Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwooblivio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwooblivio. Pokaż wszystkie posty

marca 11, 2023

Kilka pytań do... Moniki Litwinow, autorki cyklu z Arturem Gawronem

Kilka pytań do... Moniki Litwinow, autorki cyklu z Arturem Gawronem

Dlaczego Monika Litwinow zdecydowała się na self-publishing, skąd pomysł na postać detektywa-leśniczego, który etap tworzenia powieści autorka lubi najbardziej i kiedy możemy się spodziewać trzeciego tomu serii o Arturze Gawronie?
Zapraszam na krótką rozmowę z autorką!

Monika Litwinow notka biograficzna:
ur. 3.05.1986 r. w Koninie, z wykształcenia doktor nauk pedagogicznych i założycielka Centrum Terapii i Edukacji Bajarnia. Na co dzień wykłada w Akademii Nauk Stosowanych w Pile i prowadzi szkolenia z zakresu terapii i edukacji z psami. 
Obecnie pełni funkcję redaktorki naczelnej czasopisma metodycznego dla kynoterapeutów „Zajęcia z Psem”, a od 2019 r. regularnie publikuje bajki terapeutyczne w miesięczniku „Wychowanie w Przedszkolu” oraz „Zajęciach z Psem”. W 2022 roku debiutowała powieścią kryminalną "Za lasami", pierwszą z konińskiego cyklu o Arturze Gawronie. W tym samym roku jej opowiadanie "Legenda" ukazało się w antologii samowydawców pt. "Ślady na śniegu". Pełni również funkcję przewodniczącej komisji rewizyjnej w Polskich Stowarzyszeniu Autorów Niezależnych SAMOWYDAWCY. 
W wolnych chwilach jeździ na rolkach i rowerze, praktykuje jogę, słucha podcastów kryminalnych i czyta literaturę wszelaką. Uwielbiam fantastykę w każdej postaci oraz długie spacery z psami w lesie.

Kryminał na talerzu: Jest Pani autorką dwóch kryminałów „Za lasami” oraz „W gaju”. Obydwie te książki wydała Pani w odstępie roku, obydwie w ramach self-publishingu. Dlaczego właśnie taka forma wydania?

Monika Litwinow: Wybrałam samowydawnictwo w odpowiedzi na otrzymane propozycje wydawnicze. 
Od dawna prowadzę własna działalność i pomysł na samodzielne, niezależne wydanie swojej powieści okazał się dla mnie ciekawszy i o wiele bardziej ekscytujący. Ostatecznie również bardzo opłacalny i niezwykle satysfakcjonujący.


„Za lasami” mocno nawiązywało do znanych nam wszystkim baśni, za to „W gaju” jest inne – tu tym, co książkę wyróżnia, jest fabuła skupiona na postaciach wyznających rodzimowierstwo, prastare słowiańskie wierzenia. Skąd pomysł na ten motyw?

Rodzimowierstwo okazało się tym, czego szukałam do przeprowadzenia dawno temu zaplanowanej sprawy kryminalnej, jak i problemów, jakie chciałam poruszyć, takie jak uprzedzenia czy homofobia.


Skoro już jesteśmy przy oryginalnych pomysłach, to i postać łącząca obydwie książki, jest tą, o której warto wspomnieć. Artur Gawron to prywatny detektyw z rodzeństwem w policji, dzięki czemu ma łatwy dostęp do informacji, ale przede wszystkim jest leśniczym. Skąd pomysł na taką postać, taki zawód?

Znam niejednego leśniczego, sama jestem harcerką i instruktorką survivalu leśnego. Wiedziałam, że to jedyna słuszna droga wyboru postaci!


„Za lasami” ukazało się w styczniu 2022 roku, „W gaju” w styczniu 2023 roku. Czy w styczniu 2024 możemy spodziewać się trzeciej części? Czym tym razem nas Pani zaskoczy?

Jeszcze w tym roku ukaże się coś zupełnie nowego, bo zbiór bajek terapeutycznych dedykowanych do pracy z dziećmi nadpobudliwymi, z problemami z koncentracją uwagi. Pracuję też nas innym tajnym projektem w duecie, a trzecia cześć kryminału z Arturem Gawronem powinna ukazać się pod koniec 2024 roku.


Czy pisanie od zawsze było tym, co chciała Pani robić? I dlaczego właśnie kryminały?

Zawsze pisałam! Prowadziłam gazetki szkolne, pamiętniki, kroniki, sesje RPG, pisałam artykułu metodyczne i naukowe. Pisanie jest dla mnie tak naturalne jak oddychanie. Dlaczego kryminały? Sama bardzo je lubię, a jako harcerka lubię prowadzić gry pełne zagadek.


