Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoczarnaowca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoczarnaowca. Pokaż wszystkie posty

października 04, 2025

"Bezsilna" Piotr Kościelny

"Bezsilna" Piotr Kościelny

Autor: Piotr Kościelny
Tytuł: Bezsilna
Data premiery: 24.09.2025
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 472
Gatunek: powieść kryminalna
 
Piotr Kościelny na polskim rynku książki pojawił się po raz pierwszy w 2017 roku z “Zakonem”, jednak dopiero dwa lata później, przy jego drugiej powieści “Zwierz” szersze grono czytelników o nim usłyszało. Początkowo wydawany był przez Wydawnictwo Initium, teraz znajduje się pod opieką dwóch wydawców: Skarpy Warszawskiej i Czarnej Owcy. W tej ostatniej pojawił się najpóźniej, w 2022 roku po raz pierwszy pod ich szyldem ukazała się książka “Dom”. Teraz, osiem lat od debiutu, autor na koncie ma dwadzieścia jeden powieści, z czego siedem wydanych w Wydawnictwie Czarna Owca, a “Bezsilna” to ta najnowsza.
Aktualnie Piotr Kościelny zajmuje się pisaniem powieści zawodowo, mocno też angażuje się w lokalną promocję literatury. Ale jeszcze niedawno, bo do roku 2024 nikt nie wiedział, jak autor wygląda - to tłumaczył swoim zawodem, potrzebą konieczności chronienia swojego wizerunku ze względu na rolę prywatnego detektywa. Sytuacja zmieniła się rok temu, a Kryminał na talerzu był jednym z pierwszych profili, na których ukazał się wizerunek autora - miałam przyjemność opracować i opublikować nagranie mini-wywiadu, który towarzyszył promocji jego książki pt. “Zły” (recenzja, wywiad IG, wywiad FB).
 
Początek lipca, Wschowa. Tomek Sokołowski załatwił sobie przeniesienie służby z Wrocławia do Wschowy dzień wcześniej niż było to w planie, chce więc zaskoczyć swoją narzeczoną… Niestety zaskoczony zostaje on, gdy odkrywa, że kobieta go zdradza. Nie zmienia to jednak jego sytuacji zawodowej, przeniesienie nastąpiło, musi więc stawić się w nowym miejscu pracy. A choć wschowski komisariat liczy tylko kilka osób, to spraw mają całkiem sporo, choć nie są to przypadki poważne. Ot, kradzieże i bójki. A przynajmniej tak było do tej pory, bo już wkrótce się okaże, że wraz z nadejściem Tomka, do wioski przyszło też coraz bardziej rosnące w siłę zło…
“W małych miejscowościach - i w małych komendach - ludzie są ze sobą poukładani. Tutaj biznes przeplata się z władzą, władza z gliniarzami, gliniarze z biznesmenami… I tak to wszystko się kręci. A policjant z zewnątrz zaburza ustalony przez lata porządek.”
Książka rozpisana jest na 12 rozdziałów, które dzielone są na podrozdziały ze względu na miejsce i czas zdarzeń. Cała historia rozgrywa się w lipcu, większość zamyka się tak naprawdę w kilku dniach akcji. Dodatkowo dni te też są dzielone na jeszcze mniejsze fragmenty pisane naprzemiennie z perspektywy policji, jak i kilkorga mieszkańców wioski. Zmiany perspektyw następują bardzo często, przez co czytelnik może mieć wrażenie fragmentaryczności zdarzeń. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator poświęca uwagę zarówno zdarzeniom, jak i myślom i odczuciom postaci. Styl powieści jest nieco dygresyjny - już w poprzednich swoich powieściach autor stosował zabieg przedstawiania czynności policji szeroko, a zatem funkcjonariusze zajmują się kilkoma sprawami naraz, tym razem jednak bardzo często też pomiędzy sobą opowiadają o sprawach z przeszłości, co w takiej ilości jak tutaj, odciąga uwagę czytelnika od samej akcji powieści. Język, jakim posługują się postacie, jest do nich odpowiednio dopasowany, a zatem gdy zgłębiamy się w rejony patologiczne, słownictwo jest dość wulgarne - nie jest to nieraz w czytaniu łatwe, ale dodaje historii realności. Tym razem jednak w powieści znalazło się trochę zbędnych powtórzeń faktów, a nawet i historyjek już kiedyś przez autora wykorzystanych, co niestety wpływa na niekorzyść tej książki. Zdania są krótkie, język prosty, książkę czyta się mimo wszystko bardzo szybko.
“Wydawało mu się, że jest w nim coś potężnego, co sprawia, że wszyscy się go boją. To coś dało mu cząstkę swojej mocy i dzięki temu miał niespożyte siły.”
Cała ta historia zbudowana jest nieszablonowo - nie mamy tu jednej zagadki kryminalnej, jednej osi zdarzeń. No chyba, że za tę oś uznamy miasteczko Wschowa i okolice. Bo tak naprawdę jest to raczej zbiór scenek z życia policjantów i mieszkańców, kilka spraw i kilka żyć toczących się równocześnie. Od początku do końca przyglądamy się dwóm postaciom - Tomkowi i Krystynie, której syn zaczyna siać w miasteczku coraz większy terror. Przez dłuższą chwilę przyglądamy się też historii młodej matki i nastolatka wyzyskiwanego przez rówieśnika. Pomiędzy tym pojawiają się różne sprawy i różne wątki: kradzieże, morderstwa, gwałty. I choć pojawiają się tu rodziny porządne, to jednak przede wszystkim kręcimy się w środowisku mocno patologicznym, gdzie przemoc i pijaństwo są na porządku dziennym.
“Wschowa, dotychczas spokojna mieścina, nagle stała się areną zbrodni i seksu. I najgorsze, że seksu nie z własnej woli.”
Przez te nagromadzenie wielu opowieści zdaje się cierpieć psychologia postaci, która momentami wydaje się nie do końca spójna. Najlepiej wykreowana została Krystyna, matka przemocowego Henryka, która zaczyna się go zwyczajnie bać, pozwala mu się krzywdzić, a jednak nie donosi na niego na policję, nie szuka nigdzie pomocy. Nie jest to zachowanie warte naśladowania, ale jednak prawdziwe - jak wiele matek pozwala, by ich dzieci pozostawały bezkarne? Na jak wiele krzywd takie kobiety pozwalają, twierdząc, że zasługują na taki los, bo przecież to one tego kogoś wychowały? To w tej postaci narasta bezsilność, desperacja, a czasami i apatia, i zobojętnienie.
Drugi obraz rodzicielstwa i bezsilności przedstawia młoda Paulina, która samotnie wychowuje swoją niespełna roczną córeczkę. To dziewczyna, która w otoczeniu patologii zachowała normalność, jednak los zsyła jej jeszcze jedną przeszkodę, której pokonać nie może. To druga, dobrze wykreowana postać, która jednak odgrywa dość epizodyczną rolę w powieści, nad czym ubolewam!
Potencjał ma też kreacja złego, Henryka, który do tej pory znany był policji z kradzieży, a my jesteśmy świadkami tego, jak jego niepohamowane przez nikogo zło, zaczyna się rozrastać. Kiełkuje mania wielkości, poczucie niezwyciężoności, a my zastanawiamy się do czego mężczyzna się posunie, zanim policji uda się go spacyfikować…
“Już od dawna czuł, że bycie złym jest dla niego czymś naturalnym. Teraz zrobił się jeszcze bardziej brutalny. Stawał się bestią. I coraz bardziej mu się to podobało.”
Tyle że policja ma zadanie niełatwe. Henryk działa w małej wiosce, gdzie mieszkańcy nie wierzą w skuteczność policji. Gdzie wszyscy wszystkich znają, czują się zamkniętą społecznością, a co za tym idzie, nie donoszą na siebie nawzajem, bojąc się nie tylko zemsty sprawcy, ale i wykluczenia. Bo przecież ze skarżypytami nikt się nie chce bawić, prawda? To przejmujący, smutny obraz takiej społeczności, która zamiast wsparcia pozwala na coraz większą samotność…
“Wystraszyła się jednak (...) reakcji mieszkańców Wschowy. Nikt z nich nie wiedział, przez jakie piekło przechodzi każdego dnia, ale do oceniania byli pierwsi.”
Jak w swoich poprzednich książkach, autor między innymi zadaje tu pytania o naturę i pochodzenie zła. Obserwujemy ludzi, którzy pozwalają sobie na coraz więcej - jedni z nich są karani, inni nie, jedni działają z żądzy zemsty, inni czują po prostu wewnętrzny przymus. Niezmiennie jednak zarodkiem zła jest sam człowiek… ale czy na pewno? W tej powieści autor rozpatruje ten temat nieco inaczej niż w kryminałach przyjęte, co może wzbudzić mieszane odczucia.
 
