Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #terraaltanatalerzu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #terraaltanatalerzu. Pokaż wszystkie posty

grudnia 31, 2024

Podsumowanie roku 2024

Podsumowanie roku 2024

Już tylko kilka godzin dzieli nas od chwili, gdy licznik roczny przeskoczy na 2025. Czy to nie właściwa pora, by ostatni raz spojrzeć wstecz, podsumować jaki był rok, który właśnie mija? Rok 2024. Jedyny i niepowtarzalny. Rok, który dla Kryminału na talerzu przyniósł ogromny rozwój, nowe możliwości i narzędzia do promowania literatury. Rok, w którym żyłam Kryminałem na talerzu, rok, w którym to blog zdominował moje życie - i to w żadnym wypadku nie jest zarzut, a wręcz odwrotnie, ogromnie mnie to cieszy, to naprawdę niesamowite przeżycie - móc tylu osobom podsuwać lektury, które według mnie są warte uwagi. Dziękuję zatem Wam, moim Odbiorcom, Wydawnictwom i Autorom/kom, dzięki którym mogę robić to, co dla mnie jest ważne!

W roku 2024 miałam przyjemność przeczytać 193 książki. Kilka z nich (patronaty) czytałam po dwa razy, jednak ilość tytułów jest właśnie taka - 193. Z tego dosłownie dwadzieścia kilka to książki wysłuchane w audio, ale tak naprawdę w tym roku korzystałam ze słuchawek naprawdę wiele - sporą część książek przeczytałam we wspomaganiu z synchronizatorem mowy. Może i ilościowo rekordu nie pobiłam, ale też nie chciałam tego roku - ten rok miał przynieść mniejszą ilość lektur, za to mocniej promowanych i właśnie ten cel spełnił znakomicie, bo aż 33 książki miałam przyjemność promować jako ich patronka bądź ambasadorka, co jest dla mnie ogromnym zaszczytem! 

Ale dokładniej o działalności Kryminału na talerzu w tym roku będziemy mówić już wkrótce, podczas kolejnych urodzin bloga, dzisiaj pełen skupienie po prostu na książkach. I tak - jakościowo był to rok doskonały, niewiele trafiło się książek, które w jakiś sposób mnie rozczarowały, zdecydowana większość to były naprawdę wyśmienite lektury - i tu znowu muszę podziękować Autorom/kom i Wydawnictwom za to, że tak dobrze już znają mój gust i podsuwają mi same naprawdę dobre lektury! 


Ale co spośród tych 193 książek było najlepsze?


Książka roku 2024

TOP3

TOP10 (kolejność przypadkowa)

Patronaty, rekomendacje i opieka ambasadorska 2024
Patronaty:

Opieka ambasadorska:


Odkrycie roku 2024


A teraz liczbowo!
Ocenę 10/10 otrzymała 1 książka: "Pieśń prorocza" P. Lynch
Ocenę 9/10 otrzymały 2 książki: „Ostatnia przysługa” D. Lehane i „Kairos” M. Siembieda
Ocenę 8,5/10 otrzymało 10 książek: "Kolczaste łzy" S.A. Cosby, "Sarek" U. Kvensler, "Schronisko, które spowijał mrok" S. Gortych, "Zaginięcie Kimmy Diore" D. De Vigan, "Dziwna Sally Diamond" L. Nugent, "Daisy Jones & The Six" T. Jenkins Reid , "Zanim zostaliśmy potworami" K. Hsiao, "Zły" P. Kościelny, "Dziewczyna o mocnym głosie" A. Daré, "Znikąd pomocy" Y. Sigurđardóttir
Ocenę 8/10 otrzymało 60 książek (Po tytuły odsyłam na mój profil na lubimyczytac.pl, tyczy się to wszystkich poniższych ocen - klik!)
Ocenę 7,5/10 otrzymało 54 książek!
Ocenę 7/10 otrzymało 58 książek!
Ocenę 6,5/10 otrzymały 2 książki!
Ocenę 6/10 otrzymały książki!
Ocenę 5/10 otrzymały 2 książki!
Ocenę 4/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 3/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 2/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 1/10 nie otrzymała żadna książka!


Mam nadzieję, że moje recenzje pomogły Wa, dobrze wybrać lektury na ten rok, tak, by rozczarowań było jak najmniej. Dziękuję za to, że tutaj ze mną jesteście, że czytacie i oglądacie to, co dla Was przygotowuję, że korzystacie z moich poleceń - nie wahajcie się mi o tym pisać, każda Wasza interakcja jest dla mnie bardzo cenna, pozwala mi wyjść naprzeciw Waszym oczekiwaniom :)

Na rok 2025 życzę nam wszystkim samych doskonałych lektur, a przede wszystkim czasu na czytanie - pamiętajcie, że książki to nie tyle papier, czasami audio czy ebook sprawdzą się dużo lepiej i sprawią, że zapoznawanie się z lekturami pójdzie sprawniej. Ja nie ustanę w polecaniu Wam dobrych (moim zdaniem!) książek, rok 2025 z pewnością na Kryminale na talerzu przyniesie wiele atrakcji! Mam nadzieję, że będziecie mi w roku 2025 towarzyszyć :)


Szczęśliwego i zaczytanego roku 2025!


