Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoedipressepolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwoedipressepolska. Pokaż wszystkie posty

września 22, 2021

Warszawskie Targi Książki 2021 - relacja

Warszawskie Targi Książki 2021 - relacja
Od 9 do 12 września w Warszawie odbywały się Targi Książki. Była to już 11. edycja tego międzynarodowego wydarzenia, tym razem jednak w innym miejscu - przed Pałacem Kultury i Nauki na Placu Defilad, i o innej porze roku - zawsze odbywały się w maju, teraz ze względu na pandemię zostały przełożone na wrzesień i to rok później, niż były planowane! Prawdopodobnie właśnie ze względu na te zmiany oraz ciągle jeszcze szalejące zagrożenie kolejnym lockdownem część wydawnictw, które zjawiały się zawsze, w tym roku się nie pojawiła, przez co wydarzenie było trochę bardziej kameralne. Dla mnie na pewno to był plus, gdyż te targi były moim pierwszym w życiu takim wydarzeniem, na którym miałam okazję się pojawić! I już teraz miałam pełne trzy dni biegania od stoiska do stoiska, więc nie wyobrażam sobie jak to miałoby wyglądać, gdyby tych spotkań autorskich i wywiadów było jeszcze więcej!

Na miejsce udałam się 10 września, w piątek, gdyż zwyczajowo dzień pierwszy targów przeznaczony jest głównie dla szkół, bibliotek i księgarzy. Z warszawskiego dworca odebrała mnie siostra - Słoneczna Strona Życia, dzięki której w ogóle moje pojawienie się na tych targach było możliwe. I tak ruszyłyśmy na pierwsze spotkania autorskie.
Przed godziną 17:00 udało nam się dobiec do Aleksandry Borowiec, autorki "Gwiazdy Szeryfa" (recenzja - klik!). Dla mnie te spotkanie było ważne przede wszystkim z dwóch powodów: po pierwsze, jej książka została objęta moją patronacką opieką, po drugie, to było moje pierwsze spotkanie autorskie w całym moim życiu! I było naprawdę miło, tym bardziej, że i Ola ucieszyła się na mój widok 😊 Chwilkę porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się, uwieczniłyśmy spotkanie na zdjęciu i trzeba było ruszać dalej!


Drugim punktem naszego piątkowe programu była rozmowa i spotkanie autorskie z Karoliną Macios, autorką  rewelacyjnego "Czarnego morza" (recenzja - klik!) i "Nadchodzącej fali". Na spotkanie nie zdążyłyśmy, ale autorka była na tyle miła, że podpisała nam książki po godzinnym wywiadzie, który przeprowadził z nią Piotr Dobrołęcki, redaktor naczelny magazynu KSIĄŻKI. Autorka okazała się bardzo miłą, zabawną i elokwentną osobą, a rozmowa była tym bardziej interesująca, gdyż mowa była nie tylko o książkach autorki, a również o jej pracy w wydawnictwie - z tym rynkiem związana jest od lat, zna wydawnictwa od kuchni, a teraz jest niezależną redaktorką współpracującymi z tak głośnymi nazwiskami jak np. Wojciech Chmielarz czy Maciej Siembieda. 


Na koniec zrobiłyśmy szybką rundkę po stoiskach wystawców, a ja odwiedziłam namiot czeski, w którym w końcu miałam przyjemność poznać się z paniami pracującymi w Wydawnictwie Afera. I na tym pierwszy dzień targów się dla nas zakończył.


Za to w sobotę plan napięty był od samego południa. Równo o 12:00 miała miejsce rozmowa z Ivą Procházkovą, autorką czeskich kryminałów, z których najnowszy pt. "Zagraj mi na drogę" (recenzja - klik!), zastał objęty moim patronatem medialnym. Rozmowa trwała godzinę i była niezwykle ciekawa! Dotyczyła głównie nowej książki autorki, ale i gdzieś tam pomiędzy, Procházková dzieliła się swoimi doświadczeniami życiowymi, a biorąca też udział w rozmowie Julia Różewicz, tłumaczka i właścicielka Wydawnictwa Afera, opowiadała też trochę o swoich wyborach w tłumaczeniu czeskiej literatury. 
Po rozmowie nadszedł czas na podpisywanie książek oraz pamiątkowe zdjęcia. Kolejka do autorki była spora i ze względu na barierę językową i lekkie zamieszanie w namiocie nie miałam za bardzo okazji z nią prywatnie porozmawiać, ale za to na zdjęciu upamiętnioną mam nie tylko autorkę, ale i Julię Różewicz i graficzkę Kasię Michałkiewicz-Hansen, która odpowiada za wszystkie trzy świetne polskie okładki tej serii. 


