Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwodragon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwodragon. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 22, 2025

"Morderstwo all inclusive" Iwona Banach

"Morderstwo all inclusive" Iwona Banach

Autorka: Iwona Banach
Tytuł: Morderstwo all inclusive
Data premiery: 13.08.2025
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 320
Gatunek: komedia kryminalna
 
Iwona Banach to polska autorka komedii kryminalnych i tłumaczka z języka włoskiego i francuskiego. W tej pierwszej roli debiutowała w pierwszych latach drugiego tysiąclecia, ale wtedy książki wydawała w sporych, kilkuletnich odstępach. Tak naprawdę i na poważnie (choć przecież z komedią) na rynku pojawiła się w 2019 roku i od tego czasu zdaje się z roku na rok przyspieszać. Teraz na koncie ma już około czterdziestu powieści dla dorosłych i kilka dla dzieci, jak i jej krótkie teksty ukazały się w kilku antologiach skierowanych do obydwu grup czytelników (np. w “Na tropie tajemnic”- klik!). W samym roku 2025 wydała już sześć pełnoprawnych powieści w kilku wydawnictwach, choć i na tym ciągle nie koniec. “Morderstwo all inclusive” to jedna z dwóch jej najnowszych powieści - obydwie miały premierę 13 sierpnia.
 
Historia powieści rozpoczyna się 23 grudnia, w chwili, gdy grupa Polaków przylatuje na jedną z mniejszych wysp Karaibów. Towarzystwo jest bardzo różne pod kątem wieku, preferencji i stanu, jak i powodów dla których się tam znaleźli - kilka osób wycieczkę wygrało, kilka zwyczajnie wykupiło. Mają obiecane polskie święta Bożego Narodzenia w tropikach, choć już po dotarciu na miejsce okazuje się, że niekoniecznie tropiki oznaczają raj, a święta w otoczeniu palm, kolorów i roześmianych, tańczących czarnoskórych ludzi o bujnych kształtach nie za bardzo im do tego znaczącego okresu kalendarzowego pasują… Wśród nich jest policjant na tajnej misji - ma przyjrzeć się jakiejś sprawie, jednak gdy w pierwszy dzień świąt jedna z turystek zostaje znaleziona martwa, a jakiś czas później pojawia się kolejny trup, jego punkt skupienia przenosi się na sprawę morderstwa. Choć może to wszystko jest jednak ze sobą powiązane?
“(...) o ile można wyjechać z Polski i zrezygnować z polskości świąt, o tyle ta świąteczna polskość z człowieka nie rezygnuje. Ona w nim tkwi i nim targa, a im dalej, tym gorzej.”
Książka nie ma typowego podziału na rozdziały, nie jest w żaden sposób numerowana czy tytułowana, składa się po prostu z krótkich scenek przedstawionych z kilku perspektyw w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Narrator jest wszechwiedzący, wie nie tylko więcej od postaci, ale również i więcej od czytelnika - kilka razy na początku powieści daje znać, że dobrze wie, co się stanie dalej. Styl powieści jest dość chaotyczny - wynika to z dużej ilości dygresji i przeróżnych skojarzeń i uogólnień, które wynikają z opisywanych sytuacji, ale z niepotrzebnych powtórzeń stwierdzeń, które już wcześniej w powieści były zaznaczane. Język jest codzienny, potoczny i momentami w oddaniu myśli, stanów czy dialogach postaci dość rynsztokowy, nie ma tu słów zakazanych, nie ma tematów tabu.
 