Podsumowania poprzednich lat znajdziecie tu:

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 28, 2024

"Zamek Sinobrodego" Javier Cercas

"Zamek Sinobrodego" Javier Cercas

Autor: Javier Cercas
Tytuł: Zamek Sinobrodego
Cykl: Terra Alta, tom 3
Tłumaczenie: Adam Elbanowski
Data premiery: 13.11.2024
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść kryminalna
 
Kryminał hiszpański odkryłam stosunkowo niedawno, bo bodajże dwa lata temu, nie czytam go też w ilościach ogromnych - ot, raz na jakiś czas wpadnie jakaś pozycja. Jednak za każdym razem, gdy tak się dzieje, jestem zaskoczona tym, jak dobre są to książki, a co ważniejsze - jak bardzo różnorodne! I tak jest też w przypadku serii kryminalnej Terra Alta Javiera Cercasa, którą miałam przyjemność odkryć w listopadzie tego roku w ramach maratonu czytelniczego #terraaltanatalerzu (szczegóły IG - klik!, FB -klik!). Javier Cercas to pisarz, tłumacz i wykładowca, który na rynku książki dostępny jest od lat 80-tych (u nas nieco później), jednak dopiero w tym tysiącleciu zdobył sobie rozpoznawalność dzięki “Żołnierzom spod Salaminy”. Seria kryminalna Terra Alta to jego najnowsze dzieło, wydawana była w latach 2019-2022, a ja po przeczytaniu wszystkich trzech tomów (recenzja tomupierwszego - klik!, drugiego - klik!) nie tracę nadziei, że autor na tym nie poprzestanie!
 
