Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #eddieflynnmaraton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #eddieflynnmaraton. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 01, 2025

"Wspólniczka" Steve Cavanagh - recenzja patronacka

"Wspólniczka" Steve Cavanagh - recenzja patronacka

Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Wspólniczka
Cykl: Eddie Flynn, tom 7
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Data premiery: 30.07.2025
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Gatunek: thriller prawniczy
 
Steve Cavanagh to irlandzki autor powieści kryminalnych i sensacyjnych, który tworzy już od dekady - debiutował dokładnie w 2015 roku książką “Obrona”, a zarazem pierwszym tomem cyklu thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem, który przyniósł mu światowy rozgłos i słowa uznania od najgłośniejszych, najmocniej cenionych pisarzy. Teraz na swoim koncie ma równo dziesięć książek - osiem z serii i dwie osobne, a na początek przyszłego roku zapowiedziany jest kolejny tom z Eddiem Flynnem. W Polsce jego historia wydań była bardziej burzliwa - pojawił się niewiele po swoim debiucie, później zniknął, od 2019 roku przeszedł pod skrzydła Wydawnictwa Albatros, ale tak naprawdę dopiero od zeszłego roku czytelnicy zostali usatysfakcjonowani - wydawnictwo do kwietnia tego roku skompletowało nam sześć pierwszym tomów z Eddiem Flynnem, a teraz, zaledwie trzy miesiące później, do naszym rąk trafił tom siódmy! Miejmy nadzieję, że teraz już obecność książek Cavanagha na polskim rynku będzie można uznać za pewniaka! Bo co jak co, ale od jego powieści można się uzależnić!
 
W nowojorskiej kancelarii prawnej Flynn i Brooks zjawia się mężczyzna w eleganckim garniturze. To prawnik Carrie Miller, która kilka miesięcy temu została postawiona w stan oskarżenia o współudział w zbrodniach popełnianych przez jej męża, seryjnego mordercę zwanego Piaskunem. Prawnik zamierza tę sprawę przekazać Eddiemu i jego współpracownikom, gdyż sam nie ma doświadczenia w prawie karnym, a teraz już jasne jest, że proces na pewno się odbędzie - Peltier cały czas liczył na ugodę, która do procesu by nie dopuściła, niestety nic z tego nie wyszło. Eddie według swojej zasady nie chce przyjąć sprawy, póki nie upewni się, że jego klientka jest niewinna, choć pozostali członkowie jego zespołu są już zdecydowani. Po rozmowie z Carrie również i on na jej obronę przystaje. Niestety nie tylko z trudną sprawą w sądzie i mocno negatywną opinią publiczną przyjdzie im się zmierzyć - na wolności nadal jest Piaskun, policja i FBI nadal na niego polują, a on od ponad roku pozostaje nieuchwytny... A jednak proces coś zmienia - Piaskun wraca i zrobi dosłownie wszystko, by jego żona nie trafiła za kratki. Naprawdę wszystko.
 