Poza wątkiem rodzicielstwa, bezsilności, zła i hermetyczności małej wioski, w powieści pojawia się też wątek nieco bardziej obyczajowy, romantyczny. I to właśnie on w mojej ocenie jest najsłabszym ogniwem tej powieści, brakuje mi realności, za którą tak prozę autora cenię.
“A kogo tak naprawdę obchodzi prawda? Ludzi interesuje to, co widzą.”
“Bezsilna” to powieść zbudowana ze znajomych elementów pojawiających się w twórczości Piotra Kościelnego. Mamy środowisko mocno patologiczne, w którym społeczność załatwia sprawy samodzielnie, nie miesza w to policji. Podstawowe emocje to z jednej strony bezsilność i samotność, z drugiej narastające poczucie bezkarności, które popycha do coraz większej agresji. Jest policja, która nawet w tak małej społeczności ma pełne ręce roboty. A jednak tym razem, w mojej ocenie, to wszystko razem nie zagrało, tak jak powinno. Fragmentaryczność i wielość zdarzeń, dygresyjność opowieści i niespójność charakterologiczna sporej grupy postaci dają wrażenie chaosu i poczucie, że chyba powieść nie została do końca przemyślana i dobrze rozpisana. Mimo tego, że nie jest to powieść szablonowa, to jednak też nie mogę powiedzieć, że jest bezsprzecznie udana. Znając pióro tego autora dobrze wiem, że stać go na więcej, ale w takim razie może „Bezsilna” ma szansę spodobać się tym, co prozy Kościelnego jeszcze nie znają? Ja potraktuję ją jako wypadek przy pracy i mam nadzieję, że przy kolejnej publikacji w Czarnej Owcy autor wróci do formy ze swoich wcześniejszych powieści.
“Możemy udawać, że na świecie nie ma zła, ale ono się czai w pobliżu.”
Moja ocena: 6/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
 

stycznia 14, 2025

Book tour z "Wilczycą"!

Book tour z "Wilczycą"!

Kiedy book tour z tomem pierwszym zbliża się do końca, pora by posłać w świat tom drugi! Mowa o serii kryminalnej Mieczysława Gorzki, o "Poszukiwaczu Zwłok" i "Wilczycy" - do tego pierwszego jeszcze kilka osób ma szansę (ostatnią!) się dopisać, do drugiej właśnie zapisy otwieramy! Obydwa tomy oczywiście da się też czytać niezależnie, w "Wilczycy" podstawowe informacje z tomu pierwszego autor przypomina, choć zaznaczam, że obydwa tomy opowiadają historię śledztwa w sprawie jednego seryjnego mordercy, więc w tym wypadku wiążą je nie tylko prywatne wątki postaci, ale i zagadka kryminalna. 

Komu spodoba się "Wilczyca"? Na pewno fanom szybkich, dynamicznych i wielowątkowych kryminałów. Czytelnikom, którzy nie boją się, fabularnych przeskoków w czasie i częstych zmian perspektyw w przedstawianiu rzeczywistości świata wykreowanego. Bardzo rzeczowo o tym, co przynosi "Wilczyca" opowiedział sam autor w naszym mini-wywiadzie: część pierwsza - klik!, część druga - klik!, a i ja nieco więcej o książce napisałam w recenzji (klik!) - wpadnijcie, przekonajcie się, czy to coś dla Was. 
Muszę też dodać, że tym razem w świat puszczam nie tylko dobrą kryminalną historię, ale i piękną oprawę - booktourowy egzemplarz "Wilczycy" to wydanie w twardej oprawie z obwolutą i barwionymi brzegami - naprawdę robi wrażenie!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora książki oraz Wydawnictwa Czarna Owca w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autora książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytanaksiegowa 
2. @just_to_books 
3. @justyna6353 
4. @zaczytana_daria 
5. @po_prostu_o_ksiazkach 
6. @meridaikniga (26.03-18.04)
7. @monikaormanin (21.04-13.05)
8. @jpryczek 
9. @mirkowo3 
10. @ksiazka.dobra.na.wszystko 
11. @mamazaczytana (03.07-30.07)
12. @danutabobrowicz 
13. Anna Mucha (FB) (21.08-15.09)
14. Kasia Żelazny (FB) (16.09-07.10)
15. @zaczytana_panna 
16. @czytelnia.osobista 
17. @natka_tom 
18. @annadyczko_mczas 
19. @zblogowanabiblioteczka (19.12-16.01)
20. @marza.czyta 
21. @zafascynowana.ksiazkami_ 
22. @agabalm (książka jest tu od 23.02)
23. @sylwiaaa

stycznia 02, 2025

Book tour z "Opowiem ci mroczną historię"!

Book tour z "Opowiem ci mroczną historię"!

W roku 2024 na Kryminale na talerzu zaczęły pojawiać się książki Stefana Dardy, jednego z najpopularniejszych autorów współczesnej polskiego grozy... Dlaczego więc i tym nazwiskiem nie zacząć nowego roku 2025? Myślę, że nowe wydanie zbioru opowiadań "Opowiem ci mroczną historię" będzie doskonałym wyborem na start book tourów w nowym roku - jest to zbiór dziewięciu bardzo różnych od siebie pod każdym względem krótkich form literackich - jedne przypominają krótką powieść, inne liczą zaledwie kilka stron. Jednak różnorodność to nie jedyny atut tej książki - autor w posłowiu zdradza czytelnikom kulisy powstania każdego z opowiadań, a czy nie właśnie to ciekawi nas najbardziej, poza samą fabułą opowieści? Mnie ten tytuł w minionym roku naprawdę zachwycił, dobrze więc będzie zacząć nowy rok od podzielenia się tym dobrem!

Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik!, zapraszam też serdecznie na wywiad z autorem książki - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora książki oraz Wydawnictwa Prószyński i S-ka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Jeśli Wasza opinia zawiera zdjęcie lub film, to postarajcie się utrzymać je w temacie grozy - czy będzie to miejsce, które pojawia się w opowiadaniach, albo po prostu przyprawia o dreszcz grozy, czy po prostu mroczna, klimatyczna aranżacja - decyzja należy do Was, zachęcam jednak do innowacji, bo kto wie? Może zaskoczycie mnie na tyle, że postanowię sama najlepsze zdjęcie w jakiś sposób nagrodzić... 😉
  4. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  5. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  6. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  7. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w piątek.
Książka ruszy w podróż w weekend, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria 
2. @milosniczka.kavy 
3. @jpryczek 
4. @zaczytana_kobitka 
5. @ogrodove.love.i.ksiazkove.mole
6. @books_in_blood1
7. @zbrodniaiksiazkara 
8. @malgorzatanocon 
9. @pasjonatkaksiazki 
10. @czytelnia.osobista 
11. @koszmarrrna_czytelniczka  (28.04-16.05)
12. @monikaormanin 
13. @sylwiaaa
14. @po_prostu_o_ksiazkach 
15. @ksiazka.dobra.na.wszystko 
16. Anna Mucha (FB) 
17. @marza.czyta 
18. @justyna6353 
19. @mirkowo3 
20. @just_to_books 
21. @annadyczko_mczas (16.09-06.10)
22. @zaczytana_panna (08.10-02.11)
23. @_za.czytana.bella_ 
24. @literackie_niebo
25. @zafascynowana.ksiazkami_ 
26. @zakochani.wksiazkach 
27. @pierwsza.ostatnia.strona (14.01-06.03)
28. @izabelawatola 
29. @a.kubica88 (26.03-22.04)
30. @handmadebygrazkam (książka jest tu od 24.04)

grudnia 25, 2024

Kilka pytań do... Stefana Dardy, autora "Opowiem ci mroczną historię"

Kilka pytań do... Stefana Dardy, autora "Opowiem ci mroczną historię"

Czym różni się wydanie "Opowiem ci mroczną historię" z 2024 od tego sprzed dekady, do jakiej dyscypliny sportu Stefan Darda porównuje różnice w pisaniu powieści i opowiadań, a do czego cały proces tworzenia i wydawania książki, jak mogłaby się skończyć próba napisania kolejnego świątecznego opowiadania i czy w ogóle jeszcze autor tworzy tę formę literatury, a także na jakie świąteczne dane czeka co roku najbardziej?

Zapraszam na rozmowę ze Stefanem Dardą!

Stefan Darda notka biograficzna:
ur. 1972, jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy grozy. Jego książki trzymają w napięciu, zaskakują, a także charakteryzują się umiejętnym budowaniem nastroju i wiarygodnymi wątkami obyczajowymi. Autor jest laureatem Nagrody Polskiej Literatury Grozy im Stefana Grabińskiego i Nagrody Nautilus. Był wielokrotnie nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Stefan Darda z wykształcenia jest politologiem, ukończył szkołę muzyczną w klasie fortepianu; być może dlatego nie lubi fałszu oraz fałszowania. W wolnych chwilach chodzi po górach, żegluje, pasjonuje się snookerem, a przede wszystkim dba o psa rasy husky o imieniu Brat.

Kryminał na talerzu: Co było pierwsze w Twojej twórczości – powieści czy opowiadania? Nie pytam oczywiście o kolejność wydania, bo każdy z nas może to sobie w sieci sprawdzić, a raczej o Twoje pierwsze zmagania pisarskie.

Stefan Darda: Tak naprawdę moje pierwsze próby literackie i publikacje drukiem związane były z poezją. Jeśli chodzi o prozę, to zacząłem od opowiadania, które… przekształciło się w powieść.  Sądziłem, że tekst zatytułowany „Wyręby” będzie liczył około 30 stron, jednak po napisaniu mniej więcej piętnastu z nich okazało się, że się dopiero rozkręcam. Skończyło się na liczącej ponad 300 stron książce „Dom na wyrębach”, zatem jej początek („Spojrzenie zza płotu niemal paliło plecy.”) jest równocześnie pierwszym zdaniem prozą napisanym z ocierającymi się wówczas o mrzonki myślami na temat ewentualnego wydania horroru.


W posłowiu książki „Opowiem ci mroczną historię” piszesz, żeby nie pytać Cię, co tworzy się trudniej – powieści czy opowiadania. Ale tak patrząc na Twoją całkiem pokaźną już listę publikacji, to jednak widać, że te pierwsze przeważają. Z czego to wynika?

Porównując tę kwestię do sportu, powiedziałbym, że są to dwie podobne, a jednocześnie różne dyscypliny. Tak jak, dajmy na to, biegi na 100 i 800 metrów. Tu biegniesz i tu biegniesz, ale inaczej trenujesz, inaczej rozkładasz siły. Z pisaniem opowiadań i powieści jest podobnie – w odmienny sposób konstruuje się fabułę, nakreśla klimat historii, przedstawia bohaterów i rozkłada akcenty. Odpowiadając na Twoje pytanie – po prostu w ostatnich latach przychodziły mi do głowy pomysły na dłuższe utwory; na nich właśnie się skupiałem, w nich dobrze się czułem i, aby możliwie najlepiej je przedstawić Czytelnikowi, należało skorzystać z form „długodystansowych”.


A czy w ogóle jeszcze piszesz krótkie formy? Wnioskując po wydanych książkach, to właśnie tylko do 2014 roku ukazywały się Twoje opowiadania czy to w tym jednym, autorskim zbiorze, czy w antologiach różnych autorów.

Opowiadania, które napisałem do 2014 roku, powstawały w przerwach pomiędzy pracą nad książkami. Zdarzało się wtedy, że jakieś czasopismo lub wydawnictwo zwracało się do mnie z pytaniem czy nie napisałbym czegoś do opublikowania na przykład w antologii. Jeśli akurat nie byłem zajęty pracą nad powieścią, przyjmowałem takie propozycje i w ten sposób powstała większość tekstów zamieszczonych w książce „Opowiem ci mroczną historię”. Tu dodam, że trzy ostatnie stworzyłem już tylko z myślą o tym zbiorze. Od tamtej pory nie pisałem krótkich form, ale mam to w planie. Tyle że tym razem zapewne będzie to praca nad zbiorem od początku do końca. Zapisuję sobie pomysły i pewnego razu postaram się przypomnieć sobie jak się pisze krótsze teksty, a potem spróbuję zawrzeć je w jednej książce. Mam już pewną koncepcję związaną ze strukturą tej pozycji, niemniej na razie wolałbym to jeszcze zostawić dla siebie. 


Pamiętasz jeszcze skąd przyszła potrzeba wydania zbioru „Opowiem ci mroczną historię”? Sam chciałeś zebrać swoje dotychczasowe opowiadania w jednej publikacji czy był to raczej pomysł wydawcy?