Hiszpania, Katalonia, region Terra Alta. Od wydarzeń z “Niepodległości” minęło trzynaście lat. Melchior w tym czasie rzucił pracę w policji i podjął etat w lokalnej bibliotece. Jego córka Kozeta dorosła, ma już siedemnaście lat i właśnie szykowała się na studia, gdy odkryła, co faktycznie stało się z jej matką. Świadomość, że przez tyle lat ojciec ją okłamywał, jest czymś, czego przeboleć nie może - w końcu byli ze sobą tak blisko! Wykorzystuje więc przerwę przed Wielkanocą i wraz z koleżanką wylatuje na Majorkę. Melchior daje jej potrzebną przestrzeń, ale w dniu powrotu zjawia się na dworcu. Dziewczyny nie ma. Jej koleżanka twierdzi, że Kozeta została, że potrzebowała jeszcze kilku dodatkowych dni, na poukładanie sobie wszystkich spraw w głowie. Melchior dla pewności do niej dzwoni, ale dziewczyna nie odbiera, odpisuje jednak potwierdzając wersję przyjaciółki. Melchior godzi się z tym, jednak kiedy dziewczyna kolejnego dnia jest pod telefonem niedostępna, zaczyna się stresować. Prosi jej koleżankę, by się z nią skontaktowała, też bez skutku. Chyba już może zacząć panikować? Jedzie na komisariat policji teraz prowadzony już przez nową policjantkę, zgłasza zaginięcie, a sam pakuje się do wylotu. Co się stało z Kozetą? To odpowiedzialna dziewczyna, więc na pewno, gdyby mogła, dałaby znać, że wszystko jest w porządku… Zatem czy grozi jej niebezpieczeństwo?
“(...) tutejsza społeczność zawsze była zamknięta w sobie, nieco klaustrofobiczna, na granicy zaduszenia się. “Mieszkają na wyspie - przyznaje. - A to określa charakter ludzi”.”
Książka rozpisana jest na cztery części według miejsca zdarzeń - część pierwsza i trzecia to Terra Alta, część druga i czwarta to Pollenҫa. Każda z nich składa się z rozdziałów i tutaj też zachodzi pewna prawidłowość: w części pierwszej i ostatniej mamy po 6 rozdziałów, w środkowych po 8. Każda część przed rozdziałami jest także poprzedzona fragmentem pisanym z perspektywy Kozety w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, w której opowiada swoją wersję historii - niekoniecznie skupiającą się na Majorce, raczej na wcześniejszych latach życia z ojcem. Numerowane rozdziały z kolei pisane są w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, a narrator przedstawia historię podążając za Melchiorem - ma dostęp nie tylko do zdarzeń, ale i emocji bohatera, choć nie jest w opisach jego przeżyć wewnętrznych mocno wylewny. Styl powieści jest bardzo przyjemny, spokojny, kiedy trzeba stosuje nieco bardziej dosadne słownictwo, jednak nie ma w tym przesady - nie ma jako takich przekleństw, całość wypada gładko i naturalnie. W porównaniu do tomów poprzednich, w tym nie ma tak wielkich, porywających przemów postaci, ale też ogólnie jest to nieco inny tom, więc środek skupienia jest wymierzony gdzie indziej. Historię zamyka epilog podsumowujący konsekwencje zdarzeń wcześniej opisywanych.
“Nieraz tak bywa: ludzie wpadają w obłęd, a potem się opamiętają. A nic tak nie wpędza w obłęd jak klęska…”
Na czym polega inność tego tomu? Akcja toczy się szybciej, zdecydowanie mocniej skupiona jest na intrydze kryminalnej - w końcu tym razem sprawa związana jest z prywatnością bohatera, więc nie musi dzielić uwagi pomiędzy jedno a drugie. Nie ma tu też skupienia na literaturze tak mocno, jak było to odczuwalne w poprzednich tomach, choć miłość do książek cały czas jest obecna - zarówno Melchior, jego partnerka, jak i Kozeta czytają. Pojawia się też i wspomniany Cercas, który teraz jest już autorem dwóch powieści o Melchiorze (takie oczko do czytelnika, pisałam o tym przy okazji omówienia tomu drugiego). Te różnice jednak to w żadnym wypadku nie są minusy powieści, bo choć pierwsze dwa tomy mocno mi przypadku do gustu właśnie ze względu na to, co w tym tomie zostało zminimalizowane, to jednak muszę przyznać, że fabuła trzeciego porwała mnie najmocniej.
“(...) ludzie są znudzeni i dla rozrywki wciąż wymyślają coś nowego. Dla rozrywki i dla nadania sensu temu, co jest pozbawione sensu, a nade wszystko po to, by zapomnieć o własnych frustracjach. Dlatego stałem się idealnym celem… Tacy, jak ja, istnieją, odkąd na ziemi pojawił się człowiek; nazywa się nas kozłami ofiarnymi i służymy do tego, by ludzie obwiniali nas o wszelkie zło, a sami zachowali czyste sumienie.”
Intryga kryminalna składa się z kilku części, w sumie czterech, autor sam to rozpisał. Zaczynamy spokojnie w Terra Alta ze wprowadzeniem tego, co działo się u postaci przez ostatnie lata, aż do momentu, w którym Kozeta wyjeżdża i dochodzi do jej zaginięcia. Wtedy dynamika akcji się zmienia, ze spokoju na mocny niepokój - mamy naprawdę wystraszonego ojca, który drętwieje na myśl, że jego córce mogłoby się coś stać. Na szczęście nie zapomniał jak to jest być policjantem, więc odgrywa tutaj rolę zdesperowanego rodzica, który jednak wie co robić, gdzie się udać, by sprawę popchnąć naprzód. Część trzecia to powrót do Terra Alta i próba poradzenia sobie z tym, co się stało - tu znowu akcja nieco wytraca tempo, ale emocje cały czas są bardzo duże, gdyż sytuacja do łatwych nie należy, a wręcz napawa bezradnością i smutkiem. Przychodzi część czwarta i czas działania, czas próby uzyskania sprawiedliwości, albo po prostu wymierzenia kary. Część czwarta oczywiście jest najbardziej dynamiczna, wyraźnie sensacyjna, ale sensacyjna z umiarem - zachowuje prawdopodobieństwa zdarzeń, jest przyjemnie ludzka, a jednak sposób przedstawienia fabuły kojarzy się z naprawdę dobrymi filmami - nie zdradzę jednak dokładnie jakimi, by nie nasunąć Wam tropu co do kierunku fabuły.
“Pewnie, że się boję. Ale umiem opanować strach. Ten, kto się nie boi, wcale nie jest odważny: jest lekkomyślny. A ja nie jestem lekkomyślny.”
Fabularnie historia zdaje się połączeniem motywów z dwóch wcześniejszych tomów, ale nie na zasadzie powtarzalności - motywy są podobne, ale uchwycone całkiem inaczej. Mamy tu wątek bezkarności bogaczy i korupcji. Mamy też bardziej kameralne tematy, jak trudności w porozumiewaniu się rodzica z nastoletnim dzieckiem oraz problemy natury psychicznej. Są też dylematy, a najważniejszym wydaje się ten zadający pytanie o to, które dobro jest ważniejsze - prywatne czy ogółu. Autor świetnie sobie z tymi połączeniami radzi, nie tracąc dynamizmu historii i zaangażowania czytelnika.
“(...) jeśli wiesz, co się z tobą stało, i pojmujesz to, możesz nad tym zapanować, ale jeśli nie wiesz i nie pojmujesz, wtedy to coś zapanuje nad tobą. I pożre cię od środka.”
Dla tych, którzy czytali dwa poprzednie tomy, ponowne spotkanie z bohaterami wywoła sporo emocji. Mamy tu ekipę z poprzednich tomów, którą wtedy poznaliśmy, a którzy teraz udowadniają, że są czymś więcej niż tylko znajomymi czy współpracownikami - to dobrzy ludzie, dla których człowiek jest ważniejszy niż samo prawo, choć okazują to w różny sposób.
“(...) ci młodzi sędziowie są do dupy. Na studiach przeżarli się nadmierną dawką paragrafów, kraj może schodzić na psy, ale oni muszą przestrzegać każdego przecinka w konstytucji. Zdążą przejść na emeryturę, kiedy zaświta im w pałach, że trzeba być elastycznym, że prawa powinny być dostosowane do rzeczywistości, a nie rzeczywistość do prawa.”
Same zachwyty? Prawie. Jedyny minus, jaki rzucił mi się w oczy, to czas historii, gdyż wychodzi na to, że akcja toczy się w przyszłości, gdzieś w okolicy roku 2035, a rzeczywistość, jaką autor rysuje, chyba nie jest najnowsza technologicznie nawet na rok 2024. Jednak to trochę taki efekt uboczny, gdyż tak naprawdę czas nie jest tutaj ważny, służy tylko temu, by móc opowiedzieć historię o ludziach, a ta przecież przede wszystkim interesuje nas, gdy jest osadzona blisko tego, co sami znamy. Autor ewidentnie chciał mieć postacie w danym momencie życia, a mógł to zrobić tylko poprzez odpowiedni upływ czasu, a równocześnie nie chciał robić z tego powieści fantastycznej - to jest kryminał, najbardziej kryminalny z wszystkich trzech tomów. Zresztą czas nie jest tutaj podkreślony w dacie, a w odliczaniu od wydarzeń dawnych - od przyjazdu Melchiora do Terra Alta, od poznania Olgi, matki Kozety i tym podobne punkty graniczne w życiu postaci.
“Kiedy prawie dwadzieścia lat temu przyjechał do Terra Alta, był zaprzysięgłym mieszczuchem i często słyszał zdanie, że na prowincji wie się o wszystkim, ale teraz jest pewien, że to nieprawda: nie ma nawet najmniejszej wioski, w której wiedziano by o wszystkim (...).”
“Zamek Sinobrodego” to spójna, porywająca historia kryminalna z elementami sensacji, w której centrum stoi człowiek ze swoimi problemami, z troską o swoich najbliższych. To tom, w którym w końcu prywatność postaci i historia kryminalna łączą się w jedno - nie ma tu spotkań towarzyskich, nie ma pójścia do domu i zatopienia się w lekturze, jest za to temat, wokół którego wszystko się kręci. To tom, który przynosi głównemu bohaterowi nowe wyzwania, a równocześnie pozwala przypomnieć sobie, że policja, jego dawna praca i znajomi to jednak coś więcej niż tylko zawód. Bardzo bym chciała dokładniej umówić wszystkie punkty fabularne, bo mocno przypadły mi do gustu rozwiązania, na jakie autor się zdecydował, nie chcę jednak w żaden sposób naprowadzać Was na trop fabularny, zatem muszę na tym zakończyć. Podkreślę tylko - oby to nie było koniec przygód ekipy z Terra Alta!
 