Książka rozpisana jest na prolog, 63 rozdziały oraz dwa fragmenty doniesień medialnych - jeden znajduje się od razu po prologu, drugi pod koniec powieści. Każdy rozdział opatrzony jest imieniem bohatera, z perspektywy którego poznajemy dany fragment, poza tym dostajemy też wgląd w zapiski z pamiętnika Carrie - w większości datowane. Historia przedstawiona jest oczami zarówno wszystkich członków zespołu Eddiego, jak i agentki FBI, byłego federalnego oraz samego Piaskuna. Jednak tylko Eddie historię przedstawia w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego, pozostałe postacie swoje wersje przedstawiają poprzez narratora trzecioosobowego. Prócz Carrie oczywiście, na której forma pamiętnika wymusza osobę pierwszą. Styl powieści jest bardzo swobodny, autor odpowiednio dopasowuje język zarówno do postaci, jak i tego, co chce przekazać - czasami zdania się krótkie, szybkie, podbijają dynamizm akcji, w innych wypadkach zdania są rozbudowanie, dokładne, oddają skomplikowanie fabularne. W książce sporo jest dialogów, a choć w tym tomie ilość przemów i przepytań świadków na sali sądowej nie jest tak duża, jak w innych, to nadal są to perełki oratorskie. Książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością, a niewymuszony humor postaci, jakim posługują się w wymianach zdań między sobą, nadaje historii pewnej lekkości.
“- (...) Słyszałeś o Blach? Ona się tym zajmie.
- Prawdziwa z niej twardzielka - powiedział, otwierając szerzej oczy. - Nie musisz się o nią martwić, dzieciaku. Niech martwią się ci, którzy jej podpadli.”
“Wspólniczka” to tom siódmy serii, ale jak każdy, można czytać ją od pozostałych niezależnie, zależności pomiędzy znanymi postaciami są wyjaśnione, życiorysy w skrócie przypomniane, a cała intryga jest zagadką zamkniętą w jednym tomie. Autor bardzo sprawnie buduje napięcie, zaczyna od mocnych nut, bo już za chwilę uderzyć jeszcze mocniej. Dodatkowo stosuje znajome triki, które te napięcie potęgują - rozdziały są krótkie, często zakończone cliffhangerami, a postacie nie mówią nam wszystkiego - to, że wpadną na jakiś pomysł, coś odkryją, wcale nie znaczy, że czytelnik od razu wie co. Na to najczęściej musimy poczekać, co sprawia, że napięcie i ciekawość podczas lektury sięgają zenitu.
“Czasami, kiedy patrzymy na świat, nic nie wygląda tak, jak powinno. Coś odstaje, coś jest spartaczone, coś jest po prostu do dupy. Widać, że mamy problem, ale trudno jest znaleźć rozwiązanie.
Czasami to rozwiązanie przychodzi do głowy, gdy trafiamy na kolejny problem. Wyglądało na to, że moja podświadomość pracowała usilnie nad czymś, nie dając mi o tym znać. I nagle - bum! - wszystkie elementy zaczęły do siebie pasować!”
Steve Cavanagh już nieraz udowodnił jak skomplikowane fabuły potrafi budować, jak trafnie wyczuwa odpowiednie momenty na twisty fabularne, które wprowadzają w osłupienie i każą czytelnikowi całą książkę analizować od nowa. We “Wspólniczce” twisty oczywiście nieustannie nadal zaskakują, a stopień skomplikowania, choć z początku nie wygląda, jest tak duży, że podejrzewam, że książkę musiałabym przeczytać kilka razy pod rząd, by wyłapać wszystkie pułapki, w które nieświadomy czytelnik w swoich teoriach wpada. Autor wodzi za nos jak nikt inny, bo kiedy już czytelnik jest święcie przekonany, że wie wszystko, nagle okazuje się, że nie wie tak naprawdę nic. To budzi mój ogromny podziw, tak świetnych zmyłek fabularnych nie robi nikt inny.
“Niektórzy z prokuratorów bardzo wcześnie w swojej karierze tracą z pola widzenia prawo. Dla nich ta praca polega przede wszystkim na tym, żeby skazywać, skazywać, skazywać - odhaczać kolejne zwycięstwa.”
W tym tomie autor wsuwa pod lupę wątek seryjnego mordercy i wszystko, co się z tym wiąże. Przyglądamy się sprawie od strony FBI, czyli tych, którzy próbują go złapać, jak i od tej strony niepewnej - ofiary czy wspólniczki? Bo przecież seryjni mordercy często mają rodziny, a choć z historii wiemy, że są i takie, które niczego nie podejrzewają, to kiedy jednak pojawia się kolejna taka sprawa, na gorąco bardzo trudno jest w to uwierzyć. Ale w tym wypadku Eddie wierzy, my jednak pamiętamy, że już kiedyś zaufał złej osobie… czy zatem na pewno możemy wierzyć, że potrafi to poprawnie ocenić? Wątek FBI jest na tyle ciekawy, że przynosi zagadnienie profilowania. Tyle ostatnio mówi się o tej dziedzinie behawioralnej, tak nas ona fascynuje, a autor w swojej powieści stawia ją w innym świetle, odsłania fakty, które sprawiają, że zaczynamy podważać to, czy faktycznie w aktualnych czasach profilowanie może być przydatne i skuteczne. Kontrowersyjny temat, ale na pewno warty dyskusji!
“Żony uświadamiają sobie, że nie tylko nie mają przyszłości, ale też, że skażona jest cała ich przeszłość. Każdy pocałunek, każdy czuły uścisk, każda spędzona razem miła chwila mogą się okazać zatrute. I rodzi się kolejne, tym razem naprawdę bolesne pytanie: co takiego we mnie mogło zafascynować kogoś tak złego?”
Oczywiście i sam morderca ma tutaj miejsce do popisu, w końcu i z jego punktu widzenia przyglądamy się sytuacji. A to podsuwa kolejne pytania: czy taki człowiek, który przecież jest skłonny do czynów dla nas niewyobrażalnych, naprawdę może kogoś kochać?
“Ludzie dostosowują swoje osobowości do różnych sytuacji. Moim zdaniem w miejscach zbrodni nie szukamy człowieka. Możemy tam tylko zobaczyć zabójcę.”
Steve Cavanagh, poza świetnym zmysłem do budowania skomplikowanych, bogatych w twisty fabularne intryg, już też nieraz pokazał nam, że nie oszczędza swoich postaci. I we “Wspólniczce” znowu szykuje dla nas kilka sytuacji granicznych, takich, w których na chwilę staje serce, a czytelnik z przerażeniem w oczach myśli “Nie! Nie zrobił tego!” A może jednak zrobił? O postaciach z serii pisałam już wiele (Eddie Flyyn w pigułce - klik!), ich charaktery się nie zmieniają, choć emocje i priorytety zostają wystawione na próbę. Do nich w tym tomie dochodzą ciekawe postacie: prawnik Peltier, Carrie, agentka Delaney i były agent Gabriel Lake. Poza tymi bezpośrednio uwikłanymi w sprawę morderstw, najciekawszą postacią wydaje się ten ostatni - Gabriel Lake, w za dużym garniturze, nerwowy koleś, który przesadnie wypytuje o skład i pochodzenie produktów posiłków i z jakiegoś powodu uważany jest za niezastąpionego w tropieniu takich degeneratów jak Piaskun… To postać nieoczywista, która kilka razy każe nam zmieniać o sobie zdanie, ciekawa też jestem czy jeszcze kiedyś w kolejnych tomach do niego wrócimy.
“Ludzie popełniają straszne błędy, ale w głębi serca nadal są dobrzy. Jedna pomyłka nie może zdefiniować czyjegoś życia.”
W poprzednim tomie, w „Adwokacie diabła” (recenzja – klik!) autor skupił się przede wszystkim na warstwie psychologicznej i zagadnieniach społecznych, prawnych, które budzą kontrowersje. Choć we “Wspólniczce” i tego nie brakuje, to nacisk położony jest równie mocno na samą akcję, jej dynamizm, po prostu dobrą rozrywkę dla czytelnika. I doskonale się to sprawdza - od książki nie można się oderwać, a dylematy moralne, jakie przy okazji serwuje, zostają w głowie na dłużej. Swobodny styl zapewnia lekką, przyjemną lekturę, charakterne postacie budzą sympatię lub odczucia odwrotne, a kolejne twisty przyprawiają na zmianę o palpitacje bądź zatrzymanie serca. Czy to nie brzmi jak doskonały thriller? Zdecydowanie tak, a ja już nie mogę się doczekać co autor zaserwuje nam w tomie numer osiem! Obyśmy nie musieli na niego długo czekać, bo tak naprawdę już teraz za sposobem budowania opowieści Steve'a Cavanagha, jak i cała kancelarią Eddie i Brooks tęsknię!
“To nie jest kancelaria prawna (...) Pracowałam w kancelariach prawnych całe życie. My tutaj tworzymy rodzinę.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 26, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book toury zakończone!

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book toury zakończone!

W kwietniu i maju na profilach Kryminału na talerzu dominowała seria thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem autorstwa Steve'a Cavanagha - organizowałam dla Was cały wielki maraton czytelniczy, w których zachęcałam Was do wspólnej lektury sześciu dostępnych tomów tej serii, jak i dostarczałam wiele atrakcji - nie tylko w formie recenzji i rolek, ale również konkursów, jak i ... mini-book tourów! Okazji zatem do zapoznania się czy to z pojedynczymi tomami, czy całą serią było naprawdę sporo! Teraz, w najbliższą środę na naszym rynku pojawi się tom siódmy serii pt. "Wspólniczka", ale zanim zaczniemy o nim mówić na poważnie, to czeka nas jeszcze ostatnie podsumowanie - wszystkich sześciu mini-book tourów w jednej publikacji! 

