Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2017. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 19, 2024

Wygraj pierwsze tomy serii Kryminał pod Psem! (konkurs rozwiązany)

Wygraj pierwsze tomy serii Kryminał pod Psem! (konkurs rozwiązany)

W poprzednim tygodniu świętowaliśmy premierę "Zakończeniem jest Zakopane", ostatniego tomu serii Kryminał pod Psem autorstwa Marty Matyszczak. Dla jej fanów jest to nieco słodko-gorzkie wydarzenie, w końcu przecież nadszedł czas rozstania z bohaterami, z którymi związaliśmy się już siedem lat temu! Dla tych jednak, co serii nie znają, może to być fajna okazja, by w końcu po lekturę sięgnąć - na spokojnie, ze świadomością, że sięgacie po już zamkniętą całość. Wiem, że są tutaj osoby, który lubią czytać serie w całości, ale przede wszystkim takie, które lubią zachowywać kolejność chronologiczną lektury, nawet kiedy nie jest to absolutnie koniecznie. W związku z tym chciałabym Wam rozpoczęcie przygody z cyklem ułatwić - zapraszam na konkurs z czterema pierwszym tomami serii: "Tajemnicza śmierć Marianny Biel", "Zbrodnia nad urwiskiem", "Strzały nad jeziorem" i "Zło czai się na szczycie". Książki te ukazały się w przeciągu dwóch pierwszych lat kariery pisarskiej Marty Matyszczak, w 2017-2018, czyli w czasach gdy Kryminału na talerzu jeszcze nie było, więc okazja by tutaj, teraz jest zdobyć jest naprawdę niepowtarzalna!

PS. Przy okazji przypominam o spotkaniu na żywo z autorką serii - już jutro 20 sierpnia o 19:00 na moim profilu na Facebooku - klik!

By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
dlaczego to właśnie do Ciebie powinny trafić cztery początkowe tomy cyklu Kryminał pod Psem?

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 19 do 23 sierpnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 28 sierpnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

28.08 aktualizacja - wyniki konkursu:
I znowu miałam prawdziwy problem, by wybrać osoby, które zostaną książkami nagrodzone! Niestety nie tylko dlatego, że tyle tych zgłoszeń było, ale też z tego względu, że zgłoszenia były naprawdę fajne, tylko aktywność zgłaszających się już niekoniecznie - oj, ile jest osób, które uaktywnia się tylko, kiedy ogłaszam kolejne konkursy! A przecież w postach konkursowych zawsze mamy jasno określone, że liczy się nie tylko odpowiedź, ale i stała aktywność na profilach Kryminału na talerzu... No i co ja mam z Wami zrobić? 😉
Organizując ten konkurs myślałam o dwóch rodzajach odbiorców - tych, co serii jeszcze nie znają, i tych, którzy ją, tak jak ja, kochają, ale nie mają u siebie egzemplarzy, więc chcieliby uzupełnić swoją kolekcję. Biorąc to pod uwagę, pakietami początkowych tomów serii Kryminał pod Psem nagradzam:

IG:
1) @joann.lukasik
Jestem ogromną fanką całej serii książek, a już totalnie zwariowałam na punkcie Gucia! Gdybym mogła wytapetowałabym sobie pokój plakatami z jego podobizną, nosiła koszulki z Guciowym zdjęciem i guciopdobne kapcioszki-bamboszki!😁 Książki wypożyczałam z lokalnej biblioteki, ale dla prawdziwej fanatycznej fanki taki prywatny zestaw książek to prawdziwy rarytas, dlatego zgłaszam się z entuzjazmem!😉 Kto wie, może założę klub miłośników Gucia i wraz z innymi wielbicielkami będziemy organizować spotkania tematyczne, np. o ulubionych rodzajach kiełbasy!😉 Książki na pewno pożyczę paru znajomym, by ich zarazić guciomanią, niech nasz klub zatacza coraz szersze horyzonty! Pozdrawiam! Totalna Psychofanka!😂

2) @sylwiaaa
Chciałabym aby seria Marty Matyszczak trafiła do mnie, ponieważ w moim życiu bardzo często brakuje śmiechu i radości, a książki Marty właśnie takie są relaksujące i humorystyczne. Żyję w mieście, pracuje w korpo, chowam dzieci i dbam o rodzinę, ale tak często brakuje mi wsparcia i sił. Książki od dawna są moimi jedynymi prawdziwymi przyjaciółmi. Leczą choroby mojej duszy, inspirują i relaksują. Tych wesołych mam najmniej, a potrzebuje ich chyba najbardziej w świecie w którym żyje. Wkrótce skończą się wakacje, skonczy mi się urlop, sielanka rodzinna zmieni się spowrotem w wielkomiejską codzienność i pęd, aby utrzymać te miłe budujące chwilę będę potrzebować znowu wsparcia moich książkowych przyjaciółek, te które rozbawią przydałyby się najbardziej.