Moja ocena: 8/10
 
PS. Tom trzeci opisuje osobną zagadkę kryminalną, więc da się go czytać w oderwaniu od poprzednich dwóch, zawiera jednak spoilery dotyczące kluczowych punktów fabularnych wcześniejszych historii - zatem jeśli nie chcecie sobie psuć zabawy, to polecam czytać po kolei.
 
Recenzja powstała w ramach maratonu #terraaltanatalerzu we współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 21, 2024

"Niepodległość" Javier Cercas

"Niepodległość" Javier Cercas

Autor: Javier Cercas
Tytuł: Niepodległość
Cykl: Terra Alta, tom 2
Tłumaczenie: Adam Elbanowski
Data premiery: 26.04.2023
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść kryminalna
 
O serii kryminalnej Terra Alta Javiera Cercasa na naszym rynku jest dosyć cicho - przyznam, że gdyby nie wydawnictwo, to pewnie tegoroczna premiera tomu trzeciego, prawdopodobnie nie zwróciłaby mojej uwagi. A byłoby naprawdę szkoda! By trochę temu przeciwdziałać, by zrobić trochę szumu wokół tej serii, w listopadzie zorganizowałam we współpracy z wydawnictwem akcję wspólnego czytania pod szyldem #terraaltanatalerzu (szczegóły IG - klik!, FB - klik!) i przyznam, że im mocniej sama w lekturę się zagłębiam, tym mocniej się cieszę, że to robimy - to jest naprawdę dobrze napisana, dająca przyjemność lektury proza, której wątek kryminalny sprawia, że czytelnik nie chce jej przerywać nawet na moment. Zdecydowanie warto o niej mówić, zdecydowanie zasługuje na docenienie!
Wcześniej seria nie przyciągnęła mojej uwagi pewnie też dlatego, że nie znałam nazwiska autora. Teraz już wiem, że Javier Cercas to nie tylko hiszpański pisarz i dziennikarz, ale też tłumacz i wykładowca literatury hiszpańskiej, wielki miłośnik Katalonii. Tom pierwszy serii pt. “Terra Alta” (recenzja - klik!) został nagrodzony Premio Planeta 2019, jedną z najbardziej poważanych hiszpańskich nagród literackich. Tom drugi “Niepodległość” na rynku rodzimym autora ukazał się dwa lata później, w 22021 roku, na polskie wydanie czekał kolejne dwa lata.
 
Historia “Niepodległości” toczy się cztery lata po wydarzeniach z “Terra Alta”. Melchior wychowuje córkę, nadal pracuje jako policjant w lokalnym komisariacie, choć coraz mocniej ciągnie go w stronę biblioteki. Raz po raz przychodzi myśl: a może by tak tę pracę rzucić? Ale na razie trwa, a nawet przystaje na propozycję dawnego szefa, który awansował i przeniósł się do Barcelony - ma przyjechać na kilka dni i pomóc mu w sprawie seksszantażu, jakiego ofiarą padła burmistrzyni. Wydział do Spraw Porwań i Wymuszeń aktualnie jest pracą zawalony, nic więc dziwnego, że chętnie przystają, by to właśnie Melchior najwięcej w tej sprawie działał… Co uda mu się odkryć? Kim są szantażyści i skąd mają nagranie burmistrzyni?
 