Ilość postaci w powieści jest spora, więc istnieje możliwość, że część z nich będzie się czytelnikowi mieszać. Poznajemy przede wszystkich przyjezdnych, ale i kilka osób na stałe zamieszkujących tę wyspę - jest właściciel hotelu, który jest Polakiem, jest jego żona i kochanka, jest szamanka i rezydentka. Miejscowe postacie kobiece są czarnoskóre, ale z różnych względów w większości znają język polski, więc dogadanie się z przyjezdnymi nie jest utrudnione. Przyjezdni z kolei to bardzo różnorodny zbiór, w którym między innymi znajdują się dwie emerytki, policjant, dziennikarka, sprzedawczyni i przyszłe teściowe ze swoimi mającymi się pobrać dziećmi. Najmocniej wyróżniającym się bohaterem jest jednak Ziutek - duch, który nie wie kim był za życia i czy w ogóle na pewno jest martwy, dlaczego znalazł się na tej wyspie i dlaczego chodzi nagi.
“Miał problemy językowe, bo nie wiedział, jak nazwać swój stan.
Uduchowiony nigdy nie był, chyba nawet obraziłby się, gdyby ktoś coś takiego zasugerował, duchowość go raczej nie dotyczyła, przynajmniej za życia, a uduszenie… Czyli tak jakby uczynienie duchem… Hmmm.”
Intryga kryminalna powieści toczy się w sumie dwoma torami - od samego początku Ziutek stanowi zagadkę, a gdzieś po setnej stronie pojawia się wątek morderstwa przyjezdnej, co rozpoczyna śledztwo oficjalne prowadzone przez tamtejszą policję, jak i te mniej oficjalne, choć usankcjonowane z góry śledztwo polskiego policjanta. Ilość postaci, ich prywatnych historii i dygresji ogólnych powodują jednak, że trudno powiedzieć, że kryminał jest tu na pierwszym planie - tak naprawdę sama zagadka nie zajmuje za wiele miejsca, jest finalnie zaskakująca, ale mimo wszystko dość prosta.
“Z trucizną jest pewien problem czasowy, może nie zawsze się pojawia, ale często tak, bo truciznę bezwiednie ofiara aplikuje sobie sama, a to znaczy, że to ona de facto (też bezwiednie) wybiera czas swojej śmierci.”
Bo tym, co zaprząta najmocniej uwagę, jest absurd, są stereotypy, które poprzez ilość ich nagromadzenia i stopień ich natężenia w jednym miejscu, są przez to wyśmiane. Nie oczekujcie więc, że postacie się tu pojawiające będą przyjemne - to nagromadzony w jednym miejscu najgorszy sort ludzi, którzy tak naprawdę niczego nie szanują, a w tropiki nie przyjeżdżają po to, by spędzić święta w innej scenerii (jak niektórzy twierdzą), ale by się schlać, pomarudzić, coś przelecieć, zrobić burdę, zasnąć i zacząć od nowa. Postacie tamtejsze z kolei są dynamiczne, bogato obdarowane przez naturę (wszystkie, bez wyjątku!) i radośnie wierzą w duchy. Nie można odmówić autorce spostrzegawczości - czuć, że bacznie obserwuje ludzkie zachowania i wyciąga z nich wnioski, jednak tym, co skupia jej uwagę, jest wszystko to, co najgorsze - wszystkie najgłupsze wierzenia i konwenanse, pragnienia, emocje i uczucia. 
“Starsze panie, które nie za bardzo wiedzą, co zrobić ze swoim życiem, z ochotą zabierają się do układania życia innym. I są w tym bardzo skuteczne, tyle że to obce życie, najczęściej należące do dzieci ich partnerów, urządzają na swoją modłę, czyli tak jakby one miało to życie przeżywać.”
I tak naprawdę właśnie to skupienie na największej głupocie, najgorszym sorcie człowieka, najmocniej mnie denerwowało - sama lubię bardziej zbalansowane powieści, w których jednak nie wszystko jest złe, a humor nie wynika z przeklinania, wymiotowania i innych niesmacznych sytuacji. Wolę się śmiać z tego, z czym mam do czynienia na co dzień, a na szczęście tego typu ludzi i tego typu sytuacje zostawiłam w poprzednim wieku. Sam sposób budowy zdań, ilość powtórzeń też nie jest tym, co mogłoby trafić w mój gust - wolę zdania krótsze, konkretniejsze, mniej tematycznie rozstrzelone, po prostu mniej chaotyczne. Wątek ducha w kryminale też nie do końca mi pasuje, szczególnie, że ten jest tu przez większą część fabuły po to, by wywoływać mało komfortowe sytuacje. Podobał mi się za to kontrast, jaki autorka ukazała w polskim i karaibskim podejściu - tam żyje się weselej, Polacy jednak mają tendencję do szukania tego, co złe, rzadziej na naszych ustach gości uśmiech.
“Tutaj to wszystko jest jakieś do niczego, normalnie zero tradycji, zero szacunku, w ogóle zero wszystkiego! Żeby nawet porządnych ofiar nie umieli składać? No, ludzkie pojęcie przechodzi!”
“Morderstwo all inclusive” to komedia osadzona na wątku kryminalnym, która jednak przede wszystkim skupia się na tym, by wyszydzać ludzkie charaktery, przekonania i stereotypy. Robi to w sposób dynamiczny, w sposób bardzo ekspresyjny - jest dużo postaci, każda jest w jakiś sposób konfliktotwórcza, goniąca za własnym wątkiem. Częsta ilość dygresji na tematy lekko powiązane z tycm, co się w historii dzieje, udowadnia, że autorka jest bacznym obserwatorem ludzkich charakterów i ma naprawdę dużo rzeczy do wyśmiania. Sama historia pod kątem fabuły jest dziwna, wręcz bajkowa, w końcu po wyspie gania duch, a szamanka, jak Kubuś Puchatek w drodze po miodek, utyka w wulkanie. Książka więc będzie odpowiednia dla czytelników, którzy chłoną ogromną ilość absurdu i nierealnych sytuacji, których śmieszy wszystko to, co w większości kręgów jest tematem tabu, a czasem po prostu powoduje niesmak. Dla mnie jednak to za duża kondensacja chaosu i absurdu, wolę bardziej poukładaną stronę autorki jak np. pierwsze tomy serii z trupem.
 
Moja ocena: naciągane 6/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Dragon.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 25, 2022

Book tour z "Do zakopania jeden trup"!

Book tour z "Do zakopania jeden trup"!

Coś nas pogoda w tej końcówce kwietnia nie rozpieszcza, więc o poprawę nastroju musimy zatroszczyć się sami. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z pomocą i proponuję Wam udział w book tourze z komedią kryminalną, która na pewno wywoła (co najmniej!) uśmiech na Waszej twarzy! Oczywiście mowa o książce Iwony Banach pt. "Do zakopania jeden trup". Jest to czwarta część serii o Emilii Gałązce, ale bez obaw - spokojnie można ją czytać bez znajomości wcześniejszych. Choć na pewno po tej lekturze będziecie chcieli je nadrobić!
Jeśli ominęła Was moja recenzja, to zapraszam tu - klik! i na wywiad z autorką - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa Dragon w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż już we wtorek wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @annadyczko_mczas opinia - klik! 
3. @gusia19 opinia - klik!
4. @layla88xoxo  
5. @kubickakatarzynaa opinia - klik! 
6. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
7. @zaczytana_mama_40_  opinia - klik!
8. @maniaczka_ksiazek 
9. @pasjola_ksiazkowa opinia - klik!
10. @readerinthekitchen 
11. @zalisimogonem_poregalach opinia - klik!
12. @bookandcoffeepl  opinia - klik!
13. @mamazaczytana  opinia - klik!
14. @oliwia.tybulewicz_autorka opinia - klik!
15. @monikaormanin opinia - klik!
16. @mojemalezycie opinia - klik!
17. @rrramona opinia - klik!
18. @ahywka_p  opinia - klik!
19. @zaczytana_zakrecona_ja  
20. @ksiazka.dobra.na.wszystko 
21. @monika.deren 
22. @zaczytana_panna 
23. @milosniczka.kavy opinia - klik! 
23. @izabelawatola 
24. @littleanula_andthebooks 
25. @magdulka03wojcik opinia - klik!
26. @mirkowo3 opinia - klik!

marca 30, 2022

Kilka pytań do... Iwony Banach, autorki cyklu o Emilii Gałązce

Kilka pytań do... Iwony Banach, autorki cyklu o Emilii Gałązce

 

Który etap pracy nad książką sprawia, że Iwona Banach nie może spać w nocy, co dodaje skrzydeł jej wenie twórczej, czyje książki zna niemal na pamięć i kiedy i czy w ogóle będzie następny tom serii i Emilii Gałązce?
Zapraszam na rozmowę z autorką!

Iwona Banach notka biograficzna:
Tłumaczka z języków włoskiego i francuskiego, pisarka. Absolwentka romanistyki (KUL) i resocjalizacji (WSPS). Autorka dziewięciu powieści nagradzanych w konkursach literackich. Prowadzi blog zastroniec.pl. Kiedy nie pisze - czyta. Kocha komputery, lubi szydełkować i wciąż uczy się nowych języków. Bolesławianka z urodzenia i wyboru.