W tym samym czasie odbywała się rozmowa z Tomaszem Żakiem, debiutantem, autorem "Trzydziestki". Sama tę lekturę mam ciągle jeszcze przed sobą, ale po tak wesołym spotkaniu, jaki autor zapewnił nam przez tę godzinę, na pewno jestem do książki mocniej zachęcona! Dawno nie spotkałam tak pozytywnie zakręconego człowieka!


Popołudniu spotkałyśmy się z Małgorzatą Oliwią Sobczak, autorką cyklu Kolory Zła ("Czerwień" recenzja klik!, "Czerń" recenzja klik!) i krótko porozmawiałyśmy o jej pisarskich planach na przyszłość - nic oficjalnie nie zdradzam, powiem tylko, że zdecydowanie jest na co czekać!


Sobotni dzień zamknęłyśmy spotkaniem z Magdą Stachulą, autorką thrillerów psychologicznych domestic noir, której książki czytam od lat ("Odnaleziona" recenzja klik!). Było mi więc bardzo miło, kiedy i sama autorka mnie rozpoznała 😊 Znowu chwilkę miło porozmawiałyśmy, powypytywałam o plany na przyszłość - będzie coś na pewno w przyszłym roku! Już czekam!


W ciągu dnia, pomiędzy spotkaniami z autorami, w końcu udało się wypatrzeć w tłumie znajome twarze! W sobotę miałam przyjemność poznać na żywo Jolę z @czytanie.na.platanie, z którą odbyłam, jak na warunki, dosyć długą rozmowę, a z której cieszę się przeogromnie, bo Jola okazała się osobą naprawdę przesympatyczną! W niedzielę udało nam się spotkać na chwilę znowu, a nawet dzięki niej na jednej z rozmów razem z siostrą miałyśmy miejsca siedzące 😊 Drugą osobą, na którą natknęłyśmy się w biegu była Zuza z @zuzamaniek i faktycznie było to spotkanie w biegu - liczyłyśmy, że uda się w ciągu dnia spotkać jeszcze raz na chwilę rozmowy, ale niestety nie wyszło. Miło jednak, że udało się choć zrobić zdjęcie pamiątkowe 😊


Na koniec drugiego dnia targów zrobiłyśmy sobie również siostrzane zdjęcia zarówno z Pałacem Kultury w tle, jak i te upamiętniające nasze blogowe koszulki!



I tak nadeszła w końcu pora na dzień trzeci targów - ostatni. Tym razem książek do podpisów miałyśmy jeszcze więcej, a spotkania zaczynały się już od 11:00! Pierwszym, na które się udałyśmy tego dnia było z Anną Potyrą, autorką cyklu o komisarzu Lorenzie ("Pchła" recenzja klik!, "Potwory" recenzja klik!). Dla mnie to było naprawdę ważne spotkanie, bo sama autorka raczej w mediach się nie udziela (na spotkaniu pochwaliła mi się, że właśnie, po wielu namowach, założyła profil na fb, więc teraz możecie ją znaleźć tutaj - klik!), więc tak naprawdę nie wiedziałam, kto za książkami stoi, a jej cykl kryminalny jest dla mnie wyjątkowy - "Pchła" to był pierwszy mój patronat w ogóle, zaledwie po pół roku istnienia tego bloga, a zarazem był to też debiut autorki w gatunku kryminał. Autorka też od razu mnie rozpoznała, nasza rozmowa była niezwykle przyjemna. Dowiedziałam się trochę o pisarskich planach na przyszłość, a także skąd w ogóle takie ciągotki do tego gatunku literackiego. Było miło i wesoło!


