Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #czytamgalbraitha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #czytamgalbraitha. Pokaż wszystkie posty

marca 08, 2021

"Niespokojna krew" Robert Galbraith

"Niespokojna krew" Robert Galbraith

 

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Niespokojna krew
Cykl: Cormoran Strike, tom 5
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 25.11.2020
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 912
Gatunek: kryminał
 
„Niespokojna krew” to długo wyczekiwana kontynuacja serii kryminalnej pióra J.K. Rowling (kryjącej się pod pseudonimem Roberta Galbraitha) o detektywie i weteranie wojennym Cormoranie Strike’u i jego wspólniczce Robin Ellacott. Seria liczy już pięć tomów, Rowling, jak to robiła też przy Harry’m Potterze, z tomu na tom pisze coraz dłuższe historie. Tym razem padła liczba ponad 900 stron! Ja książki słuchałam w formie audiobooka w interpretacji rewelacyjnego Macieja Stuhra – ten liczy sobie prawie 39 godzin! Cała seria cieszy się dużą popularnością, została też zekranizowana w formie serialu.
 
Fabuła „Niespokojnej krwi” dotyczy śledztwa w sprawie zaginięcia lekarki Margot Bamborough. Szkopuł w tym, że kobieta zaginęła w 1974 roku, czyli ponad 40 lat temu… Sprawę zleciła agencji Strike’a córka kobiety, którą od lat męczy myśl, że matka mogła ją porzucić. Zleceniodawczyni nie ma specjalnie dużych nadziei na nowe poszlaki, jednak dla spokoju ducha chce, by sprawa została jeszcze raz zbadana. Daje na to agencji rok czasu – jeśli w tym czasie detektywi nic nie znajdą, to kobieta pogodzi się z tym, że nigdy nie dowie się, co tak naprawdę się stało. Strike i Robin zatem zaczynają żmudne przekopywanie się przez stare akta sprawy, badają też trop seryjnego mordercy, który w tym czasie grasował w okolicy. Nie idzie to im jednak za sprawnie, gdyż u obydwu znowu pojawiły się mocne prywatne perturbacje – Robin jest w trakcie bardzo trudnego rozwodu, a Strike co chwilę jeździ do Kornwalii, gdyż jego ciotka, która tak naprawdę go wychowała, zachorowała na raka… Czy mimo to uda im się odkryć coś, co policja przeoczyła 40 lat temu? Co się stało z Margot?
 
Książka składa się z siedmiu części liczących 73 rozdziały. Każda część i rozdział opatrzone są cytatem z „Królowej wieszczek” („The Faerie Queene”), renesansowego poematu Edmunda Spensera. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego naprzemiennie z punktu widzenia Cormorana i Robin. W tekst wplecione są różne dokumenty jak na przykład fragmenty książki o wspomnianym seryjnym mordercy czy notatki policjanta prowadzącego śledztwo w latach 70tych, a także notatki i smsy wymieniane pomiędzy bohaterami. Styl powieści jest spokojny, uważny, skupiony zarówno mocno na śledztwie, jak i na prywatnym życiu bohaterów.
 
A w tym drugim dzieje się sporo. Tak naprawdę to bardzo smutna część, co najmniej dwa razy uroniłam nad lekturą łzę. Cormoran przechodzi trudny okres – umiera mu ciotka, która była mu lepszą matką niż ta rodzona. Wcześniej nie zdawał sobie sprawy jak wiele dla niego znaczy, dopiero teraz, gdy zaraz ma jej zabraknąć, mężczyzna zaczyna rozważać jak wielką rolę w jego życiu odegrała.
W międzyczasie upomina się też o niego jego przeszłość – Charlotte nadal nie daje za wygraną, znowu szuka kontaktu z byłym partnerem, a i ona jest teraz w fatalnym stanie. Cormoran na tym polu też w końcu musi sobie wszystko przemyśleć – czy jest w stanie o Charlotte zapomnieć?
 
Robin z kolei zaczyna swoje życie od nowa. Tak naprawdę nie ma teraz nic – mieszka w wynajmowanym pokoju, rodzina nie jest dla niej żadnym oparciem, a i przyjaciółki jakoś trochę chyba o niej zapomniały. Do tego jeszcze dochodzą ciągłe spotkania z prawnikiem i przepychanki z Matthew. No i zbliża się ta straszna trzydziestka… Kiedy wszyscy inni w tym wieku mają już stabilną sytuację rodzinną, Robin zaczyna wszystko od zera. Nie jest jej łatwo, tym bardziej, że demony z przeszłości dalej dają o sobie znać.
 
Na stopie zawodowej, sprawa, której się podjęli również wydaje się dosyć skomplikowana. Notatki detektywa prowadzącego śledztwo w latach 70tych to tak naprawdę jeden wielki bełkot – mężczyzna szukał rozwiązania w astrologii, znakach zodiaku i tarocie, więc chcąc nie chcąc bohaterowie muszą się w to mocno zgłębić. Szukają też świadków – tylko kto po 40 latach faktycznie może coś jeszcze pamiętać? Próbują z dawnych zeznań i nowo pozyskanych wspomnień złożyć jakoś oś czasową z ostatniego dnia Margot, jednak zeznania są tak pomieszane, tak sprzeczne, że nie idzie łatwo. Do tego wszystkiego wisi jeszcze nad nimi widmo seryjnego mordercy, który odsiaduje właśnie wyrok w ośrodku psychiatrycznym, a władze nie pozwalają detektywom z nim porozmawiać. Intryga kryminalna więc jest mocno skomplikowana. Podziwiam Rowling za tak dogłębne zgłębienie astrologii, choć nie powiem, że i mnie to specjalnie mocno zafascynowało. Dla mnie jak zawsze najciekawsze były rozmowy ze świadkami, gdyż Rowling jest doskonała w kreowaniu postaci – każda z pojawiających się tu ma własną osobowość, jest świetnie przemyślana i dopracowana.
Wątek seryjnego mordercy, czytania o nim książki i tym podobne fragmenty trochę kojarzyły mi się z tomem drugim – były dobre i na pewno dodawały lekturze smaczku, choć jakoś niespecjalnie wzbudziły we mnie emocje.
 
