak nie jest to coś, co można wytknąć jako karygodny błąd, a może i wręcz dla czytelników, którym lektura zajmie nieco dłuższy czas niż kilka dni, może być niezauważalne, a kto wie, może i pomocne.
 
W materiałach promocyjnych “Wywierzyska” znajdziemy informację, iż opisywana historia inspirowana jest sprawą prawdziwą. Tak naprawdę powiązanie jest bardzo luźne - faktycznie dotyczy dziwnego, nierozwikłanego zaginięcia całej rodziny, której dom pozostał w stanie, jakby wyszli z niego tylko na moment… Na tym jednak podobieństwa się kończą - miejsce, czas, okoliczności i prawdopodobne powody zaginięcia są od siebie znacząco różne. Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu sprawa jest dobrym paliwem dla fikcji literackiej, jest zagadkowa, od samego początku wzbudza ciekawość, podsyca zainteresowanie czytelnika, ale przez to może być też trudna do satysfakcjonującego rozwiązania. Wydaje mi się, że autorka poradziła sobie z tematem dobrze, bardzo sprawnie połączyła wszystkie punkty, fakty z powieści w taki sposób, że w czasie lektury trudno je samodzielnie wyłapać i złożyć w całość, przez co czytelnik na koniec może liczyć na zaskoczenie. Intryga budowana jest w tempie spokojnym, to ona stanowi to, co w tej powieści najważniejsze - wszystko pozostałe budowane jest wokół niej.
“Czasem nie mamy wpływu na bieg wydarzeń. Rzeczy… po prostu się dzieją.”
Zanim przejdziemy do dalszego omówienia stałych elementów kryminału, chciałam zwrócić uwagę na tytuł powieści i miejsce akcji. Autorka w bardzo sprytny sposób połączyła intrygę kryminalną z atrakcją, jaką oferuje jej miejsce zamieszkania, a równocześnie miejsce akcji jej powieści. Niebieskie Źródła to miejsce prawdziwe, znajdują się tam źródła krasowe, czyli woda, która wybija z wnętrza ziemi na powierzchnię, dając ciekawy efekt “bicia”, “wybijania”. To jednak nie wszystko - z miejscem tym faktycznie wiąże się legenda, która teraz powoli staje się zapomniana, a dzięki tej książce ponownie ożywa. Autorka wszystko to oddaje w sposób ciekawy, tajemniczy, nie tylko dostarczając czytelnikowi dobrej rozrywki, ale i zachęcając, by to miejsce odwiedzić.
 
Wspominałam już, że akcja toczy się tempem spokojnym - warto uzupełnić, że sama zagadka osadzona jest na klasycznych założeniach gatunku, nie ma dzikich pogoni i rozlewu krwi, jest zagadka, tajemnica, grzebanie w starej sprawie, rozmowy ze świadkami i po prostu dedukcja. W tego typu kryminałach jest też dużo miejsca na refleksje - tutaj głównie skupiamy się na bólu rodzin zaginionych, na tej niepewności i niemożności ruszenia dalej bez dostania odpowiedzi czy zaginiony żyje czy nie, co się z nim tak naprawdę stało… Kreacja Krystyny jest bardzo rzetelna, bardzo wiarygodna i wzruszająca.
„Śmierć jest prostsza niż zaginięcie. Człowiek ma wówczas pewność, że bliscy nie wrócą.”
W tomie pierwszym przede wszystkim skupialiśmy się na detektywie Zamojskim, w tym uwaga zostaje podzielona pomiędzy niego a Romę po równo. Zatem już nie tylko problemy rodzinne Zamojskiego nas frapują, ba! schodzą one raczej na drugi plan, ale i historia prywatna Romy daje o sobie znać. Jest to młoda, ambitna policjantka, której zawód wszedł w krew ze strony ojca - do teraz pamięta jak pełne tęsknoty za nim miała dzieciństwo, co prawdopodobnie wpływa teraz na jej własną samotność.
 
Muszę przyznać, że w “Wywierzysku” najważniejsza wydaje się historia, intryga kryminalna, wszystko inne jest tylko jej nośnikiem. Bo choć poznajemy kolejne detale z życia bohaterów serii, to tak naprawdę są one tylko dodatkiem - tym, co nas zajmuje jest po prostu dobra intryga kryminalna. Pełna niejasności, tajemnic, niewyjaśnionych zdarzeń z przeszłości… Autorka bardzo umiejętnie odsłania przed nami kolejne skrawki tajemnicy tak, że czytelnik nieustannie pozostaje w zaciekawieniu, a prosty, płynny język sprawia, że kolejne kartki przerzuca się z zadziwiającą prędkością. To naprawdę dobra odsłona twórczości tej autorki, bardzo absorbująca historia!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 27, 2024

Book tour z "Ulicami ciem"!

Book tour z "Ulicami ciem"!

Święta, święta i po świętach... Dla tych, co pod choinką nie znaleźli "Ulicy ciem" Katarzyny Puzyńskiej, w pierwszej poświątecznej publikacji spieszę na ratunek - zapraszam na book tour z tym tytułem! W świat puszczam wydanie ekskluzywne - twarda oprawa i barwione brzegi - które doskonale podkreśla tę magię literatury płynącą z kart powieści... Gatunkowo jest to kryminał, ale kryminał magiczny, z delikatnym dodatkiem realizmu magicznego, poza tym w książce znajdziecie też solidny kryminał, powieść obyczajową, a także zaskoczenia językowe - część historii pisana jest warszawską dawną gwarą. Jestem bardzo ciekawa jak będzie się Wam czytać te fragmenty i czy historia osadzona we współczesności, czy raczej ta z przeszłości, na moment przed wybuchem II wojny światowej zachwyci Was mocniej! A może w ogóle nie będziecie umieli wybrać? To co, sprawdzimy to?

Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji (klik!), a teraz zapraszam na book tour!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki książki oraz Wydawnictwa Prószyński i S-ka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w niedzielę.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek rano, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @a.kubica88 
2. @allbooksismylife 
3. @jpryczek 
4. @ksiazka.dobra.na.wszystko (03.02-28.02)
5. @zaczytana_kobitka 
6. Anna Mucha (FB) 
7. @strefabooki
8. @mamazaczytana  
9. @_za.czytana.bella_ 
10. @pijackawe_czytam
11. @czytelnia.osobista 
12. @kobiecym.okiem
13. @przeczytajki  
14. @just_to_books 
15. @czytanietojestto
16. @czytam.ja_kasia  
17. @zblogowanabiblioteczka (30.07-19.08)
18. @po_prostu_o_ksiazkach 
19. @mojemalezycie
20. @lew_i_ksiazki  
21. @ogrodove.love.i.ksiazkove.mole 
22. @marza.czyta
23. @sylwiaaa 
24. @zaczytana_daria  (książka jest tu od 21.11)
25. @zafascynowana.ksiazkami_
26. @monikaormanin
27. @zaczytanaksiegowa
28. @zakochani.wksiazkach