Teksty były trudno dostępne, czasem tylko w czasopismach tradycyjnych i internetowych, czasem w antologiach, zdaje się, że jedno wyłącznie w formie słuchowiska, więc zależało mi, aby moi Czytelnicy mieli możliwość zapoznania się z nimi w prostszy sposób. Tak więc zaproponowałem to wydawcy, on się zgodził, a ja uzupełniłem zbiór o trzy wcześniej niepublikowane teksty i w ten sposób powstał zbiór „Opowiem ci mroczną historię”.


Chwilę po opublikowaniu tej książki została jej przyznana Nagroda Polskiej Literatury im. Stefana Grabińskiego. Pamiętasz co wtedy czułeś? Sama jestem świeżo po lekturze „Demona ruchu” tego autora i widzę pomiędzy Waszą twórczością wiele podobieństw. 

Zawsze jest miło, gdy zostanie się docenionym i podobnie było w tym przypadku. Jeśli zaś chodzi o podobieństwa, to raczej są one przypadkowe, ponieważ wtedy dopiero zapoznawałem się z twórczością mojego wybitnego imiennika (który, tak na marginesie, podobnie jak ja, w pewnym momencie życia zamieszkał w Przemyślu). Wyjątkiem w tej kwestii jest opowiadanie zamykające zbiór („Pierwsza z kolei”), które było celowym mrugnięciem okiem do fanów związanej w ogromnej mierze z kolejnictwem twórczości Stefana Grabińskiego.

O genezę każdego z dziewięciu opowiadań składających się na „Opowiem ci mroczną historię” nie mam co pytać, bo sam z siebie wszystko zdradzasz w posłowiu książki, zatem zamiast tego może powiedz, czy przyświecała Ci jakaś myśl przewodnia w tym zbiorze, oczywiście prócz tego, że to wszystko są Twoje opowiadania i mniej lub bardziej wpisują się w gatunek grozy?

Od początku mojej literackiej przygody twierdzę, że groza w jej wszelkich odmianach i wymiarach może być doskonałym pretekstem do umieszczenia w tekście czegoś więcej niż tylko dreszczyku niepokoju. Pozwala na „przemycenie” treści pomiędzy wierszami, zapewnia możliwość nawiązania z Czytelnikiem czegoś w rodzaju metafizycznej nici porozumienia. Bardzo cieszę się, kiedy dostaję informacje zwrotne, że moje publikacje wywołują coś więcej niż tylko ciekawość tego „co będzie dalej”, gdy czasem skłaniają do przemyśleń czy też inspirują do postawienia się na miejscu bohatera utworu i pytania: „co ja bym zrobił/zrobiła na jego miejscu?”. Myślę, że dzięki temu popularna literatura może nienachalnie zachęcać jej odbiorców do głębszych przemyśleń i to właśnie zawsze mam na myśli pisząc – zarówno opowiadania, jak i powieści.   


Wspomniałam, że mamy dziewięć opowiadań, każde jest inne, są różne tematy, narracje i długości. Jesteś w stanie wskazać które opowiadanie jest Twoim ulubionym? A może odwrotnie – z którego jesteś najmniej zadowolony?

To bardzo trudne pytanie, ponieważ nakłania mnie do chwalenia lub krytykowania tego, co wyszło spod mojej ręki, no ale spróbuję… Jeśli miałbym wskazać trzy te, które lubię najbardziej, to chyba byłoby to tytułowe „Opowiem ci mroczną historię” (za to, że sporo w nim refleksji na temat przemijania), „Nika” (za to, że w jego klimat tak się wkręciłem, że później stało się ono pierwszym rozdziałem powieści „Jedna krew”) oraz „Pierwsza z kolei” (za swoją prostotę, a jednocześnie studium szaleństwa narastającego w niewielkiej przestrzeni kolejowego przedziału). Na drugim biegunie postawiłbym etiudę „Kryzys wieku średniego” (teraz napisałbym ten tekst z pewnością inaczej, w sposób bardziej rozbudowany, ale pewnie też bardziej mocny i wyrazisty).


To teraz pomówmy chwilę o nowym wydaniu, tym z końcówki roku 2024. Czy czymś się ono różni od tego z 2014?

W nowym wydaniu jest dodany krótki wstęp, w którym piszę o tym, co wydarzyło się przez tych dziesięć lat; dodatkowo mogę wspomnieć, że opowiadania przeszły nową redakcję i korektę. Nie ma natomiast żadnych zmian związanych fabułą opowiadań. Mam przekonanie, że wracanie do tekstów po latach i poprawianie ich pod kątem fabuły jest nie w porządku wobec Czytelników, którzy czytali lub mają na półkach pierwotną wersję. Dam przykład z pokrewnej branży. Jeśli zespół rockowy wydał album, to raczej nie poprawia po latach słów piosenek lub wymyślonych i udostępnionych swoim fanom linii melodycznych (zdarza się remastering i to jest OK). Na podobnej zasadzie pisarz nie powinien zmieniać fabuły opublikowanych już utworów i dobrze, aby traktował je jako odwzorowanie konkretnego etapu swojej twórczości (dopuszczalne jest ewentualnie przeprowadzenie nowej redakcji czy korekty, bo to nie wpływa na fabułę utworu). Sprawa jest prosta - jeśli nie jesteś pewien czy to, co napisałeś jest wystarczająco dobre, to wstrzymaj się z publikacją. Jeśli chcesz się poprawić, to pisz "tu i teraz" lepsze powieści albo opowiadania, zamiast zawracać głowę Czytelnikom otwieraniem tego, co już kiedyś zostało zamknięte.


Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się teraz na wznowienie tego zbioru?

Nakład pierwszego wydania jest już praktycznie wyczerpany (niewykluczone, że zostały jeszcze jakieś ostatnie egzemplarze w niektórych księgarniach), a ja chciałbym, żeby Czytelnicy, którzy być może niedawno po raz pierwszy sięgnęli po którąś z moich książek, mieli możliwość zapoznania się także z pozostałymi, wydanymi wcześniej utworami. Sam, jeśli przypadnie mi do gustu twórczość jakiegoś autora, lubię mieć możliwość uzupełnienia swojego księgozbioru o pozostałe pozycje bez korzystania z rynku wtórnego. Poza tym wierzę w opowiadania, chętnie sięgam po ten typ literatury. To świetna forma dla osób, które na lekturę akurat w danej chwili mogą przeznaczyć mniej czasu, niż zazwyczaj.  


Czy nie boisz się, że teraz odbiór tych opowiadań będzie inny, bardziej krytyczny? W końcu w niektórych z nich poruszasz tematy, których społeczeństwo jest dużo bardziej świadome – np. depresja.

Myślę, że obawy towarzyszą autorowi zawsze – niezależnie od tego czy w księgarniach pojawia się pozycja premierowa czy wznowienie, więc teraz z pewnością będzie podobnie. Co do konkretnej obawy związanej z niezwykle szybkimi zmianami, jakie nam towarzyszą, to faktycznie, opowiadanie „Ostatni telefon” napisane dzisiaj mogłoby sprawiać wrażenie opisującego przynajmniej w niektórych momentach rzeczy oczywiste. Niemniej dokładnie pamiętam proces jego powstawania i to naprawdę niesamowite, jak bardzo przez ostatnich dziesięć lat problemy związane z depresją odbiły się szerokim echem w polskim społeczeństwie i bardzo dobrze, że teraz wiemy o tej chorobie znacznie więcej niż dekadę temu. Poza tym teksty zawarte w zbiorze są chyba dość uniwersalne w swojej treści. Może z wyjątkiem ostatniego, którego akcja rozgrywa się w pociągu z przedziałami. Szybko zapomnieliśmy, że jeszcze niedawno właśnie takie składy dominowały w połączeniach dalekobieżnych, ale może z drugiej strony takie ciekawostki też mają jakąś wartość…?