Książka rozpisana jest na wstęp, trzy części i epilog. Każda część liczy trzy rozdziały, epilog dwa. Rozdziały należące do części są podzielone: te nieparzyste pisane w narracji trzecioosobowej czasu teraźniejszego opowiadają chronologicznie o wydarzeniach, do których dochodzi podczas śledztwa w sprawie szantażu, rozdziały parzyste to rozmowa prowadzona pomiędzy dwoma osobami, jedna z nich opowiada swoją historię. Nie wiemy kim są rozmówcy, nie ma nic na kształt didaskaliów - płynnie przechodzimy od kwestii jednego rozmówcy do drugiego, ale to jeden, ten opowiadający historię dominuje, a drugi pełni funkcję wspomagającą, może by rzecz - dopytującą. Wszystkie rozdziały są podobnej długości (czyli długie), ale te relacjonujące wydarzenia chronologicznie dzielone są na mniejsze scenki, przez co książkę czyta się wygodnie. W rozdziałach parzystych długość nie przeszkadza (może jednak są minimalnie krótsze), historia jest tak zaskakująca, tak mocno czytelnika ciekawi z tego względu, że tak naprawdę nie znamy jej celu, że długości rozdziału się praktycznie nie zauważa.
Styl powieści spójny jest z tym, co autor zaprezentował w tomie pierwszym - zdania się długie, rozbudowane, słownictwo zadbane, raczej nie ma przekleństw. Historia prowadzona jest spokojnie, z uwagą narrator opisuje to, co widzi i to, co czuje Melchior, ale największy zachwyt budzą dialogi - to naprawdę fascynujące, gdyż autor lubi wikłać postacie w wielkie dyskusje, płomienne przemowy, ale wyrażane są one z taką pasją, że czyta się je z prawdziwą przyjemnością, nie ma w ogóle mowy, by gdzieś tam mogłyby czytelnika nudzić. I co zaskakujące, w sumie postacie mogą tak rozprawiać na każde tematy, w wydaniu Cercasa nawet rozważania polityczne wydały mi się ciekawe! A to prawdziwy wyczyn!
 
