Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwolabreto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwolabreto. Pokaż wszystkie posty

lutego 12, 2025

"Erem" Aldona Reich

"Erem" Aldona Reich

Autor: Aldona Reich
Tytuł: Erem
Cykl: Witold Darasz, tom 1
Data premiery: 10.02.2025 (wersja cyfrowa 20.01.2025)
Wydawnictwo: Labreto
Liczba stron: 288
Gatunek: kryminał / thriller
 
Aldona Reich to polonistka, redaktorka i korektorka, która od roku 2020 może się również określać jako wydawana pisarka. Debiutowała powieścią kryminalną “Bebok”, którą wydała własnym nakładem w ramach self-publishingu, a która przyjęła się tak dobrze, że autorka szybko zyskała umowę z pierwszym z kilku wydawnictw, z którym do tej pory współpracowała. Aktualnie na koncie ma jedenaście pozycji, z czego pięć zaliczana jest do kryminalnego gatunku, pozostałe sześć to książki kategoryzowane jako powieści obyczajowe. “Erem” to jej pierwszy kryminał, ale druga książka wydana we współpracy z Wydawnictwem Labreto, które charakteryzuje się tym, że przed premierą papierową, czytelnicy mają już do dyspozycji synchrobook, czyli ebook i audiobook powiązane w jeden plik, pomiędzy którym można się swobodnie przełączać. Audio czyta Modest Ruciński. “Erem” to także tom pierwszy nowej serii kryminalnej z policjantem Witoldem Daraszem.
 
Policja w całym kraju zostaje postawiona na nogi w związku z morderstwem, do którego doszło w Gliwicach. Ofiary to dwóch chłopców, synowie jednego z szemranych biznesmenów tamtych rejonów… Jasne jest, że zbrodnię popełnił zawodowy zabójca, snajper strzelający z daleka. Gdzieś się jednak musiał teraz podziać? Na posterunku w Sanoku Witold Darasz też dostaje dokumenty tej sprawy, nie do końca jednak wie, co miałby zrobić, by pomóc…
W tym czasie w małej wiosce w Bieszczadach zjawia się kobieta niedookreślonej narodowości - porusza się austriackim samochodem, posługuje też takim paszportem, choć jej nazwisko brzmi bardzo polsko. To Lara, która po drodze z jednego punktu pracy do drugiego przyjechała w te strony, by chwilę odpocząć i załatwić pewną sprawę rodzinną. Nic jednak od początku nie idzie po jej myśli - już choćby to, że z przyjemnego pensjonatu zostaje wysłana do jakiegoś obskurnego pseudo-hotelu, w którym nawet nie serwuje się posiłków dla gości (ba! jakich gości? Nikt do tej dziury nie przyjeżdża!). Tylko … dlaczego to właśnie ją obserwujemy?
 
Książka rozpisana jest na prolog i siedem dni akcji: od poniedziałku do niedzieli, a każdy dzień jest zaznaczony i podzielony na numerowane podrozdziały - te są krótkie i najczęściej ułożone naprzemiennie, akcja przeskakuje z Darasza na Larę. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy dwóch postaci, wyjątkiem jest prolog, który pisany jest w osobie drugiej - przyznam od razu, że jest oryginalny, frapujący. Styl powieści jest spokojny, skupiony na bohaterach i ich zachowaniach, jest więc sporo opisów, a dialogi prowadzone są sprawnie. Całość czyta się płynnie, bez problemów.
“Wiadomo przecież, i to nie od dziś, że dzieci są zawsze najsłabszym punktem każdego rodzica, niezależnie od jego profesji i klasy społecznej. (...). To ani pierwszy taki przypadek, ani ostatni.”
Mimo iż seria skupiać będzie się wokół postaci policjanta Darasza, to w “Eremie” jednak głównie Lara przyciąga uwagę czytelnika. Autorka kreuje ją na postać tajemniczą, o której tak naprawdę nic nie wiemy, a jej zachowanie raz budzi sympatię, raz odrzuca. Niezmienne jest jednak to, że dziwne do siebie przyciąga, czytelnik jest pełen wątpliwości co do jej celów i intencji, ale nic nie jest pewne, a podejrzenia co chwilę zmieniają kierunek… Bo kim ona jest w tej historii, że tak bacznie ją obserwujemy?
Lara przyjechała do malutkiej bieszczadzkiej miejscowości, a więc i koloryt miejsca jest tutaj wyraźny. W Bieszczady ucieka się dla spokoju, prawda? I tak częściowo tam jest - życie płynie spokojnym rytmem, miejscowi głównie siedzą w knajpce, w której leje się tani alkohol, a jedzenie jest mocno regionalne - z uwagą obserwowałam, co ląduje na talerzu Lary!
 
Za to fragmenty z Daraszem wydają się bardziej neutralne. Od początku wiemy, że za tym bohaterem ciągnie się jakieś trudne zdarzenie ze służby z przeszłości, które położyło się cieniem na jego karierze, jak i ogólnie całym życiu. Szybko można zorientować się też w tym, że Darasz nie jest spory do wchodzenia w układy, raczej trzyma się z daleka od władzy. Policja trochę żyje sprawą z Gliwic, jednak już zaraz dostają sprawę lokalną, którą muszą się zająć. I tak obserwujemy ich poczynania, które toczą się w tempie spokojnym, nie wzbudzają w czytelniku większego napięcia - przyznam szczerze, że w tych momentach czekałam aż wrócimy do narracji Lary, choć możliwe, że autorka zbudowała sobie tutaj bazę pod rozwój postaci Darasza do dalszych tomów serii. Sama do tej pory nie wiem jakie mam podejście do Darasza i jakimi on tak naprawdę wartościami się kieruje, sam koniec wyjątkowo mocno namieszał mi w jego pojmowaniu. Mam nadzieję zatem, że kolejne tomy przyniosą zrozumienie!
 
Intryga kryminalna budowana jest tempem spokojnym, ale skrupulatnie, co czytelnik mocno doceni, gdy pod koniec wszystkie elementy powieści zaczną wskakiwać na swoje właściwe miejsce. Podczas lektury oczywiście mamy swoje podejrzenia, dzięki temu czytelnik praktycznie od początku jest w rozwiązanie intrygi zaangażowany. Nie jest to może książka, od której oderwać się nie da, ale zasiewa ziarenko niepewności, które długo w czytelniku kiełkuje… tylko czy na pewno kiełkuje w stronę rozwiązania? Przyznam, że finalny twist solidnie mnie zaskoczył i bardzo się z tego cieszę - dzięki niemu na całą tę wcześniejszą spokojną, lekko leniwą historię spojrzałam inaczej.
“(...) spodziewaj się niespodziewanego.”
Wspomniałam już o miejscu, które nadaje lekturze charakter małomiasteczkowości, warto też zaznaczyć, że akcja toczy się zimą, a to nadaje jej dodatkowo aury lekko sennej, tajemniczej, mglistej. Zarówno miejsce, jak i porę roku autora wyraźnie wplotła w fabułę, nadając im znaczenia.
 
