Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2021. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki2021. Pokaż wszystkie posty

października 19, 2023

"Nabór" Vincent V. Severski

"Nabór" Vincent V. Severski

Autor: Vincent V. Severski
Tytuł: Nabór
Cykl: Sekcja, tom 3
Data premiery: 24.03.2021
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 824
Gatunek: powieść szpiegowska
 
Vincent V. Severski to były oficer polskiego wywiadu, który w tym roku zmienił moje postrzeganie gatunku powieści szpiegowskiej, mimo że sam na polskim rynku książki działa od ponad dekady. Mnie długo czasu zajęło zdecydowanie się na lekturę, więc mam nadzieję, że dzięki moim recenzjom innym czytelnikom ułatwię decyzję – jeśli tylko lubicie czytać dobrą literaturę, to w prozie Severskiego odnajdziecie się bez problemów! Autor tworząc swoje powieści korzysta z własnego doświadczenia pracy w polskim wywiadzie, ale robi to w sposób bardzo ludzki, skupiony na człowieku, przez co każda jedna książka jest niesamowicie przejmująca. „Nabór” przez dwa i pół roku uznawany był za ostatni tom serii Sekcja, miała to być trylogia. I naprawdę nie wiem jak czytelnicy mogli się z tym pogodzić! A może właśnie to, że za moment pojawi się jednak tom czwarty pt. „Dystopia” oznacza, że pogodzić się nie mogli? Ja na pewno bardzo się cieszę, że cały cykl czytam jednym ciągiem, w październiku, w którym bawimy się w akcji #miesiączamętu!
O poprzednim tomach możecie poczytać tu: „Zamęt” – klik!, „Odwet”– klik!
 
Tajna grupa wywiadowcza Sekcja została rozwiązana, oficjalna władza polska nastawiona jest bardzo negatywnie do jej byłych członków, premier i szef wywiadu skupiają się na tym, by postawić Romana, szefa Sekcji, w stan oskarżenia. Dowodów przeciwko niemu jednak brak, ale kto powiedział, że politycy grają czysto? Roman w tym czasie oddaje się podróżom po świecie ze swoją nową partnerką, a pozostali członkowie Sekcji również zajęli się swoimi sprawami, choć ewidentnie tęsknią za wspólną pracą. Pewnego wieczoru spotykają się wszyscy w knajpce, Ela i Witek przyprowadzili na nie swoich znajomych z Wydziału Q - Konrada i Sarę, którzy opowiadają o członkach swojej grupy, którzy jakiś czas temu zostali porwani przez Irańczyków. Szybko okazuje się, że to chyba nie mrzonki, że faktycznie jeszcze mogą żyć, więc dawny Wydział Q i Sekcja łączą siły, by wspólnie, po cichu i bez angażowania oficjalnej władzy samodzielnie rozwiązać tę sprawę... Nie jest to jednak łatwe, gdy polskie służby wiszą im nad głowami, a w mediach huczy od coraz bardziej napiętych stosunkach z Iranem, zaraz może wybuchnąć wojna...
 
Książka rozpisana jest na 134 króciutkie rozdziału i finał. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator wszechwiedzący naprzemiennie przygląda się grupie postaci – Monice, Dimie, Romanowi, Marii, która nadal pracuje w wywiadzie, Jaganowi, który jest rosyjskim płatnym zabójcą i Irańczykom szykującym zamach w Polsce... Styl powieści jest wyjątkowy, czuć w nim, że autor język polski kocha i szanuje, czuje jego rytm i nie musi się uciekać do wulgarności, by zrobić na czytelniku wrażenie. Jest skupiony na postaciach, to na ich emocjach, ich motywacjach buduje swoją historię, skrupulatnie, acz w krótkich kluczowych słowach ujmuje to, co w ich odczuciach najważniejsze. To prawdziwy dar, niewielu pisarzy tak potrafi.
 
Mimo tych rewelacyjnych kreacji postaci, których losy śledzimy z ciekawością, którym kibicujemy i do których naprawdę mocno się przywiązujemy, to jednak pozostają one nośnikiem historii. Historii wielowątkowej, skrupulatnie dopracowanej, bo choć zajmuje ponad 800 stron, to nie ma w niej nic zbędnego. Intryga skupia się na dwóch tematach: tego, co dzieje się w Iranie i jak to może wpłynąć na Polskę (czyli planowane zamachu i wątek jeńców) oraz tego, co dzieje się w polskim wywiadzie, który zamiast skupiać się na zadbaniu o polski interes na rynku światowym, skupia się na wewnętrznej walce o władzę i ukaraniu tych, którzy nie popierają jedynej i rządzącej partii. To gorzkie spojrzenie na to co dzieje się na polskiej scenie politycznej, ale wydaje się w pełni prawdziwe, nie ma tu raczej miejsca na niedomówienia...
Mimo że sama raczej nie śledzę tego, co dzieje się na politycznej scenie polskiej i światowej, to w tym tomie wyjątkowo mocno miałam wrażenie, że książka bliska jest realności, tego co naprawdę się działo i tego, co podziać się mogło.
„Nie można pomóc wszystkim. Jeśli jednemu pomagasz, to innemu szkodzisz. Musisz się zdecydować. Pomagaj sprawiedliwym, uczciwym, mądrym.”
I tak postacie dzielą się tu na dwie grupy: tych, działających bez względu na prawo i dobro społeczne, chcących po prostu jak najdłużej być u władzy i jak najwięcej na tym skorzystać, działających na zasadzie rączka rączkę myje, i tych zwyczajnie i po ludzku dobrych, dla których dobro społeczeństwa jest najważniejsze, którzy nie wahają się działać, kiedy pojawia się choć ślad nadziei, że mogą uratować, tych, którzy wraz z nimi działali w dobrym imieniu państwa. Oczywiście w każdej grupie pojawiają się skrajności, ale największą skrajność przejawia grupa trzecia – Irańczycy, zamachowcy, którzy w imię swojego kraju i religii chcą odebrać innym życie i zrobią wszystko, by ten cel osiągnąć.
„Czuł się źle, wiedząc, że musi ją zabić, ale cóż znaczy jedno życie w obliczu tego, co wkrótce się stanie, kiedy cierpieć i ginąć będą tysiące kobiet i dzieci. Przeżył to w Iraku. Tak właśnie myślał za każdym razem, gdy musiał kogoś zabić. Uważał, że w dzisiejszych czasach nie ma już niewinnych, bo każdy staje po którejś ze stron, choćby z powodu miejsca urodzenia.”
Autor w „Naborze” przegania nas przez różne kraje, różne narodowości, różne ludzkie charaktery. I jest to przygoda niezwykła, usiana niespodziankami, zaskoczeniami, szybką akcją i szybkimi decyzjami, wyścigiem kto wygra, która strona okaże się sprytniejsza. Czytelnik przygląda się tym rozgrywkom, ale mimo że postacie nie zawsze podejmują dobre decyzje, to dobrze wie, po której stronie powinien stać. Obraz świata polityki, jaki autor maluje, jest smutny i przerażający, ale niestety jakże prawdziwy, a fanatyzm religijny przeraża jeszcze mocniej i uświadamia, że przez takich zagorzałych fanatyków, każdy przypadkiem może stać się ofiarą. To przerażające jak łatwo ludzie dają sobie w głowach namieszać.
„Nabór” to książka porywająca, dogłębnie przemyślana i solidnie zbudowana, tak że czytelnik mocno wiąże się z pozytywnymi postaciami i z całego serca im kibicuje, choć sam autor w ogóle ich nie oszczędza. Cieszę się, że sama już pod ręką mam tom czwarty, choć nie ukrywam, że po tym, co podziało się z postaciami w tym, trochę boję się na jakie niebezpieczeństwa autor wystawi ich w tomie kolejnym.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca w ramach #miesiączamętu.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 03, 2023

"Ukryte na widoku" Jeffrey Archer

"Ukryte na widoku" Jeffrey Archer

Autor: Jeffrey Archer
Tytuł: Ukryte na widoku
Cykl: detektyw William Warwick, tom 2
Tłumaczenie: Justyna Zgierska
Data premiery: 26.10.2021
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 312
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminalna
 
Jeffrey Archer to brytyjski autor powieści kryminalnych i sensacyjnych, który publikuje od końcówki lat 70tyh XX wieku. Jego książki wydawane są w ponad setce krajów, tłumaczone na około 50 języków, sprzedały się w prawie 300 milionach kopii. Wiele z jego książek zostało zekranizowanych, a największą popularnością, przynajmniej jeśli chodzi o rynek polski, cieszy się cykl Kroniki Cliftonów. Ja jednak na zapoznanie z piórem autora wybrałam jego najnowszy cykl o detektywie Williamie Warwicku. Ukazuje on się u nas od 2020 roku, po jednym tomie na rok, jednak ja sięgnęłam po niego dopiero teraz, gdy na horyzoncie pojawiła się zapowiedź tomu czwartego pt. „Po moim trupie”, który ukazać na się dokładnie za tydzień, 10 października. Cieszę się, że czytam serię jednym ciągiem i po kolei, choć za mną dopiero dwa tomy! Od razu też zaznaczam – kolejność chronologiczna przy tej serii będzie najlepsza, przynajmniej jeśli chodzi o te dwa pierwsze tomy, gdyż już wiem, że opisują po części sprawy mocno ze sobą powiązane. Piszę „najlepsza”, bo w tomie drugim jest ekspresowy skrót kwestii opisanych w „Nic bez ryzyka” (recenzja – klik!), więc jeśli ktoś bardzo chce, to prawdopodobnie da się też czytać bez jego znajomości.
 