Chwilę później, na tym samym stoisku dopadłyśmy Wojciecha Wójcika, autora książek kryminalnych, m.in. "Kursu na śmierć" (recenzja - klik!), któremu w tym roku miałam przyjemność patronować. Autor zdradził, że jest lekko zestresowany, bo były to jego pierwsze targi, na których pojawił się jako autor, ale i tak chwilkę miło o jego twórczości udało nam się porozmawiać. 


W tym samym czasie odbywało się spotkanie z Magdaleną Majcher, kolejka była spora i duże zamieszanie, ale kiedy już udało się nam dostać do pisarki, to i znalazła się nawet dłuższa chwila na rozmowę - i znowu usłyszałam takie plany pisarskie na przyszłość, że już teraz jestem przyszłorocznych książek naprawdę przeciekawa! Na razie jednak muszę ze wstydem nadrobić "Mocną więź"! Kusi mnie też najnowsza książka autorki pt. "Obca kobieta".


O tej samej porze, co dwa powyższe spotkania, miała miejsce rozmowa z Robertem Małeckim - udało nam się zdążyć na drugą połowę, w czasie której padały pytania od publiczności i chwilę autor opowiadał o serii z Grossem, a i krótko napomknął o najnowszej książce pt. "Najsłabsze ogniwo". Autor wydaje się być człowiekiem niezwykle spokojnym, ale i skorym do żartów, szkoda że nie udało się wysłuchać całej rozmowy, ale jako że to dosyć popularny autor, to na pewno będzie jeszcze okazja do kolejnego spotkania. 


Po rozmowie z Małeckim znowu na szybko trzeba było pędzić do kolejnych autorów. Pognałyśmy więc na stoisku Wydawnictwa Vesper i jako druga załapałam się do kolejki do Artura Urbanowicza, znanego polskiego pisarza powieści grozy, z których najbardziej podobała mi się jego ostatnia książka pt. "Paradoks" (recenzja - klik!). Nie jestem pewna czy autor skojarzył mój blog, ale udało nam się krótko porozmawiać o tej książce, ogólnie o jego twórczości i o tym, że warto testować nowe, a także znowu powypytywałam o najbliższe plany pisarskie. Było naprawdę miło!


W tym samym czasie swoje książki podpisywała Małgorzata Starosta, autorka komedii kryminalnych, której książki od dawna chciałam poznać, a dopiero teraz udało mi się zdobyć jej najnowszy tytuł pt. "Wina wina". Autorka od razu mnie rozpoznała, dała znać, że dobrze zna mój blog i rozumie czytelnicze zabieganie. Było miło, przyjaźnie i naprawdę wesoło! A ja obiecałam, że szybko ukaże się moja recenzja jej najnowszej książki, więc na pewno niedługo tę obietnicę spełnię! 


I znowu trzecie wydarzenie trwające dokładnie w tym samym czasie! Biegiem udałyśmy się na rozmowę z Igorem Brejdygantem, autorem kryminałów i scenarzystą, którego najnowszy tytuł "Wiatr" można było zdobyć przedpremierowo właśnie na tych targach. I książka cieszyła się taką popularnością, że chwilę później, podczas podpisywania książek, właśnie tego tytułu na stoisku zabrakło! Na szczęście autor w W.A.B. wydał więcej książek, więc i tak było co podpisywać 😊 Rozmowa z autorem była bardzo ciekawa, Brejdygant opowiadał o swoich doświadczeniach z gór oraz o trochę pracy scenarzysty filmowego. Naprawdę interesujące tematy!