Zastanawiam się więc gdzie tkwi sekret Rowling – jej książki przecież niezależnie od intrygi kryminalnej mocno wciągają. Podejrzewam, że jest to zasługa spokojnego, uważnego stylu, rewelacyjnie oddanego klimatu Anglii, zarówno Londynu jak i Kornwalii, a i, a może przede wszystkim, świetnie wykreowanych bohaterów. Naprawdę od książki ciężko się oderwać, ja szukałam cały czas choćby kilku minut, kiedy znowu mogłabym jej posłuchać.
 
Podsumowując, mimo że powiązanie zagadki kryminalnej z astrologią i seryjnym mordercą jakoś mnie nie zachwyciło, to i tak czuję się dziwnie usatysfakcjonowana. Zarówno pod względem prywatnym, jak i kontakty ze świadkami dwójki głównych bohaterów przedstawione są na poziomie mistrzowskim. Nie wykluczam też, że gdybym książkę czytała, to ocena mogłaby być minimalnie wyższa – przy audiobooku wiele zależy od interpretacji lektora, a i warstwa językowa trochę umyka. Niemniej jednak jak zawsze czekam na więcej, bo już teraz tęsknię za dwójką głównych bohaterów!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 10, 2020

"Zabójcza biel" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

"Zabójcza biel" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

 


Tytuł: Zabójcza biel
Cykl: Cormoran Strike, tom 4
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 28.11.2018
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 656
Gatunek: kryminał
 
„Zabójcza biel” to czwarty tom cyklu o weteranie wojennym, detektywie Cormoranie Strike’u pióra J.K. Rowling, która wydaje go pod pseudonimem Roberta Galbraitha. Książka swoją premierę miała w roku 2018, ja czytałam ją teraz w ramach wyzwania #czytamgalbraitha (szczegóły – klik!), któremu mam przyjemność patronować. W tym cyklu autorka ukazuje nam się z całkiem innej strony, jest klimatycznie, ale i mrocznie – widać, że każdy tom dla autorki jest innym wyzwaniem, innym pisarskim eksperymentem. W moim odczuciu tomy prezentują sinusoidę – zarówno pierwszy jak i trzeci bardzo mi się podobały, a drugi i czwarty uważam za troszkę słabsze (niemniej dalej dobre!). Według tej teorii wyczekiwany tom piąty pt. „Niespokojna krew” powinien być majstersztykiem kryminalnym – mam nadzieję, że się nie mylę!
Cały cykl oczywiście zyskał dużą popularność, każda książka sięgała list bestsellerów, powstał też serial telewizyjny na jego podstawie wyprodukowany przez stację BBC.
 
W „Zabójczej bieli” od wydarzeń z tomu trzeciego upłynął rok.  Agencja detektywistyczna Cormorana się rozrosła, zyskała kilku nowych pracowników, a Robin została jego oficjalną partnerką w biznesie. Podczas jej urlopu do agencji przychodzi Billy – młody mężczyzna, który twierdzi, że kiedyś był świadkiem morderstwa dziecka. Problem w tym, że mężczyzna wygląda na niezrównoważonego… Strike jednak przeczuwa, że coś w tej sprawie musi być, więc w wolnej chwili postanawia trochę powęszyć. W tym samym czasie agencja zostaje zatrudniona przez pewnego polityka, który chce znaleźć haki na dwie osoby go szantażujące. Szybko okazuje się, że jedną z tych osób jest brat Billy’ego, a sprawa, której szantaż dotyczy jest przez polityka utrzymywana w ścisłej tajemnicy… Czy może dotyczyć tego o czym mówił Billy?
 
Książka składa się z prologu, 69 rozdziałów i epilogu. Rozdziały rozdzelone są na dwie części, każdy z nich poprzedzony jest cytatem ze sztuki Henrika Ibsena pt. „Rosmersholm”. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, skupia się naprzemiennie na Strike’u i Robin, nie tylko na ich poczynaniach, ale i myślach i uczuciach. Styl jest przyjemny, akcja toczy się spokojnie, książkę czyta się dobrze. Do tego tomu mam jednak małą uwagę – przez jakieś pierwsze 200 stron miałam wrażenie, że autorka często się powtarza przypominając kluczowe losy bohaterów – o kwestii poruszanej w tomach poprzednich wystarczy wspomnieć raz, a tu miałam wrażenie, że wracamy do tych samych tematów co kilka stron. Na szczęście nie dzieje się tak przez całą powieść, jednak przy pisarce mającej na swoim koncie już tyle książek, jednak jest to coś, co zwraca uwagę.
 