grudnia 20, 2024

Wygraj "Ulice ciem"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Wygraj "Ulice ciem"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Na chwilę przed świętami Bożego Narodzenia przychodzę do Was z ostatnim konkursem w tym roku! Myślę, że ten prezent wybrałam dla Was na ten czas idealnie - jest to książka, która doskonale wpisuje się w okres świąteczny, w końcu spora część jej akcji toczy się w czasie Bożego Narodzenia. Ale przede wszystkim jest to książka pełna miłości do literatury, do tego czaru snucia opowieści... A czy można go kiedyś czuć mocniej, jak nie właśnie zimą, w przytulnym otoczeniu książek, pachnącej choinki i kolorowych światełek? Mimo wszystko, gatunkowo książka to ciągle kryminał... no dobra, miks gatunkowy, w którym jednak kryminał gra znaczącą rolę! To oczywiście "Ulice ciem", a ja mam dla Was aż cztery egzemplarze w miękkiej oprawie!

A jeśli wcześniej o książce nie słyszeliście, to wpadnijcie sprawdzić, czy to coś dla Was - zapraszam na recenzję!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?
W „Ulicach ciem” pojawia się wątek uroczej księgarni i księgarza, który dobrze wie, jaką książkę podpowiedzieć czytelnikowi…
Zastanów się i napisz –jaką książkę mógłby Tobie podpowiedzieć? Jaki tytuł w pełni oddaje Twój gust, to, kim jesteś? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 20 do 23 grudnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 24 grudnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę cztery, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB, autorki książki (IG klik!FB klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

24.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
Pora na świąteczne prezenty!
Przyznam, że myślałam, że zadaję Wam łatwe pytanie, a okazało się, że chyba niekoniecznie... czyżbyście jeszcze nie trafili na książkę, która Was określa? Zatem przy okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam, żeby właśnie jakoś dobry księgarz (a może pewna promotorka literatury? 😉) zdołał Wam taki tytuł podpowiedzieć! A może będą to właśnie "Ulice ciem"? Dzięki temu konkursowi sprawdzić będą to mogły:

Instagram:
1) @joann.lukasik
Myślę , że książką dla mnie mogłyby być "Muminki" Tove Janson. Literatura w gruncie rzeczy prosta, swojska, w której wszystko wydaje się jasne, ciepłe i przytulne. Z drugiej strony jednak pełna niepokoju, wieloznaczna, skrywająca pokłady i warstwy tajemnic, ale też niespodzianki. To piękny i liryczny, poetycki wręcz obraz świata, filozoficzna powiastka, baśń dla dzieci i dorosłych, wreszcie utwór pozostawiający po sobie zarówno nostalgię, jak i powiew grozy! A ja w literaturze kocham to wszystko! Myślę, że różne gatunki literackie poruszają różne struny mojego charakteru, bo człowiek to przecież istota złożona, którą ciężko zamknąć na kartach jednej książki! Literaturze Tove Janson najlepiej chyba udaje się dotknąć skomplikowanej natury człowieka i dlatego tak bardzo się z nią utożsamiam🙂

2) @aniacbb
Wiadomo że ja uwielbiam kryminały i thrillery ale taki super księgarz to właśnie mógłby mi polecić książkę której sama nigdy bym nie wybrała. Tak na prawdę gatunek totalnie mi obojętny bo myślę że byłby to fajny eksperyment przeczytać coś innego niż zawsze, coś może nie standardowego z moim czytelniczym gustem. Jakaś biografie albo obyczajowe. Myślę że właśnie taką polecajka inna niż mój stały czytelniczy gust byłaby bardzo rozwijająca dla mnie jako dla czytelnika. Raz na jakiś czas jest dobrze się otworzyć na coś innego i dla nas nowego. 

Facebook:
3) Diana Szydło
Jako, że wszyscy podkreślają, że w rzeczywistości jestem zagubiona,
O czym wczoraj, myląc pociągi, mogłam dobitnie się przekonać, 🙂 🙂
Jednak poczucie humoru wielokrotnie z opresji mnie ratuje,
A ciekowość ludzi często świetnymi znajomościami skutkuje.
Biorąc to pod uwagę, komedia pomyłek to gatunek, który moje życie opisuje,
Ale i element determinacji, by jednak ogarnąć ten świat, się tam znajduje.
Trochę wzruszeń, sporo poczucia humoru czarnego,
Pewnie będą też partie zachwytu nad naturą lirycznego.
Dlatego uroczyście tytuł książce o mnie nadaję:
"Diana, dla której świat był zagadką" - ciekawe, czy taki temat się sprzedaje?

4) Lucyna Kmiecik
Uwielbiam kryminały - wszelakiej maści - i te krwiste, i te nieco bardziej psychologiczne, czy zjawiskami paranormalnymi naznaczone, dlatego najlepszą dla mnie propozycją książkową byłaby zdecydowanie powieść kryminalna. A co do kwestii jaki mogłaby nosić tytuł, by odzwierciedlać moje czytelnicze gusta to może właśnie taki: "Zew krwi" zwiastujący mocną i porządnie wstrząsającą lekturę, bo takie najbardziej lubię.

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

listopada 26, 2024

"Ulice ciem" Katarzyna Puzyńska - ambasadorska recenzja premierowa

"Ulice ciem" Katarzyna Puzyńska - ambasadorska recenzja premierowa

Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Ulice ciem
Data premiery: 26.11.2024
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał magiczny
 
Katarzyna Puzyńska, jedna z najpopularniejszych, najbardziej rozpoznawalnych autorek polskich powieści kryminalnych, świętuje w tym roku dziesięciolecie twórczości, a dzisiaj dostarczyła nam swoją dwudziestą powieść beletrystyczną! Przez kilka pierwszych lat tworzyła kolejne tomy serii kryminalnej Lipowo, która wspomnianą rozpoznawalność jej zapewniła, a sama seria doczekała się nie tylko ekranizacji na małym ekranie, ale także adaptacji na grę planszową. Sama autorka jednak ostatnio zaczęła wychodzić z tego komfortowego znanego już świata i sięga, testuje nowe - napisała już dwie powieści fantasy, jedną grozy, kryminał sensacyjny, a teraz jest coś, czego chyba jeszcze na rynku książki nie było - kryminał magiczny. Czyli połączenie kryminału z realizmem magicznym, choć sama chętnie dorzuciłabym do gatunkowych określeń także powieść historyczną i obyczajową. Najważniejsze jednak jest to, że jej dwudziesta powieść, to hymn o magii literatury!
 