“Erem” to powieść kryminalna dla fanów akcji niespiesznych, klimatycznych, jak i niebanalnych postaci - zarówno Darasz, jak i Lara nie budzą jednoznacznych emocji, trudno jest ich ocenić i to jest właśnie w nich ciekawe! Sama intryga, podzielona na dwa miejsca akcji, dwa osobne wątki, systematycznie buduje w czytelniku delikatne napięcie, które wzrasta w scenach końcowych - te faktycznie robią wrażenie, są esencją historii tu przedstawionej, która wcześniej może się wydawać nieukierunkowana. Całościowo książka wypada dobrze, jest przemyślana i ewidentnie inna, a te cechy współcześnie sobie cenię. Czekam więc co przyniosą dalsze losy Darasza!

Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Labreto.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 07, 2025

Book tour ze "Smugami"!

Book tour ze "Smugami"!

"Smugi" Małgorzaty Starosty w przeciągu półtora miesiąca podbiły rynek czytelniczy! Od kilku tygodniu utrzymują się w czołówce bestsellerów Legimi, na przełomie 2024/2025 pojawiły się w wielu TOPkach książek przeczytanych w 2024, nie ma też dnia, by nie pojawiała się o nich nowa opinia ... A mimo to, kiedy tylko wspominam na swoich profilach o tym tytule, ciągle dostaję więcej komentarzy o tym, że chcecie ją przeczytać niż tych, że już zdążyliście po nią sięgnąć. Zatem najwyższa pora, żebym lekturę Wam ułatwiła - zapraszam na book tour ze "Smugami"!

Dla kogo jest to książka? Dla tych, którzy lubią, gdy powieść kryminalna porusza. Nie szokuje okropnymi opisami, a daje się poczuć w warstwie emocjonalnej, psychologicznej, która zmusza do zadawania bardzo niewygodnych, uwierających pytań... W wypadku "Smugów" dodatkowym wyzwalaczem ogromnych emocji jest fakt, iż część historii inspirowana jest zbrodnią, która wydarzyła się naprawdę, a to od razy wpływa na inny odbiór lektury, prawda?

Jeśli ciągle nie jesteście pewni czy to książka dla Was, to zapraszam na moją recenzję - klik! oraz do wysłuchania mini-wywiadu, jaki miałam przyjemność przeprowadzić z Małgorzatą Starostą - część 1 - klik, część 2 - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki książki oraz Wydawnictwa Labreto w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Book tour organizowany we współpracy z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @_za.czytana.bella_ 
2. @zaczytanaksiegowa 
3. @zbrodniaiksiazkara 
4. @zaczytana_daria 
5. @jpryczek 
6. @ksiazka.dobra.na.wszystko (04.03-11.04)
7. @statek_z_papieru 
8. @strefabooki 
9. @mirkowo3 
10. @marza.czyta 
11. @zaczytana_kobitka
12. @oczy_tana_ja
13. @danutabobrowicz  
14. @justyna6353 
15. @po_prostu_o_ksiazkach 
16. @rrramona 
17. @ruda.czyta 
18. @mamazaczytana 
19. @ert_i 
20. @meridaikniga 
21. @_mrs.book (20.10-17.11)
22. @zaczytana_panna 
23. @zafascynowana.ksiazkami_ 
24. @kasienkaj7 
25. @czytajzpaula
26. ilonamikulska.im   
27. @zakochani.wksiazkach (książka jest to od 13.02)
28. @monikaormanin
29. @sylwiaaa

grudnia 13, 2024

Wygraj "Smugi"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Wygraj "Smugi"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

"Smugi" czy najnowsza powieść kryminalna Małgorzaty Starosty na naszym rynku dostępna jest od niecałego miesiąca (w wersji elektronicznej, w papierze 2 tygodnie), a już zdążyła zdobyć rzeszę fanów. Wcale nie jestem tym zdziwiona, bo jest to książka, obok której po prostu nie da się przejść obojętnie - z dobrymi pytaniami, z bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym, inspirowana zbrodnią, która została dokonana naprawdę... Książka dostępna jest w każdej możliwej wersji - ebook, audio (w superprodukcji!) i papier z barwionymi brzegami. Dzisiaj przychodzę do Was z tym ostatnim - mam dla Was egzemplarze "Smugów" do rozdania! Jeśli więc lubicie mocne w przesłaniu, małomiasteczkowe powieści lub historie oparte o to, co kiedyś wydarzyło się naprawdę, to zapraszam do udziału!

A jeśli nie jesteście pewni, czy to coś dla Was, to zapraszam również na swoją recenzję tego tytułu - klik!

By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Czy w małej zamkniętej społeczności zbrodnia może być łatwiejsza czy trudniejsza do ukrycia przed światem? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 13 do 17 grudnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 20 grudnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autorki książki na IG (klik!) i FB, wydawnictwa  na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!
Konkurs organizowany współpracy z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

18.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
Postawiliście przede mną trudne zadanie! Bardzo dużo zgłoszeń ciekawych i to od osób aktywnych na co dzień, więc jak z nich wybrać tylko trzy? 
Jeśli chodzi o Wasze odpowiedzi, to były one bardzo różne - zwracaliście uwagę zarówno na to, że wieś to mała, zamknięta społeczność, która swoje tajemnice chroni przed światem, jak i na to, że przez małą ilość mieszkańców wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, więc i zbrodnia nie ma szans przejść niezauważona. Ktoś wrócił też uwagę na to, że przez położenie wsi policja niekoniecznie będzie chętna do szybkich działań, ktoś inny, że podczas śledztwa szybciej będzie można znaleźć dowody. Popieraliście się innymi odwołaniami do zbrodni i literatury. Naprawdę, naprawdę fajne odpowiedzi, dawno aż tak mocno nie żałowałam, że nie mam więcej książek do rozdania... mam więc nadzieję, że sami po nią sięgniecie, a ja wkrótce zaoferuję Wam jeszcze jedną możliwość lektury. A dzisiaj ostatecznie książka leci do:

Instagram:
1) @ksiazkiagi
Zadałaś trudne pytanie konkursowe — z jednej strony trudniej ukryć zbrodnię w małej miejscowości, bo przecież w takich miejscach z reguły wszyscy się znają, a wszelkie plotki krążą z prędkością błyskawicy, praktycznie nie da się zachować tajemnicy i anonimowości. Z drugiej jednak strony, taka bliskość mieszkańców może zagwarantować też to, że wszystko, co się w danej miejscowości zadzieje, w niej zostanie, nie wyjdzie poza nią, a współmieszkańcy będą się w jakiś sposób solidaryzować, utrzymując wspólny sekret przed innymi...