Podstawową zasadą mini-book tourów było założenie 5x5 - 5 uczestników czyta i przesyła książkę dalej w przeciągu 5 dni. A jak dobierałam uczestników? Po prostu według kolejności zgłoszeń, nie wykluczałam nikogo, co trochę przystopowało nas już przy starcie - pierwsza uczestniczka mini-book touru z tomem pierwszym pt. "Obrona" nie dotrzymała swojego terminu wysyłki... Na szczęście po trudnym starcie cała akcja mini-book tourów przebiegła sprawnie, aż do ostatniego tomu i wysyłki do ostatniej uczestniczki... Tak, i tu mieliśmy przygody, paczka z "Adwokatem diabła" w transporcie Inpostu spłonęła! Na szczęście szybko zareagowaliśmy, nowy egzemplarz polecał do ostatniej uczestniczki w przeciągu kilku dni, niestety to jednak poskutkowało tym, że utraciliśmy wpisy poprzedniej czwórki. Finalnie cała akcja mini-book tourów została 24 czerwca zakończona - po 78 dniach, czyli 2 miesiącach i 17 dniach od jej startu. 

Jako że każdy z sześciu tomów czytany był zaledwie przez 5 uczestników, to egzemplarze raczej nie noszą śladów użytkowania - poza "Trzynaście", które jednak już w akcję leciało używane (w chwili gdy organizowaliśmy egzemplarze na book toury ciągle czekaliśmy jeszcze na dodruk tej książki, a więc wtedy nie dało się kupić jej nowej - teraz już się da!). Każdy tom zaopatrzony był w mapkę do zaznaczania trasy książki, karteczki indeksujące i zakreślacze. Uczestnicy, choć przeze mnie zachęcani, raczej nie byli skłonni do pisania po książkach, nad czym ubolewam, bo zawsze po powrocie książek z book tourów lubię sobie czytać komentarze zostawiane na gorąco! Ale to nie tak, że całkiem ich zabrakło - poza "Obroną", w każdym tomie znalazłam jakieś wpisy. Podobnie z karteczkami indeksującymi - tylko w "Obronie" nie zostały wykorzystane. 


Przyjrzyjmy się teraz każdemu book tourowi po kolei! 


Mini-book tour z "Obroną"

Książka wystartowała do pierwszej uczestniczki 7 kwietnia, wróciła do mnie 20 maja, w trasie była zatem miesiąc i 13 dni. Pierwsza uczestniczka (@zakochani.wksiazkach) spóźniła się z wysyłką aż o 4 dni, później jednak book tour szedł już bardzo sprawnie. Niestety również w warunku wystawienia książce opinii ta sama uczestniczka zawiodła, więc o "Obronie" finalnie możemy poczytać wrażenia czterech osób biorących udział w tej akcji - tylko jedna z nich nie była całkowicie entuzjastyczna! 
Sama książka poza fajną pieczątką i wpisami dwójki uczestników nie nosi śladów po book tourze.

Lista uczestników:
1. @zakochani.wksiazkach (09.04-18.04)
2. @czytelnia.osobista opinia - klik!
3. @iter_per_libros opinia - klik!
4. @po_prostu_o_ksiazkach opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

Fragment opinii @po_prostu_o_książkach:
"Steve Cavanagh debiutuje mocno i stylowo – i już w pierwszym tomie serii pokazuje, że ma pomysł, warsztat i wyczucie gatunku."


Mini-book tour z "Zarzutem"

Książka ruszyła w trasę 14 kwietnia, wróciła 23 maja, zatem w drodze spędziła 39 dni - dokładnie o te cztery mniej w porównaniu do "Obrony", a to znaczy, że każdy uczestnik tego mini-book touru pięknie wywiązał się pod kątem terminowości. Jak i wystawienia opinii książce - 5 uczestników, 5 opinii i wszystkie pozytywne! 
Ten tom doczekał się też zaznaczeń i komentarzy, mogę więc chyba uznać, że przebiegł naprawdę wzorcowo? 


Lista uczestników:
1. @kasienkaj7 opinia - klik!
2. @monikaormanin opinia - klik!
3. @iter_per_libros opinia - klik!
4. @nieuleczalna_ksiazkara opinia - klik!
5. @zaczytana_panna  opinia - klik!

Fragment opinii @kasienkaj7:
"To historia, w której ani przez sekundę nie można się nudzić."


Mini-book tour z "Kłamcą"

Booktourowy egzemplarz "Kłamcy" w Polskę ruszył 21 kwietnia, podróżował przez 37 dni i w moje ręce wrócił 28 maja - wynik książki w trasie mamy coraz lepszy! Nic dziwnego, w końcu Eddie z tomu na tom wciąga coraz mocniej... Każdy z piątki uczestników wystawił książce swoją opinię, każda była pozytywna - niektórzy właśnie przy tym tomie mieli styczność z serią po raz pierwszy, inni Eddiego już znali. To dowodzi tego, co powtarzam od początku - nieważne od którego tomu tę serię się zaczyna, od razu chce się więcej!


Lista uczestników:
1. @nieuleczalna_ksiazkara opinia - klik!
2. @mirkowo3 opinia - klik!
3. @iter_per_libros opinia - klik!
4. @czytelnia.osobista opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

Fragment opinii @mirkowo3:
"Dawno żadna książka tak mnie nie wciągnęła.... polecam!"

 

Mini-book tour z "Trzynaście"

"Trzynaście" w podróż po Polsce ruszyło 28 kwietnia i po 38 dniach, 5 czerwca wróciło w moje ręce. Terminowość uczestników, a raczej uczestniczek, bo przy tym book tourze książkę czytały same kobiety, ponownie bez zarzutu! Warunek wystawienia książce opinii także został spełniony i znowu - wszystkie były pozytywne, bez względu na to, czy było to pierwsze spotkanie uczestniczki z serią czy nie! 


Lista uczestniczek:
1. @danutabobrowicz opinia - klik!
2. @mirkowo3 opinia - klik!
3. @kasienkaj7 opinia - klik!
4. @zafascynowana.ksiazkami_ opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

Fragment opinii @zafascynowana.ksiazkami_:
"Tak dogłębnie wczułam się w te historię. To było coś niezwykłego."

 

Mini-book tour z "Pół na pół"

"Pół na pół" zwiedzać Polskę rozpoczęło 4 maja, a po 37 dniach, dokładnie 10 czerwca wróciło w moje ręce. Ponownie zarówno terminowość, jak i wywiązanie się z wystawienia książce opinii wypadła na medal! Ten tom jednak okazał się wyjątkowy - druga z uczestniczek (@wdech_wydech_powtórz) pokusiła się o zaserwowanie książce rysunków na brzegach! Piękna sprawa, prawda?
Książka doczekała się też sporej aktywności na gorąco - podkreślenia, komentarze, ba! nawet dyskusje i naklejki! Nie mogę jednak pokazać na zdjęciach wszystkiego, bo uczestniczki robiły zakłady i wyjawiały własne przeczucia co do tożsamości sprawcy, więc to pozostaje top secret!