Historia „Ukryte na widoku” rozpoczyna się od razu po wydarzeniach z tomu pierwszego. William Warwick właśnie zdał egzamin na detektywa sierżanta i zostaje przydzielony do nowego wydziału – teraz zajmować się będzie przestępstwami skupionymi wokół narkotyków. Podczas jednej z akcji przypadkowo trafia na swojego dawnego znajomego z podstawówki, który raczej nie darzy go sympatią: William ujawnił jego kradzieże ze sklepiku szkolnego, przez co chłopak wyleciał. Teraz zajmuje się dilowaniem, co William wykorzystuje – oferuje mi pomoc w zamian za kilka informacji. Informacji, które mają im pomóc zamknąć największego gracza na rynku produkcji narkotyków oraz oszusta Faulknera, którego Williamowi do tej pory nie udało się wpakować do więzienia. Szybko się okazuje, że żadna z tych spraw nie będzie specjalnie prosta, a William po raz kolejny będzie potrzebował swojego ojca i siostry na sali sądowej.
 
Książka składa się z 28 rozdziałów opisujących historię rozpoczynającą się w kwietniu 1986 i trwającą prawie rok. Rozdziały podzielone są na scenki, co nadaje książce dynamizmu, a czytelnikowi pozwala na wygodną lekturę. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który w większości wypadków podąża za Williamem. Styl powieści jest bardzo przyjemny, taki klasyczny, lekki z nutkami humoru w dialogach, przez co całość czyta się niezwykle przyjemnie. Język jest odpowiednio dostosowany, nie musi być specjalnie postarzany, po prostu jest elegancki. Bardzo lubię tak pisane lektury!
 
Choć na tylnej stronie okładki książki widnieje zdanie, które otwierało tom pierwszy („To nie jest powieść detektywistyczna, to jest opowieść o detektywie...”), to jednak w tym tomie sprawy kryminalne grają pierwsze skrzypce, życia prywatnego Williama w porównaniu do tomu pierwszego jest mniej, choć oczywiście nie znika całkowicie – jest trochę o rozwoju jego związku z Beth, William wkracza na nową drogę w życiu prywatnym, przygotowuje się do nowych ról. A jednak to praca jest tym, co mocno go zaprząta. Beth zdaje się to rozumieć, ale czy da radę wytrzymać tak przez całe życie? William, mimo niskiego stopnia i młodego wieku, mocno angażuje się w śledztwa, a że jest człowiekiem bystrym i inteligentnym, to faktycznie odgrywa w nich znaczącą rolę. Jest dobrym detektywem podążającymi za ideami – w tym tomie po raz pierwszy mocno zderzy się z rzeczywistością, przekona, że nawet po stronie dobrych znajdą się czarne owce.
W „Ukryte na widoku” pojawia się również nowa postać w zespole, Paul Adaja, który reprezentuje mniejszości etniczne. Wraz z siostrą Williama, która jest osobą homoseksualną (i w tym tomie jej partnerka już jest trochę bardziej widoczna) podkreślają sytuację takich mniejszości w Anglii lat 80tych. To wątki poboczne, ale dla współczesnego czytelnika ważne i zauważalne.
 
Intryga kryminalna wydaje się być podzielona na dwie – w pierwszej połowie skupiamy się głównie na Faulknerze, który w poprzednim tomie dokonywał przekrętów ze sztuką, teraz próbują go zamknąć przez narkotyki. To wytrawny, sprytny gracz, z szemranym prawnikiem ,więc bardzo trudno ich pokonać. Ich przepychanki słowne w sądzie są naprawdę fascynujące! Druga sprawa skupiona jest na baronie narkotykowym i tu już mamy typową pracę śledczą - jest długa obserwacja, tropienie, w końcu wielka dynamiczna finalna akcja. Obydwie historie ładnie się zgrywają, a to, że przyglądamy im się od początku do końca, od pierwszego zgłoszenia do ogłoszenia wyroku na sali sądowej, jest dla mnie naprawdę dużym plusem powieści. Historia, mimo że prowadzona tempem spokojnym, wciąga i ciekawi, czyta się z przyjemnością.
 
Jeffrey Archer po raz kolejny zdołał stworzyć przyjemną klasyczną powieść detektywistyczną z pasującą do tego delikatną nutką sensacji w czasach, gdy większość autorów stawia na współczesny, mocny i szokujący kryminał. Z „Ukryte na widoku” wylewa się wręcz ta brytyjska dusza, ten świetny klimat, który sprawia, że historię z książki ogląda się w wyobraźni jak stary, angielski film. Mimo że sama lubię serie, których tomy można czytać oddzielnie, to tu kontynuacja wątku z „Nic bez ryzyka”, ciągła obecność historii związanej z przekrętem dotyczącym sztuki, znajomości postaci z tamtymi bohaterami z tym związanymi, sprawdziła się naprawdę dobrze, daje poczucie jednej całości, ciągłości historii. Może trochę zabrakło mi tu większego nacisku na życie prywatne bohatera, ale i tak bawiłam się naprawdę dobrze! I cieszę się, że zaraz sięgnę po kolejne tomy, jestem ogromnie ciekawa dalszych przygód bohatera!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 12, 2023

"Nic tu po was" Kevin Wilson

"Nic tu po was" Kevin Wilson

Autor: Kevin Wilson
Tytuł: Nic tu po was
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 25.08.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 328
Gatunek: literatura piękna
 
Książka „Nic tu po was” z początku przyciągnęła mój wzrok – ziarnista, jakby rysunkowa grafika, minimalizm i twarda oprawa, to coś obok czego nie mogłam przejść obojętnie. Opis książki, w którym wspomniane są dzieci stające w płomieniach oraz okładkowe polecajki obiecujące cudowną, zabawną i surrealistyczną powieść sprawiły, że nie miałam wątpliwości – to musi być dobre. I tak, naprawdę było!
Kevin Wilson to amerykański nagradzany autor z czterema powieściami na koncie i dwoma zbiorami opowiadań. U nas na polskim rynku na razie ukazały się dwie jego książki: „Rodzina na pokaz” w 2012 roku oraz „Nic tu po was” w 2021.
 
Ameryka 1995 roku. Dwudziestoośmioletnia Lillian dostaje od swojej przyjaciółki z czasów szkolnych propozycję – może się wyrwać ze swojego biednego życia, pracy na dwa etaty za najniższą z możliwych stawek i mieszkania razem z problematyczną matką, czego szczerze nienawidzi i zamieszkać w luksusach z nią, tak by niczego jej nie brakowało, w zamian za opiekę na dwójką jej pasierbów. Madison to piękna, bardzo zajęta kobieta, która wyszła za mąż za starszego od niej mężczyznę, gubernatora, który miał pod opieką dzieci z poprzedniego małżeństwa. Madison niedawno sama stała się matką, jednak z pasierbami się nie dogaduje. Lillian ma w tym pomóc, nie wie jednak, że dzieci są niezwykłe – w przypływie silnych emocji ich ciała stają w płomieniach. Cóż, przypadłość bardzo problematyczna dla tych, którzy przede wszystkim dbają o swój nieskazitelny publiczny wizerunek… Czy Lillian zdoła zapanować nad dwójką ognistych dzieci?
 