2) @ahywka_p
Oczywiście że w małej społeczności zbrodnia jest trudniejsza do ukrycia. Wszyscy się znają, wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, a każda tajemnica jest tajemnicą poliszynela! Jak tu w takich warunkach ukryć zbrodnię? Zdecydowanie łatwiej ukryć niecne występki w tłumie!

Facebook:
3) Anna Mucha
moim zdaniem, i łatwo, i niełatwo... małe społeczności mają to do siebie, że gdy kichniesz na końcu wioski - z drugiego jej końca odpowiadają Ci "na zdrowie", tak więc nie bardzo jest coś ukryć. Z drugiej strony - jeśli "coś" wiąże tą społeczność, to nikt spoza niej nie dostąpi zaszczytu wiedzy o jej mniejszych, czy większych, tajemnicach...

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe (preferowany Paczkomat).
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

listopada 15, 2024

"Smugi" Małgorzata Starosta - ambasadorska recenzja premierowa

"Smugi" Małgorzata Starosta - ambasadorska recenzja premierowa
Autor: Małgorzata Starosta
Tytuł: Smugi
Data premiery wersji cyfrowej: 15.11.2024
Data premiery wersji papierowej: 01.12.2024
Wydawnictwo: Labreto
Liczba stron: 296
Gatunek: powieść kryminalna
 
Małgorzata Starosta to autorka, która stosunkowo niedawno zaistniała na naszym rynku książki - debiutowała w roku 2020. To jednak, co w tym czasie zrobiła, jak wiele swoich umiejętności nam zaprezentowała, przechodzi moje pojęcie. Jest autorką komedii kryminalnych, powieści detektywistycznych, obyczajowych i książek dla dzieci. W tym roku nie dosyć, że zaprezentowała się nam w każdym z wymienionych gatunków (i to niejednokrotnie!), to aż dwie jej książki zostały nagrane w formie słuchowisk, ale (z tego co mi wiadomo) tylko jedna z nich została przygotowana w tak niezwykły sposób, kiedy cały zespół pracował równocześnie nad powstaniem produktu finalnego. Autorka pisała i na bieżąco przesyłała tekst do wydawcy i studia nagrań, gdzie już szykowano się do nagrywania słuchowiska. Tekst musiał być więc przygotowany niezwykle skrupulatnie, tak, byśmy mogli go zarówno czytać, jak i słuchać, tak, by każde jedno słowo się w obydwu formach zgrywało – musiał z tego powstać idealny synchrobook. I dzisiaj jest premiera tej książki, na razie premiera cyfrowa - mamy do dyspozycji synchrobook, czyli ebook i audiobook w formie superprodukcji, słuchowiska. Bez względu jednak na formę przyjęcia – efekt finalny robi piorunujące wrażenie!
 
Jesień, rok 2024. Janka Szawłowska spóźniona pędzi do pracy, do redakcji gazety, w której pracuje. Jej przyjaciółka Matylda nieustannie pisze na jej telefon, ewidentnie coś się stało, sprawa musi być bardzo pilna. I chyba tak jest - gdy tylko przekracza próg redakcji, przełożony prosi ją do gabinetu, zaciąga rolety, czego nigdy nie robi. O co chodzi? Janka podejrzana jest o udział w śmierci swojego wuja… Wuja, z którym nie utrzymywała żadnych kontaktów od dawien dawna, od lat trzydziestu, kiedy to wraz z rodzicami wyprowadziła się z Krzyżajn, małej podlaskiej wioski. Dlaczego zatem wuj miał w kieszeni kartkę z jej imieniem? Szybko okazuje się, że nie tylko on został teraz życia pozbawiony, a daleki kuzyn Janki, który prowadzi śledztwo w sprawie tych zbrodni, wiąże ją z przeszłością - to wtedy po raz pierwszy Krzyżajny przeżyły ogromną, okropną tragedię, po której wszyscy pozostali z głębokimi ranami, po której Janki nigdy nie nauczyła się normalnie żyć… Czy to możliwe, by tamta zbrodnia ponownie się o rozwiązanie dopominała? Dosłownie na miesiąc przed terminem przedawnienia sprawy?
 