FB:
3) Martyna Antoniewska
Dlaczego ? Bo tak jak pisałam wcześniej pod recenzja najnowszej , że jeśli wpadnie mi w ręce na pewno chętnie przeczytam ;)) i oczywiście zapachniało mi to troszkę górskimi klimatami a jak już nie raz wspominałam takie książki biorę w ciemno 😃

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

grudnia 07, 2021

"Na południe od Brazos" Larry McMurtry

"Na południe od Brazos" Larry McMurtry

 

Autor: Larry McMurtry
Tytuł: Na południe od Brazos
Cykl: Lonesome Dove, tom 1
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Data premiery: 18.10.2017
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 896
Gatunek: western
 
Książka „Na południe od Brazos” to jeden z najpopularniejszych tytułów amerykańskiego pisarza Larry’ego McMurtry’ego. Samo wydawnictwo Vesper mówi o niej, że jest to perła w koronie ich katalogu wydawniczego, bezwzględnie najlepsza powieść sygnowana ich logotypem. Powieść wybitna, powieść totalna. Powieść, którą powinno się w ciągu życia przeczytać. Po jej lekturze z czystym sumieniem mogę się pod tymi stwierdzeniami podpisać.
Larry McMurtry jest autorem dwudziestu dziewięciu powieści, trzech biografii, dwóch zbiorów esejów i ponad trzydziestu scenariuszy filmowych. Jego najważniejszymi powieściami są właśnie „Na południe od Brazos”, które zostało nagrodzone w 1986 roku Nagrodą Pulitzera, oraz „Czułe słówka”. Obydwie książki (i nie tylko) doczekały się swoich ekranizacji filmowych – „Na południe od Brazos” zostało zekranizowane jako miniserial, który na początku lat 90tych ubiegłego stulecia pojawił się też w polskiej telewizji. Książka ta ostatecznie też doczekała się kolejnych tomów, „Ulice Laredo” to kontynuacja tej historii, poza tym powstały jeszcze dwa tomy opowiadające historię toczącą się wcześniej niż „Na południe…”.
Tytuł ten w Polsce po raz pierwszy pojawił się w 1991 roku, jak i kilka innych jego książek, które zostały u nas wydane w latach 90tych. Na początku lat dwutysięcznych pojawiły się jeszcze „Czułe słówka”, a w ostatnich latach Wydawnictwo Vesper przypomniało polskiemu czytelnikowi o tym wybitnym twórcy. Na razie prócz „Na południe od Brazos” Vesper wydało „Ostatni seans filmowy” oraz wspomniane „Ulice Laredo”. I właśnie z okazji tej premiery trafiła do mnie część pierwsza, która to wszystko zapoczątkowała…
 