Warszawa, lipiec-sierpień 1939 roku. Upalne lato, za pasem wojna - czuć napięcie i niepewność w powietrzu, Mańka jednak na głowie ma coś innego. Od pewnego czasu zaczęły z okolic znikać prostytutki - niestety raczej nie jest to ucieczka do nowego życia, gdyż większość z nich po kilku dniach od zaginięcia znajdowana jest na torach kolejowych. Wśród tej grupy są już cztery dziewczyny od Mańki, która kiedyś sama ten zawód wykonywała, teraz jednak prowadzi dla tych dziewczyn dom - mogą mieszkać i jeść, w zamian za procent od urobku. Cztery dziewczyny, z których ostatnia była dla Mańki prawie jak córka. Kiedy więc jest choć cień szansy, by kobiecie udało się dziewczynę uratować przed tragicznym losem, to musi spróbować, musi zacząć działać.
Czasy współczesne, Wigilia Bożego Narodzenia. Zosia spaceruje po Warszawie - mija ludzi spieszących z ostatnimi sprawunkami i tych już odświętnie ubranych. Sama nie za bardzo ma gdzie pójść, miesiąc temu jej życie legło w gruzach, aktualnie mieszka w małym mieszkanku praktycznie bez jakichkolwiek kontaktów poza tymi, które ma w pracy w bibliotece. Teraz przypadkiem trafia do księgarni - ciągle otwartej, mimo że przecież Wigilia. W środku jest przytulnie i uroczo, a księgarz jest nad wyraz uprzejmy, ba! oferuje nawet pierwszą książkę za darmo z gwarancją zadowolenia. Zosia podbudowana tym ciepłem bijącym od księgarza, dopiero po wyjściu spogląda na książkę. I zamiera zdziwiona…
Jedna Warszawa, jedna księgarnia, trzy kobiety. Jaka jest ich wspólna historia?
“(...) bez tych trudnych momentów nie można by docenić tych dobrych. A bez dobrych złe zdawałyby się czymś zwyczajnym. Czyż to nie byłoby okropne?”
Książka rozpisana jest na prolog, 22 części i epilog. Każda kolejna część przynosi zmianę czasu i bohaterki: mamy historię Hani z końcówki lipca 1939 roku, historię Mani z sierpnia 1939 oraz Zosi z teraz. Części podzielone są na numerowane rozdziały, każda część liczona jest od nowa. Rozdziały są krótkie, ale części niekoniecznie - najkrótsze są części Hani, najdłuższe Mańki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy określonej bohaterki bardzo dokładnie oddając przede wszystkim myśli i emocje postaci. Styl dopasowany jest do każdej z kobiet osobno. Zosia posługuje się przyjemnym językiem współczesnym, jej narracja jest płynna i najbardziej “zwyczajna”. Hania wypowiada się jak kobieta wykształcona, czystym polskim, ale z częstymi wtrąceniami słów francuskich. Za to Mania oddaje nam pełen koloryt warszawskiej dawnej gwary. Jej części są mocno stylizowane, patrząc pod kątem współczesnego języka polskiego pełne błędów, ale są to zabiegi specjalne, które mają oddać zarówno statut Mańki, jak i pokazać nam styl mówienia klasy bardzo robotniczej starej Warszawy. Przyznam, że z początku czytało mi się to bardzo ciężko, tym bardziej, że znaczenia części słów trzeba się po prostu domyślać. Może też właśnie przez te niedostosowanie do współczesnego języka najmocniej czekałam na części Zosi, ale nie da się nie docenić ilości pracy, jaką autorka włożyła w dostosowanie części Mańki do dawnej warszawskiej gwary. Sposób wypowiedzi jest też częścią charakterystyki postaci, Mańka jest bardzo ekspresyjna i mówi co jej ślina na język przyniesie, przez co jej fragmenty bywają bardzo skrajne emocjonalnie - od rubasznych po przejmujące. To bardzo ciekawe doświadczenie literackie!
“Każda książka jest jak taka pojedyncza pszczoła. Pszczoły tworzą rój, a książki opowieść. Bo zdradzę pani pewien sekret. Jeśli widzi pani pszczołę w swoim świecie, niech pani dobrze ją traktuje, bo to wysłanniczka opowieści. Niesie swoją część historii, żeby ktoś inny mógł ją przechwycić.”
Mańka to w ogóle bardzo ciekawa kreacja. To kobieta silna, pogodna duchem, pełna takich prostych prawd życiowych wynikających z niełatwych doświadczeń, ale doświadczeń, które zrobiły z niej kobietę hardą. Hardą, ale mimo wszystko z ciepłym miejscem w sercu dla garstki osób jej najbliższych. Jedną z nich jest zaginiona ćma (tak kiedyś nazywano prostytutki), inną sąsiadka Żydówka, która nieustannie ją dokarmia. Mimo braku wykształcenia, niedociągnięć językowych, Mańka jest uważna i życiowa mądra, dzięki czemu jej prywatne śledztwo nie jest z góry skazane na niepowodzenie.
“Przecie zazwyczaj była w dobrym nastroju i taki chciała dawać od siebie innym. Bo czemu nie? W życiu i tak nie było łatwo, to po co i więcej frasunku?”
Zosia z kolei to trochę jej zaprzeczenie. To taka szara myszka, która dopiero po przeżyciu czegoś trudnego, zaczyna walczyć o siebie. Zosia jest też czytelnikowi bliska z tego względu, że kocha książki i to w nich szuka odpoczynku, oderwania, a czasem i odcięcia od rzeczywistości. Jej historia jest tragiczna, ale też poprzez motyw literatury zawiera w sobie ten element magiczny.
“Zawsze kiedy nie potrafiła sobie z czymś poradzić, sięgała po książki. Były jej lekarstwem i ucieczką. Podczas lektury mogła w jednej chwili znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Nie potrzeba było do tego samochodu ani samolotu. Ludzie mogli nie wierzyć w czary, ale Zosia była pewna, że magia istnieje, bo istnieją książki.”
Jest też Hania, najbardziej tajemnicza z bohaterek. Budzi się w ciemności, nie wie gdzie jest… przez mocno okrojone części nie poznajemy jej za dokładnie, choć i ona nie cieszy się historią wesołą.
“(...) niech sobie pani wyobrazi z łaski swojej książkę, w której od początku do końca wszystko idzie jak z płatka. Mogę się założyć, że szybko by ją pani odłożyła, czy się mylę?”
Trzy kobiety, trzy smutne historie i Warszawa. Warszawa jest tutaj równoprawną bohaterką powieści, jej koloryt, jej przeróżne barwy są odczuwane na każdej jej stronie. Autorka dba, by jak najdokładniej oddać charakter przedwojennej Warszawy, często akcja toczy się na jej ulicach. Zresztą i współczesna Warszawa jest bardzo wyraźna, choć tak osadzona opowieść rozgrywa się przecież w przeciągu kilku dni.
“Większość przechodniów ignorowała je jednak z typową dla mieszkańców wielkiego miasta konsekwencją. Tu każdy skupiał się na swoim skrawku przestrzeni. Tak dużo się działo, że trudno było reagować na wszystko. Tak więc nie reagowało się na nic.”
A co z tą księgarnią? To magia, to wyobraźnia, to moc literatury. To też balans, który musi zostać zachowany, to walka dobra ze złem, która jest odwiecznym tematem przewijającym się przez powieści. To opowieść o nas samych, o tym, co siedzi w nas głęboko, co boli, ale i leczy. To tej element kolejnej zagadki w powieści, który pobudza ciekawość czytelnika.
“Przyszła tu, żeby wydobyć z księgarza informacje, ale tera jakby ululała się tymi knigami!”
A o przyjemne zaciekawienie autorka w pełni zadbała. Przede wszystkim mamy intrygę kryminalną z przedwojennej Warszawy - mamy trop, ale i przeszkody, które trzeba pokonać, by ten trop potwierdzić. Historia nie toczy się specjalnie szybko, nie powoduje też napięcia mrożącego krew w żyłach, raczej odwrotnie - mimo grozy zbrodni, prowadzona jest w sposób pogodny (za co w dużej mierze odpowiada po prostu charakter Mańki). Inaczej jest z czasami współczesnymi - do nich przyciąga nas nie tylko książka Zosi, ale i jej tajemnica. Wiemy, że stało się z nią coś złego, ale co? Jakie będą tego konsekwencje? Cała historia prowadzona jest spokojnym rytmem, jest ciekawa, a i zdarzają się w niej całkiem solidne twisty fabularne, które nie tylko mają na celu zaskoczyć, ale i zmusić czytelnik do chwili przemyśleń.
“O nie, przypadków nie ma (...). Wszyscy służymy opowieści. Pani też. Choć czasem zdarzy się, że elementy układanki się przenikają i nikt nie ma nad tym kontroli.”
Bo “Ulice ciem” to również refleksyjna lektura. Zastanawiamy się nie tylko nad tym, co dają nam książki, jak budowana jest historia i co powinna zawierać, sobą nieść. Mamy też tutaj opowieść o kobietach, które są tłamszone, które przez długi czas nie miały siły czy wiary w siebie, by o same siebie walczyć. Które dały się zwieść innym, tym, którzy powinni dla nich chcieć dobrze. Ale mimo iż ich doświadczenia są trudne, to równocześnie dają nam siłę, uświadamiają, przypominają, że trzeba się cenić, trzeba o siebie walczyć i nie pozwolić innym odebrać siły, własnej pewności siebie. To mimo wszystko budująca opowieść.
“Bo może babcia chciała dla córki dobrze. Tylko że czasem wcale nie wiemy, co to znaczy dobrze dla kogoś. Zawsze patrzymy z naszej perspektywy, a potem mogą wyniknąć z tego nieszczęścia.”
“Ulice ciem” to książka, którą Katarzyna Puzyńska naprawdę mnie zaskoczyła, to najbardziej “inna” powieść w jej dorobku literackim, przez to, jak jej różne elementy połączone są w całość. Bo przecież są na rynku książki historyczne, są książki pisane gwarą. Są kryminały, są książki o książkach. Ale wszystko to w jednym? Nie sądzę, żeby już kiedyś coś takiego powstało! To duży atut na naszym mocno przesyconym rynku powieści i między innymi właśnie dlatego ten tytuł sobie cenię. Cenię też tematy jakie porusza, cenię za wątek miłości do książek i bogatą kreację Mańki, która choć posługuje się trudnym dla nas współczesnych słownictwem, to ma w sobie uroczą prostolinijność. I za historię Zosi, która czasami pozwalała mi przebrnąć przez sposób wysławiania się Mańki, bo tak ciekawiła mnie jej opowieść. To książka może nie idealna, ale na pewno jedyna w swoim rodzaju, coś czego warto skosztować.
“(...) tak zupełnie szczerze, to nie wyobrażała sobie, że miałaby odejść z syreniego grodu. Tu był jej dom. Jej ulice. Nawet jeśli to były tylko ulice ciem. Ale to były jej ulice.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