Książka składa się z 12 rozdziałów podzielonych na króciutkie podrozdziały. Dodatkowo rozłożenie tekstu na stronie jest szerokie, przez całość czyta się naprawdę wygodnie. Ogólnie książka wydana jest naprawdę ładnie, okładkowa grafika, wklejki – wszystko dobrze przemyślane, tworzy jedną spójną, bardzo przyjemną dla oka całość.
Historia prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego przez Lillian w bardzo oryginalnym stylu – prostym, ale ironiczno-zabawnym, momentami sarkastycznym.  Język prosty nadaje poczucie normalności tak niezwykłej historii, humor sprawia, że do tematów podchodzimy z lekkością, mimo że wcale lekkie nie są.
„(…) żyłam życiem, w którym ciągle miałam mniej, niż chciałam. Więc zamiast chcieć więcej, zmuszałam się do tego, żeby chcieć jeszcze mniej, i z czasem nie chciałam już niczego, nawet jedzenia czy powietrza. Pragnęłam jedynie być duchem, bo wtedy wszystko by się skończyło.”
W książce spodobała mi się kreacja Lillian – prostej dziewczyny, która w pewnym momencie życia chciała od niego więcej, a jednak dostała mniej. Nie udało jej się wyrwać z życia narzuconego przez matkę, która ciągle była nią rozczarowana. Lillian, mimo że nigdy dziećmi się nie opiekowała, dobrze więc wie czego dzieciakom trzeba – uczucia, zainteresowania i miłości, co daje im od razu, gdy na to pozwalają.
Jej relacja z Madison jest dosyć dziwna, łączy się skomplikowana przeszłość. Lillian zdaje się zafascynowana swoją przyjaciółką, zabiega o jej uwagę, a każdy jej przejaw traktuje z namaszczeniem, co zdaje się trochę toksyczne. A przynajmniej tak jest na początku.
„- (…) Znasz kogoś, kto idealnie wychował dzieci? Wymień mi nazwisko chociaż jednego rodzica, który w jakiś sposób nie zepsuł swojego dziecka.
- Nie wiem, nikt nie przychodzi mi do głowy.
- Bo nikogo takiego nie ma.”
Nie da się ukryć, że jednak to dzieci stające w płomieniach są najbardziej oryginalnymi postaciami tej książki. Dzieci, które przez to jakie są, są odrzucane nawet przez swoich rodziców. Dzieci z trudną przeszłością, które nigdy nie mogły być po prostu sobą, które dla otoczenia są utrapieniem. Dopiero Lillian patrzy na nie tak naprawdę, stara się dowiedzieć czego one potrzebują. To coś, czego do tej pory nikt dla nich nie zrobił.
 
Fabuła toczy się niespiesznie, czytelnik zgłębia się w opowieści, wspomnienia i relacje z opieki nad dziećmi, w pełni oddając się jej uważnemu, prostemu komentarzowi narratorki. Wielu czytelników określa książkę jako statyczną, dla mnie jednak to nie jest minus – przecież nie musi się wiele dziać, żeby książka była interesująca, prawda? Dla mnie ważna jest głębia i tematy, o których opowiada, i to mnie w niej w pełni usatysfakcjonowało.
„Bycie bogatym ma mnóstwo plusów, ale najlepsze jest to, że możesz powiedzieć niemal wszystko i jeśli tylko powiesz to z przekonaniem, bez mrugnięcia okiem, ludzie nie spoczną, dopóki ci nie uwierzą.”
Bo tematów jest tu naprawdę dużo i każdy warty rozważenia. Poczynając od wychowania swoich i nieswoich dzieci, przez nierówne relacje przyjacielskie aż po pogoń za karierą i sztucznym obrazem samych siebie. A co z tymi płomieniami? No właśnie, jakie znaczenie za nimi stoi? Nie da się ukryć, że chodzi o dzieci pokrzywdzone, które w momencie, gdy nie spełniły oczekiwań rodziców, zostały odstawione na plan drugi…
 
Podsumowując, „Nic tu po was” w pełni spełniła moje oczekiwania – to zaskakująca proza niosąca powiew świeżości, mimo że tematy jakie porusza nie są ani nowe, ani łatwe. Ale to, w jak oryginalny sposób są tu przedstawione, z jaką czułością opisane, jest naprawdę zaskakująco dobre. Gorąco polecam lekturę tym czytelnikom, którzy szukają lekko surrealistyczno-zabawnych, ale i do bólu prawdziwych historii!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Agora!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 03, 2023

"Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna" Ałbena Grabowska

"Uczniowie Hippokratesa. Doktor Anna" Ałbena Grabowska
Autor: Ałbena Grabowska
Tytuł: Doktor Anna
Cykl: Uczniowie Hippokratesa, tom 2
Data premiery: 11.09.2021
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 496
Gatunek: powieść historyczna / obyczajowa
 
Ałbena Grabowska to jedna z polskich autorek, której książki doczekały się serialowych ekranizacji. Ogólnopolską sławę przyniósł jej cykl „Stuleci Winnych” o jednej z podwarszawskich rodzin, których losy obserwujemy od okresu I wojny światowej po czasy współczesne. I to właśnie te tytuły doczekały się ekranizacji, która przed ekrany przyciągnęła miliony. Poza tą serią autorka na swoim koncie ma kilka innych osobnych powieści, książki dla dzieci, a także dwie inne serie: Alicję w krainie czasów oraz Uczniów Hippokratesa – wszystkie zdają się utrzymane w konwencji historyczno-obyczajowej, jednak ta ostatnia to zdecydowanie coś więcej – to również bogato przedstawiona historia medycyny. Dwa pierwsze tomy osadzone zostały w XIX wieku, „Doktor Bogumił” to część otwierająca (recenzja – klik!) osadzona w połowie wieku, „Doktor Anna” to tom drugi toczący się jakieś dwadzieścia lat później. Tom trzeci, ostatni pt. „Doktor Zosia” toczy się już w XX wieku, przed i w czasie II wojny światowej. Jak sam autorka podkreśla, ten cykl to jej hołd dla medycyny w pojęciu ogólnym, jak i jej mentorów, z którymi miała przyjemność współpracować w czasie swojej kariery medycznej.
 
Fabuła tomu drugiego skupia się na postaci tytułowej doktor Anny Tomaszewicz-Dobrskiej, którą czytelnik poznaje w momencie przyjazdu do Warszawy, w tamtym czasie znajdującej się pod zaborem rosyjskim. Anna jest młodą lekarką, która dyplom z medycyny zdobyła w Zurychu, jednak leczyć chciała w Polsce. Niestety nie było to łatwe, gdyż Towarzystwo Lekarskie sprawujące nadzór nad lekarzami w Warszawie nie jest skłonne pozwolić jej praktykować, a już z pewnością nie chce pozwolić na pracę w szpitalu. Anna jednak jest zdeterminowana by leczyć, by wydeptać nową ścieżkę w konwenansach społecznych, którą będą mogły podążać za nią inne kobiety i udowodnić, że kobieta to nie płeć głupsza, tak samo nadaje się na lekarza jak tak absorbujący sobie to prawo mężczyźni. Annie przyjdzie zmierzyć się z niesprawiedliwym postrzeganiem społecznym, z szowinizmem i biurokracją, jednak to ona jako pierwsza zostanie polską, praktykującą lekarką. Jak uda jej się tego dokonać?
 
Książka składa się ze wstępu do autorki, w którym króciutko wprowadza czytelników w rolę kobiet w medycynie w XIX i XX wieku i tłumaczy co w powieści jest prawdą, a co fikcją literacką, z siedmiu rozdziałów i epilogu przedstawiających fabularyzowana historię Anny, a każdy rozdział poprzedzony jest historią prawdziwych naukowych odkryć, również w liczbie siedmiu. W tym tomie autorka przybliża nam sylwetki dwóch kobiet: Elizabeth Blackwell i Florence Nightngale oraz pięciu naukowców: Charlesa Darwina, Louisa Pasteura, Josepha Listera, Feliksa Hoffmanna i Wilhelma Röntgena. Od razu warto też zaznaczyć, że Anna również istniała naprawdę i była pierwszą dyplomowaną lekarką na ziemiach polskich.
Wróćmy jednak do budowy powieści. Każdy rozdział przedstawiający historię Anny otwiera skrót wydarzeń, które w rozdziale zostały opisane (sama taki sposób przedstawienia znam z klasycznych kryminałów, zakładam jednak, że był to popularny zabieg w literaturze dawnej). Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego zarówno podczas przedstawienia historii Anny, jak i fragmentów o medycznych odkryciach, narrator podąża za opisywanymi postaciami, jest wszechwiedzący. Styl powieści jest niesamowicie przyjemny, delikatnie stylizowany na opisywane czasy, dialogi poprowadzone są perfekcyjnie, a opisy miejsc i zdarzeń dokładne i urokliwe. W powieści czuć lekkość pióra autorki, jest rytmicznie i bardzo płynnie.
 