Ostatnie pytanie o opowiadania dotyczyć będzie okresu, który właśnie obchodzimy – czy nie chciałbyś napisać świątecznego opowiadania grozy? Choinka i duchy? Chyba pasuje!

W zbiorze „Opowiem ci mroczną historię” znajduje się tekst „Dwie dychy na gwiazdkę”, więc poniekąd z napisania krótkiego utworu związanego ze świąteczną tematyką już się wywiązałem. Oczywiście nie zarzekam się, że kiedyś okołoświąteczny czas ponownie mnie nie zainspiruje. Tu jednak chciałbym dodać, że nie potrafię sobie wyobrazić, abym miał cokolwiek napisać „pod zbliżający się nośny temat”. Raczej jestem zwolennikiem tezy, że warto pisać o tym, co uważa się w danym momencie za najbardziej właściwe. Poza tym, biorąc pod uwagę to, że nie piszę zbyt szybko, opowiadanie, które w zamierzeniu miałbym przygotować na koniec grudnia, mogłoby zostać skończone w okolicy maja następnego roku.


Temat opowiadań mamy zakończony, ale to jeszcze nie koniec pytań – pomówmy teraz na bardziej ogólnie! Którą część tworzenia, w ogóle wydawania powieści lubisz najbardziej, a którą najmniej?

Proces od powstania w głowie pomysłu do znalezienia się książki w księgarni mógłbym porównać do górskiej wyprawy. Na początku jest idea i to jest fajne. Później zaczyna się „pakowanie” czyli zbieranie materiałów, określanie ogólnej koncepcji, kreślenie rysów bohaterów i to wszystko też jest całkiem przyjemne. Najgorszy jest chyba początek. Tak jak w pierwszych dniach wędrówki człowiek nie ma jeszcze formy, łatwo się męczy i przeraża go założona trasa, tak podczas przechodzenia przez pierwsze kilkadziesiąt stron książki również nie jest łatwo. Ale później łapie się już formę, w plecaku ubywa ciężaru i jest już całkiem przyjemnie. Później jest wisienka na torcie – zdobycie założonego celu (czyli postawienie ostatniej kropki), a następnie powrót, czyli sprawy związane z redakcją i ogólnie przygotowaniem tekstu do druku. Tym fazom pracy towarzyszy już pewne zmęczenie, ale też poczucie swego rodzaju spełnienia, więc tę część pracy też całkiem lubię (co chyba ogólnie wśród autorów nie jest przesadnie częstym zjawiskiem).


Czy każdego dnia trzymasz się jednej rutyny czy wyznajesz zasadę tworzenia, kiedy przyjdzie to sławne natchnienie?

Uważam, że nie istnieje coś takiego, jak „natchnienie” czy „wena”, więc byłoby absurdem, gdybym oczekiwał na wystąpienie tych zjawisk. Kiedyś było tak, że dobrze mi się pracowało praktycznie bez wytchnienia przez wiele dni, a potem robiłem dłuższe przerwy na regenerację. Ostatnio natomiast staram się wdrażać do pracy właśnie na zasadzie określonych, założonych na krótsze etapy dzienne, ale też na bardziej długoterminowe czasokresy. Zdaje się, że tutaj też zaczynają przeważać nawyki z moich górskich wędrówek. Zawsze byłem znany z tego, że szedłem może bardziej powoli, ale za to praktycznie nie potrzebowałem zbyt wiele odpoczynku i dzięki temu finalnie byłem w stanie dojść dalej oraz w lepszej formie niż stosując taktykę interwałową. Akurat w tej chwili uczę się tego nowego dla mnie podejścia do pisania, jest to związane z pewnymi problemami, ale myślę, że gdy już całkowicie przyswoję ten nowy styl pracy, to efekt będzie pozytywny i zgodny z założeniami.  

 
Jako pisarz grozy z pewnością trzymasz rękę na pulsie i sprawdzasz też, co tworzą inni autorzy tego gatunku. Masz może jakieś niedawne odkrycie literackie, które możesz nam polecić?

Tegoroczne moje hity to „Mój dom” Tomasza Sablika i „Obserwatorium” Jarosława Szczyżowskiego. Jeśli chodzi o kryminał, to w tym roku spodobała mi się niebanalna, precyzyjna i momentami bezkompromisowa twórczość Belindy Bauer. Oczywiście jest jeszcze tegoroczny stosik wstydu, ale może uda mi się go trochę zmniejszyć podczas świąt.  


Na koniec pytanie obowiązkowe na moim blogu, ale dostosowane do trwającego właśnie okresu świąt Bożego Narodzenia - na jakieś świąteczne danie czekasz najmocniej?

Ponieważ w moim rodzinnym domu jest tradycja, że w Wigilię się dość sumiennie pości, to z przymrużeniem oka powiem, że na pierwsze. Natomiast tak już na serio – mój wybór pada na smażonego karpia i barszcz z uszkami. Aha, no i oczywiście jest jeszcze pyszna kutia, no ale akurat na nią nie czeka się już aż tak bardzo 24 grudnia (oczywiście dlatego, że jest na końcu). Za to ten słodki frykas niesamowicie smakuje mi w kolejne świąteczne dni.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!

Wywiad przeprowadzony w ramach współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 16, 2024

Wygraj "Opowiem ci mroczną historię"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Opowiem ci mroczną historię"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Powoli wchodzimy już w okres świąteczny, a jest to czas, który z jednej strony może przynieść nieco więcej przestrzeni na lekturę, a z drugiej pewnie będą i takie momenty, kiedy od lektury będzie trzeba się móc szybko oderwać - dzisiaj przychodzę z książką, która obydwie te potrzeby spełni! Jest to nowe wydanie zbioru opowiadań Stefana Dardy pt. "Opowiem ci mroczną historię" liczące dziesięć różnej długości opowiadań i ciekawe posłowie. Od opowiadań zdecydowanie łatwiej oderwać się w połowie niż od powieści, prawda? Jest to przecież kilka zamkniętych historii w jednej książce! Każde z opowiadań niesie sobą pewnego rodzaju niepokój, ale są na tyle od siebie różne, że bez względu na to, jaką narrację grozy lubcie, tutaj ją na pewno znajdziecie! Dzisiaj lekturę tej książki chcę Wam ułatwić - zapraszam na konkurs!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Jaki rodzaj mrocznych opowieści lubisz najbardziej? Czy są to historie z naciskiem na zjawiska nadprzyrodzone, a może bardziej na lęki podskórne? Jeszcze coś innego?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 16 do 20 grudnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 23 grudnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB, autora książki (IG klik!FB klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