Pomiędzy, lub w trakcie tych wszystkich spotkań znowu udało się wypatrzeć w tłumie kilka znajomych twarzy. O Joli już wcześniej wspominałam, a już z samego rana, przy stoisku z Anną Potyrą wpadła na nas Asia z bloga czytaska.pl, której wpisom przyglądam się od samego początku mojego bloga, śledzę uważnie jej rozwój, więc naprawdę przemiło było w końcu zobaczyć się na żywo! Już teraz liczę, że niedługo spotkamy się znowu 😊 Chwilę później, przy stoisku z Magdaleną Majcher wpadłam na Malwinę z @zakatek.czytelniczy. Zamieniłyśmy dosłownie trzy słowa, zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie i okazało się, że grono bookstagramerek jest tu dużo większe! W kolejce do autorki stały też Marta z @misera_ble, Asia z @panda_zksiazka_ i Marta z @bookholiczka_poleca. Z tego szoku, że tyle dziewczyn poznałam w jednym miejscu, zapomniałam o zdjęciach pamiątkowych! Mam nadzieję, że nadrobimy to następnym razem 😉


Na sam koniec zrobiłyśmy sobie już ostatnie siostrzane pamiątkowe zdjęcie i nadeszła pora, by wracać do domu!


To były naprawdę intensywne, mocno zabiegane trzy dni! Mimo powoli rosnącego garbu od noszenia tych wszystkich książek i zmęczenia ścinającego z nóg, moja czytelniczo-społeczna strona jest naprawdę przeszczęśliwa, że w końcu udało mi się uczestniczyć w tak ważnym czytelniczo wydarzeniu! Cudownie było porozmawiać z autorami na żywo, poznać tych, którym książkom mam przyjemność patronować, a do tej pory nasze kontakty ograniczały się do wymiany maili poprzez wydawnictwo. Spędziłam cudowny czas z równie mocno zafiksowaną na punkcie książek siostrą i jej dwójką dzieciaków, które również podzielają naszą miłość do czytania! No i spotkałam w końcu dziewczyny, z którymi od prawie trzech lat znałam się tylko przez blogi i profile instagramowe, a teraz w końcu mogłyśmy ze sobą chwilę pogadać na żywo! Niesamowicie miły czas, mam nadzieję, że wkrótce uda nam się to powtórzyć! I spotkać też nowe osoby, by przecież nasza społeczność jest naprawdę duża!


Dziękuję za cudowne trzy dni!

lipca 12, 2021

"Odnaleziona" Magda Stachula

"Odnaleziona" Magda Stachula

 

Autor: Magda Stachula
Tytuł: Odnaleziona
Cykl: Lena, tom 2
Data premiery: 19.05.2021
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 304
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Magda Stachula to jedna z pierwszych polskich autorek thrillerów psychologicznych w nurcie domestic noir, których książki miała okazję czytać. Debiutowała w roku 2016 tytułem „Idealną” i od tego czasu wydała już pięć innych thrillerów, z czego „Strach, który powraca” (recenzja – klik!) jest kontynuacją „Idealnej”, a „Odnaleziona” jest kontynuacją „Oszukanej”. Książki autorki są chętnie czytane przez polskich czytelników, kilka razy zdobyły nominację do Książki Roku na portalu lubimyczytac.pl, a także raz do nagrody Wielkiego Kalibru. Prawa do ekranizacji „Idealnej” już zostały sprzedane. Ja czytałam wszystkie jej książki, większość jeszcze przed istnieniem tego bloga i wspominam je naprawdę dobrze. No, prócz „Strachu…”, który moim zdaniem nie był całkiem udaną kontynuacją. Dlatego też do „Odnalezionej” podeszłam nie tylko z nadzieją na dobrą rozrywkę, ale i lekką obawą czy i ta kontynuacja nie okaże się po części rozczarowaniem…
 