Już w tomie pierwszym zachwycałam się nad tym, jak autorka świetnie oddała tło historyczno-społeczne opisywanych czasów, tu nie jest inaczej. Po pierwsze, szokujące jest to, jak zaledwie 150 lat temu wyglądała medycyna – brak wiedzy o zarazkach, odkażaniu, sprawiały, że tak naprawdę nigdzie nie zachowywano odpowiedniej czystości, a pacjenci umierali w wysokiej gorączce nawet po przeprowadzeniu udanej operacji. Dlatego też w tym tomie tak ważne jest opisane odkrycie Listera, który postulował, by narzędzia chirurgiczne wygotowywać, a wszystko wkoło odkażać kwasem karbolowym. Po drugie, świetnie i bardzo dokładnie opisane jest postrzeganie kobiet w kręgach naukowych – jak było im ciężko, jak na każdym kroku spotykały się z wyśmiewaniem, lekceważeniem, a nawet molestowaniem seksualnym, kiedy już udało im się choć trochę udowodnić swoją inteligencję. Po trzecie, możemy tu zaobserwować podziały społeczne – mamy uczonych, mamy kręgi arystokratyczne, mamy tych pracujących oraz całkowitych nędzarzy. Co ważniejsze, każda warstwa ma tu swojego przedstawiciela, każdej przyglądamy się na tyle dokładnie, by w pełni zrozumieć zależności drabiny społecznej tamtych czasów.
 
Z wszystkim tym: brudem, nierównym traktowaniem kobiet, postrzeganiem biednych jako niższego gatunku, walczy nasza główna bohaterka Anna. To postać niesamowicie odważna, przebojowa i uparta, a równocześnie pełna empatii i kobieca, choć sama tej kobiecości w sobie długo nie dostrzega. To postać wybitna wśród kobiet tamtych czasów, która sprawiła, że na tę płeć zaczęli inaczej patrzeć nie tylko lekarze, ale i społeczeństwo, które wtedy też raczej wolało wybierać lekarzy-mężczyzn, jako tych bardziej godnych zaufania. Anna zmieniła nie tylko to, ale co może i ważniejsze, sama wyszkoliła wiele lekarek, ginekolożek, które przejęły jej wiedzę i dalej przyczyniały się do zmiany świadomości społeczeństwa. Autorka całą biografię tej historycznej postaci ładnie przekuła w powieść fabularną okraszając ją emocjami i małymi acz znaczącymi niuansami, które nadają postaci realności, wielowymiarowości.
Jej życie przedstawione jest tu bardzo szeroko – poznajemy ją jako upartą i dążącą do celu lekarkę, ale i kobietę, a także pracodawczynię, później nawet żonę i matkę starającą się pogodzić pracę z życiem prywatnym i opieką nad dzieckiem. Dzięki temu czytelnik nie tylko może ogromnie Annę polubić, ale i poznać wszystkie aspekty życia kobiety chcącej czegoś więcej w tamtych czasach. To niesamowite doświadczenie.
 
Jednym z fragmentów książki, które zapamiętam na długo, jest podróż Anny do Rosji, by zdobyć pozwolenie na praktykowanie zawodu. Anna wtedy nie tylko wpada na innego polskiego lekarza Napoleona Cybulskiego, z którym nawiązuje przyjaźń na całe życie, ale i tymczasowo zostaje lekarką haremu sułtana Omanu, co jest najbardziej egzotycznym wątkiem w tym tomie. Czytelnik razem z Anną przenosi się do jakże innego świata, w którym mężczyźni nie mogą nawet na kobietę spojrzeć, a lekarz nie może dotknąć niewolnicy sułtana. W którym czuć bogactwo, a najpopularniejszym poczęstunkiem są figi i daktyle. To dla Anny niesamowite przeżycie, a czytelnik doświadcza tego razem z nią.
 
Książka jest tak bogata w wątki, że z przyjemnością pisałabym o niej jeszcze dobrych kilka stron, ale myślę, że jednak powinnam pozwolić Wam samodzielnie odkryć uroki tej powieści. Wspomnę jeszcze tylko o świetnej kreacji postaci służącej Anny, Kasi, która zatrudniła się u niej jako niedoświadczona pomoc w zamian za wikt i opierunek, a ostatecznie została jej uczennicą i dobrą przyjaciółką. Na podstawie tej postaci możemy przyjrzeć się jak wyglądało wtedy życie biednej dziewczyny, czego mogła się od życia spodziewać i jakie miała perspektywy. Kasia jest postacią przeuroczą, która rozkwita na kartach powieści. Każda scena z tą postacią była dla mnie ogromną przyjemnością!
 
Teraz już naprawdę na sam koniec zasygnalizuję mały wątek, który zachwyci każdego fana literatury polskiej – Henryk Sienkiewicz pojawia się na kartach tej powieści, jako postać poboczna, który jednak odgrywająca pewną rolę w życiu głównego bohaterki!
 
Podsumowując, „Doktor Anna” to książka niesamowita, tak bogata w szczegóły życia w Polsce w pod koniec XIX wieku, tak napakowana wiedzą na temat ówczesnej medycyny, a i tak zajmująca i urocza, że po prostu nie da się od niej oderwać, a później jej zapomnieć. Kreacje postaci są wielowymiarowe, opisane świetnie pod względem psychologicznym, co jednak jest zawarte pomiędzy wierszami, bo przecież nie na psychice postaci się tu skupiamy, a przede wszystkim na medycynie i postrzeganiu społecznym. To książka o walce o równe traktowanie w zawodzie medycznym, o odwadze, by powiedzieć ‘nie’ niesprawiedliwości, nawet w sytuacji, kiedy może to nie wzbudzić poklasku społeczeństwa. Świetna, mocno pozycja dla tych, których interesuje historia postrzegana przez pryzmat jednostki człowieka, przede wszystkim kobiety, ale nie tylko. Oczywiście zaciekawienie wątkami medycznymi też nie zaszkodzi 😊 Ja jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem, a cała seria wpada na listę moich tych naprawdę ulubionych!
 
PS. Tomy serii Uczniowie Hippokratesa da się czytać oddzielnie, każdy stanowi pełną, osobną powieść.
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Marginesy. 



Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 08, 2022

"Szwedzki kryminał" Beata i Eugeniusz Dębscy

"Szwedzki kryminał" Beata i Eugeniusz Dębscy

Autor: Beata i Eugeniusz Dębscy
Tytuł: Szwedzki kryminał
Cykl: detektyw Tomasz Winkler, tom 3
Data premiery: 27.10.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 376
Gatunek: kryminał
 
Mam wrażenie, że o kryminałach Dębskich ciągle nie jest wystarczająco głośno. Sama popatrywałam na ich cykl od poprzedniego roku 2021, ale dopiero premiera tomu czwartego i możliwość zapisania polecajki dla książki, zmotywowała mnie, by nadrobić całość. I nie żałuję, a może żałuję, że zrobiłam to dopiero teraz, a nie rok wcześniej, kiedy na rynku pojawiły się aż trzy tomy. Każdy z nich jest warto uwagi, każdy to inny podgatunek kryminału, ale ciągle trzymający się ram gatunkowych. Podoba mi się to, że autorzy testują sobie ten gatunek, z każdym tomem patrzą na niego inaczej, sięgają do tego, co znane i przekładają na swoje pomysły, swoje genialne postacie. Tom trzeci (poza czwartym) przypadł mi do gustu najmocniej, bo zagadkę kryminalną skupia wokół rodziny, czyli jednostki społecznej, która ciekawi mnie najmocniej.
O wszystkich pozostałych tomach serii możecie poczytać tu: „Dwudziesta trzecia” – klik, „Zimny trop” – klik i „Śmierć druga” – klik!. Tomy można czytać oddzielnie, bez zachowania kolejności chronologicznej.
 