23.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
Wydawałoby się, że całkiem proste pytanie, a tu proszę, niespodzianka - część uczestników nie doczytała, że walczy o książkę z literatury grozy i pisała o kryminałach! Oczywiście w zgłoszeniach uaktywnili się też i ci, którzy na co dzień na profilach Kryminału na talerzu się nie pokazują, więc tak naprawdę wybór zwycięzców poszedł dziś zaskakująco szybko! 
A co z Waszymi odpowiedziami? Były różne, część woli psychologię, część strachy i duszny klimat niepokoju związany z samym miejscem akcji, a jeszcze inni lubią wszystko. Na szczęście u Dardy jest wszystkiego po trochu, więc zachęcam do lektury tej książki wszystkich, nie tylko zwycięzców :) a dzisiaj książka leci do:

Instagram:
1) @urszula.epler
Jeśli mroczne historie, to wiadomo, że King. Zjawiska nadprzyrodzone z podskórnymi lękami szczególnie gdy nie do końca wiadomo, czy to siły z zewnętrz, czy raczej projekcja psychiki bohaterów.
Tajemnica, która zmusza do zastanowienia się, co jest prawdziwe, a co dzieje się tylko w głowie, działa na mnie najmocniej (chociaż muszę przyznać, że częściej to się dzieje w filmie - choroba psychiczna w konwencji horroru to coś co tygrysy lubią najbardziej). A jeśli do tego dochodzi ponura, klaustrofobiczna sceneria, to jestem kupiona na maksa.

2) @zaczytanaksiegowa
Najbardziej preferuję mroczne historie, które zawierają dużo elementów psychologicznych, które skupiają się na wewnętrznych lękach, paranojach czy obsesji u bohaterów. Lubię jak w książkach badana jest ludzka psychika.

3) @magdalenka_55
Zdecydowanie najbardziej lubię i cenię takie mroczne historie, w których jest rozbudowany aspekt psychologiczny. Portrety psychologiczne bohaterów, skomplikowane, zagmatwane, ukryte intencje, zawiłe zakamarki ludzkiego umysłu, który zadziwia i przeraża jednocześnie. To mnie intryguje i wprowadza w pełen napięcia stan oczekiwania na każdy następny krok, ruch i dźwięk. Za zjawiskami paranormalnymi jakoś szczególnie nie przepadam, odpycha mnie też zbytnie epatowanie makabrą. Cały dla mnie smak lektury tkwi w psychice postaci, nieodgadnionej, nieprzewidywalnej, w naturze zdolnej do wszystkiego. Biorę udział z przyjemnością!

Facebook:
4) Monika Gonczar
Historie, które dzieją się po zmroku najbardziej mi się podobają, jeśli do tego dodać elementy porwania, zamknięcia i osaczenia, umiejscowione gdzieś w głębi lasu, małym miasteczku czy na odludziu, wtedy czuję, że to są książki dla mnie. Lubię, jeśli w tym mroku bohater zdaje się mieć wrażenie, że traci zmysły, a wokół dzieją się krwawe zdarzenia, czuję jakbym sama uczestniczyła w tej historii i szukała drogi ucieczki. I to w mrocznych powieściach najbardziej mnie wciąga 🫣

Blog:
5) Agnieszka Kaniuk 
Najbardziej cenię sobie mroczne opowieści wplecione w autentyczne w swoim wymiarze historię ludzkich dramatów i wstrząsających przeżyć. Wówczas wyobrażam sobie, jak ja zachowałabym się, będąc na miejscu bohaterów. To powoduje, że książkę taką czytam z towarzyszącymi mi silnymi emocjami i długo po skończonej lekturze nie mogę o niej zapomnieć.

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

grudnia 09, 2024

Wygraj "Wilczycę"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Wilczycę"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

W tym tygodniu miną dwa tygodnie od kiedy "Wilczyca" dostępna jest na naszym rynku książki. Jest to powieść kryminalna Mieczysława Gorzki, który w przeciągu ostatnich kilka lat podbił serca fanów tego gatunku i nie tylko - ostatnio zdarzają mu się też wypady w stronę fantastyki. Jednak to kryminał zostaje jego podstawą w twórczości, której ram, kiedy już się na nią decyduje, solidnie się trzyma. Jest to zatem gwarancja dobrej kryminalnej rozrywki! "Wilczyca" to tom drugi serii opowiadającej o śledztwie w sprawie seryjnego mordercy zwanego Poltergeistem, jednak uparci czytelnicy na pewno dadzą radę odnaleźć się w "Wilczycy" nawet bez znajomości tomu pierwszego, tj. "Poszukiwacza Zwłok". 

Więcej o książce możecie poczytać w mojej recenzji - klik!, a dzisiaj jako patronka tego tytułu, chcę się z Wami tym dobrem podzielić - zapraszam na konkurs z 3 egzemplarzami "Wilczycy" w miękkiej oprawie! 

By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Jak się zapatrujesz na wielowątkowe, naprawdę zawiłe intrygi - czy sprawiają ci frajdę czy wręcz odwrotnie?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 9 do 13 grudnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 17 grudnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB, autora książki (IG klik!, FB klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

17.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
No cóż, chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, jak przyznam, że w konkursie o książkę Gorzki wszyscy odpowiedzieli, że im bardziej zawiłe fabuły, tym lepiej? 😉 Ale to przynajmniej dowodzi, że wiecie po co się zgłaszacie! 
A na poważnie - cieszę się, że książka wywołuje Waszą ciekawość i mam nadzieję, że sięgniecie po nią niezależnie od wygranej. Wiele osób zgłoszonych w konkursie postawiło tylko na zgłoszenie, a przypominam, że w konkursach poza odpowiedzią liczy się też stała aktywność na profilu, ta w komentarzach szczególnie mocno. Dlatego dzisiaj książka leci do:

Facebook:
1) Edyta Kmiotek
Im zawilej tym przyjemniej rozkminiać kolejną intrygę wplecioną w historię. Wtedy nietuzinkowy styl pisarza, którym jest Mieczysław Gorzka skłania do refleksji nad zakamarkami ludzkiej duszy, poznawaniem motywów głęboko ukrytych, moralnych dylematów, zbrodni, mrocznego świata zagadek gdzie jest głębia i różnorodność, niepewność a zarazem ciekawość i ten rollercoaster emocji z każdą obracaną stroną. Jest moc i chce się więcej i więcej...a autor tak poprowadzi akcję, że na samym końcu i tak wbije nas w fotel z niedowierzaniem, bo to jest w tym najlepsze. Taka wisienka na torcie.

2) Joanna Czardyban
Bardzo lubię dobrze zagmatwane historie.
Podążam jak po nitce do kłębka poznając, domyślając się, dedykując, eliminując.
Efektem wyjście z labiryntu wątków i rozwiązanie sprawy.