Książka podzielona jest na trzy części i epilog oraz przedmowę, jak i notkę od autorki, w których zdradza, że jej powieść została zainspirowana zdarzeniami, które kiedyś faktycznie w podobnej wiosce miały miejsce, podkreślając jednak, że jest to tylko inspiracja, a jej książka jest fikcją fabularną. Każda jej część dzielona jest na rozdziały, w sumie jest ich 32. Pierwsza i trzecia część pisane są z perspektywy Janki, środkowa prowadzona jest przez jej ojca, ale każda pisana jest w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego. Mimo tego, że akcja powieści osadzona jest współcześnie, w roku 2024, to pojawiają się w niej również retrospekcje pod postacią wspomnień postaci oraz nagrań, którymi we współczesnej sprawie podpierają się śledczy. Zatem mimo że cały czas jesteśmy osadzeni w roku 2024, to równocześnie poznajemy dokładny przebieg zdarzeń sprzed trzydziestu lat.
“(...) przez długi czas nie mogłem się z tym pogodzić. Ale to jedyny sposób, żeby nie stracić sił do wstawania każdego dnia.”
Przy zapowiedzi tego tytułu, wspominałam już, że jest to coś, niezwykłego w twórczości Małgorzaty Starosty, gdyż autorka jeszcze nigdy wcześniej nie porwała się na tak mroczną opowieść kryminalną. Jednak mimo wszystko w tekście, w sposobie jego formułowania można nadal odnaleźć ten jej charakterystyczny styl. Czuć w nim, że autorka rozumie słowo pisane, że bardzo szanuje język polski i jego tradycje, ale i równocześnie czuje się w tym wszystkim bardzo swobodnie. Widać to przede wszystkim w dialogach, które w wymianie zdań osób sobie bliskich są nawet i momentami uszczypliwie-zabawne. Wiem jak to dziwnie brzmi, gdy mowa o kryminale poważnym i nie jestem w stanie wytłumaczyć tego, jak to działa - ale autorka tak potrafi, to się wszystko po prostu ze sobą doskonale zgrywa, a te świetnie prowadzone dialogi dają nam trochę wytchnienia od naprawdę trudnych emocji. Oczywiście ciągle odnoszą się od okropnych zdarzeń, ale poprzez lekkie przymrużenie oka, możemy przynajmniej na chwilę wypuścić z płuc powietrze.
“- To miał być sarkazm?
- Nie, zwykła ironia. Mam nabytą alergię na idiotyczne pytania, ale zamiast wysypki dostaję ataku złośliwości.”
W warstwie językowej muszę także podkreślić użycie regionalizmów - większa część historii toczy się w małej podlaskiej wiosce, gdzie od wieków ścierają się różne wpływy kulturowe, różne religie. I to da się też wyczuć w języku, mieszkańcy tamtych wiosek mówią gwarą. I ta gwara oddana jest w tekście znakomicie, a kiedy słucha się tego w interpretacji lektorów w słuchowisku, to już w ogóle jest to doświadczenie niezwykłe.
“Smugi… Czy dzisiaj ktokolwiek żywa jeszcze tego określenia? Po przyjeździe do Warszawy ani razu go nie słyszałam, nawet moi rodzice zastąpili je słowem ‘łąka’.”
Jednak nie tylko w języku czuć ten wpływ podlaskiej, mieszanej kultury. Autorka doskonale oddała klimat Podlasia i wyraża go w sumie we wszystkim. W jedzeniu, w zderzających się religiach, co jest widoczne w krzyżach i karawakach (krzyż morowy, z dwoma belkami w poziomie) na każdym kroku. W tamtym miejscu, w tamtych wioskach, żyje się inaczej, wydaje się, że czas zastygł i to po prostu czuć w tej powieści, wylewa się ten klimat z każdej jej jednej kartki. Nie dosyć jednak, że poznajemy się z tym, co na Podlasiu się je, jak się mówi i co wyznaje, to jeszcze dostajemy przenikliwe spojrzenie na życie w małej wiosce. W małej wiosce stojącej w obliczu tragedii. Autorka doskonale oddaje tę mentalność społeczną, to, że wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, ale jest to krąg zamknięty - nic nie wychodzi za granice miasteczka, wszystkie brudy, wszystkie tajemnice pozostają w środku. Doskonale widać to na przykładzie śledztwa z przeszłości - tam nieraz podkreślane jest, że mimo iż wioska ciągle pozostaje czujna, to dziwnym przypadkiem akurat nikt nie widział dzieci, które chwilę później zostały zamordowane, choć na pewno przez wioskę przejść musiały. Ot, paradoks, który dosadnie obrazuje mentalność małej społeczności, a może po prostu polskiej mentalności? Ludzkiej? Na ile trudnych spraw dziejących się tuż obok przymykamy oko, bo tak jest łatwiej niż reagować i wikłać się w potencjalne konflikty?
“Ludzie zapominają, że przede wszystkim trzeba być porządnym człowiekiem, a wtedy wszystko, co robimy, jest tego bezpośrednim wynikiem.”
No właśnie, przechodzimy do tego, co ta książka z czytelnikiem robi. Zadaje bardzo niewygodne, bardzo bolesne pytania, na które nie mamy odpowiedzi. Mówi nie tylko o małej społeczności i jej klaustrofobicznych tajemnicach, ale też zadaje pytania o karę, o sprawiedliwość, o winę i wyrzuty sumienia. W pewnym momencie autorka zwraca uwagę na kolejny paradoks, ten jednak odnosi się do prawa. Jest to temat, który burzy krew, który wywołuje niedowierzanie, ale nie mogę zdradzić co konkretnie te emocje wywołuje - nie chcę psuć Wam możliwość odkrycia i przeżycia tego samodzielnie. Podkreślam jednak, że jest to zagadnienie niezwykle istotne, niezwykle ważne i szukające rozwiązania.
“(...) oddychamy tak głośno, jakby słowa dziennikarza przygniotły nam piersi fizycznym ciężarem. Żadne z nas nie ma odwagi przerwać ciszy. Co tu powiedzieć? Jak skomentować tragedię? Pominąć milczeniem? Przecież nie wypada. Jak w kiepskiej komedii ratuje nas dzwonek telefonu.”
Wróćmy jednak to tych bardziej literackich rozważań, zajmujemy się na chwilę postaciami. Janka, to bohaterka pierwszoplanowa i narratorka, kobieta czterdziestoletnia, która jako dziecko przeżyła traumę. W wieku dziesięciu lat w przeciągu kilku godzin jej dzieciństwo się zakończyło i nie pomogło w tym to, że miała przy sobie kochających rodziców. Widzimy jak świadectwo zbrodni, bliskość okropnych czynów wpływa na rozwój dziecka, jak może zaważyć o całym dalszym życiu. Janka szczerze przyznaje, że funkcjonuje jako tako tylko dlatego, że od dawna korzysta z pomocy psychologa, leży się psychologicznie i chyba też psychiatrycznie, w końcu łyka leki uspokajające, psychotropowe. A mimo tego, mimo upływu trzydziestu lat, tak naprawdę nigdy nie pogodziła się z tym, co się wtedy stało. Czy to przez to ciągle ma napady lęków? Czy to dlatego nigdy nie zbudowała normalnego związku, innych relacji niż ta z jej przyjaciółką? To naprawdę dobrze oddana psychologiczna kreacja, z jednej strony kobieta silna, która walczy o siebie i o prawdę (czy nie dlatego została dziennikarką?), a z drugiej ciągle roztrzaskany na milion niesklejonych ponownie kawałków człowiek.
“- (...) czy naprawdę nie możesz odpuścić? To przeszłość, tu wszyscy się z nią pogodzili. Był syf, ale teraz już jest czysto i przejrzysto.
- Nie jest przejrzysto (..). Tu wszędzie, gdzie się nie obejrzę, są smugi, jakby ktoś niezdarnie ścierał brud. A ja brudu nie znoszę.”
Wspominałam już, że część druga przedstawiona jest z perspektywy jej ojca, którego w słuchowisku gra wspaniały Artur Dziurman. Ta kreacja balansuje pomiędzy dobrem a złem, nie wiemy tak naprawdę jakie są jego intencje i czy na pewno ma na myśli to, co nam pokazuje. Bo tak, jest to ojciec, który truchleje nad samopoczuciem, nad bezpieczeństwem córki, ale przy tym czuć, że ma gdzieś w tym wszystkim ukryty cel. Jaki on jest? Jaka była jego rola w zbrodni sprzed lat?
Oczywiście nie tylko te dwie kreacje zasługują na uwagę, tak naprawdę każdy, kto choćby na chwilę w fabule się pojawia, jest postacią ciekawą i doskonale oddaną - w tym momencie trochę zlewają mi się postaci z tekstu czytanego i słuchanego w naprawdę świetnych kreacjach lektorów, ale taka właśnie jest ta książka - można ją interpretować i odczytywać, rozważać na tak wiele sposobów…
“Zawsze wydawała się starsza, niż wskazywała jej metryka, ale teraz wyglądała, jakby przypadkiem przeoczyła własną śmierć i żyła dalej, kurcząc się i marszcząc jak jabłko.”
Cała historia bazuje na pewnych punktach wspólnych zbrodni prawdziwej popełnionej lata temu, ale osadzona jest mocno w fikcji literackiej. Cała współczesność to absolutny wymysł wyobraźni autorki, a to jest ta baza, ten szkielet, na których budowana jest jej fabuła. Autorka ma doskonałe wyczucie, gdzie wtrącić nie do końca poważne dialogi, a gdzie przytoczyć nagranie sprzed trzydziestu lat, tak że cała ta opowieść jest bardzo zajmująca, bardzo absorbująca uwagę, a mimo tych trudnych emocji, jakie sobą niesie, daje też przestrzeń na oddech. Fabuła bogata jest we wszelakie twisty, po których zbiera się szczękę z podłogi lub sięga po chusteczkę, autorka tak oddziałuje na emocje czytelnika, że książkę czuje się całym sobą. Bazując na tym, jak różnie pamiętają ludzie dawne wydarzenia, na tym, jak dziwnie funkcjonuje pamięć, otrzymujemy historię, która raz po raz odkrywa przed nami coś nowego, coś zaskakującego, coś szokującego. Aż do samego przejmującego i ponownie mieszającego w głowie finału.
“(...) niektórzy zatracają się w swoich instynktach.”
Myślę, że “Smugi” to jedna z tych książek, o których mogłabym pisać jeszcze naprawdę długo. Liczy niecałe trzysta stron, słuchowisko trwa siedem i pół godziny, a powoduje tyle emocji, zostawia z takim ładunkiem pytań, tematów do analizy, refleksji, przemyślenia, że co najmniej jeszcze raz tyle można by o niej rozmawiać. Co zaskakujące, jest to też książka tak bogata, że przy drugim, trzecim czytaniu nadal odkrywa się w niej coś nowego, jakieś elementy, następne tematy warte zauważenia, wspomnienia. Za mną jest jedno czytanie i jedno słuchanie i nie obiecuję, że na tym poprzestanę. Jestem wstrząśnięta tak do głębi, ale i pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorka zdołała zbudować tak przejmującą, bogatą, tak doskonale grającą na emocjach powieść. I zrobiła to nie okrutnymi opisami, a głębią psychologiczną, co zawsze cenię sobie najmocniej.
“(...) to wciąż nie jest jednoznaczne z tym, że to on zamordował dzieci. Jeśli to był (...), to musimy znaleźć na to niezbity dowód. Po co? Żeby zamknąć sprawę ze świadomością, że żadna zbrodnia nie pozostaje bez kary. Nawet gdyby miało być nią tylko wpisanie nazwiska do akt.”
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Małgorzatą Starostą i Wydawnictwem Labreto.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 12, 2024