Fabuła „Szwedzkiego kryminału” zaczyna się, gdy w galerii handlowej zaczepia Winklera drobny złodziejaszek, którego ten lata temu wsadził do więzienia. Rabek od jakiego czasu czuje się obserwowany, chyba boi się o swoje życie, więc nie wiedząc, że Tomasz nie jest już policjantem, chce od niego pomocy. Detektyw wypytuje go trochę o co chodzi, ten zdradza, że w więzieniu siedział w celi z niebezpiecznym typem, na którego mówili Psychoza, a ten pod wpływem narkotyków kiedyś powiedział coś niepokojącego o zabitych dzieciach. Kiedy Rabek wyszedł z więzienia, Psychoza trafił do szpitala psychiatrycznego, jednak niedawno z niego uciekł. Rabek jest przekonany, że Psychoza chce go dopaść ze względu na tamto narkotyczne wyznanie… Tomasz raczej zbywa chłopaka, daje mu jednak swoją wizytówkę, przez którą po kilku dniach zjawia się u niego policja. Chłopaka zamordowano, a Winkler zostaje poproszony o powrót do policji – jest skuteczny, a tego im trzeba. By uniknąć papierologii i skomplikowanych procedur przywracania do służby, na razie jednak będzie po prostu audytorem. Pierwsza sprawa za jaką się bierze, to śmierć Rabka… Kim jest Psychoza i czy faktycznie to on zamordował chłopaka? Co tak strasznego miał do ukrycia, że z powodu jednego niejasnego wyznania zabił?
 
Książka składa się z 22 rozdziałów, wydarzenia toczą się w przeważającej części linearnie – odstępstwem są dwa lub trzy rozdziały-retrospekcje z dzieciństwa Psychozy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża przede wszystkim za Winklerem. Styl powieści, jak i całego cyklu, to coś, co wyróżnia go na naszym rynku książki – Dębscy znają i kochają język polski, bawią się nim, co jest widoczne przede wszystkim w dialogach pomiędzy Winklerem a jego babcią oraz w komentarzach narratora. Gry słowne, ciągła dbałość po poprawność wypowiedzi i delikatna uszczypliwość w relacjach pomiędzy głównymi postaciami nadają książce oryginalności, niepowtarzalnego charakteru i inteligentnego humoru. Pod względem stylu to jedne z najlepszych kryminałów dostępnych na polskim rynku książki!
 
Jak już wspomniałam na wstępie, fabuła tego tomu, jak i w dużej mierze intryga kryminalna, kręcą się wokół jednostki rodziny, w której wychowywał się Psychoza. Rodziny skomplikowanej, w której rządziły dziwne zasady wyniesione z sekty, do której należeli rodzice chłopaka i jego rodzeństwa. Czytelnik ma więc okazję przyjrzeć się funkcjonowaniu i zależnościom w tej dysfunkcyjnej rodzinie, z uwagą prześledzić wydarzenia i zachowania, które doprowadziły do wykreowania takiego człowieka, jakim jest Psychoza. Bo w końcu czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, prawda? Charakter, zachowanie, system wartości utrwalają się w człowieku przede wszystkim w wieku dziecięcym i nastoletnim, to, co wtedy się przeżyło, podświadomie wpływa na to, jakim jest się dorosłym.
 
Winkler podążając śladem Psychozy, przygląda się też zbrodni jaką popełnił, za jaką został skazany. Chodziło tam o porwanie i prawdopodobnie zamordowanie dziecka, choć ciała nigdy nie odnaleziono. Winkler próbuje odkryć zagadkę tego, co naprawdę tam się stało, bo od początku coś mu w tej zbrodni nie pasuje. Intryga kryminalna więc opiera się na zbrodni sprzed lat, zatem skupia się przede wszystkim na badaniu śladów, grzebaniu w dokumentach, przepytywaniu świadków i oczywiście dedukcji. W finalnych scenach jednak nie zabraknie też dosyć dynamicznej akcji, jak na rasowy, współczesny kryminał przystało.
 
A co z bohaterami serii? Winkler musi w końcu zdecydować jakiego rodzaju znajomość interesuje go z Iwą – są przyjaciółmi? Coś więcej? A może mniej? Po wydarzeniach z poprzedniego tomu ich relacja chyba trochę się skomplikowała. Do tego dochodzi kwestia powrotu do policji – czy po tym jak został potraktowany wcześniej, niesłusznie oskarżony i zwolniony faktycznie jeszcze chce mieć z tą instytucją do czynienia?
Roma, babcia Winklera, jak zawsze służy mu pomocą, choć wydaje się, że w tym tomie odgrywa dosyć poboczną rolę – jednak to rozmowy z nią powodują, że Winkler najczęściej dochodzi do właściwych wniosków zarówno jeśli chodzi o strefę prywatną, jak i zawodową.
 
Podsumowując – „Szwedzki kryminał” ma wszystko to, za co cenię sobie ten gatunek. Ciekawą, zbudowaną na dedukcji intrygę kryminalną, świetne kreacje postaci, dobre uzasadnienie psychologiczne wydarzeń, które sięga lata wstecz oraz dopracowaną warstwę językową, która nadaje książce lekkości, momentami humoru. Bawiłam się doskonale i jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności pisarskich Dębskich. Czekam na więcej!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość lektury dziękuję Wydawnictwu Agora!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 15, 2022

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

"Zimny trop" Beata i Eugeniusz Dębscy

Autor: Beata i Eugeniusz Dębscy
Tytuł: Zimny trop
Cykl: detektyw Tomasz Winkler, tom 2
Data premiery: 01.09.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
W roku 2021 Dębscy często pojawiali się na półkach w księgarniach pod szyldem ‘nowości’. W przeciągu 5 miesięcy na rynku ukazały się ich aż trzy kryminały - trzy tomy serii o Tomaszu Winklerze. Tom pierwszy pt. „Dwudziesta trzecia” (recenzja – klik!) tak naprawdę był nowym wydaniem książki z 2014, ale pozostałe dwa tomy w roku 2021 ukazały się po raz pierwszy i właśnie wtedy zagościły w mojej prywatnej biblioteczce. Jednak dopiero premiera tomu czwartego pt. „Śmierć druga” (recenzja – kilk!), dla którego miałam przyjemność napisać polecajkę na pierwsze strony książki, zmotywowała mnie do w końcu sięgnięcia po lekturę całego cyklu. I bardzo się z tego cieszę, bo gatunkowo trafia w mój gust idealnie – to coś dla fanów kryminałów, jak i języka polskiego 😊
Autorzy jako para debiutowali właśnie „Dwudziestą trzecią”. Równocześnie był to też debiut Beaty Dębskiej, za to jej mąż Eugeniusz na rynku książki istnieje już od jakichś 30 lat, z tym że do tej pory związany był z gatunkiem fantastyki. Zatem był to też i jego debiut w gatunku kryminału.
 
Fabuła „Zimnego tropu” toczy się w grudniu, na chwilę po wydarzeniach z „Dwudziestej trzeciej”. Tomasz Winkler powoli dochodzi do siebie po ostatnich przejściach finalizujących jego wcześniejsze dochodzenie, ale policja już zapowiedziała, że jego zasługi przejmuje dla siebie. Tomasz teraz potrzebuje spokoju, powoli szykuje się już kulinarnie do świąt, zastanawia się też czy nie zdecydować się na poważny związek z Iwą, więc dla swojej babci Romy, z którą dzieli mieszkanie, organizuje pobyt w ośrodku Polanicy. Roma z początku niechętna, daje się jednak namówić, co okazuje się dobrym posunięciem – na miejscu spotyka Juliana, swoją miłość lat młodzieńczych. W tym czasie Tomasz zamyka wszystkie wątki z poprzedniego zlecenia, a do jego drzwi puka pewna kobieta, która karze na siebie mówić Skamielina (od połączenia dwóch członów jej nazwiska). Skamielina jest dziennikarką interesującą się sprawą z „Dwudziestej trzeciej” – chce o niej napisać książkę, a w międzyczasie uczestniczyć w kolejnych śledztwach Winklera. Ten po krótkiej namowie przystaje na taką umowę, więc kiedy dzwoni do niego Roma z informacją, że Julian zaginął, Tomasz rusza na miejsce i prosi Skamielinę o wsparcie. Na miejscu okazuje się, że zaginięcie jest podejrzane – może być powiązane z tragedią sprzed dwóch lat, której doświadczyła ta rodzina…
 
Książka składa się z 17 rozdziałów prowadzonych linearnie. Narrator snuje swoją opowieść podążając za postacią Winklera w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Od czasu do czasu są wtrącenia – myśli Winklera pisane są kursywą, co dowodzi, że narrator jest wszechwiedzący. Styl powieści to coś co wyróżnia książkę, jak i cały cykl, spośród innych dostępnych na rynku. Jest bardzo swobodny, momentami mocno nacechowany humorystycznie, szczególnie gdy do głosu dochodzą Winkler i Roma we wspólnej wymianie zdań, podczas których nie szczędzą sobie czułości i uszczypliwości w tym samym czasie 😊
 
Bo książka w równie dużym stopniu jak na intrydze kryminalnej, skupia się na życiu prywatnym, codzienności bohaterów. Narrator jest uważny i szczegółowy, przedstawia nam wszystko, co dzieje się wokół bohaterów – gdzie jadą, jak wygląda zabudowania, kawiarnie, co jedzą, piją i palą. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie pełności – nie skupiamy się tylko na zagadce, ale obserwujemy co dzieje się z bohaterami przez cały czas jej rozwiązywania. Przez to akcja toczy się wolniej, jest miejsce na żarty, na jedzenie, co dla mnie jest ogromnym plusem.
 