W tomie pierwszym bardzo dużo uwagi poświęcał autor życiu prywatnemu Melchiora. W tym tomie oczywiście kontynuuje jego opowieść, ale już nie on jest tutaj tą jedną i absolutnie jedyną gwiazdą. Nadal jednak to postać fascynująca, nadal bliska nam czytelnikom ze względu na jego zamiłowanie do literatury - co prawda Melchior oparcie czyta tylko XIX-wieczne powieści, ale to dodatkowy smaczek, który pokazuje, że nie tylko powieści współczesne są ciekawe i zasługują na uwagę. Poza tą miłością do książek, Melchior jest postacią skomplikowaną, z bardzo nierówną przeszłością. Ma swoje zasady, które czasami bywają sprzeczne z prawem, ale może dlatego jest tak dobrym śledczym - nie pozwala ograniczać się przepisom czy obowiązkom. Jako pracownik zatem może i nie wypada najlepiej, ale jako człowiek nie da się jego charakteru nie docenić. Wygląda na to, że cztery lata pomogły mu się przyzwyczaić do nowej sytuacji, choć i w tym tomie ponownie autor go nie oszczędza.
“Kiedy pojął, że bez względu na to, jak bardzo chciałby uwolnić się od swoich najgorszych wspomnień, jego najgorsze wspomnienia nie chcą uwolnić się od niego, postanowił wrócić do Terra Alta.”
Tak jak w tomie pierwszym funkcję wabika czytelnika pełniły rozdziały o przeszłości Melchiora, tak w tym przejmują je rozdziały-rozmowy. Problem w opisaniu ich w recenzji jest taki, że tak naprawdę nie mogę nic z nich zdradzić, gdyż właśnie ta tajemnica, ta niewiadoma w stosunku do tego, jak ta rozmowa sklei się z pozostałą resztą historii, jest tym, co najmocniej przyciąga. Może tylko powiem, że jest to opowieść o przyjaźni czwórki chłopaków i tego, do czego doprowadziła…
“Jednego dnia skandal pojawia się na pierwszych stronach gazet, wypełnia dzienniki radiowe i telewizyjne, zalewa sieci społecznościowe, a następnego dnia już nikt o tym nie pamięta. Oczywiście z wyjątkiem tych, którym złamano życie… Oni na pewno pamiętają, zapamiętali już na zawsze. Ale cała reszta, ta wściekła sfora, nie, ci od razu zapominają i rzucają się do gardła kolejnej ofierze.”
Oczywiście to nie jedyne postacie tego tomu. Na pewno warto też zwrócić uwagę na postać burmistrzyni, kobiety w władzy, która nagle zostaje zastraszona. Jej historia też jest ciekawa, daje kontrast do tego, jak bohaterka prezentuje się wśród polityków, a jak zachowuje w wyniku szantażu. W tle przewijają się również inni bohaterowie, szczególnie ci, których znamy już z tomu pierwszego - ich kreacje zostają pogłębione, przez co możemy je mocniej docenić.
(...) wtedy sierżant pyta, dlaczego zatem kobieta się boi, skoro nie zna zawartości wideo.
-Właśnie dlatego, że nie znam (...). Gdybym znała, mogłabym się bać albo nie. Skoro nie znam, mogę tylko się bać.”
Ale już koniec o postaciach - co z intrygą? Tym razem skupiamy się nie na morderstwie, a na szantażu, który ewidentnie przeprowadzony został przez kogoś, kto zna się na rzeczy. Obserwujemy zatem kolejne próby chwycenia tematu przez policję, obserwujemy coraz większą nerwowość szantażowanej. Poznajemy dokładnie jej otoczenie, relacje polityczne, szukamy tego, kto mógłby chcieć kobiecie zaszkodzić. W tle cały czas pozostaje ta historia prowadzona przez rozmowę, która mocno podkręca ciekawość. Muszę przyznać, że mimo dosyć spokojnie prowadzonej akcji, to historia jest porywająca i trudno się od niej oderwać. Jest też dobrze wyważona, a tego trochę zabrakło mi w tomie pierwszym. Tutaj też mamy kilka naprawdę solidnych zaskoczeń, ale akcja prowadzona jest tempem równym, a historia coraz bardziej się zacieśnia, ale zachowuje tempo do końca - nie ma w niej dziwnego przyspieszenia, klimat zostaje perfekcyjnie zachowany.
“(...) skończył jako polityk, bo rodzina uznała, że jest za głupi do interesów.”
Tym razem główna część historii rozgrywa się w Barcelonie, w mieście, w którym Melchior spędził większą część swojego życia. Nic dziwnego, że czuje się tam komfortowo, choć po tych kilku latach mieszkania na prowincji czuje, że coś się w nim zmieniło. Barcelona jednak też w nim siedzi, powrót wpływa na jego zachowanie, emocje, odczucia.
“(...) opowiem wam, czego jeszcze się dowiedziałem, czytając powieści. Dowiedziałem się, że powieści niczemu nie służą. Nawet nie mówią o tym, co jest, ale o tym, co mogłoby być, albo o tym, co chcielibyśmy, żeby było. Dlatego ratują nam życie.”
Poruszając wątek szantażu, któremu poddawana jest burmistrzyni, autor sprytnie wplata w historię wątek polityki - najwięcej o niej znajdziemy w tych pasjonująco prowadzonych dialogach, przez co temat absolutnie nie nudzi i wyłożony jest zrozumiale. Wydaje mi się, że autor przemycił tam trochę prawdziwego obrazu społeczeństwa hiszpańskiego, sytuacji Katalonii, problemów, jakie dręczą hiszpańskie społeczeństwo, choć są to tylko moje domysły - nie śledzę uważnie doniesień ze świata. Ten temat jednak nie zajmuje tak dużo miejsca, jak można by się spodziewać po osadzeniu akcji na postaci pełniącą funkcję osoby publicznej, polityczki. Głównie skupiamy się na różnicy pomiędzy tymi mniej zamożnymi, a tymi naprawdę niewyobrażalnie zamożnymi - mamy tu gorzki obraz społeczeństwa i ich relacji, zależności i uzależnień. Automatycznie pochylamy się też na tematem władzy i wpływów, i tego, co dla nich ludzie gotowi są zrobić.
“W polityce bardzo trudno jest stworzyć coś, co dobrze działa, ale popsuć bardzo łatwo (...).”
Tom drugi serii Terra Alta posiada wszystkie elementy, które tak spodobały mi się w tomie pierwszym, ale jest jeszcze lepszy! Jest lepiej dopracowany pod względem tempa, a pomysł na rozdziały-rozmowy to strzał w dziesiątkę - pobudzają wyobraźnię niesamowicie mocno! Mamy więc historię zajmującą, która bazuje na ważnych tematach nierówności społecznych i tego, co komu wolno, a co nie, ujętą w przyjemnie kryminalny sposób i prowadzoną tempem doskonale wyważonym - jest spokojnie, ale nie na tyle, by czytelnik się znudził, a po prostu by mógł docenić wszystkie aspekty, atuty powieści. Jest też świetne uwikłanie literackie - Melchior dowiaduje się, że ktoś napisał niedawno o nim książkę zatytułowaną “Terra Alta”! Cercas świetnie bawi się słowem, bawi się z czytelnikiem, sprawiając nam niesamowitą przyjemność. Już nie mogę doczekać się tomu trzeciego!
“- Już pan wie o powieści, prawda? (...)
- Powieść? Jaka powieść?
- O panu. (...) Zatytułowana jest “Terra Alta”. Autor nazywa się Javier Cercas.”
Moja ocena: 8/10
 
PS. Zalecam czytanie serii po kolei - przynajmniej tym, którzy potencjalnie mogliby chcieć przeczytać całość, gdyż każdy tom da się czytać oddzielnie, ale w drugim jest tak dużo wyjaśnione z tomu pierwszego (duże spoilery, jeśli się nie czytało), że przeczytanie tomu pierwszego po drugim może zmniejszyć znacząco frajdę z lektury.
 