Lista uczestniczek:
1. @malgorzatanocon opinia - klik!
2. @wdech_wydech_powtorz opinia - klik!
3. @jpryczek opinia - klik!
4. @czytelnia.osobista opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

Fragment opinii @czytelnia.osobista:
"Ten kryminał jest naprawdę dobry. Trzyma czytelnika w niepewności do końca. Do ostatnich kartek. Matko, jakie to jest dobre."

Mini-book tour z "Adwokatem diabła"

Tom ostatni całej akcji w drogę ruszył 12 maja i wszystko szło doskonale aż do momentu przedostatniej wysyłki... od 9 do 14 czerwca mieliśmy przerwę, nastąpiła szybka organizacja i zastąpienie zniszczonej w transporcie Inpostu paczki na nową - i to ten egzemplarz po przystanku u ostatniej uczestniczki w moje ręce wrócił 24 czerwca. Jak na takie zamieszanie wynik 43 dni mini-book touru chyba nie jest zły? 😉 
Niestety ze względu na stratę książki po lekturze czterech uczestniczek utraciliśmy większość wpisów, zaznaczeń, a i ponownie ozdobione brzegi przez @wdech_wydech_powtórz... Jedynie udało nam się odtworzyć trasę book-touru co wspólnymi siłami z uczestniczkami uzupełniłam na mapce. 

Lista uczestniczek:
1. @mirkowo3 opinia - klik!
2. @wdech_wydech_powtorz  opinia - klik!
3. @malgorzatanocon opinia - klik!
4. @poczytane_zapisane (09.06 zniszczenie paczki przez Inpost, wymiana) opinia - klik!
5. @zaczytana_panna  opinia - klik!

Fragment opinii @poczytane_zapisane:
"Każdy rozdział trzyma w napięciu jak ostatnia mowa obrończa."

 


78 dni, 6 książek, 2 wpadki (nigdy nie może się bez nich obyć, choć przyznam, że spłonięcie paczki przydarzyło mi się po raz pierwszy 😉), 29 opinii (wszystkie mniej lub bardziej, ale każda jedna entuzjastyczna!), 14 nowych fanów serii! Czy to nie świetny wynik uzyskany w czasie jednej szybkiej akcji czytelniczej? Ja jestem z niej zadowolona i dumna z uczestników, którzy tak pięknie wywiązali się i z terminowości i wystawienia książce opinii! Teraz czekam na wrażenia tych, którzy deklarowali nadrobienie serii we własnym zakresie (wszyscy uczestnicy, którzy załapali się tylko na jeden, dwa tomy w tej akcji!), jak i opinię z zaraz rozgoszczającej się w naszych księgarniach "Wspólniczki"! 



We współpracy z Wydawnictwem Albatros w ramach akcji #eddieflynnmaraton

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 10, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Adwokatem diabła"!

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Adwokatem diabła"!

Wszystko co dobre, szybko się kończy? Oj tak, tak właśnie jest z czytelniczym maratonem (klik!), w czasie którego zapoznawaliśmy się z całą serią thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem - dzisiaj dobiega końca. Ale to doskonała okazja, by jeszcze raz spróbować Wam podsunąć jeden z tomów do lektury - bo seria zbudowana jest tak, że każdy tom można czytać niezależnie. Dzisiaj proponuję Wam ten w mojej ocenie najlepszy - tom szósty pt. "Adwokat diabła", który już zaraz ruszy w świat w formie mini-book touru!

Co to jest mini-book tour? Opiera się na zasadzie 5x5 - 5 uczestników, a każdy ma 5 dni na lekturę książki i przesłanie jej dalej. 

Komu spodoba się "Adwokat diabła"? Tym czytelnikom, który szukają nie tylko pochłaniającej rozrywki, ale i książki, która zmusza do zastanowienia się nad problemami dotyczącymi naszego społeczeństwa - wiele miejsca zajmują tu takie tematy jak rasizm, kara śmierci, sprawiedliwość, fanatyzm. Ujęte są bardzo zgrabnie, świetnie pasują do fabuły - autor zrobił tu kawał dobrej roboty! A jeśli o książce chcielibyście dowiedzieć się więcej, to zapraszam na recenzję - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 5 dni od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do tygodnia od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Albatros i skorzystacie z #eddieflynnmaraton. A jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru #eddieflynnmaraton organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem na Instagramie i FacebookuKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w weekend.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek rano, a lista uczestników zamknie się na 5 osobach. Kto pierwszy, ten lepszy!
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które które w ramach mini-book touru nie wywiązały się z warunków udziału, bądź w normalnych book tourach złamały je trzy razy.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @mirkowo3 opinia - klik!
2. @wdech_wydech_powtorz  opinia - klik!
3. @malgorzatanocon opinia - klik!
4. @poczytane_zapisane (09.06 zniszczenie paczki przez Inpost, wymiana) opinia - klik!
5. @zaczytana_panna  opinia - klik!

maja 08, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Adwokat diabła" Steve Cavanagh

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Adwokat diabła" Steve Cavanagh

Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Adwokat diabła
Cykl: Eddie Flynn, tom 6
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data premiery: 10.04.2024
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 512
Gatunek: thriller prawniczy
 
Steve Cavanagh to autor powieści kryminalnych, z którym najpopularniejsza jest seria thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem. Co ciekawe, Eddie to nowojorski prawnik, który dzieli z autorem zawód, ale nie miejsce zamieszkania - Cavanagh to Irlandczyk. I choć nie mam pojęcia skąd u niego taka znajomość nie tylko prawnych norm, ale i zwyczajnej amerykańskiej codzienności, to przyznaję, że wychodzi mu to doskonale! Gdybym nie wiedziała od początku, że to Irlandczyk, nigdy bym się tego po jego książkach nie domyśliła.
Steve Cavanagh przez dobrych kilka lat pracował w zawodzie prawnika, odnosił na tym polu spore sukcesy, ostatecznie jednak zdecydował, że to ten świat literacki bardziej go pociąga - teraz już to tworzeniu i opowiadaniu o książkach w pełni się oddaje.
 