Kryminał na talerzu: W ręce czytelników właśnie trafia Pani najnowsza książka „Do zakopania jeden trup”, komedia kryminalna z cyklu o prepperce Emilii Gałązce i jej siostrzenicy Magdzie. Muszę przyznać, że zauważyłam, że w ostatnim czasie, w roku 2021 i 2022 na rynku ukazuje się naprawdę sporo Pani tytułów. Skąd nagle taka wena? 

Iwona Banach: To nie kwestia weny, to sprawa wydawcy. Wenę można mieć, ale i tak z tego nic nie wyjdzie, jeżeli nie trafi się na takiego wydawcę, który z tą weną coś zrobi, bo jak „cię nie widzą” to cię nie czytają, a jak cię widzą, to w dużej grupie czytelników znajdzie się ktoś, komu książka się spodoba, a to dodaje skrzydeł nawet najmarudniejszej wenie i człowiek pisze z przyjemnością.


A czym seria o Emilii, potocznie zwana serią z trupkami (od tytułów książek) różni się od pozostałych Pani książek?

Powiem szczerze, że nie wiem, to jest dość intuicyjne. Nie robię tego na siłę. Wchodzę w ten świat i on się jakoś sam toczy. Jednak co racja, to racja, „Pindy” są inne, „Królowa śniegu” całkowicie, a już książki, które napisałam dla wydawnictwa Harde, to zupełnie inny klimat. Nawet się zastanawiałam dlaczego i nie umiem sobie na nie odpowiedzieć. Może chodzi o ten „paranormalny” klimacik?


Czytelnicy mocno polubili się właśnie z tą serią, to od niej zaczęła Pani być bardziej obecna na scenie literackiej, choć oczywiście wcześniej też pisała Pani i wydawała powieści. Nie mogę więc nie spytać: skąd się wzięła prepperka Emilia? 

Ja piszę książki w dość specyficzny sposób. Od pierwszego zdania. (Oczywiście mało kto pisze od ostatniego, bo się nie da) ale u mnie idzie to nieco dalej. Nie myślę, nie „tworzę bohatera, w pewnym sensie „daję się mu prowadzić”. To nie jest tak, że postanawiam „OK, zrobię z niej baletnicę, ale będą jaja”, raczej zaczynam pisać, i obserwuję, co ona tam wymyśla… To trochę psychodeliczne, ale u mnie się sprawdza. Z Emilią zaczęło się od zdana „kupiła trochę konserw(..) arbuza oraz dwa granaty”. Pomyślałam, ale to dziwne, dlaczego tak? Co z tymi granatami, po co o nich piszę? Czyżby były ważne? No i się zaczęło.
Jestem zwolennikiem „sensu” w książce, chodzi o to, że jeżeli opisuję coś, np. sukienkę, to ten opis powinien czemuś służyć, a nie być jedynie „wyrabianiem stron”. Taka sukienka może wiele pokazać, bezguście, brak pieniędzy, zepsutą pralkę, daltonizm albo pospiech, ale coś musi, inaczej nie ma sensu o niej pisać.


A moja Patronka, Paulina Korek, chciała Panią zapytać dlaczego właśnie komedie kryminalne są tym gatunkiem, w którym czuje się Pani dobrze?

Jest wiele powodów, takich czysto życiowych i kilka związanych z pisaniem. Najpierw te pierwsze. Moje życie nie jest usłane różami, więc kiedy czytam lub piszę wolę sobie nie dodawać do nich „cudzych” kolców. To mnie emocjonalnie rozbija, a naprawdę mam dużo swoich czarnych myśli, wolę nie przyswajać cudzych. Inna sprawa, że w komedii kryminalnej są dwa gatunki naraz, komedia, która bawi, szafuje satyrą, sarkazmem, ironią, w każdym razie rozśmiesza i jest lekka, oraz kryminał. Kryminał to zagadka i dedukcja – pomijam krwawe bebechy, wydłubane oczy oraz seks z tarką do warzyw, bo tego nie lubię. Nienawidzę epatować makabrą, a teraz makabra to raczej norma niż rzadkość. Tak więc z tym gatunkiem, czyli komedią kryminalną łączy się lekkość, żart, a równocześnie zagadka i pole do popisu dla mojego wrednego charakteru, czegóż chcieć więcej?


Pani książki są bardzo dynamiczne, poruszają dużo różnych tematów, czasami pozornie wpisujących się w zjawiska paranormalne. Skąd czerpie Pani takie pomysły? Stworzenie tak zagmatwanych, a jednak logicznych fabuł musi być nie lada wyzwaniem!

Z tą logiką to jest, że tak powiem ogromne wyzwanie i mam nadzieję, że się udaje. Bardzo zależy mi na tym, żeby mimo pewnych przerysowań logika w tym (jakaś) była. A w zwykłym świecie logiki coraz mniej, FB stanowi dla mnie pożywkę totalną, gdzie naprawdę mogę znaleźć wszystko i zadziwić się do syta.


Pani styl pisania jest mocno charakterystyczny, akcja miesza się z wtrąceniami, dygresjami ironicznie komentującymi naszą współczesną rzeczywistość, a najmocniej obrywa zawsze Internet. Czy ciężko połączyć takie tematy z humorem?

Myślę, że to się jakoś przenika i wynika jedno z drugiego. Internet KOCHAM, ale widzę jego wady. Staram się mieć własny styl. Nie chciałabym pisać tak jak inni, to znaczy chciałabym pisać tak dobrze, ale nie tak samo. Mieć własną niszę, coś swojego, coś o czym nikt nie powie, że schemat albo, że skopiowałam od tego czy innego autora, poza tym piszę komedię kryminalną z naciskiem na „komedię”, moi koledzy i koleżanki raczej piszą komedie kryminalne z naciskiem na kryminał.


Czy pisząc tom pierwszy pt. „Niedaleko pada trup od denata” wiedziała Pani, że będzie to seria?

Chciałam napisać serię, marzyłam o tym, ale nie wydawało mi się to logiczne, byłam pewna, że książka utknie w szufladzie wydawcy, który albo nie odpisze, albo wyda, ale nie zechce jej kontynuacji. Tak już miałam, tak więc to zasługa wydawcy.


Czy ma Pani już pomysły na kolejne tomy o Emilii? W końcu zakończenie najnowszego tomu daje nam jasno do zrozumienia, że możemy spodziewać się kontynuacji przygód rodziny Gałązek. 