Sama intryga kryminalna, to całkiem coś innego od tego, co zaserwowali nam autorzy w tomie pierwszym. Zaczyna się jak normalne zaginięcie – zgłoszenie na policję, odtworzenie ostatnich kroków zaginionego i rozpytanie wśród znajomych i rodziny. Później jednak zaczynają na jaw wychodzić nowe fakty z przeszłości i … no właśnie, nie będę zradzać, powiem tylko, że to kolejna, dosyć znana odsłona kryminału w interpretacji Dębskich. Dzieje się dużo, jest trochę zaskoczeń i spektakularnych twistów fabularnych. I choć sama za takimi wątkami, jaki ten tom prezentuje, nie całkiem przepadam, to tu bawiłam się dobrze i dałam się wciągnąć w intrygę.
 
Za to bezsprzecznie oczarował mnie zimowy klimat Polanicy, od razu poczułam zbliżające się święta. Jest śnieg, mróz, ślisko na drogach, bo przecież zima zaskoczyła drogowców 😊 Jest gorąca kawa, koniak na rozgrzewkę i ciepły kominek. Bardzo przyjemnie opisana pora roku.
 
Ogólnie „Zimny trop” spełnił moje oczekiwania, choć nadal czułam, że jest to tom wcześniejszy niż „Śmierć druga”, którą czytałam jako pierwszą. Co dobrze świadczy o cyklu i tworzących go autorach – to znaczy, że z tomu na tom coraz bardziej się w tym gatunku rozwijają. Uwielbiam główne postacie cyklu, Romę i Tomasza, którzy razem tworzą oryginalny i całkiem zabawny duet, uwielbiam też styl i zabawę językiem polskim. Naprawdę dobrze się przy nim bawiłam i żałuję, że mam już tylko jeden tom serii do nadrobienia!
 
PS. Oczywiście każdy tom serii można czytać oddzielnie.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Agora!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 02, 2022

"Dwudziesta trzecia" Beata i Eugeniusz Dębscy

"Dwudziesta trzecia" Beata i Eugeniusz Dębscy

Tytuł: Dwudziesta trzecia
Cykl: detektyw Tomasz Winkler, tom 1
Data premiery: 05.05.2021
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Gatunek: kryminał
 
W 2014 roku pisanie powieści w parach chyba nie było jeszcze tak popularne jak teraz. Nie przeszkodziło to jednak małżeństwu Dębskich, Beacie i Eugeniuszowi, stworzyć i wydać pod skrzydłami Domu Wydawniczego Rebis kryminał „Dwudziesta trzecia”. Eugeniusz Dębski od dawna związany jest z rynkiem książki, jednak sam tworzy powieści w gatunku fantastyki, a jego żona, Beata właśnie tym tytułem debiutowała. Książka jednak nie zyskała specjalnego rozgłosu, sama usłyszałam o niej dopiero w 2021, kiedy Wydawnictwo Agora wznowiło ten tytuł pod szyldem kryminału miejskiego i zapowiedziało, że będzie to cały cykl, którego dwa kolejne tomy ukażą się jeszcze w 2021. I tak było, ale z piórem autorów tak fatycznie zapoznałam się dopiero latem tego roku, kiedy miałam przyjemność przeczytać przedpremierowo tom czwarty serii pt. „Śmierć druga” (recenzja – klik!). Książka zachwyciła mnie świeżym podejściem do bohaterów i stylu, a zarazem klasycznym do gatunku, więc z przyjemnością sięgnęłam po czekające na półce trzy wcześniejsze tomy.
 
W „Dwudziestej trzeciej” Tomasz Winkler, były policjant, który teraz, poza przychodami z wynajmu mieszkania, niespecjalnie ma stałe źródło utrzymania, zostaje zaczepiony w kawiarni przez pewnego mężczyznę. Ten bez skrępowania się do niego przysiada, przedstawia i zdradza, że wie o nim dużo i chce wynająć go do udowodnienia winy pewnego lekarza, który ma być odpowiedzialny za zamordowanie jego żony. Oferuje naprawdę hojne wynagrodzenie i możliwość odegrania się na tych, przez których Winkler stracił pracę w policji. Tomasz, z początku nieprzekonany, po powrocie do domu wdaje się w dyskusję ze swoją współlokatorką - babcią Romą, która delikatnie sugeruje mu, że powinien zlecenie przyjąć. Tomasz przyznaje jej rację, jednak niespecjalnie ma punkt zaczepienia do rozpoczęcia śledztwa. Czeka go żmudne przegrzebywanie się przez informacje o podejrzanym i obserwacja… Czy jego zleceniodawca ma rację? Czy podejrzany lekarz faktycznie jest zimnokrwistym mordercą? I czy Winkler jest w stanie to udowodnić?
 
Książka składa się z 16 rozdziałów prowadzonych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Narrator jest wszystkowiedzący, podąża za Wnklerem w czasach współczesnych oraz tajemniczym chłopcem w latach 80tych XX wieku. Styl powieści jest spokojny, czuć w nim dbałość o poprawność językową oraz lekkość pióra, szczególnie kiedy przychodzi pora na dialogi. Te są okraszone nutką ironiczną, co dodaje lekturze lekkości i rozładowuje kryminalne napięcie.
 
Fabuła historii poprowadzona jest spokojnie. Z początku poznajemy bohaterów i szukamy punktu zaczepienia śledztwa, które ma poprowadzić Winkler. Bohater zamiast skupiać się na czasach aktualnych, bada jednak przeszłość… Czy to intuicja? Przeczucia? Szósty zmysł? A może po prostu jedyny trop, za który może złapać? Akcja toczy się więc przez dużą część historii spokojnie, choć nie brakuje też kilku scen, kiedy faktycznie napięcie narasta, a czytelnik stara się czytać szybciej, żeby dowiedzieć się jak dana scena się skończy.
 
Współczesne śledztwo poprzetykane jest retrospekcjami z latach 80tych, które są mocno niepokojące. Obserwujemy zaburzonego młodego chłopca, w sumie jeszcze dziecko, które odkrywa w sobie mroczną i odróżniającą go od innych stronę. Czy to nasz przyszły morderca?
 
Warto też wspomnieć o rozdziale, który otwiera książkę – to mocno szokująca, brutalna scena tortur pewnej kobiety. Na szczęście jest to jedyna tak drastyczna scena w tej książce, co myślę, że warte jest zaznaczenia – ci, co w kryminałach szukają dobrej zagadki, a nie brutalności, mogą spokojnie czytać dalej i nie zniechęcać się tymi kilkoma pierwszymi stronami, a ci, którzy szukają w książkach nieuzasadnionej brutalności… no cóż, na pierwszym rozdziale raczej powinni skończyć 😉 Książka trzyma napięcie i buduje w czytelniku niepokój, jest tu kilka scen opisujących niepokojące zaburzenia, jednak tak drastyczna brutalność jest tylko wstępem do naprawdę dobrze uzasadnionej historii.
 