"Smugi" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska

"Smugi" Małgorzata Starosta - zapowiedź ambasadorska

Końcówka roku 2024 obfituje w ogromny wysyp niesamowicie dobrych, a zarazem oryginalnych lektur! Już 15 listopada, czyli w ten piątek na naszym rynku ukaże się książka inne niż wszystkie dotychczasowe napisane przez Małgorzatę Starostę - "Smugi", mroczny, poważny i wstrząsający kryminał, nad którym mój blog ma przyjemność roztoczyć opiekę ambasadorską. 15 listopada to premiera książki w formie cyfrowej: ebooka i audio w formie rewelacyjnego słuchowiska, superprodukcji z gwiazdorską obsadą i specjalnie na jej cel skomponowaną muzyką! A dwa tygodnie później 1 grudnia książka ukaże się w wersji papierowej. 

Podobno zbrodnia doskonała nie istnieje. Ale czy na pewno?
W maleńkiej miejscowości na Podlasiu za sprawą zagadkowego samobójstwa odżywają wspomnienia o makabrycznym morderstwie dwojga dzieci, do którego doszło trzydzieści lat wcześniej. Śledczy są przekonani, że odpowiedzi na pytania dotyczące współczesnych wydarzeń należy szukać w przeszłości, szczególnie zaś interesują ich wspomnienia Janki Szawłowskiej, która w dzieciństwie przyjaźniła się z ofiarami. Szawła musi się zmierzyć z własnymi traumami i stawić czoła brutalnej prawdzie. Jej odkrycia w rodzinnej wsi okażą się niewyobrażalnym koszmarem.
Poznaj historię mrożącą krew w żyłach.
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami mroczna opowieść o zbrodni bez kary, w której najbardziej winny okazuje się… wymiar sprawiedliwości.
Historia, którą opowiada w "Smugach" Małgorzata Starosta inspirowana jest prawdziwą sprawą kryminalną, którą autorka od lat obserwowała. Na jej bazie stworzyła fikcję literacką poruszającą tematy trudne, która wpływa na wrażliwość czytelnika i na pewno nie pozostawia nikogo obojętnym. To coś całkowicie nowego w twórczości autorki, tak poważnego jej oblicza jeszcze nie znaliśmy. Choć i trochę tego swojego charakterystycznego stylu i tak w powieść przeniosła, po którym z łatwością fani jej twórczości mogliby rozpoznać jej książkę sięgając po nią w ciemno. Nie da się jednak ukryć - to całkiem inne oblicze Małgorzaty Starosty, które, jestem przekonana, zrobi na Was piorunujące wrażenie! Fani mrocznych historii kryminalnych, w których ważna jest psychologia zbrodni, jak i fani małomiasteczkowych, dusznych kryminałów - to zdecydowanie coś dla Was!

Autor: Małgorzata Starosta
Tytuł: Smugi
Data premiery wersji cyfrowej: 15.11.2024
Data premiery wersji papierowej: 01.12.2024
Wydawnictwo: Labreto
Liczba stron: 284
Gatunek: kryminał 


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.
We współpracy z Małgorzatą Starostą i Labreto.


Od 15 listopada dostępna w


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 12, 2024

Book tour ze "Sprawą lorda Rosewortha"!