Z tym to problem, rozważałam nawet zakończenie serii, Emilia zrobiła się trochę „makabryczna” wobec tego co nas otacza, Magda w ciąży, dziecko nie pomoże, ale jest nieszczęsny Pawełek i Simona, tak więc pomysł jest, co dalej nie wiem, ale to będą na sto procent wilkołaki.


Zdradzi nam Pani kiedy możemy spodziewać się kolejnego tomu? 

To wydaje mi się pytaniem do wydawnictwa, ale chyba na początku roku będzie trzecia Pinda, a trupki… Muszę dopytać, żeby wiedzieć kiedy zacząć pisać, ale jak już zacznę, to dam radę.


Jak w ogóle wygląda Pani praca pisarska. Siedzi Pani nad tekstem codziennie, w określonych porach czy po prostu jak ma Pani czas lub wenę? 

Jestem bardzo ograniczona pewnymi koniecznymi czynnościami życiowymi związanymi z opieką nad mamą i córką, więc czasem szafować nie mogę, ba, wszystko musi być bardzo poukładane (choć w szafach mam szaleństwo). Tak więc siadam w momencie kiedy już zrobię to co muszę i piszę. Założyłam sobie 10 000 znaków dziennie, w wenę nie wierzę, piszę po prostu, bo jestem zdania „lepiej poprawiać i wywalać niż nic nie robić”.


Wiem, że zajmuje się Pani też tłumaczeniami powieści z francuskiego i włoskiego. Czy tłumaczenie czyjejś powieści jest łatwiejsze niż napisanie własnej? 

Tłumaczenie książek jest fascynujące na innym poziomie. Przy tłumaczeniu nie martwię się nocą dlaczego „Ziutek chodzi nago, choć jest duchem” – (to do innej jeszcze nie wydanej książki), martwię się, jak znaleźć nazwę jakiejś sekty, która występuje w książce (często tłumaczę reportaże) a nie jest u nas znana pod polską nazwą. Każda z tych czynności jest trudna w inny sposób jednak są to trudności, które inspirują, nie zniechęcają.


Który etap pracy nad książką lubi Pani najbardziej, a który najmniej? 

Najgorzej jest pod koniec, mam już 300-350 tysięcy znaków, trzeba kończyć (kobył nie lubię), a ja szukam takiego rozwiązania, żeby jednak było zaskoczenie. To zawsze sprawia, że nie mogę spać. Jedna, dwie noce mam do tyłu. Lubię natomiast ten moment, kiedy zaczynam i uda mi się wymyślić coś absurdalnego, a równocześnie na tyle logicznego, że da się to rozciągnąć w powieść.


Nad czym teraz Pani pracuje? 

Nad trzecią Pindą, nad trzecim tomem serii dla wydawnictwa Harde i nad książką dla Dwukropka, dla dzieci, ale to jest w fazie wymyślania dopiero, tamte dwie już kończę.


To teraz pogadajmy chwilę o czymś innym niż Pani twórczość. Co lubi Pani robić w wolnej chwili? 

Wolne chwile? A co to takiego? Odcinam się ostatnio od FB trochę i od wszechobecnej grozy. Mam naturę katastrofistki, więc to mnie dosłownie ogłusza, powoduje napady leku, paniki wręcz, więc muszę się odcinać. Lubię gry Escape, takie mniej lub bardziej logiczne, gdzie rozwiązuje się zagadki. No i oczywiście wieczorami czytam. Dużo.


Ulubione miejsce na ziemi? 

Bolesławiec, lubię to miasto. Bardzo tęsknię za Paryżem, ale to już nie do zrealizowania z wielu względów.


Jak wygląda Pani biblioteczka? Którzy pisarze są Pani ulubionymi? 

Moja biblioteczka pożarła już wszystko w moim otoczeniu, stosy książek zalegają wszelkie możliwe kąty, sprzęty i powierzchnie płaskie. Kocham Terrego Pratchetta, jest niepowtarzalny, jego książki znam niemal na pamięć. Uwielbiam biografie i reportaże, książki popularnonaukowe, nie czytam właściwie tylko romansów i erotyki, reszta zależy od momentu. Czytam też komedie kryminalne, bo lubię się uczyć od lepszych. Kryminały i horrory też lubię, ale to nie jest na nie najlepsza pora.


I ostatnie, obowiązkowe pytanie na moim blogu ze względu na jego podtytuł. Co najbardziej lubi Pani jeść? 

Wszystko co zawiera w sobie bardzo ostre chili i inne piekielne dodatki. Im ostrzej tym lepiej. Uwielbiam! Kanapki z chili i truskawkami to mój wynalazek, ale zjem wszystko, choć szpinak mnie przeraża i kolorem i konsystencją. W zasadzie jestem w stanie spróbować wszystkiego (może mieć oczy, ogony, macki bez różnicy), lubię też gotować, owoce morza są super. Sery im bardziej cuchną tym lepiej. Nie ma chyba czegoś, czego bym nie zjadła, no chyba, że zawiera szpinak, ale i tak raz na jakiś czas daję mu szansę, ale on nie chce skorzystać, wciąż jest ciapkowaty i zielony i przypomina niestety taki placek, który można spotkać na wiejskiej drodze, gdyby choć smakował ciut lepiej… a tu nic. Nie stara się to warzywo!


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!

Dziękuję za fajne pytania. To też spora trudność, naprawdę! Wiem co mówię. Kiedyś zadano mi pytanie jakim chciałabym być kapeluszem i nie umiałam odpowiedzieć. Co ciekawe kapelusze nie piszą książeczek.




Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 26, 2022

Wygraj "Do zakopania jeden trup"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Do zakopania jeden trup"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

 

"Do zakopania jeden trup, jeden jedyny trup, nic więcej..." nie, stop, to nie tak! A może jednak? U Iwony Banach na pewno! Seria o Emilii Gałązce, zwana serią z trupkami, już samymi swoimi tytułami zapowiada dobrą zabawę. Kryminał na talerzu ma tę przyjemność patronować tomowi czwartemu, który w mojej własnej ocenie jest najlepszy (jak na razie 😉) z całej serii! I właśnie z tej okazji zapraszam Was dzisiaj na konkurs! Jeśli więc macie ochotę na ciutkę szaloną, trochę ironiczną komedię kryminalną, to mam dla Was trzy egzemplarze do rozdania!
A jeśli jakimś cudem ominęła Was informację o tej książce, to nic straconego - moją recenzję znajdziecie tu - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Jako że książka, która jest do zdobycia, jest wesołą lekturą, to i pytanie konkursowe zrobimy sobie nie całkiem serio 😉 Nawiązując do tytułu powieści, jako znawca kryminałów, napisz: 
Jakie miejsce byłoby idealne do zakopania trupa?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 26 do 30 marca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autorki książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

31.03 aktualizacja - rozwiązanie konkursu:
Ewidentnie pytanie o miejsce zakopania trupa przypadło Wam do gustu! Dawno nie było aż tylu zgłoszeń w konkursie 😊 Pomysły mieliście bardzo różne, najczęstsze odpowiedzi to jednak cmentarz i... własny ogródek! Wolę nie pytać skąd przekonanie o słuszności tych propozycji... 😉Jak zawsze jednak wszystkich nagrodzić nie mogę, dlatego wybrałam trzy odpowiedzi - jedna na pewno przypadła by do gustu naszej autorce, druga była mocno oryginalna, a trzecia rewelacyjnie przemyślana i uzasadniona. Brawo! 

IG:
1) @jaskinia_mola
Najlepszy sposób na trupa to: zrobić na środku pola z kukurydzą krąg 🌽 pozostawić tam trupa 🧟‍♂️ w nocy przyleci UFO i go zabierze 🛸 ślad po trupie zaginie na zawsze 👣

2) @kulturalnaania
Najlepiej schować go do pudła rezonansowego kontrabasu 🎵a potem ten kontrabas schować w futerale, który zakopiemy pod ziemią niczym starożytny instrument 😮

FB:
3) Marcin Zgierz
Może będzie to trochę makabryczne, ale w swoim ogrodzie😀 zakopałbym ciało na głębokości ok. 2 m, dodał oborniku i posadził orzecha włoskiego lub wierzbę płaczącą. Drzewa te mają głębokie korzenie, więc kości zostaną z czasem "przesunięte" jeszcze głębiej. Orzech włoski rośnie długo, nawet do 500 lat. Pod drzewem postawiłbym altankę, aby rozkoszować się szumem drzewa i śpiewem ptaków. Myślę, że drzewko rosło by jak szalone. Wbrew pozorom, ukrycie ciała na swoim terenie jest bezpieczniejsze, a dostęp do "ziemi" jest ograniczony.

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe do sobotniego wieczoru!
Wszystkim uczestnikom jak zawsze serdecznie dziękuję za udział i zapraszam do dalszej obserwacji i aktywności na moich profilach - już wkrótce ruszamy z kolejnym konkursem!

marca 21, 2022

"Do zakopania jeden trup" Iwona Banach - patronacka recenzja przedpremierowa

"Do zakopania jeden trup" Iwona Banach - patronacka recenzja przedpremierowa

 

Autor: Iwona Banach
Tytuł: Do zakopania jeden trup
Cykl: Emilia i Magda Gałązka, tom 4
Data premiery: 23.03.2022
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 352
Gatunek: komedia kryminalna
 
Iwona Banach na polskim rynku książki działa już od dobrych kilkunastu lat, jednak dopiero ostatnio mocno się uaktywniła. Wygląda na to, że gatunek komedii kryminalnej jest tym, w którym odnajduje się najlepiej, gdyż w przeciągu trzech lat (no, bardziej dwóch i pół) wydała aż dziewięć powieści w tym gatunku! Cztery z nich to seria potocznie zwana ‘z trupkami’, gdyż tytuły tomów tego cyklu są swoistą grą z polskimi powiedzeniami, w których kluczowe słowo zastępowane jest właśnie trupem. Od niej zaczęła się moja własna przygoda z piórem autorki i nie ukrywam, że żadna inna jej seria (choć jeszcze mam jedną do przeczytania!) nie spodobała mi się tak bardzo, jak ta. Cała ten cykl opowiada o losach Magdy i jej ciotki Emilii Gałązki, jednak każdy tom jest tak skonstruowany, że można go czytać w oderwaniu od pozostałych.
 
Fabuła tomu czwartego pt. „Do zakopania jeden trup” rozpoczyna się informacją o spadku. Dostać ma go Emilia, od jakiejś nieznanej jej krewnej, która zdobyła fortunę w Ameryce i którą zainwestowała w dworek w Duchołazach Górnych. Teraz funkcjonuje tam ekskluzywny wypoczynkowy ośrodek dla seniorów, a Emilia, by spadek otrzymać, musi najpierw pomieszać w nim przez trzy tygodnie. Normalnie kobieta nie bawiłaby się w taki bzdury i spadek odrzuciła, jednak jej siostrzenica Magda spodziewa się dziecka, więc oczywiste jest, że dodatkowa gotówka na pewno się przyda. Po drugie, Emilia właśnie straciła nadzieję na koniec świata, którego wyczekiwała i na który przygotowywała się od kiedy pamięta. Aktualnie więc nie ma nic do roboty, do niczego chęci, a więc czemu by nie miała pojechać i zobaczyć tego dworku? Chwilę po jej przyjeździe na miejsce dochodzi tam do morderstwa… Pewna starsza pani została zamordowana w okolicznej sadzawce.  Gdyby tego było mało, obsługa ośrodka twierdzi, że kobieta to Emilia Gałązka… Dlaczego podała się za Emilię?! Kto i przede wszystkim dlaczego ją zamordował?!
 
Książka nie ma podziału na rozdziały – składa się z kilkustronicowych scenek naprzemiennie przedstawionych z punktu widzenia kilku postaci w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Bohaterów jest sporo, co z początku może wprowadzić trochę chaosu, jednak już po chwili rozjaśnia się, kto jest kim i wtedy już lekturę czyta się bez najmniejszego problemu. Styl powieści jest charakterystyczny dla tej serii – opisy zdarzeń i dynamiczne dialogi poprzetykane są dygresjami na temat czasów współczesnych i dóbr z tym związanych. W tym tomie najmocniej skupiamy się na modzie na zdrowe, roślinne jedzenie, oczywiście nie zabraknie też kilku słów o zagrożeniach czyhających w Sieci, jak i teoriach spiskowych, które dzięki Internetowi mogą szerzyć się w zastraszającym tempie. Język, w jakim pisana jest książka, jest dosadny, wyrazisty, a humor mocny i ironiczny.
 