Fabuła powieści rozpoczyna się w Teksasie, przy samej granicy z Meksykiem. Tam, w małym miasteczku Lonesome Dove biznes prowadzi dwóch przyjaciół – Call i Augustus, którzy od kilku dobrych lat zajmują się sprzedażą bydła i koni, a wcześniej przewodzili słynnemu oddziałowi pograniczników, którzy walczyli z Indianami i Meksykanami. Ich życie toczy się spokojnym rytmem i choć mężczyźni różnią się od siebie jak dzień od nocy, to jednak ich współpraca przebiega pomyślnie. Sytuacja zmienia się, kiedy na ranczo dociera ich dawny przyjaciel – Jake, który ucieka przed szeryfem małego teksańskiego miasteczka, gdzie przypadkowo zastrzelił burmistrza… Jake przekonuje Calla, że powinni się udać z bydłem do Montany, w której jeszcze prawie nikt się nie osiedlił, a która lada moment zostaje uznana za raj do hodowców. Call, o dziwo, pomysł ten podchwytuje – zatrudnia kilku kowbojów, razem z nimi udaje się za granicę po bydło i w końcu z prawie trzema tysiącami krów ruszają na północ. Nikt przed nimi tak daleko nie spędzał bydła, nikt nie odważył się na tak daleką, wielomiesięczną podróż przez tereny, który uznawane są za naprawdę niebezpieczne i to ze względu na Indian i ze względu na ich pustynny charakter. Czy uda im się dotrzeć do celu?
„Pomysł, by pędzić stado przez osiemdziesiąt mil bezwodnego pustkowia, nie był wprawdzie roztropny, ale z lat, które zajęło mu tropienie Indian, Call wyniósł tę wiedzę, iż rzeczy z pozoru niewykonalne często okazują się możliwe. Trudności tylko wtedy wydawały się nie do pokonania, gdy za wiele się o nich myślało i nad wszystkim brał górę strach. Chodziło o to, żeby nieustępliwie przeć naprzód.”
Książka składa się z trzech części i 102 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszystkowiedzącego, który uważnie i naprzemiennie obserwuje bohaterów powieści. Każda kolejna część wprowadza do fabuły kilku nowych bohaterów. Styl powieści jest prosty, stylizowany na dawną mowę. Podczas lektury warto też mieć na uwadze to, że polskie tłumaczenie ma już też 30 lat, więc od czasu do czasu można spotkać trochę dziwną konstrukcję gramatyczną, co jednak kompletnie nie umniejsza przyjemności z lektury. Bo książkę czyta się po prostu doskonale! Płynnie i przyjemnie, prostota z jaką wszystko jest przekazane jest naprawdę mocno zajmująca.
 