Trzeba jednak przyznać, że tym, co najbardziej wyróżnia „Dwudziestą trzecią” nawet te 8 lat po jej pierwszym wydaniu, są postacie, które będą pojawiać się w całym cyklu. Jest Tomasz Winkler, mężczyzna przed 40stką, który, prócz palenia papierosów, wydaje się nie mieć żadnych innych niepokojących nałogów. Z zaskakującą jak na postać detektywa troską opiekuje się swoją babcią, która zdaje się zaczyna tej opieki potrzebować. Mężczyzna przygotowuje jej posiłki, dba, by była bezpieczna, zakręca gaz, chowa zapałki, przynosi sudoku, by ćwiczyła swoje umiejętności intelektualne. Bo cała rodzina boi się, że podobnie jak jej siostra, Roma zachoruje na Alzhaimera… Sama Roma też się boi, choć stara się po sobie tego nie pokazywać. Czytelnik z początku poznaje ją jako niepewną staruszkę, która nie ma motywacji, by wstać z łóżka, jednak już za chwilę okazuje się, że wrażenie było mylne, a Roma bierze spory udział w dedukcji w śledztwie swojego wnuka. To początki Romy, jednak już w tym tomie widać jej inteligencję, zawziętość i siłę.
Warta wspomnienia jest też Iwa, przyjaciółka Tomasza, która zajmuje się trudną młodzieżą. Iwa też chętnie służy mu swoją pomocą, on odpłaca jej się tym samym. Iwę też poznamy lepiej wraz z biegiem całej serii.
 
Muszę przyznać, że czytając „Dwudziestą trzecią” już po lekturze tomu najnowszego, widzę wyraźnie, że są to początki Winklera i jego babci Romy. Tu postacie się dopiero klarują, ich humor w dialogach nie jest jeszcze tak ostry, a styl mocno wygładzony, bez aż takich innowacji i zabaw językiem, jak w tomie czwartym. To kryminał spokojniejszy, bardziej stonowany, po prostu początek, który już ma w sobie to coś, co przyciąga uwagę. Na razie nieznacznie, ale wiem, że z każdym kolejnym tomem uwaga przyciągnięta zostanie coraz mocniej. Kryminał miejski to dobre określenie dla tej książki, sugerujące, że tło jest tu równie ważne jak zagadka kryminalna, a akcja toczy się tempem niespiesznym. Kryminał w starym stylu, ale i z powiewem świeżości!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Agora!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 25, 2022

"Milcząc jak grób" Małgorzata Rogala

"Milcząc jak grób" Małgorzata Rogala

Autor: Małgorzata Rogala
Tytuł: Milcząc jak grób
Cykl: Pełnia tajemnic, tom 1
Data premiery: 27.10.2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał
 
Małgorzata Rogala dokładnie w tym roku obchodziła swoje dziesięciolecie na polskim rynku książki. W 2012 roku autorka debiutowała powieścią obyczajową „To, co najważniejsze”, która wygrała konkurs w Wydawnictwie Replika, a która w tym roku została wydana ponownie przez Skarpę Warszawską. Trzy lata po debiucie na rynku ukazał się pierwszy kryminał autorki i od tego czasu jest to gatunek, którego Rogala się trzyma. Na swoim koncie ma już kilkanaście powieści, w których skład wchodzą przeważnie cykle – tych ma już cztery, a „Pełnia tajemnic” jest tym najnowszym, który już jutro będzie świętował premierę tomu trzeciego.
Ja z jej twórczością zetknęłam się już na przełomie 2018 / 2019 roku, kiedy jeszcze Kryminał na talerzu nie istniał, dlatego też tych recenzji tutaj nie znajdziecie. Przeczytałam wtedy pięć tomów mocno chwalonego cyklu o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku, jednak zachwytów nie podzieliłam – moje oceny wahały się od 5 do naciąganego 7/10 przede wszystkim ze względu na nadmiernie cukierkowe wątki romansowe i dialogi na tematy prywatne poprowadzone w sposób, który wydawał mi się mocno odległy od rzeczywistości. Z tego względu na kilka lat dałam sobie spokój z książkami autorki, jednak każda kolejna była równie mocno chwalona i to przez blogerów, których opinie cenię. Dlatego kiedy usłyszałam o nowym cyklu autorki, postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz – może zmieniło się moje postrzeganie kryminału, może zmienił się styl autorki, może nowy cykl będzie reprezentował sobą coś innego. Trochę to trwało zanim sprawdziłam, ale faktycznie, przeczucie mnie nie myliło – „Milcząc jak grób” okazało się naprawdę zajmującym lekkim kryminałem, po który sięgnęłam, kiedy naprawdę czegoś w takim stylu potrzebowałam!
 
Historia rozpoczyna się pewnej jesieni, na przełomie października i listopada, gdy Monika Gniewosz wraz z nastoletnią córką Kornelią przyjeżdżają do małego miasteczka Pełnia położonego pod Grudziądzem. Monika przeniosła się do tamtejszego komisariatu, a Kornelia ma zacząć naukę w pierwszej klasie szkoły licealnej. Pełnia jest spokojnym, oddalonym od cywilizacji miejscem, czyli dokładnie tym, czego kobietom teraz trzeba, po mocnych przeżyciach jakich doświadczyły w Warszawie. W Pełni liczą na nabranie dystansu, oddechu i rozpoczęcie spokojnego życia od nowa. Jednak już pierwszego dnia pracy Monika wraz z partnerem Tadeuszem Sokołem zostają wezwani do napadu – ktoś obezwładnił silnym uderzeniem w głowę dwudziestoletniego chłopaka, syna okolicznej artystki pracującej w ceramice, który od lat nie mówi. Świadków brak, ofiara jest nieprzytomna, więc ciężko policjantom ruszyć z miejsca. W międzyczasie Monika zaczyna się interesować zaginięciem sprzed dwóch lat żony jej gospodarza, które do tej pory nie zostało wyjaśnione. Szybko okazuje się, że napadnięty chłopak może coś o tym zdarzeniu wiedzieć… Czy świeże spojrzenie Moniki na sprawę, którą dwa lata emu żyło całe miasteczko, przyniesie nowe rozwiązania? I kto był na tyle zdesperowany, by zaatakować całkowicie niegroźnego chłopca? Co wie matka chłopca, która zdaje się skrywać jakąś tajemnicę?
 
Książka składa się z 36 rozdziałów przedstawionych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci: przede wszystkim Moniki i okolicznej artystki Wiktorii, jak i szefa Moniki Oziemkiewicza. Styl powieści jest przyjemny, lekki, kobiecy, skupiamy się przede wszystkim na historii i zagadce kryminalnej, a nie na brutalności zdarzeń – zbrodnia, tak jak w klasycznych kryminałach, dzieje się raczej poza kadrem. Książkę czyta się płynnie i przyjemnie, dialogi są poprowadzone sprawnie i naturalnie.
 
Główna bohaterka Monika Gniewosz to postać, która faktycznie zasługuje na cały cykl. Z mocno skomplikowaną przeszłością, która z pewnością będzie się za nią ciągnąć przez wszystkie tomy cyklu – nie tylko temat rozwodu z mężem, który dopuszczał się tak długo nad nią przemocy, że aż doprowadziło to do dosyć tragicznego finału, ale też z matką, która … trafiła do więzienia, stąd wybór bohaterki nowego miejsca zamieszkania położonego niedaleko Grudziądza. Teraz Monika zaczyna od nowa, a czytelnik może obserwować, jak kobieta nabiera pewności siebie i walczy ze starymi nawykami. Teraz już wie, że nie może być ofiarą, nie może być bierna, musi walczyć o siebie. I to robi, zdając sobie sprawę, że kiedyś zrobiłaby inaczej, dlatego czytelnik szybko się z nią związuje i kibicuje jej poczynaniom. To bardzo pozytywna, ciekawa postać.
Z przyjemnością obserwowałam też jej relację z córką, nastolatką, która po szybkiej zmianie decyduje się na szkołę gastronomiczną (tak, trochę jedzenia też tu jest, co dla mnie zawsze jest dużym plusem!). Zaginiona przed dwoma laty Gabrysia też miała córkę w tym wieku, dziewczyny się szybko zaprzyjaźniają, dzięki czemu możemy obserwować ich działania, co autorka opisuje z dużym wyczuciem i zrozumieniem.
„W naturze homo sapiens leżało zamiłowanie do omawiania i oceniania cudzego życia; ludzie, ekscytując się uczynkami bliźnich lub je potępiając, zapominali o własnych problemach i przez moment czuli się lepiej.”
Poza fajnymi postaciami na pewno trzeba też wspomnieć o miejscu, w jakim toczy się akcja powieści. Miasteczko Pełnia, położone z daleka od dróg szybkiego ruchu, w środku lasu z okrągłym jeziorem pośrodku. Miejsce, gdzie wszyscy przynajmniej z widzenia się znają i tworzą dosyć spójną, ale i ciekawą społeczność. Jest Weronika zajmującą się tworzeniem arcydzieł w ceramice, co jest bardzo ciekawym pobocznym tematem. Jest też pisarz kryminałów, co dla fanów tego gatunku też zawsze jest bardzo intrygującym dodatkiem. Są właściciele pizzerii, pensjonatu i są też policjanci z większymi i mniejszymi ambicjami. Razem tworzą bardzo ciekawe zbiorowisko drugoplanowych postaci, które nadają książce fajnego charakteru.
 