 Mocną stroną tej serii są postacie w niej występujące, zarówno te, które wpisane są w nią na stałe, jak i te pojawiające się tylko w jednym tomie. Do pierwszej grupy zalicza się grono zebrane wokół Emilii Gałązki. To postać mocno nieszablonowa, ekscentryczna pani, prepperka, która z utęsknieniem wyczekuje apokalipsy, która zniszczyłaby ludzkość. No, przynajmniej tę nieprzygotowaną, gdyż Emilia planuje przeżyć wszystkich. To kobieta odważna, bezpośrednia i uparta. Podobnymi cechami charakteryzuje się też jej siostrzenica Magda, choć bez skrzywienia survivalowego – może właśnie dlatego obydwie bohaterki tak dobrze się ze sobą dogadują. Magda jest w trakcie zakładania swojej własnej agencji detektywistycznej, a prywatnie spodziewa się dziecka razem z partnerem Mikołajem, policjantem, który pozwala jej angażować się w każde jego poważniejsze śledztwo. Towarzyszy im Paweł, dziennikarz od siedmiu boleści, były chłopak Magdy, który aktualnie zaprzyjaźnił się z Simoną, znaną z tomu poprzedniego. Simona jest o tyle przydatna, że posiada licencję detektywa, przez co Magda zatrudnia ją w swojej agencji.
Druga grupa postaci, związana tylko z tym tomem, to wszyscy zgromadzeniu wokół ośrodka – trzy panie tam właśnie wypoczywające, menadżerka ośrodka, kucharka i trójka panów w różnym wieku, którzy są tam zatrudnieni. Każdy z nich nosi jakąś oryginalną cechę, reprezentuje coś swojego, jakąś ludzką przywarę, która dzięki takiej charakterystyce zostaje wyśmiana.
Poza tym zbiorem znajdują się jeszcze dwie postacie – wyznawca Płaskiej Ziemi oraz kobieta jeżdżąc karawanem. Mimo iż z początku może się zdawać, że stworzone zostały tylko po to, by wyśmiać kolejne ludzkie niedoskonałości, to jednak ich obecność w powieści ma dużo głębszy sens.
Każda z tych wymienionych postaci jest barwna, kolorowa i nieszablonowa, dzięki czemu wszyscy mocno zapadają w pamięć.
 
Akcja powieści toczy się szybko. Jak to w tej serii bywa, jest dosyć szalona, Banach nie boi się miksować ze sobą tematy przyziemne i paranormalne. Nie zapominajmy jednak, że książka to kryminał, nie fantastyka, więc wszystko ma tu logiczne uzasadnienie. Fabuła jest spójna i przemyślana, ładnie łączy wszystkie wątki w całość, a zwroty akcji są naprawdę zaskakujące.
 
Muszę przyznać, że wybór miejsca akcji też przypadł mi do gustu. Stary dworek, który skutecznie został zaaranżowany na klimatyczny, acz nowoczesny ośrodek. Spokój, cisza, pola, lasy, okładkowa fontanna. Miejsce może trochę kojarzyć się z ośrodkiem dla osób odchudzających się z tomu drugiego serii, jednak tu miasteczko, w którym jest położony, znajduje się nieco dalej i jest chyba mniej zaludnione. Nie można zaprzeczyć – to klimatyczne miejsce.
 
Muszę przyznać, że „Do zakopania jeden trup” spodobało mi się z całej serii najmocniej. Może to przez to pozornie spokojne miejsce akcji, może (jak na Banach) wyważone tematy, a może po prostu punkt w życiu, w którym znajdują się znani z całej serii bohaterowie. Może wszystko razem, do tego ciekawe, aktualne tematy, z których naśmiewa się autorka, mocno związane z erą Internetu i ta nutka szaleństwa, która wplata się w fabułę. To lektura tak oderwana od innych, a jednak napisana z takim wyczuciem co do granicy co jeszcze śmieszy, a co już zniesmacza. Jeśli więc macie ochotę na książkę lekko oderwaną od rzeczywistości i nie boicie się ziarenka pozornego chaosu mocno doprawionego humorem, to jestem przekonana, że książka spodoba się Wam równie mocno jak mnie! A mi nie pozostaje nic innego jak czekać z wytęsknieniem na kolejny tom przygód Emilii i Magdy!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo oraz objęcia jej swoim patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Dragon!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 23, 2022

"Do zakopania jeden trup" Iwona Banach - zapowiedź patronacka

"Do zakopania jeden trup" Iwona Banach - zapowiedź patronacka
 W marcu na blogu będzie się naprawdę dużo działo! Dzisiaj, dokładnie na miesiąc przed premierą, przychodzę do Was z zapowiedzią mojego trzeciego marcowego patronatu! Tym razem mam przyjemność objąć nim czwarty tom serii komedii kryminalnych z trupkami pióra Iwony Banach pt. "Do zakopania jeden trup". Jest to jedna z moich ulubionych serii w tym gatunku, więc moja radość z tego ogłoszenia jest naprawdę duża!

Emilia Gałązka otrzymuje dokumenty uprawniające ją do spadku po zamordowanej Amerykance. Cierpiąca na depresję z powodu braku końca świata kobieta nie jest zainteresowana pieniędzmi. Magda jest w ciąży i nadal planuje otworzyć swoją agencję detektywistyczną. Emilia postanawia więc pomóc siostrzenicy, podejmując spadek. W tym celu musi jednak spełnić wymagania spadkodawczyni. Wyjeżdża na trzy tygodnie do ośrodka "Jesienny Płomień", aktywizującego bogate seniorki. Jak się okazuje, można tam znaleźć nie tylko zamożne panie, którym płatni podrywacze zapewniają porywy serc, ale także... zwłoki.
Co z całą sprawą ma wspólnego ekscentryczny zwolennik teorii płaskiej Ziemi?
Ile prawdy jest w krążącej po okolicy legendzie o duchu wisielca?