Nowy Jork. Eddie w końcu doczekał się prężnie działającej kancelarii prawnej - współpracuje z prawniczką Kate, wspomaga ich były sędzia Harry i śledcza Bloch. W chwili sporego zamieszania odwiedza go dawny znajomy - agent Berlin, który pracuje dla jakiejś tajnej agencji, nigdy jednak nie zdradził jakiej. Teraz przychodzi do Eddiego z bardzo kłopotliwą sprawą - w pewnym miasteczku w południowych Stanach, dokładnie w Alabamie, działa pewien prokurator, który ma podejrzanie dużo wyroków kar śmierci na koncie. Teraz znowu kogoś oskarżył - to młody czarny chłopak podejrzany o zabicie młodej białej dziewczyny, choć jego wina zdaje się bardzo wątpliwa. Jego prawnik rozpłynął się w powietrzu, Berlin prosi więc Eddiego, by ten zastąpił zaginionego. Od początku jasne jest, że sprawa będzie niebezpieczna, kto jednak byłby w stanie stanąć w szranki z morderczym prokuratorem jak nie Eddie?
 
Książka rozpisana jest na dwa rozdziały, które są prologiem powieści i 77 rozdziałów numerowanych, właściwych, których akcja toczy się kilka miesięcy po morderstwie. Rozdziały podzielone są na dni, od pierwszego do siódmego, choć sama akcja toczy o jeden bądź dwa dni dłużej. Przy każdym rozdziale określona jest również postać, z perspektywy której akcja jest przedstawiona, jednak to ciągle tylko Eddie wypowiada się w pierwszej osobie czasu przeszłego, pozostali, a tym razem jest ich kilku, w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Poza rozszerzeniem perspektywy tom ten różni się od pozostałych również tym, że już na wstępie przytoczona zostaje częściowo dokumentacji sprawy. Styl powieści jest płynny, codzienny, oddający charakter samego Eddiego, który jest bohaterem pozytywnym - momentami subtelnie ironicznym, ale to nadaje lekkości historii. Język użyty jest inteligentnie, oddaje dokładnie to, co dane sceny czy postacie mają wyrazić. Raczej nie ma w książce przekleństw, a dialogi postaci (nie tylko te na sali sądowej!) są napisane bardzo błyskotliwie. Czyta się to po prostu bardzo dobrze.
“Wszyscy jesteśmy ludźmi, drogi panie. Zwyczajnymi ludźmi, wszyscy. Nie ma lepszych ani gorszych kolorów skóry. Nasza córka została zamordowana i serdecznie nienawidzę zabójcy i każdego, kto go chroni, ale nie jesteśmy uprzedzeni. To był jeden człowiek…”
W tym tomie autor skupia się na szerszym gronie postaci, ale każda z nich jest dopracowana w stu procentach. Nie będę ukrywać - ekipę towarzyszącą Flynnowi pokochałam całym sercem! Kate jest cicha, ale dobra i inteligentna, Bloch to kobieta z tak zwanymi jajami - nosi wielki karabin, nikogo się nie boi, bo to jej się boją - oczywiście tylko ci, co mają.  Poprzez jej bezkompromisowość i wysokie, ale zasadne poczucie własnej wartości stała się moją ulubienicą!
“-Musisz uważać. To niebezpieczni faceci.
-Tego się nie boję (...).
-Dlaczego?
-Bo jestem niebezpieczną kobietą.”
Harry i Eddie dobrze się dogadują, to bohaterowie z krwi i kości, z dobrym kręgosłupem moralnym, dzięki któremu, kiedy mają do wyboru stanąć po właściwej stronie a schować głowę w piasek, nie wahają się ani moment, by wybrać to pierwsze. Autor ewidentnie też zdaje sobie sprawę z tego, że przywiązuje czytelników do tej ekipy, nasze emocje nieraz wystawia na próbę!
“Spokój odnajdywałem w drobiazgach. Jak teraz, kiedy patrzyłem na śmiejących się Kate i Harry’ego. Kate darzyła go wielkim uznaniem, on podziwiał jej siłę i inteligencję.”
Poza bardzo sympatycznymi, budzącymi pozytywne uczucia postaciami, autor równie doskonale oddaje kreacje negatywne. Tu króluje prokurator Korn, tytułowy adwokat diabła, człowiek bezwzględny i w swoim mroku skomplikowany… On morduje poprzez skazywanie ludzi na śmierci, jednak po miasteczko krąży też inny morderca, który życie odbiera własnymi rękami. To kreacje skomplikowane, wielopłaszczyznowe, autor obrazuje nimi bardzo różne odcienie zła – niektóre z nich można jeszcze naprostować, inne nie dają żadnych nadziei.
“Zastrzelenie czy zakłucie ofiary nożem nie było dla niego tym samym. Wydawało się zbyt zwierzęce. Korn zabijał, korzystając z prerogatyw swojego urzędu, używając intelektu i umiejętności.”
Od kilku tomów serii autor kieruje się mocniej w stronę wątków prawniczych, a odchodzi od wątków sensacyjnych. I tutaj jest podobnie, choć uwaga nie jest skierowana tylko na samą sprawę, do jakiej przygotowuje się Eddie ze swoimi współpracownikami. Tutaj ważne jest co poprzez tę sprawę oddaje, a tych tematów jest wiele. Przede wszystkim po raz kolejny pytamy o granice pomiędzy sprawiedliwością a prawem, jednak tutaj odbija się ona mocniej, gdyż jesteśmy w stanie, gdzie kara więzienia to nie kara najwyższa - w południowych Stanach najwyższa jest kara śmierci. Autor opisuje ten temat szeroko, podkreśla wagę odbierania w imię prawa życia innym osobom, podkreśla ciężar decyzji i omylność sądów. Bo co, kiedy stracony zostanie niewinny człowiek?