Który etap tworzenia powieści jest Pani ulubionym?

Rozmowy i spotkania z Czytelnikami!


Na koniec jeszcze obowiązkowe pytanie na mój blogu, wynikające z pierwszego członu podnazwy – co najbardziej lubi Pani jeść?

I trafiło się najtrudniejsze pytanie! Bardzo lubię kuchnię warzywną i uwielbiam ją każdej postaci!


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 04, 2023

"W gaju" Monika Litwinow

"W gaju" Monika Litwinow

Tytuł: W gaju
Cykl: leśniczy Artur Gawron, tom 2
Data premiery: 27.01.2023
Wydawnictwo: Oblivio
Liczba stron: 392
Gatunek: kryminał
 
Monika Litwinow na polskiej scenie literackiej zaistniała w roku 2022, kiedy to własnymi siłami wydała swój kryminalny debiut pt. „Za lasami” (recenzja – klik!). Teraz, rok później w tej samej formie, wróciła z drugim tomem cyklu z Arturem Gawronem pt. „W gaju”. I choć jest to ten sam cykl, to wiele go różni od debiutu– oczywiście w bardzo pozytywnym sensie, widać, że autorka w przeciągu jednego roku poczyniła duże postępy!
Zawodowo Monika Litwinow związana jest z Centrum Terapii i Edukacji Bajarnia, które sama założyła. Jest redaktorką naczelną czasopisma „Zajęcia z Psem”, publikuje bajki terapeutyczne w kilku magazynach. W ciągu ostatniego roku związała się z Polskim Stowarzyszeniem Autorów Niezależnych Samowydawcy. Na co dzień wykłada w Akademii Nauk Stosowanych w Pile i prowadzi szkolenia z zakresu terapii i edukacji z psami.
 
Historia „W gaju” zaczyna się pierwszego dnia wiosny roku 2019, w pierwszym dniu Jarego Święta, które celebrowane jest przez rodzimowierców. Niestety, w tym roku na tym jednym dniu świąteczny nastrój się kończy – kolejnego poranka w Świętym Gaju pod świętym drzewem znalezione zostaje ciało Dąbrówki, córki tamtejszego żercy. Dziewczyna nie dosyć, że została zabita, to morderca dodatkowo potraktował ją nad wyraz brutalnie – jej ciało zostało spalone, a wnętrzności wyciągnięte do stojącego obok wiadra… Kto mógł zrobić coś takiego?! Dąbrówka to była przecież dobra i uczynna dziewczyna, którą wszyscy wokoło lubili… Na miejscu szybko zjawia się policja, a także detektyw i leśniczy Artur Gawron, który o zabójstwie dowiedział się poprze Elenę, dziennikarkę, z którą łączą go intymne relacje. Ojciec Dąbrówki wykorzystuje sytuację i od razu zatrudnia Artura do znalezienia mordercy, a może po prostu udowodnienia winy? Większość społeczności rodzimowierców jest pewna, że za morderstwem stoi mąż dziewczyny… Czy faktycznie sprawa może być aż tak prosta?
„(…) język cierpienia jest równie uniwersalny jak radości i agresji. Wystarczyło spojrzeć na tych dwoje, by samemu poczuć ból.”
Książka składa się z 50 krótkich rozdziałów i epilogu. Każdy z rozdziałów opatrzony jest miejscem i godziną opisywanych wydarzeń, a od czasu do czasu pojawiają się też fragmenty z dziennika Dąbrówki, które opisują okres kilku dni sprzed morderstwa. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego (oczywiście oprócz dziennika, który pisany jest w narracji pierwszoosobowej), narrator naprzemiennie przedstawia wydarzenia z perspektywy kilku postaci: przede wszystkim Artura, Eleny i policjantów zajmujących się śledztwem. Styl powieści jest przyjemny, książkę czyta się płynnie, dialogów jest sporo i prowadzone są sprawnie, a narrator jest uważny – przyłapuje bohaterów w zwyczajnych momentach, przy zwyczajnych czynnościach, więc czytelnik ma poczucie, że postacie są pełne, mają swoje życie poza tym, co dzieje się w śledztwie.
 