Fabuła „Odnalezionej” toczy się w przeważającej większości w Danii w Kopenhadze. Od ucieczki Leny z Polski minęło już dobrych kilka miesięcy, dziewczyna znalazła pracę u pewnej starszej polki tam mieszkającej. Jej pracodawczyni porusza się na wózku, więc Lena pomaga jej we wszystkich zwyczajnych codziennych sprawach. Kiedy pani Sara dostaje zaproszenie do Polskiego Instytutu w Kopenhadze, Lena jest zdecydowana wybić jej z głowy ten pomysł – przecież na pewno będzie tam fotograf i spora liczba ludzi z polskimi korzeniami, więc szansa, że ktoś ją rozpozna jest duża. Ostatecznie jednak nie udaje jej się wygrać tej batalii i obydwie kobiety wybierają się na wspomnianą uroczystość.
W tym samym czasie Emil, dawny współlokator Leny, pracuje w kopenhadzkim szpitalu i powoli układa sobie życie z poznaną tam polką. Pewnego dnia jednak zauważa Lenę na stacji metra i jego całe życie znowu wywraca koziołka – jest zdeterminowany, by ją odnaleźć.
Ale czy tak zdeterminowany jak Nikodem, jej były partner i człowiek, który oszukał ją najmocniej? Który z nich pierwszy znajdzie Lenę? I co się wtedy stanie? Czy Lena znowu będzie musiała uciekać?
 
Książka składa się z prologu, trzech części (przed zabójstwem, zabójstwo i po zabójstwie) oraz epilogu. Każda z części złożona jest z krótkich rozdziałów rozpisanych pomiędzy cztery postacie: Lenę, Annę, Emila i Nikodema, określona jest też data i miasto, w którym toczy się akcja danego fragmentu. Narracja prowadzona jest przez każdą z tych postaci w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, więc widzimy wydarzenia ich oczami i od razu poznajemy myśli im towarzyszące. Styl powieści jest przyjemny, tym razem nie zauważyłam by zdania były za długie, co tak mocno przeszkadzało mi w „Strachu…”. Książka skupiona jest na psychologii i odczuwaniu postaci, a nad całością wisi tajemnica – od początku wiemy, że ktoś został zabity, a Lena jest (była?) przez kogoś obserwowana.
 
I właśnie na tych dwóch zagadkach opiera się intryga kryminalna książki. Już na początku dostajemy trochę informacji od autorki z nimi związanymi, jednak są tak oględne, że tylko pobudzają ciekawość i zmuszają do ciągłego analizowania poszczególnych wydarzeń. Wiemy, że obserwująca Lenę kobieta nazywa się Anna, ale kim jest? Jaki ma w tym cel? Czy Lenie coś z jej stronie grozi? Powoli też dostajemy kolejne tropy dotyczące zabójstwa, które jednak nie wskazują tak jasno na zabójcę, jak z początku może się to wydawać. Intryga całościowo jest dopracowana i przemyślana, ostatecznie ładnie wszystko składa się w całość.
 
Akcja powieści toczy się płynnie, cały czas tak naprawdę coś się dzieje. Naprzemienne krótkie rozdziały przedstawione z punkty widzenia czterech postaci nadają lekturze dynamizmu i poczucia bycia w ciągłym ruchu. Mam wrażenie, że w tej książce już nie skupiamy się tam w pełni na postaci Leny, Anna w sumie odgrywa tu ciekawszą rolę. Spowodowane jest to pewnie tym, że tajemnicę Leny dobrze znamy, a tą Anny dopiero mamy odkryć. Ogólnie postacie są dobrze wykreowane, spójne psychologicznie.
 
Podsumowując, „Odnaleziona” to dobry thriller psychologiczny. Dużo się w nim dzieje, nie ma więc czasu na nudę, a wiszące nad stronami książki tajemnice ciekawą i wzbudzają te pożądane w tym gatunku napięcie. Mimo że i tak uważam, że „Oszukana” był jednak trochę lepsza, to „Odnaleziona” też wypadła całkiem dobrze. Miło spędziłam z nią czas. Jak zawsze będę wypatrywać kolejnych książek autorki!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

stycznia 03, 2020

"Dom tajemnic" Alek Rogoziński

"Dom tajemnic" Alek Rogoziński

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Dom tajemnic
Data premiery: 18.09.2019
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 328

Alek Rogoziński to jeden z moich ulubionych autorów komedii kryminalnej, zaliczam go to tej najlepszej trójki razem z Chmielewską i Rudnicką. Na jego książki zawsze mogę liczyć, a te wydane w poprzednim roku zasługują na szczególne wyróżnienie – każda z nich trzyma dobry poziom, bawi, śmieszy i intryguje. „Dom tajemnic” to trzecia solowa książka autora wydana w roku 2019, poza nimi ukazały się jeszcze dwa opowiadania w dwóch różnych zbiorach. Na ten rok zapowiedziana już została kolejna książka pt. „Miłość ci nic nie wybaczy”. Jej premiera ma się odbyć 12 lutego, więc jest na co czekać!