Instagram:
3) @_za.czytana.bella_
Spróbujmy swoich sił 🔥 Zgłaszam się. Uwielbiam wielowątkowe i zawiłe intrygi o ile "wszystko ma ręce i nogi". Nie jest trudno stworzyć skomplikowaną, zawiłą fabułę ale mam wrażenie, że łatwo można tutaj przedobrzyć. Wtedy zamiast super wciągającej i zagmatwanej lektury mamy jeden wielki nieciekawy chaos. Także bardzo sobie cenię gdy autor potrafi zrobić zamieszanie, ale dobrze je zaplanować tak żeby wywołać w czytelniku zainteresowanie, zadziałać na jego emocjach i zaskoczyć. Takie pełne napięcia książki są moimi ulubionymi. 😍😍


Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

grudnia 08, 2024

Sylwetka szpiega w polskiej literaturze

Sylwetka szpiega w polskiej literaturze

Szpieg w literaturze - kim jest? Na jakiego bohatera jest kierowany? Czy zawsze jest to pewny siebie macho z najnowszymi gadżetami na wyciągnięcie ręki? A może jednak jest bliższy zwyczajnemu człowiekowi? Dzisiaj sprawdzimy to na przykładzie powieści trzech polskich współczesnych twórców tego gatunku - co ciekawe, cała trójka to także byli pracownicy agencji wywiadu...
 
Literatura szpiegowska sięga XIX wieku, jednak jej prawdziwy rozkwit rozpoczął się dopiero z początkiem XX wieku. Większość twórców miała własne doświadczenia związane z pracą szpiega, a swoje powieści starali się utrzymać jak najbliżej realności - zarówno w kreacjach samych bohaterów, jak i poruszanych w książkach tematów, przede wszystkim politycznych. Po II wojnie światowej gatunek ten wszedł na nowe tory - pojawił się Ian Fleming, który stworzył postać Jamesa Bonda, postać kultową, która mocno osadziła literaturę szpiegowską w szybkiej sensacji. Co ciekawe, James Bond miał swój pierwowzór w rzeczywistości – Fleming zainspirował się Serbem Dušanem Popovem, który był swego czasu podwójnym agentem oraz znanym playboyem. I tak Bond odziedziczył po nim tę cechę – zawsze stanu wolnego, zawsze w otoczeniu pięknych kobiet. Bogaty, wykształcony, z wiedzą tak szeroką, że wydaje się, jakby wiedział wszystko. Jeździ świetnymi samochodami, pije zawsze martini z wódką i prezentuje naprawdę dobre maniery. Nie da się więc ukryć – jest to bohater wyidealizowany, ktoś, kogo w prawdziwym życiu nigdy nie spotkamy, nawet w roli szpiega… A jednak Bond stał się postacią tak kultową, że po śmierci Flaminga seria ta była nadal kontynuowana, a wszystkie jej ekranizacje biły rekordy popularności. Ta popularność, ten fakt, że pewnie nie ma na Ziemi osoby, która nie znała by jego sposobu przedstawiania się („Bond. James Bond”) sprawia, że kreacja szpiega w literaturze kojarzy się z nadczłowiekiem, kimś, do kogo my sami nigdy nie dorównamy, a która sprawia, że praca szpiega staje się czymś dla zwykłych ludzi całkowicie niedostępnym.
 
Równocześnie obok serii z Bondem powstawały nadal powieści jak najbliższe realności, tworzyli je między innymi John le Carré czy Ken Follet. Ten pierwszy jest ojcem serii z Georgem Smiley’em, choć wydaje mi się, że to jednak jego osobne powieści są bardziej popularne, jak np. „Szpieg doskonały”, „Krawiec z Panamy” czy „Bardzo poszukiwany człowiek”. Nich niego szpieg jest człowiekiem rozważnym, spokojnym, na pewno nie nieomylnym, ale polegającym na swojej zwyczajnej, ludzkiej inteligencji, mający gdzieś tam w tle, albo dopiero w perspektywie jakieś normalne życie.

 
I tak płynnie przechodzimy do tego, co dzieje się współcześnie. Nadal obowiązuje podział na dwa rodzaje powieści szpiegowskich zapoczątkowanych w latach 50-tych XX wieku, ba! nawet podział się rozrasta – np. Mick Herron wprowadził postać szpiega-nieudacznika. Zebrał grono postaci szpiegów, którym gdzieś w karierze coś nie wyszło i wsadził ich do Slough House, tworząc bardzo popularną serię powieści szpiegowskich podszytych humorem.
 
A jak wygląda to na rynku polskim?
Tutaj informacji na ten temat znalazłam mniej. Na pewno w czasach PRL-u pojawiały się typowo rozrywkowe powieści szpiegowskie, których tekst kontrolowany był przez cenzurę, zatem ciężko było mówić szczerze o sytuacji politycznej… Po upadku komuny wydaje się, że gatunek przeżył spadek, dopiero od kilku ostatnich lat możemy zaobserwować ponowny jego rozkwit. Choć jak sami współcześnie tworzący autorzy mówią, ciągle tych powieści jest niewiele. Jeszcze mniej jest byłych agentów parających się teraz zawodem pisarza, twórcy literatury beletrystycznej. Ja mam jednak to szczęście, że w ostatnich latach mogłam się trochę z tym tematem zaznajomić i poznać pióro trzech polskich twórców tego gatunku, którzy dobrze wiedzą o czym piszą. I teraz kreacją ich bohaterów, ich szpiegów się przyjrzyjmy.
 

Robert Michniewicz i jego „Dolina szpiegów”


Robert Michniewicz na polskim rynku książki pojawił się dopiero w roku 2023. Na ten moment jest autorem trzech powieści, z czego dwie „Partnerzy. Początek” i „Partnerzy. Zemsta” toczą się w czasach współczesnych, a „Dolina szpiegów” to powieść osadzona w przeszłości, w czasach II wojny światowej. I tą ostatnią się teraz zajmijmy.
W „Dolinie szpiegów” poznajemy blisko dwóch podwójnych agentów. Niemca Carl von Wedla działającego na rzecz Polski oraz Lothara, który pozornie pracuje w Anglii, jednak tak naprawdę jest niemieckim szpiegiem. Autor niesamowicie dokładnie skupia się na oddaniu realiów ich pracy – towarzyszymy im podczas tajnych spotkań, podczas przekazywania informacji, akcji mających na celu zdobycie nowych materiałów, jednak wszystko to u nich jest wynikiem zwyczajnej inteligencji, sprytu i po prostu wyuczenia się fachu szpiegowskiego. Mimo pozornych podobieństw, te dwie postacie stają w stosunku do siebie po przeciwnych stronach barykady, i to nie tylko pod względem państwa, któremu tak faktycznie służą, ale przede wszystkich w ocenie kompasu moralnego. Carl to postać mocno pozytywna, nawet w momencie, gdy nawiązuje romans z kobietą, od której może wyciągać informacje potrzebne Polsce, to nie traktuje jej przedmiotowo, a faktycznie zaczyna tworzyć z nią związek, dba o nią, o jej bezpieczeństwo i nie ma w tym nic w formie ochrony aktywów. Carl również dostarcza czytelnikowi wielu ciekawych przemyśleń dotyczących moralności szpiega – zastanawia się nad pojęciem zdrady, wierności, służby w imię większego dobra. To zwyczajny, bardzo ludzki, obarczony bardzo zrozumiałymi dylematami mężczyzna.
“(...) obaj przyczynili się do śmierci i nieszczęść wielu ludzi. Czy takie analizy miały jakikolwiek sens? Człowiek nawet jeśli ma cel obiektywnie pozytywny, to zawsze będąc szpiegiem, dopuszcza się zdrady: ojczyzny, narodu, przyjaciół, również tych, których kocha.”
Z kolei Lothar działa w imię własnego dobra, z pobudek czysto egoistycznych. Jego praca wygląda tak samo jak Carla, również wiąże się z kobietą w celu zdobycia dodatkowych informacji, jednak on przedstawia tu bohatera negatywnego, tego mocno narcystycznego, mocno skupionego tylko na sobie mężczyznę. Jego cel? Wzbogacenie, może sława? Niestety i ta postać jest bardzo bliska psychologiczne osobom, które faktycznie można spotkać na swojej własnej drodze…
 