Jednym z największych plusów tej powieści jest osadzenie fabuły wśród społeczności rodzimowierców, więc od tego wątku zacznijmy. Rodzimowiercy, czyli osoby wyznające prastarą wiarę w słowiańskich bogów, trzymają się całkiem innych zasad życia codziennego niż my współcześnie. U nich panuje stary porządek w relacjach damsko-męskich – kobieta ma siedzieć w domu i rodzić dzieci, mężczyzna rządzić domem i pracować. I tak, poprzez dziennik Dąbrówki, poznajemy jak z perspektywy młodej, ale zamężnej już kobiety wygląda życie w tej społeczności. Poznajemy ich wiarę, ich codzienność, przyglądamy się poszczególnym członkom społeczności poznając ich wzajemne relacje i powody, dla których wybrali właśnie taką wiarę. Temat jest bardzo szeroki, ale autorce udało się go przedstawić bardzo realnie, a zarazem klimatycznie – lektura fragmentów poświęconych tej społeczności mocno przypominała mi twórczość Katarzyny Puzyńskiej, która wcześniej chyba jako jedyna korzystała z wątków starosłowiańskich w gatunku kryminału.
„Niech każdy wierzy, w co chce, jeśli nie robi przy okazji krzywdy innym. Po co trwonić energię na nienawiść (…)?”
Oczywiście, jak na serię kryminalną przystało, część postaci jest już nam znana z tomu pierwszego. Główne wątki są jednak i tak przypomniane, dzięki czemu czytelnik zaczynający swoją przygodę z książkami Litwinow od tego tomu, nie będzie miał żadnych problemów ze zrozumieniem relacji pomiędzy postaciami. W tym tomie o głównych bohaterach dowiadujemy się więcej w poprzednim – wątek choroby Artura jest obecny cały czas w tle, jak i ten dotyczący śmierci jego żony. W końcu w tym temacie poznajemy szczegóły sprawy, która jednak i teraz nie zostaje wyjaśniona, co tylko podsyca ciekawość czytelnika. Zastanawiały się o co w tym wszystkim mogło chodzić i czy mamy szansę już w kolejnym tomie dowiedzieć się, co faktycznie wydarzyło się z jego żoną. Poprzez ten wątek poznajemy też historię ich znajomości, a zatem i młodości bohatera. Za to teraz Artur związany jest z Eleną, dziennikarką, która również ma swoje tajemnice… Co ukrywa? Dlaczego nie chce upublicznić swojego związku z Arturem? Na szczęście na te pytanie w tym tomie dostaniemy odpowiedzi.
Ponadto przyglądamy się również rodzinie Artura, jego rodzeństwu, które pracuje w policji, a które poprzez bliskość zamieszkania, odgrywa w jego życiu znaczącą rolę. Każda z postaci, również tych drugoplanowych pojawiających się tylko w tym tomie, wykreowana jest z dużym wyczuciem i dokładnością, dbałością o spójność charakterów, co dla mnie, jak czytelnika zwracającego uwagę na wiarygodne pod względem psychologicznym postacie, było kolejnym plusem tej historii.
„Niektórzy tuż po śmierci bliskiej osoby nie okazują uczuć. Można odnieść mylne wrażenie ich obojętności, tymczasem szok i przetwarzanie informacji sprawiają, że żałoba nadchodzi równie mocno, jak u pozostałych, ale później.”
Intryga kryminalna poprowadzona jest tempem umiarkowanym, w porównaniu z tomem pierwszym, wypada dużo lepiej – tam szybko dało się domyśleć, kto stoi za morderstwem, tu tajemnica utrzymana zostaje do końca, a kolejne tropy poszerzają obraz, by dopiero finalnie można byłoby je złożyć w całość. Pamiętnik Dąbrówki dodatkowo dodaje też lekturze smaczku, czytelnik pilnie śledzi i szuka motywów, które mogły przywieźć kogoś do tak brutalnego morderstwa…
„’Człowiek może stworzyć prawdziwe arcydzieło’, pomyślał Gawron, ‘ale o jego przetrwaniu zdecyduje ktoś inny, strażnik albo niszczyciel’. To samo dzieje się z nami, gdy odchodzimy. Życie człowieka zamyka się w tym, co po sobie zostawił, i w opowieści przekazywanej przez żyjących.”
Warto też wspomnieć o tematach, które przewijają się przez tę historię – poza głównym wątkiem jakże różnych wyznań wiary, możemy przyjrzeć się pojęciom ogólnym jak tolerancja na inność rozumianą pod każdym względem – wartości, wyglądu czy seksualności, sporo miejsca poświęcone jest też na różne odcienie żałoby. Mocno kontrastuje też zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością, oraz koniecznością wpisania siebie w schematy, które narzuca społeczeństwo.
 