„Dom tajemnic” to coś pomiędzy wielkim domem a bunkrem gdzieś na Podlasiu, w którym zamkniętych zostaje 12 celebrytów – w tym Mario i Miśka, właściciele agencji eventowej  „360 stopni”, znani już z wcześniejszych książek autora. Każdego z nich obserwują kamery, a każdego wieczoru bohaterowie dostają zagadkę do rozwiązania, co obserwują widzowie przed telewizorami. Dom pełen jest dziwnych zapadni, pułapek, klatek, nikt z uczestników nie wie co ich czeka. To coś jak Big Brother w Escape roomie. Jednak szybko się ukazuje, że dom nie jest tak bezpieczny jak wszyscy myśleli – komisarz Darski dostaje anonim, w którym szantażysta grozi śmiercią uczestnikom o ile nie dostanie 12 milionów złotych. Czy groźba jest prawdziwa? Czy szantażysta zwany „Poetą” zacznie zabijać? Jak poradzą sobie Mario i Miśka? I co w tym wszystkim znowu robią Iwka i Stefania?!

Książka od strony kompozycji podzielona jest na wstęp, spis postaci, prolog, 26 rozdziałów i epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, akcja toczy się dwu a nawet trójtorowo – obserwujemy gwiazdy w Domu Tajemnic na czele z Mario i Miśką, Darskiego na komendzie jak walczy na słowa z Poetą oraz Iwkę razem ze Stefanią, które ruszają na ratunek. Styl powieści jest jak zawsze u Rogozińskiego lekki, przyjemny i zabawny. Autor wykorzystuje każdy sposób na przemycenie dobrego humoru do powieści – jest ten humor sytuacyjny, postaci oraz słowny.

Postaci w powieści mamy sporo. Wielu celebrytów uczestniczących w reality show znanych jest już z wcześniejszych książek autora. Na czele ich mamy Klaudię Hutnik, która jest równie irytująca co zawsze 😊 Jest też Pamela Sas czy Tomek Ciachorowski, który prowadzi całe show. Mario jak zawsze skupiony na własnym wyglądzie czasami zaskakuje swoją inteligencją. Iwka, jego asystentka pokazuje się trochę z innej strony – jest ciut bardziej normalniejsza niż w poprzednich książkach, chociaż ciągle jest wyróżniającym się kolorowym ptakiem. Pani Stefania, matka Miśki jak zawsze kradnie show, to rewelacyjna, zabawna postać. Nie będę może wszystkich wymieniać, wspomnę tylko jeszcze, że mamy też córkę właściciela stacji i pisarza kryminałów, więc towarzystwo jest zróżnicowane i całkiem zacne. Każdy z bohaterów nosi jakąś cechę charakterystyczną, każdy jest na swój sposób zabawny.

Co do samej zagadki to muszę przyznać, że jest intrygująca i ciekawa. Mamy trochę zwrotów akcji, a zakończenie zaskakuje. Autor we wstępie przyznał się, że zapożyczył sobie pomysł z magazynu „Detektyw”, jednak ja tej zagadki nie znam, więc też ciężko mi powiedzieć co było zapożyczone a co oryginalne. W każdym razie podobały mi się opisy wystrojów pokoi, w których bohaterowie rozwiązywali zagadki – w jednej z takich biblioteczek mogłabym zamieszkać, jeśli oczywiście pominąć morderstwo 😊 Cały Dom Tajemnic jest bardzo zgrabnie i ciekawie opisany, jestem ciekawa czy autor pisząc książkę rozrysował sobie mapkę 😊

Oprócz zabawnej i inteligentnie napisanej historii Rogoziński przemycił tu też trochę krytyki na polską rzeczywistość. Oberwało się trochę służbie zdrowia, mocno telewizji i jej prawdomówności oraz oczywiście masowej rozrywce. Podziwiam autora jak zgrabnie potrafi to wszystko wpleść w akcję i dialogi bohaterów. Nie dosyć, że uwagi są słuszne, to jeszcze bardzo zabawne.