Book tour ze "Sprawą lorda Rosewortha"!

Czy Wy też ukojenie znajdujecie w klasycznych kryminałach, a będąc bardziej dokładnym - klasycznych powieściach detektywistycznych? To historie trochę przenoszące nas w czasie, toczące się w poprzednim wieku, a więc rzeczywistości nieco różnej od naszej... W "Sprawie lorda Rosewortha" co prawda nowe zaczyna już się ścierać ze starym, ale jeszcze stare jest - rodzina arystokratyczna, stara rezydencja i mimo zbrodni... jakiś taki spokój. Bardzo lubię za to tę powieść, za to i niesamowicie dokładnie oddane tło, które sprawia, że faktycznie czujemy, że zostajemy przeniesieni w roku 1959 ... Macie chęć na lekturę? Dzisiaj chcę Wam to ułatwić - zapraszam na book tour!

A jeśli nie wiecie o czym jest "Sprawa lorda Rosewortha" to najpierw zapraszam na moją recenzję - klik!, jak i wywiad z autorką - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil Małgorzaty Starosty oraz profil Wydawnictwa Labreto w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż w środę, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Book tour organizowany we współpracy z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @zaczytanaksiegowa 
2. @z_ksiazka_mi_po_drodze 
3. @mirkowo3 
4. @agata_o_ksiazkach 
5. @jpryczek 
6. @sylwiaaa 
7. @po_prostu_o_ksiazkach 
8. @zaczytana_daria 
9. @strefabooki 
10. @poczytane_zapisane 
11. @moniaczytairecenzuje 
12. @just_to_books 
13. @zaczytana__nena (14.10-07.11)
14. @monikaormanin 
15. @statek_z_papieru 
16. @mamazaczytana 
17. @zaczytana_panna (24.12-13.01)
18. @natka_tom  
19. @madzulas 
20. @marza.czyta 
21. @annula_93 (13.03-09.04)
22. @danutabobrowicz
23. @annadyczko_mczas  
24. @books_in_blood1 
25. @books.injuly (książka jest tu od 23.05)

maja 01, 2024

Kilka pytań do... Małgorzaty Starosty, autorki "Sprawy lorda Rosewortha"

Kilka pytań do... Małgorzaty Starosty, autorki "Sprawy lorda Rosewortha"
Dlaczego Małgorzata Starosta pokusiła się o powieść nieco poważniejszą od pozostałych w swoim dorobku literackim, skąd wziął się pomysł na historię osadzoną w końcówce lat 50tych i dlaczego przyglądamy się arystokratycznej rodzinie, czego symbolem jest postać Ruth, córka tytułowego lorda i skąd wzięła się panna Hardcastle, pomocniczka detektywa Jonathana Harpera, dlaczego główny bohater właśnie tak się nazywa i jest dosyć... nietypowy? A także - czy autorka przewiduje stworzenie całego cyklu z Jonathanem i panną Hardcastle?
Zapraszam na rozmowę z Małgorzatą Starostą!

Małgorzata Starosta notka biograficzna:
Uzależniona od kawy (czarnej, bez cukru)  i haribo (białych i zielonych) założycielka fanklubu różowego atramentu. Matka chrzestna komisarza Bączka, posterunkowego Sierżanta i kilku pruskich bab. Przekonana, że gwiazdy pachną cynamonem, o gusłach się nie dyskutuje, najgorszą klątwą jest miłość, a wszystko i tak jest winą wina. Chciałaby śpiewać jak Whitney Houston, ale zdecydowanie lepiej posługuje się słowem pisanym. I z mniejszą szkodą dla publiczności.

Kryminał na talerzu: Kilka tygodni temu na naszym rynku ukazała się „Sprawa lorda Rosewortha”, która z powodzeniem może uchodzić za klasyczną powieść kryminalną. Ty swoją twórczość zaczynałaś od komedii kryminalnej, ale w poprzednim roku dało się już wyczuć, że kierujesz się w ciut poważniejszą, klasyczną stronę gatunku w „Wigilijnej zagadce”. I tak się zastanawiam – czy ta „Wigilijna zagadka” to było sprawdzenie się w motywach klasycznych, taki test dla Ciebie, a może dla czytelników przed stworzeniem „Sprawy lorda Rosewortha”?

Małgorzata Starosta: Właściwa odpowiedź brzmi jeszcze inaczej – od dłuższego czasu starałam się przełamywać konwencję komediową, wplatając w kolejne powieści historie poważniejsze, inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, zbrodniami, zagadkami. Wielokrotnie przyznawałam się też do tego, że komedia kryminalna jako gatunek nigdy nie była moim świadomym wyborem; o tym, że pracując nad debiutem, napisałam komedię, dowiedziałam się z recenzji przedwydawniczej 😀. Zdecydowanie bliżej mi zawsze było do kryminału kocykowego, czy też kominkowego, jak się tłumaczy na polski cosy crime. A stąd już tylko krok do powieści noir, którą charakteryzuje czarny, ironiczny humor. Zarówno "Wigilijna zagadka", jak i "Sprawa lorda Rosewortha" swój kształt zawdzięczają więc moim ulubionym konwencjom literackim i nie wyobrażam sobie, żeby mogły zostać napisane inaczej.


A jak już jesteśmy przy tworzeniu – czy „Sprawa lorda Rosewortha” powstała teraz czy to jedna z tych, co leżały i czekały w szufladzie? Ostatnio widziałam, że na swoim fanpage’u coś o tej szufladzie pisałaś 😉

W szufladzie, a raczej: na dysku komputera, leżakowało opowiadanie napisane do antologii, na której pomysł wpadłam z kilkoma koleżankami po piórze. Projekt antologii nie doczekał się finału, ale wydawnictwo Labreto zaproponowało mi rozwinięcie "Sprawy..." i wydanie jej jako powieści. Bardzo szybko zgodziliśmy się, że to dobry szkielet dla klasycznego kryminału i tym sposobem, niecały rok później możemy rozwiązywać zagadkę nieżyjącego lorda 😉.


To było tytułem wstępu, teraz już faktycznie przyjrzyjmy się książce. Po pierwsze zastanawiam się dlaczego na czas akcji wybrałaś właśnie rok 1959 i jak to się stało, że aż tyle o tych czasach wiesz? Myślę, że właśnie to swobodne, bardzo naturalne prowadzenie akcji, które dawało poczucie, jakby powieść była pisana właśnie wtedy, zrobiło na mnie największe wrażenie. 