“Ludzie nie rozumieją, co to znaczy być młodym czarnym człowiekiem w Ameryce. Mam pięćdziesiąt siedem lat, Eddie. Myślałam, że moje dzieci będą miały w życiu łatwiej. Ale nie sądzę, by czarnym żyło się teraz lepiej, wręcz przeciwnie, jest jeszcze gorzej. Czy to coś dziwnego, że młody Afroamerykanin jest na tabletkach przeciwlękowych?”
To jednak nie jedyne wstrząsające zagadnienie. Kwestia rasizmu, uznawania innych kolorów skóry za lepsze od drugich, kwestia fanatyzmu i zarażanie nim innych podatnych na wpływy ludzi to kolejny temat, który bardzo mocno niepokoi, bardzo mocno uwiera. Popieranie swoich racji źle pojmowaną religią, znajomościami i wpływami, pieniędzmi, które mogą wiele to coś, co przekonuje wielu. Autor oddaje te zagadnienia bardzo precyzyjnie, bardzo brutalnie - przez szok zmusza nas do myślenia.
“Ludzie nie zaczynają ot tak nienawidzić się nawzajem. Tego się trzeba nauczyć. Od kogoś innego.”
A jednak są i zagadnienia nam bliższe. Sporo jest o nienawiści, o rozpaczy po stracie bliskich - czy to przez śmierć czy uwięzienie. Równocześnie obserwując grupkę naszym sympatycznych prawników, mamy ten pozytywny punkt odniesienia, coś, co rozjaśnia ten ponury, przytłaczający fabularny obraz - to postacie odważne na tyle, by stanąć po stronie tych, którzy zostali już przez społeczeństwo skazani, mimo tego, że mogą winy wcale nie ponosić. Ich wiara w dobro, ich walka z tym całym złem mocno podnosi na duchu.
“(...) ludzie, którzy cierpią, robią jedną z dwóch rzeczy. Albo chcą zadbać, żeby nikt inny nie przeżywał tak strasznego bólu, z jakim sami mają do czynienia, albo chcą, żeby wszyscy czuli to samo co oni. Dobrze wiesz, że tylko jednak z tych możliwości ma przyszłość. Jeżeli sprawiasz ból innym, na zawsze zostaniesz jego niewolnikiem.”
Intryga kryminalna wydaje się więc nie stać na pierwszym miejscu, choć nie ukrywam - autor prowadzi ją tak dobrze, tak bardzo gra na naszych emocjach, że znowu od książki nie mogłam się oderwać, wznosiłam modły nad kartami powieści, obgryzałam ze stresu paznokcie (w przenośni 😉) i zalewałam się łzami (dosłownie). Dobre, solidne twisty, zaskakujące zachowanie postaci i jak zawsze genialne debaty na sali sądowej to coś, co sprawia, że całą historię połyka się praktycznie na jeden raz. Autor doskonale gra napięciem, doskonale podsyca ciekawość czytelnika - mimo iż cała seria wzbudza mój zachwyt, to w tym tomie autor wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. A zakończenie? Dobre, nieszablonowe.
“Czasem najlepszy sposób, by odeprzeć obciążające dowody, polega na tym, żeby w ogóle nie próbować ich odpierać.”
Na koniec wspomnę jeszcze o samym miejscu. O małym południowym amerykańskim miasteczku tak chętnym do podziałów rasowych. Nie wiem czy cały czas faktycznie tak to w Stanach wygląda, autor jednak zbudował w tej powieści specyficzny klimat małomiasteczkowości. Społeczeństwo trzyma się razem, rządzone przez ludzi u władzy -szeryfa, pastora czy innego przywódcy. Pachnie grillem i gorącym powietrzem, zagęszczonym dzwiękiem cykad. Kiedy zapada zmrok robi się groźnie, nie wiadomo kto tak naprawdę czai się w ciemności… Obraz jest spójny z tym, co znamy z innych książek i filmów, a równocześnie bardzo klimatyczny, dodający lekturze smaczków.
“Takie amerykańskie miasteczka jak to miały swoje drugie oblicze. Mroczne, przesiąknięte krwawą historią i nienawiścią.”
W tym tytule same książki też odgrywają swoją rolę. Wydaje się, że autor nawiązuje do klasyków literatury, do “Myszy i ludzie”, do Zabić drozda”, które nawet w powieści wymienione i czytane jest przez jednego z bohaterów.
“Ludzie, którzy czytają, są zdolni do empatii.”
“Adwokat diabła” to piekielnie absorbująca lektura. Intryga wciąga od początku, kreacje postaci wzbudzają podziw niezależnie od tego, czy stoją po negatywnej czy pozytywnej stronie fabularnej. Cavanagh dobrze oddaje charaktery psychopatów, zrobił to w “Trzynaście” i robi to teraz, teraz jednak punktów skupienia ma więcej. A choć wydawałoby się, że to uwagę rozproszy, to dzieje się wprost przeciwnie - książka na tym zyskuje, otwiera nowe tematy do refleksji. Bardzo mi się podoba to, że tak wiele autor w tym tomie chce przekazać, zwrócić uwagę na realne problemy, które może choć na południu Stanów są faktycznie widoczne, tak naprawdę możliwe są w każdym zakątku świata. Fanatyzm, problem posiadania broni, temat kary śmierci to przecież zagadnienia, które i do nas docierają, nad którymi też sami się zastanawiamy. Nie brakuje też tematów bardziej uniwersalnych -miłość, nienawiść, rozpacz, która popycha do tragicznych czynów… Niesamowita lektura, zdecydowanie najlepsza z wszystkich sześciu tomów serii, choć po „Trzynaście” myślałam, że już żaden z tomów już go nie przeskoczy. A jednak! Obowiązkowa lektura dla fanów błyskotliwych thrillerów prawniczych i powieści, które każą czytelnikowi poświęcić kilka dobrych chwil na zastanowienie się nad własnymi przekonaniami, wyznawanymi wartościami.
“(...) niektóre sprawy wbijają ci się w duszę jak drzazgi i już tam zostają.”
Moja ocena: 9/10
 