Ogólnie jestem zadowolona z lektury. Książkę czyta się przyjemnie i bardzo szybko (za szybko!), poprawa humoru gwarantowana. Ja jestem na tak i odliczam dni do kolejnej premiery!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki!

marca 23, 2019

"Śmierć w blasku fleszy" Alek Rogoziński

"Śmierć w blasku fleszy" Alek Rogoziński

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Śmierć w blasku fleszy
Data premiery: 13.03.2019
Wydawnictwo: Edipresse Polska S.A.    
Liczba stron: 247

    „Śmierć w blasku fleszy” jest już 8 solową książką Alka Rogozińskiego. Pisarz, na co dzień związany ze światem show-biznesu, debiutował w 2015 roku „Ukochaną z piekła rodem”, pierwszym tomem serii o pisarce romansów Joannie Schmidt. Później przyszła kolej na serię z pisarką Różą Krull, a pomiędzy było jeszcze świetne „Jak Cię zabić, kochanie?” oraz równie dobre „Zbrodnia w wielkim mieście”. Autor zawsze czerpie swoje pomysły ze znanego mu świata show-biznesu, przybliża czytelnikowi życie „gwiazd” przedstawiając je w bardzo ludzki sposób.
„Śmierć w blasku fleszy” opowiada historię Maria I Miśki, czyli Mariusza i Dominiki, właścicieli agencji zajmującej się organizacją eventów, którzy mają za zadanie zorganizować pokaz mody dwóch kolekcji projektantów. Pokaz ma być jedyny i niezapomniany, ma stać się najgłośniejszym wydarzeniem roku. I tak też się dzieje, z tym że rozgłos zyskuje za sprawą popełnionego w jego trakcie morderstwa. Policja bada sprawę, jednak matka Miśki, Stefania, fanka kryminałów Agathy Christie, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie znaleźć sprawcę, przez co wplątuje siebie, a także Miśkę i Maria w zaskakujący bieg wydarzeń....
Od strony kompozycji książka składa się z prologu, 17 rozdziałów oraz epilogu. Przed prologiem mamy przedstawienie postaci, czyli krótkie, zabawne notki opowiadające o bohaterach powieści. W prologu czytelnik dostaje zapowiedź wydarzeń po morderstwie, a faktyczna akcja w pierwszym rozdziale zaczyna się miesiąc przed pokazem (i przed morderstwem). Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego, podąża na zmianę za wymienianymi wcześniej postaciami. Język powieści jest prosty w odbiorze, dosyć potoczny, co jest całkiem normalne w komediach kryminalnych, ale jest napakowanym różnymi zabawnymi metaforami i porównaniami, przy których widać, jaki wpływ na autora wywarła twórczość Joanny Chmielewskiej. Wszystkie te zabiegi są niesamowicie barwne i opisane z wielką wyobraźnią.
Bohaterów, jak już wcześniej wspomniałam, mamy kilku. Cała historia toczy się wokoło postaci Maria, którego znamy już z wcześniejszej powieści autora. Kiedyś Mario był youtuberem, który wprowadzał mężczyzn w tajniki nakładania makijażu i testowania kosmetyków. Teraz jest szefem nowej, ale już całkiem popularnej agencji, zajmującej się organizacją eventów. Prywatnie mały, szczupły, nigdy nie pokazuje się światu bez makijażu, wielbiciel kuchni mamy Miśki, Stefanii. Miśka, czyli Dominika, to jego partnerka w biznesie, która, odniosłam wrażenie, ma dar organizacji. Dosyć przy ciele, załamana odwiedzinami matki, która uprawia tak zwaną „twardą miłość”, czyli tylko krytykuje i wytyka błędy biednej Miśce. Postać Stefanii jest chyba najzabawniejszą bohaterką powieści. Starsza pani, wielbicielka Agathy Christie, uznaje się za kolejne wcielenie Panny