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu, z którego słynie wydawnictwo Vesper. Wizualnie książka prezentuje się doskonale – twarda oprawa, wydanie jest nieco większe niż normalnie, ciekawa grafika na okładce. Książka rozszerzona jest o bardzo konkretne, a równocześnie bogate w ciekawe zagadnienia posłowie Michała Stanka, który określa „Na południe od Brazos” jako powieść totalną, a także o kilka fotografii serialu i zdjęć z epoki. Wszystko to składa się na książkę, która jest perełką w każdej biblioteczce, jednak przy tak wielkiej objętościowo i gabarytowo książce, pierwszy raz naprawdę żałuję, że wydawnictwo Vesper nie zaoferowało nam również ebooka. Mimo że książka prezentuje się naprawdę pięknie, to jednak taką cegłę czyta się po prostu fizycznie trudno. W aktualnych czasach brak ebooka przy takim tytule naprawdę boli.
„Nie próbuj odpłacać bólem za ból (…). W takich sprawach nigdy nie udaje się dokładnie wyrównać rachunków.”
Kwestie wydania to jednak temat poboczny, skupmy się na tym co naprawdę ważne, a zatem na samej powieści. Klika filmów-westernów na pewno w życiu widziałam, jednak to była pierwsza książka, jaką przeczytałam w tym gatunku. I od razu, dzięki genialnego posłowiu, uświadomiłam sobie jak wiele więcej dał nam autor pod przykrywką tego gatunku. Western to powieść o kowbojach i Indianach, którzy prowadzą między sobą walki na Dzikim Zachodzie. Często jest spęd bydła i kilka typowych ról kobiecych. Wszystko to tutaj znajdziemy. Mamy wielką wyprawę, spęd bydła przez cały obszar Stanów Zjednoczonych w czasach, kiedy ziemie te dopiero się zaludniały. Indianie przedstawieni są jako ci źli, choć już tutaj mamy trochę odstępstw od gatunku – prócz tych złych, którzy krzywdzą białych, są i ci, którzy potrafią żyć z nimi w zgodzie. Oczywiście głównymi postaciami jest garść kowbojów, którzy nadzorują przeprawę bydła, są też wspomniane postacie kobiecie – Lorena, kobieta lekkich obyczajów marząca o lepszym życiu w innym miejscu oraz Klara, dawna miłość Gusa, której utraty ciągle nie potrafi przeboleć. Jest szeryf, właściciel saloon-baru i tym podobne postacie kojarzące się z tym gatunkiem. Jednak głębia każdego bohatera pojawiającego się w powieści jest naprawdę zaskakująca. Autor niesamowicie dobrze przedstawił psychologię swoich bohaterów, ich bolączki i motywy działania. Każda postać jest inna, każda przedstawia coś innego, każda boryka się z czymś innym, a jednak wszyscy razem przez kilka dobrych miesięcy biorą udział we wspólnej, niebezpiecznej przygodzie.
„Taka właśnie jest dzicz: kryją się w niej rozmaite niebezpieczeństwa i na tym między innymi polega jej urok. Indianie władają tym krajem od wieków. Dla nich jest cenny, bo stary, a nas podnieca, bo taki nowy.”
Książka przede wszystkim jest powieścią drogi. Nasi kowboje przemierzają cały kraj w poszukiwaniu lepszego życia. Każdego ta wędrówka zmienia, każdy w pewien sposób dojrzewa. Najlepszym przykładem tego jest postać młodego chłopaka, Newta, który wiele lat temu został przygarnięty przez Calla i Gusa, a teraz po raz pierwszy pełni rolę kowboja, po raz pierwszy trzyma broń. Newt właśnie w tej przeprawie zderza się z prawdziwym światem, obserwuje jego urok, ale i grozę, uczy się jak radzić sobie w sytuacjach, które wymagają natychmiastowej reakcji. Newt dojrzewa, w czasie podróży staje się mężczyzną, który przestaje się bać i zaczyna w siebie wierzyć. To jedna z postaci, którą polubiłam najmocniej, a jak okazało się w posłowiu, to właśnie on jest tytułowym samotnym gołębiem (w oryginale książka nosi tytuł „Lonesome Dove”).
Poza Newtem oczywiście wszyscy pozostali uczestnicy dzięki tej przeprawie też zaczynają na życie spoglądać inaczej i to tyczy się też obydwu panów, którzy zapoczątkowali ten spęd. Mimo że są to mężczyźni doświadczeni, starsi, to jednak okazuje się, że są rzeczy, które dopiero taka wędrówka przed nimi odkrywa…
„- (…) Ja tam się cieszę, że nie wyszedłem z wprawy w błądzeniu.
- A po co człowiekowi taka wprawa? Ja bym myślał, że błędów raczej woli się unikać.
- Skoro nie sposób ich uniknąć, trzeba się nauczyć, jak sobie z nimi radzić. Jeżeli tylko parę razy w życiu stajesz oko w oko ze skutkami własnych pomyłek, musi to okropnie boleć. Ja swoim błędom patrzę w twarz codziennie, więc niewiele bardziej mnie bolą niż golenie na sucho.”
Sama wyprawa jest też niesamowita i dosyć smutna. Tyle niebezpieczeństw ile czeka na jej uczestników, tyle trudnych przemyśleń i sytuacji. Czy bohaterowie porwali się na coś, czemu nie dadzą rady sprostać? Coś, co ich przerośnie? W pewnym momencie wydaje się, że tak, że porwali się z motyką na słońce… Kraj jest groźny, pusty i nieprzyjazny, i nie tylko Indianie są zagrożeniem. Węże, brak wody, warunki atmosferyczne, to tylko część problemów z którymi przyjdzie się bohaterom zmierzyć.
„Nigdy w życiu nie pił czegoś tak smakowitego. Nawet nie przypuszczał, że można być tak spragnionym najzwyklejszej w świecie wody. Przypomniało mu się, ile razy pił do syta, nie przykładając do tego większej wagi. Postanowił bardziej się delektować przy następnej okazji – jeżeli będzie ją miał.”
Mimo że jest to powieść przedstawiająca historię fikcyjną, to autor sprytnie powplatał wiele z prawdziwej historii Stanów Zjednoczonych. Dobrze oddał styl życia, warunki w jakich żyli wtedy ludzie, jak wyglądały miasta i osiedlanie nowych mieszkańców. W posłowiu Stanek świetnie to wszystko wyjaśnia, nie będę więc za nim powtarzać, jednak musiałam zaznaczyć, że i pod powieść historyczną można tę książkę wpisać.
 