Tym razem Strike i Robin zabierają nas do brytyjskiego Parlamentu, w sam środek afery, której centrum oscyluje wokół ich pracodawcy. Co ciekawa, akcja powieści toczy się w czasie, gdy kraj przygotowuje się na Igrzyska Olimpijskie 2012, które faktycznie wtedy miały miejsce. Wydarzenie ma swoich zwolenników i przeciwników, bohaterowie pod przykrywką uczestniczą w protestach i ruchach oporu. Razem z nimi wybieramy się też do rodziny arystokratycznej, której życie, podejście i problemy wyglądają jednak całkiem inaczej niż naszej dwójki bohaterów. Muszę szczerze przyznać, że wątki nawiązujące do polityków i ich sposobu bycia nigdy nie były moimi ulubionymi i Rowling nie jest tu wyjątkiem - mimo że widzę sporo plusów takiego osadzenia historii, to jednak nie trafia ona do mnie na poziomie emocjonalnym. Intryga poprowadzona jest poprawnie, autorka jak zawsze kluczy, podrzuca nam strzępki informacji, myli ślady, tak że nie sposób domyślić się rozwiązania zagadki.
 
Wygląda na to, że powoli wątek prywatny, którego tak brakowało mi w pierwszych tomach, nagle zaczął się mocno rozrastać. W „Zabójczej bieli” miałam wręcz wrażenie, że rozterki emocjonalne bohaterów dominują nad samą zagadką kryminalną. O ile u Robin jeszcze coś faktycznie się dzieje, o tyle przemyślenia Strike’a są tu już dosyć wtórne, nie wnoszą nic nowego, przez co trochę mnie drażniły. Wydaje mi się, że tu balans pomiędzy sprawą a życiem prywatnym został mocno zachwiany – w trzecim tomie był wyważony idealnie, tutaj niestety przeważył na nie tą stronę co powinien.
 
Niemniej jednak, mimo mojego wytykania minusów, nadal uważam książką za dobry kryminał. Bohaterowie są wyraziści, akcja ciekawa, niespieszna, tocząca się w przyjemnym tempie, intryga zagmatwana. Książka oczywiście jak zawsze przemawia też do mnie brytyjskim klimatem – tym razem wyższych sfer. Uważam jednak, że mogła być nieco krótsza – można by wyrzucić z niej trochę powtórzeń i trochę skrócić wewnętrze rozterki Strike’a 😉 W każdym cyklu jednak muszą być lepsze i gorsze tomy, ten jednak nie był na tyle zły, by zniechęcić mnie do poznawania dalszych losów bohaterów. Ba! Może i wzmógł moją ciekawość, gdyż autorka znowu postawiła bohaterów na rozdrożu… W każdym razie niecierpliwie czekam na tom piąty!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za egzemplarz książki i audiobook do recenzji, a także za możliwość objęcia wyzwania czytelniczego patronatem dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiego!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

października 29, 2020

"Żniwa zła" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

"Żniwa zła" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

 

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Żniwa zła
Cykl: Cormoran Strike, tom 3
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 02.10.2019
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał
 
„Żniwa zła” to trzeci tom cyklu kryminalnego o detektywie Cormoranie Strike, weteranie wojennym, który w wyniku zamachu stracił część nogi. Autorem cyklu jest Robert Galbraith, pod którego pseudonimem kryje się jedna z najpopularniejszych brytyjskich pisarek J.K. Rowling. Książka oryginalnie ukazała się w 2015 roku, na polskim rynku wydana po raz pierwszy była na początku 2016 roku. Ja dzięki wyzwaniu czytelniczemu (klik!) organizowanemu przez Wydawnictwo Dolnośląskie z okazji zbliżającej się premiery tomu piątego, miałam teraz okazję zapoznać się z całą serią. Recenzje dwóch wcześniejszych tomów znajdziecie tu – „Wołanie kukułki” klik! I tu – „Jedwabnik” klik!
 
Od wydarzeń z tomu drugiego minęło kilka miesięcy, sytuacja agencji detektywistycznej Strike’a ma się całkiem dobrze. Robin i Cormoran często mijają się w biurze wybierając się na kolejne obserwacje. Pewnego dnia Robin zmierzając do agencji pod drzwiami zostaje kuriera – przekonana, że to jej jednorazowe aparaty na ślub odbiera paczkę bez większego namysłu. W agencji okazuje się jednak, że to zdecydowanie inny rodzaj przesyłki – ktoś przysłał jej uciętą kobiecą nogę i dołączył do tego kartkę z fragmentem piosenki, który matka Cormorana miała wytatuowany na ciele… Detektyw wzywa na miejsce policję i od razu podsuwa im kilku podejrzanych typów z jego przeszłości, którzy mogliby się pokusić o tak makabryczny pakunek… Policja jednak postanawia iść swoim tropem, więc Cormoran i Robin rozpoczynają własne śledztwo. Nie wiedzą tylko, że to Robin od początku jest narażona na ogromne niebezpieczeństwo… Kto wysłał im tę paczkę? I co chyba ważniejsze – czyja to noga?!
 

Książka składa się z 62 rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest fragmentem piosenki z dorobku rockowej grupy Blue Öyster Cult – myślę, że w tych cytatach można się dopatrywać zapowiedzi wydarzeń z rozdziałów, które poprzedzają. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, innowacją w tym tomie jest okazyjne oddanie głosu mordercy, więc narrator nie koncentruje się tylko na Robin i Strike’u, ale i na czarnym charakterze. Styl powieści jest przyjemny, spokojny, skupiony na detalach i budowaniu klimatu. Mimo że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to historia mocno ciekawi, a dodatkowo świetny klimat Londynu i małych brytyjskich wiosek sprawiają, że książki nie chce się odkładać.
 