Oczywiście jest też zagadka kryminalna, z tych, o których trzeba mówić jak najmniej, żeby nie zdradzić przyjemności odkrywania kolejnych zaskoczeń, których tu jest całkiem sporo. Autorka chętnie korzysta z nowych technik w pracy policji, a zagadkę buduje bardzo skrupulatnie, trzymając czytelnika w coraz większym napięciu, tak, że książkę naprawdę ciężko odłożyć. Przyznam, że sama przeczytałam ją w mniej niż dobę!
 
Muszę przyznać, że „Milcząc jak grób” zaskoczyło mnie naprawdę pozytywnie. To początek serii, którą chcę czytać! Kryminał osadzony na klasyce gatunku, lekki i przyjemny, z ciekawą zagadką, fajnym miejscem i charakterną główną bohaterką, która szybko wzbudza sympatię czytelnika. Już się nie mogę doczekać kiedy sięgnę po „Za cenę śmierci”, a Wam polecam ją w momencie, kiedy będziecie mieli ochotę na lżejszy, ale mocno zajmujący kryminał!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 10, 2022

"Bez powrotu" Lisa Gray

"Bez powrotu" Lisa Gray
Autor: Lisa Gray
Tytuł: Bez powrotu
Cykl: detektywka Jessica Shaw, tom 3
Tłumaczenie: Marta Komorowska
Data premiery: 15.09.2021
Wydawnictwo: Słowne
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Lisa Gray to angielska, a dokładniej szkocka autorka serii kryminalnej o Jessice Shaw, których fabuła rozgrywa się w Kalifornii w USA. W jej książkach znajdziemy spokojne, angielskie podejście do zagadki kryminalnej, ale i trochę akcji nasuwającej skojarzenia z thrillerem amerykańskim. Teren, na którym rozgrywa się fabuła, wydaje się być oddany naprawdę wiernie, stąd zaczęłam się zastanawiać nad aktualnym miejscem zamieszkania autorki. Jednak mimo przegrzebania internetu, takiej informacji się nie doszukałam. Wcześniej autorka zajmowała się dziennikarstwem, pisała do kilku angielskich magazynów, teraz jest pisarką na cały etat.
Recenzje dwóch poprzednich tomów serii znajdziecie tu: „We mgle” – klik!, „Ukryte” – klik!
 
Drogi Jessiki Shaw ponownie przecinają się z prywatnym detektywem Mattem Connorem. Teraz mają pracować razem nad sprawą zaginięcia młodej artystki, malarki Laurie Simmonds, której samochód został porzucony na pustyni przy autostradzie Twentynine Palms. Policja uznała, że dziewczyna ruszyła w poszukiwaniu nowego życia, jej matka jest jednak pewna, że nie wyjechałaby bez słowa. Tym bardziej że na przestrzeni dwóch ostatnich lat w okolicy właśnie tej autostrady zaginęły jeszcze dwie inne kobiety. Choć powiązanie pomiędzy nimi jest nikłe, matka Laurie upiera się, by detektywi zbadali wszystkie trzy zaginięcia. Z pozoru nie wydaje się, by sprawca mógł być jeden, ale jednak sprawa jest nieco podejrzana… Więc może jednak? Co odkryją detektywi? Czy kobiety po prostu zaczęły nowe życie czy faktycznie coś się z nimi stało? Czy żyją? Detektywi będą drążyć sprawę, aż dowiedzą się o co w tym wszystkim chodzi.
 
Książka składa się z prologu, 44 rozdziałów i epilogu, które przedstawione są z punktu widzenia kilku postaci i w kilku planach czasowych. Jessica, Connor i tajemniczy Burden opowiadają o wydarzeniach aktualnych, mamy też rozdziały z 1990 roku opowiadające historię młodej matki Dei oraz kilka rozdziałów poświęconych zaginionym kobietom na chwilę przed ich zniknięciem. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, przedstawia zarówno wydarzenia, jak i emocje postaci. Styl powieści nieco zmienił się w stosunku do poprzednich dwóch tomów – wydaje się swobodniejszy, w dialogach pojawia się większy luz, małe uszczypliwości, zabawne porównania. Można więc podejrzewać, że autorka nabrała trochę większej pewności siebie. Książkę czyta się naprawdę dobrze.
„Teraz wszyscy używali filtrów, automatycznych ustawień i aplikacji społecznościowych, które dodawały do selfie królicze uszy i wywieszone psie języki. Jessica nie mogła zrozumieć, dlaczego ktoś mógłby chcieć wyglądać jak żywa dmuchana lalka albo postać z kreskówki. Pracowała jako prywatna detektywka, specjalizowała się w poszukiwaniach zaginionych osób i zdarzało się, że trudniej było jej znaleźć zdjęcie podstawiające rzeczywisty wygląd poszukiwanego, niż faktycznie go wytropić.”
Poza stylem, mała zmiana zaszła też w przedstawieniu postaci. Wcześniej przyglądaliśmy się tylko Jessice i ofiarom, teraz mamy też podejrzanego osobnika, który wydaje się mieć coś na sumieniu. Burden obserwuje z daleka jakąś kobietę, jednak długo nie wiadomo w jakim celu. Czy to on jest winny zaginięciom? Jak wiąże się z tą historią? Autorka dobrze utrzymała tę tajemnicę, sama zaczęłam domyślać się, kim on może być dopiero po przeczytaniu 2/3 powieści.
Uczucie tajemnicy, zagadki, którą trudno rozwikłać pogłębiają też rozdziały poświęcone Dei, młodej dziewczynie, matce kilkuletniego chłopca, która pracuje na dwa etaty, by obydwoje mieli dach nad głową i jedzenie. Jakie jest jej miejsce w tej całej historii?
To postacie, które pojawiają się tylko w tym tomie. Jessicę i Connora już jednak znamy. Tutaj wydaje się, że mogą kontynuować to, co zaczęło się między nimi dziać w tomie pierwszym. Wiecie, że ja nie przepadam za romansami w kryminałach i muszę przyznać, że choć obawiałam się tego wątku, to autorka dobrze z niego wybrnęła. Wydaje się też, że w tym tomie poznajemy przeszłość Jessiki trochę lepiej.
 
Na pewno warto zwrócić też uwagę na miejsce akcji. Kalifornia, pustynia Mojave i autostrada, która ciągnie się przez duży obszar… niczego. Jest gorąco, piach sypie w oczy, a jeden motel, w którym widziano jedną z zaginionych zdaje się być jedynym punktem cywilizacji. Dla polskiego czytelnika to naprawdę klimatyczne miejsce.
 
Intryga kryminalna przez retrospekcje i zmiany przedstawianych postaci wydaje się z początku mocno zagmatwana – to jak puzzle, które jeden z bohaterów układa – krajobraz dosyć monotonny, są jakieś ramy, ale nie wiadomo gdzie, ale przecież to wszystko musi się ze sobą łączyć, prawda? I wierzcie mi, łączy się bardzo zgrabnie. Akcja toczy się przyjemnym tempem, nieco szybszym niż w tomie drugim, ale nie przeszkadzało mi to – fabuła i tak w większości skupia się na przesłuchiwaniu świadków i szukaniu nowych tropów.
 
Muszę więc przyznać, że fajna okładka dobrze zapowiedziała to, co dostaliśmy w środku – odludne tereny i mroczną tajemnicę, która unosi się nad bohaterami od samego początku. Lekki styl, ciekawe postacie i retrospekcje nadają lekturze ciekawego klimatu, całość czyta się naprawdę dobrze. Fani kryminałów na pewno będą zadowoleni!
 
PS. Każdy tom serii można czytać niezależnie od innych.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Słownym.  

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!