Marple. Ubiera się, jej zdaniem, bardzo modnie, co czytelnik na pewno doceni 😊 Niesamowicie krytyczna, czepliwa, mocno wygadana, u wszystkich prócz swojej córki, wzbudza ogromną sympatię. Całkowitym jej przeciwieństwem jest Krystyna, szefowa agencji modelingowej. Kobieta, która poświęciła swojej pracy wszystko, zimna, pozornie bez uczuć. Jej córka, Weronika, szczerze jej nienawidzi, chociaż matka zawsze spełnia jej każdą zachciankę. Koniecznie muszę też wspomnieć o Iwce, asystentce Maria i Miśki. Co to jest za postać! To jedna z bohaterek, która każdą małą błahostką jest w stanie wszystkich zirytować. Szczerze przez większość powieści jej nienawidziłam. Nieuważna, niczym się nieprzejmująca, potrafi zepsuć wszystko, każde najmniejsze powierzone jej zadanie. Więcej nie będę zdradzać, ale Iwka i pani Stefania to są dwie najmocniej zapadające w pamięć bohaterki książki. Jest jeszcze kilka postaci w powieści, wszystkie są tak ciekawe i tak fajnie (muszę użyć tego słowa, tylko ono tu pasuje!) przedstawione, że aż chciałoby się je wszystkie opisać, ale, żeby nie rozwlekać recenzji na 3 strony, ograniczam się do tych paru już wymienionych 😊
Humoru w powieści jest sporo. Najwięcej, poza samymi postaciami, znajdziemy go we wspomnianych już metaforach i porównaniach. Jest sporu humoru sytuacyjnego, kilka zabawnych wniosków wysuniętych z języka polskiego i powiedzeń. Ogólnie książka składa się w dużej mierze z dialogów bohaterów, które są bardzo zgrabnie opisane. Pomimo ładunku humoru jaki niosą, nie miałam wrażenia sztuczności.
Powieść to komedia kryminalna, więc poza sporą dawną humoru, mamy też dobrze skonstruowaną intrygę. Podobało mi się to, że powieść jest dosyć rozciągnięta w czasie, przez co całość nabiera formy dobrze przemyślanej konstrukcji.
„Śmierć...” osadzona jest w środowisku związanym z modą, a co za tym idzie zawiera w sobie krytykę osób goniących za szybką sławą, „karierowiczów”, którzy w jak najkrótszym czasie koniecznie chcą osiągnąć wielką sławę i bardzo się wzbogacić. Narrator powieści jest także wnikliwym obserwatorem rzeczywistości, często dosyć ironicznie odnosi się do codziennych sytuacji (dialog odnośnie jazdy tramwajem i powodów wyboru tego środka transportu najmocniej zapadł mi w pamięć! Jeden z zabawniejszych dialogów, moim zdaniem, w całej twórczości autora! A poloniści na pewno docenią wzmiankę o języku staro-cerkiewno-słowiańskim!). Przed krytyką nie uchroniły się też trendy modowe, głównie narrator naśmiewa się z hipsterów. Wszystko to jest przedstawione w lekkiej, zabawnej formie.
Podsumowując, książka zawiera to, co dobra komedia kryminalna zawierać powinna. Moim zdaniem jest to jedna z lepszych, jak nie w ogóle najlepsza książka, w dorobku autora. Aktualnie wydaje mi się, że autor z powieści na powieść jest coraz lepszy, książki mają coraz lepsze intrygi i coraz śmieszniejsze żarty. Książka objętościowo nie jest olbrzymem, ale zaliczam jej to zdecydowanie na plus. Autor co miał napisać, to napisał, nie znajdziemy w powieści żadnych niepotrzebnych wtrętów, wszystko do siebie ładnie pasuje. Muszę tutaj też wspomnieć, że na storytel książka dostępna jest w formie audiobooka, tej akurat nie słuchałam, ale dwie wcześniejsze tak i muszę powiedzieć, że powieści Rogozińskiego świetne sprawdzają się też w takiej formie!

Moja ocena: 7,5/10