Uwielbiam Emilię Gałązkę! Kreacja tej postaci jest naprawdę niesamowicie dobra i ciekawa, za co autorce należą się duże brawa. Tom czwarty zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, muszę przyznać, że podobał mi się najmocniej z całej tej serii. To lekka, trochę szalona i bardzo ciekawa komedia kryminalna z fajnymi, ironicznymi spostrzeżeniami na temat czasów aktualnych. Bawiłam się przy niej doskonale i mam nadzieję, że Wy również będziecie!
Oczywiście każdy tom serii można czytać niezależnie od pozostałych. Recenzje dwóch pierwszych znajdziecie na blogu tu - klik! i tu - klik!, a niedługo dołączy do nich trzecia i czwarta 😊


Autor: Iwona Banach
Tytuł: Do zakopania jeden trup
Cykl: Emilia i Magda Gałązka, tom 4
Data premiery: 23.03.2022
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: ok. 350
Gatunek: komedia kryminalna

Książka jest dostępna w przedsprzedaży. 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

marca 16, 2021

"Stara zbrodnia nie rdzewieje" Iwona Banach

"Stara zbrodnia nie rdzewieje" Iwona Banach

 

Autor: Iwona Banach
Tytuł: Stara zbrodnia nie rdzewieje
Data premiery: 14.10.2020
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 352
Gatunek: komedia kryminalna
 
„Stara zbrodnia nie rdzewieje” to jedenasty tytuł polskiej pisarki Iwony Banach. Na rynku książki autorka istnieje od roku 2005. W tym czasie wydawała książki w kilku gatunkach – kryminały, powieści obyczajowe, książki dla dzieci, a także komedie kryminalne! Poza własną twórczością Banach zajmuje się też tłumaczeniami powieści – niedawno na jej nazwisko trafiłam przy lekturze książki „Zagubieni w Neapolu” (recenzja – klik!). Z jej książkami spotkałam się pierwszy raz w roku poprzednim, przy okazji przejścia autorki pod skrzydła Wydawnictwa Dragon. To u nich Banach ostatnio wydaje swoje komedie kryminalne, którymi mnie do siebie przekonała. Na swoim koncie mam już dwa tomy o Emilii Gałązce (tom I – klik!, tom II – klik!) i już teraz czekam na premierę kolejnego, który ukazać się ma pod koniec marca. W międzyczasie sięgnęłam po książkę osobną, niezwiązaną z serią, która nosi tytuł „Stara zbrodnia nie rdzewieje”. Czy bawiłam się przy niej równie dobrze?
 
Fabuła powieści zaczyna się w momencie, gdy do pałacyku w Głuszynie przyjeżdża dziewięciu uczestników konkursu literackiego – to oni spośród setek zgłoszeń zostali wytypowani do finału. A jest o co walczyć – nagrodą jest pokaźny zastrzyk finansowy i wydanie swojego debiutu pod szyldem nowego wydawnictwa, rywalizacja jest więc spora. Co dziwne każdy z nich reprezentuje inny gatunek literacki. Jak więc zwycięzca zostanie wyłoniony z tak różnej zbieraniny tekstów? Sytuacja komplikuje się, gdy jeden z jurorów pada martwy – wygląda na to, że został zamordowany! Do akcji wkracza zatem miejscowy aspirant Andrzej Balicki, któremu towarzyszy starsza aspirant Lidia Czubajko wysłana na miejsce, by kontrolować śledztwo. Konkurs staje w miejscu, morderca tropiony jest spośród osób będących w tym czasie w hotelu, a do tego swoje trzy grosze cały czas wtrąca papuga, która zna tylko jedno słowo na k… Jak w takim rozgardiaszu znaleźć mordercę? I czy pozostali mieszkańcy hotelu są bezpieczni?
 
Książka składa się z nienumerowanych króciutkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, nie skupia się specjalnie na jednej postaci, przedstawia losy wszystkich bohaterów od czasu do czasu wtrącając ich własne wewnętrzne przemyślenia. Styl, jak na komedię kryminalną i samą Banach przystało, jest lekki i bardzo dla tej autorki specyficzny – z braku lepszego określenia powiedziałabym, że lekko chaotyczny, ale nie w złym tego słowa znaczeniu – książka po prostu pełna jest różnych uszczypliwych spostrzeżeń, wyolbrzymień i ironicznych dywagacji. W powieści dużo się dzieje, więc i na nudę narzekać się nie da 😊
 
Przez powieść przewija się naprawdę dużo postaci – mamy uczestników konkursu, policjantów, obsługę i właścicieli hotelu i jeszcze mieszkańców wioski. Każdy z nich jednak jest na tyle specyficzny, że raczej czytelnik nie ma problemu z ich identyfikacją, no chyba że chodzi o uczestników konkursu – mnie te postacie się lekko mieszały, choć nie miało to większego znaczenia dla fabuły. Na pewno warto tu wspomnieć o policjancie i jego matce, która intensywnie angażuje się w jego życie – tak było i jest, choć aspirant spokojnie może już określać się starym kawalerem. Niespodzianką jednak jest dla niego jedna z uczestniczek konkursu – Sabina, jego dawna miłość. Przez jej pojawienie się na jaw wychodzi wiele tajemnic sprzed lat!
Fajnie oddany jest też personel hotelu, szczególnie kucharz Pierre, a i okoliczne baby, których ciekawość i wścibstwo przywiało aż do hotelu. Oczywiście i uczestnicy konkursu są warci uwagi, gdyż prezentują naprawdę bogaty wachlarz osobowości – są i ci spokojni, i przebojowi, a jednak każdy coś tam swojego za uszami ma. Autorka w bardzo oryginalny i prześmiewczy sposób to oddała.
Wiadomo, że przy tylu postaciach jednym lubi się mnie, innych bardziej, trzeba jednak przyznać, że podzielenie akcji na tyle bohaterów i sprawienie, by każdy z nich był rozpoznawany, jest sporym wyzwaniem – Banach podołała. Mam tylko zastrzeżenia co do postaci, która miała wprowadzać największy wątek humorystyczny w powieść, a mnie niestety ogromnie irytowała – chodzi o papugę Pindę, która potrafi wypowiadać tylko jedno słowo – i tak, jest to te popularne przekleństwo na k. W teorii oczywiście wiem, co ta postać miała na celu (ośmieszenie naszego polskiego naużywania przekleństw, trochę też wyśmianie takiego pseudoanalizowania i wpychania w każdą dziedzinę życia trenerów osobistych), jednak na poziomie emocjonalnego odbioru lektury po prostu mnie irytowała. Nie wiem czy przez to, że sama jestem wrażliwa na nadużywanie wulgaryzmów, czy przez to, że jestem właścicielką papugi, ale nie zmienia to faktu, że przez tego jednego bohatera moja ocena książki mocno spadła. Takie jednak jest ryzyko wprowadzania w powieść tego typu kontrowersyjnych postaci, bo wiem, że wielu czytelników było Pindą zachwycone. Niestety tym razem nie byłam to ja.
 