Recenzja powstała w ramach #eddieflynnmaraton we współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 03, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Pół na pół"!

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: mini-book tour z "Pół na pół"!

Powoli zbliżamy się już do końca maratonu czytelniczego z serią thrillerów prawniczych z Eddiem Flynnem.. Już tylko tydzień wspólnej zabawy (szczegóły - klik!)! Dla mnie oznacza to, że już tylko jeden tom serii przede mną - przynajmniej w najbliższej perspektywie, bo liczę, że polski wydawca na sześciu tomach nie poprzestanie i będzie dostarczać nam kolejne przygody Eddiego.. ale jednak to już za tydzień zakończymy lekturę serii jednym ciągiem! Choć nie wszyscy! Bo są jeszcze mini-book toury, które potrwają trochę dłużej - i dzisiaj zapraszam Was na przedostatnią taką szybką akcję!

Co to znaczy mini-book tour? Opiera się na zasadzie 5x5 - 5 uczestników, a każdy ma 5 dni na lekturę książki. Myślę, że to naprawdę optymalny czas na każdy tom tej serii, nawet dla zapracowanych - Cavanagh doskonale wie jak zaangażować czytelnika tak, by ten miał ochotę przeczytać całą książkę na jeden raz!

Oczywiście każdy tom serii można czytać oddzielnie i nie inaczej jest z "Pół na pół". Ten tom jest bardziej kameralny niż poprzednie, prawie nie ma w nim wątków sensacyjnych, a jest doskonała gra psychologiczna między postaciami i mistrzowskie potyczki na sali sądowej. Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 5 dni od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do tygodnia od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Albatros i skorzystacie z #eddieflynnmaraton. A jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru #eddieflynnmaraton organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem na Instagramie i FacebookuKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w weekend.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek rano, a lista uczestników zamknie się na 5 osobach. Kto pierwszy, ten lepszy!
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które które w ramach mini-book touru nie wywiązały się z warunków udziału, bądź w normalnych book tourach złamały je trzy razy.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @malgorzatanocon opinia - klik!
2. @wdech_wydech_powtorz opinia - klik!
3. @jpryczek opinia - klik!
4. @czytelnia.osobista opinia - klik!
5. @zaczytana_panna opinia - klik!

maja 01, 2025

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Pół na pół" Steve Cavanagh

Maraton czytelniczy z Eddiem Flynnem: "Pół na pół" Steve Cavanagh
Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Pół na pół
Cykl: Eddie Flynn, tom 5
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Data premiery: 12.07.2023
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: thriller prawniczy
 
Steve Cavanagh to irlandzki prawnik i autor thrillerów prawniczych, w których przeważa seria z Eddiem Flynnem - amerykańskim prawnikiem zawsze stającym po stronie niewinnych, próbującym odkupić swój dawny grzech i wykorzystującym umiejętności, które nabył w latach młodzieńczych jako bardzo utalentowany kanciarz. Seria ta na polskim rynku liczy sześć tomów, na anglojęzycznym zaraz będzie liczyć dziewięć - na lipiec zaplanowana jest premiera najnowszego tomu. W Polsce jednak dopiero od 9 kwietnia tego roku mamy serię ułożoną w porządku chronologicznym - przez kilka dobrych lat brakowało nam środkowego tomu nr 3 “Kłamcy”, który w końcu teraz został na polski przetłumaczony i z okazji premiery którego zorganizowaliśmy cały duży maraton czytelniczy z tą serią (szczegóły – klik!).
“Pół na pół” to tom piąty serii, który na rynku anglojęzycznym ukazał się w 2020 roku, na polskim trzy lata później. Tom wyjątkowy z kilku względów - a jednym z nich jest fakt, iż właśnie kończąc pracę nad nim autor w końcu przeszedł na pisarstwo zawodowe - wszystkie poprzednie powieści tworzył, gdy pracował równocześnie jako prawnik. Jak sam jednak w posłowiu przyznaje, dzielenie obowiązków prawniczych z pisarskimi w końcu stało się uciążliwe.
 