„Na południe od Brazos” to jedna z tych powieści, o których można by pisać i pisać, a i tak nie powiedziałoby się wszystkiego. To wielowątkowa historia, w której przeplatają się losy wielu postaci, a każda z nich opisana jest z ogromnym wyczuciem i zrozumieniem. To powieść, która urzeka spójnością, prostotą i po prostu swoją historią. To zarazem powieść prosta i głęboka, która zbudza ogrom emocji – kilka razy nad nią płakałam, śmiałam się, cieszyłam i smuciłam. Mimo niewygody podczas lektury ogromnie cieszę się, że dane mi było ją przeczytać. Nie wydaje mi się, bym mogła o niej kiedykolwiek zapomnieć, zostanie ze mną na zawsze.
 
Moja ocena: 9/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Vesper!  

czerwca 01, 2021

"Dopasowani" John Marrs

"Dopasowani" John Marrs

 

Autor: John Marrs
Tytuł: Dopasowani
Tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska i Maciej Grabski
Data premiery: 11.10.2017
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller psychologiczny
 
O angielskim pisarzu Johnie Marrs usłyszałam po raz pierwszy dopiero wiosną tego roku, gdy w marcu na Netflixie pojawił się serial powstały na podstawie jego książki pt. „Dopasowani”. Oczywiście nie mogłam sobie odmówić lektury oryginału, jednak wcześniej zabrałam się za jego nowszy tytuł „Co się skrywa między nami?”, którego recenzję znajdziecie tu – klik!. „Dopasowani” to thriller z roku 2017 (w oryginalne 2016), który jako pierwszy ukazał się na naszym rynku, a na rynku rodzinnym autora jako trzeci, choć dwie wcześniejsze książki wydawane były w ramach selfpublishingu. Książka spodobała się szerokiej publiczności, została przetłumaczona na 30 języków i, tak jak już wspomniałam, została zekranizowana w tym roku – serial liczy osiem czterdziestominutowych odcinków. Ekranizacja to jednak za duże słowo – serial z książką po prostu opierają się na tym samym pomyśle genu dopasowania oraz dużej firmy na tym powstałej. Poza tym to dwie całkiem różne historie – obydwie jednak bardzo ciekawe, więc już teraz zachęcam zarówno do lektury książki, jak i seansu z serialem 😊
 
Fabuła książki „Dopasowani” toczy się w aktualnych czasach, które od naszych rzeczywistych różnią się tym, że pewna badaczka odkryła gen dopasowania, odpowiadający za miłość aż po grób i od pierwszego wejrzenia. To miłość wyśniona, jak z filmu. Na całym świecie są tylko dwie osoby, które mają taki sam gen, jak dwie połówki jabłka, po prostu genetycznie do siebie idealnie dopasowane. Po odkryciu tego genu Ellie zbudowała firmę, która oferuje wszystkim ludziom na ziemi możliwość przebadania genotypu i dopasowania do drugiej połówki, o ile jej dane widnieją już w systemie firmy. Opłata za usługę jest niewielka, a sam test bezpłatny. Baza osób szukających swoich genetycznych połówek z dnia na dzień się zwiększa, teraz liczy już prawie dwa miliardy ludzi i ogromną liczbę dopasowani. Z serwisu właśnie skorzystali też Mandy, Jade, Nick razem ze swoją narzeczoną oraz Christopher, a także sama Ellie. Każdy z nich jest inny, każdy jednak właśnie znalazł miłość. Genetycznie zaprogramowaną specjalnie dla niego. Jak to wpłynie na ich życie? Czy taka miłość naprawdę jest mimo wszystko? Do czego ludzie są zdolni w jej imię? Której od samego początku mogą być stuprocentowo pewni?
 
Książka składa się z 103 bardzo krótkich rozdziałów rozpisanych na wspomnianą piątkę bohaterów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia każdej z postaci, a co za tym idzie, narrator wchodzi w ich głowy, opisując nie tylko wydarzenia, ale i ich odczucia i myśli. Styl powieści jest nastawiony na dynamikę, sporo się dzieje, a często zwroty akcji i cliffhangery zapewniają lekturę wzbudzająca zaciekawienie i przyjemne napięcie.
 