Wszystko to dowodzi, że „W gaju” jest kryminałem wielowątkowym poprowadzonym w bardzo sprawny i wyważony sposób. Historia kryminalna ciekawi, motyw innej od ogólnie pojętej wiary dodaje lekturze oryginalności, a umiejętne kreacje postaci, których życie prywatne miesza się z postępami w śledztwie, dają poczucie pełności. Dodatek w postaci dziennika zamordowanej jest dodatkowym punktem, który podbija ciekawość czytelnik i zapewnia, że w końcu wszystkie motywy zostaną odkryte. To naprawdę dobry i ciekawy kryminał! Tak naprawdę nie mam do niego żadnych uwag krytycznych, lektura spełniła moje oczekiwania, a wątek starosłowiańskiej wiary zrobił na mnie wrażenie!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z autorką książki i Wydawnictwem Oblivio.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

stycznia 10, 2022

"Za lasami" Monika Litwinow

"Za lasami" Monika Litwinow

 

Autor: Monika Litwinow
Tytuł: Za lasami
Cykl: leśniczy Artur Gawron, tom 1
Data premiery: 05.01.2022
Wydawnictwo: OBLIVIO
Liczba stron: 350
Gatunek: kryminał
 
„Za lasami” to pierwszy krok Moniki Litwinow na polskim rynku powieści kryminalnych. Krok odważny, bo wydany w ramach self-publishingu. Krok, który prawdopodobnie będzie miał swoją kontynuację, gdyż razem z nim, autorka zapowiedziała nam powstanie drugiej części historii.
Prywatnie Monika Litwinow pochodzi z Konina, w którym osadziła akcję swojej powieści. Zresztą to nie jedyny element jej prawdziwego świata, z którego czerpała przy pisaniu tej historii. Kilka z nich zdradza nam w posłowiu, kilka można znaleźć w jej notce biograficznej. Sama książka powstała pod skrzydłami Roberta Małeckiego, którego autorka spotkała na warsztatach literackich organizowanych przez Maszynę do Pisania. Za to rad z self-publishingu udzielał jej Michał Kuzborski, autor i wydawca „Paradoksu kłamcy”. Swoimi własnymi pierwszymi doświadczeniami jako pisarka i wydawca własnej książki dzieli się na nami na blogu monikalitwinow.pl.
 
Historia „Za lasami” toczy się w Koninie i okolicznym Brzeźnie, a jej centrum jest las brzeziński, o który dba leśniczy Artur Gawron. Właśnie tam pewnego styczniowego poranka starszy pan wychodząc z psem na spacer natyka się na kosz pełen jabłek pozostawiony przy ścieżce spacerowej. Pies zaczyna się dziwnie zachowywać, widać, że coś wyczuł. A raczej kogoś – nieopodal znajdują ciało 14letniej dziewczynki, którą ktoś brutalnie pozbawił życia… Ciało jest ucharakteryzowane, choć z początku nikt nie orientuje się do czego jest to nawiązanie. Na miejscu szybko pojawia się brat Artura, policjant Jakub Gawron z nowym partnerem Tomaszem Bielikiem. Artur dociera tam chwilę po nich i sam angażuje się w śledztwo – ma za sobą szkolenie detektywistyczne i jak nikt orientuje się na tych terenach. Czy jednak to wystarczy, by odkryć co kryje się za tą przerażającą zbrodnią?
W tym samym czasie z okolicznego szpitala psychiatrycznego uciekają trzy kobiety – jedna to żona Macieja Lisieckiego, matka trzyletniej Leny, którą dwa i pół roku temu próbowała utopić w wanience… Dlaczego uciekła? Czy zostanie złapana zanim stanie się coś złego?
 
Książka składa się z 42 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział rozpoczyna się określeniem miejsca akcji, zaznaczone są też kolejne dni śledztwa. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci – przede wszystkim przez leśniczego Artura i Macieja Lisickiego, choć od czasu do czasu i inne postacie dopuszczane są do głosu. Styl, w jakim napisana jest powieść, jest naprawdę dobry, to przyjemna, poprawna polszczyzna z poszanowaniem naszego języka. Narrator skupia się na myślach postaci i szczegółach otoczenia, dzięki fabuła zdaje się płynąć niespiesznie, choć nie można odmówić jej też tego, że akcja jest dynamiczna, a naprzemienne przedstawianie rozdziałów z punktów widzenia innych postaci tylko ten dynamizm podbija. Przez to od samego początku książkę czyta się z dużym zainteresowaniem.
 