Okładka miękka ze skrzydełkami:

Okładka twarda z barwionymi brzegami:


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 22, 2024

"Ulice ciem" Katarzyna Puzyńska - zapowiedź ambasadorska

"Ulice ciem" Katarzyna Puzyńska - zapowiedź ambasadorska
W poprzednich latach w listopadzie było już czuć na rynku książki zbliżającą się przerwę świąteczną, to, że wydawnictwa spowalniają - oczywiście ukazywały się nowości, ale już ten jesienny szał premier był za nami. W tym roku jak inaczej - ilość nowości jest ogromna, a więc prawdopodobnie pomoc w wyborze książek, na które warto zwrócić uwagę będzie wskazana? Już spieszę z informację, że już w ten wtorek 26 listopada premierę będzie miała historia kryminalna inna niż wszystkie - to "Ulice ciem" Katarzyny Puzyńskiej! 

Warszawa dziś. Zofia myśli, że czeka ją bardzo samotne Boże Narodzenie. Wędrując po mieście, trafia do tajemniczej księgarni. Jej właściciel twierdzi, że ma szczególny dar, dzięki któremu może obdarować każdego klienta taką opowieścią, jakiej ten w swoim życiu akurat potrzebuje. Dziewczyna niezbyt wierzy w takie rzeczy, ale ulega czarowi księgarza i przyjmuje od niego ofiarowany dar. Spotkało ją coś bardzo złego i teraz sama zaczęła pisać powieść. Ma nadzieję, że lektura ofiarowanej książki podziała na nią oczyszczająco. Wkrótce odkrywa, że pomiędzy oboma tekstami istnieje dziwne powiązanie. A uroczy wcześniej księgarz pokazuje zupełnie inną twarz…
Warszawa 1939. Wojna wisi w powietrzu, ale mieszkańcy stolicy nadal starają się korzystać z upalnego lata. Jednakże nie dla wszystkich jest ono piękne. Bo choć ulice Śródmieścia toną w kwiatach, w kawiarniach kusząco pachnie kawą, a z dansingów słychać porywające rytmy, to na Woli i w Dzielnicy Północnej nie dzieje się dobrze. Zginęło kilkanaście prostytutek. W obliczu nadchodzącej wojny władze ignorują zniknięcia kobiet, które nazywają upadłymi, więc jedna z nich, Mańka, postanawia działać. Cztery jej koleżanki zniknęły, a tropy prowadzą do bardzo wysoko postawionego mężczyzny. W sprawę zamieszany zdaje się być również pewien księgarz, który oferuje darmowe opowieści.
„Ulice ciem” to nie tylko pełen tajemnic krwisty kryminał. To również klimatyczna wycieczka po dawnej Warszawie, z jej kolorytem i różnorodnością.
A przede wszystkim czarodziejska historia o magii książek!
W czym kryje się jej niezwykłość? Po pierwsze, autorka zabiera nas w wycieczkę po Warszawie na moment przed wybuchem II wojny światowej, ale jest to wycieczka do ciemnej strony miasta, tych dzielnic, w których pełno było typów szemranych... Po drugie, równocześnie toczy się historia współczesna, lekko magiczna, z pewną młodą dziewczyną, która walczy o usamodzielnienie, a która odkrywa właśnie czar literatury... Po trzecie, język jest dopasowany do bohaterów, stylizacja z roku 1939 Was zaskoczy! Po czwarte, to po prostu opowieść o magii literatury.,.. czy trzeba nam coś więcej?

Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Ulice ciem
Data premiery: 26.11.2024
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał magiczny

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.
W miękkiej oprawie:

W twardej oprawie z barwionymi brzegami:


We współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Prószyński i S-ka


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 18, 2024

Kilka pytań do... Katarzyny Puzyńskiej, autorki "Eksponatu"

Kilka pytań do... Katarzyny Puzyńskiej, autorki "Eksponatu"
Czy wyjście z klimatu serii Lipowo i stworzenie całkiem innej powieści kryminalnej było dla Katarzyny Puzyńskiej  trudne, dlaczego do tej pory raczej nie lubiła swojej bohaterki Klementyny Kopp, skąd się wzięła Wyspa Zaginionych, na której odbywa się kluczowy dla "Eksponatu" bieg i co te miejsce akcji ma na celu, w którym gatunku literackim pisze się autorce najlepiej, co woli zostawić dla siebie i co dalej z nową serią? 

Zapraszam na rozmowę z Katarzyną Puzyńską!

fot. Agata Mądrachowska

Katarzyna Puzyńska notka biograficzna:
ur. 1985, z wykształcenia psycholog. Przez kilka lat pracowała jako nauczyciel akademicki na wydziale psychologii. Teraz całkowicie skupiła się na swojej największej pasji, czyli pisaniu. W wolnych chwilach biega i zajmuje się swoim czworonożnym stadem – psami i końmi. Uwielbia Skandynawię i Hiszpanię. Kocha muzykę rockową, zwłaszcza punk i metal. Mówi się, że jest najbardziej wytatuowaną polską pisarką. Od lat jest weganką. 
Autorka kryminałów oraz książek non-fiction i fantasy. Lipowska saga to nie tylko trzymające w napięciu klasyczne kryminały psychologiczne, ale także powieści z rozbudowanym wątkiem społecznym i obyczajowym. Prawa do publikacji powieści Puzyńskiej sprzedano do ponad dwudziestu krajów. Z kolei jej reportaże: „Policjanci. Ulica”; „Policjanci. Bez munduru” oraz „Policjanci. W boju” przedstawiają służbę funkcjonariuszy Policji od zupełnie innej strony, niż miało to dotychczas miejsce w literaturze. W 2019 roku wspólnie z Fundacją wydawnictwa Prószyński i S-ka przeprowadziła z sukcesem I charytatywną akcję #NIEBIESKIM, z której dochód został przekazany Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Z okazji jubileuszu stulecia Polskiej Policji za książki „Policjanci. Ulica” i „Policjanci. Bez munduru” otrzymała od Komendanta Głównego nagrodę w kategorii „Policja w literaturze”.


Kryminał na talerzu: Miesiąc temu na rynku ukazała się Pani nowa powieść pt. „Eksponat”, która jest pierwszym tomem nowej serii. Serii, w której pierwszoplanową rolę odgrywać będzie emerytowana policjantka Klementyna Kopp, którą Pani czytelnicy znajdą dobrze z serii Lipowo. Dlaczego to właśnie Klementyna stała się bohaterką nowej serii, a nie jakąś inna również lubiana przez czytelników postać jak np. pisarka Malwina czy pani Maria, matka Daniela?

Katarzyna Puzyńska: Klementyna to od dawna ulubiona postać moich Czytelniczek i Czytelników, co nie znaczy, że moja ulubiona (śmiech). Tak naprawdę, muszę się przyznać, że - być może tak trochę przewrotnie - ale do tej pory zawsze powtarzałam, że ja Klementyny wręcz nie lubię. Może dlatego, że miałam odczucie, że ona zawsze miała u Czytelników fory, że już sam jej wygląd powodował, że wszyscy zwracali na nią uwagę. A dla mnie te postaci, które były takie - powiedzmy - mniej widoczne, były również mniej lubiane. Tak naprawdę Kopp doceniłam dopiero właśnie w "Eksponacie", kiedy zostałyśmy sam na sam - bez tych innych postaci z Lipowa. I miałam wielką przyjemność z pisania tej historii.
Zawsze szukam w literaturze silnych postaci kobiecych, a Klementyna taka właśnie jest. Dla niej wiek to tylko liczba. Ma siedemdziesiąt lat, ale poczyna sobie co najmniej z taką werwą, jakby miała dwadzieścia kilka. Myślę, że jest bardzo ważne, żeby podkreślać, że wiek tak naprawdę nie stawia nam ograniczeń. Czasami to my sami je sobie stawiamy, a możemy wszystko osiągnąć bez względu na metrykę.


„Eksponat” oczywiście można czytać od Lipowa całkowicie niezależnie, jest to też nieco inna odsłona Pani twórczości – pierwsza taka zmiana w gatunku kryminału, bo przecież seria Lipowo utrzymana była raczej w jednolitym tonie. Tutaj, mam wrażenie, postawiła Pani na nieco bardziej sensacyjne nuty, więc jestem ciekawa jak się Pani tę historię pisało? Po piętnastu tomach Lipowa zacząć coś nowego w tym samym gatunku to chyba musiało być spore wyzwanie?

Nigdy nie chciałam być określana jako pisarka jednogatunkowa, choć rzeczywiście najwięcej stworzyłam książek kryminalnych - całą sagę o Lipowie (plus różne opowiadania). Ale przecież mam w swoim repertuarze również książki oparte na faktach, czyli reportaże na temat Policjantów. Mam też serię fantasy - Grodzisko... No i horror. Tak że można powiedzieć, że mam pewne doświadczenie w zmienianiu gatunków (śmiech).
W „Eksponacie” mamy kryminał z elementami sensacyjnymi, może nawet bardziej thriller. Pisało mi się to bardzo, bardzo przyjemnie, odświeżająco, bo jednak Lipowo było dla mnie troszeczkę obciążone bagażem emocjonalnym. W związku z czym odetchnęłam, wybierając się gdzieś indziej.


Nie dosyć, że historia „Eksponatu” zahacza o nieco inny rodzaj kryminału, to jeszcze całkowicie zmieniła Pani miejsce akcji. Ze spokojnego polskiego miasteczka przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, na Florydę, do turystycznej miejscowości Last Stop. Osadzenie akcji w Stanach to, jak wytłumaczyła Pani w posłowiu, hołd dla ulubionych pisarzy, ale skąd wzięło się Last Stop?