Recenzja powstała w ramach maratonu #terraaltanatalerzu organizowanego we współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z puntami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

listopada 13, 2024

"Terra Alta" Javier Cercas

"Terra Alta" Javier Cercas

Autor: Javier Cercas
Tytuł: Terra Alta
Cykl: Terra Alta, tom 1
Tłumaczenie: Adam Elbanowski
Data premiery: 17.08.2022
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść kryminalna
 
“Terra Alta” to pierwszy tom jedynej serii kryminalnej jaka wyszła spod pióra Javiera Cercasa, hiszpańskiego pisarza, tłumacza, dziennikarza i wykładowcy. Oczywiście nie znaczy to, że jest to jego jedyne dzieło - autor tworzy powieści już od końcówki lat 80-tych poprzedniego wieku, jednak zawsze były to osobne historie. Na polskim rynku poza serią ukazało się pięć jego tytułów, a seria Terra Alta zarówno na jego rynku rodzimym, jak i naszym liczy trzy tomy. Czy jest to trylogia? Możliwe, tom trzeci na rynku hiszpańskim ukazał się dwa lata temu… Ale nic nie jest pewne, sprawę to czytając wkrótce tom trzeci o tytule “Zamek Sinobrodego” dzisiaj świętujący swoją polską premierę, przez który wraz z polskim wydawcą tej serii zdecydowaliśmy się na zorganizowanie w listopadzie maratonu czytelniczego #terraaltanatalerzu, do którego oczywiście cały czas możecie dołączyć (szczegóły akcji: Instagram - klik!, Facebook - klik!).
Tom pierwszy serii na rynku hiszpańskim ukazał się w 2019 roku i został nagrodzony znanym wyróżnieniem Premio Planeta. Na polskim rynku dostępny jest od 2022 roku.
 