Co do intrygi kryminalnej to jest ona dosyć poplątana – nie można odmówić autorce pomysłowości. Przez całą lekturę ciekawi, a na końcu oczywiście zaskakuje swoim poziomem abstrakcji. Jestem pewna, że żaden czytelnik nie będzie w stanie jej samodzielnie odgadnąć – co nie znaczy oczywiście, że nie możecie próbować 😉
 
Jak to u Banach bywa, przez fabułę powieści porusza też wiele ciekawych tematów – tu głownie fabuła i towarzyszące jej uwagi dotyczą losu pisarzy i rynku wydawniczego, zarówno patrząc na to od strony pisarzy, czytelników, jak i wydawców.
 
Podsumowując, w książce „Stara zbrodnia nie rdzewieje” znajdziecie szeroki wachlarz postaci i naprawdę zaskakującą akcję. Na pewno na plus powieści można zaliczyć osadzenie jej na motywach z klasyki kryminału – zagadka zamkniętego pokoju, ograniczonego grona podejrzanych. Wszystko to jednak ubrane jest w styl lekki i ironiczny, specyficzne dla Banach pomieszanie z poplątaniem. Tym razem mam do książki jeden zarzut w postaci papugi, która mnie denerwowała zamiast śmieszyła, a i nie wykluczam, że przez to, że słuchałam jej w formie audiobooka, mój odbiór może być nieco nacechowany interpretacją lektorki. Nie zmienia to faktu, że na pewno po kolejne komedie kryminalne autorki na pewno sięgnę!
 
Moja ocena: 6/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Dragon!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

listopada 15, 2020

Book tour z "Winą" zakończony!

Book tour z "Winą" zakończony!

18 września wróciła do mnie pierwsza z moich patronackich książek, które wysłałam w świat - oczywiście mam tutaj na myśli book tour i widoczną na zdjęciu "Winę" Piotra Wójcika, polskim kryminałem, debiutem autora a zarazem pierwszym tomem cyklu Metropolia, który teraz już liczy sobie trzy tomy. Book tour rozpoczynaliśmy 4 grudnia 2019, z czego wynika, że książka była w trasie aż 288 dni! Odwiedziła 16 uczestników, przejechała Polskę wzdłuż i wszerz! Poniżej możecie zobaczyć mapkę z jej podróży:

Książka wróciła do mnie w świetnym stanie, w ogóle nie widać, że przeszła przez ręce tylu osób, oczywiście poza śladami, które specjalnie uczestnicy w niej zostawili. Tak prezentują się pierwsze kartki, na których zaprosiłam uczestników do zostawiania po sobie śladu:




Za to, mimo zachęt z mojej strony, nikt nie odważył się na komentowanie na gorąco tekstu powieści, znalazłam tylko trzy nieśmiałe ślady, dwa z nich zostawione ołówkiem:





Jedna z uczestniczek postanowiła też się podzielić z nami swoimi przypuszczeniami, co do dalszego ciągu tej historii :)



Każdy z uczestników zobowiązany był do wystawienia książce opinii. Większość z nich ukazała się na Instagramie, część pokusiła się o post na blogu, a i znalazło się kilku uczestników, którzy wystawili książce opinię na portalu lubimyczytac.pl. Niestety dwie osoby, które brały udział w BT, w między czasie usunęły swoje konta, więc te opinie niestety się nam nie zachowały :( Z pozostałej czternastki większość z uczestników stwierdziła, że jest to bardzo dobry debiut kryminalny, części nie podobały się do końca wątki polityczne w powieści, jednak książka i tam zrobiła dobre wrażenie. Poniżej zamieszczam kilka ciekawszych cytatów z opinii:
Potencjał na serię widzę ogromny. Miło się czyta o mieście, w którym studiuję. Przede wszystkim łatwiej było mi sobie wyobrazić miejsca, gdzie akcja się toczy. @olo_czyta
Jak na debiut całkiem sympatycznie 😉. Trzeba będzie rozejrzeć się za drugą częścią serii #metropolia @effka.be

Jeśli lubicie kryminały z wątkami politycznymi to polecam Wam tą pozycję :) debiut udany i to naprawde :)  @justus_reads

Już na pierwszych stronach padło fachowe farmakologiczne nazewnictwo odnośnie leków. I to niesamowicie chwyciło mnie za serce, jestem wielką fanką, takich zabiegów. @katie.czyta


Poniżej pełna lista opinii, które powstały w ramach BT:

1. @zaczytanamamafranka opinia - klik!
2. @olo_czyta opinia - klik!
3. @allbooksinmylife opinia na blogu - klik!
4. @lajla8888 opinia - klik!
5. @napisane_slowa opinia - klik! (profil już nie istnieje)
6. @kinga6714 opinia - klik!
7. @anniapk opinia - klik!
8. @effka.be opinia - klik!
9. @etiudyliterackie opinia - klik!
10. @justus_reads opinia - klik!
11. @asia_bookasia opinia - klik!
12. @pazurek_czyta opinia - klik!
13. @lexyogechi opinia - klik!
14. @adziktworzy recenzja na blogu - klik!
15. @annadyczko opinia - klik!
16. @katie.czyta opinia - klik! 

Ostatecznie książka wróciła do mnie, dzięki czemu mogę Wam zaprezentować te podsumowanie całej akcji. Z moich przeliczeń wynika, że w miarę udało nam się wyrobić w nałożonych terminach, średnio wychodzi 18 dni na jedną osobę, z czego oczywiście trzeba odjąć czas potrzebny na wysyłkę i odbiór książki. Wychodzi więc liczba zbliżona do założonych 14 dni na osobę za co każdemu uczestnikowi dziękuję. Dostałam też od wszystkich opinie, więc każdy ze swojego zadania się wywiązał. Ogromnie mi miło, że książka została tak dobrze przyjęta, w końcu to jedna z niewielu, które ukazały się na rynku pod moim patronatem :) Teraz pora zastanowić się czy chcecie BT z tomami kolejnymi - ja jestem oczywiście otwarta na organizację tego typu akcji!
Jeszcze raz, podsumowując, serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom za tak fajną zabawę!


Book tour zorganizowałam z jednym ze swoich egzemplarzy patronackich książki, które otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem Dragon.