Od razu trzeba przyznać, że tom „Żniwa zła” to tom najbliższy bohaterom – w końcu poznajemy ich tak naprawdę od strony prywatnej. Poprzez przesyłkę, która powiązana jest z matką Cormorana poznajemy całą jego historię – wrogów jakich zebrał sobie w przeszłości, przez co lepiej poznajemy też jego charakter – wszystkie te wydarzenia są dokładnie opisane, więc czytelnik może z tego wyciągnąć sporo własnych wniosków. Dowiadujemy się jak wyglądało życie Strike’a jako nastolatka i jego późniejsza kariera w wojsku, a także jakie uczucia te wydarzenia budziły i budzą dalej w tej postaci.
Robin też nie pozostaje w tyle. W końcu czytelnik dowiaduje się dlaczego kilka lat temu przerwała studia psychologiczne, możemy ją też teraz obserwować jak zachowuje się w sytuacji zagrożenia. I to nie tylko ze strony mordercy – Robin aktualnie przechodzi wiele w swoim życiu prywatnym, jej związek z Matthew doświadcza kolejnych turbulencji i nie jest pewne czy się po nich podniesie.
Warto też zaznaczyć, że relacja Robin i Cormorana przechodzi na inny poziom. Każde z nich czuje się coraz mocniej związane z tym drugim, bardzo dobrze się rozumieją i dbają o dobro partnera. Ich relacja przedstawiona jest bardzo dobrze, nie ma tu zbędnego przesłodzenia czy przesadzenia, jest tak jak mogłoby być w życiu prawdziwym. Podkreślam to przy każdym tomie tego cyklu, ale zrobię to znowu – autorka naprawdę ma dar do kreowania rewelacyjnych postaci. Ja w tym tomie związałam się z tą główną dwójką tak, że nawet pojawiali się w moich snach 😉
„… aż za dobrze wiedziała, dlaczego ludzie boją się mówić, przyznawać, że coś im zrobiono, gdyż potem muszą wysłuchiwać, że ta haniebna, straszliwa prawda to wytwór ich chorej wyobraźni.”
Co do postaci mordercy i całej intrygi kryminalnej, to muszę przyznać, że i tu autorka nie zawodzi – cały czas utrzymuje stałe napięcie, ciekawość czytelnika, morderca jest bardzo przekonywujący i zarazem mocno tajemniczy. Powoli odkrywa przed nami swój sposób myślenia i motywy nim kierujące. Po raz pierwszy w tym cyklu dostajemy też postać seryjnego mordercy – Rowling wywiązała się z tego zadania świetnie – naprawdę dobrze weszła w umysł tej postaci!
 
Warto też podkreślić, że autorka nie boi się poruszać tematów wzbudzających kontrowersje, tematów trudnych, które nie często przewijają się przez powieści, a które jednak towarzyszą nam w aktualnych czasach. I tak jak w tomie pierwszym sporo uwagi poświęciła bohaterom czarnoskórym, w tomie drugim jedna z postaci była transseksualna, tak tutaj przewija się kilka postaci cierpiących na apotemnofilię, czyli niechęci do którejś ze swojej kończyn. Sama nigdy nie słyszałam o takim zaburzeniu, a autorka przedstawia temat w naprawdę ciekawy, szeroki i nieoceniający sposób. Rowling poprzez swoje kryminały, stara się poszerzać wiedzę i horyzonty swoich czytelników – ode mnie dostaje duży plus za odwagę.
 
Oczywiście, jak od początku podkreślam, seria jest bardzo klimatyczna. Tym razem po części wracamy do klimatów z tomu pierwszego – Londyn przedstawiony jest jako miasto, w którym ściera się bogactwo z biedą, miasto perspektyw, ale też takie, w którym utrzymanie się jest trudniejsze niż w innych. Razem z bohaterami odwiedzamy angielskie puby, obserwujemy ulice i biedniejsze dzielnice. Poza tym bohaterowie biorą nas też na wycieczkę na obrzeża Anglii, do małych miejscowości z pogranicza Szkocji i miasteczek pracowniczych, w których żyje się inaczej niż w stolicy. Autorka świetnie przedstawiła te różnice, co dodatkowo uatrakcyjnia lekturę.
„Piękno można znaleźć prawie wszędzie, jeśli człowiek przystanie, żeby się rozejrzeć, lecz codzienna walka o przetrwanie sprawie, że łatwo zapomnieć o istnieniu tego zupełnie darmowego luksusu.”
Muszę przyznać, że ten tom podobał mi się chyba nawet bardziej niż tom pierwszy. Owszem, było brutalne morderstwo, nawet niejedno, ale poprzez oddanie głosu mordercy ma to nieco inny wymiar niż w tomie drugim, na co wtedy trochę narzekałam. Ogromnie cieszę się, że tak dobrze udało nam się w końcu poznać głównych bohaterów, że autorka skupiła się zarówno na ich przeszłości jak i aktualnych przeżyciach prywatnych – teraz czuję, że dobrze ich znam i zdecydowanie nie chcę się z nimi rozstawać. Trzeba też przyznać, że Rowling rozpisuje wszystko bardzo realnie – nie przyspiesza czasu jak to robi część autorów, u niej akcja rozgrywa się na przestrzeni miesięcy, co jest bardziej prawdopodobne, bliższe realnemu śledztwu. Mogłabym jeszcze dużo pisać i dużo chwalić, ale myślę, że tyle wystarczy by zachęcić Was do samodzielnej lektury. To naprawdę świetny tom, chyba mogę powiedzieć, że z tych trzech pierwszych najlepszy!