Last Stop to miejscowość całkowicie fikcyjna, choć umiejscowiona na Florydzie. Jak wiadomo, uwielbiam małe miejscowości. Uważam, że są świetnymi lokacjami do umieszczenia akcji kryminału. Jeśli chodzi o wybór Stanów Zjednoczonych, to w samej książce dowiadujemy się, jak Klementyna się tam znalazła, więc tutaj nie chcę mówić za wiele, żeby nie robić spoilerów.
Muszę jednak podkreślić, że w tej książce nie mamy tylko do czynienia z małą miejscowością - pojawiają się także wielkie miasta - występuje zarówno Nowy Jork, Boston czy Orlando. No i jeszcze jedno fikcyjne miasteczko z Montany. Tak więc tutaj ta akcja rozgrywa się inaczej niż w moich poprzednich książkach, gdzie właściwie wszystko skupia się na małej przestrzeni. Tutaj ta akcja rozwija się również, jeżeli chodzi o wymiar geograficzny, co też było dla mnie odświeżeniem formuły i sprawiało mi przyjemność w pracy.
Faktycznie chciałam też takim przeniesieniem miejsca akcji oddać hołd moim ukochanym autorom amerykańskim. Bardzo często podkreślam polskość, słowiańszczyznę itd., ale mam też drugą twarz i czytam bardzo dużo literatury amerykańskiej. W sumie nie tylko amerykańskiej, ale ogólnie zachodniej.


Poza tym, że wymyślała Pani te miasteczko, to jeszcze dodatkowo osadziła w nim wyspę zwaną Wyspą Zaginionych, która należy do znanego pisarza powieści kryminalnych i grozy. Co było Pani inspiracją do stworzenia tego miejsca, które tak solidnie odcina bohaterów od reszty świata na tę kluczową noc?

Uwielbiam miejsca, które odcinają bohaterów od możliwości ucieczki. Tworzymy wtedy tak zwaną tajemnicę zamkniętego pokoju, czyli to co jest obecne w klasycznych kryminałach Agathy Christie. To zawęża nam liczbę podejrzanych, co jest dla mnie taką fajną grą prowadzoną pomiędzy autorem a czytelnikami, gdzie mamy tę określoną liczbę osób i wśród nich jest zabójca. Stąd też właśnie lubię takie miejsca, gdzie można tę liczbę osób ograniczyć.
Natomiast sama wyspa też troszeczkę zahacza o taką, można nawet powiedzieć, powieść gotycką nawet czy o horror, bo jest dość mroczna. To są takie klimaty, które po prostu ja prywatnie lubię w literaturze.


Muszę też zapytać o pozostałe miejsca akcji, bo chociaż historia, która toczy się w czasie aktualnym, osadzona jest właśnie w jednym miejscu, to mamy też dużo retrospekcji, które rozsiane są po całym kraju – są i mniejsze miasteczka, ale jest też na przykład Nowy Jork, przez którego kawałek gdzieś tam sobie przebiegamy. Jak wyglądał Pani research do oddania tego miejsca? Tego i pozostałych z retrospekcji? Była Pani kiedyś w Stanach czy to tylko internetowe poszukiwania?

Odpowiedź na to pytanie tak naprawdę znajduje się w książce i o tym nie za bardzo chcę mówić, żeby nie robić spoilerów - bo musiałabym odnieść się, do tego, co jest rozwiązaniem całej zagadki. W związku z tym to pytanie pozostawię bez odpowiedzi i zachęcę tylko Czytelników, żeby przeczytali "Eksponat" i sami się przekonali, o czym mówię. Mam nadzieję, że jak skończycie książkę to będziecie wiedzieli, o co mi chodzi (śmiech).


Cała historia złożona jest z dosyć konkretnej liczby wątków, jest sporo postaci, a każda przedstawia jakby niezależny od reszty fragment układanki. O przesłanie książki niestety wypytać Pani nie mogę, bo byłby to duży spoiler, ale już ogólnie o historię tak. Ciekawa jestem zatem która z nich, który z wątków pojawiał się w Pani głowie jako pierwszy?

Powiem szczerze, że nie pamiętam już, który z wątków pojawił mi się w głowie jako pierwszy. Chyba bieganie, bo kocham ten sport i to jest duża część mojego życia, a właściwie jedna z najważniejszych części dnia to właśnie trening biegowy. I w moich książkach ten temat już się przewijał wielokrotnie. Natomiast chciałam stworzyć powieść, która będzie jako główny temat miała właśnie bieganie. Tak też się stało. 


A jak w ogóle wyglądało tworzenie tej książki – pisała Pani dokładnie tak jak czytamy, czy najpierw były całe historie każdej z postaci, a dopiero później ich wymieszanie?

Nie lubię mówić o kulisach tworzenia, bo uważam, że to obdziera pisanie z magii. Mimo wszystko książki muszą pozostać trochę magiczne. A im więcej wiemy o tym backstage’u, tym mniej tej magii pozostaje. Dlatego to zostawię dla siebie.


Zauważyłam też, że cała ta opowieść złożona jest z bardzo różnych klimatów – już choćby to, że zaczynamy dosyć mrocznym akcentem wyspy odciętej od reszty świata, a kończymy na wątkach mocno sensacyjnych. Czy jest więc jakiś fragment tej historii, który pisało się Pani najlepiej? A może najgorzej?

Najbardziej lubię te mroczne wątki, klimat horrorów. Sytuacje, które rozgrywają się gdzieś w takich dość tajemniczych, czy groźnych miejscach. W związku z tym te elementy z wyspy były dla mnie bardzo przyjemne do pisania. Ale też dobrze pisało mi się o Montanie, która gdzieś tam też jest w tej książce mroczna.
Choć tak naprawdę, po namyśle (śmiech), w sumie dobrze też pisało mi się o tych dużych miastach. No, bo to była taka trochę wycieczka po tych aglomeracjach. Ciężko więc w wypadku tej książki powiedzieć, które momenty pisało mi się najlepiej, bo tak naprawdę miałam przyjemność z całości.


Wiem, że autorzy nie przepadają za pytaniem o to, którego z bohaterów lubią najbardziej, ale u Pani jest ich tyle, że chyba jednak, poza Klementyną oczywiście, ma Pani też jakieś swoje własne, prywatne sympatie?

Bardzo lubię postać Anny - biegaczki, która jest takim wolnym duchem.


Od pierwszych informacji o tej książce, wiemy, że będzie to seria. Zatem czy ma już Pani pomysły na kolejne tomy? Ile ich już jest w planach i czy coś może nam Pani zdradzić? Choćby to czy znowu wyruszymy z Klementyną poza granice Polski?

Nic nie mogę zdradzić! (śmiech).