Czasy współczesne, Katalonia, rejon Terra Alta. Podczas jednego z nocnych dyżurów na komisariacie Melchior Marin dostaje wezwanie - doszło do brutalnej zbrodni, ktoś ze szczególnym okrucieństwem zamordował starsze, bogate małżeństwo Adellów. I faktycznie – to, co Melchior zastaje na miejscu przechodzi ludzkie pojęcie… Sypialnia denatów jest zdemolowana, czyżby ktoś czegoś szukał? Na piętrze Melchior znajduje też jeszcze jedne zwłoki - to gospodyni Adellów. Lokalna policja od razu dochodzi do wniosku, że jest to sprawa powyżej ich możliwości, jednak Melchior i tak zostaje przydzielony do grupy śledczej - on z kolegą z komisariatu mają być tymi miejscowymi, którzy będą mogli całą grupę zapoznać z nastrojami mieszkańców, z koneksjami czy innymi społecznymi zawiłościami. Melchior nie jest pewny czy się do tego nadaje, w końcu w Terra Alcie mieszka dopiero od niedawna, ale ze względu na swoją reputację zostaje. Czy to dobre posunięcie? Czy uda im się rozwiązać zagadkę brutalnej zbrodni popełnionej na ziemi, na której nigdy nic się nie dzieje? I jak śledztwo wpłynie na samego Melchiora?
“Jeśli kogoś nienawidzisz, to tak, jakbyś wypił truciznę w przekonaniu, że w ten sposób zabijesz osobę, której nienawidzisz.”
Książka rozpisana jest na dwie części, każda z nich składa się z pięciu rozdziałów. Rozdziały są więc długie, ale oczywiście nie są pisane jednym ciągiem, dzielone są na kilkustronicowe scenki. Ich akcja toczy się naprzemiennie: zaczynamy rozdziałem toczącym się w czasie aktualnym, w czasie rozpoczęcia śledztwa, a w drugim cofamy się do czasów dzieciństwa Melchiora. I tak na zmianę śledzimy aktualne wydarzenia i poznajemy pełną historię Melchiora, która doprowadziła go do miejsca, w którym jest teraz. Rozdziały mu poświęcone są cztery, pozostałe sześć to zdarzenia wynikające z przebiegu śledztwa. Nie jest to więc typowy kryminał, przypomina mi on swoją budową to, co Jeffrey Archer pisał w początkowych tomach serii z Williamem Warwickiem - “to nie jest powieść detektywistyczna, to jest opowieść o detektywie”.
“- Powinien więc pan czytać złe powieści (...). Więcej pan się z nich nauczy. Nauczy się na przykład tego, że w życiu zdarza się wszystko, nie wyłączając całego tabunu wariatów i psychopatów, którzy nie przestrzegają żadnych reguł. Tym bardziej powieściowych.
- Powieści nie mają reguł (...) Na tym polega ich urok. Ale to nieistotne. Nawet w najgorszej powieści pospolite złodziejaszki nie będą torturować Adellów. To bez sensu.”
Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu w czasie teraźniejszym w rozdziałach poświęconych śledztwu oraz w czasie przeszłym, gdy poznajemy historię życia Melchiora. Styl powieści jest ciekawy. Zdania są rozbudowane, a w rozmowach postaci jest sporo długich przemów. Jednak wszystko to ułożone jest bardzo zgrabnie, przez co czytelnik czerpie przyjemność z czytania, nie narzeka na nudę. Autor przykłada wagę do szczegółu, nie szczędzi też debat na tematy dotyczące literatury i jej roli, jaką pełni w życiu człowieka. Momentami miałam nawet wrażenie, że czytam coś na zasadzie strumienia świadomości, ale to po prostu tutaj pasuje. Autor w jakiś sposób czaruje słowem, tak że coś, co normalnie można by uznać za nudne, tutaj sprawia, że od książki nie można się oderwać.
“(...) lektura “Nędzników”, książki, która w ten czas żałoby przestała być dla niego powieścią i stała się czymś innym, czymś bezimiennym, a może obdarzonym wieloma imionami, życiowym czy też filozoficznym przewodnikiem, księgą wyroczni i księgą mądrości, przedmiotem niekończących się refleksji przypominających obdarzony bezkresną inteligencją kalejdoskop, zwierciadłem i siekierą.”
Na pewno spora w tym zasługa klimatu powieści. Mamy małe miasteczko, w którym wszyscy się znają, gdzie taka zbrodnia jak teraz nie wydarzyła się chyba od 80 lat, od chwili, kiedy zakończyła się rewolucja i II wojna światowa. Czuć ten spokój, tę stałość miasteczka, tego, że nic się w nim w sumie na przestrzeni lat nie zmienia, a ludzie żyją ciągle tak samo, spokojnie, w wolnych chwilach w gronie starych przyjaciół wracając wspomnieniami do czasów wojny. Te spokojne życie podkreślane jest na każdym kroku, w opisie tego, co dzieje się na ulicach, w kawiarniach, na komisariacie. Stoi ono w kontraście do życia w Barcelonie, gdzie Melchior spędził sporą część swojego życia.
“Miał na imię Melchior, ponieważ gdy tylko matka zobaczyła, jak ociekając krwią, wyszedł z jej brzucha, wykrzyknęła radośnie, że wygląda jak jeden z Trzech Króli.”
No właśnie, bo Melchior to gwiazda tej powieści, to jego życie jest tutaj tą pierwszoplanową opowieścią, co z powieści kryminalnej czyni powieść… bo ja wiem, obyczajową? literaturę piękną? Jest to historia człowieka zagubionego, którego przyjazd do Terra Alty odmienił o sto osiemdziesiąt stopni. Teraz Melchior podbiega pod trzydziestkę, ma żonę i córeczkę, jest szczęśliwy. Jest też fanem książek, powieści, a jego Książką Życia są “Nędznicy”, którzy towarzyszą mu jeszcze z czasów sprzed Terra Alty… To ciekawe spojrzenie na literaturę, Melchior przegląda się w tej książce jak w lustrze. I wcale nie trzeba znać jej historii, by zrozumieć ten opisywany czar. Mamy więc sporo wtrętów i rozmów, nawet można powiedzieć debat o literaturze, to bardzo pasjonujące, gorliwe dyskusje. Ale jest i ta przeszłość, ta, która gdzieś tam zlewa się z “Nędznikami”...
“W gruncie rzeczy nie ma dwóch podobnych powieści ani dwóch osób, które przeczytały tę samą powieść.”
Wspominałam już, że zagadka kryminalna nie jest w tej powieści najważniejsza, ale jest, w końcu przecież gatunkowo mamy do czynienia z powieścią kryminalną. Śledztwo prowadzone jest realistycznie, nie rozgrywa się w przeciągu kilku godzin, a ciągnie się i ciągnie, a śledczy walczą z dowodami, a może ich brakiem… Sama zbrodnia jest brutalna, a historia startuje od opisu tego, co zastajemy w domu Adellów, więc na początku powieści nie polecam jeść. Dalej już można, sami bohaterowie często jedzą, co dla mnie jest jak zawsze bardzo miłym dodatkiem. Intryga prowadzona jest spokojnie, przyglądamy się pracy śledczych, przepytywaniu świadków, próbujemy coś z nich wyczytać i towarzyszymy Melchiorowi w jego dedukcjach. W drugiej części w pewnym momencie akcja na chwilę przyspiesza, dostajemy solidne twisty, po czym znowu wraca na swoje spokojne tory. Sam finał wydaje się nieco przegadany (ale może to tylko moje wrażenie, gdyż czytałam powieść jednym ciągiem), choć przyznaję, że całkiem dobrze pasuje do ogólnego klimatu powieści. Całość wypada spokojnie, dosyć klasycznie, ale ciekawie i co najważniejsze, naturalnie.
“Ludzie ubodzy są silniejsi od bogatych, zwłaszcza gdy dotyka ich los sieroty, a dzieciństwo przypada na czas wojny (...). Bogaci zanadto kierują się nawykami i mają wiele do stracenia, co czyni z nich ludzi słabych i wrażliwych. Ubodzy nie są tacy. Paco wiedział, czym jest nędza, czym jest głód i zimno, bo żył z nimi na co dzień. Nie bał się ich. W istocie nie znałem nikogo, kto okazywałby mnie strachu, a człowiek nieustraszony zdolny jest do wszystkiego.”
Przyznam, że w gatunku współczesnego kryminału dopiero po raz drugi zetknęłam się z tak potraktowaną historią kryminalną - tu główny bohater jest ważniejszy od zagadki, jego historia jest tą, która jest najważniejsza. Ale nie umniejsza to powieści, a wręcz odwrotnie - działa jakoś magicznie, tak, że sama czekałam na te rozdziały o przeszłości bohatera. Coś w nich takiego jest, że nie można się od nich oderwać, że z uwagą śledzimy jakie wydarzenia, jakie przystanki przywiodły go do Terra Alty i do miejsca w życiu, krótkim przecież jak na razie, w którym jest teraz. Bardzo przyjemna, bardzo klimatyczna małomiasteczkowa lektura, która dostarczyła i zarówno ciekawego kryminalnego śledztwa, jak i sporo fajnych rozmyślań o postrzeganiu literatury w życiu bohatera, a zarazem nas, wszystkich miłośników literatury.
“- Poeci to dla mnie leniwi powieściopisarze. (...)
- Możliwe - powiedziała. - Chociaż według mnie niemal wszyscy powieściopisarze to poeci, którzy piszą zbyt dużo.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach maratonu #terraaltanatalerzu we współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z puntami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!