Moja ocena: 8/10
 
Za egzemplarz książki i audiobook do recenzji oraz możliwość objęcia akcji czytelniczej patronatem dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!
Książka dostępna jest też w abonamencie 

października 19, 2020

"Jedwabnik" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

"Jedwabnik" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

 

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Jedwabnik
Cykl: Cormoran Strike, tom 2
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 02.10.2019
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał

„Jedwabnik” to drugi kryminał pióra Roberta Galbraitha, a tak naprawdę J. K. Rowling, która ukryła się pod tym pseudonimem. O motywach, które kierowały autorką, by stworzyć pisarza Galbraitha opowiadałam przy okazji recenzji tomu pierwszego, do której Was odsyłam – klik! Wcześniej pisałam też już o wyzwaniu czytelniczym #czytamgalbraitha, któremu mam przyjemność patronować i dzięki któremu w ogóle zdecydowałam się na lekturę tej serii (klik!). Nie przedłużając zatem przejdźmy do omówienia „Jedwabnika”.

Historia tego tomu zaczyna się osiem miesięcy po „Wołaniu kukułki”. Agencja detektywistyczna Strike’a w tym czasie stała się bardzo popularna – detektyw część zleceń, ze względu na brak czasu, musi odrzucać. Jest już też coraz bliżej wygrzebania się z dołka finansowego, choć ciągle jeszcze musi decydować się na te bardziej dochodowe zlecenia. Wyjątkiem jest sprawa Leonory Quine – kobieta zastaje Strike’a po którejś z rzędu nieprzespanej nocy i zdenerwowanego zachowaniem jednego z bogatszych klientów, więc ten niewiele myśląc sprawę Quine przyjmuje. Kobieta prosi go, by odnalazł jego męża – pisarza. Nie chce zawiadamiać policji, bo nie jest to takie pierwsze zniknięcie. Nawet jest przekonana, że wie, gdzie Owen może być. Szybko okazuje się, że sprawa wcale nie jest tak łatwa jak się wydawało – Owena nigdzie nie ma, okazuje się też, że w swoim środowisku ma zdecydowanie więcej wrogów niż przyjaciół, a i gdyby tego było mało, jest też problem z opłaceniem zlecenia… Czy mimo to Strike będzie kontynuował dochodzenie? I gdzie tak naprawdę jest pisarz – czy faktycznie sam gdzieś się zaszył, najpewniej z nową kochanką, czy może grozi mu niebezpieczeństwo?

Książka pod względem struktury wygląda nieco inaczej niż tom pierwszy – nie ma podziału na części, rozdziały są dużo krótsze i każdy z nich opatrzony jest cytatem. Razem jest ich równo 50. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego. W stylu również zauważyłam kilka różnic – wypowiedzi postaci, które dzięki swojej różnorodności zrobiły na mnie takie wrażenie w tomie pierwszym, teraz już tak różnorodne nie są. Tak samo nie zauważyłam wcześniej, żeby myśli Strike’a były pisane jako wtrącenia, najczęściej w dialogach, w nawiasie – może gdybym całą książkę czytała to nie kłuło by mnie to tak w oczy, ale pierwsze 2/3 słuchałam w formie audiobooka, a dopiero 150 ostatnich stron czytałam i mocno ta kwestia mi się wtedy w oczy rzuciła. Oczywiście książka wciąga i czyta się ją przyjemnie, jednak pod względem strukturalnym wolałabym rozłożenie przetestowane w tomie pierwszym – było przyjemniejsza, a i seria jako całość zachowałaby spójność.

Mimo braku, lub mniejszej różnorodności w wypowiedziach postaci, to jednak nie można autorce odmówić, że kreacje bohaterów nadal są jej mocną stroną. Każda z występujących w tym tomie postaci jest naprawdę świetnie przemyślana i opisana – nie będę ich z osobna wymieniać, bo jest ich sporo, ale wszystkie naprawdę zapadają w pamięć – każda jest inna i mocno charakterystyczna, choć niekoniecznie łatwa do polubienia 😊
Inaczej pod względem budzenia sympatii jest z dwójką głównych bohaterów – Strike już nie martwi się aż tak mocno o finanse, jednak teraz boryka się z większymi problemami zdrowotnymi – tu widać ciąg wydarzeń z tomu pierwszego, które następstwem jest właśnie aktualna niedyspozycja bohatera.  To na co czekałam, to lepsze poznanie Robin i na szczęście w tym tomie faktycznie to dostajemy. Robin ukazuje się tu nie tylko jako zaradna i uprzejma, taktowna osoba, ale i kobieta z mocnym charakterem, zaskakująca i dążąca do realizacji własnych marzeń.

Fabuła akcji tego tomu osadzona jest w londyńskim środowisku literacko-wydawniczym. Czytelnik przez to ma niejako wgląd w to jak proces powstawania książki wygląda od wewnątrz, choć wydaje się, że jest to obraz dosyć przekoloryzowany, przedstawiony niejako w krzywym zwierciadle. Niemniej jednak sprytnie zwraca uwagę na kilka ważnych aktualnie kwestii - między innymi chodzi o łatwość w publikowaniu swoich tekstów – już nie tylko poziom wydawanych przez wydawnictwa książek jak dużo niższy niż kiedyś, książek na rynku jest naprawdę dużo, to jeszcze ci, których wydawnictwa odrzucają, mogą samodzielnie wydawać własne ebooki. Wiele racji jest w tych spostrzeżeniach zawartych w powieści.