A co sam Michniewicz mówi o szpiegach?
„Ocena agenta, inaczej szpiega, nie zależy od jego motywacji czy jak my mówimy od podstawy współpracy. On ma być po prostu skuteczny. I czy robi to dla pieniędzy czy z przekonania lub z ideologicznych pobudek, to nie ma znaczenia. W końcu są również agenci pracujący tylko dlatego, że mamy na nich materiały kompromitujące. Czyli są to moralnie źli ludzie, ale z punktu widzenia służb wywiadowczych, jeżeli dostarczają dobrych i wiarygodnych informacji, to reszta nie ma znaczenia.”
 
Zatem mimo iż Michniewicz zabiera nas w całkiem inny świat, przenosi nie tylko w przeszłość, ale w rzeczywistość całkowicie inną, wojenną, to jednak jego kreacje postaci są bardzo bliskie realności, spójne psychologicznie, stanowiące swoje lustrzane odbicie. Szpieg jest sprytny, jest inteligentny i uważny, potrafi wykorzystywać okazje, ale pozostaje w tym bardzo ludzki.

 

Vincent V. Severski i seria „Sekcja”


Vincent V. Severski to autor, który trzyma się przede wszystkim czasów współczesnych. Debiutował w roku 2011 pierwszą częścią serii „Nielegalni”, która doczekała się ekranizacji. Aktualnie na koncie ma dziesięć powieści, z czego sama miałam przyjemność poznać jego drugą serię szpiegowską Sekcja, która czytaliśmy w poprzednim roku w ramach maratonu #miesiączamętu. Seria składa się z czterech tomów: „Zamęt”, „Odwet”, „Nabór” Dystopia”, jej akcja osadzona jest w czasach współczesnych, toczy się w Polsce i na Wschodzie, a bohaterów-szpiegów mamy całe grono! Są więc i postacie męskie, i kobiece, o bardzo różnych charakterach, o bardzo różnych biografiach, ale łączy je jedno – wszystkie te kreacje są wiarygodne – do teraz pamiętam, jak w czasie lektury „Zamętu” uderzyły mnie emocje szpiega, który po raz pierwszy miał do kogoś strzelić, i na pewno nie było to podniecenie, a wątpliwości i lęk. Autor mimo tego, że jego postacie są nośnikiem historii, to jednak są i momenty, kiedy to ich biografie grają pierwsze skrzypce, a choć często dzieciństwo szpiegów nie przebiegało całkowicie normalnie (dzięki czemu mają różne kontakty), to jednak są to ludzie, którzy poza pracą szpiega, żyją normalnie, czują normalne emocje – zakochują się, przywiązują. Cała Sekcja tworzy tak naprawdę rodzinę, a w ostatnim tomie autor dosyć wyraźnie oddaje głos kobietom. Bardzo ciekawą kreację jest też Roman, który jest takim ojcem agentów Sekcji – on czuwa, on się nimi opiekuje, dba o ich bezpieczeństwo, o stały kontakt. Oczywiście poza ukazaniem bardzo ludzkich emocji postaci i typowych, szybkich akcji szpiegowskich w powieści nie brakuje, ale znowu – tu nie działa żadna nadprzyrodzona siła, a spryt, szukanie dobrych okazji, w tym wypadku także praca zespołowa! I zwyczajne przygotowanie do zawodu.
„Są dwa rodzaje szpiegów, uważał. Tacy, którym wydaje się, że są najlepsi, i tacy, którzy myślą, że im się uda. Jedni i drudzy się mylą, bo obu gubi to samo – arogancja.”
 

Marcin Faliński i „Obietnica zdrady”


Marcin Faliński w porównaniu do działalności pisarskiej poprzednich dwóch autorów, stoi w środku – tworzy od 2019 roku, na swoim koncie na siedem powieści, z czego pięć napisanych w duecie – trzy z Markiem Kazubalem, dwie z Rafałem Barnasiem. Czas akcji jego powieści osadzony jest różnie, najczęściej są to dwa czasy przeplatające się – sięga aż do czasów II wojny światowej, ale także do jak najbardziej aktualnej rzeczywistości. W zależności od książki nacisk na bohaterów jest różny, czasami jest to grupa, czasami jeden bohater, jednak jest postać, która przewija się przez wszystkie te siedem powieści – to Marcin Łodyna, którego poznajemy od czasów młodości, aż do teraz, do jego emerytury. W najnowszej książce autora „Obietnica zdrady” to właśnie Łodyna gra pierwsze skrzypce i jest to postać całkowicie, chyba najbardziej z wszystkich opisywanych tutaj postaci, zwyczajnie ludzka. Marcin polega przede wszystkim na spostrzegawczości, intuicji i kontaktach, dobrze dedukuje, ale też potrafi wpakować się w kłopoty. Najczęściej ratuje go po prostu szybka reakcja, refleks. Łodyna to człowiek, który nie boi się interweniować i jest dobrym aktorem, na poczekaniu wymyśla dobre bajeczki, który pozwalają mu zrealizować misję. Czytelnik go obserwujący widzi jednak jego rozterki, widzi, że nieraz sam nie wie czy np. jest śledzony czy nie, czy ma gdzieś za kimś pójść czy lepiej nie, co sprawia, że jest to bohater nam bardzo bliski, bardzo prosty do zrozumienia, bo mimo zawodu, dręczony takimi samymi pytaniami, z jakimi i my się mierzymy. To po prostu normalny człowiek, może trochę pracoholik, bo i na emeryturze nie może sobie działań odmówić 😉
“Ja myślę, że nie możesz żyć bez adrenaliny.”
 

Zatem jakie cechy posiada dobry polski szpieg? 

Biorąc pod uwagę powyżej wymienione, wygląda na to, że polski szpieg we współczesnej literaturze ostatnich lat to zwyczajny człowiek borykający się z tym, z czym i my się borykamy. Może ma fundusze Agencji na podróże po krajach, ale nie zatraca się w swojej wyjątkowości, w tym, jak wiele ma do dyspozycji dzięki swojej pracy (no, może prócz negatywnej kreacji Lothara). Są to ludzie po prostu sprytni, inteligentni i uważni, chętni do nauki, posiadający mały talent aktorski, bo przecież nieraz po przykrywką muszą wcielać się w kogoś innego. Jednak mimo różnych akcji nie sprawiają wrażenia nadludzi jak to jest w przypadku Bonda, są tu i teraz, a ich praca, to owszem, ważna część ich życia, ale jednak nie jedyna, gdyż związki prywatne, emocjonalne też są w ich życiu obecne. Wszystko to sprawia, że czytelnik jest je w stanie zrozumieć, a dzięki temu zrozumieniu, wraz z nimi współodczuwać. A czy nie takich emocji w literaturze szukamy?



Artykuł powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!