Oddanie realiów tamtych czasów – jak zresztą każdych, jeśli piszemy książkę, której fabuła nie toczy się współcześnie – było zadaniem najtrudniejszym. Jak już wcześniej wspomniałam: szkielet fabularny był gotowy, bohaterowie także, należało więc rozbudować tło wydarzeń i pogłębić wątki. Rok 1959 wybrałam z kilku powodów, a najważniejszy jest ten, że niewielu współczesnych pisarzy sięga do tego czasu. Lata 80. i 90. są bardzo ograne w popkulturze, podobnie jak międzywojnie i okres II wojny światowej, tymczasem lata 50. nie zostały jeszcze tak mocno wyeksplorowane, a był to czas z jednej strony przecież wcale nieodległy, z drugiej zaś wydaje się, że to zupełnie inny świat. Jako nałogowa czytelniczka literatury detektywistycznej przesiąkałam klimatem powieści brytyjskich, chłonęłam go przez większość mojego życia i pewnie dlatego dość gładko udało mi się wyobrazić historię w ówczesnych realiach. Cała reszta to żmudna kwerenda, czytanie książek powstałych w tamtym czasie, przeglądanie gazet, dzienników, oglądanie filmów, słuchanie archiwalnych audycji radiowych. I sprawdzanie przeróżnych szczegółów, których czytelnik nawet nie zauważy, a tymczasem to one budują wiarygodność historyczną.


O pomyśle na tę powieść chyba za bardzo rozmawiać nie możemy, prawda? Czy masz przygotowaną jakąś sprytną odpowiedź, która nie będzie spoilerować lektury? 😊

Za dużo zdradzić rzeczywiście nie możemy, ale mogę wspomnieć, że inspiracją do zbudowania intrygi kryminalnej była prawdziwa zbrodnia z początku XX wieku. Dowiedziałam się o niej przy okazji poszukiwań tematu do zupełnie innej książki i tak mnie zaintrygowała, że postanowiłam zabawić się w detektywkę. Rezultat już znamy: "Sprawa lorda Rosewortha" skrywa kilka tajemnic i zagadek.


W książce nie tylko sama intryga opiera się na klasycznym motywie, który znamy z powieści Agathy Christie, ale i jest więcej cech rozpoznawalnych dla tej autorki, jak choćby forma narracji, czyli opowieść przedstawiona w pierwszej osobie przez detektywa. Pojawia się nawet jedna postać, która ma na imię Agatha – przypadek czy zabieg specjalny? Analizując tę powieść zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem jej charakterek nie jest zbieżny z charakterem wspomnianej pisarki?

Narracja pierwszoosobowa z perspektywy detektywa to raczej ukłon w stronę czarnego kryminału, choć też nie wszystkie dzieła Chandlera czy Hammeta tak zostały napisane. Ale już postać Agathy Radcliffe rzeczywiście swoje imię zawdzięcza lady Mallowan. To jest też moja ulubiona bohaterka tej historii, zresztą ja mam chyba słabość do takich zadziornych, bezkompromisowych leciwych dam. Jestem wręcz przekonana, że pisząc tę postać, miałam przed oczami nie tylko Agathę Christie, ale także Joannę Chmielewską i Marię Czubaszek 😀.


W swojej książki często podkreślasz fakt, że kobiety właśnie w tych powojennych czasach stają się równoprawnymi członkiniami społeczeństwa, że prace, które do tej pory były typowo męskie, teraz już nie muszą takie być – czy właśnie w tym celu powstała kreacja Ruth, córka lorda Rosewortha, która zleca sprawę detektywowi Jonathanowi?

Ruth Roseworth jest swoistym pomostem pomiędzy starym i nowym. Pokolenie urodzone w czasach II wojny światowej było ostatnim, które pamiętało czasy wielkiej arystokracji i równocześnie pierwszym, które wkroczyło w nową rzeczywistość. Rzeczywistość zniszczeń, biedy, braku podstawowych świadczeń, jak choćby służby zdrowia. Musimy pamiętać, że w czasie wojny wszystko stanęło na głowie: mężczyźni ginęli, kobiety stawały się odpowiedzialne za swoje rodziny, nierzadko musiały pracować, by móc utrzymać siebie i dzieci. Majątki topniały, nie było środków na służbę – z pewnością musiał to być bardzo trudny czas dla klasy nienawykłej do życia poza swoją sferą komfortu. Z drugiej zaś strony ruchy emancypacyjne, szerzące się idee marksizmu i jawnej walki z „próżniactwem” zmieniały poglądy kobiet, a Ruth jest niejako symbolem tych wszystkich zmian zachodzących w społeczeństwie. Podobnie zresztą jak jej młodsza siostra, reprezentująca kolejne pokolenie.


Wspomniałam już o Jonathanie, zatem teraz chwilę o nim – w posłowiu zdradzasz, że zapożyczył swoje imię od bohatera znanej powieści gotyckiej, a ja przyznam, że ani nie kojarzę tego imienia, ani nie udało mi się wyszukać skąd je zapożyczyłaś… Zdradzisz nam więc skąd Jonathan się wziął i dlaczego właśnie takie imię nadałaś swojemu detektywowi?

Nazwisko Jonathan Harper urodziło się jako zniekształcenie personaliów jednego z moich ukochanych bohaterów literackich, czyli Jonathana Harkera, protagonisty Drakuli Brama Stokera. Długo zastanawiałam się nad odpowiednim imieniem i nazwiskiem dla mojego detektywa i w końcu przypomniałam sobie Harkera (genialnie zagranego przez Keanu Reevesa w doskonałej ekranizacji) i natychmiast zapadła decyzja.


Ta kreacja postaci też jest bardzo ciekawa, bo (znowu chyba podobnie jak u Christie) nie jest to typowy twardy mężczyzna, a raczej odwrotnie – poznajemy go w chwili niemocy, a i później ma momenty, które mężczyznom starej daty ‘nie przystają’. Dodatkowo jeszcze wikłasz go w skomplikowaną relację z ojcem i ogólnie jest raczej taki mało wyrywny, w towarzystwie raczej zdaje się być skrępowany. Czy to tę kreację postaci wymyśliłaś jako pierwszą dla tej powieści? I dlaczego właśnie stworzyłaś go takim …hm, nietypowym? 😉

Mówiąc szczerze, znudzili mi się twardzi, szorstcy detektywi w typie macho, buchający testosteronem, pijący hektolitry alkoholu i sypiający z każdą femme fatale. Ten stereotyp zrodzony w kryminale noir jest już tak bardzo wyeksploatowany, że zwyczajnie mnie nuży. Ja chciałam stworzyć faceta, który będzie wrażliwy, ale wcale nie zniewieściały, jednak ta jego cecha także będzie skądś wynikać. Dlatego mój Jonathan wywodzi się z dość specyficznej rodziny, dzięki czemu pewne jego cechy i nawyki są usprawiedliwione. I jeśli już miałabym wskazać inspirację, to z całą pewnością byłby nią Cormoran Strike z powieści Roberta Galbraitha albo Erast Fandorin Borisa Akunina. I tak, rzeczywiście, wymyśliłam go jako pierwszego, a właściwie drugiego, bo pierwszy był tytułowy lord.