Jako fanka Lipowa, które towarzyszy mi w moich przygodach literackich od lat, nie mogę też przepuścić okazji, by nie zapytać o tę serię – w posłowiu ostatniego tomu pisała Pani, że to koniec serii w dokładnie takiej formie jaką znamy, ale nie koniec całkowity, przynajmniej tak było w domyśle, ale teraz po sieci krążą bardzo różne informacje. Może więc nam Pani wyjaśnić co dalej z tym naszym ukochanym Lipowem?

Nie mogę, bo sama tak naprawdę nie wiem (śmiech). To wszystko się dzieje spontanicznie. Muszę czuć historie, które opisuję, sercem, w związku z tym nie robię planów, nie myślę sobie: "o, teraz jakiś typ historii jest popularny, w związku z tym ją napiszę", tylko po prostu muszę czuć taką opowieść. Zobaczymy, co będzie! W końcu literatura to przygoda!


Teraz ma już Pani doświadczenie w kilku gatunkach – jest kryminał, książki non-fiction, fantasy i groza. Co pisało się Pani najciekawiej i czy są jeszcze jakieś gatunki, których bardzo chciałaby Pani spróbować?

Tak jak wspomniałam, najbardziej lubię klimat grozy i szeroko pojętą fantastykę. Dla mnie to najcudowniejszy gatunek. Daje pełną wolność twórczą, ale też możliwość przekazania pewnych rzeczy między wierszami. Nie lubię dosłowności, w związku z tym podoba mi się nakładanie takiego filtra na opowieść i właśnie ukrywanie przekazu w historii fantastycznej. Czyli możemy te książki czytać jako opowieści, ale też możemy sobie troszeczkę pogrzebać i poszukać w nich drugiego dna. I to mi się bardzo podoba.
Może kiedyś uda mi się stworzyć książkę z gatunku literatury pięknej? Ale nie wiem, czy bym umiała. Zobaczymy!


To na sam koniec dosłownie już trzy krótkie pytania nieco bardziej prywatne – wiemy, że kocha Pani zwierzaki, książki i bieganie. Czy ma Pani jeszcze jakiś inny skuteczny sposób na relaks?

NIE (śmiech). Ja się głównie relaksuję właśnie podczas biegania. To jest bardzo ważna część mojego dnia i reset dla umysłu. Bo tak naprawdę nie mam nigdy wolnego, ani nigdy nie mam wakacji, w związku z tym ten mój trening biegowy jest moim czasem tylko dla siebie.


Jakieś ostatnie odkrycia książkowe, filmowe, serialowe?

Zapraszam serdecznie na moje media społecznościowe. Tam na bieżąco polecam różne utwory, które mi się podobają. Ostatnio robiłam np. podsumowania minionego półrocza książkowego, więc pokazałam sporo powieści, które mnie zachwyciły. Zachęcam Was więc do zajrzenia i zostawiania komentarzy, żebym wiedziała, co Wy polecacie!


I na koniec obowiązkowe pytanie na moim kulinarno-kryminalnym blogu – co najbardziej lubi Pani jeść? Kiedy rozmawiałyśmy trzy lata temu, mówiła Pani, że nie ma Pani ulubionego dania – coś się może w tej kwestii zmieniło?

Nie (śmiech). Ważne dla mnie jest tylko to, że jestem weganką, czyli nie jem produktów odzwierzęcych, a więc nie tylko mięsa, ale też jajek, mleka itd. Dla mnie to też jest taka ważna filozofia życiowa. Natomiast nie jestem smakoszem. Tak naprawdę jedzenie traktuję bardziej jako paliwo niż coś takiego, co ma mi sprawiać jakąś przyjemność. W związku z tym nie mam jakichś preferencji, co do potraw.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!
Dziękuję za zaproszenie do rozmowy. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 18, 2024

"Eksponat" Katarzyna Puzyńska - recenzja premierowa

"Eksponat" Katarzyna Puzyńska - recenzja premierowa
 Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Eksponat
Cykl: Klementyna Kopp, tom 1
Data premiery: 18.06.2024
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 528
Gatunek: kryminał / sensacja
 
Katarzyna Puzyńska to jedna z najpopularniejszych polskich pisarek kryminalnych ostatniej dekady. I dokładnie dekadę temu, w 2014 na rynku polskim wystartowała z debiutem “Motylek”, który był pierwszym tomem serii Lipowo. Teraz, po 10 latach, seria liczy 15 tomów, autorka na koncie ma również trzy książki non-fiction, dwa tomy serii Grodzisko, która gatunkowo zaliczana jest do fantasy, oraz powieść grozy “Bezgłos”. Pierwszy tom Lipowa doczekał się adaptacji filmowej, a prawa do serii sprzedano w dwudziestu krajach, z czego książki ukazały się już w Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej oraz w Czechach. W roku poprzednim, 15. tom Lipowa zakończył serię w dokładnie takiej formie, jaką znamy - nie jest to chyba koniec ostateczny, a raczej koniec pewnego etapu. Etapu, który również zrobił miejsce na nowe - właśnie dzisiaj premierę ma pierwszy tom nowej serii, swoistego spin-offu Lipowa, w którym główną rolę odgrywać będzie emerytowana policjantka Klementyna Kopp, do tej pory postać, choć charakterna, to ciągle jednak drugoplanowa, teraz dostała pełną uwagę. Oczywiście nie trzeba znać serii Lipowo, by sięgnąć po serię z Klementyną Kopp, poza tę jedną postacią, która jest i odpowiednio w “Eksponacie” przedstawiona, książka prezentuje całkowicie inny rodzaj kryminału niż te, które do tej pory Puzyńska nam serwowała.
 
Klementyna Kopp, emerytowana, siedemdziesięcioletnia policjantka została sama - bez partnerki, przyjaciół, nawet kot ją opuścił. Nic jej więc już w Brodnicy nie trzyma, może ruszyć z miejsca. Wybiera się zatem w podróż - byle gdzie, byle najdalej. I tak trafia do Stanów Zjednoczonych, na Florydę, do małej turystycznej miejscowości Last Stop. Od razu też wplątuje się w aferę kryminalną - chce pomóc młodej dziewczynie obronić się przed dwoma atakującymi ją mężczyznami, a kończy odkrywając ciało na plaży i ładując się na jacht, który ma zawieść ją wraz z kilkoma innymi osobami na Wyspę Zaginionych, która należy do pewnego popularnego pisarza, a na której właśnie tej nocy mężczyzna organizuje wyścig biegowy. Od początku jednak podświadomie czujemy, że coś tej nocy pójdzie bardzo nie tak… tylko co? Czy trup na plaży ma z tym coś wspólnego? I czy Klementyna, zważając na jej wiek, nadal na pewno jest sobie w stanie z zagadką kryminalną poradzić?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 61 rozdziałów, które pogrupowane są w 11 części i epilog. W każdym rozdziale określony jest czas (teraz albo wcześniej), miejsce zdarzeń i postać, za którą w danym rozdziale narrator podąża. Części pisane są naprzemiennie jeśli chodzi o czas - rozpoczynamy ‘teraz’, by już w kolejnym przenieść się ‘wcześniej’. Przy określeniach części dostajemy też adnotację dotyczącą miejsca, w którym będzie się ten fragment historii rozgrywać. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który bardzo łatwo wciela się w kolejne postacie i z ich perspektywy nam opowieść przedstawia - mamy zatem wgląd nie tylko w wydarzenia, ale i emocje i wspomnienia postaci, co jest elementem kluczowym do tego, by móc rozwiązać zagadkę kryminalną. Styl powieści lekko zmienia się w zależności od opisywanej postaci - przede wszystkim widoczne jest to, gdy do głosu dochodzi Klementyna, która mówi i myśli w charakterystyczny sposób - mamy tu i słowa łączone myślnikiem, i rozdzielone, i pisane kursywą, co jest ciekawym sposobem na zaznaczenie charakterystycznego stylu wypowiedzi bohaterki. Jest to taka anomalia, coś, co czyta się może nieco dziwnie, ale też coś, co przy całej nieszablonowej postaci Klementyny trzeba po prostu zaakceptować. Całość czyta się płynnie, bez potknięć, styl jest codzienny, raczej pozbawiony przekleństw.
 