Mocną stroną tej powieści na pewno są pojawiające się w niej postacie. Przede wszystkim mamy tu leśniczego Artura Gawrona, który wydaje się być głównym bohaterem tej opowieści. To człowiek rozważny, z dobrym kompasem moralnym, który rozumie wartość życia, choć sam boryka się z kilkoma problemami i lękami. Jego miejscem naturalnym jest las, który zna tak dobrze jak własną kieszeń i do którego udaje się, by zwalczyć niechciane emocje. Jest pewny siebie, nie boi się wyrażać własne zdanie i działać w kierunku, który wydaje mu się właściwy, nawet gdy nie jest to zgodne z oczekiwaniami innych. Potrafi wyciągnąć też pomocną dłoń w kierunku osoby potrzebującej, jest dyskretny i wyrozumiały, mimo iż sam kilka lat temu przeszedł przez koszmar… Który teraz może stać się liną łączącą go z mordercą.
Drugą postacią, której poświęcono w książce dużo miejsca, jest Maciej Lisiecki. Od ponad dwóch lat samotnie wychowuje córkę Lenę, zdaje się radzić sobie zaskakująco dobrze. Zawodowo właściciel firmy sprzedającej gry planszowe Nerd House, która cieszy się dużą popularnością w miasteczku i w której wiele dzieciaków spędza całe popołudnia. Maciej też, tak jak Artur, ma w przeszłości kilka szram, które teraz zaczynają o sobie ponownie przypominać… To postać dosyć tajemnicza, którą z początku ciężko wsadzić w odpowiednie miejsce w fabule, choć już gdzieś w okolicy 1/3 książki się to zmienia i łatwo się domyśleć jakie sekrety skrywa…  
 
I właśnie to jest małym minusem powieści. Jak na kryminał bardzo szybko można domyśleć się jego rozwiązania, intryga jest ciekawa, osadzona na oryginalnych motywach, jednak na tyle prosta, że pozbawia czytelnika tego wyczekiwanego finalnego elementu zaskoczenia. No, może nie finalnego, bo tam już zasugerowane jest, co będzie w kontynuacji powieści i ten temat faktycznie jest dosyć niespodziewany, ale tego rozwiązującego zagadkę kryminalną przedstawioną w tym tomie. Zabrakło mi tu zwodzenia czytelnika, podsuwania fałszywych tropów i wyprowadzania na manowce.
 
Właśnie dlatego mam wrażenie, że intryga kryminalna jest tu tylko pretekstem do zwrócenia uwagi, zastanowienia się nad kilkoma trudnymi tematami. Ofiarą morderstwa pada dziecko, nastolatka, więc automatycznie uwaga zwrócona jest na krzywdy wyrządzane dzieciom. Krzywdy różne, fizyczne i psychiczne, które naznaczają dzieci na całe życie. Krzywdy, za które odpowiedzialni są dorośli. Jest też drugi ważny temat, który podsuwa nam już sam opis zamieszczony na tylnej okładce książki. To moralny dylemat o granicach między dobrem a złem i uzasadnieniem swoich czynów.
 
Jak zawsze o tematach poruszanych w powieści mam ochotę napisać dużo więcej, jednak jestem świadoma, że większość czytających tę recenzję, jeszcze po książkę nie sięgnęło, więc pozwolę Wam odkryć je samodzielnie. Na koniec chcę jeszcze tylko wspomnieć o jednej fajnej rzeczy, jaka spodobała mi się w tej książce. No, o dwóch. Po pierwsze miejsce akcji – Konin i okoliczne Brzeźno. Miejsce oddane jest z dużą uważnością, a mała wieś z przylegającym do niej lasem nadaje powieści tajemniczego, trochę złowrogiego klimatu. Druga sprawa to motyw baśni, który autorka sprytnie wykorzystała w powieści. Interpretacja znanych bajek jest tu poprowadzona w całkiem innym kierunku, którego raczej normalnie się w nich nie zauważa. No i sam tytuł jest już nawiązaniem do tego, co każdy z nas zna od najmłodszych lat… Tym razem jednak w dużo bardziej przerażającej interpretacji.
 
Podsumowując, „Za lasami” to udany debiut. Znalazłam w nim zdecydowanie więcej plusów niż minusów, bo ten jest tak naprawdę tylko jeden – intryga kryminalna jest mało skomplikowana. Jako że książka określana jest jako kryminał, i faktycznie zawiera wszystko to, co kryminał zawierać powinien, nie można o tym nie minusie nie wspomnieć, choć patrząc całościowo książka wypada naprawdę pozytywnie. Postacie są dopracowane, pomysł jest oryginalny, a styl, w jakim książka jest napisana, jest bardzo przyjemny i klimatyczny. Jestem z lektury zadowolona, a autorce należą się jeszcze dodatkowe gratulacje za naprawdę przyjazne dla oka wydanie, które jest gwarantem komfortu czytania. Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć: czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję autorce i jej wydawnictwu!

Książka dostępna jest też w abonamencie