Ogólnie w tej powieści jest sporo postaci i każda jedna jest równie ciekawa co pozostałe. Pytałam już o ciotkę Agathę, córkę Ruth, Jonathana, o zabitego lorda może pytać nie będę, ale jestem jeszcze ciekawa skąd pomysł na bliźniaki – dosyć przerażające młodsze rodzeństwo Ruth?

Wyobraźnia podsunęła mi wizję takich upiornych młodych ludzi, co właściwie nie było trudne, bo mam dość sporą styczność z krnąbrnymi nastolatkami 😉 Przede wszystkim zaś potrzebowałam na scenie przedstawicieli młodszego pokolenia, tego, które swoje najdziksze przygody przeżyje w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Rewolucja społeczna i obyczajowa napędzana była ich umysłami, więc byli mi potrzebni. Fabularnie tym bardziej, w końcu to bardzo bystre dzieciaki.


Obiecuję, że o postaciach już kończymy, jeszcze tylko jedna – panna Hardcastle? To asystentka Jonathana, starsza pani, którą w myślach przezywa Kabanosem – to też pomysł zaczerpnięty od klasyków, typu Sherlock Holmes i doktor Watson?

Pomocnik bohatera to motyw dużo starszy niż Sherlock, Don Kichot miał swojego Sancho Panchę, Kubuś Fatalista miał swojego pana, ale dokładnie o to chodzi: to klasyczny duet, w którym zachodzi synergia. Jonathan jest bystry, ale panna Hardcastle doświadczona i rozsądna; postać asystentki wzorowałam odrobinę na pannie Lemon pracującej dla Hercule’a Poirota, tyle że moja bohaterka dostała więcej charyzmy, hardości i trudną przeszłość, o której ja wiem sporo, a czytelnicy jeszcze nie.


Jak długo pracowałaś nad tą powieścią?

Najwięcej czasu zajęło przygotowanie tła historycznego: zbierałam ciekawe informacje, czytałam fragmenty gazet, słuchałam archiwalnych audycji, sprawdzałam listy przebojów i oglądałam filmy zarówno dokumentalne, jak i fabularne. Starałam się nie wychodzić poza czasy, do których musiałam się przenieść, więc jako lektury przed snem wybierałam powieści detektywistyczne powstałe w czasach powojennych. Miałam kanwę historii, wiedziałam, jak będzie wyglądało rozwiązanie zagadki, więc gdy tylko w mojej głowie pojawili się bohaterowie, mogłam ruszać z pisaniem. Najwięcej wysiłku kosztowało więc przygotowanie się do spisania tej historii.


Czy z Jonathanem i panną Hardcastle jeszcze się spotkamy?

Jeśli tylko czytelnicy będą chcieli poznać inne sprawy, nad którymi pracowali ci dwoje – ja z radością je opiszę.


„Sprawa lorda Rosewortha” to Twoja druga książka wydana we współpracy z Legimi i ich imprintem Labreto, pierwsza była „Nie słyszę cię, kochanie” – możesz nam wytłumaczyć czym różni się wydanie książki z Legimi pomiędzy tym wydanym w typowym, tradycyjnym wydawnictwie?

Kompletnie niczym. Od 2024 roku Labreto jest klasycznym wydawnictwem, a jedyna różnica polega na tym, że książki cyfrowo (czyli audiobooki i ebooki) udostępnia w Legimi, co jest zapewne decyzją biznesową. Wydania papierowe są dystrybuowane na rynku dokładnie tak samo, jak robią to pozostałe oficyny wydawnicze.


Znowu wykorzystam informacje, który wpadły mi w oko na Twoim fanpage’u – pisałaś, że dużo nowości szykujesz dla nas na ten rok i faktycznie zaczynasz z przytupem – z samym początkiem kwietnia w rękach mieliśmy już dwie Twoje nowe powieści! Możesz nam zdradzić coś ze swoich planów, czego jeszcze możemy się od Ciebie w tym roku spodziewać?

Trochę się spóźniłam z odpowiedziami (przepraszam!) więc jesteśmy już po zapowiedzi kolejnej książki i będzie to komedia romantyczna w nurcie słowiańskiego realizmu magicznego. Coś, czego dotychczas jeszcze w moim portfolio nie było 😊. Szykuję kilka premier książek dla dzieci, ale pojawią się też poważniejsze w tonie, konwencji i temacie propozycje dla fanów Twojego bloga.


A nad czym teraz pracujesz?

Ze względu na nawał obowiązków praca pisarska mocno zwolniła i aktualnie kończę kontynuację książki dla dzieci. Idzie mi… tak jak odpowiadanie na Twoje pytania.


Chyba dosyć mocno Cię ze „Sprawy lorda Rosewortha” przemaglowałam (to dlatego, że jest taka ciekawa!), więc teraz już na szybko trochę tematów niepisarskich. Ulubiony sposób na relaks?

Czytanie książek!


Ulubione miejsce na Ziemi?

Brzeg morza bez turystów.


Jak wygląda Twoja biblioteczka, czego znajdziemy w niej najwięcej i którzy autorzy są tymi ulubionymi?

Jest potwornie zapuszczona, mnóstwo książek dostaję w ostatnim czasie i stawiałam je byle gdzie. Zrobił się też misz-masz gatunkowy, gdyż jako redaktorka/korektorka współpracuję z wydawcami zajmującymi się zarówno kryminałem, jak i fantastyką czy powieściami dla młodzieży. Najwięcej, rzecz jasna, znajdziemy kryminałów, całą kolekcję Christie, Chmielewskiej, Mankella, Rankina, Akunina, Marininy. Długo by wymieniać. Ale jest sporo nazwisk i tytułów najnowszych, głównie z racji wspomnianych współprac.


I ostatnie, obowiązkowe pytanie na moim kulinarno-kryminalnym blogu. Co najbardziej lubisz jeść?

Łatwiej wymienić, czego nie lubię! Ale najbardziej lubię kuchnię włoską i nigdy mi się nie nudzi.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!

We współpracy z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!