Październik 2018 rok, Nowy Jork. Na numer alarmowy przyszły dwa zgłoszenia dotyczące jednego zdarzenia w odstępie minutowym. To dwie siostry zgłosiły morderstwo swojego ojca oskarżając przy tym tę drugą. Od początku jasne jest, że sprawa będzie bardzo medialna, bardzo głośna - ofiara to Frank Avellino, były burmistrz miasta, a podejrzane to jego dwie córki: Alexandra i Sofia. Nic dziwnego, że w areszcie robi się tłoczno - każdy szanujący się prawnik zjawia się, by zaoferować jednej z sióstr swoje usługi. Wśród nich jest Eddie Flynn, który dostał cynk od przekupionego policjanta. Eddiemu jednak mężczyzna posuwa siostrę, o którą walczy niewielu - może i nie jest tak ułożona i znana jak Alexandra, ale policjant jest przekonany, że to właśnie ona jest niewinna. Eddie się z nim szybko zgadza i faktycznie decyduje się, by zostać jej obrońcą. Drugiej siostry bronić będzie duża kancelaria adwokacka, a prokurator chce obydwie siostry postawić przed sądem jednocześnie. To chyba nie ułatwi obrońcom procesu? Szczególnie, że siostry uparcie obwiniają siebie nawzajem, a dowody wskazują, że obydwie mogły się tego czynu dopuścić. Która mówi prawdę, która kłamie? I jakie będzie to miało znaczenie na sali sądowej?
“Zabójstwo kogoś znanego to dla mundurowych wygrana na loterii. Jak w większości spraw dziejących się w tym mieście drobna korupcja i drobne pieniądze na boku usprawniają działanie systemu. Witajcie w Nowym Jorku.”
Książka rozpisana jest na prolog i pięć tytułowanych części rozpisanych na około cztery miesiące. W sumie składa się z 56 kilkustronicowych rozdziałów rozpisanych na trzy osoby: Eddiego, Kate i Ją. Od tego podziału jest jedno odstępstwo, gdy do głosu dochodzi też stary przyjaciel Eddiego, Harry, część rozdziałów zakończona jest też nieszablonowym wpisem - fragmentem z pamiętnika zamordowanego, co jest oczywiście w tekście odpowiednio zaznaczone. Na początku dostajemy też zapis obydwu zgłoszeń na numer alarmowy. Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Eddiego oraz w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy obydwu wspomnianych kobiet. Styl powieści jest swobodny, lekki, nacechowany przymiotami Eddiego, który na życie spogląda nieco ironicznym, nieco szelmowskim okiem. Zdania złożone są zgrabnie, język pozbawiony przekleństw. W porównaniu do tomów pierwszych czuć jednak, że za tłumaczenie tego odpowiada ktoś inny - niektóre określenia w angielskim brzmiące z pewnością tak samo we wszystkim tomach, w tym po polsku zostały przetłumaczone inaczej niż poprzednie. To jednak wyłapią tylko ci uważni czytelnicy, którzy jednym ciągiem czytają cały cykl - tak jak właśnie robimy to teraz my w maratonie.
“Harry nie po raz pierwszy w życiu znalazł się po niewłaściwej stronie prawa. Jeśli się przyjaźniło z Eddiem, bardzo trudno było go przestrzegać. Wcześniej czy później Eddie wszystkich sprawdzał na manowce - oczywiście ze słusznych powodów.”
Już w tomie poprzednim autor rozpocząć testować inne rozwiązania fabularne i narracyjne. W tomie piątym te eksperymenty kontynuuje poprzez rozszerzenie narracji. Teraz dostajemy trzy główne perspektywy: nie tylko Eddiego, ale i Kate, młodej prawniczki pracującej dla strony przeciwnej, dla drugiej siostry oraz niesprecyzowanej Jej, czyli jednej z sióstr faktycznie za morderstwo ojca odpowiedzialnej, i jak szybko się okazuje, nie tylko ojca. Dzięki temu czytelnik dostaje szerszą perspektywę, ale i większą zagwozdkę - nie wiemy którą siostrą jest Ona, więc tym baczniej śledzimy fabułę próbując wyłapać detale, które nam to podpowiedzą. I właśnie ta perspektywa umacnia moje przekonanie o sprycie i kunszcie autora - w żadnym momencie nie zdradził która z bohaterek za tą postacią stoi, co musiało być prawdziwym wyzwaniem, kiedy siostry są tak od siebie różne!
Bo Sofia i Alexandra to przeciwieństwa. Pierwsza to ciemnowłosa, blada, emocjonalnie nie do końca stabilna kobieta, druga to piękna, dbająca o wygląd blondyna, która od wejścia w dorosłość otoczona jest aurą sukcesu. Tym, co je łączy, jest nienawiść - z jakiegoś powodu siostry siebie nienawidzą, nie rozmawiają ze sobą od lat. Czytelnik skupia się na ich zachowaniu porównując jest nieustannie do narracji z perspektywy Jej, raz przechylając szalę w stronę jednej siostry, raz drugiej.
“Sprawiedliwość, jeśli w ogóle istnieje coś takiego, rzadko znajduje odbicie w werdykcie przysięgłych. Nie chodzi w niej o dobro i zło. Ludzie popełniają błędy. Zarówno przestępcy, jak i przysięgli. Werdykty są często ułomne, bo ludzie są ułomni.”
Perspektywa Kate z kolei wprowadza nową postać w serii, a przynajmniej tak się wydaje - z jakiego innego powodu autor aż tak dokładnie by się tej postaci przyglądał? Kate jest młoda, nigdy nie prowadziła sprawy w sądzie, dopiero co zyskała pracę w dużej kancelarii, jednak nie wygląda ona tak, jak sobie to wymarzyła - jej szef dopuszcza się nie tylko dyskryminacji, ale i pewnej formy molestowania. Tym samym autor przez tę postać porusza istotny temat białych, bogatych mężczyzn, którym wydaje się, że mogą wszystko - to istotny motyw w tym tomie, jest kilka przedstawicieli tego haniebnego gatunku.
“W mojej pracy adwokata największym problemem jest to, że chcę, by winni zostali ukarani, a niewinni uwolnieni. A prawo tak nie działa. Nigdy tak nie działało. I nigdy nie będzie.”
Eddie na szczęście pozostaje niezmienny. Nadal broni tylko tych, których uważa za niewinnych, nadal jego kręgosłup moralny jest całkowicie prosty, nadal błyskotliwie wypowiada się na sali sądowej. W życiu prywatnym pogodził się już ze stratą żony, autor jednak w tym tomie nie pozwala mu emocjonalnie odpocząć - doświadcza go w inny sposób.
“Wykiwanie na dwieście patoli dilera narkotykowego nie różni się tak bardzo od wykiwania ławy przysięgłych, żeby wydała właściwy werdykt.”
Intryga powieści też prowadzona jest inaczej niż poprzednie. W tym tomie autor praktycznie całkowicie odszedł od scen rodem z kina akcji - jasne, pojawia się morderczyni cała na czarno jeżdżąca na motorze, ale nie ma tu spektakularnych pościgów czy wielkich scen-strzelanek. Przede wszystkim skupiamy się na przygotowaniach do procesu - od momentu aresztowania po werdykt, skupiając się na poszukiwaniu dowodów i budowaniu linii obrony. Twistów fabularnych też tym razem jest mniej, wynika to jednak z konwencji tej fabuły - w końcu grono podejrzanych mamy bardzo ograniczone, a zatem gra z czytelnikiem musi być bardzo subtelna.
“Dla adwokata każda sprawa jest rodzajem gry.
Zgodnie z prawem zaczynam się aresztowaniem i kończy werdyktem. Na początku nie masz kontroli nad tym, co się dzieje, a potem wymyślasz jakąś strategię i wykonujesz pewne ruchy. Na końcu stajesz sam przed ławą przysięgłych. Prokurator się nie liczy - trzeba go zignorować. Jesteś tylko ty i dwanaścioro ludzi. Kiedy wygłosisz mowę końcową, jest już po wszystkim.”
Warto na pewno też zaznaczyć, że mimo elektryzującej intrygi, autor stawia też na ciekawe zagadnienia - pyta o zło w czystej postaci, skąd się bierze i jak działa. Pojawiają się tematy poboczne: przywiązanie, sprawiedliwość, ale i wspomniana już dyskryminacja i wykorzystanie pracowników niskich szczebli, którzy, kiedy chcą liczyć na jakąś przyszłość w firmie, muszą po prostu zaciskać zęby. Ale czy na pewno tak musi być?
“Przy większości zabójców, z którymi miałem do czynienia, mogłem w jakiś sposób wyjaśnić ich działania. Wskazać w ich przeszłości albo psychice jakiś element, który wpływał na ich rozumowanie i popełnione zbrodnie. Potrafiłem je zracjonalizować.
Tym razem nie było łatwego wytłumaczenia. Nie miałem żadnego klucza.
Tym razem naprawdę nie potrafiłem tego zracjonalizować. W tej sprawie było coś mrocznego.
Czyste zło.
Czułem je. Zawisło nad tym procesem niczym krążące nad miastem kruki.
Obserwowało.
Czekało.
I nagle pikowało w dół, by rozerwać ofiarę dziobem i pazurami. Ciemne, szybkie, śmiercionośne.”
W “Pół na pół” Steve Cavanagh zabiera nas w najbardziej kameralny z prawniczych w tej serii światów. Nie mamy tu do czynienia z gangsterami, nie mamy wybuchów i strzelanek - mamy grę psychologiczną, rozgrywkę szachową pomiędzy dobrem a złem. Dla Eddiego sprawa ze względu na niepewność co do własnego osądu jest wyzwaniem, dla nas jest czymś innym ze względu na podział narracji między większą liczbę postaci. Podobnie jak w tomie poprzednim historię obserwujemy z perspektywy sprawcy, który ma swój własny plan do zrealizowania, choć ten w porównaniu do “Trzynaście” już nie wypada tak spektakularnie. Jestem jednak pewna, że dla czytelników czytających ten tom niezależnie od reszty bądź z większą przerwą czasową, będzie to lektura równie satysfakcjonująca. Mnie, jak zawsze u tego autora, porwała od samego początku, choć przyznam, że nie przyniosła aż tylu gorących emocji jak tomy poprzednie. Czy to przez zmianę formy, czy kameralne towarzystwo? Kto wie, niemniej jednak jest to nadal lektura, która w kunszcie pisarskim wzbudza mój podziw dla inteligencji autora. Teraz nie mogę doczekać się tomu szóstego, a zarazem już smucę się, że na nim nasz maraton zakończymy!
“Wygrywa ten, kto przedstawi lepszą opowieść.”
Moja ocena: 7,5/10 

Recenzja powstała w ramach #eddieflynnmaraton we współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!