Katarzyna Puzyńska to autorka, która lubi skomplikowane fabuły, sporą liczbę postaci i wątków. I tak też jest w tej książce. Już w samej historii z teraz dostajemy pakiet ciekawych osobowości. Oczywiście jest Klementyna, kobieta twarda, pewna siebie, niespecjalnie towarzyska, która jednak, choć dąży do sprawiedliwości dziwnymi drogami, ma ją w sobie głęboko zakorzenioną. Już sam jej wygląd jest charakterystyczny - ogolona na jeża, z rękami pokrytymi wyblakłymi tatuażami, wiecznie ubrana w swoją ulubioną skórzaną kurtkę. Tak naprawdę sam wygląd dobrze oddaje jej charakter. Obok niej pojawiają się inne postacie: jest trójka biegaczy, którzy startują w nocnym biegu: jedna kobieta stawiająca na swobodę i dwóch mężczyzn - jeden to zawodowy biegacz, drugi początkujący amator, który również jest początkującym autorem. W drodze na wyspę, na maraton, towarzyszy im też pewien sportowy influencer, postać bardzo tajemnicza, gdyż ukrywająca się za... maską. To jego element rozpoznawczy, nadający mu tajemniczości wśród milionów ludzi go obserwujących. No i jest też pisarz, który zaraz ma ich ugościć - autor grozy, znany na cały świat, który ewidentnie jest introwertykiem - siedzi na swojej wyspie i pisze. Czasami tylko pozwala sobie na rozrywkę i tworzy tam Park Grozy, w którym pojawiają się strachy z jego własnej twórczości. Mieszanka postaci wybuchowa? A to dopiero początek!
“Problem z uciekaniem we własny świat jest taki, że w pewnym momencie granica pomiędzy urojeniami a jawą niebezpiecznie się zaciera.”
Tak samo jest z fabułą - początkowo czujemy przyjemne napięcie, lekki klimat może i grozy, może nawet lekko wiktoriański - jest grono postaci, które zostaje przewiezione na odciętą od świata wyspę. Lekki klasyk, dobry start do powieści pełnej napięcia, które jednak chwilę później trochę się rozmywa, by na jego miejsce pojawiała się historia nieco bardziej sensacyjna. Bo już przenosimy się wstecz, poznajemy kawałki historii, które się już stały, które doprowadziły postacie do miejsca, w którym poznaliśmy ich na początku. Sam czytelnik bardzo długo będzie miał poczucie, że nie da rady złożyć tych tak różnych od siebie elementów układanki w jedną całość - bo jest tu i groza, i sensacja, i powieść detektywistyczna, gangsterska, i coś z thrillera, a może nawet i dramatu? Tak różne historie, więc w jaki sposób można je wszystkie połączyć w jedno? Autorka długo trzyma nas w tej zagadce, długo nie pozwala odkryć nam wszystkich kart.
 
W historii tej pojawia się wiele dosyć dziwnych elementów i tematów wymuszających dosyć specyficzne przemyślenia. Najważniejszy, taki, który i mnie od pewnego czasu mocno frapuje, jest poruszany na samym końcu, jednak to z nim wiąże się całe wyjaśnienie zagadki, więc zwyczajnie nie mogę napisać o nim wprost. Nie czytajcie też przypadkiem przez rozpoczęciem lektury posłowia od autorki, bo i nim możecie sobie tę powieść zaspoilerować. Poza tym tematem, wyłapałam sporo przemyśleń na temat rodziny, więzów krwi i traum, jakie powstają u dzieci za sprawą ich własnych rodziców. To opowieść o ambicji, o lęku, o bliznach i zemście, a także o wyrzutach sumienia i wykorzystywaniu tych, którzy są od nas słabsi. Tak jak postaci i wątków, tak i tematów jest tu bardzo dużo, każda z postaci zdaje się nieść sobą coś innego, inne zagadnienie do zastanowienia.
“Wielki świat, wielkie sprawy, a jednak wszędzie w gruncie rzeczy jest tak samo (...). Ludzie kochają, zazdroszczą i pod każdą szerokością geograficzną kulka w głowę tak samo zabija.”
“Eksponat” Puzyńskiej to takie trochę misz-masz. Klimat historii wraz z jej rozwojem cały czas się zmienia, tematów i postaci jest tak dużo, że trudno wskazać tę jedną przewodnią, najistotniejszą. Momentami miałam wrażenie, że jest tego trochę za dużo, tym bardziej, że nie było tego łącznika jak w serii Lipowo, gdzie nad wszystkim cały czas panował jeden klimat. Tutaj jest bardzo zmiennie, więc czytelnikom może być trudno się w historię wczuć. A jednak jest w niej coś, co sprawia, że ogólnie lektura jest ciekawa i po prostu dobra. Czy to te przeróżne tematy zmuszające do refleksji? Mnie na pewno bardzo podobały się początkowe fragmenty toczące się teraz, na wyspie, bo dały moją ulubioną atmosferę klasyki, lekkiej powieści grozy, motywów wiktoriańskich. Jednak później zaczyna królować to, co autorce przyświecało, gdy tworzyła tę powieść - klimat rodem z amerykańskim powieści kryminalnych, powieści grozy. Sama w posłowiu przyznała, że to jej hołd dla ulubionych pisarzy z tego regionu świata i faktycznie to w powieści czuć. Tak samo jak miłość autorki do biegów - nie bez kozery pojawia się tutaj ten maraton. Pierwszy tom nowej serii prezentuje nam więc inną odsłonę Puzyńskiej - nie będę oceniać czy lepszą czy gorszą, zostańmy na tym, że po prostu inną. Ciągle bogatą w wątki i poplątaną, ale z dużo wyraźniejszą sensacyjną nutą.
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!