„Dopasowani” zostali określeni jako thriller psychologiczny i faktycznie portretów psychologicznych mamy tu sporo, wszystkie dokładne, acz wszystkie tak od siebie różne. Jest Ellie, która od lat poświęcała się tylko i wyłącznie swojej firmie, uczucia i swoje cały życie prywatne odrzucając na bok. Teraz obserwujemy jak na nowo otwiera się na uczucia, na drugiego człowieka i jaka przy tym zachodzi w niej zmiana. Czy w końcu to człowieka postawi na pierwszym miejscu? Drugą postacią jest Mandy, kobieta w okolicy czterdziestki, której małżeństwo rozpadło się właśnie przez dopasowanie – jej mąż okazał się partnerem genetycznym kogoś innego. Mandy w końcu jednak udało się pozbierać i sama jest już gotowa na miłość. Chce mieć dzieci, założyć rodzinę. Jej genetyczny partner jest tak do niej różny i do tego sporo młodszy, więc czy faktycznie dopasowanie gwarantuje, że chcą tego samego? Trzecią postacią kobiecą jest Jade, młoda dziewczyna, która swoją połówkę znalazła na drugiej połowie kuli ziemskiej – w Australii. Na razie utrzymuje z nią kontakt telefoniczny, ale kiedyś przecież muszą się zobaczyć po raz pierwszy, stworzyć prawdziwy związek… Czy Jade znajdzie w sobie odwagę, by wyruszyć na drugi koniec świata? Są też postacie męskie – Nick, który szczęśliwy jest w aktualnym związku i zamierza ożenić się ze swoją partnerką, a któremu jednak system dopasował kogoś innego, oraz Christopher, chyba najciekawsza postać w tym zbiorze – psychopata i seryjny morderca. Czy taki ktoś naprawdę też ma swoją połówkę? I to jak najbardziej normalną?! A przynajmniej taka wydaje się przy pierwszym poznaniu…. Każda z tych postaci porusza inne zagadnienie, inny problem, jednak krążący cały czas wokół tego samego tematu – miłości i związku. Każdy z nich zmienia się pod wpływem tego uczucia, w każdym budzą się duże emocje – niektórzy stają się bardziej empatyczni, inni odwrotnie – swoje szczęście przedkładają ponad wszystko. Ogólnie przez postacie autor porusza wiele interesujących tematów, które mocno dają do myślenia o tym, jak teraz wyglądają związki i małżeństwa, i jak mogą wyglądać kiedyś.
 
Na pewno warto pochwalić autora za pomysł. Oczywiście teorie o dwóch połówkach jabłka, o tym, że każdy człowiek na świecie ma stworzoną gdzieś drugą połówkę specjalnie tylko dla siebie, sięgają wręcz czasów biblijnych – w końcu wszystko wywodzi się od Adama i Ewy. Autor temat przeniósł jednak na poziom bardziej współcześnie do nas przemawiający – genetykę. W końcu genetyka to nauka względnie nowa, dopiero uczymy się, które geny odpowiadają za jakie funkcje. Dlaczego więc nie miałoby być genu odpowiedzialnego za miłość i szczęśliwe życie z drugą połówką? To coś zarówno abstrakcyjnego, jak i dziwnie prawdopodobnego, szczególnie wnioskując po postępach techniki, jaki dokonuje się w ostatnich latach. Czy nawet miłość jest uwarunkowana genetycznie? Czy człowiek nie ma na nią wpływu?
 
Szczerze aż korci mnie, żeby napisać więcej, rozwinąć tematy, które autor porusza poprzez swoich bohaterów – i dyskryminacje, i rozwody, i różne orientacje seksualne, jednak tak jak i w „Co się skrywa między nami?” tak i tu im mniej zdradzę, tym większa czeka Was przyjemność z czytania. Nie chcę tego Wam odbierać, więc na tym zakończę. „Dopasowani” to ciekawy, bardzo oryginalny thriller, który przedstawia nam różne oblicza miłości i tego, do czego pod jej wpływem jesteśmy zdolni, kiedy jesteśmy przekonani jej o prawdziwości i stałości. Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się szybko, a dzięki temu, że postacie cały czas wypowiadają się w stałej kolejności, to i imiona, i bohaterowie się nie mieszają. To była naprawdę intrygująca lektura! Podoba mi się, że autor skupia się na tych relacjach, które każdemu z nas są bliskie – tu jest to miłość pomiędzy parą, w „Co się skrywa między nami?” to miłość matczyna, i każdej z nich badawczo się przygląda, wygina na wszystkie ekstremalne strony. Mam nadzieję, że na naszym rynku ukaże się więcej książek tego autora!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Książnica!

Książka dostępna jest też w abonamencie