Ściśle związana z literaturą jest też intryga kryminalna – właśnie na najnowszej powieści zaginionego pisarza oparta jest zbrodnia. Nie jest to jednak literatura wybitna, a wydaje się, że wręcz przeciwnie – pewna dziwnych metafor i nacechowania seksualnego, pod którymi ukrywa się krytyka wszystkich osób ze środowiska pisarza, które są mu albo bardzo bliskie, albo zaszły mu kiedyś za skórę. To książka przesadzona i brutalna, którą sama omijałabym szerokim łukiem, więc jej ścisły związek z fabułą nie całkiem przypadł mi do gustu. Niemniej jednak nie sądzę, żeby wszyscy czytelnicy odnieśli takie wrażenie jak ja, a poza tym warto jest po prostu docenić autorkę za odwagę – to coś skrajnie innego od jej wcześniejszych powieści, jak sama wspomniała w posłowiu, chciała się zmierzyć z brutalną zbrodnią i cel na pewno osiągnęła.

W książkach tego cyklu ważną rolę odgrywa sam Londyn i klimat w powieści panujący. W „Jedwabniku” akcja toczy się niespiesznie, głównie składa się z rozmów i przesłuchań znajomych zaginionego. Razem z bohaterami przemierzamy zimny, listopadowo-grudniowy Londyn, tym razem głównie siedzimy w różnego typu restauracjach. Jedne są bardziej tradycyjne, inne mniej, ale każda z nich ma swój urok. Uwielbiam Rowling za ten niespieszny, angielski klimat. Wydaje się, że właśnie umiejętność jego budowania, prócz rewelacyjnych kreacji postaci, jest jej ogromnym talentem.

Ogólnie, w porównaniu do „Wołaniu kukułki”, „Jedwabnik” podobał mi się troszkę mniej – nie znaczy to jednak, że jest to zła książka. Wręcz przeciwnie – na pewno wyróżnia się spośród innych dostępnych na naszym polskim rynku – takiego klimatu nigdzie indziej nie znajdziecie! Doceniam to, że autorka chce się sprawdzać w różnych rozwiązaniach fabularnych, biję jej brawo za odwagę. Oczywiście książka jako kryminał jest naprawdę ciekawa, rozwiązania zagadki oczywiście się nie domyślałam, choć gdy już wszystkie karty zostały odkryte – pukałam się w głowę – przecież tyle było tropów po drodze! Jednak podczas lektury były one tak skrzętnie poupychane, tak zawoalowane, że nie byłam w stanie poskładać tego sama w całość. Klimat i postacie rewelacyjne – już nie mogę się doczekać lektury tomu trzeciego!

Moja ocena: 7,5/10


Za egzemplarz książki i audiobooka do recenzji, a także za możliwość objęcia całej akcji czytelniczej patronatem dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

października 01, 2020

"Wołanie kukułki" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

"Wołanie kukułki" Robert Galbraith - maraton czytelniczy #czytamgalbraitha

 

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Wołanie kukułki
Cykl: Cormoran Strike, tom 1
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data premiery: 02.10.2019
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 456
Gatunek: kryminał

„Wołanie kukułki” to debiut literacki Roberta Galbraitha, który oryginalnie w Wielkiej Brytanii ukazał się w 2013 roku, u nas w Polsce niewiele później. Już trzy miesiące po premierze okazało się, że pod tym pseudonimem kryje się nie kto inny jak J.K. Rowling – jedna z najsławniejszych i najbogatszych pisarek na świecie, która w latach 90tych powołała do życia Harry’ego Pottera. Dlaczego więc kryminał postanowiła wydać pod innym nazwiskiem? Chciała zobaczyć jaka będzie obiektywna ocena jej książki, gdy czytelnicy nie będą potrzeć na nią przez pryzmat nazwiska. Okazała się, że do entuzjazmów jej trochę brakowało – po pierwsze już na wstępie, tak samo jak z Harry’m Potterem, wiele wydawnictw książkę odrzuciło. Gdy już udało się znaleźć wydawnictwo zainteresowane wydaniem, książka sprzedawała się dosyć słabo, a zarzucono jej przede wszystkim, że niewiele się w niej dzieje. Dopiero gdy na jak wyszło, że pod tym pseudonimem kryje się Rowling, książka wskoczyła na listę bestsellerów.
Od razu muszę przyznać, że u mnie to było drugiej podejście do tego tytułu – kilka lat temu brałam się za tę książkę po raz pierwszy i zgodziłam się z zarzutem – niewiele się w niej działo. Teraz z okazji wyzwania czytelniczego organizowanego przez Wydawnictwo Dolnośląskie, któremu mam przyjemność patronować (więcej o akcji tu – klik!) zdecydowałam się dać książce drugą szansę – przy pierwszej nie doczytałam jej nawet do połowy. Teraz zaczęłam książkę w formie audiobooka w interpretacji Macieja Stuhra i dopiero wtedy udało mi się poczuć klimat tej powieści. Ba! Tak mnie ta historia wciągnęła, że po skończonej pracy, podczas której książki słuchałam, nie mogłam myśleć o niczym innym – musiałam książkę od razu dokończyć w formie tradycyjnej. Ogromnie zatem cieszę się, że dzięki wyzwaniu wydawnictwa zdecydowałam się na ponowną lekturę i już nie mogę się doczekać, kiedy poznam dalsze losy bohaterów!

Główna część akcji powieści zaczyna się kilka miesięcy po tragedii, która wstrząsnęła londyńskimi mediami – ze swojego własnego balkonu skoczyła znana modelka Lula Landry. Policja szybko dowiodła, że było to samobójstwo, jednak rodzina Luli w to nie wierzy. Do prywatnego detektywa, weterana wojennego Cormorana Strike zgłasza się brat zmarłej – John Bristow i zleca mu ponowne zbadanie sprawy. Cormoran początkowo przekonany jest, że mężczyzna po prostu owładnięty żałobą nie przyjmuje do wiadomości, że jego siostra mogła się zabić, jednak ogromne problemy finansowe zmuszają go do przyjęcia zlecenia. Gdy zaczyna badać sprawę już od początku coś w niej nie gra – czy to możliwe, że policja wyciągnęła pochopne wnioski? A może ktoś chciał, żeby tak było? Czy Lula faktycznie została zamordowana?

Książka składa się z prologu, 5 części i epilogu. Każdy z nich opatrzony jest łacińskim cytatem, a każda z części podzielona jest na kilka rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Cormoranem. Styl wymaga przyzwyczajenia – jest dosyć powolny, skupiony na wielu szczegółach otoczenia i szczegółowym wyglądzie postaci. Gdy już jednak czytelnik się z nim oswoi, to książka okazuje się naprawdę klimatyczną lekturą.

Ogólnie mówi się, że Rowling znana jest z talentu do tworzenia postaci. I owszem, tak jest i tym razem. Kreacje każdego z bohaterów są niezwykle szczegółowo i dogłębnie przemyślane, to właśnie postacie wiodą tu główną rolę. Po pierwsze Cormoran Strike – mężczyzna w wielu 35 lat, który kilka lat temu na skutek wypadku, w którym stracił część nogi odszedł ze służby wojskowej. Właśnie po raz kolejny rozstał się ze swoją narzeczoną, nie ma gdzie mieszkać, a biznes detektywistyczny nie kręci się najlepiej – ba, Cormoran ma ogromne długi i wierzycieli na karku. Co więcej jest nieślubnym dzieckiem jednego z najsławniejszych muzyków rockowych na świecie! Wszyscy znają jego ojca – jak Cormoran często podkreśla, zdecydowanie lepiej od niego samego, który z ojcem widział się dosłownie kilka razy w życiu.
Pomocnikiem detektywa jest Robin. Kobieta jakieś 10 lat młodsza od niego, świeżo zaręczona, trafia do Cormorana z agencji pracy tymczasowej w roli sekretarki. Jest niezwykle taktowna, uprzejma i bystra, co detektyw szybko zauważa. Robin też jest pracą zachwycona – od dziecka marzyła by zostać prywatnym detektywem. Ich relacja jest stricte zawodowa, są do siebie dosyć zdystansowani, choć z dnia na dzień Cormoran jest pod coraz większym wrażeniem swojej pracownicy… Robin w „Wołaniu kukułki” cały czas ewidentnie jest na drugim planie, w cieniu Cormorana – mam nadzieję, że w kolejnych tomach autorka czasami da więcej głosu właśnie Robin, bo jestem ogromnie ciekawa tej bohaterki.
Kilka słów jeszcze powiem o zmarłej Luli – to równie fascynująca postać! Trochę przypomina Electrę z mojej ulubionej serii Siedem Sióstr Lucindy Riley – czarnoskóra modelka, którą przytłoczyła sława, ma pecha w wyborze partnerów i słabości do nałogów. Tak samo obie kobiety zostały w młodym wieku adoptowane, a teraz, na chwilę przed wydarzeniami w powieści, zaczęły interesować się swoimi korzeniami… Nie posądzam jednak żadnej z pań o kopiowanie, patrząc po datach byłoby to niemożliwe 😊 To po prostu fajny zbieg okoliczności, który dodatkowo uatrakcyjnił mi lekturę.

Obiecuję, że już więcej o postaciach pisać nie będę, choć naprawdę, naprawdę bardzo chciałabym jeszcze kilka z nich omówić. Warto jednak zaznaczyć, że autorka do każdej jednej z nich naprawdę się przyłożyła, co widać nie tylko w ich historiach i opisie wyglądu, ale i w samym języku – każda z postaci mówi w ciut innym stylu, co jest naprawdę niesamowicie fajnym akcentem. Nieczęsto się to w powieściach zdarza, więc tu zdecydowanie należy to docenić.

Oprócz rewelacyjnych postaci na pewno muszę wspomnieć o świetnym klimacie jaki został w książce stworzony. Rowling bierze nas na wycieczkę po Londynie, prowadzi do bogatych dzielnic, by za chwilę przeprawić się przez slumsy. Odwiedzamy świetne brytyjskie puby, w których piwo leje się nieustannie. Przeciskamy się przez zatłoczone londyńskie uliczki, hałaśliwe tym mocniej, że pogrążone w ciągłym remoncie. Jemy w eleganckich, angielskich restauracjach, odwiedzamy luksusowe apartamenty i najsławniejsze nocne kluby. Idziemy też na plan zdjęciowy u sławnego projektanta mody! Tutaj, co prawda, nie dostajemy aż tylu szczegółów co przy postaciach, ale to dobrze – autorka bardzo dobrze wyczuła tę granicę, w której książka jest niezwykle klimatyczna, ale i naprawdę ciekawa – opisy nie nużą, a zachwycają.

Powieść określana jest jako kryminał – i owszem, zagadka kryminalna jest i to naprawdę rozbudowana! Muszę przyznać, że gdzieś tak od połowy byłam bliska obgryzaniu paznokci ze zdenerwowania – powoli w śledztwie, podczas odkrywania nowych faktów, obserwowaniu i przesłuchiwaniu świadków wychodzi, że na pewno coś w tej sprawie jest nie tak. Tylko kto zabił? Wszyscy mają alibi! Albo brak powodów! Albo jeszcze co innego! Zagadka naprawdę jest skonstruowana świetnie, a zakończenie zostawia czytelnika ze szczęką na podłodze.

Na koniec jeszcze wspomnę, że ciekawych akcentem było osadzenia akcji w środowisku sław – tu zderza się zwyczaje życie z życie celebrytów i bogaczy, obserwujemy jak żyją i co jest dla nich ważne. Warto też zwrócić uwagę na podkreślenie roli mediów w kreowaniu sławy i tym, jak bardzo ich poczynania wpływają na życie tych, którzy są pod ich ostrzałem.

Ogólnie mogłabym jeszcze o książce pisać i pisać. Nie spodziewałam się, że znajdę w niej tak dużo rzeczy, tematów, które mnie zainteresują. Szczególnie, że jak wspomniałam, kiedyś przy 1/3 tej książki wynudziłam się tak, że porzuciłam jej dalszą lekturę. Ogromnie cieszę się, że teraz, za namową Wydawnictwa Dolnośląskiego, do niej wróciłam, że zdecydowałam się poznać całą historię, bo była to naprawdę jedna z ciekawszych lektur, które ostatnio czytałam. Bawiłam się przy niej doskonale i ogromnie mnie zaciekawiła! Nie mogę się doczekać kiedy ruszę z tomem drugim – zgodne z planem wyzwania czytelniczego muszę poczekać do 7 października 😉

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz książki i audiobooka do recenzji, a także za możliwość objęcia całej akcji czytelniczej patronatem dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

września 23, 2020

#CzytamGalbraitha - maraton czytelniczy

#CzytamGalbraitha - maraton czytelniczy


Już 25 listopada swoją premierę będzie miał piąty tom cyklu o Cormoranie Strike autorstwa Roberta Galbraitha. Nie wiem czy wiecie, ale jest to pseudonim J.K. Rowling, autorki nieśmiertelnego Harry'ego Pottera! Ja książki o czarodzieju uwielbiam, zawdzięczam im moją miłość do książek w ogóle, ale jakoś z tym kryminalnym obliczem autorki nie miałam okazji się zapoznać. Teraz, dzięki świetnej akcji organizowanej przez Wydawnictwo Dolnośląskie, będę miała okazję to nadrobić, do czego też Was serdecznie zachęcam! Wydawnictwo przygotowało dla nas z tej okazji promocje na każdym z tomów serii oraz, na zachętę, jeśli po lekturze książek podzielicie się ze światem jej recenzją, możecie zdobyć jeden z 10 egzemplarzy najnowszego piątego tomu! To chyba dobra zachęta, prawda? :)

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym?

Akcja podzielona jest na 4 etapy, po jednym na każdą książkę:
  • 23.09 - 7.10 - Wołanie kukułki
  • 7.10 - 21. 10 - Jedwabnik
  • 21.10 - 3. 11 - Żniwa zła
  • 3.11 – 24.11 - Zabójcza biel

W tych okresach na czytelników czekają specjalne promocje w sklepach internetowych na daną książkę. Obecnie trwa promocja na Wołanie kukułki w księgarni internetowej Bonito: https://bonito.pl/k-1063325-wolanie-kukulki

 

Zadaniem uczestnika wyzwania jest przeczytanie konkretnego tomu w podanym przedziale czasowym i opublikowanie recenzji na swoim blogu/Instagramie/facebooku i/oraz lubimyczytać.pl. Ważne jest, aby wpis oznaczyć hasztagami #robertgalbraithpolska #czytamgalbraitha, a także oznaczyć Wydawnictwo Dolnośląskie/publicat_sa (IG) oraz  patronów maratonu, wypisanych pod koniec postu.


Po przeczytaniu i opublikowaniu recenzji wszystkich tomów (w przeznaczonych do tego terminach), linki do tych recenzji należy przesłać na adres recenzje@publicat.pl, w tytule wpisując "#CzytamGalbraitha”. Z nadesłanych wiadomości Wydawnictwo Dolnośląskie wyłoni 10 uczestników, którzy otrzymają najnowszy tom serii!



📚Patroni akcji:
Kawiarenka Kryminalna
Lubimyczytac.pl
Kryminał na talerzu
Books.cat.tea
Strefa Czytacza
Ola_lifestyle
rudy_lisek_czyta


Na moim profilu na IG w wyróżnionych relacjach znajdziecie też planszę, na której możecie zaznaczać swój udział. Serdecznie zachęcam do obserwowania profilu wydawnictwa i wszystkich patronów, a ja obiecuję, że na moim na bieżąco będę Wam o etapach maratonu przypominać, a także podzielę się z Wami moimi recenzjami. 


To co, będziemy czytać razem Galbraitha? :)




Każdym z tomów serii znajdziecie też na legimi.pl zarówno w formie ebooka jak i audiobooka.